-
Zawartość
5632 -
Rejestracja
-
Wygrane dni
31
Komentarze blogu napisane przez b3rt
-
-
Ja mam podobnie, tyle że ja jestem strasznym gadżeciarzem. Mam dwa komputery stacjonarne (w sumie trzy, ale jeden nie uruchamiany od kilku lat), smartfony chyba ze trzy (przy czym korzystam z jednego), dwa albo trzy zwykłe telefony, z klawiszami, PSP, DS, laptopa, wieżę Aiwa z lat 90-tych z dodatkowym odtwarzaczem CD Kenwood, w sumie sam nie wiem po co. Do tego druga mini-wieża LG, czytnik ebooków i masę innego pieroństwa o którym pewnie nawet nie pamiętam (jakieś C64 na strychu, Amiga też jakaś leży w pudłach, bazarowych "dyskietek" na pegasusa chyba z 30). A najgorsze jest to że ciągle mi mało, ciągle przeglądam serwisy aukcyjne i szukam pierdół za małą kasę, tylko po to żeby mieć. Teraz trochę zluzowałem i skupiłem się na kolekcjonowaniu płyt CD z muzyką, ale i tak zboczenie piękne.
tl;dr
Wiem co czujesz

-
Haha, jasne. Jeszcze ani razu nie widziałem błędów CRC od gog
Tak samo jak mi steam nie muli, nie znaczy to jednak że problemu nie ma. A tak jak mówię, Wiedźmina 2 udało mi się ściągnąć za którymś tam razem, jak darowałem sobie downloadera i ściągałem partami ze strony. I nie mówie o instalatorze, a o samym ściąganiu partów, które są "corrupted" i nie da się rozpakować.
Polska jest krajem trzeciego świata, gdzie wciąż istnieją limity na download a szybkości ssania są żałosne.
Więc miej pretensje do Polski, a nie do steama. Może w ogóle powinni przestać dystrybuować gry, w końcu w Afryce może ktoś nie pogra? To że Polacy dalej dają się dymać limitami transferów i transferami liczonymi w kilobajtach/s (podczas gdy np. Szwecja ma internet po światłowodach wliczony w abonament radiowo telewizyjny) to rzecz na niekorzyść steama?
Zresztą coś mi tu nie pasuje - niby nie widzisz powodów do niepatchowania, ale zarazem wiesz, że u ciebie gry nieupatchowane działają wszystkie.
Bo nie zawsze miałem szybkiego neta i trzeba było sobie radzić? Ale to że nie miałem neta nigdy nie było powodem do narzekania na steama. Bardziej na Polskę, że przez kilka lat nie mogłem podłączyć stałego łącza. Chciałem im dać swoje pieniądze, a oni nie chcieli

A co ma dystrybutor do publikacji screenów? NIE POWINIEN MIEĆ NIC.
Ok, masz rację, nie powinien mieć nic. Zwłaszcza że nawet z gier niewspieranych przez steama można przesyłać zrzuty.
-
DmC Devil May Cry - Ta gra, która nie powinna istnieć
Blog prowadzony przez zoldator
Ja czekam bo nie mam konsoli :C
-
DmC Devil May Cry - Ta gra, która nie powinna istnieć
Blog prowadzony przez zoldator
No i jak to powiedziałeś, trzeba doceniać slashery na PC.
Ale DMC nie doceniasz

No i na tyle, szanuje to że gra ci się nie podoba. Ja sobie ją pewnie jeszcze kiedyś przejdę, razem z DLC (które też mam, ale średnio fajne jest). Tyle w temacie, teraz czekamy na MGS: R

