Skocz do zawartości

Santus Faustus I

Forumowicze
  • Zawartość

    1582
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    1

Posty napisane przez Santus Faustus I


  1. Nie chce mi się, ale muszę odpowiedzieć.

    Przesadzasz. Fakt, że żywność jest bardziej przetworzona nie oznacza, że nie widać kiedy jest nieświerza.

    >>>A co z np. zawartością azotanów, czy środków ochrony roślin? Tego nie wywąchasz i nie posmakujesz. Ludzie z natury są chciwi i jeśli da się sprzedać coś szkodliwego z dużym zyskiem, ba z większym zarobkiem tylko, to chętni się znajda...

    Bój się RoZy. Bój się terrorystów, złych kapitalistów, złodziei, świńskiej i ptasiej grypy, globalnego ocieplenia i wszystkiego innego czym nas usiłują straszyć. Tzn. mnie usiłują. Ciebie straszą. A wiesz co się dodaje do dzisiejszych wędlin? Poczytaj sobie skład. Pomimo tego to jesz. Owszem - normalnie powinno być, że jeśli coś jest sprzedawane jako mięso to w większości powinno zawierać mięso. Ale można jeszcze kupić prosto od rzeźnika albo rolnika. Poszukaj, popytaj i kupuj od nich.

    Przez kogo została tak oceniona? A wiesz gdzie są te pieniądze, które państwo nie zabrało przez podatki?

    >>>Nie w tym rzecz... podatki same w sobie nie są czymś złym. Nawet minimalne podatki można bezsensownie marnować, przez co ich płacenie jest bez sensu. Tak więc mnie bardziej martwi i przeszkadza nie tyle sama ich wysokość co sposób w jaki się je wydaje.

    W życiu są tylko dwie pewne rzeczy: śmierć i podatki. I teraz chodzi o to, żeby to pierwsze nastąpiło jak najpóźniej a to drugie było jak najniższe. Jak się ma mało pieniędzy to trzeba rozsądniej wydawać. Jak tych pieniędzy jest zbyt dużo to się je rozrzuca na lewo i prawo. Gdyby podatki były niskie to trzeba by było wydawać na to co jest naprawdę potrzebne. Tak więc nie pisz mi tu, że to nie ich wysokość jest problemem.

    Miałem na myśli, że przy dzisiejszej technice działało by to jeszcze lepiej. Przyczyn jest wiele. Demokracja jest jedną z nich. "Żeby zbudować w jakimś kraju socjalizm wystarczy wprowadzić w nim demokrację" - nieświętej pamięci Marks.

    >>>Czyli przy dzisiejszym poziomie techniki wozy konne (sanie w zimie) sprawdzały by się rewelacyjnie? Demokracja idealna nie jest... ale żaden system nie jest idealny, bo zawsze znajdzie się kontestator. Demokracja ma jednak tą zaletę że można w niej ja legalnie zwalczać :)

    Może nie rewelacyjnie, ale możliwe, że trochę lepiej niż kiedyś. Wolny rynek to jednak nie sanie. Demokrację można zwalczać przy pomocy legalnych metod, ale czy można zwalczyć? Jak jest jeden tyran to można go otruć, przekonać, ukrywać się u sąsiadów. A jak tyranem jest większość? Jak tu otruć? Przekonać też się niezbyt da bez posiadania wielkiej forsy na propagandę. Ukrywanie się u sąsiadów też nie polecam, bo jeśli tyranem jest lud to któryś sąsiad może nas wydać. Oczywiście może wydać i wtedy, gdy tyran jest jeden, ale jest na to mniejsza szansa niż w demokracji bo wtedy nie wmawia mu się, że to on współrządzi państwem i tak naprawdę występując przeciwko demokracji występujemy przeciwko temu, żeby rządził (a ludzie lubią mieć władzę lub chociaż jej ułudę).

    Trochę z tobą polemizowałem więc znam nieco twoje poglądy. Powiedziałbym, że są bardzo typowe dla ludzi starających się być na siłę "nowocześni i postępowi".

    >>>Poznałeś co najwyżej mój pogląd na możliwość wprowadzenia tego co proponowałeś. Postępowy?... ja staram się być bardziej realistą niż idealistą. Nawet jeśli Twoja propozycja byłaby jak najbardziej słuszna to już jej implementacja to inna para kaloszy. Ale idealizm to przywilej młodości... z wiekiem mija.

    Ja idealistą? Ja myślę głównie o sobie. O tym, żeby nikt za mnie nie decydował w takich sprawach jak to co wolno mi jeść, czy mam jeździć z zapiętymi pasami lub w kasku, co mogę pić (gorzała produkcji sąsiedzkiej czy kupowane w sklepie alkohole), gdzie mogę studiować (sprawa wyłącznie między mną a uczelnią), żeby nie było czegoś takiego jak "pozwolenia na pracę" (pomysł Trockiego) i wiele innych rzeczy. O tym myślę.

    Znaczit szto? To wolny rynek dzisiaj już nie będzie działał?

    >>>A widzisz zaczynasz łapać... wolny rynek dziś nie jest taki sam jak 100 czy 200 lat temu. Możesz oczywiście narzekać, zę to co jest teraz to już nie jest wolny rynek. Na takiej samej zasadzie współczesne samochodzy nie maja już tej "duszy" tych sprzed 50 lat. Nastąpił po prostu rozwój.

    Samochody się zmieniły, ale założenia pozostały niezmienne. Samochodem jest tak samo ferrari jak i mały fiacik albo van. Mają koła, silnik, kierownicę i inne części niezbędne samochodowi, poruszają się tylko po lądzie.. Inaczej to nie jest samochód tylko coś innego: helikopter, poduszkowiec, statek, amfibia, samolot. Tak samo jest z wolnym rynkiem. Jeśli jest nadmiernie rozbudowany system koncesji, pozwoleń i innych tego typu dupereli to nie jest to wolny rynek tylko coś innego. Tak samo z feudalizmem. To, że jest niemożliwy dzisiaj do wprowadzenia nie zmienia jego znaczenia.

    Jakie kompleksy?

    >>>Cała masa.

    Na przykład?

    Czy to ja chcę żeby mnie cały czas pilnował jakiś urząd (np. "ochrony konkurencji i konsumenta")? Nie! Przeciwnie - chcę żeby się ta cała urzędnicza banda ode mnie odczepiła dopóki nie robię komuś krzywdy.

    >>>No i OK ja tez bym chciał, ale nie tak ekstremalnie jak Ty :). Problem pojawia się gdy uzmysłowisz sobie że nie żyjesz sam w społeczeństwie... a co jeśli oni mają inne oczekiwania? Czyje są lepsze? Musisz akceptować kompromis nawet jeśli Ci się on nie podoba... albo założyć własne państwo

    Jeśli inni ludzie mają inne oczekjiwania to proszę bardzo. Mogą się ubezpieczać, jeździć w pasach, zakładać sobie jakieś stowarzyszenia ochrony konsumentów (z dobrowolną składką). Tylko czemu ustawowo zmusza się do tego mnie? Czemu mam płacić za usługę, której nie zamawiam? Był sobie przypadek "człowieka-pająka", który postanowił sobie pochodzić po ścianach warszawskiego hotelu Marriot bez zabezpieczeń. Nie wiem czemu. Może chciał "być hardcorem"? Ktoś z widzów jednak wezwał straż pożarną, policję, pogotowie i po całej akcji obciążono pana pająka kosztami interwencji. A ja się pytam dlaczego. Przecież on ich o to nie prosił. Co innego gdyby to on wezwał te służby, wtedy faktycznie powinien bulić, ale tak nie było. Koszta interwencji powinien pokryć wzywający widz. To czy ktoś sobie chodzi po ścianach bez zabezpieczeń to jest to sprawa wyłącznie jego i właściciela budynku.

    Nie wskażę ci konkretnego zdania w stylu "Ja, RoZy, domagam się aby państwo mnie niańczyło" bo nie napisałeś tego w jednym poście wprost. To wynika bardziej z całości twojej wypowiedzi. Jest takim tłem do nich. Być może nie czynisz tego całkiem świadomie, ale tego właśnie się domagasz.

    >>>Raczej w Twojej nadinterpretacji.... bo widzisz moje poglądy są zgoła inne niż Ci się wydaje. Postulujesz jednak rozwiązania nie tyle niemożliwe do realizacji co archaiczne i właśnie to że tego nie widzisz krytykuję.

    Archaiczne? Czyli jednak miałem rację z tym "postępem". Czy postuluję rozwiązania aż tak archaiczne jak feudalizm? Oczywiście nie. Więc w czym problem?


  2. Sprzedaż złej żywności nigdy się nie opłaca na dłuższą metę. Więcej zaufania do rynku,

    >>>Oczywiście, tylko koszty społeczne takiej "naturalnej selekcji" byłyby dziś bardziej dotkliwe niż kiedyś. Żywność jest bardziej przetworzona i nie można jak kiedyś "na niucha" ocenić czy jest dobre czy nie...

    Przesadzasz. Fakt, że żywność jest bardziej przetworzona nie oznacza, że nie widać kiedy jest nieświerza. A przerabianie markerem daty na serkach to też głupi pomysł bo to bardzo łatwo schodzi z plastikowych pojemników. Była w mojej okolicy taka pani co tak robila, ale musiała zamknąć interes.

    No właśnie z tych minimalnych podatków. Niskie podatki nie oznaczają braku jakichkowiek podatków.

    >>>Zastanawiające jest że taka Norwegia ma bardzo wysokie podatki i jak to zwykle została oceniona jak kraj najlepszy do życia :) Wysokość podatków nie jest tak ważna jak właściwe ich spożytkowanie.

    Przez kogo została tak oceniona? A wiesz gdzie są te pieniądze, które państwo nie zabrało przez podatki?

    U Anglików. I dobrze to działało jak na ówczesną technikę.

    >>>Jak słusznie zauważasz "na ówczesną technikę" - skoro było OK to dlaczego już nie jest?

    Miałem na myśli, że przy dzisiejszej technice działało by to jeszcze lepiej. Przyczyn jest wiele. Demokracja jest jedną z nich. "Żeby zbudować w jakimś kraju socjalizm wystarczy wprowadzić w nim demokrację" - nieświętej pamięci Marks.

    Wasz problem (twój i RoZyego) polaega na tym, że wy nie potraficie sobie nawet wyobrazić innego życia.

    >>>Twój problem polega na tym że oceniasz moje poglądy nie mając o nich zielonego pojęcia. Nie mówiąc już o tym jaki mam status społeczny czy styl życia. Opierasz się jedynie na mojej wątpliwości co do tego by obecnie udało się powrócić do XIX wiecznych idei politycznych czy gospodarczych. Co nie oznacza że gloryfikuję to co mamy.... po prostu realnie patrzę na to co można zrobić. Dla przykładu... to że pasował by mi system feudalny nie oznacza że będę uważał że możliwy jest powrót do niego.

