Santus Faustus I
-
Zawartość
1582 -
Rejestracja
-
Ostatnio
-
Wygrane dni
1
Posty napisane przez Santus Faustus I
-
-
Do samoobrony myślę, że boks, może tajski też i ponoć kravka, tylko kravka to już brutal, można komuś poważną krzywdę zrobić. Jak bym miał wybrać coś pod samoobronę tylko to wybrałbym normalny boks.No i o to chodzi. Napada cię jakaś menda i chce cię obrabować to ryzykuje inwalidztwo i zostanie robiącym w pieluchy warzywkiem a w skrajnym przypadku śmierć. Nie żal mi ich wtedy wcale bo to ich własna wina, że są w takim stanie w jakim są. Zostali potraktowani jak ludzie poważni czyli świadomi konsekwencji swoich czynów. Co do ćwiczenia samemu to polecam jakieś proste uderzenia czy kopnięcia, ale nawet to po jakiejś konsultacji z trenerem bo i w tym ludzie robią durne błędy. Wiem bo sam musiałem czsem korygować nowicjuszy kiedy zwykły sierpowy z przejściem sprawiał im problemy.
-
Co się stało w Japonii? Bo ostatnio jestem nie w temacie w takich sprawach katastroficznych. Nie żebym źle komuś życzył. Japończyków nawet lubię (bez japonofilii jednak), ale mamy sporo polskich problemów a w sprawie Japonii nic nie możemy zrobić.
-
Paragonu już nie mam bo wywaliłem. Jak naprawię skaner to zeskanuję okładkę instrukcji. Może to wystarczy. Doraźnie pomógł cd key od c00rtki, ale problem będzie jak będę musiał przeinstalować grę.
-
To prześlij bo na 100%dobrze wpisuję. Tam nie ma żadnego O ani 0.
-
Widziałem, że było już kilka tematów o tej grze, ale żaden nie pasował do mojego problemu. No więc mam problem przy instalacji. Wpisuję kod licencyjny z tyłu instrukcji i wyskakuje mi komunikat, że kod jest nieprawidłowy. Mam ściągać cracka do orginalnej gry? Chociaż crack tu chyba nic nie da. Nie po to kupuję oryginał żeby się użerać z jakimś syfem w stylu cracków tylke żeby mi działało normalnie (bo mam oryginał - nie jestem debilem i wiem, że na tym forum nie pyta się o problemy z piratami - z resztą nie piracę).
-
Nienawidzisz demokracji, bo nie jest taka jak Ty chcesz i nie nazywa rzeczy tak jak Ty byś sobie życzył? Aha. Rozumiem, że gdyby w demokratycznych państwach aborcja była uznana za morderstwo, to wszystko byłoby okej. Troszkę śmieszne. Nikt się nie będzie "ogarniać" i nie narzucaj innym swojego poglądu, przyjmij do wiadomości, że nie dla wszystkich aborcja i eutanazja = morderstwo.Nienawidziłbym demokracji zawsze. Sam pomysł, że takie kwestie poddaje się pod głosowanie szarego, nie mającego o danej kwestii pojęcia i podatnego na manipulację tłumu uważam za chory niezależnie od wyniku głosowania. Idąc twoim tropem myślenia: moderatorzy i admini forum! Przyjmijcie do wiadomości, że nie dla każdego ściąganie gierki z torrentów to piractwo i złodziejstwo i nie banujcie tych co podają linki do takich serwisów czy sami deklarują, że ściągną sobie Rainbow Six (pijąc do jednego z ostatnich zbanowanych). Przyjmijmy do wiadomości, że nie dla każdego murzyn to człowiek i pozwólmy na ich bicie. Sami oczywiście możemy uważać inaczej, ale oni mogą postępować po swojemu. Czy teraz widzisz idiotyzm swojego "przyjmij do wiadomości, że nie dla wszystkich aborcja i eutanazja = morderstwo"? Czy może mam dać jeszcze lepsze przykłady.
A tym tekstem o kiju bejsbolowym pokazujesz, że nie rozumiesz, że nie ma czegoś takiego jak stała, niezmienna, "jedyna słuszna" moralność, która tak naprawdę zależy od kultury i społeczeństwa. Standardowy przykład - czy kanibalizm u niektórych plemion afrykańskich był (bo nie wiem, czy jeszcze występuje...) niemoralny? Z punktu widzenia chrześcijaństwa - tak. Z punktu widzenia religii Umumbutu zezwalającej na kanibalizm - nie. Czemu więc moralność jednej religii ma być "tą słuszną"? Nie wszyscy są chrześcijanami.To ty chyba tego tekstu nie zrozumiałeś. Zastosowałem po prostu tą koncepcję w praktyce i zmieniłem moralność. Teraz możesz śmiało bić Black Pearla baseballem po głowie bez wyrzutów sumienia. I ponawiam pytanie - kto ma prawo zmieniać moralność? Dziennikarze? Politycy? Lud? Odpowie mi ktoś na to pytanie? Odpowiedź na twój przykład - dla chrześcijanina kanibalizm powinien być niemoralny. Nawet jeśli ten chrześcijanin to ktoś nawrócony z plemienia kanibali.
-
I pomyślec, że można miesiącami wałkować tematy polityczno, gospodarcze, a temat aborcji zawsze rozrusza całe forum
.Rozrusza bo jest ważny.
Co znaczy według Ciebie rozsądne rozwiązanie? Zgodne z Twoim sumieniem? Powiedzmy, że na gruncie naszego społeczeństwa Twój pogląd w tej sprawie jest powszechnie akceptowany, natomiast z kolei Twoje rozsądne rozwiązanie w innych państwach Europy jest rozwiązaniem niedorzecznym i rodem z innej epoki. Wszystko jest zmienne
. A zwłaszcza etyka, czy tak czy inaczej rozumiana moralność Tutaj naprawdę ciężko podawać argumenty, kwestia w wyniku jakich uwarunkowań w danym społeczeństwie dane postawy są powszechniejsze.Uściślijmy - w "elitach" tejże "Europy" (znaczy tylko UE) jest rozwiązaniem "niedorzecznym i rodem z innej epoki". Kto może zmieniać etykę lub moralność? Demokratycznie wyłonione władze? Każdy z osobna jak sobie chce? Media? Filozofowie? Kto ma do tego prawo? To ja ustalam w takim razie, że walnięcie kijem baseballowym przez łeb forumowicza Black Pearl (bez powodu bo gdyby wymusił to swoim zachowaniem to już inna bajka) nie będzie czynem nieetycznym ani niemoralnym. Zadowolony?
Jakie jest moje zdanie na ten temat? Szczerze mówiąc to nie miałbym nic przeciwko zmianie, zresztą wszystko to kwestia pieniędzy. Jak kogoś stać, to można spokojnie wyjechać za granice i ubezpieczonym odbyć zabieg w innych krajach UE."ZABIEG"!? O czym ty bredzisz? Jak kogoś stać to może również wynająć "doktora" żeby wykonać "zabieg" pozbycia się niewygodnego sąsiada. Tylko co się o kimś takim zazwyczaj myśli? Nic co by się nadawało do przytoczenia na forum. Ogarnij się Perełko. Piszemy o morderstwie a nie żadnym "zabiegu". Za to między innymi NIENAWIDZĘ demokracji. Jest to ustrój, który z ludzi którzy nie ukradliby jabłka na straganie robi gigantycznych złodziei ("zabrać burżujom!"), a z tych którzy by muchy nie skrzywdzili robi psychopatycznych, masowych morderców (eutanazja, aborcja). Wystarczy tylko, że tego typu postulaty ogłosi jakiś sprawiający wrażenie sympatycznego i miłego pan w stylu Olejniczaka. "Fałszywy prorok będzie mieć rogi baranka, ale będzie przemawiał jak smok" - idealne podsumowanie demokratycznych "elit". I kto powiedział, że Pismo Święte jest głupie?
-
Moim zdaniem puki nastroje tluszczy sa az tak radykalne, nie powinna ona byc dopuszczana pod palac prezydencki,a koles, ktory rzucil w tablice tym sloikiem, nie powinien zostawac aresztowany, powinni mu potracic za sprzatanie z emerytury, nawet kosztem lekarstw. Inni przedstawiciele tluszczy powinni sie 2 razy zastanowic czy zechca dokonywa chuliganskich wybrykow, bo moim zdaniem tylko tak to mozna nazwac.Tylko skąd wiadomo, że ten gość od kupy był jednym z "obrońców krzyża"? Bo stary? Może był to stary komuch aparatczyk i Kaczyńskiego szczerze nienawidził. A co? Wśród starszych nie zdarzają się tacy? Nie mam pojęcia kim był ten osobnik i co nim kierowało, ale przyjęcie na wstępie przez dziennikarzy, że był on jednym z "krzyżowców" uważam za przejaw nierzetelności dziennikarskiej lub prymitywnej manipulacji.
