Jump to content

DaeL

Forumowicze
  • Content Count

    51
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

DaeL last won the day on April 28

DaeL had the most liked content!

Community Reputation

16 Neutralna

About DaeL

  • Rank
    Ork

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Tak. Osoby, które wykupiły prenumeratę jeszcze za czasu wydawania CDA przez wydawnictwo Bauer, nadal będą otrzymywać magazyn.
  2. Spytałem. Krigore mówi, że dysk Adata 1000. I że go poleca.
  3. Przekażę mu, że jest problem, na pewno wyjaśni.
  4. @saruman3Kolego, to bardzo miłe, że tak bardzo Ci na CD-Action zależy. Na serio, jest nam bardzo przyjemnie. Ale co do petycji - nic z tego. To już nawet nie chodzi o to, że jednak petycja powinna mieć treść, a nie tylko ksywki ludzi, którym zależy na dalszym wydawaniu CDA. Nie, tak naprawdę problemem jest sam pomysł petycji. Zrozum, choćbyś tam miał 100 tysięcy podpisów, to nikt tego nie będzie brał pod uwagę, bo wydawanie pisma to nie działalność dobroczynna. Musi się po prostu znaleźć wydawca, który zdecyduje, że finansowo to się mu kalkuluje. Prośby i groźby nic tu nie dają, zadecydują rubryki w tabelce przychodów i rozchodów. Ale ja pozostaję dobrej myśli. A Tobie radzę zachować cierpliwość.
  5. CD-Action skończyło się na Kill'em All Co do rezygnacji z Gamewalkera - nie mam pojęcia. Wiem tylko tyle, że wrócił, bo ludzie się domagali.
  6. @Khiav Ależ pleciesz, naprawdę. Przecież wiesz dobrze, że właśnie ludzie odchodzili. Chociażby wspomniany Papkin. Myślisz, że co było powodem tych odejść? Nowi redaktorzy naczelni stawiali warunki, że podejmą się pracy, ale musi być zrobione to, to i to, Dostawali zapewnienie, że tak będzie, a potem... no cóż, opór materii. Nawiasem mówiąc akurat ostatnio - powoli, bo powoli - były pewne drobne ruchy, które mogły się wydawać pozytywne. Gdyby te pomysły zaczęto wdrażać wtedy, gdy redakcja chciała (czyli 8-10 lat temu), to CDA byłoby obecnie mega-marką. Gdyby je wdrożono wtedy, gdy było już jasne, że dzieje się źle - czyli ze 2 lata temu - to pismo pewnie by przetrwało i odbiło się od dna. Ale że zaczęło się powoli coś zmieniać dopiero tuż przed pandemią, no to mamy taki rezultat jaki mamy.. Mnie też było przykro na to patrzeć, ale pisałem dalej. Nie byłem pracownikiem etatowym, a CDA nie było moim głównym źródłem utrzymania, więc to nie byłą kwestia kasy, po prostu w pisaniu do CDA było coś fantastycznego i magicznego, nawet gdy wszystko się chyliło ku upadkowi. Przypuszczam, że podobne odczucia miała cała redakcja.
  7. Bardzo Wam dziękuję za te wszystkie ciepłe słowa. I jestem przekonany, że koledzy i koleżanki z redakcji też je przeczytają i też im się robi ciepło na serduchach. Choć z różnych powodów nie mogą na razie wypowiadać się na temat sytuacji. Ja mogę, bo raz, że jestem tylko współpracownikiem, a dwa, że wychyliłem parę piw więc mi się poluzowały hamulce. Ja też przeżyłem już kilka takich sytuacji, gdy padało moje ulubione pismo. Najpierw - gdy byłem jeszcze szkrabem - to był Top Secret, potem Gambler, Reset, Secret Service, a w końcu Świat Gier Komputerowych. To były bardzo różne magazyny, ale za każdym razem ich upadek bolał tak, jakby odchodził członek rodziny. No i w końcu zostało mi dane, by doświadczyć tej sytuacji z drugiej strony. Uczucie jest chyba jeszcze bardziej nieprzyjemne, bo do wrażenia, że kończy się w życiu coś ważnego, dochodzi poczucie, że sprawiło się zawód tysiącom czytelników. Z perspektywy czasu bardzo żałuję dwóch rzeczy. Po pierwsze tego, że nie zacząłem pisać do CDA 7 lat temu, gdy po raz pierwszy mi to zaproponowano. Zdecydowałem się dopiero w 2018. Ale gdybym wcześniej wiedział jaką frajdą będzie współpraca z tym kapitalnym zespołem ludzi, na pewno nie wahałbym się ani chwili. I ten niesamowity etap w życiu trwałby dłużej. Po drugie żałuję tego, że nigdy nie zobaczyliście w pełni tej wizji pisma, jaką miała redakcja. Czasem czytam w komentarzach argumenty, że redakcja CDA przespała pojawienie się internetu i zmian rynkowych. Ostatnie dwa lata dostarczyły mi przekonania odwrotnego. Bo widziałem ludzi bardzo wsłuchanych w głosy czytelników, jednocześnie zatroskanych, ale pełnych pomysłów jak wyjść z impasu. Rzucających pomysłami, jakich jeszcze w Polsce nie było. Gdyby choć 10% z koncepcji powstałych w ramach burzy mózgów zostało zrealizowanych, to myślę, że pismo byłoby w innej sytuacji. A nawet gdyby odeszło, to zrobiłoby to z wielkim hukiem. Ale cóż, wysoko nad redaktorem naczelnym są ludzie, którzy nigdy nie grali w Far Cry 3 i nie słyszeli jak Vaas