    Trochę z tobą polemizowałem więc znam nieco twoje poglądy. Powiedziałbym, że są bardzo typowe dla ludzi starających się być na siłę "nowocześni i postępowi". Ja też nie uważam, że jest możliwy powrót do feudalizmu i dlatego go nie postuluję. Pewną przyczyną jest brak lub skarlenie rodowej arystokracji, ale o tym pisałem wcześniej.

    Tymczasem ja swoich postuatów nie biorę z próżni. To są rzeczy przetestowane już wcześniej.

    >>>Komunizm też i faszyzm... ba nawet funkcjonowały całkiem niezgorzej. Ale w odniesionych warunkach politycznych, gospodarczych czy społecznych.

    Znaczit szto? To wolny rynek dzisiaj już nie będzie działał? Musimy wałkować cały czas trockizm?

    Tacy ludzie jak ty i RoZy domagający się państwa-niańki. Zapominacie, że niańka też może przyłożyć po tyłku. I za to właśnie was nie znoszę. Powinniście siedzieć w monitorowanej celi obitej materacami dla bezpieczeństwa. W końcu to jet to na czym wam najbardziej zależy. Tylko dlaczego ja mam siedzieć z wami?

    >>>No proszę to ja już czegoś się domagam.... proszę o wskazanie gdzie to napisałem, bo mam wielka alergie na osobników którzy w moje usta wkładają własne kompleksy.

    Mamy też już wolność przemieszczania się.. jeśli Ci w Polsce nie odpowiada towarzystwo to możesz się przenieść. Tylko gdzie bo o ile pamiętam nie ma państwa które spełniało by Twoje marzenia, więc wszędzie będą osobnicy których będziesz nie znosił. No można tez próbować zminić system w Polsce... ale tu znów ta wstrętna demokracja stoii na przeszkodzie.

    Wiesz ja nie podzielam twojego wstrętu do mnie... mnie Twoje poglądy śmieszą.

    Jakie kompleksy? Czy to ja chcę żeby mnie cały czas pilnował jakiś urząd (np. "ochrony konkurencji i konsumenta")? Nie! Przeciwnie - chcę żeby się ta cała urzędnicza banda ode mnie odczepiła dopóki nie robię komuś krzywdy. Nie wskażę ci konkretnego zdania w stylu "Ja, RoZy, domagam się aby państwo mnie niańczyło" bo nie napisałeś tego w jednym poście wprost. To wynika bardziej z całości twojej wypowiedzi. Jest takim tłem do nich. Być może nie czynisz tego całkiem świadomie, ale tego właśnie się domagasz. Ideałów oczywiście nie ma, ale to nie znaczy, że nie można do nich dążyć. Zawsze lepiej być w czymś lepszym niż gorszym.


  3. No właśnie z tych minimalnych podatków. Niskie podatki nie oznaczają braku jakichkowiek podatków.

    Ale to dalej są niskie podatki. A koszta funkcjonowania państwa na wszystkich szczeblach i we wszystkich obszarach są spore. Wywal administrację jako taką, to zostanie ci chociażby służba zdrowia. Państwowa. Prywatyzować można, wtedy koszta idą w diabły. W takim wypadku można pozostawić nawet tylko sądy, policję i wojsko. Ale to też kosztuje a minimalnym podatkiem nie uzbroisz nawet minimalnego kontyngentu do obrony granic. Porządnie, bo byle jak to każdy by potrafił.

    Mój przedmówca napisał już, że na wojsko idzie obecnie 3% budżetu więc nie są to duże sumy w skali państwa.

    U Anglików. I dobrze to działało jak na ówczesną technikę.

    Trochę mieszasz, bo wpierw mówisz o polityce i zarządzaniu krajem a potem gospodarce. Leseferyzm w wersji gospodarczej był, to fakt. Ale zaraz potem piszesz o sposobie rządzenia krajem i podajesz, że próbowano tego. W Anglii na dodatek. Weź to rozdziel na drugi raz, bo się ciężko zastanawiałem o co ci chodzi, a XIX wiek niedawno bardzo dokładnie poznawałem.

    No może i faktycznie trochę namieszałem, ale gospodarka to jest najbardziej widoczny efekt sposobu rządzenia.

    Nie. Łapanie bandytów to łapanie bandytów. Od zapewniania bezpieczeństwa to są agencje ochrony. Policja interweniuje gdy już dochodzi do przestępstwa. I dlaczego od razu gnata? A gaz pieprzowy to zły? A tonfa to niby zła? Ludzie kochani! Nauczcie się sami bronić bo dojaz policji to średnio jakieś 40 minut! Policja was nie obroni przed napadem. Może najwyżej złapać napadającego, ale wy możecie już nie odzyskać swojej własności a w skrajnych przypadkach nawet nie żyć.

    Od czegoś są też patrole na ulicach. Ale idąc tym tokiem rozumowania, to powinienem sam bandytę potraktować gazem, stłuc, zakajdankować i zamknąć, może w piwnicy. Albo odwieźć do więzienia, ewentualnie zostawić to niebieskim, którzy w takim wypadku robią za darmową taksówkę do zakratowanego budynku.

    W takim wypadku to już nie jest policja, a przynajmniej nie taka, jaką powinna być. Agencje ochrony do tego chronią osoby, które na to stać. Jestem przeciętnym zjadaczem chleba i wedle prawa niebiescy mają zapewnić mi ochronę. Właśnie po to jeżdżą też po ulicach i pilnują. Nie stać mnie na prywatnego ochroniarza a zapewnianie sobie samemu bezpieczeństwa podpada mi nieco pod jakąś formę anarchii. Czy skrajnego liberalizmu ( wolność moja, znaczy sam mam o siebie dbać. Zawsze ). Ne, nie pasuje mi to zupełnie.

    Tak. Patrole na ulicach są od wlepiania mandatów za przejście w niedozwolonym miejscu. Mnie zapewnienie sobie samemu bezpieczeństwa podpada nie pod anarchię tylko realistyczne myślenie. Tak jak pisałem - zanim przyjedzie policja to ty w skrajnym przypadku możesz już nadawać się tylko do trumny i to czy złapią winnego dla ciebie nie będzie już miało znaczenia. Wyobraź sobie taką sytuację: wyskakuje do ciebie jakiś dresiarz i krzyczy "Wyskakuj z komórki pedale!". I co robisz? Wyciągasz telefon i dzwonisz po policję czy traktujesz dziada pięścią, gazem lub czymkolwiek innym z giwerą włącznie?

    Morderstwo to pozbawienie kogoś życia w innym przypadku niż wypadek, samoobrona lub obrona drugiego człowieka. Pasuje ci taka definicja?

    Teraz zdefiniuj wypadek, samoobronę i obronę drugiego człowieka. Do tego nie zapomnij, że pod wpływem alkoholu mogłem komuś wbić nóż pod żebro ( to nie jest wypadek w żadnym wypadku, bo się nie pośliznąłem ani przez przypadek nie trafiłem ). Albo też żona mogła pociachać męża siekierą, gdy ten chciał ją pobić ( to by podpadało pod samoobronę nawet, ale nie ma jej definicji ).

    Dlatego definicja wygląda ok, ale jest zbyt ogólna. Zbyt ogólne prawo to droga do interpretacji, interpretacja ( zbyt swobodna ) to droga do bezprawia i zbyt silnej władzy sądowniczej. Prawo ma być dostatecznie rozbudowane i szczegółowe, by nie było wątpliwości i szukania poprawnej odpowiedzi. Więc ani proste i krótkie, ani też skomplikowane i "długie". Wypośrodkowane.

    Dzielisz włos na czworo, ale dobrze. Postaram się zdefiniować te terminy. Samoobrona to reakcja na nieuzasadnioną agresję skierowaną przeciwko nam. Obrona drugiego człowieka to prawie to samo co samoobrona tylko agresja jest skierowana przeciwko komuś innemu. Np. przeciw naszemu rodzeństwu, koledze lub nieznanej nam osobie. Wypadek natomiast to zdarzenie niezależne od nas i nie wywołane celowo i świadomie. Zarżnięcie kogoś po pijanemu pod to nie podpada bo bardziej chodzi tu np. o wypadek na budowie, samochodowy (jeśli kierowca był trzeźwy).

    Żadnych tego typu urzędów! To jest wylęgarnia korupcji (nie twierdzę, że jedyna).

    Każdy urząd może być wylęgarnią korupcji. Ba! Każde miejsce, gdzie jest więcej niż jedna osoba może nią być. Mam na uczelni kilka tysięcy studentów, dużo pracowników naukowych też. Za zdanie egzaminu jeden może co rok brać pieniądze. Jest korupcja? Jest. I to niezależnie od tego, czy firma czy urząd, państwowe to to czy prywatne, spółdzielnia czy jedynowładztwo.

    Więc patrzysz zdecydowanie zbyt prosto i ogólnikowo. Urzędy to nie tylko wylęgarnia korupcji. Ale o ich celach może nie będę pisał, bo to akurat wydaje mi się oczywiste. No i teraz wyczuwam taki delikatny zapaszek anarchizmu, bądź pokrewne.

    Jasne. Urząd to nie tylko wylęgarnia korupcji, ale korupcja występuje tam gdzie są koncesje, pozwolenia, licencje. Nieważne przez kogo wydawane. Tam jest zwyczajnie bardzo wdzięczne pole dla łapówkarstwa.

    A wiesz czemu trzeba je ciągle poprawiać? Bo nie są jasne i proste od początku. I jest ich dużo. O wiele za dużo i nie mają jakiś wspólnych podstaw.

    Podstawy - dekalog. Prawo rzymskie, bizantyjskie, różne kodeksy powstające z upływem lat. Reszta to albo rozwinięcie, dostosowane do nowych warunków albo wariacje.

    A nie są jasne? To język prawniczy. Jest trudny i konkretny, ma wyjaśniać coś jasno i ze wszystkimi szczegółami. A to wymaga wzięcia pod uwagę niemal każdej ewentualności. Dlatego masz ileś stron kodeksu karnego. Bo ma uwzględniać wszystko, a nie skupiać się na paru zasadach w rodzaju "Za morderstwo kara śmierci" ( jeszcze bez dodania jakiej ).

    A jest dużo, bo jest dużo sfer życia wymagających ustaleń prawnych. Samo prawo cywilne chociażby. Spadki, testamenty, hipoteka. To trzeba opracować porządnie, a nie ogólnikowo.

    Wolne żarty. Prawo rzymskie podstwą obecnego systemu prawnego. Oczywiście zasada "chcącemu nie dzieje się krzywda" jest naczelną zasadą kodeksu karnego? No proszę cię.

    Bo zostałem o to zapytany? Mogę nie odpowiadać.

    Ależ ja proszę o odpowiedź. Ale skoro mówisz o 500 a potem 1500, to uzasadnij. Ja też mogę przyjść i powiedzieć, że jak wywalimy podatki, to świat stanie się lepszym miejscem. Albo jak weźmiemy takie osiem milionów ludzi i ich rozstrzelamy, to zaraz nam się sytuacja gospodarcza poprawi. Ale potem będę się musiał z tego tłumaczyć ( i słusznie ).

