Kolo5141

Forumowicze
  • Zawartość

    55
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Kolo5141

  • Tytuł
    Ork
  • Urodziny 18.06.1992

Sposób kontaktu

  • AIM
    12495052
  • Strona WWW
    http://
  • ICQ
    0

Informacje profilowe

  • Płeć
    mężczyzna
  • Skąd
    Zawek :)
  • Zainteresowania
    Wszystko :)

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    GH3, TLJ, Syberia, AC, Fuel, RE5
  • Ulubiony gatunek gier
    FPS/strzelanki
  • Konfiguracja komputera
    Dual Core E5200
    2GB ram
    Geforce 9500

Ostatnie wizyty

2502 wyświetleń profilu
  1. Szczegóły to on sam musiał sobie wydedukować... w większości. Obydwa przytoczone przez Ciebie terminy go dotyczą. Kiedy rozwiązywał sprawę, znał ogólny zarys sytuacji i musiał wydedukować szczegóły. Jeśli zaś próbował się z kimś droczyć (jak w tych "nowych" odsłonach), to wtedy używał indukcji aby dowiedzieć się ogółu.
  2. Każdy z nas zna tytułowego bohatera powieści Sir Arthura Conan Doylea. Sherlockiem Holmesem fascynuję się od dłuższego czasu i uwielbiam jego sposób myślenia (dedukcja). Chłonę też inne filmy tego pokroju jak np. serial "House". Nawet jego postać była wzorowana na Holmesie (Holmes = House; Watson = Wilson). Kiedy grzebałem gdzieś w odmętach internetu natknąłem się na serial którego pierwszy odcinek powstał w 2010 roku. Jak to, ja go nie znam? Od razu pochłonąłem całą pierwszą serię i stwierdziłem, że (według mnie) scenarzysta jak i reżyser powinni dostać za niego oskara. Jako, że nikt ze znanych mi osób ww. serialu nie zna, postanowiłem się nim "podzielić" na blogu dla ludzi inteligentnych (eld jezd gupi). Pod spodem krótkie streszczenie opisu serialu napisane przez jednego z użytkowników "Filmweb". Martin Freeman jako Watson jest świetny; ma swoje problemy i w żadnym wypadku nie jest tylko tłem dla tytułowego bohatera. Benedict Cumberbatch jako Holmes jest wprost rewelacyjny. To jest postać obrosła legendą i przytłoczona milionem mniej lub bardziej sztywnych interpretacji, które on zrzucił jednym wzruszeniem ramion i stworzył swoją własną, unikalną i w każdym calu doskonałą kreację. Sherlock to uwspółcześniona wersja przygód jednego z najsłynniejszych detektywów, połączenie tradycji z nowoczesnością: mimo że Watson nie pisze opowiadań, tylko bloga, a Sherlock nie rozstaje się ze swoim smartphoneem, to dedukcja, a nie technika, dalej gra pierwsze skrzypce. Widać to także w formie: serial sprawia wrażenie multimedialnego, bo gdy akcja toczy się w najlepsze, na ekranie pojawiają się podpowiedzi, dzięki którym widz może na bieżąco śledzić tok rozumowania Sherlocka. Nic w tej serii nie razi jako sztuczne: metody rodem z CSI, bardzo Houseowata postawa Sherlocka (i tu dopiero dobrze widać, jak wiele House ma z Holmesa - a nie vece versa!) - to nie jest próba skopiowania czegoś, co już było, ale niezwykle umiejętne wykorzystanie dostępnych środków i możliwości współczesnego kina oraz dialog i świadome mruganie okiem do widza.
  3. Najnowszy odcinek Breaking Bad. Grają na x360 w jakiegoś sonica
  4. Nie był zamierzony, zupełny przypadek
