Santus Faustus I
Forumowicze-
Zawartość
1582 -
Rejestracja
-
Ostatnio
-
Wygrane dni
1
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez Santus Faustus I
-
No to skoro płyta jest moja to mam prawo mieć ją zainstalowaną. To kolega korzysta nielegalnie i to jego problem. Pamiętam jak pierwszy raz grałem w Wiedźmina to grałem u mojego kuzyna który lubi sobie ściągnąć nieco stuffu (filmy, gry, muzyka - nie wiem skąd on bierze na to całe badziewie miejsce na dysku i czas na obejrzenie, zagranie oraz odsłuchanie tego co ściągnąl) i przyznaję się do tego bez bicia. Wtedy stwierdziłem, że chcę mieć tą grę i sobie kupiłem już oryginał. Nie znaczy to, że on wszystko ściąga. Ma oryginała Assasin Creed 2 i różne inne których już nie pamiętam bo dawno u niego nie byłem. Ściągają do spółki z moją kuzynką, która musi mieć wszystkie modne piosenki włącznie z Bieberem. Typowy produkt MTV, Viva i tego typu telewizji. Ciekawe czy potem słucha tych wszystkich jęków. Próbowałem im przemówić do rozsądku, ale to chyba beznadziejne przypadki.
-
????? Czemu mam odinstalować grę nie wymagającą płyty w napędzie jeśli komuś ją pożyczam? Nie bądźmy już tacy skrupulatni. Mam po prostu nie ściągać z torrentów, nie rozprowadzać pirackich kopii i nie nabywać takich (choć ciekawe ile teraz sprzedaje się takich gier na płytkach w czasach torrentów) i tego nie robię. Zdażyło mi sie pożyczać gry komuś i od kogoś. Teraz pożyczam tylko jednemu koledze bo po pierwsze od niego przedewszytkim w ogóle wróci a po drugie nie będzie wyglądała jak wyrzygana przez świnię. Płytki z demami z CDA też pożyczalem.
-
Widzę, że nie tylko ja w to gram. Też jestem w Street Queens. To na obrazku Mastera to nasza gangowa farma. Nawet widać moje poletko. To z brahminem i rzeczami na kupie to było moje zanim nie nastąpił wipe. - ogólny poradnik taktyczny do FO.
-
FPS nie musi być realistyczny. Natomiast gra aspirująca do symulatora życia i owszem. Więc to nieco co innego niż czepianie się FPSów. Gdyby Simsy były tylko taką gierką w budowanie sobie domków to nie czepiał bym się wcale. Najwyżej napisałbym, że mnie to nie rajcuje takie budowanie domow i tyle. Uproszczenia w grach są w porządku jeśli twórcy nie aspirują do robienia symulatora prawdziwego życia. Jedyne uproszczenie jakie bym tu zrozumiał to język simów. Znaczy powoli zbliżają się do zamierzonego celu? Jak się robi coraz gorsze to może sam cel był zły? Może projekt powinien zostać gierką w robienie domów? Tu faktycznie racja. Zwiększam ocenę do 5/10 za orginalny pomysł. Do Starcrafta też podszedłem jakoś bez entuzjazmu, ale doceniam go. Delikatne stworzenia = kruche stworzenia, z miękkim pancerzem lub jego brakiem. Nie porównuj Gothica z Simsami bo Gothic nie stara się być symulatorem życia więc jego realizm może mi przeszkadzać. Ale nie przeszkadza bo go nie ma. I nic to nie pomagało. Dalej mi się grało zwyczajnie źle. Było to, że jej nie było. Grywalność to inna nazwa frajdy jaką czerpiemy z gry. Granie w nowe GTA nie sprawiało mi frajdy więc uznałem, że ta gra nie ma dla mnie grywalności. Czy ja się czepiłem braku realizmu jazdy? Nie czepiłem. Chodziło mi o jej niemrawość i powolność. Oceniam gry wedle mojego a nie twojego gustu. Tak więc nowe GTA bez przebaczenia ląduje u mnie w kaszance razem z Maluch Racerem i Simsami. Nie chodzi mi o emocjonalną więź między krową a człowiekiem a przynależność gatunkową. Wampir to wedle legend nie do końca umarły człowiek więc powinien jak człowiek wyglądać. Ale fakt - romansowanie z wampirami podpada pod nekrofilię. I to jest problem. Każdy nieco humanoidalny gatunek kosmitów podoba się wszystkim. Jeśli u Asari to kwestia hipnozy to sytuacja jest jasna i logicznie wyjaśniona odnośnie tej rasy i więcej się tego nie będę czepiał. Nie pamiętam tylu szczegółów co ty. Zapamiętaj jedną zasadę: u mnie żaden idiotyzm nie jest błahostką. Ja zapamiętuje same informacje a nie miejsca gdzie je znalazłem ani czas kiedy je znalazłem. A żebyś wiedział że da się go przekonać. Pod koniec można z nim nie walczyć choć i tak zginie. Może zwerbować to za duże słowo, ale przekonać i owszem.