    No więc odpowiadam. Nie wiem ile dokładnie ile potrzeba urzędników, ale nie tyle co dzisiaj.

    A dlaczego nie?

    Wyjaśniałem wyżej. Przedmówcy też. I wyjaśniam teraz. Mam dalej się produkować, że te pół tysiąca ludzi to za mało do zarządzania krajem? Weź jedną osobę i powiedz, że może kierować serwerem WoW-a. Tak ze sto tysięcy graczy średnio na tydzień. Już widzę, jak się wyrabia.

    Chodziło mi bardzie o to, czemu szkolnictwo i służba zdrowia nie może być prywatna.

    Również za bandę urzędasów rozdzielających te pieniądze.

    Te "urzędasy" wbrew pozorom pracują. Lepiej i gorzej, ale pracują. To, że w naszym kraju robią to często byle jak nie oznacza, że tak jest wszędzie. Gdyby biurokracja była zła, to w czasach antycznych by ją wyrugowano, gdy filozofowie byli w stanie przekonać do swych racji. A tak bytuje aż po dzień dzisiejszy.

    Tak. Wykonują kawał solidnej, nikomu nie potrzebnej roboty. Nie twierdzę, że sama biurokracja jest zła. Nie dobrze jest wtedy, gdy jest jej za dużo i jest tam gdzie nie powinna (większość sfer życia). Państwo, które jest obecne wszędzie jest państwem totalitarnym nawet jeśli głowę tego państwa zmienia się w demokratycznych wyborach. Co niczemu nie przeszkadza bo demokracja to sposób wyboru władz a totalitaryzm to sposób sprawowania władzy już uzyskanej.

    Wasz problem (twój i RoZyego) polaega na tym, że wy nie potraficie sobie nawet wyobrazić innego życia. Takiego w którym nie trzeba pytać żadnego urzędnika o zgodę na wybudowanie własnego domu za własne pieniądze z własnych materiałów na swojej własnej ziemii albo o zgodę na sprzedaż kilku kilo kartofli czy pary gaci sąsiadowi bez rejestrowania się w urzędzie jako "działalność gospodarcza", zatrudniania księgowych, wyrabiania sobie numer regon i innych bzdur.

    Wyjdź z mojej głowy, zabierz swoje buty i kurtkę i zamknij za sobą drzwi. A na drugi raz zapukaj, bo grzebania w myślach nie lubię i nieproszonych gości w tamtych rejonach traktuję mało przyjemnie.

    Potrafię sobie wyobrazić wiele. Kraj, w którym komunizm działa. Kraj, gdzie nazizm się przyjął i istnieje do dziś. Nawet kraj teokratyczny, gdzie istnieją swobody obywatelskie. Co za problem? Wyobraźnia ( ponoć mi jej nie brak ) i kilka chwil kminienia. Ale to, że potrafię sobie wyobrazić zagładę całej planety nie znaczy, że to ma się stać. Tak jak moje wyobrażenia o innym ustroju nie czynią z niego remedium na całe zło tego świata.

    Ten przykład z gaciami to nietrafiony ( chyba, że masz firmę ). Poza tym znów czuję tutaj zapaszek anarchizmu ( albo libertarianizmu ), którego osobiście bardzo nie lubię, jako stawiającego po jednej stronie "Winne całemu złu świata" państwo a z drugiej "Czystą i nieskalaną wolność". A ble...

    A co za różnica czy mam zamiar sprzedać sąsiadowi 1 parę czy 100 par galotów? Co komu do tego? Jeśli te gacie nie są kradzione to nie widzę powodu żeby miało to zainteresować kogokolwiek oprócz mnie i kupującego sąsiada.

    Tymczasem ja swoich postuatów nie biorę z próżni. To są rzeczy przetestowane już wcześniej.

    Te 500 rządzących też? Coś nie kojarzę. Plus dlaczego to coś ma działać i teraz? Pewne formy się już wypaliły albo też w formie czystej nie będą działały. Plus - skoro testowano, to czemu się nie przyjęło? I nie, nie zwalaj winy na tych, co rządzą. Od czegoś jest rewolucja.

    Koniec XVIII wieku i młode Stany Zjednoczone. Cały aparat urzędniczy w Białym Domu. Pisałem już o tym.

    Chciałbym sam zadecydować czego uczą się moje dzieci. Doszło do tego, że rodziców oskarża się o kidnapping na państwowych dzieciach a Kongres w USA poważnie rozważa zakaz jedzenia w fast foodach.

    Co do pierwszego - wybierz szkołę prywatną. Sprawdź, kto tam uczy i jak. Albo wybierz państwową szkołę, sprawdzając ją wcześniej. Istnieje kanon wiedzy, którą winien posiadać każdy obywatel. To można zmienić, wystarczy obywatelska inicjatywa ( wszak obywatele mają możliwość tworzenia projektów ustaw ). Tylko nie mów mi, że ten wybór, o którym piszesz ma się opierać o dobieranie treści...

    Nie. Chodzi mi o dobieranie przedmiotu i wieku rozpoczęcia jego nauki bądź pewnych przedmiotów nie uczenie wcale. Rodzice sami lepiej znają swoje dziecko niż jakiś minister.

    A co do drugiego - widziałeś ludzi w Stanach? Albo chociaż na zdjęciach? Określenie "rozmiar XXL" uznałbym w ich wypadku za komplement. Restauracje typu fast food uznaje się za jedną z przyczyn otyłości a w konsumpcyjnym społeczeństwie U.S.A. widać mało zwraca się uwagę na zdrowie i wagę. Więc skoro rząd chce tego zabraniać, niech to robi. Czasami obywatele sami nie wiedzą, co dla nich dobre. Czasami.

    Wystarczy sprywatyzować służbę zdrowia i po problemie. Jak będą musieli wybulić za leczenia nadciśnienia czy otyłości to na drugi raz może ograniczą tego typu jedzenie. A jeśli nie? To ich sprawa! Nie możemy mówić ludziom co wolno im jeść a co nie. Ja np. lubię sajgonki i kebaby i zdarza mi się jeść tego typu jedzenie gy przyjadę do Warszawy. I co? Chcesz mi zabronić to jeść? A kim ty dla mnie jesteś żeby mieć do tego prawo? To, że poważnie rozważa się taki przepis to objaw degeneracji i totalniactwa.

    U nas przestępstwem jest sprzedanie włanoręcznie zrobionej gorzałki sąsiadowi, którego nikt nie zmusza do kupowania u nas.

    Tak jak przestępstwem jest sprzedanie własnoręcznie skopiowanej gry sąsiadowi, którego nikt nie zmusza do kupowania u nas. Co to ma do rzeczy? Takie jest prawo i należy go przestrzegać. A jak idiotyczne, to walczyć o zmianę, od czegoś są grupy nacisku.

    Porównanie chybione. Firma robiąca gry kupuje komputery, kupuje kawę dla pracowników, płaci za prąd i pensje pracowników. Czyli kupuje składniki potrzebne do stworzenia takiego Far Cry'a i dlatego pirat pozbawia producenta należnych mu zysków więc należy go za to ganiać. Natomiast ja robiąc bimber (tak naprawdę nie zajmuje się pędzeniem, ale to taki przykład) kupuję drożdże w sklepie, kupuję owoce (śliwki na śliwowicę na przykład), wodę i inne rzeczy. Nikogo w ten sposób nie okradam a nawet wręcz przeciwnie. Robię sobie bimberek i daję sąsiadowi do degustacji ("demo"). Jeśli sąsiad chce to może ode mnie kupić śliwowicy. Robię to co producent gry tylko z innym towarem.

    Pamiętacie jeszcze incydent ze strażą miejską i jakże niebezpiecznym psychopatą handlującym owocami? Rowalili mu stoisko, rozkradli towar a potem pobili bo nie miał zasranego pozwolenia.

    Widzisz podkreślone słowo? No właśnie. Jeśli na ulicy spotkam murzyna ( nie będę pisał afroamerykanina, bo to takie dziwaczne, sztuczne słowo. Osoba czarna to osoba czarna, zwykłe określenie bez zabarwienia pejoratywnego ) to oznacza, że w Polsce są murzyni?

    Incydent. Wypadek jednostkowy. Nie reguła a wyjątek od niej. Plus brak pozwolenia to łamanie prawa - patrz wyżej.

    A jak będzie incydent z liberałami, że ci zdemolowali komendę policji ( jakoś im się udało ) w imię wolności, to oczywiście będzie ok?

    Nie będzie ok. Tak jak nie było ok zachowanie strażników. Różnimy się podejściem do prawa. Ja mam dość augustińskie podejście. To znaczy podstawowym zadaniem państwa jest czynienie sprawiedliwości. Inaczej jest to jaskinia zbójców (dzisiaj byśmy powiedzieli melina gangsterów). W końcu tam też jest jakaś hierarchia, są zasady i ich bardzo skuteczna egzekucja. Ale tym się różni (albo powinno różnić) od państwa, że tam nie ma czynienia sprawiedliwości. Ty masz podejście jak w pozytywiźmie prawniczym. Państwo nie ma moralności, jakiekolwiek państwo ustali prwo to to prawo jest słuszne. Słusznie było wymagane pozwolenie na handel owocami, słusznie straż miejska nie przymknęła oka na jego brak. Jak dla mnie to było złe i absurdalne.

    I to wy jesteście temu winni. Tacy ludzie jak ty i RoZy domagający się państwa-niańki.

    Nie. Domagam się państwa, które zapewni mi pewne podstawowe rzeczy a potem da swobodnie działać. Ty z kolei domagasz się państwa - widma, które w praktyce istnieje w formie wykastrowanej.

    Ja się domagam państwa silnego tam gdzie ma być silne a słabego bądź nieobecnego tam gdzie ma takie być.

    Zapominacie, że niańka też może przyłożyć po tyłku. I za to właśnie was nie znoszę.

    Od tego jest aparat przymusu, czyli policja i wojsko. Wyżej piszesz o straży miejskiej i incydencie. To jest niańka, która bije po tyłku. Kogoś, kto nie dostosował się do zasad. Źle? To ciekawe kiedy ma bić.

    A mnie lubić nie musisz, ważne, że mam okazję do dyskusji.

    Ma bić wtedy, gdy faktycznie ten ktoś robi komuś krzywdę. Handel truskawkami bez pozwolenia pod to nie podpada.

    Powinniście siedzieć w monitorowanej celi obitej materacami dla bezpieczeństwa. W końcu to jet to na czym wam najbardziej zależy.

    Chyba muszę założyć autoalarm na mój mózg, bo wybitnie ktoś mi się ciągle włamuje. I skobel, o! To jest myśl. A nade wszystko zacząć gdzieś umieszczać tablice informacyjne, bo co chwila widzę, że ktoś wyciąga błędne dane. Może błąd systemu?

