To nieprawda, że jesteśmy mięso,
które przez chwilę gada, tusza się, pożąda.
Mylne są plaże z mrowiem obnażonych ciał
I tłumy na ruchomych schodach metra.
Na szczęście nie wiemy, kim jest ten człowiek obok.
Może być bohaterem, świętym, geniuszem.
Ponieważ równość ludzi jest urojeniem
I kłamią tablice statystyk.
Na mojej własnej potrzebie uwielbienia
Opieram przekonanie o co dzień odnawianej hierarchii.
Stąpam po ziemi chroniącej wybrane popioły,
Choć nie będą trwać dłużej niż popioły innych.
Przyznaję się do wdzięczności i podziwu,
Ponieważ brak powodu, żeby wstydzić się szlachetnych uczuć.
Obym okazał się godny wysokiej kompaniji,
I szedł z nimi, niosąc połę królewskiego płaszcza.
Czy wszyscy ludzie są sobie równi? Czy ta istota, która przechadza się tym samym chodnikiem, co my jest taka sama? Czy ten człowiek, który mówi do nas w telewizji nam podobny? Czy możemy stawać na tym samym piedestale, co inni? Z wiersza ?O nierówności ludzi? Czesława Miłosza wynika, że bynajmniej. W tym szesnasto ? wierszowym, pozbawionym rymów utworze podmiot liryczny, którego nomen omen możemy w tym konkretnym wypadku utożsamiać z autorem jasno daje do zrozumienia, że zjawisko równości między ludźmi jest niczym więcej niźli zwykłą ułudą:
?Ponieważ równość ludzi jest urojeniem
i kłamią tablice statystyk?
Trudno się z nim nie zgodzić z tymże twierdzeniem, szczególnie, gdy widzimy jak jest urządzony świat. Jak działa i jakie zależności w nim zachodzą. Przecież wciąż istnieje podział na klasy społeczne, choć nie mówi się o tym głośno. Od najwyższej siedzącej przy ?korycie? klasie rządzącej, przez wszelakich inwestorów, magnatów, przez przeciętnego Kowalskiego, aż po zwykłego, leżącego z przepicia żula w rowie. Powiecie, nieprawda. Człowiek jest człowiekiem niezależnie od klasy społecznej czy tego, co robi i jak żyje. Fizjologicznie rzecz biorąc jak najbardziej jest to prawda. Ale to nie fizjologia decyduje o ludzkiej mentalności. O tym, co potrafi, do czego się nadaje, do czego dąży. O tym decyduje sam człowiek i to, w jaki sposób przyjmie otaczający go świat. Może nie dążyć do spełnienia własnej ambicji i zostać oraz egzystować, w małym, własnym świecie, a raczej nie-świecie. Ale może także próbować się wybić. Udowodnić, że nie jest gorszy. Że też potrafi. Że jest czymś więcej niż tylko lalką, słuchająca wszystko, co się jej każe, wykonująca każdy ruch zaplanowany przez kogoś i dającą sobie narzucać ogólnoprzyjęte standardy myślenia, zachowania, samego życia.
Miłosz ukazuje ciekawą zależność zachodzącą w mentalności ludzkiej.
Przecież, jakby głębiej się zastanowić ludzie pojedynczo są wspaniali. Człowiek jako jednostka jest zdolny do czynów wielkich, tworzenia sztuki, poświęcenia swojego życia dla kogoś, czy to najbliższych, czy w myśl większej idei. Do bohaterstwa czy świętości. Ale jednak ludzie jako grupa to tak naprawdę po prostu banda idiotów lgnąca za tym, który głośniej krzyczy. Wystarczy spojrzeć na Niemcy tuż przed drugą wojną światową (od początku było wiadomo, że Hitler narozrabia, a tu proszę ? i tak lud go wybrał), czy chociażby to jak rządzą naszym państwem wybrani właśnie przez nas politycy.
?Mylne są plaże z mrowiem obnażonych ciał
I tłumy na ruchomych schodach metra.
Na szczęście nie wiemy, kim jest ten człowiek obok.
Może być bohaterem, świętym, geniuszem?
Kim w takim wypadku jest sam podmiot liryczny? Zwykłym ?plebsem? czy może jednak istotą wyższą, lepszą?
?Na mojej własnej potrzebie uwielbienie
Opieram przekonanie, o co dzień odnawianej hierarchii.
Stąpam po ziemi chroniącej wybrane popioły,
Choć nie będę trwać dłużej niż popioły innych.
Przyznaję się do wdzięczności i podziwu,
Ponieważ brak powodu, żeby wstydzić się szlachetnych uczuć.
Obym okazał się godny wysokiej kompaniji,
I szedł z nimi, niosąc połę królewskiego płaszcza.
Podmiot liryczny różni się od ?zwykłych zjadaczy chleba. Wie, że jest czymś więcej niźli zwykły człowiek, lecz nie jest pewien czy dorównuje najwyższym w hierarchii. Jest tak jakby pomiędzy nimi. Nieważne, kim jest skończy tak samo jak wszyscy. Jego egzystencja nie będzie trwała wiecznie. Skończy swój żywot tak jak oni. Wyraża pewny strach przed śmiercią. Chce być równy najlepszym. Z nimi wspólnie przeć przed siebie. Udowodnić swą wartość nim będzie za późno. Jednak, nie jest pewny czy to naprawdę ma sens skoro umrze tak jak wszyscy. Tak jak silni, słabi, mądrzy, piękni, bogaci czy głupi, zepsuci, obleśni. Mimo, że jako jednostka we własnym mniemaniu lepsza jest na uprzywilejowanej pozycji, chroniona przez działający ?system? przed końcem nie uchroni go nic. Bo ludzie mimo, że nie są między sobą równi tutaj w świecie doczesnym, w ostatecznym rozrachunku naprawdę okazują się być tacy sami, gdy zaciąży nad nimi widmo końca. Aż pozwolę sobie zacytować na końcu mych, jakże krótkich przemyśleń cytat z ilustrowanej noweli Fuyumi Ono pt ?Shiki?:
?Śmierć dla nikogo nie jest okropna. Stary czy młody, dobry czy zły, dla każdego jest taka sama. Śmierć jest bezstronna. Nie ma szczególnie okropnej śmierci. To właśnie, dlatego śmierć jest taka przerażająca. Twoje zwyczaje, twój wiek, twoja osobowość, twój majątek, twój wygląd... W obliczu śmierci, wszystko to nie ma znaczenia. Śmierć jest okropna, ponieważ niszczy to wszystko.?
- Czytaj dalej...
- 0 komentarzy
- 1650 wyświetleń