-
Skoro zaczynasz od pisania o sobie... Mam 23 lata, studiowałem politologię dopóki sobie nie odpuściłem, uczyłem się organizacji reklamy i organizacji ruchu turystycznego dopóki mi nie zlikwidowali tych kierunków i mam jak na razie uraz do dalszego studiowania. I nie uważam się za target dla tej gry. Zgoda - są i chłopacy których ciągnie Simsów. Dostała 3/10 za - jak to ująłem - wskoczenie twórców w za duże dla siebie buty. Ta gra miała być symulacją życia, ale daleko jej do tego. Czemu każdy sim w równym stopniu nadaje się do każdej pracy? Czemu de facto nie ma tam czegoś takiego jak naturalne talenty i predyspozycje? Cechy każdego sima mogą być ostatecznie identyczne. Jeden jest zdolnym kucharzem, ktoś inny ma talent do informatyki, jeszcze ktoś inny ładnie maluje - tak jest w życiu. Nie ma tego w grze bo twórcy porwali się na coś co przy ówczesnej technologii ich przerastało. Cały czas pisałem o części pierwszej. W inne nie grałem bo ta pierwsza mnie zniechęciła. Poza tym wcale nie chcę prowadzić normalnego życia w grze. Nie wyskakuj mi tu tylko z "ale ktoś inny chce" bo to mój prywatny spis najgorszych gier w jakie grałem a nie kogoś innego. Nie jestem telepatą i nie wiem kto co lubi więc nie biorę tego pod uwagę. Właśnie tak. Oprócz tego dostał za niemrawość, sterowanie i ogólny bezsens. Nie chcę żeby bohater był na 1 poziomie terminatorem. Niech się nie porywa na jakieś orki, bandytów czy inne takie, ale przerośnięty komar (delikatne stworzenia) czy szczur nie powinny stanowić problemu dla dorosłego, uzbrojonego w cokolwiek mężczyzny. Nawet maga czy złodzieja. Co do sterowania ujmę to tak - jeśli z trudem poruszam się postacią czyli de facto z trudem gram to umniejsza to grze. Większą frajdę z eksploracji miałem w Morrowind czy Oblivionie (cieńszy jednak od poprzednika). W nowym GTA prawie nie czułem, że jadę samochodem. Moja babcia z chorą nogą szybciej biega niż to jeździ. Nie rozumiem zachwytów nad tą grą, nie była dla mnie grywalna mimo nawet dobrych technicznie mechanizmów rozgrywki. "Nieco frustrująca" - bardzo łagodnie napisane. U mnie były bluzgi pod adresem twórcy modelu jazdy. Nie chcę realistycznych gier, ale niech będzie w nich przynajmniej wszystko jakoś logicznie ułożone, niech ma jakiś sens. A nie tak jak odblokowanie umiejętnością trybu automatycznego w broni palnej. Chciłbym żeby tworcy dokładnie przemyśleli każdy pomysł jaki wprowadzają do gry. Nie romansuje się z kosmitami tak samo jak nie romansuje się z krowami. Wątek miłosny w fabule ma sens, ale między Shepardem a np. Ashley Williams. Tak - kosmitki mogą mieć macki, jamochłony zamiast twarzy i pomarszczoną skórę. Mają spełniać kanony urody kosmitów a nie nasze. Romans ludzko-kosmicki to śmieszny pomysł w swojej durnocie. Zapomniałem jeszcze o wyborze opcji podczas dialogów. Jaki sens ma robienie kółka z opcjami "1. Oczywiście. 2.Tak. 3. Zgadzam się."? Czym w merytoryce różnią się te opcje? Może i nie zawsze tak jest, ale jest to kolejny punkt na liście bezsensów.
-
Nie chodzi o "to samo" tylko ogólnie o samą grywalność i "klimat". Jakoś nie jestem w stanie zrozumieć zachwytu nad tą grą. Nie jest wytłumaczeniem, że po prostu nie czuję pociągu do bycia mafiozem bo pierwsze, stare GTA nawet mi się podobało. Chociaż jak tak sobie przypominam to i tak najbardziej lubiłem tam kombinację kody na broń+rozdupczanie. Więc może teza o braku pociągu do gangsterki jest uzasadniona.
