Skocz do zawartości

b3rt

Hall of FAme
  • Zawartość

    5632
  • Rejestracja

  • Wygrane dni

    31

Komentarze blogu napisane przez b3rt


  1. Ja też w to grałem, miałem nawet oryginał swego czasu (poszedł na allegro :(). Niestety, nigdy go nie ukończyłem, głównie ze względu na brak zapisywania w trakcie misji. Ale sama gra była bardzo ciekawa.

    Mam również małą prośbę do was - jeżeli ktokolwiek miał okazję zagrać w inne gry z tej serii, to niech da znać w komentarzach, jak one wyglądają, jak się w nie gra i ogólnie odczucia ich dotyczące.

    Ja grałem w KUF: Circle of Doom na X360 i była taka sobie. To slasher, miks Dynasty Warriors z Onimushą w świecie KUF. Średnia grafika, trochę wolna rozgrywka i w sumie średnio wciągająca. Później się niby rozkręca jak masz nowe bronie/skille/przeciwników itd. ale nie miałem okazji sprawdzić. Pożyczyłem od znajomego, pograłem i oddałem.

    Jeśli to kogoś interesuje, to trwają zamknięte testy Kingdom Under Fire 2 które jest... koreańskim slasherem MMO


  2. Armstrong z kolei to chodząca apokalipsa, na very hard czy revenegance masz ułamki sekund na reakcję, a kiedy walczysz Samem jest jeszcze gorzej.

    A tam ułamki. Na Very Hard męczyłem się trochę z etapem w którym musimy walczyć bez miecza, bo nawet z blokiem senator zbiera nam hp, ale główną część walki zaliczyłem za 1 razem. Ataki Armstronga są mocno przewidywalne i wystarczy przynajmniej raz z nim zawalczyć żeby wiedzieć co w jakiej sytuacji zrobić. Nawet nie trzeba się specjalnie przy tym wysilać.

    Na pewno nie bardziej niż ty na moje Darksiders II. Trudno nie porównać gier do siebie, kiedy jedna ściąga od drugiej.

    Ale o co ci w ogóle teraz chodzi? Zarzuciłeś mi że się czepiam porównań do DMC3, upierając się że się nie porównywałeś. Pokazałem ci w którym miejscu, to znowu wyskakujesz z jakimś z tyłka wziętym Darskiders, o którym nie wspominam od kilku postów żeby nie burzyć i nie rozciągać niepotrzebnie tej rozmowy. Biegasz między wątkami całkowicie bez celu.

    Najwyraźniej działa, bo to się stało.

    Magia.

    Tak, kiedy obydwaj są jeden nad drugim.

    Wtedy Dante łapie bliższego, co jest problemem. Wspomniałem o tym w swoim tekście.

    Chyba wszyscy wiedzą, że Capcom ma chore oczekiwania wobec swoich gier (RE6). Prawie 3 miliony sprzedanych sztuk NISZOWEJ serii to nie jest zły wynik, zwłaszcza że DMC4 było robione na pół gwizdka. Zawód Capcomu nie jest winą gry, tylko winą księgowych oczekujących zawsze 2 milionów sztuk więcej niż ma prawo się rozejść.

    Ale na szczęście DmC sprzedał się w niecałych 1,5 mln. egzemplarzy i sequela pewnie nie będzie. Na szczęście dla was, mi tam trochę żal bo gra naprawdę mi się podoba. Jeśli wrócą do poprzedniego cyklu gier to bardzo fajnie, jeśli seria umrze całkowicie to niekoniecznie.


  3. Więc PS2 sprzedało się wszędzie.

    Więc PS2 nie było jedyną sensowną konsolą w tamtym czasie.

    Sporadycznie przynajmniej kilka razy na level.

    W ilościach 1-2 sztuk co kilka walk, faktycznie, ruina.

    Zdefiniuj najwyższe.

    DMD, H&H (oba).

    I daje ci jeden z najbardziej chorych boss fightów jakie pamiętam.

    Chorych? Wieloetapowa, przewidywalna i banalnie prosta (o ile nie walczysz o achievementy) walka z kolesiem w okularach. O ile takiej Mistral nie sposób odmówić "fajności", o tyle Armstrong jest zgniłą wiśnią na wyśmienitym torcie jakim jest MGR:R.

    Nie jest tak, że lekko przerobili jego ruchy z DMC3 i obniżyli poziom trudności.

    Nie mówię że nie, ale oburzyłeś się że nie stosowałeś porównań do DMC3, ja ci pokazałem że jednak tak.

    Są też łatwi, przewidywalni, nudni, niezabawni (chociaż na siłę próbują) i generalnie rzecz biorąc słabi.