    To teraz tak - bredzisz. Zwyczajnie bredzisz. Mi zależy na tym, o czym pisałem wyżej - bezpieczeństwie, podstawach życiowych i szansie na to, że się czegoś dorobię. To już zrobię sam - dajcie mi szkołę, dajcie opiekę medyczną i ochronę, a dalsze me życie zostawcie już mnie. W szkole i tak będę się uczył sam, pracy też będę szukał sam, ale obronić to się raczej nie obronię, wyleczyć też nie. Więc proszę o to, czego sam nie jestem w stanie sobie zapewnić ( albo jest to dla mnie trudne ). A resztę zostawcie mnie.

    Nie muszę mieć pokoju bez klamek i monitoringu. Życie bez ryzyka byłoby nudne. Wystarczy mi, że wiem, że jak mnie pobiją, to winny za to odpowie, że od złodzieja odzyskam swoje rzeczy, że po iluś latach edukacji mam takie szanse, jak i inni. Nie potrzebuję stałej obstawy i doglądania co chwila. Rozum swój mam, dwie ręce też, w większości przypadków dam sobie radę.

    Domagasz się więc wolności i bezpieczeństwa. Niestety tak się nie da. Albo ktoś cię pilnuje żebyś sobie nic nie zrobił i mówi ci co masz robić a czego nie możesz albo nikt cię nie pilnuje i podejmujesz pewne ryzyko, że coś sobie mozesz zrobić.

    Tylko dlaczego ja mam siedzieć z wami?

    Świat jest wielki. Możesz wyemigrować na jakąś bezludną wyspę i tam sobie uprawiać pomarańcze. Nikt ci nie zabrania, jeśli tylko inni na tym nie ucierpią. Więc w czym problem?

    Przymierzam się, ale nie sam tylko z jakąś dziewuchą. Nie chcę na bezludną wyspę. Człowiek zawsze żył w grupach i jest istotą stadną. Problem polega na tym, że dzisiaj próbuje się zlikwidować tzw. raje podatkowe. Słyszałeś o tym, że Niemcy merkelowskie groziły Luksemburgowi interwencją wojskową jeśli nie zwiększy podatków? I nie wpadli na to, żeby obniżyć swoje.

    I teraz tak prywatnie ( nie, to nie wycieczka ). Widzę, że jesteś anarchistą. Albo libertarianinem, z tendencjami do usuwania państwa w cień bądź w ogóle poza margines. Dlatego spytam wprost - skoro to tak genialny system i skoro jest lekiem na całe zło, to dlaczego go nie widzę? Przecież były próby, nawet, jak twierdzisz, udane. Więc dlaczego remedium odrzucono?

    Nie, nie chcę czytać o ekipach rządowych, wielkim biznesie i inszych grupach trzymających władzę. Rewolucje obalały niejeden rząd i niejednego króla. Są inne powody? Jeśli nie, to chyba dodatkowy komentarz jest zbędny.

    Nie jestem ani anarchistą ani libertarianinem. Jestem tradycjonalistą któremu jest bliska myśl Josepha de Maistre'a, Nicolasa Gomeza Davili i Ramiro de Maetzu. Poczytaj trochę tych panów to może mnie lepiej zrozumiesz.


  4. Zadowala cię ta odpowiedź.

    >>>To zbiór pobożnych życzeń oderwanych od rzeczywistości, złożoności współczesnego świata czy oczekiwań ludzi. Pierwszy z brzegu przykład:

    Od tej rzeczywistości w której obecnie żyjemy? Od trockizmu i socjaldemokracji? Być może. Ja chcę tylko przywrócić słowom ich dawne znaczenie. To w znacznym stopniu uprościłoby świat. Niestety jest pewna banda na górze której zależy na utrzymaniu statusu quo ponieważ czerpią z tego zyski. Nie mam na myśli żadnej teorii spiskowej (cokolwiek by to znaczyło) tylko demokratycznie wybierany rząd.

    Kontrole firm i handlu zostawiamy rynkowi więc tu również nie ma nic do roboty.

    >>>Czyli nie masz nic przeciwko temu by to np Twoje dzieci testowały czy żywność w sklepie jest dobra. Jak się zatrują to rozpowiesz wszystkim sąsiadom w koło by tam nie kupowali.

    Sprzedaż złej żywności nigdy się nie opłaca na dłuższą metę. Więcej zaufania do rynku, bo u mnie na wsi były 2 takie co sprzedawały zepsute dziadostwo i w końcu zostały im tylko pijaki przychodzące po alpażur i piwo na kredyt. A tak się długo interesu nie da prowadzić.

    Zadowala cię ta odpowiedź.
    A znak zapytania to gdzie?

    Nie ma bo to nie było pytanie tylko przymus. Tak naprawdę to zapomniałem.

    Kosztów przy minimalnych podatkach nie byłoby prawie wcale.

    Moment... Minimalnych podatkach? Zaraz, czekaj no... To skąd brałyby się przychody państwa? Gdzie kasa na chociażby policję w takim razie? Gdzie kasa na tych urzędników, co jednak pracują?

    Bezedura...

    No właśnie z tych minimalnych podatków. Niskie podatki nie oznaczają braku jakichkowiek podatków.

    W XIX wieku tego próbowali przez czas jakiś, ale ludzie się trochę wystraszyli "zalewu importowanych towarów na nasze rynki" i przez nacjonalizm projekt upadł.

    U? Konkret proszę!

    U Anglików. I dobrze to działało jak na ówczesną technikę.

    Policja ma łapać bandytów a nie zapewniać nam bezpieczeństwo.
    A łapanie bandytów to mi niby nie zapewnia bezpieczeństwa? Tak samo patrolowanie ulic, zgarnianie meneli, ochrona stadionów i ulic w trakcie meczów albo też kontrola ruchu drogowego? I dalej - sam? Czyli co, kupić sobie gnata i w razie potrzeby zastrzelić jakiegoś bandytę, co mi chce portfel zaiwanić?

    Druga bezedura.

    Nie. Łapanie bandytów to łapanie bandytów. Od zapewniania bezpieczeństwa to są agencje ochrony. Policja interweniuje gdy już dochodzi do przestępstwa. I dlaczego od razu gnata? A gaz pieprzowy to zły? A tonfa to niby zła? Ludzie kochani! Nauczcie się sami bronić bo dojaz policji to średnio jakieś 40 minut! Policja was nie obroni przed napadem. Może najwyżej złapać napadającego, ale wy możecie już nie odzyskać swojej własności a w skrajnych przypadkach nawet nie żyć.

    Prawo jest potrzebne, ale musi być proste i krótkie. Tak żebyśmy wiedzieli czego nam nie wolno a co musimy (bo to też trzeba wziąć pod uwagę) i co nam grozi jeśli się nie dostosujemy. Krótko i zwięźle. Np. za morderstwo jest śmierć.

    Podaj definicję morderstwa. Weź pod uwagę morderstwo w afekcie, pod wpływem alkoholu i z premedytacją. Śmierć za wszystkie trzy ( bo to upraszcza sprawę )? Mowy nie ma. Współcześnie jest za dużo różnych przypadków, by robić zbyt ogólnikowe prawo.

    Morderstwo to pozbawienie kogoś życia w innym przypadku niż wypadek, samoobrona lub obrona drugiego człowieka. Pasuje ci taka definicja?

    Kontrole firm i handlu zostawiamy rynkowi więc tu również nie ma nic do roboty.

    Patrz też post wyżej. Żadnego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta? Żadnego Sanepidu? Trzecia bezedura.

    Żadnych tego typu urzędów! To jest wylęgarnia korupcji (nie twierdzę, że jedyna).

    Od wprowadzania nowych praw gdy jest to konieczne jest odpowiedni minister (1 osoba), Sejm (ale okrojony do jakiś 100 osó, Senat (też okrojony do około 50) lub władca (prezydent, król, wódz - 1 osoba).

    Sytuacja pierwsza i czwarta to jakiś chory sen. Jedna osoba odpowiedzialna za nowe prawa? Może jeszcze sama ma je napisać, sama przetestować i sama wprowadzić w czyn? Weź dowolny kodeks karny. Wyobraź sobie, że ciągle trzeba coś w nim poprawiać. I daj to do zrobienia jednej tylko osobie. A teraz dowal jej jeszcze inne obowiązki ( przypadek z prezydentem ). Czwarta bezedura.

    A wiesz czemu trzeba je ciągle poprawiać? Bo nie są jasne i proste od początku. I jest ich dużo. O wiele za dużo i nie mają jakiś wspólnych podstaw.

    Ciężko jest to wszystko dobrze oszacować.

    Więc po co podajesz liczbę, która w praktyce jest wysnuta z obserwacji gwiazd?

    Bo zostałem o to zapytany? Mogę nie odpowiadać.

    A gdzie służba zdrowia? Gdzie szkolnictwo? Gdzie wszystko to, co aktualnie zapewnia państwo? Od razu mówię - żadnej prywatyzacji. Nie chcę widzieć całkowicie prywatnej uczelni wyższej pośród innych prywatnych uczelni wyższych, do której idę po prywatnej szkole podstawowej, gdzie chorowałem i leczył mnie całkiem prywatny lekarz.

    W innym wypadku - sorry, ale albo dalej widzę grupę osób tyrających 24h/dobę przez 7 dni w tygodniu, albo też system, który cierpi na brak rąk do pracy. Tak się nie da.

    A dlaczego nie? Niestety, ale jak się chce coś mieć to trzeba coś za to zaplacić. Chyba, że wierzysz w coś takiego jak "bezplatna" edukacja lub opieka medyczna przy jednoczesnych dobrych zarobkach lekarzy, pielęgniarek i nauczycieli, ale w takim wypadku nie mamy o czym rozmawiać. Prywatne by nawet taniej wyszło bo teraz płacimy za to w podatkach. Ale nie tylko za to. Również za bandę urzędasów rozdzielających te pieniądze. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest do wprowadzenia od jutra, ale po jakimś czasie można by było dojść do takiej liczby urzędników. Wasz problem (twój i RoZyego) polaega na tym, że wy nie potraficie sobie nawet wyobrazić innego życia. Takiego w którym nie trzeba pytać żadnego urzędnika o zgodę na wybudowanie własnego domu za własne pieniądze z własnych materiałów na swojej własnej ziemii albo o zgodę na sprzedaż kilku kilo kartofli czy pary gaci sąsiadowi bez rejestrowania się w urzędzie jako "działalność gospodarcza", zatrudniania księgowych, wyrabiania sobie numer regon i innych bzdur. Tymczasem ja swoich postuatów nie biorę z próżni. To są rzeczy przetestowane już wcześniej. Wiecie na ten przykład co wprowadziły Prusy podczas zaborów żeby pognębić Polaków? Pozwolenia na budowę domu. Coś, co dzisiaj ludzie uważają za normę. A ja mówię nie! To nie jest normalne! Boże błogosław Michała Drzymałę i dzieci z Wrześni! Chciałbym sam zadecydować czego uczą się moje dzieci. Doszło do tego, że rodziców oskarża się o kidnapping na państwowych dzieciach a Kongres w USA poważnie rozważa zakaz jedzenia w fast foodach. U nas przestępstwem jest sprzedanie włanoręcznie zrobionej gorzałki sąsiadowi, którego nikt nie zmusza do kupowania u nas. Pamiętacie jeszcze incydent ze strażą miejską i jakże niebezpiecznym psychopatą handlującym owocami? Rowalili mu stoisko, rozkradli towar a potem pobili bo nie miał zasranego pozwolenia. I to wy jesteście temu winni. Tacy ludzie jak ty i RoZy domagający się państwa-niańki. Zapominacie, że niańka też może przyłożyć po tyłku. I za to właśnie was nie znoszę. Powinniście siedzieć w monitorowanej celi obitej materacami dla bezpieczeństwa. W końcu to jet to na czym wam najbardziej zależy. Tylko dlaczego ja mam siedzieć z wami?


