Jump to content

Ferrou

Akademia CD-Action [ALFA]
  • Content Count

    2,426
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

35 Neutralna

About Ferrou

  • Rank
    FOREIGNER
  • Birthday 10/22/1981

Sposób kontaktu

  • Discord
    Array
  • Strona WWW
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array
  • Zainteresowania
    Array

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    Array
  • Ulubiony gatunek gier
    Array
  • Konfiguracja komputera
    Array

Recent Profile Visitors

28,042 profile views
  1. Z dotychczas rozegranych spotkań, moim zdaniem najlepsze było starcie Włochy - Anglia. Już dawno nie widziałem tak dobrego meczu, gdzie obie drużyny nie odpuszczały ani na chwilę; akcja za akcję. Nawet w 90 minucie nie dało się zauważyć, że przecież to jest już koniec spotkania. Natomiast inne "wielkie" pary, mimo kozackich, jak na rangę imprezy, wyników bramkowych, w gruncie rzeczy okazały się zawodem. Hiszpania Vs Holandia i wczorajsze Niemcy Vs Portugalia... Heh...o ile w przypadku tych pierwszych, zbierający baty walczyli, starali się, o tyle Portugalczycy praktycznie rzecz biorąc nie istnieli na boisku. Przez jakieś 5/6 meczu bramkarz drużyny Niemieckiej mógł spokojnie usiąść pod bramką i popijać "izotoniki". To nawet polskie "orły" nie dostawały z Niemcami takiego łomotu i nie prezentowały tak niskiego poziomu gry. Nad Pepe powinni popracować jacyś psycholodzy, bo trzeba być niespełna rozumu, by przegrywając 3:0 w tak buracki i egoistyczny sposób osłabić własny zespół... No a Niemcy jak zawsze na mistrzostwach - doskonała maszynka do zdobywania bramek. Czekam i mam nadzieję, że dojdzie do meczu Niemcy Vs Włochy
  2. Co do itemków dla towarzyszy, to moim zdaniem używanie przedmiotu gwarantującego nieśmiertelność jest najbardziej sensowne gdy obaj, tzn. nasza postać oraz towarzysz, noszą pierścień Jedność http://eu.battle.net/d3/pl/item/unity Wówczas będziemy otrzymywać mniejsze obrażenia W innym przypadku najlepiej towarzyszowi dać itemek odblokowujący wszystkie jego skille.
  3. Bo Fetysze to fajne chłopaki A tak na serio to te małe "kukiełki" są cholernie efektywne. Nie posiadam sławetnej Maski Jerama (a bardzo chciałbym potestować), jednak dysponuję dwoma innymi wspomnianymi przez Ciebie hełmami oraz takim (akurat nazwa wyleciała mi ze łba, skądinąd jedna z najbardziej porypanych w grze), który przywołuje armię fetyszy kiedy skasujemy dwa potwory elitarne. Muszę powiedzieć, że Fetysze nawet bez Jerama (podbija ich obrażenia) są świetnym "skillem". Przy odpowiedniej pasywce i umiejętności aktywnej + wspomniany hełm o dziwnej nazwie, w jednym momencie możemy mieć jakieś 10 tych stworków. Jeśli dołożymy do tego rękawice Taskera oraz hełm Jerama, otrzymamy iście kozacką maszynkę do zabijania. Zresztą nie chodzi tu tylko o Fetysze. Wszak oba wspomniane itemki dotyczą wszystkiego co przyzywamy - w tym psie zombie i wielkiego ogara (i znów wyleciał mi z głowy item, który pozwala go przyzwać). Jednak Fetysze są chyba najlepsze, bo jest ich po prostu dużo. Ściągają na siebie obrażenia, uwagę wrogów i porządnie biją. Dlatego właśnie Szamani w głównej mierze stawiają na nich - czyli build pod Fetysze. Aczkolwiek Szarańcza też daje radę. W ogóle Szaman jest trochę przekoksowany Zresztą analogiczną sytuację można zaobserwować u Czarki. Tutaj, w zależności od dropu wykrystalizowały się dwie ścieżki: set Tal Rashy + set Vyra (de facto Archont) lub set pod Różdżkę Woha. Każdy z tych buldów wymaga konkretnych itemków i skilli, by stworzona postać była świetnie działającym monolitem, gdzie wszystkie elementy idealnie się zazębiają. Oczywiście - można też grać "po swojemu", tworzyć, kombinować, testować. To jest chyba najpiękniejsze w RoS i po parchu 2.0 EDYTA: Trochę pokręciłem z tymi itemami Hełm, który przywołuje Armię Fetyszy to faktycznie Oblicze Giyua, natomiast "hełm o dziwnej nazwie" to QUETZALCOATL - to apropos m.in. działania Szarańczy, o którym pisałeś.
