Skocz do zawartości

happymad

Forumowicze
  • Zawartość

    208
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Posty napisane przez happymad


  1. Snoop Dogg był w zeszłym roku w Warszawie, pewnie nie wróci zbyt prędko. The Game był u nas w 2007, tak, że ten. Reszta chyba nic oficjalnego nie rozkręca w najbliższych/dalszych terminach. Może forumowi entuzjaści rapu będą wiedzieć coś więcej ;)


  2. W piątek miałem okazję uczestniczyć w koncercie grupy Dżem, występ z okazji Dni Kościana. Impreza masowa, toteż na miejscu zgromadziło się całkiem dużo ludzi, młodych, starszych, trochę dzieciaków.

    Wielkim fanem staruszków z Dżemu nie jestem, ich twórczość znam głównie poprzez siostrę, ot darzę ich zwykłą sympatią, zaśpiewać umiem nie więcej niż 3 kawałki.

    Wiedziony chęcią spokojnego pobujania się do 'Whisky' i 'Listu do M' wraz ze znajomymi ustawiłem się jak najbliżej barierek, na wprost sceny (żeby nie odczuwać ogłuchnięcia na jedno tylko ucho :P). Kilka minut przed rozpoczęciem za naszymi plecami zrobiło się dość gęsto, przybyła młodzież zbuntowana. Przed nami oddział czterdziestoparoletnich weteranów urządził sobie palarnię - no cóż, damy radę.

    "No cóż, damy radę" uległo brutalnej weryfikacji jakieś 10-15 sekund po tym jak wokalista zaczął śpiewać, gitary poszły w ruch, a bębny zadudniły. W mgnieniu oka pod sceną się zakotłowało. Zbuntowana młodzież momentalnie rozkręciła pogo. Zdążyłem pomyśleć tylko coś w rodzaju "co jest, kurrrczę?!" po czym zostałem szczodrze obdarowany bliskością radosnych hulajdusz. Zdążyłem podnieść jakąś pannę z ziemi, i wraz z własną ekipą wycofałem się głębiej w tłum, w rejony nie-aż-tak-gorące.

    Naprawdę, pierwszy mój koncert, na którym ludzie zachowywali się po prostu głupio, jak (bardzo mi przykro) uosobienie wyobrażenia statystycznego moherowego bereta o młodzieży z Woodstocku :/ Alkohol śmigał ponad głowami, na ziemi zalegało już potłuczone szkło, puszki etc. Ulokowani już dobre 6 metrów od barierek, znaleźliśmy się w strefie buforowej, gdzie mimowolnie odpieraliśmy fale pogo sapiens, co i tak nie urządzało niedzielniaków za nami. Ci także serwowali nam niezadowolone kuksańce, gdy nie mogliśmy się oprzeć masie z kotła przed nami :/

    Strona muzyczna wypadła bardzo nieźle, grali jakieś 2 godziny, chociaż wydawało się, że krócej. Jedynym utworem, który odsłuchałem bezstresowo był 'Czerwony jak cegła', zagrany niespodziewanie na drugi bis, gdy wraz ze znajomymi oddalałem się już w stronę bramy wyjściowej.

    Ogólnie rzecz biorąc, i tak mi się podobało, chociaż zdecydowanie stawiam na eventy biletowane, z ograniczonym pierwiastkiem "bałaganu" :wink:

    PS. A dzisiaj w moim mieście koncert (na którym jestem odgórnie przymusowo) BAJMU! :devil: :woot:


  3. To jak to zrobiłeś?bo bardzo ciekawy efekt:]

    zx9r zwyczajnie stanął przed neonem, efekt bardzo fajny, a magii niewymagający ;D

    EDIT: Wow. A tak to wyglądało, przepraszam za dyletanctwo, jednak trochę magii ;D


  4. Do Poznania mam nieco ponad 40 km, więc PKS'em :cool: Co do I-strefowych biletów, to po pamiętnej kwietniowej rzezi serwerów Eventimu, kilka(naście?) razy owe wejściówki były dorzucane w małych ilościach, na różnych portalach, myślę, że nawet teraz ktoś byłby skłonny odsprzedać swoją I strefę bez astronomicznej prowizji.


  5. Kompletne statystyki, dające pojęcie co może zdarzyć się w Poznaniu

    Czyli zasadniczo In Rainbows przeplatane skromnie (czyżby zbyt?) starszym materiałem. Dodatkowo może załapiemy się na jakieś świeżynki, Radiogłowi właśnie w studiu siedzą. Osobiście chciałbym, aby statystyka się nie sprawdziła i zagrali więcej niż te 3 kawałki z OK Computer, w ogóle miodnie byłoby gdyby olali In Rainbows (nie całkowicie ofkozz :P) :rolleyes:


  6. Tak, obecni czytelnicy książek Rowling są w wieku powyżej lat 16, 17. Zaczynali swoją przygodę z serią na samym początku, trwali przy niej, dorastali wraz z nią. I to jest chyba najpiękniejsze w Harrym Potterze, to nowa baśń owiana taką klasyczną mgiełką. Sam mam zamiar, gdy już dorobię się pociech, pokazać im ten świat, historię pełną magii. Zastanawiam się tylko jak to zrobię, będzie to plan długoletni, dawkowanie w odstępach odpowiadających pierwotnym rocznikom wydawania książek z serii.