-
Growy slang / powiedzonka graczy
temat odpisał Santus Faustus I na Hut w Ogólnie o Grach (PC i Konsole)
Do głowy przychodzi mi określenie pokemony. Używane przez mojego kolegę i mnie na określenie różnych dupereli do zbierania nie mających wpływu na rozgrywkę. Były w Mass Effect, Wiedźminie (karty panienek do kolekcjonowania) czy Assasin's Creed. Może się teraz spopularyzuje jak umieszczę je na FA. -
Ankieta dla graczy - reklama w grach
temat odpisał Santus Faustus I na mati78 w Ogólnie o Grach (PC i Konsole)
Ujdzie pomysł z darmowymi grami jako reklamy. To by było coś jak z fimami w TVN czy na Polsacie. Niby też nie płacimy bezpośrednio za ich oglądanie, ale mają przerwy reklamowe. Natomiast w grach które się normalnie kupuje w skepie nie powinno być reklam. Co najwyżej na jakimś małym banerze w grach sportowych czy wyścigach. -
Ankieta dla graczy - reklama w grach
temat odpisał Santus Faustus I na mati78 w Ogólnie o Grach (PC i Konsole)
Boże chroń nas przed reklamami w grach. Ankietę wypełniłem tylko po to żeby być cegiełką sprzeciwu wobec tego typu pomysłów. Reklama głosowa podczas ładowania poziomów lub przerywająca rozgrywkę to pomysł chorego umysłu lub sabotażysty w danej firmie. Już widzę tych graczy lecących do sklepu po tym jak marsz tryumfalny ich armii/rozpierduchę za pomocą rakietnicy/ważny dialog w jakimś RPG/zwycięski strzał do bramki/lub inne takie nagle przerywa reklama butów lub pieluch. Chcielibyście kupić reklamowany produkt po czymś takim? Do momentu w którym nie zlikwidowali mi kierunku z powodu zbyt małej liczby osób uczyłem się na technika organizacji reklamy. Powiem wam, że pomysłodawcę czegoś takiego z miejsca wywaliłbym na pysk z dożywotnim wilczym biletem. To jest normalny sabotaż! -
Najgorsze w jakie grałem: The Sims - nuda i zabawa lalkami dla dziewczynek. Właściwie nie jest taka zła, ale nie jestem targetem tej gry. No i autorzy wskoczyli w za duże dla siebie buty z tą symulacją życia. A przynajmniej nie przy ówczesnej i nawet obecnej technologii. 3/10 z racji tego kim jestem. Ghotic Noc Kruka - żeby dorosły facet, nawet z niezbyt rozwiniętymi umiejętnościami bojowymi, miał problemy z zabiciem przerośniętego komara albo dwóch. Nie zdzierżyłem tego oraz badziewnego sterowania i jakiejś takiej ogólnej niemrawości. Nie wiem co ludzie w tym widzą. 2/10 Nowa seria GTA (tak! ta z ocenami 10/10 w CDA) - Jedyne co znalazłem w niej fajne to rozpierducha po wpisaniu kodów na broń. Pierwsze rozpikselizowane GTA mi się podobało, tego nowego nie lubię. 5/10 po wpisaniu kodów na broń. Mieszane uczucia miałem również z Oblivionem. Dziwne bo Morrowind zaklasyfikowałbym jako jedną z najlepszych po zmodowaniu i z dodatkami w stylu pierścienia teleportacyjnego. Nie o to chodzi, że Oblivion jest zły, jest kandydatem do kaszanka zone i ogólnie do tyłka bo tak nie jest. Może to wina zmodowanego Morrowinda, ale jak zasiadłem do Obliviona to wydał mi się jakiś taki biedny. Ma dobre pomysły w stylu koni czy szybkiego podróżowania między miastami (wybór między oszczędnością czasu a odkrywaniem - w zależnści od nastroju lub czasu możemy robić jedno lub drugie), ale jednak czułem niedosyt. Czemu na mapie są zaznaczone inne krainy kiedy nie mogę ich odwiedzić? Czemu szybkie podróżowanie nie działa kiedy jestem obciążony tak, że nie mogę biec (albo może wtedy się staje nieruchomo - nie pamiętam bo już dawno w to nie grałem)? Przecież wtedy jest najbardziej potrzebne. Podczas gry czułem coś takiego co ciężko oddać slowami, ale można to nazwać dotykiem Bethesdy i niezbyt mi się to podobało. To samo było przy Fallout 3. Dziwne bo podczas gry w Morrowinda tego nie czułem. Grzechem obu gier było coś takiego jak rozwijanie umiejętności posługiwania się pancerzami. Nie znajduję w tym żadnego sensu. Przykładowo hełm ma swoją