Jump to content

The.tmk

Forumowicze
  • Content Count

    83
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

1 Neutralna

About The.tmk

  • Rank
    Ork
  • Birthday 05/01/1990

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  1. Wszystkiego najlepszego!!!

  2. Wszystkiego Najlepszego :}

  3. Spoko, ekstra, wspaniale, śmieszne... Myślałem, że wiesz co to jest 'literówka'.. ale skoro nie wiesz, to spieszę z wyjaśnieniami, że chodziło jak najbardziej o przeMienienie. Aoropo wiary w prawdziwość Biblii - obstawałbym za pewnym rozgraniczeniem Nowego i Starego Testamentu, bo to zasadniczo dość różne księgi. Stary Testament, wg mnie, należy rozpatrywac w głownej mierze metaforycznie (m.in. dyskusyjna kwestia liczb) - dosłowne trzymanie się ST nie jest chyba idealną jego interpretacją IMO, bardziej...hmmm.. 'wiarygodny historycznie' jest NT. Tak więc ogólnie, przy rozmowach o Biblii, jestem za pewnym rozdzieleniem ST od NT.
  4. Nie gadaj?? Serio?? A ja myślałem, że słowo w słowo tak było. I że jak? Że są problemy z jednoznacznym odczytaniem? No nie może być.. Tak serio, to po pierwsze przeczytaj cały mój post, po drugie przeczytaj na jaki temat odpowiadałem, po trzecie przeczytaj o co poszło. Pafflick napisał, że nigdzie nie ma wzmianki o przewinieniu, a ja chciałem zauważyć, że jednak coś takiego występuje. Zresztą, na oczątku napisałem, że nie obchodzi mnie teraz czy to miało miejsce, czy nie, a interesują mnie jedynie te konkretne zdania pod względem logicznym i językowym, a nie historycznym. Także dzięki za rady, oświecenie i co tam mi jeszcze napisałeś.. Ale postoję.
  5. Co?? Ewangelia św. Łukasza: A potem wziąwszy chleb, odmówił dziękczynienie, połamał i rozdał go im mówiąc: To jest ciało moje wydane za was. Czyńcie to samo na moją pamiątkę. Podobnie po wieczerzy wziął kielich i powiedział: Ten kielich jest Nowym Przymierzem z krwi mojej, która będzie za was wylana. Teraz nie wnikając w to, czy tak rzeczywiście się stało czy nie, a analizując jedynie logicznie ten fragment - naprawdę nie dalej nie widzisz przemienienia chleba i wina? Skoro Chrystus najpierw wziął chleb i podzielił się nim z uczniami, po czym powiedział, że jest to jego ciało, wydane za nich, to chyba nie kłamał, no nie? Podobnie z winem - wziął kielich, a następnie powiedział, że jest to jego krew. Przemienienie jest więc chyba chyba aż nadto widoczne. A dziękczynienie, to już swoją drogą - poprzedzało owe przemienienie. Nie no prosze.. chociaż nie pisz, że wiesz co Chrystus chciał, a czego nie chciał. A może Ci powiedział? Jezus nigdzie nie wspominał, z jaką "częstotliwością" apostołowie winni "czynić to na Jego pamiątkę". To tyle...
  6. "A czym miałem zmyć muchomora z koszulki ?" ( ;] )
  7. "Ej.. wczoraj też mi zabrałeś"
  8. A czy ja pisałem, że Generał próbuje kogoś nawracać? Wręcz przeciwnie Określiłem tak ogólne zjawisko, jakim jest (uprawiane niestety przez wielu) wtykanie na siłę "argumentów" drugiej stronie. Vide religia jako środek relaksacji, albo rzucone hasło "wiara jest ślepa". Bo my, Polacy, już tak mamy, że najbardziej czegoś żałujemy, najbardziej za czymś tęsknimy i najbardziej o coś walczymy, gdy to utracimy.
  9. Racja, racja.. Trochę niefortunnie użyłem tego wyrazu. Chociaż w takim razie jak nazwać "nawracanie na druga stronę" ? W sumie i tak wszystko sprowadza się do użycia, jakby nie patrzeć, pewnych argumentów... Pojawił się problem natury logiczno-lingwistycznej Powiem tak: choć nie jestem ani agnostykiem, ani ateistą, to jednak czasem wstyd mi trochę za kilku 'kolegów' "chrześcijan" (ale nie tylko), z którymi w tej dyskusji teoretycznie powinienem stać po jednej stronie baryk..ee.. kabla Niektóre (no i znowu trzeba użyć tego słowa ) argumenty przytaczane przez nich są.. według mnie, niekoniecznie najwyższych lotów.. No ale cóż.. o filozofii powinno się rozmawiać,jak mawiają stoicy, beznamiętnie... a niektórych ponosi.
