Qiub

Forumowicze
  • Zawartość

    9
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Qiub

  • Urodziny 13.08.1990

Sposób kontaktu

  • AIM
    9896219
  • Strona WWW
    http://
  • ICQ
    0

Informacje profilowe

  • Płeć
    mężczyzna
  • Skąd
    Wrocław
  • Zainteresowania
    Głównie to gry;D Choć nie zaprzeczam że lubię się zająć na jakiś czas dobrą książką, pstrykaniem zdjęć czy obejrzenia jednej z części Gwiezdnych Wojen;D
  1. Najnowsza wersja klienta to 3.0.3.2241... Sam sprawdź ile ci zostało:)
  2. To akurat nie jest trudne powiedzieć kto to mówi;p Jules Winnfield (Samuel L. Jackson) w "Pulp Fiction" Tarantino, scena odebrania walizki z tego co pamietam;p lub jeśli ktoś woli polską wersję to mówił to Cezary Pazura w "13 posterunku"... Odchodząc od tematu nie wyobrażam sobie braku tego dialogu w tej scenie;d
  3. Więc tak... Na początku Najlepszego w nowym roku;p Następnie... Tak teraz siedzę przed telewizorem (no i aktualnie przed komputerem), wbrew temu że zarzekałem się że tak nie spędzę tej wyjątkowej nocy. I nie tylko ja tak się zarzekałem, wielu z moich znajomych tak mówiło. Mówiłem sobie również że nie włączę żadnego komunikatora dzisiejszej nocy... Cóż... Widać że składanie obietnic nie leży w mojej naturze;D Ale powracając do tematu mojego wywodu. Włączyłem swoje gg i co widzę? Wielu ludzi z listy ma w opisach (jeśli można wziąć to za wiarygodne źródło) że siedzi w domy, ogląda telewizje lub jakieś inne jeszcze bzdety... Mimo tego że zapowiadało jakie to szampańskie zabawy będą przeżywać... Morał? Nie ma żadnego... No może oprócz tego że ludzie lubią sobie pofantazjować i się pochwalić... Ale to nie ważne! Bawmy się! Gdziekolwiek i z kimkolwiek jesteśmy! Cheers!!!
  4. W zeszłym tygodniu wróciłem po tygodniowym pobycie w szpitalu. Spowodowane było to chęcią załatwienia w końcu zabiegu zwanego septoplastyką. Dla nie wtajemniczonych jest to zabieg mający na celu skorygowanie przegrody nosowej. Czyli prosty zabieg... Ale od początku. Aby zostać przyjęty do szpitala musiałem wstać o 6 rano, potem pojechać samochodem 40 kilometrów, aby o o rano zostać "sprawdzony" przez lekarza, który ma stwierdzić że mogę zostać przyjęty na oddział ortolaryngologiczny... Niestety tak różowo nie było.... Punkt 8.00- Przychodzi pani pielęgniarka i otwiera gabinet. Myślę sobie "No. zaraz lekarz i na oddział". Niestety. Lekarz miłosiernie zjawił się o godzinie 9.37... Gdy wreszcie zostałem poproszony na sprawdzenie czy się nadaje na zabieg, choć było to wiadome już od czasu wystawienia skierowania do szpitala. Punkt 10.00- Zostaje ładnie poproszony o udanie się do rejestracji w celu założenia karty pacjenta itd.. Nic nie przygotowało mnie na szok jaki przeżyłem. W pomieszczeniu gdzie odbywała się rejestracja stało, tak z grubsza ponad 40 osób... Okienko było otwarte jedno... Choć równie dobrze mogło być ich 5... Cóż... 3 godziny później zasiadłem przy okienku... Same wklepywanie danych przez "miłą" panią z okienka zajęło góra minutę... Reszta to było czekanie na zatwierdzenie danych. Punkt 13.30- Po udanej rejestracji udaję się do przebieralni. W niej dostałem ekskluzywną pidżamę która była z każdej strony na mnie za mała, ale pani która kierowała tym całym cyrkiem stwierdziła że większej nie ma. To była najkrótsza część z całego procesu przyjęcia do szpitala. Potem musiałem pójść tylko na