wytrzymałość i jest ona taka sama niezależnie od tego na czyim łbie się aktualnie znajduje. To są parametry techniczne materiału z którego jest zrobiony a nie cecha noszącego. Rozumiem umiejętności broni miotanej zwiększające celność, ostrzy, skradania się czy otwierania zamków. Ale pancerze? Bez sensu. Ocena końcowa 6/10 (ale się rozpisałem o tej grze). Mass Effect 1 - fajny do pierwszej jazdy tym durnym samochodem. Mnóstwo bezsensownych zadań pobocznych mających na celu sztuczne wydłużenie gry sprowadzajęcych się głównie do jazdy badziwiem na kółkach, wybiciu przeciwników w podobnych mapach i powrocie. Opcjonalnie jeszcze zbieraniu "pokemonów" jak nazwaliśmy to z moim kolegą. Czyli różnych nie mających praktycznego zastosowanie achivmentów. Na szczęście to nie jest obowiązkowe. Uwiera trochę bezsensowny świat. Wszyscy kosmici są ssakami a ich kobiety mają duże piersi. Zawsze 2 i w miejscu jak u naszych pań. Następnie pod nóż idzie sklepik na pokładzie statku. Kto mógł wpaść na tak chory pomysł? Wyobraźcie to sobie: - Potrzebuję tej broni i pancerza żeby nie przyszli Żniwiarze i nie wytłukli wszystkiego co żyje łącznie z tobą panie sprzedawco. - 616584 kredytów. - Nie mam tyle. - To nie dostaniesz ekwipunku. - Hej! Ale ja ci ratuję dupsko i sam o tym wiesz! - Przykro mi komandorze, nie ma pan dość pieniędzy. - A dostanę chociaż na zeszyt? - Nie komandorze przykro mi. Nic mnie nie obchodzą Żniwiarze i zagrożenie mojego życia. Mnie interesują tylko kredyty. - Po co trupowi pieniądze? - Nic mnie to nie obchodzi, nie sprzedam panu tego. Czaicie o co mi chodzi? Sklepy są w porządku jeśli sprzedawcy nie wiedzą nic o misji Sheparda lub nie są pewni czy facet ich nie buja przypadkiem żeby dostać rzeczy za darmo. Następny podobny co w przypadku pancerzy w grach Bethesdy. Mianowicie broń palna i tryb automatyczny lub szybkostrzelność zależna od umiejętności gracza. Fakt, że mogę strzelać seriami z takiego UZI nie pochodzi stąd, że jestem taki cool gość tylko z tego, że fabryka wmontowała taki tryb do tej broni. Najgorszy bałwan może strzelać seriami z UZI jeśli ustawi sobie taki tryb. To z jakim skutkiem to inna sprawa. Ocena 4/10 za grafikę postaci i twarze (też się rozpisałem). To chyba byłoby tyle jeśli chodzi o najgorsze gry w jakie grałem. Nie ma tu produkcji w stylu Maluch Racer bo nie tracę na takie czasu.
-
Różnica jest taka, że morderca świadomie kogoś zamordował. Jest winny i zasługuje na karę. Zostaje potraktowany jak człowiek czyli istota posiadająca świadomość i wolę swojego czynu. Za świadomością i wolą decyzji idą konsekwencje. Natomiast taki nieurodzony dzieciak nie jest niczemu winien i nie ma za co go karać. Sam nie wierzę, że coś takiego tłumaczę. To nie prawo decyduje co jest konieczne dla ratowania zdrowia lub życia pacjentów tylko medycyna. Sam przyznałeś mi rację, że to ciężki wybór. A ja napisałem już, że w przypadk zagrożenia życia matki zostawiłbym taką małą furtkę umożliwiającą jednak aborcję. Więc w świetle tego dalsze twoja dyskusja ze mną o przekładaniu życia płodu nad życie matki jest bez sensu. Na wstępie PRZEPRASZAM FaceDancera za przekręcenie nicku. Nie wiem co mi się nagle zrobiło z tym FaceSitterem. Po drugie porównanie bez sensu ponieważ cykl rozrodczy drzewa i człowieka jednak się różni. Po trzecie jak zobaczysz, że z żołędzia dębu wyrośnie yuka albo z ludzkiego płodu wielbłąd to natychmiast to sfotografuj. Nobel masz załatwiony. Po czwarte w żołędziu siedzi mały dąb tak jak w jajku mała kura. Nie całe jajko jest kurą i nie cały żołądź jest dębem tak jak wody płodowe lub pępowina nie są ludźmi. To są zasady ogólne niezbędne do normalnego funkcjonowania społeczeństwa. Niewierzących lub innowierców nie obowiązują katolickie święta, posty, sakramenty i inne takie rzeczy. Również wiele zasad moralnych