    Subiektywna opinia nie jest faktem. Mogę powiedzieć że jest na odwrót i możemy się tak przegadywać w nieskończoność..

    1) przeciwnik stoi and lub pod platformą,

    2) przeciwnik stoi pod lub lata nad innym przeciwnikiem,

    3) jest dużo przeciwników w jednym miejscu i nie ma nawet możliwości wyselekcjonowania tego, którego chcesz.

    1) kompletnie nie rozumiem o co ci tu chodzi teraz. Jak stoi pod platformą to złapiesz przeciwnika, bo łapanie platform nie działa podczas walki (walka ma priorytet nad łapaniem). Jak nad nią (na niej?) to złapiesz platformę żeby się do niego dostać. Gdzie tu błąd?

    2) przerasata cię skierowanie kamery na tego którego chcesz złapać?

    3) ok, niech ci będzie. Przy takim systemie walki jak w DmC wolałbym wpaść w tych wrogów i wykosiśc wszystkich na raz, ale jak wolisz wyciągać pojedyncz to ok, może być z tym problem. Ale ile takich sytuacji masz na grę?

    Masz na myśli japońską stronę Capcomu?

    Tak. Teraz sobie pododwaj cyferki, skojarz niektóre fakty i zastanów się, czy Capcom faktycznie miał powody do zadowolenia ze sprzedaży DMC4.


  4. Ta, kontynuacja to złe słowo. Chodzi o to, że to nowa część serii.

    To nie jest nowa część serii tylko restart, nowa seria. Nie twórz nowych teorii i definicji tam gdzie ich nie ma.

    Które było jedyną liczącą się konsolą w tamtym czasie.

    W stanach Xbox sprzedawał się bardzo dobrze, w Japonii przodowało Nintendo, więc?

    Podaj powody takie jak brak lock ona i kolorowi przeciwnicy wymuszający korzystanie z konkretnych, nieprzystosowanych do walki z nimi broni oraz niszczący combo, nawet nie wspomnij o DMC3 w tym przypadku.

    Zostań oskarżony o "gópi, bo DMC3". Nailing it super hard right here people.

    Co nie zmienia faktu że nazywasz system całkowicie zniszczonym ze względu na brak lock-ona który jest całkowicie zbędny (kwestia przyzwyczajenia) i kolorowych przeciwników, którzy pojawiają się sporadycznie, a na najwyższych poziomach trudności są niemal całkowicie zastąpieni przez golemy, wiedźmy, tarczowników i ninja. Wyolbrzymiasz cechy które utrudniają grę przez góra 20 minut.

    Kwestie soundtracku cofam, zapędziłem się trochę.

    Podaj dla porównania, że w DMC3 jest więcej bossów. Jeśli sprawi to, że poczujesz się lepiej z DMC4 pamiętam 9, a z Revengeance 8.

    Nie porównałeś ilości bossów, ale zacząłeś wspominać jaki to fajny był Cerberus, jaki fajny Armstrong (serio? senator z nanorobotami tworzącymi zbroję?) a jakie słabe w DmC. Do tego porównania Vergila do tego z DMC3. Bossom z DmC można zarzucić że są zbyt łatwi, ale ciekawego designu nie można im odmówić (chociażby Bob i walka w programie telewizyjnym, razem z wrzucaniem do wiadomości). Poza tym to czuje się bardzo dobrze, dziękuje.

    Przepraszam, że to się stało wielokrotnie w trakcie walk. To, albo gra mająca problemy ze złapaniem tego przeciwnika, którego chcę złapać z tłumu.

    Miejsc w których możesz złapać krawędź zamiast przeciwnika w grze jest kilka (głównie w końcowych poziomach z płomieniami z podziemi). Mało tego, żeby złapać krawędź zamiast przeciwnika musiałbyś skierować kamerę w tamtą stronę (własnoręcznie, bo gra z automatu celuje w przeciwników, i nie mogłoby być po drodze żadnego przeciwnika, bo gra niestety łapie zawsze bliższego z prostej linii), wychylić gałkę w tamtą stronę (w którą nic nie ma) i wcisnąć trigger + button. Więc nie obraź się, ale albo zrobiłeś to specjalnie, albo jesteś jakoś wybitnie niepełnosprytny, bo inaczej tego wytłumaczyć nie potrafię.

