-
Zawartość
208 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Posty napisane przez happymad
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
- Strona 2 z 8
-
-
@Bombaj und Mircyn:
Manna. Nie widziałem, ale udało się wygooglać przy pomocy hasła "film dwaj mężczyźni w lesie karteczki z nieba"

-
W złym, temat brzmi "Szukam DOBREJ nuty(...)"

Ee, a poza tym, to chyba nie jest utwór żaden nawet? Znamion kompozycji nie sposób w nim odnaleźć, może DJ sobie po prostu zapodawał bit etc.?
-
@up: Cardigans - My Favourite Game
Na przyszłość, jest w necie strona muzykazreklam.pl

-
Pierwotnie wykonywany przez Tears for Fears, lecz ta wersja rozbija oryginał na atomy, protony, kwarki i skwarki. Utwór poznany przy okazji Donniego Darko (must see!). Już dawno nie popłakałem się na filmie, a i przy każdym kolejnym odsłuchu tego cuda oczy się szklą

+edit
Nie, nie oglądałem żadnego finału FlashForward. Serio.
-
Przyklepuję klasyczność SBB
Choć w twórczości nie nurzałem się zbytnio, to grupę (w 3 osobowym, skromnym już składzie) przyjemność miałem słuchać i nieco ponad miesiąc temu na koncercie w moim liceum (taa, ktoś od nas zaprosił na kameralny występ - sympatycznie, że przyjechali). Po tylu latach i ze skromnym instrumentarium (jak na nich!) nadal potrafią dostarczyć kawałka świetnej muzyki 
Poza tym, cała klasyczność, jakichkolwiek polskich wykonawców, to kwestia sporna. Bo, wiecie, klasyczny to jest np. Elsner
Reszta opiera się o sentyment i obecność w środkach przekazu w czasach ściśniętej wolności mediów itd. No i polska (i chyba wyłącznie polska, hehe) Zimna Fala - poszukajta sobie na jutube kawałka Apres Guerre, perełeczka!
-
The horrors - Mirrors imageNa Primary Colours w kawałku Who Can Say cytat (ojoj, duży, dobry) z Howardowskiego She Cried, z albumu Teenage Snuff Film. Toć dopiero poruszające, przygniatające wydawnictwo, polecam wszelkim constant downer'om i innym nihilistom.
Metallica - The UnforgivenTen utwór to chyba każdy zna.
Ekhem, to po co o nim piszecie panie kolego, cały ten temat zasyfiony Metą i innymi takimi oczywistościami(?)

-
To co się dzieje w okolicach 2:00, oh my!
-
Dlaczego uważasz mocny wokal gitary i perke za muzykę? Dla mnie muzyka to harmonia a tej nie ma w rocku. Wg mojego punktu widzenia ty też nie słuchasz muzyki tylko haratania.Czyli, że rock =/= muzyka.
Ubolewam, że mało popularny jest ostatnimi czasy "stary" i dobry rock.No ja też nad tym ubolewam...Kpiny, czy tylko szukanie kontekstu do wyrażenia swojej dezaprobaty dla ciotowatego pseudo-indie?

Primo - Sigur Rós nie wywodzi się z żadnego indie, muzycy z Islandii nagrywając swoje pierwsze albumy prawdopodobnie nie mieli pojęcia o takim terminie, wyeksplatowanym w ostatnich latach przez brać internetową.
Secundo - GY!BE nie jest podobne. Zaryzykuję i polecę Ci album zatytułowany F?A?? . Your choice.
Tertio - określenie post-rock ma sens. No i Krzysiu, postaraj się o jakieś bardziej wyrafinowane przytyki, bo dobre duchy czuwają nad forum i za rzucanie ciotami można dostać czymś innym

-
Ignoranctwo, ot co
Poza tym, w internecie zamiast przyznawać się, że się czegoś nie zna, lepiej wspomóc się wujkiem googlem i dążyć do bycia omnibusem (geek'ostwo, yea) 
I jak to, Krzysiu, w rocku nie ma harmonii?
A Trans Am na OFFie

-
Może trochę obok centralnej dramatis personae, ale genialny (tak, to chyba nie nadużycie) cover Human Nature.
Toro Y Moi zjawia się w tym roku na Off Festiwalu, i na kilkadziesiąt minut czyni Katowice najfajnieszym miejscem na Ziemi