KK. Jednak te 2 zasady uważałem za dość uniwersalne. Gdyby jakaś religia głosiła obowiązek składania ofiar z ludzi to też byś zezwolił na takie praktyki? CYTAT("Santus") Przykład lekarza-jehowego kiepski bo w tym momencie taki lekarz wyraźnie szkodzi pacjentowi. Lekarz-katolik, który odmawia ratującego życie zabiegu aborcji (w wypadku, gdy zagrożone jest życie matki) także szkodzi pacjentowi. Dlatego przykład IMHO dobry. W przypadku gdy zagrożone jest życie pacjentki to tak. W innych nie. CYTAT("Santus") Muszą wybierać kto (tak - KTO) ma umrzeć. Trochę bez sensu. A co się stanie jeśli matka umrze wraz z dzieckiem? Wtedy na konto medyka idą dwa trupy. Wtedy idą 2. Jak już pisałem to trudny wybór. CYTAT("Santus") Ty byłeś płodem, ja byłem, admini byli, FaceSitter był, twoja dziewczyna była. Każdy kogo zobaczysz na ulicy był kiedyś płodem. Nie podoba mi się takie ironiczne i złośliwe przejęzyczanie mojej ksywki, wynika raczej z chamstwa niż chęci zażartowania, więc radzę przestać pisać w ten sposób. Ani chamstwa ani chęci zażartowania. Raczej z mojego zamulenia. Już przeprosiłem za to. Ale będę się oczywiście starał tak nie pisać.
-
Polityk-katolik i lekarz-katolik raczej nie bardzo. I to czyni ich bezużytecznymi mniej więcej w takim samym stopniu jak bezużyteczny jest sędzia-katolik, który nie jest w stanie ogłosić wyroku skazującego na karę śmierci jeśli kodeks w danej sytuacji ją przewiduje. Krótko: jeśli wiara przeszkadza ci wykonywać swoją pracę to powinieneś ją zmienić lub nie być do niej dopuszczony. To niczym się nie różni od lekarza-Świadka Jehowy, który odmawia przetoczenia krwi, bo zabrania mu tego jego wiara. Kara śmierci za morderstwo jest dopuszczalna więc katolik-sędzia jest jak najbardziej ok. Inżynier-katolik nie musi oddzielać wiary od życia zawodowego. Sam chrakter pracy nie ma wiele wspólnego z trudnymi, moralnymi wyborami. Musi po prostu nie krść na budowie i solidnie wykonywać swoją pracę. Lekarz-katolik jeśli nie jest ginekologiem i położnikiem też tak naprawdę nie ma wiele takich dylematów. Ma badać i przepisywać leki lub terapie. Lekarz ma leczyć a nie zabijać. Ciąża to nie choroba tylko zupełnie normalny stan u kobiety. Po 9 miesiącach samo przechodzi. Przykład lekarza-jehowego kiepski bo w tym momencie taki lekarz wyraźnie szkodzi pacjentowi. W przypadku zagrożenia życia matki wybór jest naprawdę trudny. Nie zazdroszczę wtedy lekarzom. Muszą wybierać kto (tak - KTO) ma umrzeć. Tu bym zostawił taką małą furtkę i jednak raczej dopuścił aborcję w takim przypadku. Nie każda kobieta jest bohaterką. Twierdzisz, że ja nie uważam matki za osobę? Jak już pisałem lekarz ma leczyć a nie zabijać. Akademia medyczna to nie szkoła dla katów. Faza płodowa to normalna faza życia każdego człowieka. Ty byłeś płodem, ja byłem, admini byli, FaceSitter był, twoja dziewczyna była. Każdy kogo zobaczysz na ulicy był kiedyś płodem. Niewierzącym ani innowiercom również nie wolno mordować ani traktować ludzi jako rzeczy czy króliki doświadczalne. Mógłby się odczepić jeśli idzie o liturgię u innowierców lub brak wiary u niewierzących. Mógłby nie zmuszać do uwierzenia w swoje nauczanie (nawet nie da rady tego zrobić). Napisałem do RIPa w sprawie skastrowanego postu. Bo to co zrobił to się w pale nie mieści. Nie pamiętam już dobrze jego treści więc nie mogę go odtworzyć.
-
<ciach> - nie cytuj tak ogromnych i licznych cytatów, gdy ustosunkowujesz się tylko do drobnej ich części - RIP Gdzie przekreśliłem jego wiarygodność? Jestem szczerze przekonany, że pytani ludzie na tak sformułowane pytanie jak było w ankiecie odpowiedzieli zgodnie ze swoimi poglądami. A że jakby przeformułować pytanie to wynik byłby inny? No cóż - ludzie bywają nielogiczni i niekonsekwentni. Częśc pewnie by się zorientowała, że chodzi o to samo a część nie.
