Jeśli chodzi o mój staż to ponad dwa lata zacząłem coś tam próbować na elektrycznej mojego kuzyna, oczywiście nic sensownego to nie było, ale zawsze coś. Potem grałem trochę na klasyku z metalowymi strunami (też nie mój) i... na tym się skończyła wtedy moja przygoda z wiosełkami.