  5. Każdy z nas chciałby mieć taką pokrewną duszę z którą mógłby porozmawiać na tematy które w jego środowisku ogólnym, jak miasto czy dzielnica, nie są czymś powszechnie znanym i lubianym. Kiedy poszedłem do pierwszej klasy technikum poznałem świetnego człowieka który miał te same zainteresowania. Rozmów nie było końca, także na lekcjach. Jednak teraz jestem w innej szkole (nie studia) i z nim już prawie kontaktów nie mam ale... Czemu by nie mieć kogoś takiego ale jeszcze ponad przyjaźń, a mianowicie dziewczynę, tak dziewczynę, dobrze słyszycie. Jest ode mnie 2 lata młodsza, ma te same zainteresowania, czasem kupuje mi CDA w ramach niespodzianki, a ja udaje niezmiernie zaskoczonego i z pokorą oddaje się pismu Ona mi kupiła pada, ona mi kupiła słuchawki do kompa, ona mi kupiła gitarę do gh (nie chodzi mi o tamtą wspomnianą wcześniej, ta jest druga ) i co najważniejsze, kupiła mi książkę Krzysztofa Gonciarza pt: "Wybuchające Beczki". Książkę raczej każdy zna bo na stronie CDA była reklamowana jak też CTSG miał ją jako jedną z nagród. To miała być niespodziana, w sumie to wytrzymała aż trzy dni co w jej "milczeniu" jest naprawdę niemałym wyczynem Tak więc kiedy już przyszła owa książka, przez pierwsze kilkanaście minut musiałem poznać ją wizualnie, przeczytać to po czym potencjalny kupiec decyduje się na zakup. W wyglądzie oprawy postawiono na minimalizm, logo beczek, tytuł, autor, jakiś mały druczek na samym dole i cała reszta to białe tło. Z tyłu trzy opisy książki napisane prze różne "sławy" z dziedziny gier wideo które oczywiście książkę wychwalały i niżej jakieś tam loga patronatów. Mnie się ta nowoczesność w wyglądzie bardzo podoba. Przyciąga wzrok i nie pozwala go od siebie oderwać. Czas na zawartość. Autor w każdym rozdziale opisuje pewną część składową gry jak np. grafikę czy gameplay. Każdy z tych elementów rozkłada na cząsteczki pierwsze i stara się przekazać czytelnikowi jak ważną one odgrywają rolę w postrzeganiu gry jako całości. Podaje dużo przykładów w odniesieniach do gier na konsole jak i na PC, więc każdy zrozumie o co chodzi autorowi bo jeśli już czyta książkę to jest na tyle w świecie gier aby grać lub chociaż znać dane gry. Czytało się ją bardzo płynnie i w drugim dniu już ją skończyłem. Głównym założeniem Krzysztofa Gonciarza przy pisaniu "Wybuchających Beczek" było uświadomienie graczowi czego jeszcze w grach nie dostrzegł, a warto było by się zatrzymać na chwilę i zacząć podziwiać grę jako sztukę a nie tylko kod zero-jedynkowy. W moim przypadku udało mu się. Teraz przejcie gry zajmuję mi dwa razy dłużej Muszę przystanąć, pooglądać, posłuchać co ma mi do zaoferowania gra. Książkę oceniam bardzo wysoko. Mnie się bardzo spodobała jak i mojej dziewczynie. Dziękuję, do widzenia.
  6. Kiedy widzę ślimaka przechodzącego przez ulicę to przenoszę go na drugą stronę, kiedy widzę żabę która biega po boisku i wszyscy chcą ją zabić to wstawiam się za nią i wynoszę ją poza boisko, kiedy widzę jakieś większe zwierze ranne to staram się mu pomóc, a Ty Imachuemanch mówisz, że się mnie brzydzisz bo zabijam podświadomie dla mnie straszny obiekt przez moja arachnofobię. Wybacz ale takie odgórne zakładanie tak wręcz obraźliwej decyzji jest trochę nie stosowne, zważywszy na to, iż ja do pająka nie podszedłbym na 2 metry a żaden z moich domowników nie był by na tyle skory aby wziąć go na dwór.
  7. Ja kiedyś miałem ul na placu to z jednym kumplem łapaliśmy po jednej i plask butem. Miał użądlenia nawet w dziąśle Też mieliśmy po jakieś 9 lat