-
No właśnie - dajmy na to Annę Walentynowicz. W każdych innych okolicznościach, ukazałyby się rozliczne wspomnienia, wiele ważnych person zabrałoby głos... a tak, to właściwie ta śmierć przeszła obok... Nawet gdy pokazane są zdjęcia kilkunastu osób, które zginęły w katastrofie to pani Anny tam nie ma.No i na tym polega wyjątkowy tragizm tego wydarzenia, tak wiele ważnych osób życia publicznego, istniejących w świadomości wielu Polaków zwyczajnie odeszło. Myślę, że i na Panią Annę Walentynowicz także przyjdzie czas (na wspomnienia oczywiście), cała sprawa nie zniknie tak prędko z mediów i będzie nam towarzyszyć nawet przez kilka miesięcy

-
Niwea - 01
no, nie wiem, ten, marsz do kiosku, piętrowe piosenki są,
co to jest za muzyka w ogóle, no.
-
A deszcz? Kto nie lubi zmoczyć się wspaniale wodnistym i pachnącym wiosennie deszczem?Np. ci, którym oskrzela płoną, lub płuca. A tak serio, to właśnie po takich deszczykach na boisku wodno i mokro było, mokre tenisówki się stały, a człowiek chory

Ostatnio dwóch znajomych nie podołało dobrowolnemu wykrawieniu tych 400 mililtrów, trochę się wystraszyłem, i niestety, na szkodę (a raczej brak pożytku) ludzkości, pomysł krwi oddania poddany hibernacji i czeka na lepsze dni, tzn. aż będę miał pewność, że nie padnę plackiem jak wyżej wspominani

-
Ktoś kiedyś gdzieś ładnie skwitował grindejowy target, nastoletniego słuchacza "buntującego się przeciwko wyniesieniu śmieci, rzucającego się na łóżko z płaczem i poczuciem bezsensu, który miota klapkiem w wychodzącego z pokoju rodzica". No. Nie kapuję nic a nic, w ogóle, wcale, po co polskiemu krosolatkowi ta cała 'buntownicza' grindejowa przedmieściowo-bezperspektywiczna mitologia. Lepiej już sobie kupić deskorolkę ;p
-
It's a Wonderful Life autorstwa śp. Marka Linkousa aka Sparklehorse .
Do wiadomości niekojarzących nic a nic - Pan Linkous odebrał sobie życie kilka tygodni temu. Nie ukrywam, że właśnie informacje o jego odejściu skłoniły mnie do zapoznania się z twórczością. Mogę tylko zawtórować krążącym w internecie głosom, że muzyka (teksty!) z tego albumu brzmi teraz wyjątkowo gorzko. Skromna, ale bogata płyta, kawałeczek trudnego do opisania piękna.

-
Na prośbę Pewnej Niewiasty poszukuję reklamy, do której odnieść można by się w ramach tematu (z pamięci) Żerowanie kultury niskiej na kulturze wysokiej, wpadłem na pomysł by o takową zapytać FA-owiczów, nic błyskotliwego i oczywistego nie przychodzi mi na myśl, jakieś propozycje? (Jeśli prośba ta wykracza poza zakres pomocy i zaczyna krążyć w okolicy kaprawego rozboju intelektualnego, proszę o wybaczenie i ewaporację postu
) -
Water Curses od Animal Collective. Ach, nie wiem jak i kiedy, ale ta skromna EPka stała się moim ulubionym wydawnictwem Animali. Może to ze względu na zapotrzebowanie organizmu na trochę spokoju. Dopiero niedawno przyjrzałem się bliżej tekstom tutaj zawartym, proste cudeńka:
so I'm so sorry I came inlate this evening
but all the clocks around
the town had died
and all the fruit store's colors
were so bright
with couples smiling
cooking things tonight
and what were all those
troubles on my mind
yes I took a walk
oh I like a walk

-
"Kubuś Fatalista i jego pan"Serdecznie dziękuję, czegoś takiego właśnie szukałem, aż dziw, że wcześniej się nie natknąłem
Kubuś jest prawdziwą maszynką do snucia zabawnych, przewrotnych opowieści, często przerywanych dygresjami. (...)Teraz tylko odwiedzić bibliotekę. Dziękuję jeszcze raz, proszę śmiało proponować, chętnie zweryfikuję