  4. Szczerze zazdroszczę, bo mój "pasożyt" jest jeszcze za mały na biwaki i tak na dobrą sprawę mogę pograć dopiero wieczorem No ale 50 legend przy jednym posiedzeniu to faktycznie zacny wynik. Ostatnio zacząłem rzeźbić Szamana i Barba. Przyznam, że początkowo gra tym ostatnim była, nomen-omen, prawdziwą udręką - dawno już tak ciężko mi się nie grało. W byle szaraka musiałem walić kilka razy aby padł; o elitach a tym bardziej strażniku Szczeliny nawet nie wspominam. Widać, że Barb musi mieć po prostu potężne walnięcie, czyt. musi dysponować porządną bronią. Inaczej kicha. W każdym razie co nieco już uskładałem i mój mięśniak zaczyna nabierać kolorków Co innego wspomniany Szamana. Gra tą klasą to czysta poezja. Nawet moja ulubiona Wizzka nie robi takiej rozpierduchy co WD. A to wszystko dzięki nie broni* a skillom. Szaman ma po prostu chyba najwięcej umiejętności obszarowych ze wszystkich klas. Stąd jak sądzę ci wszyscy kozacy, którzy chwalą się na filmikach pokonaniem Uberów na U6, grają właśnie Szamanami. Dodatkowo jak ma się komplet Nefrytowego Żniwiarza, to już w ogóle nasza postać staje się synonimem apokalipsy. Mam nadzieję, że nie będzie tutaj żadnego nerfienia. *akurat Berło Szalonego Króla cholernie pomaga w hurtowym unicestwieniu potworków. Rozprysk trucizny rzędu +/- 1300% od od broni widać i czuć
  5. @RoZy Co do symboli wcześniejszego systemu w kontekście elementów naszej historii i ich ewentualnego, złowieszczego, wydźwięku dla potomnych. Zgadzam się, że o pewnych sprawach nigdy nie należy zapominać i w sumie podoba mi się idea istnienia w przestrzeni publicznej tego typu "straszaków", co by na różnorakich radykałów działały na zasadzie straszaka i dawały od myślenia (to dla tych bardziej rozumnych). Choćby dlatego nikt nie zaorał i nie zaorze obozu w Oświęcimiu. Jednak z drugiej strony Polska to nieco dziwny kraj. Jeden z kilku w tej części Europy, który aż za dobrze posmakował swastyki oraz sierpu i młota. Zresztą nie bez przyczyny mamy na ten temat spory akapit w naszej konstytucji. Tym bardziej dziwi mnie ogólna (na szczęście umiarkowana) tolerancja dla symboliki komunizmu wyrażana choćby np. w wystroju lokali gastronomicznych (czyt. pubów), gdzie ściany takiej knajpy upstrzone są portretami Stalina, Lenina, Chruszczowa, Mao Tse Tunga, Kim Ir Sena, Ho Chi Minha i innych "zasłużonych w budowie światowego dobrobytu". Po rogach sali sterczą flagi dawnego ZSRR, nad barem dynda wielka czerwona gwiazda a z głośników wydobywają się radzieckie pieśni rewolucyjne. Bylem w dwóch takich lokalach w Polsce. Przecież jakby powstał pub a ze ścian spoglądaliby Hitler, Himmler, Goebbels, Goering, Heidrich, Bormann czy Eichmann, to taką budę zamknięto by w 24h a właściciel gęsto by się tłumaczył przed prokuratorem. Nie rozumiem tego, nie rozumiem braku konsekwencji. Jasne - w Europie Zachodniej i USA, tym głównym złym jest tylko Hitler i tam lokal a'la ZSRR mógłby być potraktowany jako swego rodzaju egzotyka i/lub ignorancja/nieuctwo w kontekście historii ale u nas? W kraju, gdzie Gestapo do spółki z NKWD prowadziło "akcje pacyfikacyjne" i to tak skutecznie, że niemal każdy ma w rodzinie jakąś ofiarę. To później taka właśnie młoda dziewuszka na swoim blogu czy przed kamerą może palnąć, że przecież aż tak źle to nie było... A tak swoja drogą, po tym co powiedziała i napisała sławna licealistka, można uznać, że Korwin-Mikke być może miał rację mówiąc, że kobiety są mniej inteligentne i należy im odebrać prawa wyborcze Jeszcze słówko o Wojciechu Jaruzelskim i jego pochówku na Powązkach. O krzykach, wrzaskach i gwizdach przed kościołem i na cmentarzu nawet nie piszę - szkoda klawiatury. Aczkolwiek, moim zdaniem, bardziej wymowne byłoby jakby ten tłum w milczeniu trzymał wyeksponowane zdjęcia ofiar PRL'u. W każdym razie wydaje mi się, że pogrzeb z kompanią honorową należał się Jaruzelskiemu nie dlatego nawet, że był prezydentem RP ale dlatego, że był żołnierzem Wojska Polskiego a dodatkowo oficerem w stopniu generała. Natomiast przemowa prezydenta Kwaśniewskiego była nieco przegięta. Rozumiem, że o zmarłym mówi się dobrze albo nie zabiera się głosu w ogóle ale jakbym urodził się wczoraj, pomyślałbym, że mowa o drugim Piłsudskim czy Pileckim...