-
No dokładnie. Zwiększmy pensję minimalną do poziomu Europy Zachodniej to zaczną tyle zarabiać. Oczywiście tylko ten [bluzgubluzgubluzgubluzgu] rząd nie chce podnieść. A tego, że wtedy prawie nikt nie będzie pracował to już nie rozumieją. Obok tego rząd ma im zapewnić "powszechną i darmową" edukację i służbę zdrowia, zasiłki dla bezrobotnych, renty, becikowe, "powszechne ubezpieczenie" (forma komuny), zmniejszyć przy tym wszystkim biurokrację, zrobić więcej "praw pracowniczych", pognębić "prywaciarzy" (znaczy ukraść im jak najwięcej) i wiele innych rzeczy. W Hiszpanii rodzice zaczynają wyrażać wdzięczność rządowi za to, że zajmie się problemem otyłości ich dzieci. Nie wiem jak was, ale mnie to przeraża. Czy teraz jest jasne czemu nie jestem demokratą? Najpowszechniejsze europejskie zboczenie to autopedofilia czyli potrzeba bycia traktowanym jak dziecko (względnie krowa na pastwisku). Od rządzących wymagam tylko jednego - niech się odp[autocenzura] od moich pieniędzy. To czy wydam je na nową kartę graficzną, lekarza, motor czy na wódę i dziwki to nie jest ich sprawa. Każdego kto by chciał o tym decydować za mnie oficjalnie na tym forum nazywam bezczelnym bandytą o mentalności zbliżonej do typów z serii GTA. Nie złodziejem bo złodziej zwykle się trochę wstydzi tego co robi.
-
Ja ten apel rozszerzyłbym na całe społeczeństwo. Trudno wymagać tego od polityków, jeżeli takie antagonizmy występują wśród społeczeństwa...A my (niestety) musimy wybierać nasze władze pośród takich osobników.
Nie musicie - chcecie. Piszę o was bo ja na nich nie głosuję. Następnym razem proponuję albo JKM albo bojkot wyborów, nie pójście na nie i namawianie do tego innych. Dość wybierania między nieuczciwymi cwaniakami lub uczciwymi, ale idiotami. Takich obietnic jakich się ludzie domagają nie złoży im nikt mądry ani uczciwy. Jak polityk mówi, że da wam 100 zł to jednocześnie mówi, że zabierze 140 choć za diabła się do tego nie przyzna. Bo nie może inaczej! Będziecie się obijać i jednocześnie dużo zarabiać, szklanka jest do połowy pełna, ale w żadnym wypadku nie znaczy to, że jest do połowy pusta - oczywiste bredzenie, prawda? Szkoda tylko, że na to bredzenie nabiera się większość społeczeństwa. Bardzo prawdopodobne, że nie wyłączając was. Jeśli wszędzie przed wyborami mówi się głównie o kilku politykach lub partiach to znaczy, że lepiej sobie rękę uciąć niż żeby tą ręką na nich zagłosować. Jeśli ktoś by mnie zapytał czy wolę sobie odrąbać łapę siekierą czy zagłosować na takiego Komorowskiego to wybieram odrąbanie i nawet się nie zastanawiam.
-
Pomyślmy...Jednak się z toba nie zgodzę - za czasów rzymskich jednak dostęp do wiedzy był łatwiejszy, podobnie jak do innych dóbr kultury - w mniejszym lub większym stopniu w czasach świetności kultury rzymskiej każdy mógł dopchać się do wysokiego stanowiska, jeśli był odpowiednio dobry, każdy też mógł dorobić się majątku, choćby przez służbę w wojsku i tak dalej.
Zupełnie jak we wczesnym średniowieczu.
Praktycznie każde większe miasto miało kanalizację, łaźnie i placówki kulturalne dostępne powszechnie i zwykle darmowo - o legendarnej wręcz sieci rzyskich dróg nie wspominam nawet, jak i osiągnięciach nauki i techniki.Po czym przyszli barbarzyńcy i zrobili rozpierduchę niszcząc te wszystkie łaćnie, kanalizacje i placówki kultury.
W średniowieczu zaś o takich wygodach jak kanalizacja, łaźnie, czy publiczne placówki kulturalne mogłeś zapomnieć - cuda starożytnej techniki jak pompowe systemy nawadniania pól, czy ogromne kompleksy młynów zaopatrujących w mąkę całe miasta mogłeś zapomnieć.Przyczyny odałem wyżej. Wiele rzecz trzeba było odkrywać na nowo.
Jak kolega wcześniej napisał - taki Gutenberg i wszelcy propagatorzy wiedzy byli dla kościoła niewygodni - utrudniali bowiem kontrolowanie tego, co do ludzi trafiało, a jak wiadomo, ciemna masa, która dorwie się do wiedzy, przestaje być ciemna i łatwa do kontrolowania.Ciemna masa zawsze będzie ciemna. Masa to banda debili i nic więcej. Dorwała się do wiedzy, ma "powszechną i darmową" edukację i guzik jej to dało. Dalej są łatwi do kontrolowania przez specjalistów od pijaru i różnych cwaniaczków oraz po prostu ludzi z dużą charyzmą (cokolwiek by to nie znaczyło).
-
Santus Faustus I napisałeś: "Tradycja katolicka była bardzo racjonalna". Trochę to przesada. Widzisz, przez wieki kościół katolicki miał w zwyczaju negować dokonania naukowe (Galileusz, Kopernik).Nie. Nie chodziło o to czy to Ziemia jest w środku Wszechświata czy Słońce bo to nie ma znaczenia dla misji Kościoła czyli zbawienia dusz. W sprawie Galileusza chodziło o wnioski teologiczne jakie z tej teorii wyciągnął. Że w związku z tym, że Ziemia nie leży w centrum Wscheświata to Bóg nie wybrał ludzkości do dzieła zbawienia (jakby nie mógł wybrać czegoś z brzega). Został skazany na czytanie psalmów (co za nieludzkie pastwienie się) co z resztą scedował na swoją siostrzenicę zakonnicę bo sam był już prawie ślepy. W ogóle na temat Inkwizycji jest od groma mitów.
-
Nie ma czegoś takiego jak uniwersalna moralność (czy ogólnie zasady), ale są zasady lepsze i gorsze. O tym, że dawne zasady europejskie były najlepsze świadczy historia. Była to cywilizacja która zajęła obie Ameryki, Afrykę, Indie, Australię z Oceanią, Bliski Wschód, Daleki Wschód z Chinami też mogła zająć jakby jej zależało. Była to cywilizacja rozwijała naukę i kulturę w największym stopniu na świecie. To dla ciebie mało?Z momentem dominacji kultury chrześcijańskiej niestety Rzym, a za nim cała cywilizowana Europa cofnęły się w rozwoju do poziomu niewiele wyższego niż barbarzyńskie plemiona.Dalej - zapominasz o kulturze chińskiej, która to znacznie bardziej niż Europejska promowała rozwój kulturalny i technologię, przynajmniej do czasu zastoju i izolacji. Inna sprawa, że dokładnie taki sam zastój Europa przeżywała w czasie średniowiecza - na tysiąc lat świat się kulturalnie i technologicznie praktycznie zatrzymał przez pochrześcijański upadek nauki.
Ergo - nie ma czegoś takiego jak jedna "cywilizacja Europejska", a najwyżej zbiór kultur Europejskich - to wszystko było zbyt zróżnicowane, by wrzucać to do jednego wora.