  8. Od rana siedziałem przy kompie więc postanowiłem sobie trochę pokopać piłkę z kumplami. Trwało to jakąś godzinę. Po powrocie siadłem do kompa znowu ale coś mi nie pasowało... no dobra, już pójdę się wykąpać. Wchodząc pod prysznic spostrzegłem wieeeelkiego owłosionego pająka w brodziku. O mało nie krzyknąłem. Zszedłem do pokoju rodziców i mówię jaka sytuacja, wysłali mojego 9 letniego brata aby załatwił sprawę kapciem. Młody wskoczył tam jak prawdziwy facet i... pająk nie miał szans. Oczywiście musiały się pojawić teksty w stylu: Taki chłop a pająka się boi, bla, bla, bla. Nie można oceniać męskości faceta po jego podświadomym strachu. Osobą która to powiedziała był mój tata, wiadomo, musi być kozakiem. Po chwili jednak przypomniałem sobie, że sam ma lęk wysokości. Taki duży a wysokości się boi. Nigdy nie ukrywałem, że boję się pająków, małych, dużych, owłosionych czy łysych, wszystkie są złe i koniec. Nie powinno się oceniacz człowieka tylko dlatego, że on czegoś się boi a ja nie.
  9. Kolejny breaking bad. Jeden z najnowszych odcinków koleś gra w RAGE!!!!!!!!!!
  10. Znowu Breaking bad W czwartym odcinku czwartej serji koleś z jakąś laską grają w Super All star sega & sonic czy jakoś tak
  11. W czwartym sezonie serialu "Breaking bad", dwaj kumple kłócą się o to w której grze fajniej się zabija zombie. Wymieniają między innymi: "Left 4 dead", "Residen evil 4", "Call of Duty: World at war - zombie mod"
  12. Rozdział 1: Lustro - Mamo, mamo! - Tak? - Na strychu ktoś zostawił lustro. - Jakie lustro? - Takie wielkie i kwadratowe, według mnie bardzo brzydkie. - Tak się czasami zdarza przy przeprowadzkach, ludzie nie wynoszą wszystkiego kiedy opuszczają dom. - Jestem tu pierwszy dzień a już mi sie nie podoba, chociaż mój kot ratuje sytuację, będzie mnie wspierał duchowo, a właśnie, gdzie on jest? - Jeszcze przed chwilą widziałam go w kuchni. Tak zaczął się mój pierwszy dzień w nowym domu. Posiedziałem jeszcze z mamą i kotem i postanowiłem zapytać. - Który pokój będzie mój? - Chodź pokażę ci. Mama prowadziła mnie przez korytarz, po schodach i w lewo od ogromnego starego zegara z wahadłem który z resztą już nie działał. - Oto i twój apartament - mama nie mogła powstrzymać dumy kiedy to mówiła. Przed oczami ukazał mi się wielki, błękitny pokój z ogromnym oknem przez który widać było ocean i przepięknym szklanym żyrandolem zwisającym z sufitu. - Idealny! Jednak uroki mieszkania na odludziu nie są czasem takie straszne, jak na przykład mój pokój. Jest genialny. Szkoda, że wcześniej nie pomyślałem o tym kolorze w starym domu. Myślę, że zdołam się do niego przyzwyczaić tylko muszę poznać jakiś ludzi, rówieśników. Do szkoły zapiszą mnie dopiero kiedy tata wróci z konferencji za zachodnią granicą. Mam jakieś dwa tygodnie luzu. "Me Gusta". Reszta dnia minęła na ogarnięciu domu z kurzu i innych śmieci łącznie z tym starym lustrem. - Marcin, pójdziesz po to lustro na strychu co tak Ci przeszkadza? - Nie to, że przeszkadza, po prostu jest brzydkie, a i daj mi jakąś latarkę bo na dworze już ciemno, a chyba nie chcesz żebym sobie coś złamał? - Jasne, że nie, trzymaj - wziąłem do ręki wielką campingową "latarę". Strasznie tu ciemno, gdzie są te drzwi. Zawsze na strych trzeba przejść przez pełno ciemnych korytarzy i znaleźć te nieszczęsne drzwi. Z zewnątrz ten dom nie wygląda na tak duży. Oto i są nasze drzwi, wielkie,drewniane i z pewnością bardzo stare. Za nimi kryło się poddasze z dwoma małymi okienkami i pełno miejsca, tylko to lustro oparte o ścianę. Jest, co najmniej dziwnych rozmiarów. Ma mniej więcej metr na metr. Myślę, że dam radę go przenieść. Jego rama jest zrobiona z jakiegoś czarnego materiału. Nie mam pojęcia co to ale jest naprawdę twarde i nie chciał bym dostać nim w głowę. Dobrze, czas do roboty. Co?. W lustrze coś zabłyszczało, byłem pewien, że to odbicie