  5. A czemu by nie spróbować?

    A kogo obciążysz kosztami w przypadku klęski?

    Kosztów przy minimalnych podatkach nie byłoby prawie wcale. Tak właściwie to już tego próbowano w Europie. W XIX wieku tego próbowali przez czas jakiś, ale ludzie się trochę wystraszyli "zalewu importowanych towarów na nasze rynki" i przez nacjonalizm projekt upadł.

    To nie jest marksizm, który w założeniach ma wymordowanie jakiejś grupy ludności żeby był efekt jak z komunizmem.

    Nie wczytywałem się w "Kapitał", wiem za to tyle, że Marks zakładał obalenie poprzedniego ustroju i wprowadzenie dyktatury proletariatu. Jeśli gdzieś po drodze była mowa o mordach, to przyznam ci rację.

    A - komunizm miał inne założenia, niż wyszły w rzeczywistości.

    Postulował wymordowanie narodów przedkapitalistycznych takich jak np. Szkoci, Serbowie, wszelakie pasterskie plemiona i społeczeństwa rolnicze. Nie pasowały mu do założeń.

    "Jeśli ktoś zrzeka się wolności w imię poczucia bezpieczeństwa nie zasługuje ani na wolność ani na bezpieczeństwo"

    Zrzekłem się wolności na rzecz policji, która ma zapewnić mi bezpieczeństwo. Zrzekłem się części wolności na rzecz kraju, który ma zapewnić mi bezpieczeństwo. Czyli jak, robimy anarchię?

    Policja ma łapać bandytów a nie zapewniać nam bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo masz zapewnić sobie sam a nie ma ci go zapewniać państwo. Ostatecznie w monitorowanym, wyłożonym materacami pokoju bez klamek jest się bardzo bezpiecznym, ale chyba nie o to nam chodzi (przynajmniej mi nie o to chodzi). Anarchii nienawidzę tak samo jak totalitaryzmu. Prawo jest potrzebne, ale musi być proste i krótkie. Tak żebyśmy wiedzieli czego nam nie wolno a co musimy (bo to też trzeba wziąć pod uwagę) i co nam grozi jeśli się nie dostosujemy. Krótko i zwięźle. Np. za morderstwo jest śmierć.

    Chcę jasnej i klarownej odpowiedzi - jak 500 osób może zarządzać krajem takim jak Polska. Kto co miałby robić? I czy nie musieliby przypadkiem tyrać po 20 godzin na dobę, by ze wszystkim się wyrobić? Wymagam pełnej odpowiedzi, z konkretami, gdzie będę wiedział ile osób czym się będzie zajmowało. Nawet, jeśli ma to być "około 10 do X i 4 do Y". Bo na razie to ja widzę tutaj nieźle utopijny pomysł i zero argumentów na poparcie ( Poza "A czemu nie spróbować?". Może od razu wprowadźmy teokrację, bo tego jeszcze w Polsce nie próbowaliśmy? ).

    Może 500 to trochę za mało. Niech będzie nawet 1500, ale to już nie 100 000 i więcej. Dyrektywy z UE ignorujemy więc do ich wdrażania bęzie potrzebne 0 osób. Kontrole firm i handlu zostawiamy rynkowi więc tu również nie ma nic do roboty. Sędziów i policjantów do tej liczby nie wliczam żeby nie było wątpliwości. Od wprowadzania nowych praw gdy jest to konieczne jest odpowiedni minister (1 osoba), Sejm (ale okrojony do jakiś 100 osóB), Senat (też okrojony do około 50) lub władca (prezydent, król, wódz - 1 osoba). Do obsługi wojska (zamówienia na broń i takie tam) około 200 osób (WKU oczywiście nie istnieje). ZUS nie ma więc urzędników do niego też nie ma. Emerytury pochodzą z prywatnych funduszy emerytalnych, odłożonych oszczędności na koncie lub na utrzymanie starych rodziców składają się dorosłe dzieci (do wyboru). Do obsługi policji też damy około 200-300 osób. Ciężko jest to wszystko dobrze oszacować. Do pobierania podatków po 20 - 30 osób na województwo (i tak zeznania podatkowe musimy sami zanosić do urzędu). Coś pominąłem? To są urzędnicy na których utrzymanie idą pieniądze z podatków krajowych. Na burmistrzów, sołtysów, prezydentów miast i wojewodów (tak swoją drogą to powinien być stopień wojskowy a nie cywilny) podatki lokalne (też nieduże). Zadowala cię ta odpowiedź.


  6. A niby o co? Bo teraz już nie rozumiem.

    >>>Inaczej... pewne rzeczy które dla Ciebie są nieistotne dla mnie się liczą.

    No tak kochanieńki to nie będziemy dyskutować. Nie pytam co się dla ciebie albo dla mnie subiektywnie liczy tylko co ma wpływ na nasze życie codzienne albo życie innych ludzi.

    Na polu wyznawanego systemu wartości i wyznawanego światopoglądu spośród obecnych "sejmowych" partii wyróżna się wyłącznie (właśnie tak - WYŁĄCZNIE) SLD. Bierze się to z tego, że jest to partia radykalna.

    >>>To kwestia indywidualnej oceny i postrzegania. Dla mnie PO i PiS różnią się znacznie.... dla dużej części społeczeństwa też.

    To nie kwestia indywidualnej oceny tylko programów tych partii i poglądów ich przywódców. A te są nieznaczne. Nie pisz mi, że dla dużej części społeczeństwa te partie się znacznie od siebie różnią bo to świadczy tylko o skuteczności specjalistów od pijaru i o niczym więcej.

    Służę odpowiedzią. Istnieją różne ustroje.

    >>>Dzięki za wykład ale ja się pytałem o przyszłość, a nie o przeszłość.

    Dalej masz odpowiedź. A zresztą z przeszłości również powinniśmy wyciągać lekcje.

    Widzisz ile masz sposobów rządzenia?

    >>>Widzisz w średniowieczy ludzie mieszkali w lepiankach z gliny krytych strzechą... czy to oznacza, ze to najlepszy rodzaj mieszkania?

    A czy ja napisałem, że powinniśmy wrócić do średniowiecznego feudalizmu? Chociaż jest pewna grupa neofeudałów odwołująca się do myśli Carla Ludwika von Hallera, ale występują głównie w Niemczech. Nie ukrywam jednak, że feudalizm byłby jednak lepszy od eurosocjalizmu. Nie byłoby raczej tak źle jak kiedyś ponieważ technika poszła do przodu i mamy wytworzonych więcej dóbr niż w średniowieczu. Niestety jest to już nie realne do wprowadzenia ze względu na brak bądź degenerację rodowej arystokracji. Głównie chodziło mi o pokazanie ile jest alternatyw.

    Mój faworyt natomiast to leseferyzm. Chodzi konkretnie o zasadę, że środki z budżetu państwa idą na wojsko, policję z wymiarem sprawiedliwości i szczątkową administrację. 500 osób w kraju takim jak Polska w czasach komputerów i internetu to wystarczająco. Na początku swojego istnienia cała administracja USA (kraju już wtedy większym od dzisiejszej Polski) mieściła się tylko w Białym Domu a wtedy jeszcze nie było internetu i komputerów więc nie wyskakuj mi przypadkiem, że tak się nie da.

    >>>Jak rozumiem jesteś w stanie podać przykład współczesnego państwa zarządzanego w ten sposób? W innym przypadku jest to zbiór pobożnych życzeń i rad jakich pełno np na forum onetu... tam ludzie w 15 minut rozwiązują problem głodu na świecie, kryzysu gospodarczego czy efektu cieplarnianego.

    A czemu by nie spróbować? To nie jest marksizm, który w założeniach ma wymordowanie jakiejś grupy ludności żeby był efekt jak z komunizmem. Nie ma obecnie państwa zarządzanego w ten sposób z wielu przyczyn. Jednym z nich jest demokracja. Ludzie zamieniają wolność na złudne poczucie bezpieczeństwa. Jak to powiedział Franklin? "Jeśli ktoś zrzeka się wolności w imię poczucia bezpieczeństwa nie zasługuje ani na wolność ani na bezpieczeństwo". Ja się pod tym podpisuję.


  7. >>>Ale mnie tu nie chodziło o opaleniznę :)

    A niby o co? Bo teraz już nie rozumiem.

    >>>Po części masz rację, bo partie muszą się jakoś w oczach wyborcy różnicować. Inaczej obywatel nie czułby różnicy na kogo głosuje :) Są jednak obszary gdzie różnice między nimi nie są iluzoryczne... szczególnie jeśli chodzi np o sprawy związane z wyznawanym systemem wartości czy światopoglądem.

    Na polu wyznawanego systemu wartości i wyznawanego światopoglądu spośród obecnych "sejmowych" partii wyróżna się wyłącznie (właśnie tak - WYŁĄCZNIE) SLD. Bierze się to z tego, że jest to partia radykalna. Partia, która z wyznawanego przez inne partie systemu wartości wyciągnęła dalej idące wnioski, doprowadziła ich idee do skrajności czyli do logicznego, konsekwentnego końca. Pradoksalnie z punktu widzenia konserwatysty (czyli mojego) to jest największa wada tej partii.

    >>>Dlaczego niechcący? Poza tym masz pretensje do garbatego że ma dzieci proste... w każdych wyborach pojawiają się partie że tak powiem "z poza układu". Judzie na nie jakoś tłumienie głosują.

    Zastanawia mnie jednak jak Ty sobie byś to wyobrażał filozofię rządzenia.