  6. Jeśli chodzi o mnie, to na Udręce III daję radę. "DePeeSowo" nie ma większych problemów, elity padają szybko, trochę dłużej wypadają bossowie. Problemem jest natomiast wytrzymałość - w tym kontekście jest spory przeskok pomiędzy UII a UIII. Nie powiem, że jestem "na jednego strzała" ale wyraźnie widać, że nad pancerzem/przeżywalnością trzeba jeszcze popracować. Wprawdzie nie ujrzymy tego na karcie postaci ale warto wyposażyć się w sprzęt redukujący obrażenia - zarówno od elitarnych, jak i zwykłych potworów oraz podbijających nasze obrażenia wobec nich. Set Aughila, Kamień Jordana, Jedność - to tylko przykłady tego typu sprzętu. Poza tym można też rollować affixy z puli tych dodatkowych (oczywiście jeśli podstawowe statystyki są satysfakcjonujące) celem znalezienia właśnie wspomnianych redukcji czy to do obrażeń wręcz czy dystansowych. Co do upierdliwych affixów wśród elitarnych, to do szewskiej pasji doprowadza mnie mur - szczególnie w jaskiniach czy innych "wąsko-korytarzowych" miejscówkach. Lasery jako takie nie są takie złe - dość często można je wyminąć, obejść albo przesuwać się tuż za promieniem ;p Jednak iście wpieniającą kombinacją jest wspomniany mur wraz z zamrażającymi kulkami... Nie dość, że ten cholerny mur blokuje drogę, to jeszcze trzeba jakoś spierdzielić przed zamrożeniem (polecam rollować umiejętność "czas trwania efektów ograniczających kontrolę nad postacią zmniejszony o X%). Prawdziwa udręka, szczególnie dla postaci lubiącej walczyć w zwarciu i/lub dysponującej umiejętnościami do efektywniejszej walki na krótki dystans. Lekarstwem na to są m.in. znane laczki - Raki. Aaa.. jeszcze jedno. Wprawdzie nie są to elity a zwykłe potworki ale doprawdy nie ma bardziej upierdliwych istot niż te cholerne pająki, z tą ich bryzgającą siecią spowalniającą nasze ruchy.
