Santus Faustus I
Forumowicze-
Zawartość
1582 -
Rejestracja
-
Ostatnio
-
Wygrane dni
1
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez Santus Faustus I
-
Cel jest taki, żeby osiągnąć cel przez wspólne działanie. Zapewnienie bezpieczeństwa dotyczy kobiet, dzieci i starców (co też jest celem osiąganym wspólnie) a nie zdrowych, młodych mężczyzn.
-
Może i się nie boisz. Kto cię tam wie? Ale to nie ważne. Chodzi o to, że takie rzeczy może uregulować rynek. Poszedłbyś do restauracji o której słyszałeś, że parę osób się w niej struło jedzeniem? Co za różnica co i gdzie jem? Trochę pitrasić i tak trzeba nawet jak się je u mamy (kartofle pomóc obrać, kotlety zrobić i inne takie). Skrajne przykłady to zabranie wszystkiego jak chcieli komuniści lub zniesienie wszystkich podatków. O żadnym z tych przypadków nie piszę więc z tego logicznie wynika, że podaję same stany pośrednie. Co to jest "wrażliwość społeczna"? Oczywiście kobiety, dzieci i starców trzeba chronić i dla nich priorytetem jest bezpieczeństwo. Ale dla męzczyzny w pełni sił? To taki objaw zniewieścienia (chrońcie mnie, ja się boję). Jakby tu moje postrzeganie miało coś do rzeczy. Są pewne minimalne standardy które trzeba spełniać, żeby był wolny rynek i jeśli jakieś państwo takich standardów nie spełnia to nie jest wonorynkowe. Jeśli sobie wyobrażę, że nie trzeba mieć np. koncesji na handel alkoholem to te koncesje znikną? Wolałbym Singapur jeśli już albo Chile za Pinochet. Chiny mają jak na moje standardy bardzo represyjną dyktaturę. Odgórne ustalanie wielkości rodzin i przymusowa aborcja jeśli jakaś rodzina ma za dużo dzieci (oczywiście za dużo według kompartii a nie za dużo w sensie że nie jest w stanie więcej wykarmić) to nie jest to o co mi chodzi. Mniejsza o to czy tym panom wyszła poprawa demokracji czy nie. Oni chcieli nie tyle poprawić istniejącą co zbudować "prawdziwą demokrację". Tamtej nie uznawali wcale za demokrację. Tak jak np. w Korei Północnej. Przewrót i powrót do demokracji. Albo frankistowska Hiszpania. Przyczyną jej rozpadu po śmierci Franco nie był wcale zamordyzm. Tam nie było żadnego zamordyzmu. Hiszpania frankistowska rozpadła się w wyniku pewnych zmian w Kościele i jego nauczaniu po Soborze Watykańskim II. A nieprawda! Singapur jest takim państwem. Albo Księstwo Lichtenstein. Niekoniecznie. Zależy na czym się ta dyktatura opiera. Taki Franco albo Pinochet nie mogli urządzić żadnego zwiększania średniej IQ społeczeństwa bo opierali się na pewnych mocnych zasadach moralnych głoszonych przez Kościół (szczególnie Franco). To dotyczy głównie dyktatorów ateistycznych jak Hitler, Kim Dzong Ill, Stalin czy inne wybitne postcie lewicy. A nie wystarczy prawo, że kto spowodował wypadek ten płaci za szkody? Przypadek był absurdalny, ale nie bardziej niż to co mamy obecnie. Głupszy zarzut wobec mnie niż propagowanie faszyzmu to już tylko zarzut propagowania komunizmu. Te ostatnie dwa stwierdzenia to są twoje poglądy. Tylko nie nazywasz tego faszyzmem. Zdziwiłbyś się jak wielu na pierwszy rzut oka porządnych ludzi podpisuje się pod przynajmniej częścią tez z Mein Kampf lub poglądami duce nie zdając sobie z tego sprawy. A z tym, że ten cyowany fragment to idiotyzm to się zgadzam. Chodzi o te pytania o państwo i społeczeństwo w twojej wypowiedzi.
-
Dobre i to. Ja zrozumiałem, że chodzi o to, że boisz się złych sprzedawców wciskających ci bardzo przetworzone jedzenie. Czyli poniekąd "złych kapitalistów". Na co nie mają czasu? Na dodawanie konserwantów i innych świństw? Na gotowanie warzyw i mięsa? Na robienie konserw? Żreć coś trzeba, a jak trzeba żreć to i gotować. Trudno - takie życie. Gdzie ci odmówiłem prawa do własnego zdania? Tym, że się z tobą nie zgodziłem? To w takim razie cały czas "odmawiam ci prawa do własnego zdania". Wysokie podatki - źle. Słyszaleś o czymś takim jak krzywa Laffera? Można zrobić tak: ustanowić niskie podatki, zostawić ludziom więcej pieniędzy w kieszeni na różne towary i usługi (niech nakręcają gospodarkę) lub zrobić inaczej. Zabierać tym ludziom w podatkach ponad połowę (znacznie ponad połowę) tego co zarabiają, dusić przedsiębiorców tak podatkmi jak i durnymi przepisami. Wtedy ci ostatni żeby sobie to odbić podniosą cenę towarów i będzie biadolenie, że na nic nas nie stać. Czy muszę pisać którą opcję uważam za lepszą? To w ogóle nie jest wolny rynek. I niby dlaczego miałoby się to dzisiaj nie sprawdzić? Tak jak pisałem o feudaliźmie, że jest nie możliy do wprowadzenia z powodu braku szlachty. Ale wolny rynek? I to jest argument przeciwko demokracji. Zresztą dyktatura dyktaturze nierówna. Porównaj sobie Kim Dzong Illa lub Józefa Wissarianowicza z Augusto Pinochetem (sława!) lub Francisco Franco (sława!). Niby wszystkie to dyktatury, ale jakoś pod rządami tych dwóch ostatnich żyło się lepiej niż dwóch pierwszych. Nawet chętniej bym zamienił demokrację bez wolnego rynku na wolny rynek bez demokracji. Następna sprawa to rodzaje krytyk demokracji. Istnieje krytyka akcydentalna i substancjalna. Czyli krytyka jakiegoś typu demokracji lub jej niedoskonałości oraz krytyka samej