    Służę odpowiedzią. Istnieją różne ustroje. Dawniej był feudalizm z mozaiką jurysdykcji i zależności, potem monarchia absolutna oświecona czyli najpopularniejsza forma państwa suwerennego, w tzw. międzyczasie były również repuliki kupieckie i zwyczajne. Potem przyszedł kapitalizm i idea leseferyzmu z demokracją w wyniku której lud opowiedział się za zmianami socjalistycznymi (nie chodzi tu o jakiś ideał socjalistyczny tylko o reformy w tym stylu). W wieku XX przyszła rewolucja bolszewicka w Rosji wraz z kołchozami i nacjonalizacją czego się tylko da oraz trockizm i stalinizm (w skrócie chodzi o to czy d się budować komunizm w jednym kraju - trockiści mówili że nia a staliniści ze tak), we Włoszech do władzy doszedł Mussolini i partia faszystowska (tak na marginesie Włochy to jedyny kraj faszystowski przed i w trakcie II wojny światowej) i zaczął realizować zasade "trzeciej drogi" czyli ustroju nie będącego czystym socjalizmem ani czystym kapitalizmem. Był to korporacjonizm wzorowany w pewnym stopniu na średniowiecznym systemie cechów i gildii, który to system panował w miastach (na wsi był feudalizm). W Niemczech do władzy doszła NSDAP realizując podobny do włoskiego model korporacjonistyczny, ale z silnymi elementami rasistowskimi (włoski faszyzm jaki był taki był, ale rasizmu to on nie zawierał i dlatego nie nazywam ustroju Niemiec z lat 1933-1945 faszyzmem tylko nazizmem vel hitleryzmem). Widzisz ile masz sposobów rządzenia? Mój faworyt natomiast to leseferyzm. Chodzi konkretnie o zasadę, że środki z budżetu państwa idą na wojsko, policję z wymiarem sprawiedliwości i szczątkową administrację. 500 osób w kraju takim jak Polska w czasach komputerów i internetu to wystarczająco. Na początku swojego istnienia cała administracja USA (kraju już wtedy większym od dzisiejszej Polski) mieściła się tylko w Białym Domu a wtedy jeszcze nie było internetu i komputerów więc nie wyskakuj mi przypadkiem, że tak się nie da.

    Nie cytuj wielopoziomowo - RoZy


  8. Widzisz tylko po co? Ja Ci podam istotną wg mnie różnice, na co Ty odpiszesz że to mało istotny szczegół. Choć to właśnie ze szczegółów składa się życie :) To że każda władza kradnie i nie zwraca uwagi na obywatela nie jest tożsame z tym że każda jest taka sama :)

    Ależ nie mam na myśli tego, że kradną. Chodzi mi o zabieranie pieniędzy w formie podatków jednym a dawanie drugim. Np. weźmiemy dotację wspólnotową, zabierzemy przedsiębiorcom a damy górnikom (albo rolnikom, nauczycielom, lekarzom, pielęgniarkom i diabli wiedzą komu jeszcze). Niechby robili to dla czystej idei i nie kradli wcale. Nic to nie zmieni bo nie zmieni się ich sposób myślenia. Daleki od myślenia wolnorynkowego.

    Ale niech tam. Dal mnie istotna jest nap różnica w kulturze osobistej,

    No to akurat nie jest ważna różnica.

    sposobie zachowani się wobec naszych sąsiadów,

    Faktycznie jest to jakaś różnica, ale te różnice w traktowaniu sąsiadów nie są zbyt wielkie. Wystarczy sobie przypomnieć wojnę w Gruzji czy ogłoszenie przez Kosowo niepodległości.

    ogólny sposób bycia, zachowania czy prezencji.

    I to właśnie są te różnice które nazywam nieistotnymi. Co mnie to obchodzi czy jakiś polityk jest cholerykiem w życiu prywatnym, czy chodzi na solarium albo czy je nożem i widelcem (sam tak nie jadam, ale to tak na marginesie)?

    Różnią się wizja państwa, jego rolą w gospodarce, poglądami na UE i naszą integrację z jej strukturami. Mają zupełnie różny światopogląd...

    I to byłyby bardzo istotne różnice gdyby faktycznie istniały. Niestety, ale to tylko media usiłują stworzyć taką iluzję, że faktycznie takie różnice są.

    a że rządzą z podobnym skutkiem? Bo tak na prawdę nie bardzo da się inaczej. Wolnych pieniędzy w budżecie nie ma zbyt dużo więc trzeba wybierać czy obdzielić rolników, robotników, pielęgniarki czy tez biznesmenów

    I właśnie o tym cały czas piszę. Wybieramy czy obdzielić grupę A i zabrać grupie B czy na odwrót. Filozofia rządzenia jest dokładnie ta sama niezależnie od tego czy zabierzemy biznesmenom i przeznaczymy te pieniądze na rolników czy na edukację. Niechcący przyznajesz mi rację.


  9. Ja tam różnic widzę sporo... pokazywał Ci ich jednak nie będę, bo jak ktoś pisze w ten sposób to oznacza, że nie chce ich zobaczyć.

    Ależ oczywiście, że jest sporo różnic. Tylko czy są to różnice NAPRWDĘ ISTOTNE? Takie różnice mające wpływ na nasze życie codzienne a nie takie, że jeden ma brudne buty, drugi jest opalony, trzeci niski, czwarty trochę sepleni, piąty jest gruby a szósty łysy. Jeden chce zabrać grupia A i dać B, drugi grupie C i dać A, a trzeci zabrać B i dać D. A wszyscy trzej chcą wydymać bez mydła grupę E. Bardzo bym chciał zobaczyć te istotne różnice. Pokaż mi je. Chyba, że sam tak naprawdę ich nie widzisz.


  10. I właśnie stąd bierze się podejście części ludzi do pracy.

    >>>Staraj się cytować selektywnie tak duże posty - RoZy

    Poszliśmy po rozum do głowy? To jest takie myślenie jak u biedaka, który za kredyt kupuje sobie willę, drogi samochód (albo i 2), wypełnia barek najdroższymi alkoholami, pali kubańskie cygara i lata na drogie wycieczki. Zobaczył, że tak żyją bogacze i pomyślał, że on też będzie bogaty jak będzie tak robił. To jest własnie myślenie ludu i być może i rządu polskiego. Wskażcie mi ISTOTNIEJSZE różnice między Tuskiem, Kaczyńskim a Lepperem. Różnią się głównie tym, że ci dwaj pierwsi nie chodzą na solarium i składniej się wyrażają.


  11. W końcu znalazłem czas i chęci do odpowiedzi (bo jednak trochę długo będzie). A odpowiedzieć trzeba było - takie bzdety nie mogą pozostać bez mojego odezwu.

    Być może zagalopowałem się z przerabianiem na kosmetyki, ale część pierwszą wypowiedzi podtrzymuję. Zabicie własnej babci lub dziadka w odpowiedni sposób nazywa się eufemistycznie "eutanazją" a własnego dzieciaka - "aborcją".

    >>>Tylko że eutanazja na tym nie polega. Holy juz napisał ale powtórzę jeszcze raz - nie da się pójść do lekarza i powiedzieć że dziadek jest Ci ciężarem więc może by mu tak działkę pawulonu dać i mówić że to eutanazja. Każdy kto tak pisze IMO nie potrafi samodzielnie mysleć tylko słucha co tam szeptaja w kruchcie by ciemy lud straszyć. Mnie osobiście przeraża że to pisze student.

    Ależ ta "piękna" teoria jest mi doskonale znana! Tylko ostatnio zobaczyłem bezsens eutanazji na przykładzie mojego dziadka (żyje, ale kandydat na "eutanazowanego" był jak marzenie). Zdrowie ostatnio mnu się polepszyło, ale i tak prędzej mi w tyłku wyląduje jumbo jet niż będzie w stanie wypełnić wszystkie wymogi prawne (pisemna zgoda!) na przeprowadzenie tej swoistej egzekucji (bo nie będę nazywał tego zabiegiem). To po pierwsze. Po drugie jest zasada, że nie zabija się za nic. Można wieszać morderców, ale za coś konkretnego. A niezależnie od tego czy chory chce tego czy nie dalej jest to zabijanie za nic. Złam tą zasadę raz, stwórz precedens, a skutki będą opłakane.

    Chodzi mi o nachalne wmawianie, że to jest normalne i absolutnie nieuzasadniony przywilej adopcji dzieci (dzieciak potrzebuje ojca i matki a nie dwóch tatusiów lub dwie mamusie).

    >>>Tu się zgadzam - temu też jestem przeciwny. Chcieć to sobie mogą. Ja bym też chciał mieć trzy żony. A od chciejstwa do prawa droga daleka nie mów więc, że ktoś jest faworyzowany bo on czegoś chce mimo że nie może tego mieć.

    No właśnie.

    Ni hu-hu! Niesprawiedliwy wyrok będzie nisprawiedliwy i żadne "daruj sobie" nic tu nie pomoże.

    >>>Ale co to ma do rzeczy skoro prawisz idiotyzmy z których potem się wycofujesz albo nie potrafisz ich obronić. "Daruj sobie" bo nie jestes pierwszy i nie ostatnim frustratem który uważa, że ma rację tylko moderacja go tępi.

    Wyjaśnijmy to sobie raz na zawsze. Po pierwsze w pierwszym zdaniu powinna być liczba pojedyńcza. Po drugie: nikt mnie tu nie wysłał za to (obrażanie homosiaków) na "urlop". Co więcej - nie dostałem za to nawet moderatorskiego ostrzeżenia. Nie pisałem o sobie!

    Bo Kolumb nie był suwerenem. Dostał poprostu dużą JURYSDYKCJĘ. Atrybut suwerenności był w rękach królowej. Zwykła umowa handlowa nie jest utratą suwerenności.

    >>>Czyli jak rozumiem, nie jestesmy suwerenni bo UE może nam np narzucić kogo wybierzemy na Prezydenta, albo zainstalować u nas rząd jaki im się będzie podobał? Sprawujemy tylko jurysdykcję nad obszarem Polski w zasadzie?

    Prezydenta możemy sobie wybrać jakiego chcemy, ale niech ten prezyden spróbuje przeprowadzić referendum w sprawie wyjścia z UE i, zakładając że większość głosujących opowie się za wyjściem, zastosować się do woli ludu. Albo może jakiś traktacik handlowy bez informowania towarzyszy z UE? Wtedy zobaczymy kto jest suwerenem, a kto dostał tylko sporą (bo sporą) jurysdykcję.

    Ja mogę dobrowolnie iść do jakieś pracy zgadzając się na wykonywanie poleceń szefa, ale moja osobista suwerenność polega na tym, że mogę w każdej chwili sobie tego szefa olać i odejść z pracy.

    >>>Ale spróbuj jednocześnie zaprzestać płacić podatki i przestrzegać prawa.

    Bo suwerenność narodu to właściwie abstrakcja. To jest na papierze zwanym szumnie konstytucją, ale tak naprawdę w suwerennym państwie suwerenem jest władca lub parlament.

    Nie napisałem, że fałszują wybory do parlamentu. Nie chodzi mi nawet o referendum w sprawie każdej ustawy, ale w takich fundamentalnych sprawach jak przyjęcie traktatu lizbońskiego zmieniającego kształt UE referndum powinno narzucać się samo.

