-
Zawartość
149 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez Boobr
-
To tylko moja opinia, ale podzielę się z resztą: Assassin's Creed był grą świetną, psutą przez wstawki dziejące się w Abstergo. Gra jednak bardzo mi się podobała, i chociaż fabuła szwankowała to jednak poczucie wolności przy wspinaczce na wysokie budynki było zniewalające. Dwójka jednak udowodniła mi że... to nie jest seria dla mnie. Klarująca się już powoli fabuła budziła na mej twarzy uśmiech politowania, grę z kolei mógłbym podsumować zdaniem "Nowe, większe, gorsze", bo chociaż Włoskie miasta przykuwały wzrok (a i zabawa wśród uliczek jak i na dachach była przednia), to jednak po n-tym etapie polegającym na zabijaniu kolejnych przeciwników zaczęło mnie to nużyć. Do tego zderzenie z już wspomnianą fabułą wyrzuciło mnie na pobocze pełne śmiechu i zdziwienia nad jej infantylnością. I chociaż monotonia rozgrywki w jedynce była równie duża jak w dwójce (pójdź tu - wskocz tam - zabij tego - ucieknij - powtórz w następnej misji), to jednak tylko pierwszą część z tej serii zapamiętam jako dobrą produkcję. Naprawdę myślałem że Ubi stać na więcej, i będą musieli się postarać aby wyciągnąć ode mnie pieniądze na ewentualną trójkę.
-
Owszem (i zresztą stanąłem po stronie Zakonu), ale od Geralta bije niechęć do ingerowania w sprawy "wielkiej" wagi. W książkach było to aż nadto widoczne, w grze, ze względu na to że gracz "jest" Geraltem, jest dana możliwość decydowania o przynależnościach, ale mimo wszystko odnoszę wrażenie że ja tę decyzję wymuszam, nie przychodzi ona płynnie - trochę już znam Białego Wilka i zdaję sobie sprawę że na moim miejscu nie zachowałby się tak czy inaczej. Nie zrozum mnie źle, akurat Geralt został całkiem nieźle przeniesiony do gry - dla mnie jednak to właśnie ta postać jest największą wadą Wieśka, który i bez niego rewelacyjną produkcją by nie był. Ciekawi mnie jednak czy lepiej by mi się grało gdyby była możliwość grania postacią inną niż Siwym.
-
Ten nowy trailer z gameplayem wygląda naprawdę świetnie - największe wrażenie wywarło na mnie "szybowanie" po mieście (połączone z chwytaniem krawędzi w locie) oraz efektowne i skutecznie ciosy "grupowe" tzn. jednocześnie atakujące kilku przeciwników. Jedyna rzecz która mnie zaniepokoiła to taki "wygładzony" wizerunek Batmana. Niby za dużo go nie widać (przynajmniej jego twarzy) ale wydawał się być taki gładki, dogolony, zupełnie inny niż ten szorstki Bruce z jedynki. Chociaż to takie czepianie się na siłę, AA było tak pozytywnym zaskoczeniem że AC ma u mnie ogromny kredyt zaufania. Rocksteady nie może tego zawalić.
-
Wiedźmin mnie zupełnie do siebie nie przekonał - fabuła taka jakaś nijaka (nie czułem emocji w żadnym momencie historii), system walki mocno przereklamowany no i ta główna postać... Geralta po prostu nie znoszę, dobija mnie jego "neutralne" podejście, ta bijąca obojętność postaci która blokuje mi jakąkolwiek możliwość zżycia się z bohaterem. Bohater z niego żaden, a i antybohaterów widywałem sympatyczniejszych i znacznie ciekawszych. Jedna z niewielu gier, o których mogę powiedzieć że autentycznie żałuję wydanych na nią pieniędzy - żaden element na który liczyłem przed jego premierą nie okazał się być takim, jakiego oczekiwałem. Jednak mam nauczkę na przyszłość - za drugą część nie zapłacę ceny premierowej, nie ma nawet mowy.