więc rozejrzałem się dokładnie po strychu ale nie było nic co mogło dawać jakikolwiek promień światła, a okna są tak zakurzone, że prawie jak by ich nie było. Zbliżyłem twarz do lustra. Rzeczywiście, coś się w nim błyszczy, tak jakby wewnątrz. Głęboko w środku. Nagle poczułem, że tracę równowagę i przewracam się na lustro. Przez myśl mi przeszło, że nieźle się pokaleczę i zacisnąłem oczy z całej siły. Oczekiwałem uderzenia. Nic takiego się nie wydarzyło, wręcz przeciwnie. Leżałem na czymś miękkim, otworzyłem oczy i było jasno. Co? Co jest nie tak? Co się dzieje? Podniosłem się z piasku. Kiedy próbowałem się otrzepać z niego zauważyłem, że nie jestem taki sam. Jestem taki jakby: kwadratowy! Podniosłem głowę aby zobaczyć gdzie jestem i spostrzegłem przed sobą średniej wielkości górę która jest jakby cało po schodach. Gdzie ja jestem? Nie zdążyłem sobie odpowiedzieć w głowie, chociaż i tak pewnie nic by z tego nie było, kiedy usłyszałem cichy ton z za pleców. - Witaj. - Kkkim jesteśśś? - spytałem z ogromnym strachem w głośnie bo człowiek, jak można go tak nazwać, miał całe białe oczy. - Jestem przyjacielem - odpowiedział. - Jeśli będziesz chciał wrócić do domy to musisz odbudować portal którym tu przybyłeś. - Jaki port... - Odwróciwszy głowę spostrzegłem kamienny portal z jednym nadłamanym fragmentem. - Jest on zbudowany z czystego kamienia i uruchomisz go za pomocą wody. - Ale kim jesteś? Gdzie ja jestem? Dlaczego się tu znalazłem? - Już ci powiedziałem, jestem przyjacielem a resztę dowiesz się w swoim czasie, a teraz chodź do mojego domu, tam mam piec będziesz musiał przetopić sobie nierówny kamień na czysty i mam tez trochę żelaza na wiaderko. - Dobbbrze. Ten portal to moja jedyna droga do domu. Musze zrobić wszystko aby go odbudować. Za tym niskim wzniesieniem stał domek nieznajomego. W środku znalazłem nierówny kamień i przetopiłem go w piecu, a z trzech przetopionych sztabek żelaza zrobiłem wiaderko. Czas na naprawę. Portal jest metr nad ziemią więc tak poprostu nie dostanę do nadłamanej części. Potrzebuję trochę ziemi. Na szczęście pełno jej w okół. Zrobiłem sobie podest z kilku bloków. teraz trzeba włożyć czysty kamień na miejsce. Idealnie, jeszcze tylko zejdę po wodę do wiaderka. Jest, wszystko gotowe. Jak go włączyć tą wodą? Mam jej pod dostatkiem więc mogę próbować. Udało się za pierwszym razem. rozlałem ją na blok znajdujący się na dole portalu i od razu woda zaczęła się unosić ku górze i tworzyć mgiełkę. Gęstą niebieską mgiełkę. Odwróciłem jeszcze wzrok i przed górką stał nieznajomy. - Dziękuję za uratowanie i pomoc w odbudowie! - Nieznajomy pomachał ręką na pożegnanie. - Jescze za to zapłacisz, duszą - wyszeptał do siebie pod nosem. Nie da się opisać uczucia kiedy przechodzi się przez portal. W sumie to praktycznie nic się nie czuje tylko lekki smak wody w ustach. Wyszedłem z portalu i od razu pobiegłem do mamy. - Mamo przepraszam, że tak długo mnie nie było ale... - Byłeś jakieś 3 minuty. - Co? Czyli realny czas nie płynie kiedy jestem w portalu.
  13. Jeśli masz mozille to pewnie w dodatkach jest. Ja teraz mam problem z nowym kontem ponieważ postaci nie da się wykasować. Włączam grę i wyskakuje okienko żebym włączył ją poprzez Play Now. Ja właśnie przez to włączam. Po naciśnięciu ok pojawia się strona główna BP4F i klikam znowu Play Now i dalej w kółko.
  14. Wykasuj klienta z windowsa i przeglądarki a potem spróbuj jeszcze raz. Wydaje mi się, że to on się źle ściągną i teraz wali gre przy ściąganiu.