  7. Tutaj może być różnie. Pierwotne Inferno (zanim jeszcze wprowadzono MP) zostało przecież znacznie uproszczone, m.in. właśnie przez rzeszę sfrustrowanych graczy. No ale tutaj w pewnym sensie mieli rację, bo biorąc pod uwagę dziadowski wówczas drop, przetrwanie na najwyższym poziomie trudności z własnoręcznie uzbieranym złomem było praktycznie niemożliwe. Owszem, istniał Dom Aukcyjny ale chyba nie o to chodziło, tzn. Blizzardowe dokładnie o to chodziło (celowo gówniany drop + bardzo wysoki poziom trudności = AH/RMAH). Na szczęście spora liczba graczy nie uległa powyższemu równaniu. Teraz jest inaczej. Tak na prawdę Udręka utożsamia się z własną nazwą dopiero po osiągnięciu 70lvl. Jednak są spore szanse, ba - nawet pewność, że prędzej czy później powypadają cacuszka godne najwyższych lotów. O takiej sytuacji w "starym" Diablo III można było jedynie pomarzyć. Natomiast zaczęło się pojawiać sporo narzekań nie na poziomy trudności ale na trudność w ubiciu Maltela. Pajaca skasowałem na Udręce I. Nie powiem - spacerek to to nie był. Faktycznie możliwości tego bossa są miażdżące. Taki Rzeźnik czy Azmodan w porównaniu z upadłym aniołem, to jakieś śmieszne chłoptasie. Tylko znów - nie dajesz rady z Maltelem? Zejdź na niższy poziom, pokombinuj ze skillami lub odwiedź wcześniejsze lokacje - może znajdziesz kozacką zbroję czy broń. Teraz jest to jak najbardziej możliwe. Ułatwianie gry tylko dlatego, że ktoś nie potrafi z niej w maksymalny sposób skorzystać, jest jakimś nieporozumieniem. Ludzi się przyzwyczaili, że w razie czego AH zaoferuje co dusza zabraknie, a tu taki wał Mają problemy z adaptacją nowej rzeczywistości. Nie ma, że boli - walczyć tym, co znalazłeś (lub dostałeś od partnera w party) Ps. Co to za dziwaczna rzecz, która samoczynnie podmienia niektóre litery na duże?
  8. Nic nie napiszesz na temat Baal'a? Co do walk z bossami, to akurat wszystko zależy od stylu gry jaki obierzemy zanim w ogóle postanowimy rzucić im wyzwanie. Nie wiem jak grałeś, ale pamiętam, że po dziesiątkach bezowocnych prób rozwalenia Andariel, postanowiłem zmienić koncepcję, nie lecieć za fabułą tylko rzeźbić akt aż do bólu. Myślę, że właśnie taki był plan Blizzarda w kontekście respawn'u potworów po każdorazowym odpaleniu gry. Innymi słowy niemal każdą lokację, każdego aktu "obrabiałem" chyba po 10 razy, niemal do obrzydzenia. Wpadały kolejne level up'y, leciał fajny sprzęt, postać nabierała mocy itp. i dopiero wówczas myślałem o walce z bossami. Fakt faktem to niezwykle czasochłonna strategia. Jednak takowa zaowocowała prawie bezstresowym powalaniem kolejnych wielkich złych. Przyznaję, że Andariel siłą rzeczy zawsze była dla mnie największym wyzwaniem. Na szczęście potem było tylko z górki. Grając Czarodziejką czy Paladynem Diablo miałem na kilka strzałów. "Szast-prast-K.O" Co do odbioru gry w dniu jej premiery, to... no cóż - niemal tak samo była krytykowana jak Diablo III. Na tle poprzedniczki, czyli kultowej "jedynki", miała być zbyt kolorowa, zbyt łatwa, bez klimatu, bez mroku, liniowa (questy w części pierwszej, będące de facto jedynie zadaniami pobocznymi, były losowe) itp.
  9. ZIMOBRANIE na Muve.pl Na początek m.in. Borderlands 2 za 19,98 XCOM: The Bureau za 33,97 Ryaman Origins za 29,90 http://muve.pl/zimobranie
  10. Chłopie, tworzysz takie kobyły o czwartej nad ranem? Do baby byś się przytulił lepiej To dopowiem, a propos kamyczków, że kraftowanie markizów w nadchodzącym dodatku może okazać się bezcelowe, gdyż jak pokazuje beta, markizy będzie można dropić - tak jak obecnie kamyczki niższego rzędu. Dodatkowo markizy nie będą już tymi najlepszymi - Blizzard wprowadził dodatkowe CZTERY wyższe "stadia" klejnotów. http://media-titanium.cursecdn.com/attachments/54/636/2.jpg Od góry: Markizowe Imperial Flawless Imperial Royal Flawless Royal Niestety nie jest do końca pewne jaki będzie koszt pozbycia się Markizów z gniazd. Niemniej, jeśli okaże się bez zmian, czyli 5 baniek, to zawsze będzie można taki przedmiot zniszczyć a kamyczek i tak zostanie Z różnorakich streamów bety RoS'a widać ewidentnie, że obecny topowy sprzęt, po ukazaniu się dodatku (a ściślej systemu Loot 2.0) nie będzie warty funta kłaków. Pozwolę sobie zapodać link do przykładowych przedmiotów legendarnych nowego już systemu: http://www.diablofans.com/%20diablofans%20stream%20ros Trzeba trochę "zjechać na dół" - nagłówek "Over 140 Legendary Screenshot Patrząc na wartości tych przedmiotów wnioski nasuwają się same. Mistyczka nie pomoże ze wszystkimi starymi przedmiotami. Owszem, może i podniesie DPS jakiejś broni ale tym samym nic nie będzie można już zrobić z podstawowymi statystykami (int/str/dex) Tak czy siak, w obliczu opublikowanych zmian i mnie nie bardzo się chce grać w obecną "trójkę". A zmian ma być od groma, zarówno w kontekście itemów, kraftów, jak i świata gry (nowe zadania, wyzwania itp.)