oddział, dostać łóżko i już byłem przyjęty. Ale k$%^&* czemu to musi tak długo trwać? Czemu każdy w tym państwowych szpitalach, i ogólnie w państwowych instytucjach, musi się tak długo czekać, myśleć, pisać? Przecież powinno im zależeć na jak największej liczbie przyjętych! Od każdego wyleczonego, obsłużonego klienta mają przecież kasę! Czy to również należy do naszej narodowej mentalności? Rozumiem że jaka płaca taka praca... Nie mówię że wszyscy są tacy powolni i stwarzający problemy, ale większość niestety jest. Choć z drugiej strony jest to wina systemu i człowiek w żaden sposób nie może go przeskoczyć. Choć teoretycznie może, ale wtedy nazwą taką osobę buntownikiem i wrogiem społeczeństwa... Cóż. Myślę że dożyje takich czasów gdy wszystko będzie załatwiane bezproblemowo i szybko... Tylko kiedy to będzie?! Nvm... I tu człowiek dochodzi do dygresji którą można przedstawić następującymi słowami... Jeżeli chcesz chorować, to musisz mieć na to zdrowie... Przeżycia z zabiegu i opis rekonwalescencji po nim w następnych partach;p
  5. Tak więc zaczynam... Pierwszy wpis. Powinien być czymś mocnym, a jednocześnie ciekawym aby przyciągnąć ludzi którzy będą czytać regularnie blog. Jednak często blogi które mają mocny, fajny start szybko się "sypią" i po niedługim czasie pozostaje z nich tylko cień, wspomnienie. Wpisy nie są już takie mocne, autorowi kończą się pomysły na tematy itp... Ogólnie blog zaczyna schodzić na psy. Mam nadzieje że z moim tak nie będzie i trochę pomysłów strzeli mi do głowy na różne tematy. Hm... Planowałem napisać ten pierwszy wpis trochę inaczej... Chciałem porównać pierwszy wpis do przysłowia "Jaki nowy rok, taki cały rok". Mam nadzieje (znów, kiedyś się przejadę na tej nadziei) że to się nie spełni... Ponieważ jeżeli będę pisał wpisy w ten sposób, tzn. planował sobie wpis a potem zmieniał go o 180 stopni, to myślę że powstanie tu pewien rodzaju śmietnik który będzie odwzorowaniem sposobu mojego myślenia... A nie chciałbym tego, gdyż sam czasami gubię się w swoich myślach... Ale pomińmy to. Chce życzyć wszystkim miłych chwil spędzonych na tym blogu. Będę się starał uzupełniać wpisy dość regularnie, a jeżeli się wypalę to poinformuję. Do zobaczenia w następnym wpisie... Czyli jutro, ponieważ już mam na niego pomysł ;p
  6. Ja również uwielbiam strzelać z karku... Najlepiej jak siedzę sobie za kimś, gdzieś i jest cisza... Taka grobowa. Przybliżam się do ofiary. I najpierw wolny ruch w prawo a później szybki w lewo. I strzał. 100% gwarantowanej przyjemności z miny człowieka który się odwróci aby zobaczyć co się stało
  7. Wielkie dzięki za życzenia;)

  8. Najlepszego życzę!

  9. Kurde.... Na pierwszy rzut bardzo mi się podoba już nie muszę przerzucać stron z newsami po to aby znaleźć co mnie interesuje.... Od mojej osoby wielki plus za zmianę
  10. Marzenia.... Choć.... Hmm.... Mój umysł buntuje się przeciw idei że to żart prima-aprilisowy..... Z chęcią poczekam na wyjaśnienia redakcji która na bank ciśnie z naszej naiwności, lub z ich przebiegłości że udało im się nas wykiwać i 4 wyskoczą krzycząc "NIESPODZIANKA!" P.S: Jeśli taki numer się pokaże to kopara mi opadnie do samej ziemi....
  11. Może powtórze to co inni napisali ale CDA zmieniło moje życie na lepsze. Gram w dobre gry, kupuje oryginały (a nie jak przedtem piraty), innaczej postrzegam świat. Po prostu jest lepiej...