    >>>A to nie ten traktat odrzucili w referendum Irlandczycy? Decyzja o sposobie ratyfikacji zależała od państw członkowskich. Skoro masz więc jakieś uwagi co do tej procedury i jej demokratyczności, to chyba raczej do naszego parlamentu, a nie do UE.

    Do naszego parlamentu mam uwagi, że nie przeprowadził takiego referendum, a do UE, że próbuje przepchać ten traktat na siłę mimo weta Irlandii łamiąc przy okazji własne prawo.

    Bo nie ma własnych pieniędzy. Tak jak każde państwo. Ale za to mogłaby nie realizować wielkich, socjalistycznych "projektów społecznych" (typowo lewicowa inżynieria społeczna).

    >>>Ale znasz jakieś państwo które nie jest skażone tą lewicowością? Jako student politologii powinieneś wiedzieć, że teraz nie ma typowych socjalistycznych czy kapitalistycznych gospodarek czy społeczeństw. Bo w czystej formie, alni jedno ani drugie sie nie sprawdziło. Raz społeczeństwo potrzbuje wiekszej opieki, a innym razem wolności gospodarczej - i wedle własych potrzeb wybieraja sobie władzę z odpowiedmi poglądami. Skoro więc UE jest lewicowa to tylko dlatego, że tak chca jej obywatele.

    To co powinienem wioedzieć jako student politologii to mi mówią wykładowcy, a nie moderato forum pisemka komputerowego. Większość społeczeństwa nie ma tak naprawdę żadnych poglądów. Wolność gospodarcza jest potrzebna cały czas. Do obecnego kryzysu doprowadził rząd USA, który pod przymusem nakazał udzielania bankom złych kredytów mieszkaniowych.

    I gitara. Za to islamska trochę młodsza. Nie o to mi jednak chodziło. Chodziło mi o zasdadę samoistnego kształtowania się cywilizacji a nie o licytację ich wieku.

    >>>To nie zapominaj że procesz formowania sie nie zakończył. Bo chyba nie chciałbyś by jej wzorem zostało np średniowiecze.

    Owszem - zakończył się. Tamta dawna cywilizacja Zachodu, której zasad staram się bronić, skończyła się właściwie w oświeceniu i podczas rewolucji antyfrancuskiej. To co mamy dzisiaj to zupełnie inna cywilizacja, której z kolei bronić nie zamierzam.

    Jaka różnica czy w laboratorium, obozie, w lesie za krzakiem czy u chłopa w stodole? W dalszym ciągu jest to chory eksperyment naruszający godność i człowieczeństwo tych ludzi. Był chorym eksperymentem 60 lat temu, byłby 6000 lat temu (gdyby ludzie dysponowali wtedy takimi możliwościami technicznym) i będzie za 6000 lat. I absolutnie się to nie zmieni.

    >>>Ja tam widzę różnicę pomiędzy wstrzykiwania jakiegoś paskudźtwa ludziom i obserwowaniu skutków, a eksperymentami w próbówce. Ciekawi mnie czy zgodziłbyś się na wszczepienie sobie serca świni by pożyć jeszcze 10-20 lat czy wybrał byś godność, człowieczeństwo i dwa miesiące życia.

    Nie chodzi o głupi przeszczep tylko o manipulacje genami. Nie jestem przeciwny badaniom naukowym (oczywiście nie napisałeś, że jestem przeciwny - i mądrze). Rób sobie krystaliczne, sześciordzeniowe procesory, samochody na wodór, budujcie sobie wierzowce ze szkła i stali, ale krzyżówki genetyczne to wy sobie darujcie! Do niczego dobrego nie prowadzą tylko służą do zaspokajania próżności ludzi.

    Nie chciałbym być złośliwy, ale to nie "zaścianek" albo "ciemnogród" uważa, że prawdy (są tylko odmienne opinie) nie ma, czarne MOŻE być białe, białe MOŻE być czarne, nienormalne może być normalne i wszystko zależy od punktu widzenia.

    >>>Rzecz właśnie w tym by pomimo własnych pogladów pozostać otwartym na te inne.

    A nie jestem? Tylko niech to będą mądre poglądy.

    Podpowiadam - studiją sobie politologię i trochę dowiadują się o sposobie myślenia współczesnego świata. I bez obrażania proszę.

    >>>I to jest przerażające w zestawieniu ze sposobem prezentowania poglądów, zrozumieniem pewnych rzeczy, czy tolerancją.

    A nie wpadłeś na to, że moje poglądy oraz rzekomo niski poziom tolerancji (choć tak naprawdę wcale nie niski) wynikają właśnie z tego co wiem? Jeśli masz jakieś pytania z tej dziedziny nauki (politologii) to wal śmiało. Pytaj i ucz się.


  12. Chodzi mi o zabijanie ludzi tylko dlatego, że są starzy i chorzy lub nie zdążyli się urodzić i zalegalizowane przerabiania ich na kosmetyki (jak za NSDAP).

    >>>Weź może jakiś zimny kompres na głowę wpierw, a potem wskaż mi przepisy które to umożliwiają.

    Być może zagalopowałem się z przerabianiem na kosmetyki, ale część pierwszą wypowiedzi podtrzymuję. Zabicie własnej babci lub dziadka w odpowiedni sposób nazywa się eufemistycznie "eutanazją" a własnego dzieciaka - "aborcją".

    Zostało jeszcze faworyzowanie zboczeń, poprawność polityczna

    >>>Poprawność polityczne faktycznie czasmi prowadzi do zabawnych sytuacji, ale jak każda nadgorliwość jest i śmieszna i straczna czasami - vide w lustro

    Co to oznacza "faworyzowanie zboczeń"? To że geje mają jakieś punkty za orientacje seksualną na egzaminach na studia, czy to że się już tej "choroby" nie leczy elektrowstrząsami?

    Są nowocześniejsze metody leczenia tego zaburzenia. Żeby nie było - nie potępiam nikogo za samą skłonność. Nawet nie chodzi o to co robią sobie w sypialni (bo mnie to nie interesuje). Chodzi mi o nachalne wmawianie, że to jest normalne i absolutnie nieuzasadniony przywilej adopcji dzieci (dzieciak potrzebuje ojca i matki a nie dwóch tatusiów lub dwie mamusie).

    (która niestety wzięła również moderację tego forum wyrzucającą za "obrazę mniejszości seksualnych")

    >>>Daruj sobie

    Ni hu-hu! Niesprawiedliwy wyrok będzie nisprawiedliwy i żadne "daruj sobie" nic tu nie pomoże.

    zniesienie suwerenności poszczególnych państw (suwerenność albo jest całkowita, albo jej nie ma wcale choć niektórzy mylą suwerenność z jurysdykcją)

    >>>Nie istnieje coś takiego jak suwerenność całkowita - przynajmniej nie w cywilizowanym świecie. Od biedy mozna pod to podciągnąć anarchię. Zazwyczaj jest tak że godzimy się oddać część własnej suwerennośći (czy to państwowej czy osobistej) w zamian za jakieś korzyści.

    Jako student politologii (ze szczególnym uwzględnieniem filozofii politycznej) radzę spojrzeć jeszcze raz na to co napisałem. Nie ma czegoś takiego jak suwerenność częściowa. Dam ci przykład jeszcze z XVI wieku, ale istota suwerenności nie zmieniła się od tamtego czasu ani trochę. Przykład z Kolumbem w Ameryce. Ten dzielny odkrywca został mianowany wicekrólem na terenach, które odkrył. Mógł tam robić wszystko. Jednak w pewnym momencie z rozkazu królowej wrócił do Europy w kajdanach. Wiesz czemu? Bo Kolumb nie był suwerenem. Dostał poprostu dużą JURYSDYKCJĘ. Atrybut suwerenności był w rękach królowej. Zwykła umowa handlowa nie jest utratą suwerenności. Jeśli jesteśmy suwerenni to możemy sobie wymieniać węgiel za miedź z państwem A, ale jednocześnie możemy wymieniać mięso za ropę z państwem B nie pytając o zgodę (żeby prowadzić "wspólną politykę energetyczną/żywnościową/cholera-wie-jaką-jeszcze") ani nawet nie uprzedzając o tym państwa A. Samowystarczalność gospodarcza to autarkia a nie suwerenność. Mylisz terminy. Ja mogę dobrowolnie iść do jakieś pracy zgadzając się na wykonywanie poleceń szefa, ale moja osobista suwerenność polega na tym, że mogę w każdej chwili sobie tego szefa olać i odejść z pracy.

    udawanie przed obywatelami demokratycznego charakteru tej organizacji podczas gdy faktyczna władza nie jest wybierana w powszechnych wyborach (bo jest technicznie niemożliwe żeby była, ale po co w takim razie udawać demokratów?)

    >>>Ale masz na to jakieś dowody... znaczy że się wybory fałszuje do parlamentu europejskiego? A może jesteś z tych co to uważają że każda decyzja z którą sięnie zgadzasz powinna być uznawana w drodze referendum, a taka z którą się zgadzasz przez aklamację.

    Nie napisałem, że fałszują wybory do parlamentu. Nie chodzi mi nawet o referendum w sprawie każdej ustawy, ale w takich fundamentalnych sprawach jak przyjęcie traktatu lizbońskiego zmieniającego kształt UE referndum powinno narzucać się samo.

    doktryna ekonomiczna z wiecznymi dopłatami i wielkimi ogólnoeuropejskimi projektami społecznym (głownie propaganda) robionymi za nasze pieniądze (bo UE nie ma własnych pieniędzy)

    >>>Znajdź może jakieś wysoko rozwinięte państwo które nie realizuje projektów społecznych i nie wspiera dziedzin gospodarki, które akurat uważa za potrzebne. A jakie państwo ma własne pieniądze? Chyba że je sobie samo wydrukuje - pieniądze w kasie państwa biorą się z podatków, tak więc równie dobrze możesz powiedzieć że polska tez nie ma własnych pieniędzy.

    Bo nie ma własnych pieniędzy. Tak jak każde państwo. Ale za to mogłaby nie realizować wielkich, socjalistycznych "projektów społecznych" (typowo lewicowa inżynieria społeczna).

    zapomnienie skąd się tak naprawdę wywodzi prawdziwa cywilizacja Zachodu kształtująca się samoistnie przez setki lat (a nie wydumana za pulpitem jakiegoś parlamenetu).

    >>>Nie nadymaj się ta tą cywilizacja zachodu... chińczycy mają starszą.

    I gitara. Za to islamska trochę młodsza. Nie o to mi jednak chodziło. Chodziło mi o zasdadę samoistnego kształtowania się cywilizacji a nie o licytację ich wieku.

    Najnowszy hit prosto z Wielkiej Brytanii - tworzenie hybryd ludzko-zwierzęcych. Europa widziała już takie eksperymenty. A wiesz kiedy? Po wyzwoleniu Auchwitz-Birkenau. Zajmowali się tym "naukowcy" na miarę Mengele.