  10. Ad. 1 - Pewnie że nie.. Pytanie tylko, czy wartościowym jest wałkowanie w kółko tego samego argumentu... Ad. 2 - Opowieść o Hiobie to, imho, opowieść, która pozwala łatwiej zrozumieć poruszany wcześniej problem "złego Boga". Zauważ też, jakie jest zakończenie opowieści... Ad. 3 - Oczywiście, zazwyczaj genialne umysły tworzą "niezależnie od okoliczności", ale nie można zaprzeczyć, że w wielu wypadkach, to właśnie religia była motorem napędowym - weźmy chociażby słynnych filozofów, np. Tomasza z Akwinu (pewnie zaraz usłysze, że filozofia to nie nauka ). I owszem, czasem nasuwają mi się myśli o "daremności religii", czy jednak Panu, Panie Generale, niewątpliwie człowiekowi nauki, wystarczyłby argument w stylu "tyle tych religii, to pewnie nie ma żadnej słusznej" ?
  11. @EGM Ehhh.. stary, znajomy tekst - "skoro Bóg jest dobry i sprawiedliwy to czemu jest zło na świecie". Jak dla mnie, troszkę już oklepany, no ale... Już żeby się nie rozpisywać, to polecałbym np. Księgę Hioba - według mnie troszkę rozjaśnia (jak dla mnie przynajmniej) tę 'paradoksalną' kwestię. Po pierwsze, chciałbym zauważyć jednak całkiem niemały wkład religii w naukę (i to nie tylko religii chrześcijańskiej) - dajmy przykład mistrza Leonarda, który, mimo bycia "człowiekiem renesansu", ciągle zachował religijność. Owszem, odrzucał ówczesny kościół, jego obrzędowość, ale wiarę w 'boską miłość' zachował (co więcej, często była dla niego inspiracją ). A przykład może bardziej współczesny - Papieska Akademia Nauk. Zresztą, człowiek, niezależnie od szerokości i długości geograficznych, od zawsze związany był z religią, wierzeniami. Eskimosi, Majowie, czy Masajowie - wszędzie tam gdzie obecna była (i jest) tzw. religia, zawsze "nakręcała" ona naukę. Po drugie, autorzy Biblii raczej nikogo do niczego nie zmuszają. Biblijny potop to część Starego Testamentu. Księgi, która nawet przez Kościół nie jest odczytywana dosłownie. Współczesna nauka kościoła odnosi się zarówno do potopu, jak i np. do opowieści o Adamie i Ewie w sposób jak najbardziej metaforyczny. I nie jest są to bynajmniej naukowe traktaty, ale przypowieści mające na celu zmuszenie ludzi do jako takich przemyśleń. Niestety, jak widać, większość wciąż patrzy "na te wszystkie bajeczki" prostoliniowo. Ogólnie przyglądając się dyskusji, że to takie odbijanie piłeczki. Zamiast ciekawych argumentów, widzę tylko wzajemne atakowanie. No ale cóż.. od zawsze w kwestii istnienia/nieistnienia Boga, jak mawiał "Brudny" Harry Callahan, zdania są jak dup@ - podzielone. I zanosi się na to, że póki ten "przedziałek" nie zniknie, nie znikną też omnipotencyjne spory.
  12. Wzoru nie ma gdyż, podobnie jak inne "humanistyczne ludzkie zachowania" (zwane potocznie emocjami ), jest przez każdego postrzegana inaczej. Można nawet powiedzieć, że jest najróżniej odbieraną "emocją" - by może dlatego jest tak potężna ( w przeszłości niejednokrotnie to właśnie szalona miłośc często decydowała o wojnie czy pokoju). Zresztą wystarczy porównać chociażby stoików (i ich chłodne podejście do emocji), z romantykami (którzy "kochali siebie za to, że kochali " ). Oczywiście Jak wszystko na tym świecie (no prawie wszystko )
  13. Czyli innymi słowy filozofia stara się odpowiedzieć ściśle na pytania bardzo nieścisłe, zgłębić w sposób jak najbardziej logiczny to co z pozoru najbardziej nielogiczne, matematycznie rozwiązać dylematy niejako humanistyczne
  14. Dokładnie. Nie sposób rozstrzygnąć o istnieniu bądź nieistnieniu tzw. przeznaczenia. Każdy człowiek po prostu toczy swoje własne życie, podejmuje własne wybory - nie znaczy to jednak, że "każdy jest kowalem swego losu". Tak jak napisał Vacter - być może to właśnie to "przeznaczenie" skierowało nas na wykonania takiego, a nie innego kroku. I skąd brałoby się owe przeznaczenie? To pytania na które satysfakcjonującej odpowiedzi nigdy nie uzyskamy. Dlatego spór o to, czy nasze życie jest w jakiś sposób zdeterminowane przez los czy przeznaczenie, jest imho trochę bez sensu. Jak pisał Marek Aureliusz, każdy wchodzi na "scenę życia" i odgrywa swoją rolę. Ja nie mam pojęcia czy nasza gra na "scenie życia" to czysta improwizacja, czy dokładnie zaplanowana rola Btw, trochę to się pokrywa z pojęciem antycznego "fatum" - nie wiesz o tym że nad tobą ciąży (chociaż w sumie na koniec i tak się dowiadujesz), myślisz, że sam o sobie decydujesz, choć to fatum ciągle ma wpływ na twoje wybory, no i nadane jest przed twoim urodzeniem, a więc nic na to nie poradzisz...
×
×
  • Create New...