-
Odniosłem podobne wrażenie, chociaż jestem prawie pewny, że większe DLC będzie dotyczyło BTW. Właśnie skończyłem czytać recenzję DAII w nowym numerze CDA i zauważyłem pewien fragment który mnie zdziwił - w jednej z ramek gem pisze: "Nie da się niestety ukryć, że w Dragon Age II nie ma postaci w połowie choćby tak wyrazistej jak Morrigan." Czy tylko ja nie byłem fanem ten wiedźmy? Nie powiem, dialogi miała ciekawe, a że gra nie trzymała specjalnie wysokiego poziomu w tej kwestii to mogła wybijać się z tłumu, chociaż znacznie lepiej wykonany został wątek Alistaira, a nawet dialogi z Wynne były ciekawsze. Może jestem uprzedzony do jedynki, ale Morrigan nie zaimponowała mi niczym, w przeciwieństwie do np. , którego autentycznie polubiłem, , której autentycznie NIE polubiłem czy , który sprawił mi wielki zawód swoją osobą pod koniec gry (Ci co przeszli wiedzą o czym mówię). Postacie z dwójki dla mnie są po prostu bardziej wyraziste od tych z jedynki.
-
Akurat rodzeństwo, chociaż to postacie ciekawe z punktu fabularnego, to jednak nie są zbyt przydatni - w przeciwieństwie do innych towarzyszy oni nie mają swojego "specjalnego" drzewka talentów, jedynie te ogólnodostępne, jak dla mnie to naprawdę spora wada tych postaci. Ja właśnie przechodzę grę po raz drugi - za pierwszym razem mój team składał się z Hawke'a rogala, i przez większość walk przechodziłem jak przez masło. Nawet w późniejszych etapach, dzięki temu że rozwijałem drzewko "Assasin" i miałem w pełni rozwinięty "Assasinate" walki nie były przesadnie wymagające. No, nie licząc walki . Po przejściu gry mogę jednak powiedzieć, że rozczarowany byłem tylko walką z .
-
To kółeczko ma na celu sprawić, że dialogi stają się idiotyczne? Te "kółeczko" sprawia że dialogi są ciekawe - jeśli od początku wiem dokładnie (słowo po słowie) co powie postać, to po co miałbym słuchać co mówi? Wiem w jakim tonie chciałbym aby była moja wypowiedź i to, jak ona zabrzmi w pełni ciekawi mnie równie bardzo jak odpowiedź osoby z którą prowadzę dialog.
-
Gemowi, z całym szacunkiem, już nie ufam jako recenzentowi - zupełnie odrzucił mnie od Ego Draconis swoją recenzją, jak się potem okazało - niesłusznie, bo był to niezły (nie rewelacyjny) kawałek kodu. Do tego ten ewidentnie stronniczy (wg. innych forumowiczów - nawet kłamliwy) wspomniany przez Ciebie tekst "Dragon Age kontrowersje"... Swoją drogą ciekawi mnie co by było, gdyby dostał do recenzji wszystkie inne cRPGi z tego roku. Mam dziwne wrażenie że Wieśmin będzie forsowany dość mocno, i nie zdziwię się jeśli na koniec roku DA2 skończy z tą notą 7.5, Human Revolution, Skyrim czy ME3 z podobnymi ocenami a DZIWNYM TRAFEM Wiesław otrzyma 9.5 . I'm just sayin'...
-
. Muszę doprecyzować - jest to prawdą, ale TYLKO jeśli nasza postać w Dragon Age I .
-
Radziłbym maga, rogue nie różni się przesadnie od warka, no chyba że pod łuki. Przeszedłem jedynkę warriorem na dual wield i rogalem też na duale i rozgrywka różniła się w bardzo nie wielkim stopniu, poważna wada.
-
Ignorancja w skrajnej postaci - twierdzenie że klasyki gatunku to "stare śmiecie", w które grają "biedacy" tylko po to, aby jako przykład dobrej gry podać... Obliviona. Nie Morrowinda. Obliviona. Na tym forum nie stosujemy Reaction Images - Kawalorn
-
Dobrze wiedzieć że Torment nie był erpegiem, w końcu zawsze było co do tego tyle wątpliwości...
-
Rozumiem Cię, przyznam że sam miałem przez pewien okres czasu obawy co do tej produkcji ale po prawie 5 godzinnej "sesji" dziś w nocy zostały one całkowicie rozwiane - gra jest rewelacyjna, oczywiście to ocena subiektywna, ale ja jest bardzo zadowolony z zakupu.