-
DmC Devil May Cry - Ta gra, która nie powinna istnieć
Blog prowadzony przez zoldator
Darksiders II (moja gra 2012 roku)
Może gdyby nie była tak przeciągana na siłę i zbudowana na zasadzie "masz misje znaleźć trzy rzeczy; o, znalazłeś, to teraz trzy następne rzeczy. O, masz, to teraz zabij trzy duchy" to byłoby lepiej. Ale niestety jest, na czym dużo traci. Poza tym trochę IMO zgubiono balans pomiędzy zagadkami (za dużo), a ciekawymi walkami (za mało). Jest ok, ale szału nie ma, jedynce do pięt nie dorasta.
X-Men Origins: Wolverine
Byłoby fajnie gdyby nie monotonia. Las, dżungla, las, dżungla, i tak przez całą grę. No i laboratorium na końcu. Do tego mało ciosów, całą grę idzie się wg. jednego schematu. Ogólnie gra jest fajna, ale podobnie jak wyżej, szału nie ma.
Viking: Battle for Asgard (osobiście dopiero sprawdzam ale zbiera ciekawe opinie).
DmC też zbiera ciekawe opinie poza środowiskiem ortodoksyjnych fanów, a mimo to po nim jedziesz. Więc najpierw zagraj, zwłaszcza że mówisz o grze która jest nieudolną próbą kopiowania pomysłów z Samurai Warriors/Dynasty Warriors i jest co najwyżej średnia.
W porównaniu z w zasadzie każdą z tych gier DmC leży i błaga o szybką śmierć. Przynajmniej one lock on'a opanowały
Lock-on jest dla ciebie wyznacznikiem dobrej gry? WIęc God of War, Dante's Inferno czy nawet Monster Hunter (a co, skoro niesie nas fantazja) to kiepskie gry i średni Viking czy niewiele lepszy Darksiders 2 jest lepszy? Cool story bro.
To, że kiedy kupuję grę z wielkim napisem Devil May Cry na pudełku wolałbym otrzymać Devil May Cry
Dlatego też nie czepiam się oceny którą wystawiłeś jako kontynuacji DMC, dobrze ją uzasadniłeś. Czepiam się oceny ogólnej, bo skoro chcesz wystawić ocenę w miarę obiektywną, to powinieneś się odciąć od poprzednich części. Tymczasem twój wywód przypomina narzekanie na zasadzie "Jako DMC 1/6 bo to nie DMC, a ogólnie 3/6 bo to nie DMC".
-
DmC Devil May Cry - Ta gra, która nie powinna istnieć
Blog prowadzony przez zoldator
Ja grałem w DMC 1-4, dwie wersje na komórki (2D i 3D, ładnych kilka lat temu) i mam całe anime na DVD, więc mogę się nazwać umiarkowanym fanem DMC. I w DmC mam nabite ponad 30 godzin (wszystkie poziomy trudności + BP) i grałbym dalej, gdyby nie inne gry które chce zaliczyć. I wystawiłbym grze solidne +7/10, może nawet 8/10 ze względu na soundtrack (który tak mi się spodobał że musiałem sobie płytę kupić, ale tylko to od Combichrist). Po prostu mi się podoba, i o ile na konsolach można wybrzydzać, o tyle skreślanie porządnego slashera na PC "bo w DMC3/4 było inaczej" jest śmieszne.
-
W Skyrimie był level-scaling? o.O
Był, ale bardzo sprytny. Świat się raczej nie skalował, ale misje fabularne już owszem. Także nie mogliśmy maksymalnie przykoksić na początku żeby później pierdem zabijać smoki (bo się skalowało), ale też nie mogliśmy się z miejsca udać w góry pełne lodowych trolli i innych dziwnych stworzeń, bo byliśmy przerabiani na mączkę kostną.
Co do samego scalingu, to mi osobiście nie przeszkadza, o ile nie jest przedstawiony w tak absurdalny sposób jak w Oblivionie, że baba nam każe iść zabić bandziorów w jaskini, a bandyci ubrani w świecące, epickie przedmioty. Albo mam wybić szczury, a tu spotyka licze. Bo tak się akurat zeskalowało. Ale sam scaling jako taki w ogóle mi nie przeszkadza. Czasem nawet dobrze jak jest bo nie muszę tracić czasu na grindowanie.
-
A niektórzy (gog) nie wymagają klejenia się do sieci po ściągnięciu.
Przy okazji nie oferują nawet tak podstawowych funkcji jak sprawdzanie integralności ściągniętych plików, przez Wiedźmina 2 bez błędów CRC udało mi się ściągnąć chyba za siódmym razem, tym ich super downloaderem. Dzięki, wolę steama (który ma offline mode, tak w ogóle).
A także kiedy nie trzeba. A bez aktualizacji gra nie odpali, choćby nie wiem jak trywialna była.
Biblioteka > Właściwości gry > zakładka "Updates" > wyłączasz automatyczny update. Działa we wszystkich grach singlowych, przynajmniej u mnie. Poza tym nie widzę powodów dla których chciałbym nie instalować patchy.
O ile chmura działa z daną grą i o ile w ogóle działa.
Chmura działa już w większości nowych gier i nigdy nie miałem z nią problemów. Parę razy zdarzyło się w DMC, że źle się zsynchronizowało, i steam pytał mnie którą wersję zapisu chce załadować, ale tak to nigdy z tą funkcją nie miałem problemów. Nawet teraz, kiedy zainstalowałem Alana Wake'a to automatycznie pobrał i zapisy, i konfigurację wszystkiego (od pada po grafikę) tak że mogłem z miejsca grać.
Mody można znajdować i bez steama, a nawet głównie bez steama
Owszem, wszystko można znajdować bez steama. Ale skoro jest taka opcja, i porządnie upraszcza przynajmniej moje życie, to czemu z niej nie korzystać? Nie muszę się zastanawiać nad kompatybilnością wersji, nad update'ami, że coś nie działa itd. Subskrybuje, ściągam i działa.
A w ile z nich grałeś?
Ja akurat kupuje to co chce, i gdyby nie Dota 2, TF2, GW2 i Dark Souls to pewnie ukończyłbym ich więcej.
Ale z Disciples Reincarnation albo Gratuitious Space Battles nie mogę, bo nie i kropka i nie ma dyskusji.
Tyle że brak wsparcia takiego Reincarnation, to raczej nie wina upadku dystrybutora, a nie samego Valve.
nie wymaga żadnego bloatware wiecznie mulącego w tle
Czasami się zastanawiam na jakich kalkulatorach niektórzy grają, skoro steam, który na moim kompie zżera mniej ramu niż GG i antywirus tak widocznie zamula kompa.
-
A jest powód by być fanem steama?
Żeby tak od razu fanem to nie, ale ja przypisuje do steama każdą grę która daje mi taką możliwość i jestem zadowolony. Chociażby dlatego że nie muszę zbierać sterty zbędnych płyt, w każdym momencie moge sobie ściągnąć to na co mam ochotę (przy obecnym łączu często szybciej wychodzi mi ściągnąć grę niż znaleźć w pokoju płytę i instalować z niej), nie muszę pilnować aktualizacji do gier, bo same się aktualizują kiedy trzeba. Dzięki chmurze mam ciągle aktualne save'y do gier (np. Torchlight 2 w które gram równolegle na dwóch kompach, i zawsze mam aktualne postacie, bez zabawy w przenoszenie na pendrivie czy przesyłania mailem), dzięki Workshopowi znalazłem wiele fajnych modów do Skyrima i T2 które praktycznie same się instalują i aktualizują. Dzięki zniżkom i promocjom mam już na stemie ponad 200 gier za które nie zapłaciłem nawet połowy ich wartości (fakt, wiekszość kupiłem przed pojawieniem się cdp.pl i muve digital, teraz z reguły tam jest taniej). Do tego bardzo przyjemne opcje społecznościowe (in-game comunicator który nie muli jak x-fire albo raptr), huby w których można znaleźć masę ciekawych informacji o naszej grze i wiele więcej. Ja tam lubie Steama.
-
nie wymaga steama...
OMG ale szau. Czyżby następny antyfan steama?
-
Nielogiczności #1 - zielone światło 'na żądanie'
w Lord Nargogh's Nuclear Reactor
Blog prowadzony przez Lord Nargogh
Chociaż z drugiej strony, w Niemczech wprowadzono obowiązek umieszczania tłumaczeń w języku Braille'a na... bramkach na autostradach. Dla niekumatych, język Braille'a to te wypustki dla niewidomych. Po co coś takiego na bramkach opłat na drogach szybkiego ruchu? Nie ogarniam