zasady, przekonanie, że jedyną możliwością usunięcia jakiejś wady demokracji jest jej usunięcie i zbudowanie czegoś innego. Uwaga: teraz będzie coś z punktu obecnego świata obrazoburczego. Hitler, Lenin, Stalin i Mussolini należeli do tej pierwszej kategorii krytyków demokracji. Wszyscy oni byli demokratami. To co krytykowali to zastana postać demokracji. Jeden uważał, że prawdziwa demokracja w Niemczech nastanie wtedy, gdy zacznie rządzić naród niemiecki a nie "żydowska plutokracja", następni, że powinien rzązić "lud pracujący miast i wsi" i krytykowali "demokrację burżuazyjną". "Faszyzm jest czystszą formą demokracji, jeśli się naród pojmuje tak, jak być powinno, jakościowo, a nie ilościowo, jako ideeę potężniejszą, bo wyższą moralnie (wytknę ci to przy okazji innej twojej wypowiedzi - SFI), bardziej zwartą, prawdziwszą, która urzeczywistni się w narodzie jako świadomość i wola niewielu, a nawet Jednego". - boski Benito za Jacek Bartyzel "Śmiertelny bóg Demos. Pięć wykładów o demokracji i jej krytykach". Podoba się wypowiedź? A czy muszą mieć władzę polityczną? Demokracje trzymają się mocno do momentu nadejścia jakiegoś dyktatora, wzięciu wszystkiego za ryj i wprowadzenia odrobiny normalności. Jak dyktator jest naprawdę dobry to się koronuje i wprowadza najlepszy ustrój jaki może osiągnąć niedoskonała natura ludzka. Demokracje również nie są wieczne. Tak się wydawało Ateńczykom na 10 lat przed dojściem do władzy Filipa Macedońskiego i takie samo wrażenie mają dzisiaj ogólnie pojęci ludzie z zachodu. Tyle wieków minęło a lud się nie zmienił pod tym względem ani trochę. A w jaki systemie jest tak koszmarnie rozbudowana biurokracja z takimi dużymi uprawnieniami? W wolnorynkowym? Bez żartów proszę. Dalej nie pojmuję o co ci chodzi. Jeśli ktoś nie chce żeby iinni ludzie wtrącali się w jego sprawy to jest gruby i ma krótkiego? Rozumiem. To będzie odpowiedź na wcześniejsze twoje argumenty w tym poście. Czyli jak przegłosujemy, żeby w łazienkach u co ładniejszych panienek wybijać dziury w ścianie tak, żeby można je było swobodnie podglądać pod prysznicem to będzie to w porządku? Ta panienka musi oczywiście grzecznie i merytorycznie przekonać większość żeby tego nie robiła. Albo jak stoisz w supermarkecie i nagle ktoś rzuci hasło, że musisz kupić pieluchy (tak jak ze mną i polisą ubezpieczeniowa). Zakładając, że nie masz bobasa i żadnego w najbliższym czasie nie planujesz mieć i te pieluch są ci na diabła potrzebne. Ale ktoś tak obwieszcza i reszta klientów to z kaprysu (tym głównie kieruje się motłoch) podchwytuje. Jak nie będziesz chciał kupić to albo cię obiją ("nie słuchasz woli ludu!") albo wylosują jakiś gatunek pieluch z oferty sklepu, dadzą do kasjerowi do nabicia na twój rachunek po czym wyrwą ci pieniądze żeby za to zapłacić (plus coś ekstra dla nich i kasjera). Jakbyś się czuł w takiej sytuacji? Wiem, że jest absurdalne, ale nie bardziej ani nie mniej niż przymus ubezpieczeń dla każdego. Oczywiście i jedni i drudzy mają prawo tak postąpić? "Faszyzm jest czystszą formą demokracji, jeśli się naród pojmuje tak, jak być powinno, jakościowo, a nie ilościowo, jako ideeę potężniejszą, bo wyższą moralnie (...)". Archaiczne? Czyli jednak miałem rację z tym "postępem". Czy postuluję rozwiązania aż tak archaiczne jak feudalizm? Oczywiście nie. Więc w czym problem? >>>W tym że to co proponujesz jet równie niemożliwe do wprowadzenia jak feudalizm. Nie bierzesz pod uwagę szerszej perspektywy, tego czym jest państwo, kto je tworzy, jakimi kieruje się przesłankami. A jaką masz na te pytania odpowiedź? To mnie bardzo ciekawi.
-
Nie chce mi się, ale muszę odpowiedzieć. Bój się RoZy. Bój się terrorystów, złych kapitalistów, złodziei, świńskiej i ptasiej grypy, globalnego ocieplenia i wszystkiego innego czym nas usiłują straszyć. Tzn. mnie usiłują. Ciebie straszą. A wiesz co się dodaje do dzisiejszych wędlin? Poczytaj sobie skład. Pomimo tego to jesz. Owszem - normalnie powinno być, że jeśli coś jest sprzedawane jako mięso to w większości powinno zawierać mięso. Ale można jeszcze kupić prosto od rzeźnika albo rolnika. Poszukaj, popytaj i kupuj od nich. W życiu są tylko dwie pewne rzeczy: śmierć i podatki. I teraz chodzi o to, żeby to pierwsze nastąpiło jak najpóźniej a to drugie było jak najniższe. Jak się ma mało pieniędzy to trzeba rozsądniej wydawać. Jak tych pieniędzy jest zbyt dużo to się je rozrzuca na lewo i prawo. Gdyby podatki były niskie to trzeba by było wydawać na to co jest naprawdę potrzebne. Tak więc nie pisz mi tu, że to nie ich wysokość jest problemem. Może nie rewelacyjnie, ale możliwe, że trochę lepiej niż kiedyś. Wolny rynek to jednak nie sanie. Demokrację można zwalczać przy pomocy legalnych metod, ale czy można zwalczyć? Jak jest jeden tyran to można go otruć, przekonać, ukrywać się u sąsiadów. A jak tyranem jest większość? Jak tu otruć? Przekonać też się niezbyt da bez posiadania wielkiej forsy na propagandę. Ukrywanie się u sąsiadów też nie polecam, bo jeśli tyranem jest lud to któryś sąsiad może nas wydać. Oczywiście może wydać i wtedy, gdy tyran jest jeden, ale