  11. OGŁOSZENIA PARAFIALNE: Przypuszczam, ze weterani przedstawioną poniżej wiedzę mają już od dawna obcykaną, niemniej chciałbym się podzielić własnym doświadczeniem a propos levelowania nowych bohaterów. Wiadomo, że każdy jak najszybciej chciałby osiągnąć magiczną 60-tkę. A zatem co nam potrzeba by okres "inkubacji" przeleciał migiem: 1. Pierścień Piekielnego Ognia - można nosić już od 1 poziomu postaci - m.in. daje +35% do doświadczenia. Nie da się kupić - trzeba samemu wytworzyć u Złotnika 2. Sygnet Leoryka - wymaga 11 levelu, daje maks 30% do doświadczenia - dość droga zabawka, kilkadziesiąt baniek na AH 3. Zestaw Caina. Wymaga 23 levelu. "Czteroskładnikowa" kolekcja ciuszków: rękawice, buty, spodnie i "hełm". Wystarczy ubrać trzy itemki by cieszyć się dodatkowym bonusem do doświadczenia +30%. O ile cena za schemat tego zestawu na AH oscyluje w okolicach 900 baniek , to cena poszczególnych jego itemków to grosze. 4. Hełm koniecznie z gniazdem, gdzie w tym ostatnim ma być osadzony najlepszy rubin jaki posiadamy / jaki możemy kupić / wytwprzyć. 5. Sklecony Pasterski Kostur dający możliwość wejścia do Kaprysowa (słodziutka, cukierkowa kraina, z kwiatuszkami, misiami i innymi kucykami). Nie wiem co jest z tym bonusowym levelem, jednak zdobywane tam doświadczenie namnaża się niemal geometrycznie. Swoim Czarownikiem, na jednym runie nastukałem tam 4 oczka wzwyż!! Dodatkowo dropią tam przedmioty znacznie wyższego levelu niż nasza postać. Jest tylko jeden mały haczyk. Trudność przeżycia w tej krainie, nawet na bez ustawionego MP, jest spora. Dlatego należy się wyposażyć w jakąś broń z gniazdem i władować tam w miarę możliwości najlepszy rubin. Z kolei jak się nie ma możliwości wejścia do Kaprysowa, należy grac na ustawionym MP 10 (rzecz jasna spełniając minimum pkt 1)
  12. Czy ktoś mógłby wyjaśnić czym dokładnie miałby być ten ewentualny "ladder"?
  13. Schematy mówisz? Ja praktycznie od dłuższego czasu nie podnoszę nic poza ringami, rękawicami, amuletami i wybranymi rodzajami broni (żółte ma się rozumieć). W ogóle od wczoraj, od zapowiedzi wywalenia AH/RMAH, mając we łbie te wszystkie zapowiedzi dotyczące nadchodzącego dodatku, to to całe farmienie zaczęło mi się wydawać nieco żałosne Przecież i tak nic naprawdę sensownego mi nie wypadnie, a nawet jeśli, to przeca Loot 2.0 zaoferuje jeszcze lepsze graty. Też się sprawdziłem http://www.diabro3.c...bmitButton.y=30 http://www.diabro3.c...bmitButton.y=30 Normalnie poczułem +25% do męskości Dziwne, te wyliczenia sugerują mi mp6 a bez problemów jadę na mp8 a nawet 10. Na tym ostatnim jedynie długo schodzi mi tłuczenie elitarnych.
