Jump to content

Arlegos

Forumowicze
  • Content Count

    31
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutralna

About Arlegos

  • Rank
    Goblin

Sposób kontaktu

  • Discord
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  1. <-- kolęda dla maniaków Starcrafta.
  2. Nie powiem, że nie zdarzyło mi się ściągać bo musiałbym skłamać (czego nie lubię). Jednak po tym jak musiałem skorzystać z, jak to zostało nazwane przez Metalurga, pomocy naukowych zawsze czułem się źle i coś ciążyło mi na żołądku do końca dnia. Uważam ściąganie za coś haniebnego, pewną oznakę słabości i zrezygnowania, pójście na łatwiznę. Co nie zmienia faktu, że nasz system edukacji polegający na kuciu na pamięć niepotrzebnych regułek zapewne skłania osoby, które nie zapamiętają tego typu rzeczy w lot, do takich a nie innych kroków. Jednak nie będę usprawiedliwiał typowych cwaniaków i krętaczy, w końcu nie to jest moją intencją.
  3. Nie jestem pewien czy porównanie do Orwella w dzisiejszych czasach nie jest trafne. Często w internecie można się natknąć na liczne doniesienia o cenzurze sieci. Polski rząd wprowadzał ustawę antyhazardową i chciał wprowadzić urząd kontroli niebezpiecznych stron (wszystko w imię dobra naszych dzieci, które przecież mogą się natknąć na pedofilię i szeroko zakrojony hazard. O ochronie dzieci mówił również Hitler, tak na dobrą sprawe), we Francji jest wprowadzone HADOPI, czyli możliwość odcięcia użytkownika od internetu, jeżeli ściągnął jakiś utwór muzyczny bądź gre. Nie mówię, że jest piractwo jest dobre, ale trzeba się zastanowić czy istotnie jest to najważniejszy dzisiejszy problem i czy faktycznie potrzebne są tak radykalne ruchy. Z bardziej absurdalnych przykładów można podać temat żarówek, które również są nam narzucane. Mamy kupować energooszczędne, zamiast 100W, nie dlatego że są zdrowsze dla środowiska (bo nie są, elektronika w nich zawarta jest sporo droższa i bardziej szkodliwa, niż pręcik 100W żarówki) tylko ktoś skutecznie lobbował. Prawo powoli zaczyna chronić korporacje i ich interesy, zamiast szarych obywateli. Trochę odbiegłem od tematu, ale myślę że to całkiem nieźle pokazuje, że powinniśmy się czasem zastanowić kogo i jak wybieramy w wyborach, a także że obywatele też mogą coś wskórać. Niestety większość osób nie ma nawet wyrobionego gustu muzycznego, nie mówiąc o poważniejszych rzeczach. Ale to już podpada pod pesymizm, a ja mimo wszystko zawsze staram się być pozytywny .
  4. Ach! Miałeś zestawy z mojego ulubionego uniwersum, Lodowego! Sam nigdy nie miałem okazji kupić niczego z tego zestawu, ale zawsze uwielbiałem się nimi bawić u kolegi, który w zestawy Lodowe obrastał . Swoją drogą, szkoda że niektóre serie zostały wycofane i/lub zamienione na "nowsze i lepsze". Niektóre pomysły konstrukcyjne były na tyle uniwersalne i "fajne", że dzisiaj na pewno również byłyby przednie. Swoją drogą, ktoś słyszał o jakichś reedycjach zestawów, jeżeli jakieś uniwersum, czy tam świat, ciężko to określić, były wycofywane?
  5. Arlegos