-
Panie Krzysiu, pański post zakrawa o schizofrenię, bez urazy

Green Day dzisiaj to co najwyżej gitarowy pop, a ostatnia płyta opisywana przez sam zespół jako punkowa opera, ma z punkiem tyle wspólnego, co ja z hodowlą skrzydlatych żab, czyli niebardzowiele. Wcześniej zresztą też było z nimi kiepsko, ale majorsy potrzebowały jakichś odszczepieńców śpiewających o trudnym życiu, by mieć co wcisnąć krostolatkom z amerykańskich przedmieść. MTV punk shall not pass!
I nie ma, że punk jednym z gorszych gatunków, bez niego nie byłoby post-punku

-
-
Ja z kolei chciałbym odnaleźć (o ile istnieje taka literatura), coś 'anty-egzystencjalnego'. Przygotowuję prezentację maturalną na temat poczucia bezsensu istnienia w literaturze (Proces, Dżuma, etc) i na gwałt potrzebuje czegoś na odtrutkę, z drugiego bieguna. Nie spotkałem się jeszcze z pozytywną i mądrą księgą, której tematyka dryfowałaby wokół samego 'życia', która nie byłaby banalna i tym samym traciła na wiarygodności (Coelho i jego ku bogu wycieczki - niet, chociaż nie jestem jakimś antyfanem ;p). Nie chodzi mi także o jakieś quasi poradnikowe pierdu-pierdu. Podsumowując, coś na przesilenie wiosenne, coś pełnego natchnienia, może to być coś kobylastego, będę ogromnie wdzięczny, houk!

-
Ech, Vanilla Sky. Film genialny, jeżeli człowiek da się oczarować. Mógłby pełnić funkcję kopa na start, czegoś w tym guście, gdy człowiek potrzebuje czegoś pięknego, by zrestartować mózg i pozyskać nowe siły do działania.
Moim ulubionym momentem, migawką jest widok gorzko uśmiechniętej Penelope Cruz w drzwiach mieszkania, podczas 'stypy', wtedy gdy rozbrzmiewa Ladies and Gentelman, We Are Floating in Space Spiritualized, coś absolutnego.
-
Panie, co pan wygadujesz, że New Order techno protoplaści? Proszę się ogarnąć
Muzyka elektroniczna istniała także przed New Order, wikipedię chociażby na początek polecam
No i muzyka JD jest smutna, ale jest smutna autentycznie, w tym właśnie przejawia się jej ogromna wartość 
-
Za samo Disintegration należy się Kjurom nieskończona i darmowa dolewka boskiej ambrozji - płyta kompletna, skończona. Przy ostatnim zawartym na niej utworze - niezatytułowanym - nie mam już zazwyczaj siły na nic, absolutnie miażdżące połączenie melancholijnej melodii, motywu orangów(?) w intrze i kodzie, kontrastujące z przesmutnym tekstem o rozstaniu, obezwładniające. Wyczytałem gdzieś, że Disintegration najlepiej smakuje letnią nocą, czekam więc z niecierpliwością na taką słuchalniczą okazję.
I dla odmiany, tryskający witalnością Caterpillar, Live dla MTV.

- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
- Strona 2 z 8


Joy Division/New Order
w Muzyka
Napisano · Edytowano przez happymad · Raportuj odpowiedź
Na szczęście normalni słuchacze i tak mają w nosie etykietki, złej muzyki unikają na własną rękę (ucho?).
Dziś około godz. 18:00 w radiowej Trójce zaczął się koncert polskiego tribute bandu - Heart & Soul. Skład mógłbym skądś zerżnąć, ale poszukajta sami
Wyszło połowicznie dobrze (Love will tear us apart AJAJAJA AŁA
), kilka aranżacji ciekawych, a Łukasz Lach z L.Stadt wypadł świetnie (choć maniery pozbyć się nie umiał), aż dziwię się, że nie śpiewał we wszystkich numerach, pan inny wokalista rady nie dał, niestety. Słuchał ktoś, opinie? Gniew, frustracja, zaciekawienie? 