jest na to mniejsza szansa niż w demokracji bo wtedy nie wmawia mu się, że to on współrządzi państwem i tak naprawdę występując przeciwko demokracji występujemy przeciwko temu, żeby rządził (a ludzie lubią mieć władzę lub chociaż jej ułudę). Ja idealistą? Ja myślę głównie o sobie. O tym, żeby nikt za mnie nie decydował w takich sprawach jak to co wolno mi jeść, czy mam jeździć z zapiętymi pasami lub w kasku, co mogę pić (gorzała produkcji sąsiedzkiej czy kupowane w sklepie alkohole), gdzie mogę studiować (sprawa wyłącznie między mną a uczelnią), żeby nie było czegoś takiego jak "pozwolenia na pracę" (pomysł Trockiego) i wiele innych rzeczy. O tym myślę. Samochody się zmieniły, ale założenia pozostały niezmienne. Samochodem jest tak samo ferrari jak i mały fiacik albo van. Mają koła, silnik, kierownicę i inne części niezbędne samochodowi, poruszają się tylko po lądzie.. Inaczej to nie jest samochód tylko coś innego: helikopter, poduszkowiec, statek, amfibia, samolot. Tak samo jest z wolnym rynkiem. Jeśli jest nadmiernie rozbudowany system koncesji, pozwoleń i innych tego typu dupereli to nie jest to wolny rynek tylko coś innego. Tak samo z feudalizmem. To, że jest niemożliwy dzisiaj do wprowadzenia nie zmienia jego znaczenia. Na przykład? >>>No i OK ja tez bym chciał, ale nie tak ekstremalnie jak Ty . Problem pojawia się gdy uzmysłowisz sobie że nie żyjesz sam w społeczeństwie... a co jeśli oni mają inne oczekiwania? Czyje są lepsze? Musisz akceptować kompromis nawet jeśli Ci się on nie podoba... albo założyć własne państwo Jeśli inni ludzie mają inne oczekjiwania to proszę bardzo. Mogą się ubezpieczać, jeździć w pasach, zakładać sobie jakieś stowarzyszenia ochrony konsumentów (z dobrowolną składką). Tylko czemu ustawowo zmusza się do tego mnie? Czemu mam płacić za usługę, której nie zamawiam? Był sobie przypadek "człowieka-pająka", który postanowił sobie pochodzić po ścianach warszawskiego hotelu Marriot bez zabezpieczeń. Nie wiem czemu. Może chciał "być hardcorem"? Ktoś z widzów jednak wezwał straż pożarną, policję, pogotowie i po całej akcji obciążono pana pająka kosztami interwencji. A ja się pytam dlaczego. Przecież on ich o to nie prosił. Co innego gdyby to on wezwał te służby, wtedy faktycznie powinien bulić, ale tak nie było. Koszta interwencji powinien pokryć wzywający widz. To czy ktoś sobie chodzi po ścianach bez zabezpieczeń to jest to sprawa wyłącznie jego i właściciela budynku. Archaiczne? Czyli jednak miałem rację z tym "postępem". Czy postuluję rozwiązania aż tak archaiczne jak feudalizm? Oczywiście nie. Więc w czym problem?
-
Przesadzasz. Fakt, że żywność jest bardziej przetworzona nie oznacza, że nie widać kiedy jest nieświerza. A przerabianie markerem daty na serkach to też głupi pomysł bo to bardzo łatwo schodzi z plastikowych pojemników. Była w mojej okolicy taka pani co tak robila, ale musiała zamknąć interes. Przez kogo została tak oceniona? A wiesz gdzie są te pieniądze, które państwo nie zabrało przez podatki? Miałem na myśli, że przy dzisiejszej technice działało by to jeszcze lepiej. Przyczyn jest wiele. Demokracja jest jedną z nich. "Żeby zbudować w jakimś kraju socjalizm wystarczy wprowadzić w nim demokrację" - nieświętej pamięci Marks. Trochę z tobą polemizowałem więc znam nieco twoje poglądy. Powiedziałbym, że są bardzo typowe dla ludzi starających się być na siłę "nowocześni i postępowi". Ja też nie uważam, że jest możliwy powrót do feudalizmu i dlatego go nie postuluję. Pewną przyczyną jest brak lub skarlenie rodowej arystokracji, ale o tym pisałem wcześniej. Znaczit szto? To wolny rynek dzisiaj już nie będzie działał? Musimy wałkować cały czas trockizm? Jakie kompleksy? Czy to ja chcę żeby mnie cały czas pilnował jakiś urząd (np. "ochrony konkurencji i konsumenta")? Nie! Przeciwnie - chcę żeby się ta cała urzędnicza banda ode mnie odczepiła dopóki nie robię komuś krzywdy. Nie wskażę ci konkretnego zdania w stylu "Ja, RoZy, domagam się aby państwo mnie niańczyło" bo nie napisałeś tego w jednym poście wprost. To wynika bardziej z całości twojej wypowiedzi. Jest takim tłem do nich. Być może nie czynisz tego całkiem świadomie, ale tego właśnie się domagasz. Ideałów oczywiście nie ma, ale to nie znaczy, że nie można do nich dążyć. Zawsze lepiej być w czymś lepszym niż gorszym.
-
Mój przedmówca napisał już, że na wojsko idzie obecnie 3% budżetu więc nie są to duże sumy w skali państwa. No może i faktycznie trochę namieszałem, ale gospodarka to jest najbardziej widoczny efekt sposobu rządzenia. Tak. Patrole na ulicach są od wlepiania mandatów za przejście w niedozwolonym miejscu. Mnie zapewnienie sobie samemu bezpieczeństwa podpada nie pod anarchię tylko realistyczne myślenie. Tak jak pisałem - zanim przyjedzie policja to ty w skrajnym przypadku możesz już nadawać się tylko do trumny i to czy złapią winnego dla ciebie nie będzie już miało znaczenia. Wyobraź sobie taką sytuację: wyskakuje do ciebie jakiś dresiarz i krzyczy "Wyskakuj z komórki pedale!". I co robisz? Wyciągasz telefon i dzwonisz po policję czy traktujesz dziada pięścią, gazem