Większych bzdur dawno nie czytałem. "Pochrześcijańsji upadek nauki". Żeby nie chrześcijaństwo to byś może nawet do dziś komputera nie miał. Myślisz, że gdzie były gromadzone osiągnięcia poprzednich pokoleń? W klasztorach oczywiście. Inaczej by je zniszczyli barbarzyńcy i kupę byś miał a nie nowego kompa. A uniwersytety to myślisz, że kiedy powstały (choćby krakowski UJ)? Podpowiem - nie w renesansie ani w starożytności. Św. Tomasza z Akwinu znasz? O 5 rozumowych dowodach na istnienie Boga słyszałeś? Dzisiaj się przedstawia mistyków od Rydzyka jako reprezentantów tradycyjnego katolicyzmu. Bzdura kompletna. Tradycja katolicka była bardzo racjonalna. Wszystkie dogmaty klarownie uporządkowane i objaśnione. Boga nie poznawało się "czuciem i wiarą". Dzisiejsi "racjonaliści" mogliby Doktorowi Anielskiemu czy ojcom Soboru Trydenckiego najwyżej czyścić buty językiem.
-
Po pierwsze to już nie jest ten sam Bóg (skoro byłby naprawdę ten sam to dlaczego miały by powstać 3 osobne religie?). Po drugie nie miałem żadnych prywatnych objawień. Chodzi mi o religię, która kształtowała tradycyjną cywilizację europejska. Mimo całego zewnętrznego subiektywizmu wewnętrznie powinna zostać prawdą obiektywną i punktm odniesienia. Dotyczy to każdej cywilizacji jeśli chodzi o przyszłość. Jeśli nie będzie to cywilizacja zginie lub co gorsza zdegeneruje się. Popatrz na umierającą Europę i żywotny islam.Jak to "już" nie jest? To znaczy kiedyś był ten sam ale... Potroił się, czy co? Gubisz się w słowach i to bardzo.I tak, wszystkie te trzy religie, to jest Judaizm, Chrześcijaństwo i Islam uznają dokładnie tego samego boga, czy też Boga/Jahwe/Allaha, jak kto woli. Fakt, iż są to oddzielne formy kultu związany jest z odmienną interpretacją proroctw i ksiąg. Na ten przykład współczesne chrześcijaństwo opiera się głównie na Nowym Testamencie, judaizm zaś głównie na Starym, wyznawcy islamu zaś twierdzą, że Jezus był jednym z proroków, którzy przewidzieli przyjście Mahometa. Nie zmienia to wszystko jednak faktu, ze wszystkie te religie mówią o dokładnie tym samym bóstwie.
To dokładnie tak, jakby stwierdzać, że protestanci, katolicy i prawosławni wierzą w innego boga, co też jest absolutną bzdurą.
No dobra. Trochę się przejęzyczyłem. Myślałem tu głównie o judaizmie i chrześcijaństwie (islam to już co innego). Kością niezgody jet tu postać Jezusa z Nazaretu. Żydzi oczekiwali mesjasza politycznego, który wywoła jakieś zwycięskie powstanie przeciwko Rzymowi. Tak się nie stało bo nie o to chodziło z całym tym mesjanizmem. Islam ma więcej wspólnego z judaizmem raczej niż z chrześcijaństwem.
Dalej - mówisz o obiektywnym dobrze i twierdzisz, że relatywizm moralny to bzdura. Cóż, gadasz głupoty.Obiektywizm w twierdzeniach dotyczących rzeczy względnych NIE istnieje - obiektywnie można co najwyżej stwierdzić fakt - 2+2 obiektywnie jest równe 4. To, czy owo 4 to dużo, czy mało już jest subiektywne. Dokładnie tak samo, jak to, co jest dobre, a co złe.
W zależności od okresu historycznego, kultury i ogromnej ilości innych czynników pojęcie dobra i zła zmieniało się.
Tak samo, całe smucenie o uniwersalnym prawie boskim można włożyć między bajki z prostego względu - oparte jest na wierze, a więc czymś z założenia subiektywnym - w praktyce nie da się stwierdzić, który bóg jest prawdziwy, jeśli w ogóle jakiś jest, tak więc automatycznie owo "uniwersalne" boskie prawo traci na uniwersalności, bowiem jest zależne od subiektywnego czynnika.
Dalej - podobieństwo zasad moralnych islamu, chrześcijaństwa i judaizmu związane jest ze wspólnym pochodzeniem tych religii, a także z tym, że wiele z owych zasad nie ma absolutnie nic wspólnego z religią, czy moralnością, a raczej z prostą logiką. W małych i/lub zagrożonych społeczeństwach hierarchicznych własność jest czymś ważnym, posiadanie stałego partnera warunkuje miejsce w społeczeństwie - gdyby można było wykradać sobie majątek poziom społeczny nigdy nie byłby stały i czyniłby bałagan. Dalej - w sytuacjach zagrożenia zabijanie siebie nawzajem się najzwyczajniej nie opłaca, bowiem wprowadza chaos i osłabia naród. Z drugiej strony, smucenie o nagrodzie w niebie, czy jego odpowiedniku to nagroda pocieszenia dla biednych i poddanych, by zapobiec potencjalnym rebeliom - "bo są biedni i w drugim życiu będą mieli lepiej, więc nie ma sensu się bogacić, a ci co są bogaci, mają to od boga."
Moralność jest względna i zależna od wielu czynników - nie ma czegoś takiego, jak uniwersalna moralność.
Nie ma czegoś takiego jak uniwersalna moralność (czy ogólnie zasady), ale są zasady lepsze i gorsze. O tym, że dawne zasady europejskie były najlepsze świadczy historia. Była to cywilizacja która zajęła obie Ameryki, Afrykę, Indie, Australię z Oceanią, Bliski Wschód, Daleki Wschód z Chinami też mogła zająć jakby jej zależało. Była to cywilizacja rozwijała naukę i kulturę w największym stopniu na świecie. To dla ciebie mało?
-
Masz rację, że cieszyć się trzeba z tego, że młodzi ludzie (przynajmniej część z nich) myślą trzeźwo i w dużej większości głosują na Lewicę. Cieszmy się, że nie ma u nas takiej sytuacji jak w krajach arabskich gdzie manią ogarnięte są właściwie całe społeczeństwa.Mnie to trochę martwi. To głosowanie na lewactwo.
-
Pozwolę sobie posłużyć się cytatem:Kiedyś nawet Smugger napisał w AR, że gdyby piractwo było legalne to by go nie potępiał. Chociaż dalej byłoby draństwem i okradaniem producentów (bo to o ich zysk chodzi na końcu a nie wpływy do skarbu państwa). Bardzo mi to zapadło w pamięć choć za nic nie pamiętam w którym numerze to było. Nie jest to ważne. Chodzi o sam sposób myślenia?Panie Maksiu, abstrahuje pan od układu odniesienia?.
Nie całkiem bo to dotyczyło sposobu myślenia jednego z forumowiczów.
Prawo jak najbardziej uznaję, ale co innego przez nie rozumiem. Pierwsze prawo Boskie, potem naturalne a na końcu ta ustawa od panów z Wiejskiej bądź od króla nawet. Jak to ostatnie jest sprzeczne z tymi dwoma pierwszymi to gorzej dla niego.Błehłełełe. To wytłumacz mi co to jest prawo boskie. Bo na razie wygląda, że jest to prawo, które Ty uznajesz za objawione. I nie dopuszczasz myśli, że inni nie uważają je za takie. Poza tym skoro ?boskie?, to którego boga masz na myśli? Ja już nawet nie będę Ci wywlekał innych bogów, posłużę się Bogiem. Wykaż mi, że zarówno chrześcijaństwo, islam i judaizm mają te same ?prawa boskie?.Po pierwsze to już nie jest ten sam Bóg (skoro byłby naprawdę ten sam to dlaczego miały by powstać 3 osobne religie?). Po drugie nie miałem żadnych prywatnych objawień. Chodzi mi o religię, która kształtowała tradycyjną cywilizację europejska. Mimo całego zewnętrznego subiektywizmu wewnętrznie powinna zostać prawdą obiektywną i punktm odniesienia. Dotyczy to każdej cywilizacji jeśli chodzi o przyszłość. Jeśli nie będzie to cywilizacja zginie lub co gorsza zdegeneruje się. Popatrz na umierającą Europę i żywotny islam.
Możesz oczywiście mieć swoje subiektywne zasady moralne, ale one nadają się tylko dla ciebie i najbliższego otoczenia. Dla większego społeczeństwa natomiast takie coś się nie nadaje.Kolejny ROTFL z mojej strony. A Twoje zasady moralne są obiektywne? Czyż nie? Bardzo proszę, wykaż dlaczego. I jak większość społeczeństwa odrzuci Twoje zasady, to co się stanie? Bóg nowy potop spuści? IMO jesteś tak samo zacietrzewiony jak ci ?obrońcy krzyża?. Oni też mają jedyną prawdę.To nie są "moje" zasady moralne w ścisłym znaczeniu tego słowa. Co się stanie to patrz wyżej. I nie myl prawdy z opinią. 3+4=7 - to jest prawda. Gdyby ktoś powiedział, że to jednak jest 12 to oczywiście może tak uważać, ale jest to opinia. Błędna na dodatek. Czaisz różnicę? Prawda nie jest jak [beeep] wbrew temu co się mówi. Nie ma "moja prawda i twoja prawda".