    Poza tym łańcuch łapię przeciwnika w którego stronę wychylisz gałkę pada, więc nie rozumiem skąd się u ciebie bierze ciągłe narzekanie na łapanie randomowych przeciwników. Chyba że nijak nie celujesz tylko strzelasz z łańcucha na oślep, co się złapie to się złapie. Naprawdę, system jest bardzo jasny i wymaga lekkiego przestawienia się z lock ona na własnoręczne celowanie (co nie jest problemem przy luźno zawieszonej kamerze), tak samo jak MGR:R wymusił na mnie przyzwyczajenie się do stosowania kontr i bloków zamiast uników.


  5. DmC to kontynuacja DMC dopóki nie ogłoszą czegoś nowego.

    Reboot to nie kontynuacja, deal with it.

    Ty słyszałeś to, ja słyszałem coś zupełnie innego.

    To wejdź sobie na stronę Capcomu, sprawdź sprzedaż gier, pododawaj sobie sprzedaż DMC3 (bo każda wersja jest traktowana osobno, DMC3 na PS2, DMC3:SE na PS2, DMC3 na PC, każda jest osobną pozycją), zerknij sobie na DMC4 (która jest traktowana jako jeden tytuł na wszystkich platformach), weź pod uwagę że gra powstała na praktycznie wszystkie liczące się wtedy platformy (podczas gdy DMC1 i 2 było tylko na PS2) i zastanów się chwilę, czy DMC4 dalej jest najlepiej sprzedającą się częścią. Ewentualnie rzuć sobie okiem na klęskę jaką okazało się wydanie HD Collection, tak w ramach luzu.

    Ale za to genialnie ci idzie ignorowanie moich powodów, dla których DmC jest słabą grą. Podałem je w recenzji

    Przeczytałem jeszcze raz twoją recenzję i poza "system walki jest debilny bo jest inny niż w DMC3, muzyka jest do bani bo lepsza była w DMC3, przeciwnicy są do bani bo lepsi byli w DMC3, bossów lepiej pamiętam z DMC3, a i DT też był lepszy w DMC3" nic tam więcej nie widzę. A, no i jeszcze parę debilizmów w stylu "A może chciałbyś złapać przeciwnika a nie skalną półkę nad nim?", które pokazuję że po prostu szukasz dziury w całym (bo jakbyś nie zauważył, to "skalne półki" się wyłączają w momencie walki, więc nie da się ich chwycić "przypadkowo").


  6. Jeśli tak będzie, ok. Ale tak nie jest.

    Tego nie wiesz. Jakiś rok temu pojawiły się plotki że Capcom pracuje nad kolejną częścią starego DMC, a produkcją miało się niby zająć PlatinumGames, które dodatkowo tą plotkę podgrzało stwierdzeniem że "na razie nie są zainteresowani produkcją MGR:R2 bo pracują nad czymś większym" (a nie wydaje mi się żeby chodziło o Bayo2). Na razie cisza w tym temacie, ale NT przerzuciło się na gry na smartfony, więc albo faktycznie ktoś pracuje nad DMC5, albo marka umarła.

    DmC powstało przez butthurt Capcomu o DMC4, bo najlepiej sprzedająca się część serii się za słabo sprzedała.

    Wut? Najlepiej sprzedającą się częścią było DMC3, później DMC1, dopiero później DMC4. Nie pomógł nawet fakt że gra ukazała się dodatkowo na X360. Było to na infografice od Capcomu z okazji sprzedania 10 mln. kopii wszystkich DMC. Dodatkowo HD Collection okazało się klapą, bo sprzedaż była tragicznie marna na obu platformach. Capcom stanął przed wyborem, albo stworzy kolejnego DMC dla grupki fanów, która już przy okazji DMC4 zaczęła się wykruszać, albo zaryzykować i spróbować wycelować w inny target.

    Nie odmówię twórcom Lords of Shadow nieumiejętności tworzenia etapów platformowych i zagadek oraz twórcom DmC nieumiejętności stworzenia dobrego systemu walki, ciekawych postaci oraz fajnych bossów.

    "było, nie było, było, nie było, było, nie było". Możemy się tak przekomarzać do śmierci, dlatego tak długo jak nie zaczniesz rzucać argumentami poważniejszymi niż "nie podoba mi się" to dyskusja nie ma sensu i po prostu będę cię ignorował. Bo ewidentnie nie masz nic konkretnego do powiedzenia poza "mi się nie podoba więc jest do bani".


  7. They're not though.

    Pomijając fakt że wrzucanie randomowych angielskich zdań wcale nie czyni cię mądrzejszym, to argumentacja po raz kolejny jest doskonała. Tak trzymaj.

    Ten XP jest potrzebny do upgrade'u skilli.

    Przed chwilą powiedziałeś że LoS można przejść mashujac jeden klawisz, więc po co ci skille?