lub czymkolwiek innym z giwerą włącznie? Dzielisz włos na czworo, ale dobrze. Postaram się zdefiniować te terminy. Samoobrona to reakcja na nieuzasadnioną agresję skierowaną przeciwko nam. Obrona drugiego człowieka to prawie to samo co samoobrona tylko agresja jest skierowana przeciwko komuś innemu. Np. przeciw naszemu rodzeństwu, koledze lub nieznanej nam osobie. Wypadek natomiast to zdarzenie niezależne od nas i nie wywołane celowo i świadomie. Zarżnięcie kogoś po pijanemu pod to nie podpada bo bardziej chodzi tu np. o wypadek na budowie, samochodowy (jeśli kierowca był trzeźwy). Jasne. Urząd to nie tylko wylęgarnia korupcji, ale korupcja występuje tam gdzie są koncesje, pozwolenia, licencje. Nieważne przez kogo wydawane. Tam jest zwyczajnie bardzo wdzięczne pole dla łapówkarstwa. Wolne żarty. Prawo rzymskie podstwą obecnego systemu prawnego. Oczywiście zasada "chcącemu nie dzieje się krzywda" jest naczelną zasadą kodeksu karnego? No proszę cię. No więc odpowiadam. Nie wiem ile dokładnie ile potrzeba urzędników, ale nie tyle co dzisiaj. Chodziło mi bardzie o to, czemu szkolnictwo i służba zdrowia nie może być prywatna. Tak. Wykonują kawał solidnej, nikomu nie potrzebnej roboty. Nie twierdzę, że sama biurokracja jest zła. Nie dobrze jest wtedy, gdy jest jej za dużo i jest tam gdzie nie powinna (większość sfer życia). Państwo, które jest obecne wszędzie jest państwem totalitarnym nawet jeśli głowę tego państwa zmienia się w demokratycznych wyborach. Co niczemu nie przeszkadza bo demokracja to sposób wyboru władz a totalitaryzm to sposób sprawowania władzy już uzyskanej. A co za różnica czy mam zamiar sprzedać sąsiadowi 1 parę czy 100 par galotów? Co komu do tego? Jeśli te gacie nie są kradzione to nie widzę powodu żeby miało to zainteresować kogokolwiek oprócz mnie i kupującego sąsiada. Koniec XVIII wieku i młode Stany Zjednoczone. Cały aparat urzędniczy w Białym Domu. Pisałem już o tym. Nie. Chodzi mi o dobieranie przedmiotu i wieku rozpoczęcia jego nauki bądź pewnych przedmiotów nie uczenie wcale. Rodzice sami lepiej znają swoje dziecko niż jakiś minister. Wystarczy sprywatyzować służbę zdrowia i po problemie. Jak będą musieli wybulić za leczenia nadciśnienia czy otyłości to na drugi raz może ograniczą tego typu jedzenie. A jeśli nie? To ich sprawa! Nie możemy mówić ludziom co wolno im jeść a co nie. Ja np. lubię sajgonki i kebaby i zdarza mi się jeść tego typu jedzenie gy przyjadę do Warszawy. I co? Chcesz mi zabronić to jeść? A kim ty dla mnie jesteś żeby mieć do tego prawo? To, że poważnie rozważa się taki przepis to objaw degeneracji i totalniactwa. Porównanie chybione. Firma robiąca gry kupuje komputery, kupuje kawę dla pracowników, płaci za prąd i pensje pracowników. Czyli kupuje składniki potrzebne do stworzenia takiego Far Cry'a i dlatego pirat pozbawia producenta należnych mu zysków więc należy go za to ganiać. Natomiast ja robiąc bimber (tak naprawdę nie zajmuje się pędzeniem, ale to taki przykład) kupuję drożdże w sklepie, kupuję owoce (śliwki na śliwowicę na przykład), wodę i inne rzeczy. Nikogo w ten sposób nie okradam a nawet wręcz przeciwnie. Robię sobie bimberek i daję sąsiadowi do degustacji ("demo"). Jeśli sąsiad chce to może ode mnie kupić śliwowicy. Robię to co producent gry tylko z innym towarem. Nie będzie ok. Tak jak nie było ok zachowanie strażników. Różnimy się podejściem do prawa. Ja mam dość augustińskie podejście. To znaczy podstawowym zadaniem państwa jest czynienie sprawiedliwości. Inaczej jest to jaskinia zbójców (dzisiaj byśmy powiedzieli melina gangsterów). W końcu tam też jest jakaś hierarchia, są zasady i ich bardzo skuteczna egzekucja. Ale tym się różni (albo powinno różnić) od państwa, że tam nie ma czynienia sprawiedliwości. Ty masz podejście jak w pozytywiźmie prawniczym. Państwo nie ma moralności, jakiekolwiek państwo ustali prwo to to prawo jest słuszne. Słusznie było wymagane pozwolenie na handel owocami, słusznie straż miejska nie przymknęła oka na jego brak. Jak dla mnie to było złe i absurdalne. Ja się domagam państwa silnego tam gdzie ma być silne a słabego bądź nieobecnego tam gdzie ma takie być. Ma bić wtedy, gdy faktycznie ten ktoś robi komuś krzywdę. Handel truskawkami bez pozwolenia pod to nie podpada. Domagasz się więc wolności i bezpieczeństwa. Niestety tak się nie da. Albo ktoś cię pilnuje żebyś sobie nic nie zrobił i mówi ci co masz robić a czego nie możesz albo nikt cię nie pilnuje i podejmujesz pewne ryzyko, że coś sobie mozesz zrobić. Przymierzam się, ale nie sam tylko z jakąś dziewuchą. Nie chcę na bezludną wyspę. Człowiek zawsze żył w grupach i jest istotą stadną. Problem polega na tym, że dzisiaj próbuje się zlikwidować tzw. raje podatkowe. Słyszałeś o tym, że Niemcy merkelowskie groziły Luksemburgowi interwencją wojskową jeśli nie zwiększy podatków? I nie wpadli na to, żeby obniżyć swoje. Nie jestem ani anarchistą ani libertarianinem. Jestem tradycjonalistą któremu jest bliska myśl Josepha de Maistre'a, Nicolasa Gomeza Davili i Ramiro de Maetzu. Poczytaj trochę tych panów to może mnie lepiej zrozumiesz.