PS. odpowiedzi na większość pytań oczekuję w temacie ?Religia?, gdyż tam będą bardziej pasowały.Mówisz masz.
-
To niby przedstawiciele relatywizmu moralnego są tylko w Stanach? Ciekawe. Ja uważam, że strzelaniny zdarzają się tam częściej, bo: 1. Łatwiej zdobyć broń i 2. Mają więcej ludzi
Niestety Europa też jest dotknięta tą zarazą. Co gorsza to stąd właśnie przyszło na kontynent amerykański. Broń można zdobyć łatwo i u nas (nie napisałem, że koniecznie legalnie) więc to jest słaby powód. Z resztą takie wydarzenia zdarzają się wyłącznie tam gdzie nie można wnosić broni. Był jeden przypadek, że na campusie gdzie można było normalnie mieć giwerkę wyciągnął ją jakiś typ, ale zaraz dwoje innych studentów wyciągnęło swoje pistolety i zmusili go do odłożenie broni. Przypadek nie nagłośniony bo nie było ofiar.
A dobro obiektywne nie istnieje. Podam przykład, który już podawałem - starożytnych Majów, których wojownicy z radością oddawali swoje życie bogom na ofiarnym ołtarzu, gdyż święcie wierzyli, że ich poświęcenie sprawi, że słońce nie zgaśnie. Wybór na ofiarnego baranka był zaszczytem, możliwością przysłużenia się całemu światu, który potrzebował "paliwa" w postaci krwi. Normalka - dla nich. Morderstwa - dla nas.No masz. Następny mylący dobro obiektywne ze świadomością społeczną.
Mimo iż uważam, że nie ma czegoś takiego jak dobro obiektywne, to sam mam swoje SUBIEKTYWNE zasady moralne, które pomogło ukształtować mi najbliższe otoczenie - czyli rodzina.Możesz oczywiście mieć swoje subiektywne zasady moralne, ale one nadają się tylko dla ciebie i najbliższego otoczenia. Dla większego społeczeństwa natomiast takie coś się nie nadaje.
Nie znam osobiście rodziny, która swoje dziecko wychowywała by w duchu "Dobra i zła nie ma synku, rób co chcesz". Nie sądzę też, że tak jest w USA
Toć piszę chyba wyraźnie, że to nie rodzina tylko system edukacji.
-
Dobre jest to co na co zezwala ustawa wyprodukowana na Wiejskiej przez bandę cwaniaków. Nigdy tego nie rozumiałem i chyba już nie zrozumiem. Tak to jest jak się ma charakter chaotyczny dobry (według całkiem fajnej klasyfikacji z D&D).Zaraz, zaraz, pijesz do konstytucji, która zapewnia z założenia równość wszystkich obywateli wobec prawa bez względu na wyznani i poglądy zgodnie z zasadami demokracji? Tu nie ma czego się czepiać. Prawo trzeba wymuszać, bo inaczej robi się anarchia - a anarchia bezpieczeństwa i dobrobytu nikomu nie zapewniła (nie licząc zwycięzców zgodnie z prawem silniejszego, ale to raczej dedekowe dobro nie jest
).Tak piję do tego pełnego bezwartościowego świstka papieru pełnego nic nie znaczących sformułowań. I proszę mnie nie obrażać sugerując mi bycie demokratą. Jestem normalnym człowiekiem. Prawo jak najbardziej uznaję, ale co innego przez nie rozumiem. Pierwsze prawo Boskie, potem naturalne a na końcu ta ustawa od panów z Wiejskiej bądź od króla nawet. Jak to ostatnie jest sprzeczne z tymi dwoma pierwszymi to gorzej dla niego.
Chaotyczny Dobry... Większego bzdetu niż dedekowy system "charakteru" postaci nie widziałem dawno - na potrzeby oklepanych, czarno-białych światów może się sprawdza, ale w życiu już nie. Przyczyna jest prosta - dobro nie jest pojęciem jednoznacznym - to, co postrzega się jako dobre warunkowane jest historycznie, kulturowo, przez detale wychowania i masę innych czynników.Za dużo gierek, towarzyszu.
Znaczy to tyle, że lubię czynić dobro nawet jeśli nie jest to zgodne z aktualnie obowiązującym prawem stanowionym będącym ze swej natury zmiennym (patrz klasyfikacja wyżej). Dlatego pochwalam piekarza rozdającego niesprzedany chleb bezdomnym nawet jeśli nie odprowadza vatu (vat to % od ceny więc choćby i 1000000& z 0 zł to dalej 0 - nie wiem jak można rządać vatu od kogoś dającego swój towar za darmo). Oczywiście popełniam również złe uczynki jak każdy (zwykle jak mam gorszy dzień). Baldur nie wciągnął mnie specjalnie więc nie można powiedzieć żebym się w niego nagrał a w papierowe D&D nigdy nie grałem (jak i w żaden oficjalnie istniejący system - kiedyś z kolegą i kuzynem zrobiliśmy własny). Nie lubię prezentowanego przez ciebie relatywizmu moralnego. Dzisiaj możesz mówić, że dobre są związki partnerskie homosiów a jutro (albo za 20 lat choćby), że dobre jest ich tropienie i bicie (na przykład) bo uwarunkowania historyczne, społeczne, kulturowe, detale wychowania oraz masa innych czynników tak się złożyła, że to będzie teraz dobre. Nie mój drogi. To co było dobre w średniowieczu pozostało dobre w baroku, oświeceniu, dwudziestoleciu międzywojennym i współcześnie. Mylisz dwie rzeczy: dobro obiektywne i świadomość ludzi. To drugie owszem - podlega zmianie. To co prezentujesz to gadanina z amerykańskich uniwersytetów. Pewien mój kolega zadał sobie pytanie dlaczego większość strzelanin w amerykańskich szkołach ma miejsce w szkołach wyższych (nie wszystkie oczywiście) jak ta słynna rzeźnia na campusie uniwersyteckim w Virginii. Tam ludzie słyszą od dzieciaka, że nie ma żadnej moralności, że to są sztuczne ograniczenia, wszystko wolno itd. Potem przychodzi taki z giwerką do szkoły (bez różnicy jak zdobytą) albo chociaż nożem i dawaj pokazywać co znaczy ich ględzenie w praktyce. Bo my sobie możemy tak teoretyzować i tydzień po planowanym ostateczny zakończeniu WOŚP ("do końca świata i jeden dzień dłużej") i premierze Duke Nuke Forever. Oczywiście nie jest to ich świadomy cel. Ten z Virginii urządził strzelaninę bo rzuciła go dziewczyna. Tylko człowiek mający pewne hamulce moralne nie robi takich rzeczy z tego powodu. Wiadomo - jest smutny, ale nie urządza rzezi. Jak słyszy takie rzeczy jakie piszesz to nie dziwne, że potem wychodzą takie kwiatki.
-
LEGENDY? Od kiedy ten mierny prezydent ma wokół siebie jakąs legendę?No wiesz, właśnie taką - był legendarnie wręcz nijaki w swojej roli.
Sprawę postawiłbym prosto. Krzyż stoi bezprawnie? Stoi bezprawnie.
Wniosek jest prosty - usunąć, jeśli będą się stawiać, użyć siły, byle wykonać rozkaz i całe towarzystwo potraktować jako przestępców utrudniających egzekwowania działania prawa.
Żyjemy teoretycznie w państwie prawa - koniec i kropka.