    Nie idziesz. Revengeance nie zablokowało dalszych MGS'ów. Jest osobną grą w tym samym uniwersum, tak samo jak to nowe Dynasty Warriors w świecie Zeldy. DmC zablokowało dalsze DMC. To jest nowa część serii. I jest tak samo słabą częścią serii, jak słabą grą samą w sobie.

    Restart serii niczego nie blokuje, a już na pewno nie DmC. Restartem zajęła się inna firma, więc równie dobrze Capcom może kontynuować starą serię jako DMC5, a NT zlecić DmC2, jedyny problem to pieniądze. W tym momencie spokojnie może sobie wyjść DMC5 poruszający np. wątek pokrewieństwa Vergila i Nero i nikt nie zauważy różnicy, właśnie dlatego że DmC w ogóle nie jest z główną serią powiązane. Właśnie tworzenie spin-offów powoduje zamieszanie, jak przy wspomnianym MGR:R, który wprowadza tyle bzdur fabularnych że każdego fana MGS1 i 2 (czwórki niekoniecznie) może poskładać. A mimo że jest to spin off, to jednocześnie jest to część kanonu. Innymi słowy, spin-off potrafi mocno namieszać w kanonie, czego nie zrobi restart czy stworzenie osobnej, równoległej serii.

    Jeśli dana gra nie sprawia ci przyjemności, nie lubisz jej. Tyle.

    "Nie lubię" to nie to samo co "gra jest zła", czego ty nie zauważasz. Ja np. nie lubię GTA5, gra nie sprawia mi przyjemności (mimo że ogólnie sanboxy są ok), ale jednocześnie nie potrafię odmówić twórcom umiejętności i kunsztu w tworzeniu swojej tej serii i wyciskaniu ostatnich potów z X360 i PS3.


  8. I nie zmienia to nic.

    Zmienia wszystko, bo jako platformówka gra jest doskonała, podobnie z zagadkami logicznymi, bo nie dość że są oryginalne to jeszcze autentycznie ciekawe. W której grze masz okazje np. pograć w specyficzną odmianę szachów? Anyway, nawet jakby te zagadki cię irytowały to możesz je przeskoczyć kosztem kilku XP, więc co za problem?

    Uważaj, żebyś nie padł na zawał

    Ostatnia rzecz która mi grozi to objaw jakichkolwiek emocji przy czytaniu komentarza pod blogiem, poważnie.

    Też cię nie lubię.

    Idź sobie stąd.

    Na serio chcesz upaść tak nisko? Idź oceniać Tales from Borderlands (czy jakkolwiek się ta gra nazywa) jako RPG, w końcu ma Borderlands w tytule. Rising to osobna seria, tak samo jak Acid. Metal Gear to uniwersum, jedyne co łączy MGR z MGS to fakt, że jest kontynuacją MGS4 i Raiden. Każdy, kto traktuje MGR jako kolejny Solid, a nie jako kolejne MG ośmiesza się i tyle.

    Nie upadam nisko, idę twoim tokiem myślenia. W tytule pojawia się Metal Gear, więc wg twojej reguły mogę oceniać grę jako kolejny Metal Gear (pomijam już Solid). DmC (nie DMC) jest restartem, robi go inna firma, ma inne wytyczne, inny świat, innych bohaterów (nawiązujących do poprzedników imionami), inną historię, więc siłą rzeczy będzie to inna gra, tak samo jak inny był restartowany Tomb Raider czy Golden Axe. Więc ocenianie go przez pryzmat poprzedniczek jest błędem w samym założeniu.

    potem kolejny gdzie Dante i przeciwnicy giną od jednego ciosu).

    Ten poziom jest akurat prostacko łatwy, bo 3/4 wrogów możesz rozstrzelać pistoletami (wyjątkiem są właśnie wrogowie podatni na ataki konkretnych broni i schowani za tarczami). Później jest zabawa, jak Dante ginie na strzała, a reszta niekoniecznie.

    Dalej nie komentuję, bo ci którzy mnie znają wiedzą, że nowy TR bardzo mi się podobał

    ok.gif

    Już lecę kupić Judgement.

    I to mówi ktoś kto przed chwilą sapał na odniesienie MGR do serii Metal Gear. Ale poważnie, to polecałbym raczej Lament of Innocence albo Curse of Darkness. Ewentualnie coś z klasyków: Symphony of the Night albo Portrait of Ruin, o ile masz DS.

    Porównanie do innych Castlevanii nie zmieni faktu, że LoS nie jest ani dobrym slasherem, ani dobrym platformerem, ani dobrą grą logiczną.