-
Punktowo: Katolikiem się jest niezależnie od wykonywanego zawodu. Katolik może być murarze, sportowcem, dziennikarzem, artystą, przedsiębiorcą, sprzedawcą jak również politykiem. Pleciesz więc, że wiara posłów nie powinna mieć wpływu na ich decyzje. Tak jak katolik-artysta nie powinien robić bluźnierczych dzieł jak niejaka Nieznalska, katolik-sportowiec nie powinien oszukiwać, katolik-dziennikarz nie powinien kłamać tak katolik-polityk nie powinien głosować lub opowiadać się za rozwiązaniami sprzecznymi z katolicką moralnością. Nie wszystkimi tylko tymi najbardziej szkodliwymi jak eutanazja, aborcja, "śluby" par homosiaków, in vitro, klonowanie (przynajmniej ludzi) i inne manipulacje ludzkimi genami nie powodowane chęcią uleczenia z jakiejś choroby jak np. zespół Downa. Mało jest ludzi faktycznie mających w nosie religię. Większość ateistów również się do nich nie zalicza. Nie słuchają papieża czy swojego biskupa to powtarzają co mówią media lub Dawkins z takim samym przekonaniem jakby byli katolikami powtarzającymi co mówi papież. Bardzo pobożni ludzie w gruncie rzeczy. Więc masz bardzo niewielki wybór. Jak już pisałem rodział polityki i społeczeństwa od religii i/lub filozofii to błąd. Poseł jest katolikiem tak na mszy jak i sali obrad parlamentu. Inżynier podobnie - tak samo w kościele jak i na budowie. Naprawdę nie widzisz różnicy między nie zrobieniem sobie transfuzji krwi a aborcją? Jehowi szkodzą wyłącznie sobie jeśli nie chcą transfuzji. To nawet lepiej - krew zostanie dla innych potrzebujących. To ich problem. Podczas aborcji jest zabijany ktoś niewinny. Dobrze przeczytałeś: KTOŚ. Nie masz racji - KK nie mógłby się odczepić. O tym się nie mówi, ale papież Pius XII swoimi zabiegami dyplomatycznymi (siły militarnej nie miał) uratował przed wywiezieniem do obozów koncentracyjnych jakieś 80 000 ludzi. Miał z tego zrezygnować w imię współczesnego dogmatu "nie mieszania się Kościoła w politykę"? Dogmatu bronionego zawsze i wszędzie z uporem lepszej sprawy jaky miało to jakoś uderzać w niewierzących lub innowierćow. Generał Francisco Franco (katolicki polityk) również ma na tym polu swoje zasługi. Nadawał Żydom hiszpańskie obywatelstwo i nie wypowiadał wojny Hitlerowi (bo wiedział, że po wojnie domowej nie ma dość wojska) czym ratował ich od wywiezienia. Tak jak nie mógł się odczepić wtedy tak nie może i dzisiaj. Przepraszam za dygresję historyczną, ale była mi ona niezbędna. Owszem - powinno się stamtąd wycofać żołnierzy. To nie są potrzebne wojny. KK również stoi na tym stanowisku i równie twardo. Dokładnie. W ankietyach wynik najbardziej zależy od sformułowania pytania. Spytaj o to samo tylko innymi słowami a dostaniesz inny wynik.