Najważniejsze co zrobił Lech Kaczyński to podpisdanie traktatu lizbońskiego. Też myślę, że krzyż można by już przenieść bo ze spontanicznego gestu harcerzy dla upamiętnienia ofiar zrobił się narzędziem politycznym i tematem zastępczym. Nie rozumiem tylko sposobu myślenia mojego przedmówcy. Nieważne co robimy - ważne żeby było zgodne z obecnymi zarządzeniami "wybrańców narodu". Kiedyś nawet Smugger napisał w AR, że gdyby piractwo było legalne to by go nie potępiał. Chociaż dalej byłoby draństwem i okradaniem producentów (bo to o ich zysk chodzi na końcu a nie wpływy do skarbu państwa). Bardzo mi to zapadło w pamięć choć za nic nie pamiętam w którym numerze to było. Nie jest to ważne. Chodzi o sam sposób myślenia HidesHisFace i Smugglera. Dobre jest to co na co zezwala ustawa wyprodukowana na Wiejskiej przez bandę cwaniaków. Nigdy tego nie rozumiałem i chyba już nie zrozumiem. Tak to jest jak się ma charakter chaotyczny dobry (według całkiem fajnej klasyfikacji z D&D).
-
Postu Tolkiena komentować nawet nie będę bo pan Mikke czy Farage to naprawdę nie są ludzie poważni.Za niepoważnych uchodzą politycy, którzy mówią COŚ. A jak to COŚ jest nie zgodne z obecnymi tendencjami to gorzej dla nich. Poważnym politykiem jest np. taki Bronisław Komorowski. Potrafi budować gładkie zdania, ładnie się uśmiecha, mówi o zgodzie, która buduje (co buduje?), nosi krawat zamiast muchy i sprawia wrażenie takiego "nowoczesnego kandydata młodzieżowego". Trochę jak Napieralski (ten nawet wynajął śpiewające panienki do spotu i rozdawał jabłka - szczyty populizmu), ale Komorowskiego wspierał swoim autorytetem Donald Tusk więc wygrał (no i oczywiście to, że nie jest z SLD trochę mu pomogło).
-
Mam Obliviona w edycji premium. Problem jest taki, że nie mogę rozpocząć nowj gry. Zaraz na początku po zrobieniu postaci i kwestii, że idą po mnie strażnicy gra mi się zawiesza i wyskakuje błąd "program wykonał nieprawidłową operację i nastąpi jego zamknięcie". Zadzwonić na helpline nie mam kiedy bo od poniedziałku do piątku pracuję w tych godziach co oni. Spróbuję przeinstalować grę to może pomoże. Napiszcie inne rozwiązania jak znacie.
-
Chodzi o to, że takie rzeczy może uregulować rynek. Poszedłbyś do restauracji o której słyszałeś, że parę osób się w niej struło jedzeniem?>>>Wiesz by powstała jakaś opinia rynku ktoś musi najpierw spróbować... chciałbyś być tym na kogo akurat padło sprawdzanie tej złej? A co z wyjazdami poza miejsce zamieszkania?
Odpowiem przykładem, który podał p. JKM. Wyobraź sobie, że jesteś w pewnej grupie ludzi którym zaproponowano taką zabawę: codziennie będą sobie wychodzić do pracy/szkoły/gdziekolwiek indziej i część z nich nie wróci z tego żywym do domu. Oczywiście możesz być w tej grupie, która nie wraca. Co byś odpowiedział komuś takiemu? Podpowiem ci, że już się w to bawisz. To się nazywa życie. A życie to ryzyko.
Co za różnica co i gdzie jem? Trochę pitrasić i tak trzeba nawet jak się je u mamy (kartofle pomóc obrać, kotlety zrobić i inne takie).
>>>Taka, że jeśli sam sobie jego nie robisz (co najwyżej dorywczo ziemniaki obierasz) to nie masz pojęcia jakie to czasochłonne zajęcie.
Nieprawda bo wielokrotnie pomagłem gotować. Wiem, że to trochę trwa.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Skrajne przykłady to zabranie wszystkiego jak chcieli komuniści lub zniesienie wszystkich podatków. O żadnym z tych przypadków nie piszę więc z tego logicznie wynika, że podaję same stany pośrednie. Co to jest "wrażliwość społeczna"? Oczywiście kobiety, dzieci i starców trzeba chronić i dla nich priorytetem jest bezpieczeństwo. Ale dla męzczyzny w pełni sił? To taki objaw zniewieścienia (chrońcie mnie, ja się boję).
>>>Sarkazm Ci wychodzi infantylnie i mnie co najwyżej bawi niż dotyka. A co do skrajności przykładów.. to że nie opierasz się o ścianę wcale nie oznacza że coś pomiedzy nią a Tobą jeszcze jest.
Nie chodziło mi o to, żeby cię dotknąć. Nie pociąga mnie dotykanie się z facetami. Jeśli nie opieram się o ścianę to znaczy, że coś MOŻE tam jednak być.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jakby tu moje postrzeganie miało coś do rzeczy. Są pewne minimalne standardy które trzeba spełniać, żeby był wolny rynek i jeśli jakieś państwo takich standardów nie spełnia to nie jest wonorynkowe. Jeśli sobie wyobrażę, że nie trzeba mieć np. koncesji na handel alkoholem to te koncesje znikną?
>>>Ale jeśli są to nie ma wolnego rynku?
Jeśli są to jest wolny rynek. Rzecz w tym, że nie są spełnione.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
A nieprawda! Singapur jest takim państwem. Albo Księstwo Lichtenstein.
>>>No popatrz jaki przypadek.. jedno to demokracja drugie monarchia (też z resztą wpisująca się w porządek demokratyczny). Skoro tak Ci bardzo demokracja nie odpowiada to dlaczego podajesz te państawa jako przykłady?
Podawalbym je nawet gdyby były dyktaturami albo monarchiami dziedzicznymi. Pewnie, że nie istniały i nie istnieją gospodarki w 100% rynkowe tak jak nie ma gospodarek w 100% etatystycznych. KRLD też to dotyczy.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Niekoniecznie. Zależy na czym się ta dyktatura opiera. Taki Franco albo Pinochet nie mogli urządzić żadnego zwiększania średniej IQ społeczeństwa bo opierali się na pewnych mocnych zasadach moralnych głoszonych przez Kościół (szczególnie Franco). To dotyczy głównie dyktatorów ateistycznych jak Hitler, Kim Dzong Ill, Stalin czy inne wybitne postcie lewicy.
>>>Święta inkwizycja też opierała się na "pewnych mocnych zasadach moralnych głoszonych przez Kościół". Czy Franco czy Pinochet gospodarczo radzili sobie może i lepiej niż wymienieni dalej, bo postawili na model kapitalistyczny w gospodarce a nie na socjalizm. Pisanie jednak że byli lepsi bo mieli katolicka moralność jest obłudne. Obydwaj zwalczali opozycje nie przebierając w środkach. Fajnie się tak ich gloryfikuje teraz patrząc na statystyki gospodarcze a nie na cierpienia ludzi.
Baaardzo mnie wzruszyłeś. Biedna młodzież z MIR. Oni tylko chcieli się pobawić kałaszami, bombkami - takie dziecinne zabawki. Wiadomo - młodzi chłopcy. To, że podłożą jakąś bombę pod szkołę lub przedszkole (tak przy okazji - jeden z oficerów Pinocheta zginął podczas rozzbrajania bomy w przedszkolu do którego chodziła jego córka) albo wpadną komuś na gospodarstwo lub do kopalni przejmując je i nierzadko pozbawiając właściciela nie tylko ziemii, ale i życia, to o niczym nie świadczy. Młodość musi się wyszumieć! Nie ma znaczenia, że za rządów Allende zapanował głód, który objął nawet takie osoby jak córka Pinocheta (wtedy głównodowodzącego sił zbrojnych a więc nie byle kogo w państwie). Nie ma znaczenia również pozostająca w planach "akcja Z" polegająca na zabiciu wszystkich generałów i zastąpienie ich generałami z Kuby i częściowo zolennikami Allende (Pinochet zamachem stanu wyprzedził tą akcję o dzień). Generał pozabierał im zabawki, wyrzucił z kraju, karał przypadki tortur na bojówkarzach z MIR i zabronił wysadzania w powietrze obiektów publicznych. Zły Pinochet! A Franco był fanatyk. Republikanie też chodzili do kościoła. Co prawda nie na mszę tylko po to, żeby je palić, plądrować i mordować duchowieństwo (wolność religijna - taaaaa...), ale to też nie ma znaczenia. Jako wierzący katolik nie powinien był tak ostro zareagować. Oni tylko wrażali swoje poglądy.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
A nie wystarczy prawo, że kto spowodował wypadek ten płaci za szkody? Przypadek był absurdalny, ale nie bardziej niż to co mamy obecnie.