-
Nielogiczności #1 - zielone światło 'na żądanie'
w Lord Nargogh's Nuclear Reactor
Blog prowadzony przez Lord Nargogh
W moich okolicach też są takie skrzyżowania, i takie sygnalizacje, a najlepsze w nich jest to, że podczas KAŻDEGO cyklu postojowego samochodów znajdą się ludzie przechodzący przez ulice. Nie ma opcji żeby samochody stały na czerwonym i jednocześnie żeby ktoś nie przechodził, zawsze ktoś maszeruje (ruchliwe skrzyżowanie w okolicy przemysłowej). A mimo to jest tam ten przeklęty klawisz który ktoś musi nacisnąć żeby się zieleń zapaliła. Jakby nie mogła się samoczynnie zapalać przy każdym postoju samochodów.
-
Czekamy na wpis o OST'ach z Diablo. Co jak co, ale wszystkie 3 części są nie do pobicia w tej kwestii.
-
Czarnobyl 2: Powrót do Zony - DUCHOWY SPADKOBIERCA S.T.A.L.K.E.R.a!
Blog prowadzony przez temptation
Ja tam lubiłem sobie czasami odpalić jakąś kaszankę jak był w Clickach czy innych Playach. Przy Terrorist Takedown 2 nawet nieźle się bawiłem. Ale mimo tego pierwszy Czarnobyl to masakra nie do ogarnięcia dla normalnego człowieka. Przynajmniej w tym dwójka dorównuje jedynce