-
Ci ubecy i milicjanci są mi zdecydowanie bliźsi niż Platforma Obywatelska, która jest lajtową wersją PiS. Jestem przeciwny dyktatowi Kościoła Katolickiego w sprawach moralności w Polsce, któremu muszą podporządkować się wszyscy obywatele, niezależnie od wyznania. Poza tym pod rządami Millera nie widziałem jakiegoś zmasowanego powrotu do socjalu, którym tak tu straszysz. Wydaję mi się, że SLD mając realną władzę musiałoby liczyć się z realiami, tak samo jak obecna Platforma, która nie zaprowadziła swoich najważniejszych liberalnych postulatów. Co takiego dyktuje KK? Że nie wolno zabijać? Że nie wolno sprowadzać człowieka do roli środka do celu? Że nie każda metoda spełnienia choćby bardzo szlachetnego celu jest usprawiedliwiona? To chyba normalne? Nie trzeba być katolikiem żeby się z tym zgodzić. Eugenika jest złem i tylko złem. Naukowcy to nie jest jakaś specjalna grupa społeczna kierująca się wyłacznie dobrem ludzkości czy innymi takimi rzeczami. Oni też mają swoje osobiste ambicje bycia pierwszym, szokującym, są łasi na pieniądze (oczywiście nie wszyscy). Dzisiaj się ich trakktuje jak jakiś świętych. Już jakiś czas temu pojawiły się informacje (nie pamiętam dokładnie gdzie i kiedy i za diabła sobie tego nie przypomnę więc proszę mnie nie maglować w tej sprawie, ale pamiętam sam fakt) o ludzko-zwierzęcych chybrydach. Uważasz, że to powinno być zrobione? Czy może jednak to ja mam rację twierdząc, że nie wszystko w nauce co może być zrobione powinno być zrobione? Czy KK postuluje karanie przez państwo za homostosunki albo przymus uczestnictwa w ich nabożeństwach? No nie postuluje! Więc proszę mi tu głupot nie pisać. I nie straszę socjałem tylko zwiększeniem bezrobocia jeśli wprowadzą w czyn postulat podniesienia płacy minimalnej. Moderację przepraszam, że weszliśmy na tematy religijne i filozoficzne, ale te tematy są bardzo blisko ze sobą związane (religia, filozofia, społeczeństwo, polityka) i rozdzielenie ich to jest wasz błąd a nie mój i FaceDancera. Jedno na drugie ma wielki wpływ. Nie może być inaczej skoro są odzwierciedleniem mentalności tych samych ludzi.
-
A jak miał na imię Poniatowski? Józef w naszej historii to nie tylko Piłsudski.
-
Pisałem późno w nocy i pominąłem jedną literkę. Chyba mam prawo do takiego błędu, szczególnie, że dopiero niedawno udzielasz się w tym temacie. Dobrze rozgrzeszam. Udzielałem się już dawno tylko miałem dłuższą przerwę bo dyskusja zrobiła się taka, że więcej czasu zajmowało mi edytowanie tych wszystkich quote żeby się ilość zgadzała niż wymyślanie co by odpisać i pisanie. Wtedy dyskusja zrobiła się bez sensu. Szczególnie z RoZym i jego fioletowymi moderatorskimi dopiskami jako odpowiedzi. Miałem z tym sporo zabawy. Co innego przyjaźni nauczyciele a co innego sam cel państwowej oświaty jako takiej. Ja też miałem paru osobiście sympatycznych nauczycieli, ale gdybym zapomniał po co oni są (nawet nieświadomie dla nich) to by było po mnie. Nieee. Więcej nie zdobędzie. To jest na tą chwilę szczyt jego możliwości. Mam nadzieję, że jeśli SLD doszłoby do władzy to nie realizowałoby swoich obietnic wyborczych. Chciałbym znaleźć pracę a przy podniesieniu płacy minimalnej miałbym na to niewielkie szanse. Nie głosuję na nich bo nie mam zamiaru zagłosować na swoje bezrobocie. Co takiego z zapowiedzi SLD spodobało ci się na tyle żeby chcieć ich powrotu? Osobiście nie znajduję u nich nic dlaczego warto byłoby zmarnować swój głos na nich. Po co nam postkomuna? Po co ci byli ubecy, milicjanci i "utrwalacze" oraz ich dzieci ("młoda kadra")? A na śmietnik historii z nimi! http://vimeo.com/19978806 - ten utwór oddaje to co czuję do SLD. Jest jeszcze inny, ale dość wulgarny i moderacja mogłaby wywalić mi posta albo dać ostrzeżenie lub urlop. Utwór zamieszczony przez samego autora więc nie ma ani cienia nielegalności w umieszczaniu linka do niego.
-
Gdzie jest to liceum? Tępienie samodzielnego myślenia to główne zadanie obecnej i również przedgiertychowskiej szkoły. Nie masz samodzielnie myśleć tylko być "przykładnym obywatelem i Europejczykiem". Dlatego cieszę się z tego, że miałem zachowanie najwyżej poprawne, czasem nieodpowiednie. Nagannego nie miałem bo musiałbym być jakimś złodziejem a tego już nie chciałem. Jestem dumny z moich ocen ze sprawowania i uwag. Wolałbym sobie strzelić w łeb niż mieć wzorowe lub dobre bo to by znaczyło, po świecie chodzi tylko pusta skorupa, która nazywa się, wygląda i mówi jak ja, ale nie jest już mną. Nie Sanctus tylko Santus panie FaceSitter. Spokojna twoja twoja rozczochrana - Kaczyński ma 20-25% elektoratu i tylko jedno hasło do zaproponowania - Smoleńsk. I to jest już wszystko na co go w tej chwii stać. Za dużo żeby wylecieć z parlamentu a za mało żeby wygrać wybory. Sam Tusk nawet mówił, że nie ma z kim przegrać. Bardziej już bym się obawiał powrotu SLD na czele z panem jabłkowym grzybiarzem niż Kaczyńskiego.