-
Od tej rzeczywistości w której obecnie żyjemy? Od trockizmu i socjaldemokracji? Być może. Ja chcę tylko przywrócić słowom ich dawne znaczenie. To w znacznym stopniu uprościłoby świat. Niestety jest pewna banda na górze której zależy na utrzymaniu statusu quo ponieważ czerpią z tego zyski. Nie mam na myśli żadnej teorii spiskowej (cokolwiek by to znaczyło) tylko demokratycznie wybierany rząd. Sprzedaż złej żywności nigdy się nie opłaca na dłuższą metę. Więcej zaufania do rynku, bo u mnie na wsi były 2 takie co sprzedawały zepsute dziadostwo i w końcu zostały im tylko pijaki przychodzące po alpażur i piwo na kredyt. A tak się długo interesu nie da prowadzić. A znak zapytania to gdzie? Nie ma bo to nie było pytanie tylko przymus. Tak naprawdę to zapomniałem. Moment... Minimalnych podatkach? Zaraz, czekaj no... To skąd brałyby się przychody państwa? Gdzie kasa na chociażby policję w takim razie? Gdzie kasa na tych urzędników, co jednak pracują? Bezedura... No właśnie z tych minimalnych podatków. Niskie podatki nie oznaczają braku jakichkowiek podatków. U? Konkret proszę! U Anglików. I dobrze to działało jak na ówczesną technikę. A łapanie bandytów to mi niby nie zapewnia bezpieczeństwa? Tak samo patrolowanie ulic, zgarnianie meneli, ochrona stadionów i ulic w trakcie meczów albo też kontrola ruchu drogowego? I dalej - sam? Czyli co, kupić sobie gnata i w razie potrzeby zastrzelić jakiegoś bandytę, co mi chce portfel zaiwanić? Druga bezedura. Nie. Łapanie bandytów to łapanie bandytów. Od zapewniania bezpieczeństwa to są agencje ochrony. Policja interweniuje gdy już dochodzi do przestępstwa. I dlaczego od razu gnata? A gaz pieprzowy to zły? A tonfa to niby zła? Ludzie kochani! Nauczcie się sami bronić bo dojaz policji to średnio jakieś 40 minut! Policja was nie obroni przed napadem. Może najwyżej złapać napadającego, ale wy możecie już nie odzyskać swojej własności a w skrajnych przypadkach nawet nie żyć. Podaj definicję morderstwa. Weź pod uwagę morderstwo w afekcie, pod wpływem alkoholu i z premedytacją. Śmierć za wszystkie trzy ( bo to upraszcza sprawę )? Mowy nie ma. Współcześnie jest za dużo różnych przypadków, by robić zbyt ogólnikowe prawo. Morderstwo to pozbawienie kogoś życia w innym przypadku niż wypadek, samoobrona lub obrona drugiego człowieka. Pasuje ci taka definicja? Patrz też post wyżej. Żadnego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta? Żadnego Sanepidu? Trzecia bezedura. Żadnych tego typu urzędów! To jest wylęgarnia korupcji (nie twierdzę, że jedyna). Sytuacja pierwsza i czwarta to jakiś chory sen. Jedna osoba odpowiedzialna za nowe prawa? Może jeszcze sama ma je napisać, sama przetestować i sama wprowadzić w czyn? Weź dowolny kodeks karny. Wyobraź sobie, że ciągle trzeba coś w nim poprawiać. I daj to do zrobienia jednej tylko osobie. A teraz dowal jej jeszcze inne obowiązki ( przypadek z prezydentem ). Czwarta bezedura. A wiesz czemu trzeba je ciągle poprawiać? Bo nie są jasne i proste od początku. I jest ich dużo. O wiele za dużo i nie mają jakiś wspólnych podstaw. Więc po co podajesz liczbę, która w praktyce jest wysnuta z obserwacji gwiazd? Bo zostałem o to zapytany? Mogę nie odpowiadać. A dlaczego nie? Niestety, ale jak się chce coś mieć to trzeba coś za to zaplacić. Chyba, że wierzysz w coś takiego jak "bezplatna" edukacja lub opieka medyczna przy jednoczesnych dobrych zarobkach lekarzy, pielęgniarek i nauczycieli, ale w takim wypadku nie mamy o czym rozmawiać. Prywatne by nawet taniej wyszło bo teraz płacimy za to w podatkach. Ale nie tylko za to. Również za bandę urzędasów rozdzielających te pieniądze. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest do wprowadzenia od jutra, ale po jakimś czasie można by było dojść do takiej liczby urzędników. Wasz problem (twój i RoZyego) polaega na tym, że wy nie potraficie sobie nawet wyobrazić innego życia. Takiego w którym nie trzeba pytać żadnego urzędnika o zgodę na wybudowanie własnego domu za własne pieniądze z własnych materiałów na swojej własnej ziemii albo o zgodę na sprzedaż kilku kilo kartofli czy pary gaci sąsiadowi bez rejestrowania się w urzędzie jako "działalność gospodarcza", zatrudniania księgowych, wyrabiania sobie numer regon i innych bzdur. Tymczasem ja swoich postuatów nie biorę z próżni. To są rzeczy przetestowane już wcześniej. Wiecie na ten przykład co wprowadziły Prusy podczas zaborów żeby pognębić Polaków? Pozwolenia na budowę domu. Coś, co dzisiaj ludzie uważają za normę. A ja mówię nie! To nie jest normalne! Boże błogosław Michała Drzymałę i dzieci z Wrześni! Chciałbym sam zadecydować czego uczą się moje dzieci. Doszło do tego, że rodziców oskarża się o kidnapping na państwowych dzieciach a Kongres w USA poważnie rozważa zakaz jedzenia w fast foodach. U nas przestępstwem jest sprzedanie włanoręcznie zrobionej gorzałki sąsiadowi, którego nikt nie zmusza do kupowania u nas. Pamiętacie jeszcze incydent ze strażą miejską i jakże niebezpiecznym psychopatą handlującym owocami? Rowalili mu stoisko, rozkradli towar a potem pobili bo nie miał zasranego pozwolenia. I to wy jesteście temu winni. Tacy ludzie jak ty i RoZy domagający się państwa-niańki. Zapominacie, że niańka też może przyłożyć po tyłku. I za to właśnie was nie znoszę. Powinniście siedzieć w monitorowanej celi obitej materacami dla bezpieczeństwa. W końcu to jet to na czym wam najbardziej zależy. Tylko dlaczego ja mam siedzieć z wami?
-
A kogo obciążysz kosztami w przypadku klęski? Kosztów przy minimalnych podatkach nie byłoby prawie wcale. Tak właściwie to już tego próbowano w Europie. W XIX wieku tego próbowali przez czas jakiś, ale ludzie się trochę wystraszyli "zalewu importowanych towarów na nasze rynki" i przez nacjonalizm projekt upadł. Postulował wymordowanie narodów przedkapitalistycznych takich jak np. Szkoci, Serbowie, wszelakie pasterskie plemiona i społeczeństwa rolnicze. Nie pasowały mu do założeń. Policja ma łapać bandytów a nie zapewniać nam bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo masz zapewnić sobie sam a nie ma ci go zapewniać państwo. Ostatecznie w monitorowanym, wyłożonym materacami pokoju bez klamek jest się bardzo bezpiecznym, ale chyba nie o to nam chodzi (przynajmniej mi nie o to chodzi). Anarchii nienawidzę tak samo jak totalitaryzmu. Prawo jest potrzebne, ale musi być proste i krótkie. Tak żebyśmy wiedzieli czego nam nie wolno a co musimy (bo to też trzeba wziąć pod uwagę) i co nam grozi jeśli się nie dostosujemy. Krótko i zwięźle. Np. za morderstwo jest śmierć. Może 500 to trochę za mało. Niech będzie nawet 1500, ale to już nie 100 000 i więcej. Dyrektywy z UE ignorujemy więc do ich wdrażania bęzie potrzebne 0 osób. Kontrole firm i handlu zostawiamy rynkowi więc tu również nie ma nic do roboty. Sędziów i policjantów do tej liczby nie wliczam żeby nie było wątpliwości. Od wprowadzania nowych praw gdy jest to konieczne jest odpowiedni minister (1 osoba), Sejm (ale okrojony do jakiś 100 osóB), Senat (też okrojony do około 50) lub władca (prezydent, król, wódz - 1 osoba). Do obsługi wojska (zamówienia na broń i takie tam) około 200 osób (WKU oczywiście nie istnieje). ZUS nie ma więc urzędników do niego też nie ma. Emerytury pochodzą z prywatnych funduszy emerytalnych, odłożonych oszczędności na koncie lub na utrzymanie starych rodziców składają się dorosłe dzieci (do wyboru). Do obsługi policji też damy około 200-300 osób. Ciężko jest to wszystko dobrze oszacować. Do pobierania podatków po 20 - 30 osób na województwo (i tak zeznania podatkowe musimy sami zanosić do urzędu). Coś pominąłem? To są urzędnicy na których utrzymanie idą pieniądze z podatków krajowych. Na burmistrzów, sołtysów, prezydentów miast i wojewodów (tak swoją drogą to powinien być stopień wojskowy a nie cywilny) podatki lokalne (też nieduże). Zadowala cię ta odpowiedź.