    >>>Głupiś.... skoro porównujesz to co próbowali w obozach z tym co robią w labolaroriach. Szczególnie że dzieli to 60 lat rozwoju nauki. To takie prostackie granie na emocjach serwowane niedouczonym masom by łatwiej nimi kierować. W średniowieczu straszono czarownicami i ogniem piekielnym, ale że się ludzi przestali bać to w zastępstwie mamy człowieka z głowa konia (no bo przecież takie hybrydy po to się chyba tworzy no nie?)

    Jaka różnica czy w laboratorium, obozie, w lesie za krzakiem czy u chłopa w stodole? W dalszym ciągu jest to chory eksperyment naruszający godność i człowieczeństwo tych ludzi. Był chorym eksperymentem 60 lat temu, byłby 6000 lat temu (gdyby ludzie dysponowali wtedy takimi możliwościami technicznym) i będzie za 6000 lat. I absolutnie się to nie zmieni.

    A ja mam całkiem głośną nadzieję, że nie tylko traktat z Lizbony, ale i całą UE jak najprędzej diabli wezmą.

    >>>Taaa... i bedzie się mozna delektować własnym zaściankiem umysłowym do woli wted. Nikt nam nie będzie mówił że białe jest białe, a czarne jest czarne.

    Nie chciałbym być złośliwy, ale to nie "zaścianek" albo "ciemnogród" uważa, że prawdy (są tylko odmienne opinie) nie ma, czarne MOŻE być białe, białe MOŻE być czarne, nienormalne może być normalne i wszystko zależy od punktu widzenia.

    Skąd się tacy biorą? To jakiś efekt uboczny czernobyla czy szkoła, albo TV tak ogłupia?

    Podpowiadam - studiją sobie politologię i trochę dowiadują się o sposobie myślenia współczesnego świata. I bez obrażania proszę.


  13. UE z całą pewnością ma jakieś zalety. Niech będzie nawet, że ilościowo jest ich więcej niż wad. Cały problem w tym, że jakościowo są one niewspólmierne do jej zasadniczych złych założeń i zasad z których się wywodzi.

    >>>A z jakich to złych założeń czy zasad się wywodzi wg Ciebie?

    Chodzi mi o zabijanie ludzi tylko dlatego, że są starzy i chorzy lub nie zdążyli się urodzić i zalegalizowane przerabiania ich na kosmetyki (jak za NSDAP). To już wystarczyłoby żebym przekreślił tą organizację. To jednak jeszcze nie koniec problemów w kwestii cyilizacyjnej. Zostało jeszcze faworyzowanie zboczeń, poprawność polityczna (która niestety wzięła również moderację tego forum wyrzucającą za "obrazę mniejszości seksualnych"), zniesienie suwerenności poszczególnych państw (suwerenność albo jest całkowita, albo jej nie ma wcale choć niektórzy mylą suwerenność z jurysdykcją), udawanie przed obywatelami demokratycznego charakteru tej organizacji podczas gdy faktyczna władza nie jest wybierana w powszechnych wyborach (bo jest technicznie niemożliwe żeby była, ale po co w takim razie udawać demokratów?), doktryna ekonomiczna z wiecznymi dopłatami i wielkimi ogólnoeuropejskimi projektami społecznym (głownie propaganda) robionymi za nasze pieniądze (bo UE nie ma własnych pieniędzy), zapomnienie skąd się tak naprawdę wywodzi prawdziwa cywilizacja Zachodu kształtująca się samoistnie przez setki lat (a nie wydumana za pulpitem jakiegoś parlamenetu). Na koniec zostawiłem deser. Najnowszy hit prosto z Wielkiej Brytanii - tworzenie hybryd ludzko-zwierzęcych. Europa widziała już takie eksperymenty. A wiesz kiedy? Po wyzwoleniu Auchwitz-Birkenau. Zajmowali się tym "naukowcy" na miarę Mengele.

    Obecna prezydentura Czech (w praktyce pana Klausa) może być bardzo niewygodna dla unioentuzjastów od traktatu lizbońskiego. Mówiąc wprost prezydent Klaus jeździ po nim (traktacie) jak po psie z czego nasz prezydent powinien wziąść przykład.

    >>>No i bardzo dobrze. Może się to tylko przyczynić do lepiej wypracowanego kompromisu.

    A ja mam całkiem głośną nadzieję, że nie tylko traktat z Lizbony, ale i całą UE jak najprędzej diabli wezmą.


  14. Kogo masz na myśli pisząc o ekstremistach? Barroso i jego bandę czy irlandzkich i brytyjskich posłów?

    Wszystkich postrzegających tylko dwa kolory i święcie przekonanych że ich kolor jest lepszy. Rzeczywistość jest zazwyczaj bardziej złożona i nie przystaje do prostego schematu UE - jest be/cacy.

    Z Anglią i Irlandią to ciekawa sprawa natomiast. Jak Anglia miała korzyści z UE to jej nie krytykowała, jak trzeba się podzielić to już krzywda :) Irlandia natomiast zawdzięcza swój dynamiczny rozwój funduszami z UE, czy raczej umiejętnością ich spożytkowania. Ale ten rozwój spowodował że już tej m p[omocy tak nie potrzebuje i trzeba zacząć dopłacać - a to już boli. Fajnie się bierze ale daje się niechętnie... stara i dobrze znana prawda.

    UE z całą pewnością ma jakieś zalety. Niech będzie nawet, że ilościowo jest ich więcej niż wad. Cały problem w tym, że jakościowo są one niewspólmierne do jej zasadniczych złych założeń i zasad z których się wywodzi.

    A co do UE - bardzo jestem ciekaw czy obecny kryzys gospodarczy sprawi, że wewnętrzna spójność państw członkowskich wzrośnie czy zmaleje. Bo jeśli to drugie, to śmiem snuć przypuszczenia, że za 20-30 lat twór jakim jest UE będzie wart nie więcej niż tusz, którym napisano jej prawa...

    Co cię nie zabije to cię wzmocni :) IMO profity z wspólnego rynku i swobody przemieszczania ludzi i kapitału są zbyt duże by UE się rozpadła. Penwnie że będzie nekana kryzysami i sporami, ale w końcu jakiś model się wyklaruje. IMO teraz to najważniejsza jest wspólna polityka zagraniczna - bez niej UE będzie tylko wspólnota gospodarczą.

    Obecna prezydentura Czech (w praktyce pana Klausa) może być bardzo niewygodna dla unioentuzjastów od traktatu lizbońskiego. Mówiąc wprost prezydent Klaus jeździ po nim (traktacie) jak po psie z czego nasz prezydent powinien wziąść przykład. Na koniec zagadka politologiczna: czy Lech Kaczyński musi podpisać traktat lizboński w sytuacji gdyby nie chciał podpisać a sejm odrzuciłby jego weto? Odpowiedź i uzasadnienie proszę. Kto zgadnie temu oficjalnie na foru przyznam tytuł bystrzachy (bo co innego mógłby wygrać?).


  15. Eeeee. cienkie i oklepane. To tak jakby wrzucić na YT sceny z udziałem Leppera, Łyżwińskiego, Pęka czy Korwina i podawać to jako prawdziwy obraz polskiego parlamenu i Polski. Każde zgromadzenie ma swoich ekstremistów i PE nie jest tu wyjątkiem.

    Kogo masz na myśli pisząc o ekstremistach? Barroso i jego bandę czy irlandzkich i brytyjskich posłów?


  16. A Von Thronstahl znacie? Niemiecka kapela z gatunku military-industrial-folk. Poszukajcie sobie choćby na YouTube (serwis całkiem w porządku i można sobie bez obaw oglądać na nim teledyski nie piracąc przy tym). Polecam Adoration to Europa i najnowsze The Saints are coming stanowiące nową wersję utworu The Skids. Dobrym utworem jest też Pontifex Soils


  17. Korwina-Mikke. Też go absolutnie niesłusznie oskarżyli o propagowanie faszyzmu (bo nieuki z TV oczywiście nie rozróżniają między faszyzmem a nazizmem).
    edit: chcesz powiedzieć, że propagował faszyzm albo nazizm? W takim razie nic tylko przyklasnąć, że zrobili mu z tyłka jesień średniowiecza...

    Chcę powiedzieć, że NIE propagował, ale go nie zrozumieli.


  18. @ Santus Faustus I

    A ja Ci proponuję wyluzować. Może i na nowym forum została ogłoszona amnestia, ale mnie jeszcze nie dotknęła amnezja. Za chamskie odzywki dostałeś ode mnie warna na starym forum. I dalej zachowujesz się tak samo. Napisz jeszcze jeden taki post a wyfruniesz stąd jak spłoszony bażant - wprost pod lufę.

    Wielkie mi co. Wylecieć z forum na którym się nie da normalnie rozmawiać, bo istnieje na nim tylko jedna słuszna linia światopoglądowa (z dopuszczalnymi bardzo małymi odchyleniami). A co ma zrobić ktoś, kto ma całkiem odmienny mechanizm myślenia i kwestionuje wiele dzisiejszych dogmatów? Żeby nie było niedomówień - nie jestem nazistą. Spotkał mnie tylko ten sam problem co niedawno Korwina-Mikke. Też go absolutnie niesłusznie oskarżyli o propagowanie faszyzmu (bo nieuki z TV oczywiście nie rozróżniają między faszyzmem a nazizmem). Tą nieszczęsną swastykę (wraz z pentagramami) dorysowałem żeby pokazać prawdziwe źródło ideowe pewnej organizacji. A ponieważ wspomnianej organizacji nie lubię to tym samym nie lubię również osobników spod znaku swastyki (sierpa i młota przy okazji też). Nie wiem więc w jaki sposób mogę propagować ten system (bo o tym mówi punkt 17) w sytuacji kiedy go nie lubię.


  19. PiS takimi pomysłami pokazuje, że siedzi jednym pośladkiem na skrajnej lewicy, a resztą działań, że drugi posladek jest na skrajnej prawicy. Tak więc zrobili nam sie narodowi socjaliści w formie niemalże idealnej :)

    Jakiej znowu skrajnej prawicy? Skrajna prawica to Klub Zachowawczo-Monarchistyczny, a nie jakiś PiS. Kaczyńscy to lewaki pełnymi gębami i jakobini. Mam wielką nadzieję jednak, że nasz prezydent nie podpisze traktatu reformującego pokazując tym samym, że ma między nogami to co powinien mieć chłop i to, że nie jest pierwszą kobietą-prezydentem w naszej historii.


  20. Nie za bardzo rozumiem dlaczego w dziale Poglądy jest temat Historia. Przecież to, że np. w 1410 roku była bitwa pod Grunwaldem absolutnie nie zależy od poglądów tego, który o tym pisze/mówi. Tak było i koniec! To nie jest ważne czy to się komuś podoba, czy razi jego uczucia. Jest to fakt obiektywny, który kiedyś zaistniał i nic już tego nie zmieni. Dlatego proponuję utworzyć osobny dział Historia o takiej randze jak np. Poglądy, Królestwo metalu i reszta. Ewentualnie całkiem go wyrzucić.

×
×
  • Utwórz nowe...