  14. Raczej nie można na to liczyć. Blizzard, bez względu na nazwisko dowodzącego, zawsze podkreślał, że najważniejszym dla nich elementem jest i będzie rozgrywka wieloosobowa: gry publiczne czy ze znajomymi. Zapowiedź zamknięcia / wyłączenia domów aukcyjnych szybko odbiła się w nastrojach... cenowych. Ceny klejnotów, gwieździstych-promienistych, szczególnie Rubinów i Szmaragdów, w ciągi parę minut podskoczyła o prawie 10 baniek za sztukę... W sumie nic w tym dziwnego, bo to akurat towar cenny i uniwersalny w kontekście nadchodzącej zmiany dropu. Tylko czy aby był (jest?) sens kupować już teraz błyskotki? Mogłoby się wydawać, że tak, jednak filmiki na YT z rozgrywki w Diabełka na PS3/X360 pokazują, że te parę tygodni po premierze wystarczają by cieszyć się kozackimi legendami i najlepszymi kamyczkami, w tym ich Markizową odmianą. A przecież wersja konsolowa nie oferuje wcale Loot2.0 oraz domów aukcyjnych. Widząc co ludziom wypada na konsolach, aż człeka dreszcze przechodzą na myśl efektów PeCetowego dropu nr 2.0 Coś mi się zdaje, że albo krawcenie najlepszych kamieni będzie znacznie uproszczone lub po prostu będą wypadać też te najlepsze odmiany (do tej opory uzyskiwane tylko dzięki złotnikowi).
  15. I ja co nieco pograłem. Wprawdzie mam za sobą ledwie 4h gry i ciągle tkwię w prologu (nie trzeba go uruchamiać by rozpocząć kampanię, aczkolwiek rozgrywka tego samouczka na pewno ułatwi odnalezienie się we właściwiej już kampanii), niemniej pewien obraz zabawy wyklarował się całkiem wyraźnie. Na wstępie napiszę, że nie miałem żadnych problemów z instalacją gry - system po kolei prosił kolejne płytki (sztuk 3) a następnie Steam zassał nieco danych. Generalnie całość zajęła około 15min. Od razu zaznaczę, że zaopatrzenie się w najnowsze stery do karty graficznej będzie rozsądnym rozwiązaniem. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że optymalizacja Rome 2 stoi na bardzo przyzwoitym poziomie. Gra "na dzień dobry" ustawiła mi detale graficzne na poziomie ultra, co przy mojej konfiguracji (bebechy w profilu) jest iście kozackim osiągnięciem. Niemniej, na fali ogólnej podniety i ułańskiej fantazji, podniosłem poprzeczkę i zaserwowałem sobie maksa, czyli ustawienia ekstremalne (tak to jest tam nazwane) z pełną gamą wodotrysków. Gra działa bardzo płynnie, zero spadków ilości klatek, nie ma pokazu slajdów i innych upierdliwości. Być może to niedźwiedzia przysługa mojej karty, która niestety nie łyka bibliotek DX11. W każdym razie całość wygląda prześlicznie, ciepłe barwy, ruszające się drzewka, przelatujące tu i tam ptaszki, rozbijające się o wybrzeża fale - ot, słoneczna Italia. Generalnie mapa strategiczna jest tutaj majstersztykiem. Można zapomnieć już o dostaniu się do wybranego miasta z niemal dowolnego kierunku. Przeszkody naturalne w postaci wspomnianych drzew czy pasm górskich tworzą swoiste ścieżki dla poruszających się armii. Wprawdzie powyższe wrażenia są oparte jedynie o skrawek mapy, bo tak naprawdę prolog swym zasięgiem terytorialnym obejmuje zaledwie południową część włoskiego "buta" - od Rzymu po Sycylię. Pierwsze co rzuca się w oczy, to podział administracyjny. Tereny w Rome 2 podzielone są na prowincje składające się z maksymalnie 4 regionów. Generalnie jest to zmodernizowane rozwiązanie systemu, jaki dało się zauważyć przy okazji zabawy w Empire - stołeczne miasto i rozsiane wokół mniejsze ośrodki. Różnica polega na tym, że te ostatnie mogą być teraz poddawane zarządzaniu, budowie i rozbudowie. Zresztą bardzo wymownie to widać na mapie strategicznej, gdzie i tak powierzchniowo duże miasta poszerzają swój zasięg terytorialny. By zdobyć całą prowincję, należy podbić / przejąć wszystkie wchodzące w jej skład regiony czyli te pomniejsze