-
No tak kochanieńki to nie będziemy dyskutować. Nie pytam co się dla ciebie albo dla mnie subiektywnie liczy tylko co ma wpływ na nasze życie codzienne albo życie innych ludzi. To nie kwestia indywidualnej oceny tylko programów tych partii i poglądów ich przywódców. A te są nieznaczne. Nie pisz mi, że dla dużej części społeczeństwa te partie się znacznie od siebie różnią bo to świadczy tylko o skuteczności specjalistów od pijaru i o niczym więcej. Dalej masz odpowiedź. A zresztą z przeszłości również powinniśmy wyciągać lekcje. A czy ja napisałem, że powinniśmy wrócić do średniowiecznego feudalizmu? Chociaż jest pewna grupa neofeudałów odwołująca się do myśli Carla Ludwika von Hallera, ale występują głównie w Niemczech. Nie ukrywam jednak, że feudalizm byłby jednak lepszy od eurosocjalizmu. Nie byłoby raczej tak źle jak kiedyś ponieważ technika poszła do przodu i mamy wytworzonych więcej dóbr niż w średniowieczu. Niestety jest to już nie realne do wprowadzenia ze względu na brak bądź degenerację rodowej arystokracji. Głównie chodziło mi o pokazanie ile jest alternatyw. A czemu by nie spróbować? To nie jest marksizm, który w założeniach ma wymordowanie jakiejś grupy ludności żeby był efekt jak z komunizmem. Nie ma obecnie państwa zarządzanego w ten sposób z wielu przyczyn. Jednym z nich jest demokracja. Ludzie zamieniają wolność na złudne poczucie bezpieczeństwa. Jak to powiedział Franklin? "Jeśli ktoś zrzeka się wolności w imię poczucia bezpieczeństwa nie zasługuje ani na wolność ani na bezpieczeństwo". Ja się pod tym podpisuję.
-
A niby o co? Bo teraz już nie rozumiem. Na polu wyznawanego systemu wartości i wyznawanego światopoglądu spośród obecnych "sejmowych" partii wyróżna się wyłącznie (właśnie tak - WYŁĄCZNIE) SLD. Bierze się to z tego, że jest to partia radykalna. Partia, która z wyznawanego przez inne partie systemu wartości wyciągnęła dalej idące wnioski, doprowadziła ich idee do skrajności czyli do logicznego, konsekwentnego końca. Pradoksalnie z punktu widzenia konserwatysty (czyli mojego) to jest największa wada tej partii. Służę odpowiedzią. Istnieją różne ustroje. Dawniej był feudalizm z mozaiką jurysdykcji i zależności, potem monarchia absolutna oświecona czyli najpopularniejsza forma państwa suwerennego, w tzw. międzyczasie były również repuliki kupieckie i zwyczajne. Potem przyszedł kapitalizm i idea leseferyzmu z demokracją w wyniku której lud opowiedział się za zmianami socjalistycznymi (nie chodzi tu o jakiś ideał socjalistyczny tylko o reformy w tym stylu). W wieku XX przyszła rewolucja bolszewicka w Rosji wraz z kołchozami i nacjonalizacją czego się tylko da oraz trockizm i stalinizm (w skrócie chodzi o to czy d się budować komunizm w jednym kraju - trockiści mówili że nia a staliniści ze tak), we Włoszech do władzy doszedł Mussolini i partia faszystowska (tak na marginesie Włochy to jedyny kraj faszystowski przed i w trakcie II wojny światowej) i zaczął realizować zasade "trzeciej drogi" czyli ustroju nie będącego czystym socjalizmem ani czystym kapitalizmem. Był to korporacjonizm wzorowany w pewnym stopniu na średniowiecznym systemie cechów i gildii, który to system panował w miastach (na wsi był feudalizm). W Niemczech do władzy doszła NSDAP realizując podobny do włoskiego model korporacjonistyczny, ale z silnymi elementami rasistowskimi (włoski faszyzm jaki był taki był, ale rasizmu to on nie zawierał i dlatego nie nazywam ustroju Niemiec z lat 1933-1945 faszyzmem tylko nazizmem vel hitleryzmem). Widzisz ile masz sposobów rządzenia? Mój faworyt natomiast to leseferyzm. Chodzi konkretnie o zasadę, że środki z budżetu państwa idą na wojsko, policję z wymiarem sprawiedliwości i szczątkową administrację. 500 osób w kraju takim jak Polska w czasach komputerów i internetu to wystarczająco. Na początku swojego istnienia cała administracja USA (kraju już wtedy większym od dzisiejszej Polski) mieściła się tylko w Białym Domu a wtedy jeszcze nie było internetu i komputerów więc nie wyskakuj mi przypadkiem, że tak się nie da. Nie cytuj wielopoziomowo - RoZy
-
Ależ nie mam na myśli tego, że kradną. Chodzi mi o zabieranie pieniędzy w formie podatków jednym a dawanie drugim. Np. weźmiemy dotację wspólnotową, zabierzemy przedsiębiorcom a damy górnikom (albo rolnikom, nauczycielom, lekarzom, pielęgniarkom i diabli wiedzą komu jeszcze). Niechby robili to dla czystej idei i nie kradli wcale. Nic to nie zmieni bo nie zmieni się ich sposób myślenia. Daleki od myślenia wolnorynkowego. No to akurat nie jest ważna różnica. Faktycznie jest to jakaś różnica, ale te różnice w traktowaniu sąsiadów nie są zbyt wielkie. Wystarczy sobie przypomnieć wojnę w Gruzji czy ogłoszenie przez Kosowo niepodległości. I to właśnie są te różnice które nazywam nieistotnymi. Co mnie to obchodzi czy jakiś polityk jest cholerykiem w życiu prywatnym, czy chodzi na solarium albo czy je nożem i widelcem (sam tak nie jadam, ale to tak na marginesie)? I to byłyby bardzo istotne różnice gdyby faktycznie istniały. Niestety, ale to tylko media usiłują stworzyć taką iluzję, że faktycznie takie różnice są. I właśnie o tym cały czas piszę. Wybieramy czy obdzielić grupę A i zabrać grupie B czy na odwrót. Filozofia rządzenia jest dokładnie ta sama niezależnie od tego czy zabierzemy biznesmenom i przeznaczymy te pieniądze na rolników czy na edukację. Niechcący przyznajesz mi rację.