-
Nie każdy czuje powołanie misjonarza, który ma uświadomić całemu światu, że się myli. Jako liberał powinno cię mało interesować spędzaniem wolnego czasu przez innych. Jeśli ktoś ma życzenie przesiedzieć dziś cały dzień oglądając obchody do nic ci do tego. Racja. Niech sobie ogląda. Na szczęście nie ma takiego obowiązku więc skwapliwie korzystam z tego dobrodziejstwa. Mowy nie ma żebym wszedł dzisiaj na jakiś serwis informacyjny, włączył telewizor lub jutro przeczytał gazetę (bo dzisiaj niedziela i gazety nie wychodzą - to takie wyjaśnienie dla słabo zorientowanych).
-
Nie trzeba wysyłać maili. Wystarczy nie oglądać, nie wchodzić na strony, wyłączać telewizor kiedy leci cokolwiek związanego z tym tematem i namawiać do tego innych wokół siebie. Jak zobaczą (dziennikarze a potem politycy czerpiący z mediów inspirację o czym mówić plebsowi), że oglądalność leci wtedy na ryj to im może zmięknąć faja. To tak apropo posta FaceDancera przy okazji. No bo ludzie - jak można gadać rok o jednym wydarzeniu? Nawet ważnym jak śmierć głowy państwa. Było minęło - umarł król, niech żyje król. Wyobrażacie sobie ludzi ze średniowiecza gadających w kółko przez rok o śmierci kolejnego króla (tak wiem - nie mamy już średniowiecza, ale plebs nigdy się nie zmienia co do "esencji")? I jeszcze te idiotyczne, niczym nie poparte hipotezy o morderstwie dokonanym przez Putina i Tuska za pomocą sztucznej mgły, wielkiego lasera lub wielkiego magnezu. Naprawdę nie macie tego dość?
-
A wiesz czemu? Bo na to pozwalacie (wy nie ja). Nie dajecie odczuć politykom ani dziennikarzom serwisów informacyjnych, że macie tego dość. Słuchacie ich, oglądacie jak gadają o Smoleńsku, wchodzicie na serwisy informacyjne z wiadomościami ze Smoleńska, posłusznie (albo stadnie) umieszczacie banery rocznicowe jakby za nie umieszczenie mogła was spotkać kara (to do adminów). Jak tak dalej będziecie robić to faktycznie Polską będzie rządzić trumna Lecha Kaczyńskiego i innych ofiar tego wypadku. Na wasze własne życzenie.
-
Plis man! Od roku słyszę tylko na okrągło "Smoleńsk! Smoleńsk! Smoleńsk!". Już dość! Boję się otworzyć lodówkę. Chciałem sobie popisać na FA a tu mnie na samej górze straszy banner rocznicowy tego wypadku. Dajmy już w koncu umarłym spokój.
-
Społecznikiem można być i bez stanowiska. Trzeba tylko chcieć i lubić ludzi ogólnie. Ale był już taki burmistrz z UPR w jednej gminie i całkiem nieźle sobie radził ponoć. Tak więc wolny rynek działa. EDIT: Zmieniam zdanie. Masz rację Arnie. Trzeba od dołu iść do Ziuty z mięsnego czy Józefa spod budki z piwem i mu tłumaczyć jak krowie na rowie. Np. poprzez jakieś spotkania wyborcze do samorządów. Sejm i zmiana ustroju na koniec. Chyba, że wcześniej wszystko poleci na ryj między innymi przez tak szanowną instytucję jak ZUS. Ja tego nie chcę, ale to jest zwyczajna logiczna konsekwencja ogólnych działań państwa w sferze gospodarki. Tak jak nie życzę skaczącemu do pustego basenu na główkę rozbicia łba. To tylko przewidywanie konsekwencji. Przekonał mnie ten tekst: http://www.konserwatyzm.pl/artykul/39/real...zofii-lewicowej - dość krótki, ale jeden z lepszych jakie czytałem. Genialny w swojej prostocie.
-
No właśnie to się trochę nijak ma jedno do drugiego. Radni czy burmistrzowie nie zmieniają prawa a właśnie ono jest do zmiany. Sam minister, radny czy burmistrz z WiP lub UPR niewiele może zmienić. Może próbować ograniczać dług, ale nic więcej. Sam ustrój zostanie bez zmian.
-
Do samorządów też startują oczywiście. Tylko samorządy niekoniecznie muszą mieć przełożenie na sejm. W samorządach dobrze sobie radzi taki PSL a w sejmie to już niekoniecznie.