    Moja niepasja

    Qbuś - bo Ramzes to taki CD-Actionowy megamalkontent, który wszystko czym zainteresuje się więcej niż pięć osób rzuca w diabły . Ale nie będę za niego odpowiadał, to tylko taki wniosek po obserwacjach (oczywiście nie chciałbym, żeby odebrał to jako zarzut, zawsze się przyda odrobina krytyki). Co do samych zdjęć to są jak dla mnie (czytaj: laika) całkiem dobre i nie będę się tutaj specjalnie rozpisywał żeby nie zabierać miejsca bardziej zaznajomionym w tym temacie.
  6. Myślę, że Onizuka nawet nie miałby zamiaru przebijać Death Note'a ponieważ to tak jakby mikrofalówka chciała pokonać lodówkę w chłodzeniu . Co do samego Onizuki to nie powiem, była to pierwsza seria "nie bijatykowa" z jaką dane mi było się zapoznać i wspomnienia są jak najbardziej pozytywne. Mimo schematyczności, jest to seria jak najbardziej godna polecenia, choćby dla humoru i głównego bohatera.
  7. To zależy czego oczekujesz. Jeżeli jesteś naprawdę mocno początkujący, to na pewno nie polecę Ci żadnego romansu czy obyczajowego głupstwa . Sam długo do tego typu głupot się przekonywałem i w sumie jedyna dobra seria w tym temacie to Toradora. Przechodząc do meritum (i wykorzystując niewielką znajomość łaciny), polecam Ci One Piece (uwaga, seria "nawalankowa", która dalej i w innych tematach nazywać się będzie shonen, już wyszło ponad 400 odcinków), D.Gray-man, choć tutaj niestety przerwano emisję póki co na 103 epie. Kolejną serią godną polecenia może być Bleach(chyba każdy widział przynajmniej serię w Soul Society ), które dla całkowitego nowicjusza może być jak znalazł (powinieneś mieć przecież w przyszłości punkt odniesienia). To teraz może jakieś roboty? Niestety tutaj nie jestem żadnym guru i w sumie mogę Ci polecić jedynie Tengen Toppa Gurren Lagann. Choć nie jestem pewien czy na dobry początek powieneś zaczynać od dzieła wybitnego, później możesz czuć niesmak oglądając słabsze serie. Dobrym pomysłem jest również obejrzenie Death Note, który dobrze się ogląda na początku kariery animooglądacza.
  8. Arlegos

    Bleach

    Bleach może jest i słaby, infantylny z niesamowicie niewykorzystanym potencjałem na ciekawe uniwersum i całkiem niezłe postacie, ale jedna rzecz się rzuca w oko a właściwie ucho - muzyka. Co jak co, ale duża część utworów soundtrackowych jest naprawdę niezła. No cóż, nie dziwota skoro Bleach ma dosyć spory budżet (wnioskuję z popularności serii). No i oczywiście nie można zapominać o niesamowicie popularnej porowej piosence
  9. Wszystko zależy od tego czego odbiorca oczekuje i co widzi w finalnym produkcie. Mocnowidno zaznacza, że DN jest co najwyżej dobre. Ja również tak uważam. Nie jest wybitne, nie porusza trudnych problemów egzystencjalnych, czasami jest infantylne pozostając do końca posypanym brokatem przeciętniakiem. Jest dobre jako jedno z pierwszych, które się ogląda ponieważ ja osobiście tak zrobiłem i jestem zadowolony. DN pozostawił po sobie miłe wrażenie mimo pewnych błędów, których się nie ustrzeżono. Głębokość anime w tym przypadku nie ma nic do rzeczy, jednocześnie duża grupa fanów próbuje wykreować owy produkt na coś czym nie jest. Dlatego Mocnowidno stara się wszystkich "zachwycaczy" sprowadzić do parteru i uświadomić, że to anime nie jest głębokie, ba, nie jest nawet dobre. Jest ledwo ponad przeciętność. Co do tego czy "głębokość" anime jest pewnym wyznacznikiem jakości. Wszystko zależy od naszych oczekiwań. Ja osobiście cieszę się, gdy mogę obejrzeć dzieło nieprzeciętne, wzbudzające żywe emocje i przynoszące po seansie chwile zadumy. Tak było w przypadku NGE, jak również kilku innych, małych dziełek animacji japońskiej, które automatycznie zyskiwały w moich oczach ciekawym podejściem do niektórych problemów. Jednocześnie ocena anime związana w moim przypadku jest z gatunkiem jaki reprezentuje. Nie sądzę by jakakolwiek komedia skłoniła do refleksji, jak również nie mogę żądać by komedia romantyczna nie była przeidealizowana (choć od tego też są wyjątki! vide Toradora), dlatego też takie serie nie mają u mnie minusów za brak naprawdę poważnych i poruszających przemyśleń.
  10. Battle Royale faktycznie jest wart lektury. To dopiero moja druga manga (po Berserku), do której przysiadłem na poważnie i jednego dnia pochłonąłem 38 chapów. Nie powiem, jest to rzecz warta grzechu i to nie jednego . Świetnie przedstawione postacie, które faktycznie są postawione w sytuacji cokolwiek dyskusyjnej. Dodatkowo autor nie patyczkuje się z bohaterami i cały czas czuć klimat zagrożenia, niepewności co do zamiarów innych postaci, które dopiero dostały swoje pięć minut. Faktem również jest, że nawet teoretycznie nieważne osobistości mają swojego flashbacka, który przybliża nam ich osobowość bądź przeszłość, która jakoś wpłynęła na obecną decyzję (grać, walczyć z systemem czy też śledzić faworyta). Mocnowidno Zauważyłem już w kilku twoich postach ten błąd. Jeżeli mogę, to sprostuję jedną rzecz. Nie piszemy w każdym bądź razie, tylko w każdym razie albo bądź co bądź. Nie żeby to było jakimś straszliwym i karygodnym błędem, ale wiele osób jest nieświadomych istnienia takiego błędu.
  11. Arlegos