>>>No i OK masz takie prawo i stuknie Cię gość w 30 letnim maluchu którego jedyna własnością jest to co ma grzbiecie. Oczywiście będziesz miał satysfakcję z tego że pójdzie do pierdla wobec tego że nie będzie w stanie Ci zapłacić... tylko że w tym pierdlu to go będziesz z podatków swoich karmił jeszcze.
Wybij cegłą szybę na jakieś wystawie i zgłoś się na policję skoro w pirdlu jest tak fajnie, bo wszyscy cię wtedy utrzymują. Tylko gdy upuścisz mydło to absolutnie go nie podnoś!
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Głupszy zarzut wobec mnie niż propagowanie faszyzmu to już tylko zarzut propagowania komunizmu. Te ostatnie dwa stwierdzenia to są twoje poglądy. Tylko nie nazywasz tego faszyzmem. Zdziwiłbyś się jak wielu na pierwszy rzut oka porządnych ludzi podpisuje się pod przynajmniej częścią tez z Mein Kampf lub poglądami duce nie zdając sobie z tego sprawy.
>>>Znaczy to o faszyzmie jako o demokracji to były moje poglądy? A nie spadło Ci na głowę jakieś wielkie pudło? Już drugi raz twierdzisz że to co piszesz to są moje poglądy, a jak Ciebie spytać gdzie tak napisałem to nie bardzo potrafisz wskazać. Zaraz się okaże że jestem demokratycznym faszystą.
Skoro większość może z nami zrobić co chce i ma "wyższy status moralny".
------------------------------------------------------------
A z tym, że ten cyowany fragment to idiotyzm to się zgadzam.
>>>To po co go cytujesz i jeszcze imputujesz że to moje poglądy.
Żeby pokazać, że nie różnisz się poglądami od duce tak bardzo jak myślisz. Oczywiście stwierdzenie, że jesteś faszystą to byłaby gruba przesada. Nie przejmuj się jednak. Tak jak pisałem - dużo ludzi tak ma i nawet sobie nie zdaje sprawy.
Chodzi o te pytania o państwo i społeczeństwo w twojej wypowiedzi.
>>>Najprościej i najkrócej.
Ludzi organizują się w grupy "od małp"... bo łatwiej było polować i się bronić. taka grupa to się kiedyś nazywała plemię, a potem się rozrosła do społeczeństwa. Ale cel jest taki sam zwiększyć bezpieczeństwo jednostki poprzez wspólne działanie. Społeczeństwo powołuje państwo które funkcjonuje na określonych przez te zasadach.
Cel jest taki, żeby osiągnąć cel przez wspólne działanie. Zapewnienie bezpieczeństwa dotyczy kobiet, dzieci i starców (co też jest celem osiąganym wspólnie) a nie zdrowych, młodych mężczyzn.
-
Dobre i to. Ja zrozumiałem, że chodzi o to, że boisz się złych sprzedawców wciskających ci bardzo przetworzone jedzenie. Czyli poniekąd "złych kapitalistów".>>>Ja rozumiem że przypięcie mi jakichś strachów sprawia, że masz poczucie racji, ale jak pisałem nie o to tu chodzi. Przepisy sanitarne są po to byś wchodząc do nowego sklepu/szaletu/restauracji nie musiał się zastanawiać czy sie nie otrujesz lub zarazisz czymś.Może i się nie boisz. Kto cię tam wie? Ale to nie ważne. Chodzi o to, że takie rzeczy może uregulować rynek. Poszedłbyś do restauracji o której słyszałeś, że parę osób się w niej struło jedzeniem?
Na co nie mają czasu? Na dodawanie konserwantów i innych świństw? Na gotowanie warzyw i mięsa? Na robienie konserw? Żreć coś trzeba, a jak trzeba żreć to i gotować. Trudno - takie życie.>>>Bardzo mnie ciekawi jak tez Ty się odżywiasz skoro tak piszesz? Stołujesz się o mamy jeszcze? Sam gnieciesz kluseczki do rosołu czy też wrzucasz na wrzątek jakiś rosioł czy inne badziewie? Konfiturki smażysz sam czy kupujesz gotowe? Jeśli nie rozumiesz o co mi chodzi to wystarczy się przejść do najbliższego supermarketu popatrzeć na stosunek (w miarę) prostych produktów do tych o wysokim stopniu przetworzenia. Jak dalej nie rozumiesz to poszukaj badań społecznych jak i na co ludzie spędzają czas poza pracą.Co za różnica co i gdzie jem? Trochę pitrasić i tak trzeba nawet jak się je u mamy (kartofle pomóc obrać, kotlety zrobić i inne takie).
Wysokie podatki - źle. Słyszaleś o czymś takim jak krzywa Laffera? Można zrobić tak: ustanowić niskie podatki, zostawić ludziom więcej pieniędzy w kieszeni na różne towary i usługi (niech nakręcają gospodarkę) lub zrobić inaczej. Zabierać tym ludziom w podatkach ponad połowę (znacznie ponad połowę) tego co zarabiają, dusić przedsiębiorców tak podatkmi jak i durnymi przepisami. Wtedy ci ostatni żeby sobie to odbić podniosą cenę towarów i będzie biadolenie, że na nic nas nie stać. Czy muszę pisać którą opcję uważam za lepszą?>>>Widzisz marksizm też miał swoich naukowców i swoje "krzywe" które udowadniały to co miały udowodnić bo takie były założenia. Wydawało mi się że dość wyraźnie napisałem że wole mniejsze podatki. Dlaczego podajesz tak skrajne przykłady? Nie ma dla Ciebie stanów pośrednich? Wrażliwości społecznej nabiera się z wiekiem, człowiek zaczyna doceniać stabilność i bezpieczeństwo jakie daje życie w społeczeństwie.Skrajne przykłady to zabranie wszystkiego jak chcieli komuniści lub zniesienie wszystkich podatków. O żadnym z tych przypadków nie piszę więc z tego logicznie wynika, że podaję same stany pośrednie. Co to jest "wrażliwość społeczna"? Oczywiście kobiety, dzieci i starców trzeba chronić i dla nich priorytetem jest bezpieczeństwo. Ale dla męzczyzny w pełni sił? To taki objaw zniewieścienia (chrońcie mnie, ja się boję).
To w ogóle nie jest wolny rynek.>>OK niech będzie że u nas rynek nie jest wolny. Każdy ma prawo żyć w rzeczywistości jaką postrzega.Jakby tu moje postrzeganie miało coś do rzeczy. Są pewne minimalne standardy które trzeba spełniać, żeby był wolny rynek i jeśli jakieś państwo takich standardów nie spełnia to nie jest wonorynkowe. Jeśli sobie wyobrażę, że nie trzeba mieć np. koncesji na handel alkoholem to te koncesje znikną?
I to jest argument przeciwko demokracji. Zresztą dyktatura dyktaturze nierówna. Porównaj sobie Kim Dzong Illa lub Józefa Wissarianowicza z Augusto Pinochetem (sława!) lub Francisco Franco (sława!). Niby wszystkie to dyktatury, ale jakoś pod rządami tych dwóch ostatnich żyło się lepiej niż dwóch pierwszych. Nawet chętniej bym zamienił demokrację bez wolnego rynku na wolny rynek bez demokracji.>>>Przenieś się do Chin. Tam masz dyktaturę (nawet niezbyt represyjna jak na Twoje standardy) i wolny rynek.Wolałbym Singapur jeśli już albo Chile za Pinochet. Chiny mają jak na moje standardy bardzo represyjną dyktaturę. Odgórne ustalanie wielkości rodzin i przymusowa aborcja jeśli jakaś rodzina ma za dużo dzieci (oczywiście za dużo według kompartii a nie za dużo w sensie że nie jest w stanie więcej wykarmić) to nie jest to o co mi chodzi.
Podoba się wypowiedź?>>>Nieważne czy mi się podoba czy też nie ale czy coś z niej wynika.... Ja to widzę tak. Wszyscy ci wymienieni krytycy próbowali zmienić złą wg nich demokrację i raczej im nie wyszła poprawa.Mniejsza o to czy tym panom wyszła poprawa demokracji czy nie. Oni chcieli nie tyle poprawić istniejącą co zbudować "prawdziwą demokrację". Tamtej nie uznawali wcale za demokrację.