-
Ależ oczywiście, że jest sporo różnic. Tylko czy są to różnice NAPRWDĘ ISTOTNE? Takie różnice mające wpływ na nasze życie codzienne a nie takie, że jeden ma brudne buty, drugi jest opalony, trzeci niski, czwarty trochę sepleni, piąty jest gruby a szósty łysy. Jeden chce zabrać grupia A i dać B, drugi grupie C i dać A, a trzeci zabrać B i dać D. A wszyscy trzej chcą wydymać bez mydła grupę E. Bardzo bym chciał zobaczyć te istotne różnice. Pokaż mi je. Chyba, że sam tak naprawdę ich nie widzisz.
-
>>>Staraj się cytować selektywnie tak duże posty - RoZy Poszliśmy po rozum do głowy? To jest takie myślenie jak u biedaka, który za kredyt kupuje sobie willę, drogi samochód (albo i 2), wypełnia barek najdroższymi alkoholami, pali kubańskie cygara i lata na drogie wycieczki. Zobaczył, że tak żyją bogacze i pomyślał, że on też będzie bogaty jak będzie tak robił. To jest własnie myślenie ludu i być może i rządu polskiego. Wskażcie mi ISTOTNIEJSZE różnice między Tuskiem, Kaczyńskim a Lepperem. Różnią się głównie tym, że ci dwaj pierwsi nie chodzą na solarium i składniej się wyrażają.
-
Dawno nic nie napisałem więc czas najwyższy napisać. Tym razem będzie o kolejnej różnicy między lewicą a prawicą. Mianowicie kwestia neutralności światopoglądowej. Gdy prawica (prawdziwa prawica a nie PiS, który prawicą nie jest) dochodzi do władzy i zaczyna realizować swoje postulaty to nazywa bez kręcenia to państwo prawicowym. Natomiast lewica gdy rządzi (czyli właściwie cały czas) nazywa swój projekt państwem "neutralnym światopoglądowo". Kłamstwo! Neutralny światopoglądowo to może być ktoś upośledzony umysłowo i nie wiedzący za bardzo co się z nim dzieje lub zwyczajnie nie interesujący się tematami politycznymi (w sumie sporo całkiem normalnych ludzi). Oświadczenie, że się chce budować państwo neutralne światopoglądowo już jest przyjęciem pewnego światopoglądu. Lewicowego światopoglądu dodajmy. Podoba się wpis? To skomentuj.
-
Zacznę od tezy może i kontrowersyjnej. Otóż ty właśnie drogi czytelniku tego bloga (Tak! Właśnie ty gapiący się teraz w monitor! DOKLADNIE o ciebie chodzi!) najprawdopodobniej nie jesteś "samodzielnie myślący". Więcej - nawet nie zaryzykowałbym powiedzieć tak o sobie! "Samodzielne myślenie" to dzisiaj swoisty dogmat (obok "praw człowieka", demokracji, tolerancji dla prawie wszystkiego, pluralizmu jako celu samego w sobie i pewnie jeszcze kilku innych rzeczy). Mało tego - dzsiaj promuje się "samodzielnie myślenie" jednocześnie kladąc do głowy wymienione w nawiasie poglądy jako absolut i jeśli ktoś ich nie popiera to jest ogłaszany "niemyślącym samodzielnie" Ciemnogrodem. Nie zawsze robi się to wprost. Czasem można robić wokół takiej osoby pewien klimat. Nawet jeden moderator forum CDA (nie pomnę pseudonimu) wpadł w tą pułapkę! Podczas dyskusji zwątpił, że jestem studentem politologii (faktycznie - JUŻ nie jestem bo rzuciłem studia, ale wtedy byłem) ponieważ jestem w jego przekaniu nietolerancyjny i nie popieram takich "światłych" rzeczy jak aborcja, eutanazja, homoparady i ogólnie robienie z preferencji łóżkowej postulatów politycznych (tak jakby student MUSIAŁBY być tolerancyjny bo jak nie to nie może być studentem). Czasem widziałem sugestie, że "samodzielnie myślący" są ludzie słuchający jakiegoś zespołu lub gatunku muzyki! "Słuchasz Green Day/Metalici/Behemotha/ogólnie jakiegoś metalu to jesteś orginalny i samodzielnie myślący. Jeśli lubisz disco polo, klasyczną, rap, techno, reagge, jakąś muzykę elektroniczną (ale nie techno) to nie jesteś". Nie moi drodzy - jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Mam jednego bardzo inteligentnego kolegę, który swego czasu słuchał hip-hopu (głównie Kaliber 44) i metalu. I co z takim fantem począć? Ano można zwyczajnie olać to jaki gatunek muzyki dana osoba lubi i posłuchać osoby. Współczesny świat oderwał człowieka od tradycyjnych autorytetów (w imię "samodzielnego myślenia" oczywiście) i przyczepił do innych - anonimowych dla odmiany i odrzekających się od bycia autorytetami. Dla uczciwości wspomnę na koniec, że główna myśl tego wpisu nie jest moja. Wątpliwości co do "samodzielnego myślenia" wyrażał przede mną Nicolas Gomez Davila znany także jako Samotnik z Bogoty. Ja dopasowałem ją do realiów w których żyję.
-
Nie wierzę w teorię ewolucji. Nie jestem również kreacjonistą. Nie wiem skąd się wziął człowiek i nikt tego tak naprawdę nie wie (są tacy co wiedzą że tego nie wiedzą i tacy którym wydaje się że wiedzą. Ci drudzy często uczą biologii w szkołach). Wierzę natomiast w inwolucję. Darwin się pomylił. Coś jest w tych małpiszonach, ale nie jest tak, że wyewoluowały one w człowieka. One wcale nie wyewoluowały! Nastąpiła inwolucja. Dzisiaj od tych małpiszonów pochodzą współcześni lewacy. Nie wiem skąd się wzięła zdrowa, prawicowa część społeczeństwa, ale ta lewacka wyinwoluowała od małpy.