miasteczka. Drugim nowatorskim elementem jest tworzenie sił zbrojnych. W Rome 2 każda armia mia mieć wodza / generała. Takowego najmujemy w mieście (na starcie trafiło mi się trzech "muszkieterów" do wyboru). Dopiero wówczas, klikając na przywódcę, rozpoczniemy zaciąg do legionu. Standardowo pod komendę dostaniemy słynną "trójcę", tj. jednostki Hastati, Principes, Triari, wspierane przez Ekwitów (podstawowa konnica) oraz jednostki miotające: procarzy czy Wieletów. Generalnie repertuar możliwych do zrekrutowania formacji militarnych jest determinowany poziomem rozwoju oraz postawionymi budynkami danego miasta / regionu. W sumie to żadna nowość. Jedynym różnicującym elementem od wcześniejszych edycji, koniecznym do sklecenia armii jest obecność generała. Każda z tych jednostek ma swoje bazowe statystki, które mogą ulegać modernizacji wraz ze zdobywanym doświadczeniem. Co więcej, cała formacja militarna (umownie legion) w wyniku swych bohaterskich starć może się dochrapać awansu i np. zmniejszyć koszt swego utrzymania czy zwiększyć siłę ataku w walce w zwarciu. Rzecz jasna generałowie mają swoje oddzielne "drzewko" umiejętności, talentów czy świty. Wzorem poprzednich części nie zabrakło również globalnego drzewka rozwoju naszej frakcji - podział na gałęzie gospodarcze oraz militarne. Generalnie całość rozgrywki, przynajmniej mi, przypomina nieco Shoguna 2 niż słynny pierwowzór. Nie oznacza to oczywiście, że klimat starożytności gdzieś umknął. Bynajmniej. Takowy jest bardzo wyczuwalny za sprawą oprawy dźwiękowej i oczywiście legionistów Bardziej chodzi mi o styl rozgrywki. Rome 2, tak jak "dwójka" Shoguna, nie należy do szybkich strategi. Nie można tu narzucić tępa wcześniejszych odsłon serii. Włości rozwijają się powoli, armie nie skaczą z miasta do miasta (no chyba, że poruszają się po solidnych drogach a do tego mają narzucony tzw. forsowny marsz - jeden z trzech trybów przemieszczania się), budynki miejskie nie kosztują "5zł" a wpływy do skarbony, przynajmniej z początku każą się mocno zastanowić nad wydawaniem. Pojawiający się agenci (m.in. szpieg) są "antyczną wersją" znanych z Shoguna 2 Ishin-Shishi czy Shinsengumi - mordują, trują, sabotują czy wpływają na nastroje społeczne, zarówno naszych rodzimych włości, świeżo podbitych terenów, jak i wrogich aglomeracji. Jedyne co mi się trochę nie podoba to budowa interface'u. Zarówno menu budowy, jak i drzewka rozwoju państwa, armii, generała czy agentów, zostały przedstawione za pomocą ikonek-obrazków, takich jakby skadrowanych malowideł w jakiejś antycznej świątyni. Nie ma już ikonek przedstawiających ręcznie rysowane budynki czy ekwipunek wojskowy. Wszystko jest ukazana w maksymalnie minimalistyczny sposób z wykorzystaniem góra trzech kolorów. Może to kwestia przyzwyczajenia. Natomiast starcia militarne prezentują się bardzo zacnie - są bardzo dynamiczne. Czuć moc Jednak wydaje mi się, że nieco osłabiono siłę łuczników. W Shogunie 2 skomasowany ostrzał potrafił spowodować odwrót nawet i połowy armii przeciwnika. Tutaj wygląda to słabiej. Również sztuczna inteligencja, jak zwykle w TW, pozostawia wiele do życzenia. Ostrzeliwane z łuków jednostki potrafią stać jak słupy soli - nie nacierają, nie rozpraszają się, nie cofają się - stoją jak na tarcze na strzelnicy. No ale skoro łucznicy wyrządzają śladowe obrażenia, to po co w ogóle się nimi przejmować Pograłem tylko chwilę, jednak nie da się ukryć, że Rome 2 to świetna produkcja. Jasne, ma swoje mankamenty i niedoróbki, jednak już teraz widzę, że nie prędko przestanę w to grać. Nie wiem czy "dwójka" jest lepsza od "jedynki". Obie dla serii są przełomowe i obie warte swej ceny (oczywiście poza kolekcjonerką Rome 2 - przegięcie pały...)
×
×
  • Create New...