A czy muszą mieć władzę polityczną? Demokracje trzymają się mocno do momentu nadejścia jakiegoś dyktatora, wzięciu wszystkiego za ryj i wprowadzenia odrobiny normalności.>>>Potem ludzie mają dość zamordyzmu robią przewrót i wracają do demokracji.Tak jak np. w Korei Północnej. Przewrót i powrót do demokracji. Albo frankistowska Hiszpania. Przyczyną jej rozpadu po śmierci Franco nie był wcale zamordyzm. Tam nie było żadnego zamordyzmu. Hiszpania frankistowska rozpadła się w wyniku pewnych zmian w Kościele i jego nauczaniu po Soborze Watykańskim II.
A w jaki systemie jest tak koszmarnie rozbudowana biurokracja z takimi dużymi uprawnieniami? W wolnorynkowym? Bez żartów proszę.>>>Z tym jak postrzegasz wolny rynek to obawiam się że nie da się znaleźć państwa "wolnorynkowego" więc jakikolwiek przykład skwitujesz że to nie państwo wolnorynkowe.A nieprawda! Singapur jest takim państwem. Albo Księstwo Lichtenstein.
To będzie odpowiedź na wcześniejsze twoje argumenty w tym poście. Czyli jak przegłosujemy, żeby w łazienkach u co ładniejszych panienek wybijać dziury w ścianie tak, żeby można je było swobodnie podglądać pod prysznicem to będzie to w porządku?>>>Ale dlaczego tak stonowany przykład... trzeba było od razu z grubej rury o przegłosowaniu mordowania niepełnosprawnych. Tym właśnie różni się demokracja od dyktatury że jak sobie kacyk wymyśli taki sposób na zwiększenie IQ społeczeństwa to może go w życie wprowadzić... w demokracji natomiast musisz znaleźć większość. Owszem to uciążliwe gdy chodzi o słuszne zmiany, ale jednocześnie utrudnia wprowadzanie tych złych.Niekoniecznie. Zależy na czym się ta dyktatura opiera. Taki Franco albo Pinochet nie mogli urządzić żadnego zwiększania średniej IQ społeczeństwa bo opierali się na pewnych mocnych zasadach moralnych głoszonych przez Kościół (szczególnie Franco). To dotyczy głównie dyktatorów ateistycznych jak Hitler, Kim Dzong Ill, Stalin czy inne wybitne postcie lewicy.
Wiem, że jest absurdalne, ale nie bardziej ani nie mniej niż przymus ubezpieczeń dla każdego.>>>Dobre i to że choć zdajesz sobie sprawę z absurdalności przykładów jakie dajesz.
Przymusowe ubezpieczenie jest słuszne. Nie słuszne jest przymuszanie do formy i zakresu ubezpieczenia. Nie zgadzasz się?... nie życzę Ci tego ale gdy kiedyś trafisz w kolizji drogowej na delikwenta bez OC to przekonasz się o ile prościej i taniej dochodzić rekompensat na drodze sądowej.
A nie wystarczy prawo, że kto spowodował wypadek ten płaci za szkody? Przypadek był absurdalny, ale nie bardziej niż to co mamy obecnie.
"Faszyzm jest czystszą formą demokracji, jeśli się naród pojmuje tak, jak być powinno, jakościowo, a nie ilościowo, jako ideeę potężniejszą, bo wyższą moralnie (...)".>>>Nie do końca wiem jak skomentować ten idiotyzm. Może ostem za propagowanie faszyzmu?Głupszy zarzut wobec mnie niż propagowanie faszyzmu to już tylko zarzut propagowania komunizmu. Te ostatnie dwa stwierdzenia to są twoje poglądy. Tylko nie nazywasz tego faszyzmem. Zdziwiłbyś się jak wielu na pierwszy rzut oka porządnych ludzi podpisuje się pod przynajmniej częścią tez z Mein Kampf lub poglądami duce nie zdając sobie z tego sprawy. A z tym, że ten cyowany fragment to idiotyzm to się zgadzam.
A jaką masz na te pytania odpowiedź? To mnie bardzo ciekawi.>>>Musiałem przeoczyć pytania, albo zadałeś je zbyt zawile... proszę uprość.Chodzi o te pytania o państwo i społeczeństwo w twojej wypowiedzi.
-
Bój się RoZy. Bój się terrorystów, złych kapitalistów, złodziei, świńskiej i ptasiej grypy, globalnego ocieplenia i w szystkiego innego czym nas próbują straszyć.>>>Mieszasz problemy, co wskazuje że nie rozumiesz ich sedna.Poza tym IMHO nie boją się tylko idioci więc pewne swoje obawy uważam za zdrowy przejaw, ale tego akurat co wymieniłeś się nie obawiam.
Dobre i to. Ja zrozumiałem, że chodzi o to, że boisz się złych sprzedawców wciskających ci bardzo przetworzone jedzenie. Czyli poniekąd "złych kapitalistów".
A wiesz co się dodaje do dzisiejszych wędlin? Poczytaj sobie skład. Pomimo tego to jesz. Owszem - normalnie powinno być, że jeśli coś jest sprzedawane jako mięso to w większości powinno zawierać mięso. Ale można jeszcze kupić prosto od rzeźnika albo rolnika. Poszukaj, popytaj i kupuj od nich.>>>Cenna uwaga, acz nietrafna. Ludzie są niestety wygodni a u rolnika kupisz towar o niewielkim stopniu przetworzenia. Ludzi nie mają go tak dużo jak kiedyś na przygotowanie żywności, nie mówiąc już że nie da się jechać do chłopa i zrobić zakupów jak w markecie. Jest to co najwyżej pewna nisza rynkowa a nie propozycja dla milionów. Wszyscy u tego przysłowiowego "rzeźnika" kupować nie będą... choćby dlatego, że nie mają oni odpowiednich mocy przerobowych.Na co nie mają czasu? Na dodawanie konserwantów i innych świństw? Na gotowanie warzyw i mięsa? Na robienie konserw? Żreć coś trzeba, a jak trzeba żreć to i gotować. Trudno - takie życie.
W życiu są tylko dwie pewne rzeczy: śmierć i podatki. I teraz chodzi o to, żeby to pierwsze nastąpiło jak najpóźniej a to drugie było jak najniższe. Jak się ma mało pieniędzy to trzeba rozsądniej wydawać. Jak tych pieniędzy jest zbyt dużo to się je rozrzuca na lewo i prawo. Gdyby podatki były niskie to trzeba by było wydawać na to co jest naprawdę potrzebne. Tak więc nie pisz mi tu, że to nie ich wysokość jest problemem.>>>To już odmawiasz mi prawa do własnego zdania?
Posługujesz się stereotypem niskie podatki - dobrze, wysokie podatki - źle... nie próbując nawet zastanowić się nad innymi możliwościami. Owszem jak każdy ja tez wolałbym by podatki były mniejsze, albo najlepiej by ich wcale nie było. To jednak mało realne... dla mnie ważniejsze jest by było dobrze wykorzystywane. Być może w Twojej wizji ważne jest tylko by były niskie.. Twoje prawo tak uważać. Gdzie ci odmówiłem prawa do własnego zdania? Tym, że się z tobą nie zgodziłem? To w takim razie cały czas "odmawiam ci prawa do własnego zdania". Wysokie podatki - źle. Słyszaleś o czymś takim jak krzywa Laffera? Można zrobić tak: ustanowić niskie podatki, zostawić ludziom więcej pieniędzy w kieszeni na różne towary i usługi (niech nakręcają gospodarkę) lub zrobić inaczej. Zabierać tym ludziom w podatkach ponad połowę (znacznie ponad połowę) tego co zarabiają, dusić przedsiębiorców tak podatkmi jak i durnymi przepisami. Wtedy ci ostatni żeby sobie to odbić podniosą cenę towarów i będzie biadolenie, że na nic nas nie stać. Czy muszę pisać którą opcję uważam za lepszą?
Może nie rewelacyjnie, ale możliwe, że trochę lepiej niż kiedyś. Wolny rynek to jednak nie sanie.>>>No widzisz... proponowane przez Ciebie rozwiązania też zapewne sprawdzałyby się lepiej niż kiedyś. Ale czy byłyby lepsze od tych obecnie wypracowanych.... wątpię, podobnie jak wątpię w to że powozy sprawowały by się lepiej od samochodów.Ale zgadzasz się z tym że nie jest to już ten sam wolny rynek co 100-200 lat temu?
To w ogóle nie jest wolny rynek. I niby dlaczego miałoby się to dzisiaj nie sprawdzić? Tak jak pisałem o feudaliźmie, że jest nie możliy do wprowadzenia z powodu braku szlachty. Ale wolny rynek?