-
Jak zapewne wszyscy się domyślają jest to mój blog. Dokładnie - jest to MÓJ blog. Znaczy to tyle, że piszę w nim co chcę. Ponieważ sam zwykle nie bluzgam więc bluzgania nie będzie (za duży jestem żeby się jarać słówkami na k, ch, s, p, j). Wyrażenie MÓJ blog oznacza również, że postaram się pisać tak jak sam mówię. Jeśli komuś nie odpowiadają treści w blogu to mam prostą radę - nie czytaj tego. Ostrzegam również, że mogę używać słów "pedał", "psychopaci" (na określenie lewactwa), "zboki", "mordercy", "naziolstwo" (też na określenie lewactwa), "Cygan" (dajmy już spokój z tymi Romami - sam do nich nic nie mam, ale w słowie Cygan też nie widzę nic obraźliwego). Bardzo mile widziane są komentarze (wszystkie!). Tak więc nie krępujcie się tylko piszcie rozpoczynając od teraz.
-
W końcu znalazłem czas i chęci do odpowiedzi (bo jednak trochę długo będzie). A odpowiedzieć trzeba było - takie bzdety nie mogą pozostać bez mojego odezwu. A nie wpadłeś na to, że moje poglądy oraz rzekomo niski poziom tolerancji (choć tak naprawdę wcale nie niski) wynikają właśnie z tego co wiem? Jeśli masz jakieś pytania z tej dziedziny nauki (politologii) to wal śmiało. Pytaj i ucz się.
-
Nie chciałbym być złośliwy, ale to nie "zaścianek" albo "ciemnogród" uważa, że prawdy (są tylko odmienne opinie) nie ma, czarne MOŻE być białe, białe MOŻE być czarne, nienormalne może być normalne i wszystko zależy od punktu widzenia. Skąd się tacy biorą? To jakiś efekt uboczny czernobyla czy szkoła, albo TV tak ogłupia? Podpowiadam - studiją sobie politologię i trochę dowiadują się o sposobie myślenia współczesnego świata. I bez obrażania proszę.
-
>>>A z jakich to złych założeń czy zasad się wywodzi wg Ciebie? Chodzi mi o zabijanie ludzi tylko dlatego, że są starzy i chorzy lub nie zdążyli się urodzić i zalegalizowane przerabiania ich na kosmetyki (jak za NSDAP). To już wystarczyłoby żebym przekreślił tą organizację. To jednak jeszcze nie koniec problemów w kwestii cyilizacyjnej. Zostało jeszcze faworyzowanie zboczeń, poprawność polityczna (która niestety wzięła również moderację tego forum wyrzucającą za "obrazę mniejszości seksualnych"), zniesienie suwerenności poszczególnych państw (suwerenność albo jest całkowita, albo jej nie ma wcale choć niektórzy mylą suwerenność z jurysdykcją), udawanie przed obywatelami demokratycznego charakteru tej organizacji podczas gdy faktyczna władza nie jest wybierana w powszechnych wyborach (bo jest technicznie niemożliwe żeby była, ale po co w takim razie udawać demokratów?), doktryna ekonomiczna z wiecznymi dopłatami i wielkimi ogólnoeuropejskimi projektami społecznym (głownie propaganda) robionymi za nasze pieniądze (bo UE nie ma własnych pieniędzy), zapomnienie skąd się tak naprawdę wywodzi prawdziwa cywilizacja Zachodu kształtująca się samoistnie przez setki lat (a nie wydumana za pulpitem jakiegoś parlamenetu). Na koniec zostawiłem deser. Najnowszy hit prosto z Wielkiej Brytanii - tworzenie hybryd ludzko-zwierzęcych. Europa widziała już takie eksperymenty. A wiesz kiedy? Po wyzwoleniu Auchwitz-Birkenau. Zajmowali się tym "naukowcy" na miarę Mengele. A ja mam całkiem głośną nadzieję, że nie tylko traktat z Lizbony, ale i całą UE jak najprędzej diabli wezmą.
-
Wszystkich postrzegających tylko dwa kolory i święcie przekonanych że ich kolor jest lepszy. Rzeczywistość jest zazwyczaj bardziej złożona i nie przystaje do prostego schematu UE - jest be/cacy. Z Anglią i Irlandią to ciekawa sprawa natomiast. Jak Anglia miała korzyści z UE to jej nie krytykowała, jak trzeba się podzielić to już krzywda Irlandia natomiast zawdzięcza swój dynamiczny rozwój funduszami z UE, czy raczej umiejętnością ich spożytkowania. Ale ten rozwój spowodował że już tej m p[omocy tak nie potrzebuje i trzeba zacząć dopłacać - a to już boli. Fajnie się bierze ale daje się niechętnie... stara i dobrze znana prawda. UE z całą pewnością ma jakieś zalety. Niech będzie nawet, że ilościowo jest ich więcej niż wad. Cały problem w tym, że jakościowo są one niewspólmierne do jej zasadniczych złych założeń i zasad z których się wywodzi. Co cię nie zabije to cię wzmocni IMO profity z wspólnego rynku i swobody przemieszczania ludzi i kapitału są zbyt duże by UE się rozpadła. Penwnie że będzie nekana kryzysami i sporami, ale w końcu jakiś model się wyklaruje. IMO teraz to najważniejsza jest wspólna polityka zagraniczna - bez niej UE będzie tylko wspólnota gospodarczą. Obecna prezydentura Czech (w praktyce pana Klausa) może być bardzo niewygodna dla unioentuzjastów od traktatu lizbońskiego. Mówiąc wprost prezydent Klaus jeździ po nim (traktacie) jak po psie z czego nasz prezydent powinien wziąść przykład. Na koniec zagadka politologiczna: czy Lech Kaczyński musi podpisać traktat lizboński w sytuacji gdyby nie chciał podpisać a sejm odrzuciłby jego weto? Odpowiedź i uzasadnienie proszę. Kto zgadnie temu oficjalnie na foru przyznam tytuł bystrzachy (bo co innego mógłby wygrać?).
-
Kogo masz na myśli pisząc o ekstremistach? Barroso i jego bandę czy irlandzkich i brytyjskich posłów?
-
A Von Thronstahl znacie? Niemiecka kapela z gatunku military-industrial-folk. Poszukajcie sobie choćby na YouTube (serwis całkiem w porządku i można sobie bez obaw oglądać na nim teledyski nie piracąc przy tym). Polecam Adoration to Europa i najnowsze The Saints are coming stanowiące nową wersję utworu The Skids. Dobrym utworem jest też Pontifex Soils
-
http://pl.youtube.com/watch?v=dBelU68edRs&...feature=channel - polecam do przemyślenia wszystkim unioentuzjastom. Film pokazuje prawdziwą twarz prounijnych polityków. Moderatorów proszę o nie usuwanie tego postu. Lepiej sami to obejrzyjcie i wyciągnijcie wnioski.
-
edit: chcesz powiedzieć, że propagował faszyzm albo nazizm? W takim razie nic tylko przyklasnąć, że zrobili mu z tyłka jesień średniowiecza... Chcę powiedzieć, że NIE propagował, ale go nie zrozumieli.