    >nie jest dobry bo źle mi się w niego grało

    >that argument

    • Upvote 1

  9. Może być to spowodowane faktem, że w Darksiders II jest WIĘCEJ walki niż zagadek i etapów platformowych. Plus w odróżnieniu od LoS te etapy platformowe przynajmniej są ciekawe i nie irytują. Jeśli w twojej grze, która jest slasherem, są całe chaptery poświęcone zagadkom i skakaniu po mechanizmach maszyny Frankensteina to robisz to źle.

    LoS nie miał być slasherem, zacznijmy może od tego. Twórcy nawet zabawnie tweetowali że ich grze będzie bliżej do Raymana niż (tu wstaw nazwę slashera o którym zapomniałem, chyba GoW). To miała być platformówka z zagadkami i sprytnym systemem walki, i ze swoich obietnic się w 100% wywiązali. Mam do nich lekki żal za odbieganie od kanonu poprzednich części, co tłumaczyli rebootem, a w dwójce zapowiada się powrót niektórych postaci z poprzednich gier, ale jako całość gra jest dokładnie tym czym miała być. A na pewno nie miała być slasherem. A przynajmniej nie całkowicie.

    Still better than Lords of Shadow though.

    That argument.

    Co to za slasher, w którym przez większość czasu rozwiązujesz zagadki i skaczesz?

    Mówisz o LoS? Odsyłam do pierwszego akapitu.

    W którym fabuła sprowadza się do słuchania o spermie wiewiórek i ratowania Vergilmobilu?

    Aha, czyli wracamy do wycinania dwóch wyrazów i sprowadzania do nich całej gry, ok.

    God of War, Lords of Shadow.

    Chciałbym widzieć jak kończysz GoW albo LoS na poziomie trudności wyższym niż Easy mashując jeden button, naprawdę chciałbym.

    Czy były też nudne i zbędne?

    Nie tak jak ty.

    Przytrzymaj lewy trigger dla szybkeigo ataku raniącego wiele celów. Przytrzymaj prawy trigger dla wolnego, ale silnego ataku. Wal kwadrat dla średniego ataku. Brzmi znajomo?

    Lewy trigger jest do atakowania na średni dystans jak już. Poza tym cały system opiera się na całkiem innych zasadach, innym blokowaniu, unikaniu, inaczej zrobionych kontrach, blockbreakerach, superstylach itd. No ale tak, używa się dwóch klawiszy do podobnej roli, pasuje do twojej bajeczki więc na pewno zrzynka. Idąc twoim tokiem myślenia to MGR:R kopiuje styl gry z Enslaved, bo tam też masz podział na silne i słabe ataki. Nawet te same klawisze do tego wykorzystuje. Przypadek?

    Dajesz Devil May Cry do tytułu? Oczekuję Devil May Cry.

    W takim razie mam oceniać Metal Gear Rising względem Metal Gear Solid? Poza tym restart to restart, odcięcie się od poprzednich części. Tomb Raider zerwał z poprzednikami na tyle że mógłby występować jako kolejna część Uncharted a nie przeszkadzało to w tym że gra jest doskonała.

    Mam teraz paść na kolana i błagać o przebaczenie za fakt, że grałem w te gry i mi się nie spodobały w najmniejszym stopniu?

    Byłoby to całkiem śmieszne, więc mógłbyś.


  10. Więc jeśli już skończyłeś butthurt na temat mnie i Darksiders II (a przysięgam że wypominasz mi za każdym możliwym razem i teraz jest już chyba trzeci)

    Bo dalej nie potrafię pojąć jak można uważać za jeden z najlepszych slasherów grę która rujnuje wszystko co było dobre w pierwszej części dokładając do tego przeciągniętą i nudną do granic wytrzymałości historię, debilną fabułę napisaną na kolanie i jeszcze kilka rzeczy. Poza tym wielokrotnie zarzucałeś różnym grom błędy których jakoś w D2 nie zauważasz (chociażby narzekanie na zagadki w LoS). Zdaję sobie sprawę z tego że się powtarzam, ale będę to powtarzał tak długo jak będzie mnie to bawić.

    lubię Viking: Battle for Asgard za fakt, że nie próbuje być kolejnym God of War i robi to lepiej niż Lords of Shadows (przynajmniej jest w nim więcej walk niż etapów platformowych i zagadek pseudologicznych)

    1) Nie próbuje być taki jak GoW i jest przy tym daremnie słaby. Bo co to za slasher w którym na dobrą sprawę nie opłaca się walczyć, bo lepiej się zakradać i zabijać wszystkich po cichu? W którym fabuła ogranicza się do ratowania kolejnych obozów? W którym system walki sprowadza się do mashowania jednego klawisza? Żaden.