  7. Ktoś może wybiera się na koncert Radiohead do Poznania? :)

    Ja, ja się wybieram! Na ten koncert zęby ostrze sobie niepomiernie, ma szanse stać się wydarzeniem mitycznym wręcz :D

    Bilet w III strefie, skromnie, ale jestem pewien, że wystarczy, żeby doznawać ;D

    Koncertowo narazie miałem okazję pokochać Lao Che ('by nie wpuścić hitlerowców dooo nieeeebaaa!', 'batalion Pięść, OI! batalion Zośka, OI!') Na żywo są poprostu bogi :happy:


  8. Z twojej listy mógłbym skopiować większość, oprócz Current 93 (po prostu nie znam :P), Mindless Self Indulgence (tylko z nazwy), She Wants Revenge, The Good the Bad and the Queen. Bardzo słabo znam dEUS, Lemon Demon i Anthony and the Johnsons. Dead Can Dance darze sympatią, mój profesor od plastyki ich wielbi :)

    Sigurów kocham, JD kocham,. Arcade Fire i Rdhd to prawidziwe perły, a APC to chyba jeden z moich pierwszych favourite bandów ;)

    Skoro masz już taką listę, zapraszam do dyskusji, ostatnie zmiany na forum umożliwiają tworzenie wyspecjalizowanych tematów muzycznych :)


  9. Hah, uwielbiam Coldplay, i się nie wstydzę :)

    Najpierw X&Y, męczone przez ładne 3 lata, zżyłem się z tym albumem niemiłosiernie, stąd też nie rozumiem jak może być określany mianem 'tego najgorszego w dorobku'.

    Pózniej, kontynuując niechronologiczne podejście, była Viva La Vida. Longplay raz chwalony, raz gnojony, przez społeczność internetową obrzucony tonami nawozu, również za aferę z Satrianim (i po co mu to było :P).

    Spostrzegłszy, iż Coldplay zrobił dwa krążki które pochłaniałem z niebywałym smakiem, zdobyłem ich pierwsze wydawnictwa: Parachutes i A Rush of Blood to the Head. No i tutaj miał miejsce jeden z najprzyjemniejszych kopów w szczękę w moim życiu. Może to nieodpowiednie określenie w kontekście spokojnych, piano-gitarowych melodii, ale tak właśnie było. Proste, chwytliwe kawałki, niosące ze sobą megatony pozytywnych emocji, wszystko to bardzo brytyjskie i smaczne, przystępne.

    Ostatnio zespół udostępnił na swojej stronie www darmowy koncertowy album LeftRightLeftRightLeft. Fani napewno już mają, reszcie gorąco polecam, w ramach przekonywania się do 'tego komercyjnego badziewia' jak najbardziej. Na żywo Coldplay czaruje :)

    PS. Więcej rozpisywać się nię będę, zostawiam conieco na ewentualne pogaduchy :)

    Houk!


  10. Gdy oglądałem go jako podlotek po raz pierwszy, byłem wręcz zdruzgotany, porażony niesprawiedliwością jaka spotkała Pana Coffee, oczarowany plastycznością przedstawionego świata, w głębi poczułem tęsknotę do takiej magii życia codziennego/niecodziennego. I obejrzeć musiałem raz kolejny, trochę później, żeby załapać wszystkie wątki, zrozumieć historię należycie. Książki już nigdy nie przeczytałem, chyba nawet nie zamierzam tego nigdy zrobić, mam nadzieję, że mimo wszystko nie tracę wiele z tego powodu :wink:


  11. Jaki by Green Day nie był, mawiają, że nowy longplay nawet lepszy od Amerykańskiego Idioty. Kumpel wczoraj kupił w Empiku, i zdecydowanie mu się 21st Century Breakdown podoba, wieczorem już sam rozpracowywał niektóre kawałki na gitarze :) Jeśliś fan, lub przynajmniej entuzjasta zespołu, to warto :happy:


  12. Nie wiem czy zaliczam się do NAS czy WAS, ale jako entuzjasta muzyki rockowo-indie-srindie i komercyjnej pseudo-alternatywy poczułem się przyjemnie zmiażdżony tekstami wypluwanymi przez Eluce'go. Spotkałem się z nim przypadkowo, późną nocą na VH1 bodajże, klip do Półobrotu Czaka. Czysta energia ;)


  13. Z kolei ostatnio wzmogło się u mnie zainteresowanie klasyką(survivor, red hot chili Peppers czy death Kennedy)

    Survivor- czy to nie twórcy tylko jednego hitu, Tygrysiego Oka?

    RHCP- klasyka to żadna, ewentualnie kanon rocka lat 90' (+/- 5 lat)

    Dead Kennedys (tudzież Death Kennedy)- a może Dead Kenny od razu? :D

    Oprócz tych lekkich złośliwości, podziele się 'radością', jaką przyniosło mi odkrycie Nowej Aleksandrii Siekiery.

    Genialny klimat, taka zimnofalowo-post punkowa muzyka jest chyba esensją nastrojów panujących wtedy w Polsce.

    Zobaczcie i posłuchajcie zresztą Misiów Puszystych.


  14. Zadne mistyczne walory, nic z tych rzeczy ;) To naprawde jest mozliwe, a ja wymienialem i wymienialem rozne pierdoly praktycznie lejac wode, i naprawde sam bylem zaskoczony. Nie powiem zeby wychowawczyni (od polaka) mnie nie lubila, ale nie sadze , jak to okresliles, zeby jakies mistyczne walory wchodzily tutaj w gre ;)

    Kolego ja nie wiem o czym Ty sobie pomyślałeś, ale chyba istnieje coś takiego jak WALORY przyznawane na maturze, dzięki nim można zdobyć dodatkowe punkty. Jestem tego nawet pewien, ale to może błąd w Matriksie ;)

×
×
  • Utwórz nowe...