-
Dlatego właśnie jestem za zlikwidowaniem gimnazjów i wprowadzeniem ośmioklasowych podstawówek. Teraz idzie taki bezmózg jeden z drugim do gimnazjum i się mu wydaje że świat jest jego i że może robić wszystko. I to jest przyszłość narodu

-
Uważasz że lepsze rozwiązanie było np w Diablo 2?
A gdzie napisałem że uważam rozwiązania z Diablo za lepsze? Marzy mi się odpowiedni balans w systemie dropu, żebym jednocześnie cieszył się z każdego znalezionego unikatu (a nie każdy świecący przedmiot kwitował machnięciem ręki i obojętnością), ale jednocześnie żebym nie musiał pół gry biegać w jednych gaciach, bo nic nie dropi. Niestety zarówno Torchilght jak i Diablo są zbyt skrajne w tej kwestii, raz w jedną stronę, a raz w drugą stronę.
Moim zdaniem nie ma powodu do narzekań.
A moim jednak jest

Nigdu nie zrozumiem tego pędu do zmian w grach. Jeśli gra była grywalna i podobała się graczom to po cholerę ja zmieniać?
Dlatego że wszystko po pewnym czasie się nudzi i trzeba się rozwijać. Jeśli kupiłem jakąś grę, gram w nią - powiedzmy - dwa lata, to jeśli ktoś drugi raz próbuje mi sprzedać praktycznie to samo to dwa razy się nad tym zastanowie. I nie mówię tu akurat o Torchlight, tylko o ogólnym pojęciu rozwoju. Przykładowo, osobiście bardzo lubię multi w Modern Warfare, jednak zmiany z części na część są coraz bardziej znikome i nie widzę sensu inwestowania w MW3, skoro praktycznie to samo mam w MW. Blizzard przeszedł to zresztą ze Starcraftem 2, gdzie spora rzesza graczy narzekała na to że gra jest zbyt podobna do części pierwszej, nawet jednostki w większości były te same. Inna sprawa że w kwestiach gier nie jestem konserwatystą, i bardzo chętnie przyjmuje wszelkie nowinki i zmiany, nawet w tak flagowych seriach jak Diablo czy chociażby Resident Evil i jego przejście z survival horroru na bardziej filmową akcję. Jestem pozytywnie nastawiony do zmian, i w przeciwieństwie do wielu ludzi mój punkt wyjściowy jest z reguły na "tak". No, może pomijając świętokradztwo pokroju co-opowej strzelanki w uniwersum Silent Hill

-
@Klekostan
Ukrzyżować? Proszę Cię! Szkoda by mi było drewna na krzyż dla takiego ignoranta! Mam lepszy pomysł, po prostu zostawię cię żywego, i będę obserwował jak powoli staczasz się w swojej niewiedzy. Graj sobie w co chcesz, a my z Panem Hrabulem będziemy dalej pociskać w prawdziwe gry dla prawdziwych graczy. I na tym kończe uświadamianie, bo do was już nic nie trafia. To jak karmić świnie kawiorem