    2) Może cię to trochę zdziwi, ale Castlevania od zawsze była platformówką z zagadkami logicznymi, więc narzekanie na te elementy w LoS to jak narzekanie że w kolejnym NFS znowu się jeździ tymi durnymi samochodami. Poza tym nazywanie LoS klonem GoW po raz kolejny pokazuje jak mierną wiedzę masz o grach. "No bo przecież kamera jest podobnie ułożona i się bije, no to GoW". Bzdura taka sama jak z systemem walki w DmC "pożyczonym" z HS.

    możesz mi wyjaśnić jak moja uzasadniona niechęć do Diablo II i Half-Life 2 wpływa na moją uzasadnioną niechęć do DmC?

    Nijak. Po prostu całe twoje ględzenie na temat DmC to biadolenie zawiedzonego fana bo gra nie wygląda jak poprzednie części (mimo że od początku taka miała być, w końcu restart). A fakt że umieszczasz bardzo dobre gry na liście najgorszych tytułów po prostu dodatkowo szkodzi.

    Może głupie pytanie, ale czy do gry niezbędny jest pad, czy da się znośnie pohulać na m+k?

    Tak jak pisałem Stillbornowi, gra jest w 100% grywalna na M+K. Na wyższych poziomach trudności może być lekki problem ze względu na konieczność precyzyjnego wychylania gałki w stronę wybranego wroga, ale na myszcze też można celować. Tylko trzeba się przyzwyczaić.


  11. Ujmę to tak. Jest scena aborcji sztyletem w GoT, prawda? A teraz wyobraźmy sobie tą samą scenę, tylko że w "Niezniszczalnych 3",

    Tylko czy DmC to Niezniszczalni świata gier? Moim zdaniem nie, bo o ile poprzednie części rzeczywiście były bardzo mocno zakręcone i w ogólnym zarysie pozytywne, o tyle DmC bardzo mocno okroiło elementy "crazy" na rzecz właśnie brudu, okrucieństwa i prymitywizmu, przedstawianych za pomocą przekleństw, wulgarnych scen (ww. scena seksu) i innych półśrodków. I odnosząc się do całości wizji NT trzeba przyznać że scena zabicia nienarodzonego demona nie odbiega tak bardzo od całości.


  12. Normalny, przeciętny gracz nie gra w slashery, a jak już w nie gra, to wybiera raczej coś z serii GoW niż DMC.

    Każdy gra w to co lubi, a zakładanie z góry że gracz siadający do DmC będzie opanowywał cancelingi, JC i inne cuda jest w mojej opinii błędne. Tak długo, jak te wszystkie cuda nie są niezbędne do ukończenia gry.

    O problemie było wiadomo. Jak wyszło demo to pokazywały się filmiki z zabijaniem Sukuba w kilkanaście sekund. Ninja Theory to zlekceważyło. Dopiero jak okazało się, że unik ten łamie całą grę to go znerfiono.

    Dlatego nie rozumiem zarzutów. Słowem bym się nie odezwał jakby bug był nadal a NT upierało się przy tym że to część gry (tak jak do teraz się upierają że nowy Dante jest lepszy od poprzedniego). Gra wyszła, okazało się że na szerszą skalę bug rujnuje rozgrywkę więc go poprawili. O co kaman w takim razie?

    Mam po raz kolejny odnieść się do tego, że uznajesz DmC za dobrą grę i dobry slasher?

    Odnoś się do czego chcesz i jak chcesz, ale ja po prostu nie mogę traktować poważnie wypowiedzi człowieka który uznaje Viking: Battle for Asgard za dobrą grę, Darksiders 2 za lepszego slashera niż Castlevania LoS, a na liście najgorszych gier w jakie grał umieszcza Diablo 2 i Half Life 2. Bez obrazy, ale po prostu to co powiesz w tej kwestii nie ma dla mnie żadnego znaczenia, więc zastanów się czy ci się chce.

    Nie tylko zachował się jak d*pek do kwadratu, ale i zaryzykował życie bliskiej współpracowniczki, która mogła posiadać ważne informacje.

    Przez całą grę było widać jak bardzo Vergil "szanuje" Kat (jak zostawił ją w odnalezionej kryjówce The Order czy jak nie chce jej wymienić za Lilith), więc fakt że poświęciłby ją dla swojej sprawy jakoś w ogóle mnie w tej scenie nie razi. Zresztą, mimo że Kat rzeczywiście posiadała informacje które na dobrą sprawę pozwoliły im wygrać wojnę, to Vergil do samego końca ten fakt ignorował. Dla niego ona, jak i wszyscy ludzie byli narzędziem do osiągnięcia swojego celu. Przedmiotem który można wyrzucić kiedy przestaje być potrzebny.