Demokrację można zwalczać przy pomocy legalnych metod, ale czy można zwalczyć? Jak jest jeden tyran to można go otruć, przekonać, ukrywać się u sąsiadów. A jak tyranem jest większość? Jak tu otruć?>>>Wiesz Hitler doszedł do władzy demokratycznie... wielu innych dyktatorów też. Nie wiem tez jak Ty ale ja jednak wole demokrację nawet kulawą od dyktatury.I to jest argument przeciwko demokracji. Zresztą dyktatura dyktaturze nierówna. Porównaj sobie Kim Dzong Illa lub Józefa Wissarianowicza z Augusto Pinochetem (sława!) lub Francisco Franco (sława!). Niby wszystkie to dyktatury, ale jakoś pod rządami tych dwóch ostatnich żyło się lepiej niż dwóch pierwszych. Nawet chętniej bym zamienił demokrację bez wolnego rynku na wolny rynek bez demokracji. Następna sprawa to rodzaje krytyk demokracji. Istnieje krytyka akcydentalna i substancjalna. Czyli krytyka jakiegoś typu demokracji lub jej niedoskonałości oraz krytyka samej zasady, przekonanie, że jedyną możliwością usunięcia jakiejś wady demokracji jest jej usunięcie i zbudowanie czegoś innego. Uwaga: teraz będzie coś z punktu obecnego świata obrazoburczego. Hitler, Lenin, Stalin i Mussolini należeli do tej pierwszej kategorii krytyków demokracji. Wszyscy oni byli demokratami. To co krytykowali to zastana postać demokracji. Jeden uważał, że prawdziwa demokracja w Niemczech nastanie wtedy, gdy zacznie rządzić naród niemiecki a nie "żydowska plutokracja", następni, że powinien rzązić "lud pracujący miast i wsi" i krytykowali "demokrację burżuazyjną". "Faszyzm jest czystszą formą demokracji, jeśli się naród pojmuje tak, jak być powinno, jakościowo, a nie ilościowo, jako ideeę potężniejszą, bo wyższą moralnie (wytknę ci to przy okazji innej twojej wypowiedzi - SFI), bardziej zwartą, prawdziwszą, która urzeczywistni się w narodzie jako świadomość i wola niewielu, a nawet Jednego". - boski Benito za Jacek Bartyzel "Śmiertelny bóg Demos. Pięć wykładów o demokracji i jej krytykach". Podoba się wypowiedź?
(a ludzie lubią mieć władzę lub chociaż jej ułudę).>>>Dlatego demokracje trzymają się tak mocno. Faktycznie jednak ludzi mają niewiele do powiedzenia... no ale w dyktaturze jeszcze mniej
A czy muszą mieć władzę polityczną? Demokracje trzymają się mocno do momentu nadejścia jakiegoś dyktatora, wzięciu wszystkiego za ryj i wprowadzenia odrobiny normalności. Jak dyktator jest naprawdę dobry to się koronuje i wprowadza najlepszy ustrój jaki może osiągnąć niedoskonała natura ludzka. Demokracje również nie są wieczne. Tak się wydawało Ateńczykom na 10 lat przed dojściem do władzy Filipa Macedońskiego i takie samo wrażenie mają dzisiaj ogólnie pojęci ludzie z zachodu. Tyle wieków minęło a lud się nie zmienił pod tym względem ani trochę.
Ja idealistą? Ja myślę głównie o sobie. O tym, żeby nikt za mnie nie decydował w takich sprawach jak to co wolno mi jeść, czy mam jeździć z zapiętymi pasami lub w kasku, co mogę pić (gorzała produkcji sąsiedzkiej czy kupowane w sklepie alkohole), gdzie mogę studiować (sprawa wyłącznie między mną a uczelnią), żeby nie było czegoś takiego jak "pozwolenia na pracę" (pomysł Trockiego) i wiele innych rzeczy. O tym myślę.>>>I wszystko OK tylko zapominasz, że żyjesz w pewnej społeczności, która po pierwsze niekoniecznie musi podzielać Twoje poglądy, a po drugie niekoniecznie odpowiada jej aż taki stopień wolności. Większość niestety woli zrzucić na barki państwa część obowiązków i wolności w zamian za wygodniejsze i łatwiejsze życie. Możesz z tym walczyć, ale raczej szanse masz niewielkie stąd uważam że jesteś idealistą
Tak samo jest z wolnym rynkiem. Jeśli jest nadmiernie rozbudowany system koncesji, pozwoleń i innych tego typu dupereli to nie jest to wolny rynek tylko coś innego. Tak samo z feudalizmem. To, że jest niemożliwy dzisiaj do wprowadzenia nie zmienia jego znaczenia.>>>Ale to nie wolny rynek tylko biurokracja za to odpowiada. Ta jest niezależna od systemu politycznego czy gospodarczego.
A w jaki systemie jest tak koszmarnie rozbudowana biurokracja z takimi dużymi uprawnieniami? W wolnorynkowym? Bez żartów proszę.
Na przykład?>>>Gdzieniegdzie chciałbym mieć mniej a gdzieniegdzie więcej ciała... ale to nie dotyczy dyskusji.
Dalej nie pojmuję o co ci chodzi. Jeśli ktoś nie chce żeby iinni ludzie wtrącali się w jego sprawy to jest gruby i ma krótkiego?
Jeśli inni ludzie mają inne oczekjiwania to proszę bardzo. Mogą się ubezpieczać, jeździć w pasach, zakładać sobie jakieś stowarzyszenia ochrony konsumentów (z dobrowolną składką). Tylko czemu ustawowo zmusza się do tego mnie?>>>Taka demokracja... zdanie większości. Jak się uda przekonać większość że lepiej samemu za to płacić to będzie inaczej.Rozumiem. To będzie odpowiedź na wcześniejsze twoje argumenty w tym poście. Czyli jak przegłosujemy, żeby w łazienkach u co ładniejszych panienek wybijać dziury w ścianie tak, żeby można je było swobodnie podglądać pod prysznicem to będzie to w porządku? Ta panienka musi oczywiście grzecznie i merytorycznie przekonać większość żeby tego nie robiła. Albo jak stoisz w supermarkecie i nagle ktoś rzuci hasło, że musisz kupić pieluchy (tak jak ze mną i polisą ubezpieczeniowa). Zakładając, że nie masz bobasa i żadnego w najbliższym czasie nie planujesz mieć i te pieluch są ci na diabła potrzebne. Ale ktoś tak obwieszcza i reszta klientów to z kaprysu (tym głównie kieruje się motłoch) podchwytuje. Jak nie będziesz chciał kupić to albo cię obiją ("nie słuchasz woli ludu!") albo wylosują jakiś gatunek pieluch z oferty sklepu, dadzą do kasjerowi do nabicia na twój rachunek po czym wyrwą ci pieniądze żeby za to zapłacić (plus coś ekstra dla nich i kasjera). Jakbyś się czuł w takiej sytuacji? Wiem, że jest absurdalne, ale nie bardziej ani nie mniej niż przymus ubezpieczeń dla każdego. Oczywiście i jedni i drudzy mają prawo tak postąpić? "Faszyzm jest czystszą formą demokracji, jeśli się naród pojmuje tak, jak być powinno, jakościowo, a nie ilościowo, jako ideeę potężniejszą, bo wyższą moralnie (...)".
Archaiczne? Czyli jednak miałem rację z tym "postępem". Czy postuluję rozwiązania aż tak archaiczne jak feudalizm? Oczywiście nie. Więc w czym problem?
>>>W tym że to co proponujesz jet równie niemożliwe do wprowadzenia jak feudalizm. Nie bierzesz pod uwagę szerszej perspektywy, tego czym jest państwo, kto je tworzy, jakimi kieruje się przesłankami.
A jaką masz na te pytania odpowiedź? To mnie bardzo ciekawi.

Polityka, gospodarka, społeczeństwo I
w Poglądy
Napisano · Edytowano przez Santus Faustus I · Raportuj odpowiedź
To właśnie chciałem napisać (nie powiedzieć). Słucham raczej pewnego niszowego radia. Przez ostatnie dni faktycznie nie przeglądałem serwisów informacyjnych, nie czytałem gazet i nie oglądałem TV oprócz filmów (ostatni o Charlsie Mansonie nadany jakoś później nie pamiętam na którym kanale, ale nazywał się Helter Skelter).