    Excel Saga

    Widzisz, wszystko zależy od podejścia. Ja do każdego anime podchodzę bez większych oczekiwać, mimo przeczytania ton recenzji na temat aktualnie wybranego tytułu. Stosując tą taktykę jeszcze nigdy się nie zawiodłem, a najczęściej pozytywnie mnie zaskakiwały postacie, rozwiązania fabularne bądź coś zupełnie innego. Pamiętaj, że Excel Saga jest serią czysto humorystyczną i jako tako nikt, kto zabiera się do oglądania, nie powinien oczekiwać rozwiniętych osobowości postaci, dylematów moralnych nie wspominająć o wielowątkowej fabule.
  12. Arlegos

    Excel Saga

    Excel Saga a.k.a. Heppoko Jikken Animation Excel Saga, Weird Anime Excel Saga Producent J.C. Staff, Victor Entertainment Gatunek Parodia, pastisz, czarny humor, komedia romantyczna, kryminał Fabuła Miasto F, prefektura F. Lord Ilpalazzo szef organizacji Across pragnie podbić świat, zaczynając od wspomnianego miasta. Najmuje blondynkę imieniem Excel, by ta stała się jego oddaną sprawie podwładną i by wcielała w życie demoniczne plany swojego mistrza. Komentarz: Jest to jedna z najbardziej szalonych serii jakie dane mi było oglądać. Twórcy drą łacha ze wszystkiego i wszystkich (właściwie wszystkie główne gatunki anime zostają zrównane z ziemią, nie wspominająć o licznych nawiązaniach do znanych i lubianych, bądź nie, filmów). Fabuła nie ma większego znaczenia, wszystko jest właściwie ?totally random?. Ciężko jest mi podać tutaj dokładny przykład, jednak jeżeli lubicie zakręcone, absurdalne, pełne bezsensownych i głupich, a zarazem śmiesznych, dowcipów serie, jak najbardziej polecam (na dokładkę powiem, że ostatni odcinek nie został wypuszczony w telewizji ze względu na natłok głupoty, krwi i seksu. Powiem jednak, że nie jest taki szałowy, znacznie bardziej podobały mi się wcześniejsze odcinki).
  13. Jak już tutaj przedmówcy zauważyli, jedynym wartym uwagi momentem były już sławne Egzorcyzmy. Tak, bardzo zabawny moment, przy którym gromko się śmiałem (rzadko mi się to zdarza podczas lektury książki). Co by nie mówić, wydaje mi się że autor nie miał pomysłu na zawiązanie akcji, dodatkowo wszędobylska łacina(odniosłem wrażenie, że Sapek przechwala się znajomością języka, który powszechnie nie jest znany) utrudniająca odbiór książki, i której nikt nie podjął się przetłumaczyć, przynajmniej w wydaniu jakie zostało przeze mnie zakupione. Dotrwałem do końcówki drugiego tomu, stwierdziłem że muszę zebrać siły na kolejną rundę tego pojedynku, ponieważ od połowy drugiej części zauważyłem zmęczenie, które od pewnego czasu we mnie narastało, czego bardzo nie lubię podczas czytania. In plus mogę zapisać jeszcze ciekawe realia historyczne, z którymi się dotąd nie spotkałem w literaturze rozrywkowej(inna sprawa, że nie mam szczególnie dużego rocznego przerobu książek) i naprawdę ogromną ilość informacji i faktów, którymi raczy nas autor.
  14. Taa, b3rt będzie wprost płakał ze strachu, gdy ujrzy krwiożerczość Luny... Co do horroru w klimatach "przyziemnych" to może Higurashi no naku koro ni? Cóż, nie powiem by drugi sezon był super, jednak pierwszy poraża klimatem obłąkania, szaleństwa i okrucieństwa. Ogląda się całą serię z zapartym tchem choć nie mogę zagwarantować, że konstrukcja fabuły się spodoba.
  15. Tak, dziękuję bardzo za uświadomienie mnie w tym temacie. Wiem, że warto przekonałem się o tym na własnej skórze i kościach, które mocno się zastały . No cóż, nie pozostaje mi nic innego jak śledzić akcje z Brotherhood po zakończeniu pierwszej serii, choć z reguły wolę oglądać zakończone serie. No nic, pewnie będzie trzeba zrobić wyjątek, jeżeli chcę dokładnie wiedzieć jak to tam historia się potoczy (póki co do mang jako ogółu nie potrafię się przekonać, anime lepiej na mnie działa). Jeszcze raz dzięki .
×
×
  • Create New...