  13. Zoldator ma kucyka w avatarze. O technicznym aspekcie seksu może nie mieć zbyt wielkiego pojęcia. Give him a break.

    Więc jako' date=' że ta gra to najbliższe seksu co mnie prawdopodobnie czeka w najbliższym czasie z uśmiechem na ustach kupiłem wersję PC.[/quote']

    To wiele wyjaśnia tongue_prosty.gif

    Polecam trochę poeksperymentować. Niektóre JC można wykonywać odbijając się od powietrza, bo gra w ten sposób próbuje "ułatwić" trafienie w przeciwnika.

    Polecam zastanowić się, czy normalny, zwyczajny gracz który chce sobie siąść i zagrać w slashera rzeczywiście będzie się zastanawiał czy w "przypadku JC postać się będzie odbijać od powietrza". Raczej nie, więc nie demonizujmy.

    Ale że precyzja na tym cierpi to nie ma żadnego znaczenia...

    A cierpi? Przeszedłem grę przynajmniej cztery razy + kilkanaście razy te same rozdziały w celu wbicia achievementów + Blood Palace wielokrotnie i jakoś nie czułem żeby z moją precyzją było coś nie tak. Jedyny problem jaki z tego wynika jest taki, że jak mamy dwóch przeciwników stojących dokładnie w jednej linii i chcemy któregoś złapać to postać łapie bliższego. Tyle. Chyba że się nie umie wychylić gały w odpowiednią stronę i potrzeba do tego lock-ona...

    Znerfiono go dopiero po premierze, gdy powstały filmiki z zabijaniem Mundusa w kilkanaście sekund.

    Naprawili bug po premierze, co za dupki z tego NT confused_prosty.gif

    Nie pamiętam zabijania dzieci w GoW, więc byłbym wdzięczny za przypomnienie.

    Pożeranie niemowlaków przez Kronosa, taki z głowy przykład na szybko.

    Ta sama baza - trzymaj triggery by zmieniać tryby walki.

    W takim razie Castlevania LoS to też klon, tam też się triggerami odpala moce, nawet świecą w tym samym kolorze. To że się triggerami zmienia "stance" (który nijak ma się do broni z DmC) nie zmienia tego, że cały system walki jest całkowicie inny, oparty na innych zasadach.


  14. ten irytujący [beeep], czyli nowy Dante, mnie się spodobał. Bo był irytującym dupkiem.

    Właśnie nie przeszkadzałoby mi to gdyby był taki przez całą grę. Tymczasem dość szybko wplątuje się w ratowanie świata, nikomu nie pyskuje, jest grzeczny i poukładany itd. Traci cały swój... urok.

    Grałeś w wersję PC, ale na czym? Na klawiaturze, czy padzie?

    Na PC na padzie, ale sterowanie podobno jest bardzo dobrze przystosowane do PC, jest pełna obsługa myszy (przydatne przy obracaniu kamery), podpowiedzi na ekranie do klawiszy a nie do pada itd. Pod względem sterowania jest bardzo dobrze.

    Ale tego, że nowy system walki jest POPSUTY wybaczyć nie mogę. Rozdymające się komicznie hitboxy, dziwne zasady cancelowania, brak lock-on czy przegięty diabelski unik całkowicie psują odbiór gry nie jako DMC, ale jako slashera.

    Bzdura. Jakby był popsuty to by się nie dało gry ukończyć. System walki działa bardzo dobrze, z hitboxami nie wiem o co ci chodzi, lock-on jest całkowicie zbędny, cancelowanie wymaga trochę treningu, ale idzie się przyzwyczaić. Nie wiem jak na konsolach, ale na PC demoniczny unik dość szybko dostał nerfa (mniejsze obrażenia + mniejsza odległość od ciosu którego unikasz) i na wyższych poziomach trudności nie opłaca się go używać bo daje za małe profity kosztem ryzykowania życia (jak giniesz od 1-2 ciosów).

    Do tego należy dodać najbardziej niesmaczną i skandaliczną scenę w poprzednim roku, czyli aborcję karabinem....

    Ciekawe że w takim God of War czy Dante's Inferno hurtowo zabija się dusze dzieci, w Dead Space rozczłonkowujemy zmutowane niemowlaki i nikt nawet o tym nie wspomniał, a tu ginie jedno dziecko demonów i słyszę narzekania na to od premiery. Mnie tam ta scena w ogóle nie zniesmaczyła, wręcz przeciwnie, zaskoczyła mnie pod tym pozytywnym względem, bo bardzo podkreśliło to jakim dupkiem był Vergil.