-
@Nolaan
Za samo użycie ME2 i RPG w jednej linii powinienem dać ci bana

I nie nazywaj proszę BFME strategią, pokazałem tego posta moim wyimaginowanym kolegom którzy też się znają na strategiach i posikali się ze śmiechu. Żal ( ! ) ściska jak widzę że są ludzie którzy nie wiedzą jak powinny wyglądać strategie, tylko podpierają się teoriami z pism branżowych. Ale co ja poradzę, nie będę się kopał z koniem

-
Dokładnie Panie Hrabula, rzygać się chce jak się patrzy na ten mainstreamowy chłam jaki dostaje się teraz do głów graczy. Ludzie podniecają się jakimiś Starcraftami czy innymi Szogunami, podczas gdy te gry mają niewiele wspólnego z prawdziwymi strategiami. Mam w swojej kolekcji pierdyliard strategii, połowę z tego w dużych boxach i nie mam zamiaru w ogóle zabierać się za te popłuczyny które nazywają teraz strategiami. Nobunaga's Ambition czy Into the Void z '97, to były gry, kto ich nie zna może się nazywać co najwyżej fanem kilku strategii, a nie gatunku. Ale i tak nie miałbym o czym z takim pół człowiekiem rozmawiać

-
Seriously Square, what the hell?!
w Aby Klekostan rósł w siłę, a ludziom żyło się dostatniej.
Blog prowadzony przez Klekotsan
czemu te gry na DS muszą być tak drogie i trudno dostępne...
To dlatego że Nintendo nigdy nie miało oficjalnego przedstawicielstwa w Polsce, i wszystkie ceny były równe z europejskimi, przeliczając "na pałę" z euro. Teraz niby jest oddział Nintendo Polska, ale też nic nie robi. Tu akurat powinni uczyć się od Sony, gdzie premierowe gry na PSP można było spokojnie kupić w każdym sklepie z grami, a dzięki PSP Essentials można dostać rewelacyjne tytuły już za 30 zł. A nie DS, gdzie nawet 2-letnie gry kosztują po 160 zł w sklepach. Gdyby nie Allegro i używki to pewnie ani jednego cartridge'a bym nie miał

-
Seriously Square, what the hell?!
w Aby Klekostan rósł w siłę, a ludziom żyło się dostatniej.
Blog prowadzony przez Klekotsan
lol, dobrze że mam DS'a i własną kopię TWEWY. Dla mnie to jedna z najlepszych gier w jakie grałem w ostatnich latach, przeżycie na miarę Final Fantasy VII, i mimo że daleki jestem od hejtowania wszelakich gier, to jak widzę taką profanacje to mnie skręca. Pomijając już uproszczenia dla telefonów, to niektóre zmiany zaprzeczają wręcz kanonowi fabularnemu stworzonemu przez podstawkę. Poza tym jak będą działać niektóre czary? Miałem niezłego banana na twarzy jak się okazało że muszę dmuchać w mikrofon żeby wywołać tornado na arenie ^^. Ale w nagrodę dostaniemy pewnie dodatkowe minigierki, to na pewno ucieszy fanów Angry Birds.
Premiera tej gry tylko potwierdziła moje przekonanie, że dobrze zrobiłem zaopatrzając się w konsolę do gier, a telefon zostawiłem do dzwonienia i SMS'ów.
-
Ale tak już poza tematem, to czy dystrybutorzy/producenci są w stanie wygrać taki proces? Np. oskarżając kogoś o słabą recenzję i związany z tym spadek sprzedaży. Bo sądem można sobie grozić, ale ciekawi mnie czy rzeczywiście są podstawy prawne do takich procesów, i czy można to wgrać.
-
Nie wiem jak to zrobiłem, ale wyszło mi że jestem Turambarem

-
@Rankin
Etrian Odyssey był dla mnie stanowczo za trudny. I mimo że w sumie dobrze się w niego grało, to miał kilka irytujących patentów które sprawiły że nie jest to gra dla mnie (konieczność częstego wracania do wioski, absurdalne ceny w sklepach, rysowanie mapy itd.). O Endless Frontier słyszałem sporo dobrego, ale na chwilę obecną gra jest praktycznie nie do kupienia w polskich sklepach, więc raczej nie będę miał okazji się przekonać jak jest naprawdę.

O WarZ, czyli kupa frajdy za 3 ojro
w Rzut b3retem
Blog prowadzony przez b3rt
Napisano · Raportuj odpowiedź
@Aroniusz
@Sedinus
lol