przedstawia definicję obłędu. Oczywiście jest prawdą, że los CD-Action nie jest przesądzony... Myślę jednak, że nawet gdyby to miał być koniec, to te 24 lata mogą być powodem do dumy dla wszystkich, którzy przyczynili się do powstawania pisma. Nawet dla mnie, mimo, że dołożyłem do tego cegiełkę małą i skromną. Następny numer, który ukaże się 5 maja nie będzie zawierał wzmianki na temat sytuacji pisma. Redakcja została poproszona o oddanie go do druku wcześniej niż zwykle, więc nie miała okazji odnieść się do tego na łamach - wiadomość o wypowiedzeniach gruchnęła dziś. Ale wygląda na to, że ze względu na okres wypowiedzeń (dla części redaktorów to miesiąc, dla niektórych 3 miesiące), jest szansa, że pojawi się jeszcze jeden numer CDA - na początku czerwca. Być może do tego czasu wiele się wyjaśni. A zatem jeszcze raz dzięki za wszystkie miłe słowa. Tylko nie rozlewajcie zbyt wielu łez. Tych numerów, które już wydaliśmy, nikt Wam nie odbierze
  8. To my dziękujemy za to, że tak długo byliście z nami.
  9. Pięknie się nam wpisałeś w rocznicę. Dzięki za ten materiał. Ja wprawdzie pierwszy numer CDA kupiłem w 1997, ale i tak mnie dopadła lekka nostalgia
  10. Musisz opisać dokładnie swoje kroki (oczywiście bez podawania samego kodu), żeby było wiadomo na którym etapie pojawia się problem.
  11. Chyba nie. To znaczy ja sobie nie przypominam, ale jeśli kiedyś taki tekst był, to tylko najstarsze Smugglery o tym mogą pamiętać. Więc nawet w tym wypadku był sens, by grę przypomnieć No... jednak "jednak" jest potrzebne W ten sposób położyłem nacisk na to, że poprzednie cechy o których pisałem nie są aż tak ważne. No tak, faktycznie, tu się przecinek zgubił.
  12. Jest pewne wyjaśnienie tego faktu, ale chyba nie wolno jeszcze o tym mówić... W każdym razie doradzam jeszcze trochę cierpliwości.
  13. O, dostałeś dwa plakaty Ale jeśli Ci to nie odpowiada, to reklamuj w Bauerze.
  14. Czołem. Nie ja recenzowałem CoD-a, ale się jednak odniosę. Kwestię tego czy nasz aktualny światowy hegemon jest fajny czy nie odstawmy na bok. Istotna jest sama kwestia Autostrady Śmierci. Otóż w trakcie pierwszej wojny w Zatoce Perskiej, w lutym 1991 roku, Amerykanie zaatakowali wycofujące się z Kuwejtu wojska irackie (głównie armię, z jakimiś elementami gwardii republikańskiej). Rozbili ich w kompletny pył, niszcząc około 2 tysiące pojazdów, zabijając kilkuset żołnierzy i biorąc parę tysięcy do niewoli. I to bez żadnych strat własnych. Wszystko fajnie, ale są dwa problemy. Po pierwsze - wśród uciekających żołnierzy było trochę cywilów, którzy też zginęli. Po drugie - armia iracka wycofywała się z Kuwejtu, więc w myśl mandatu jakiego ONZ udzieliło USA na operację, Amerykanie powinni byli zostawić ich w spokoju. Zdania na temat tej operacji są do dziś podzielone, jedni mówią, że działania były usprawiedliwione, inni, że to zbrodnia wojenna. Generalnie sprawa nie jest prosta, ale dość powiedzieć, że nazwa - Autostrada Śmierci - wiąże się z raczej niefajnym epizodem w historii działań wojennych. Problemem w przypadku CoD-a nie jest sam fakt, iż twórcy pokazali podobną, acz jeszcze gorszą masakrę w wykonaniu Rosjan w fikcyjnym kraju. Bo Rosjanie mają za uszami jeszcze gorsze rzeczy. Problemem jest to, że nazwali to Autostradą Śmierci. Wyobraź sobie, że Niemcy robią na przykład grę, o ludobójstwie dokonywanym przez Belgów. No dobra, to już trochę stoi na glinianych nogach, ale OK, Belgowie istotnie dokonywali w swej historii ludobójstw (konkretnie w Kongo - kto czytał Jądro Ciemności ten wie), można ich potępić. Git? Dobra, a teraz wyobraź sobie, że to dokonywane przez Belgów ludobójstwo niemieccy programiści nazywają Ostatecznym Rozwiązaniem. Widzimy problem, nie?
  15. Jestem w kropce anderton, bo Twoje posty są tak nieuczesane, że myślałem cały czas, że jesteś po prostu jakimś botem wrzucającym poszatkowane, wyrwane z kontekstu zdania. No, ale skoro odnosisz się konkretnie do zawartości numeru, to założę (ostrożnie), że jednak jesteś czytelnikiem, i odpowiem Ci na pytanie dotyczące mojej recenzji Stygiana. Czy przeszedłem? Tak. Czy to przygodówka? Nie, przynajmniej w klasycznym rozumieniu tego słowa. A na brak konkretów i opisu gatunku, odpowiem cytatem z samej recenzji. Trzecie zdanie w trzecim akapicie (licząc od leadu): "Horror RPG, mocno inspirowany pierwszymi odsłonami serii Fallout, z taktycznym systemem walk, no i przede wszystkim pełen nawiązań do twórczości H.P. Lovecrafta." Wydaje mi się, że to całkiem zgrabne przyporządkowanie gry do gatunku. Innymi słowy - chyba czytałeś nieuważnie.
×
×
  • Create New...