    Seks Mundusa i Lilith. W ubraniach.

    Technicznie rzecz biorąc wystarczy podwinąć sukienkę i rozpiąć spodnie, więc nie widzę w tym nic nadzwyczajnego.

    przechwałki Vergila o "wymiarach"

    Przechwałki Dantego jak już. Nawet jedno krótkie zdanie. Ale w sumie cała scena mnie rozbawiła, muszę przyznać.

    sposób, w jaki Dante prowokuje Mundusa

    Miał go sprowokować żeby opuścił swoje biuro. Kogoś, kto w tym biurze siedzi od zawsze. Jak dla mnie prowokowanie przez opowiadanie jak wielką przyjemność dało Dantemu rozwalenie jego dziecka było idealnie wpasowane w okoliczności, a patrząc na całokształt gry to nie powinno to dziwić.

    Jako zwykły slasher jest to po prostu kolejna średnia gra na poziomie Dante's Inferno czy Lords of Shadow

    średnia gra (...) Lords of Shadow

    lol.gif

    Kurde, ja wiem że o gustach się nie dyskutuje i w ogóle, ale przy twoich klasyfikacjach gier jakoś zawsze mnie coś rozbawi. Castlevania średnia gra, dobre.

    system walki z niewiele lepszego Heavenly Sword

    Przepraszam, ale co wspólnego ma system walki z HS z tym z DmC? To całkiem różne rzeczy, począwszy od unikania, ataków dystansowych, kontr, bloków itd. Chyba że zakładasz że "to i to są gry NT, w tym i w tym się bije mieczem to pewnie to samo".


  15. Części 1-5 były w formie tekstowej ("spotykasz ducha co robisz?", "1. Atakujesz. 2.Uciekasz." itd.) dopiero część szósta dała nam możliwość aktywnego kierowania bohaterami za pomocą klawiatury.

    Może mnie pamięć zawodzić, ale M&M 3-5 to nie były tekstówki, a raczej coś w rodzaju Legend of Grimrock, czyli postacie zamiast poruszać się swobodnie, przeskakiwały po kwadratowych polach. Bardziej tekstowe były 1 i 2.


  16. ale za czasów MGS2 był przez wielu graczy nienawidzony

    Ja tam od początku lubiłem Raidena, właśnie dlatego że był postacią... najbardziej wiarygodną w całej grze. To jak został wmanipulowany w cały ciąg zdarzeń, to jak odbiło się to na jego zachowaniu itd. Dlatego cieszę się że dostał jeszcze jedną szansę w MGR:R, które to przechodzę już trzeci raz z rzędu i nie mam dość ^^

    A co do czwartej ściany, to najbardziej utkwiły mi właśnie sceny z MGS. Od prostych żarcików pokroju "infinite ammo" w dwójce (Raiden pyta Snake'a czy starczy mu amunicji na final bossa, a ten z uśmiechem odpowiada "infinite ammo", wskazując na swoją opaskę. A w pierwszej części była właśnie specjalna opaska zapewniająca nieskończoną amunicję) aż po wspomnianego przez ciebie Psych Mantisa. Poza tym to warto wspomnieć o No More Heroes, jednej z całkiem niezłych gier na Wii, gdzie czwarta ściana również często jest burzona, chociażby przez rozmowy głównego bohatera z dziewczyną, która np. każe mu przestać się wygłupiać i wracać do realnego świata.

    • Upvote 4

  17. @Iselor

    Mnie właśnie Grobowce maksymalnie wynudziły, przeczytałem całość tylko dlatego żeby utrzymać ciągłość fabularną z Tehanu. Za to "Najdalszy brzeg" jest IMO genialny. Bardzo ciekawie rozwinięta akcja, fenomenalnie przedstawienie świata powoli tracącego życie i Ged, który wypada w tej części chyba najlepiej ze wszystkich. Czarnoksiężnik też jest świetny, tylko Grobowce jakoś mi nie spasowały sad_prosty.gif

    Teraz nadrabiam zaległości i czytam "Tehanu" a w pogotowiu już czeka "Inny wiatr". Chociaż muszę przyznać że "nowa trylogia" jak to czasem się określa powieści Ziemiomorza po "Najdalszym brzegu" jest co najwyżej dobra. Całkiem fajna, ale IMO za dużo obyczajowego bełkotu i przemyśleń głównej bohaterki tak mocno nasączone feminizmem że aż oczy bolą. No nic, doczytamy, zobaczymy, zawsze warto znać.

    Saga o Wieśku.

    MKZeSsr.gif

    • Upvote 3
×
×
  • Utwórz nowe...