-
Facet dostał perma? Nie, to ban czasowy na 72 godziny. Z tego co widzę to wszystko rozbija się o słowa "Have you sold your souls to the EA devil?" . Zależnie od interpretacji może to naruszać regulamin, pokazany przez tego "Stanleya Woo", a Bioware, jako że podlega EA MUSI egzekwować zasady ustalane przez firmę "na górze" (restrykcyjne zasady bądź co bądź). Burza w szklance wody, zwłaszcza że widziałem już kilka negatywnych opinii napisanych zgrabnie i składnie, które czytało się sympatycznie (dobra krytyka nie jest zła), a modowie nie doszukiwali się nie wiadomo czego tylko dyskutowali razem ze wszystkimi lub po prostu pomijali ten temat.
-
Właśnie zlazłem z gry, pierwsze wrażenia bardzo dobre. Wyraziste postacie, znaczna poprawa rozgrywki w porównaniu do Origins i naprawdę dobra fabuła (no fabuła jak fabuła, ale styl jej prowadzenia jest godny podziwu). Największym zaskoczeniem była jednak mapa - zazwyczaj pierdółka na którą nie zwracam większej uwagi, tutaj jest po prostu przepiękna, schludna i funkcjonalna. Wiem że to ogólniki ale jest prawie 5 rano i nie mam specjalnie siły na dłuższe wywody, może w trakcie dnia, jak już wstanę.
-
Podobne odczucia miałem po wydaniu New Vegas - w przypadku DA2 jednak miałem tyle problemów z dostaniem samej płytki (dzięki gram.pl, brawa dla tego sklepu) że po prostu się cieszę że mam ją wreszcie w rękach. Na szczęście nie jest, za Steamem nie przepadam także to spora ulga również dla mnie.
-
Podałem Ci rozwiązania wybrane przez jednego z pracowników Bioware jako "mogące pomóc", prawdę mówiąc w przypadków jedno rdzeniowych procków sytuacja jest bardziej skomplikowana, i obawiam się że bez patcha tutaj niewiele będzie można poradzić.
-
Z tłumaczeniem to niespecjalnie mi się chce tłumaczyć całe posty, wrzuć w translator zawsze coś da się załapać z tego: Obydwa rozwiązania dotyczą procków wielordzeniowych (min. 2), a że nie wiem jaki procesor posiada ten twój "kumpel" to ciężko mi ocenić czy na coś się to przyda czy nie.
-
Przetestuję te "Więzy Krwi", mam nadzieję że gra sporo się zmieniła od czasu co najwyżej miernej pierwszej części. Szkoda tylko że żadnego plakatu nie będzie, no ale trudno. Zobaczymy co pismo zaoferuje "w bebechach". A to akurat zależy która . Od czasu premiery Heroes 3 minęło już "trochę" czasu, ale jak sobie odświeżam co jakiś czas tę grę to tylko z kodami. Jakaś taka przyjemniejsza się zdaje, kwestia gustu widocznie.
-
Komputery z procesorami wielordzeniowymi też mają ten problem, chociaż przyznam nie wiem dokładnie na czym on polega, ale mniej więcej chodzi o to, że pewne zadania DA2 MUSZĄ być wykonywane na drugim rdzeniu, podczas gdy gra przydziela je na jeden. Czytałem też na anglojęzycznym forum o tym, że gra czasem nie rozpoznaje procesora wielordzeniowego przydzielając wszystkie zadania na jeden rdzeń, co powoduje save loop i parę innych problemów. Problem nie jest zbyt trudny do rozwiązania, ale liczę że skoro w ME2 były podobne problemy, których udało mi się uniknąć, to w DA2 też nie napotkam na kłopoty z prockiem. EDIT: http://social.bioware.com/forum/1/topic/300/index/6443784/1 oto link do anglojęzycznego forum Bio w temacie związanym z tym problemem. Aktualizowany jest dość często, więc można "trzymać" rękę na pulsie, pierwsze prowizoryczne rozwiązania nadsyłali już gracze, a patch jest w drodze.
-
Ja też z walką nie mam za wiele wspólnego, więc od tego maga się nie różnię (no, nie licząc tego że za chiny nie potrafię podpalić ludzi których nie lubię), a mam wrażenie że łatwiej by mi było zrobić uskok czy unik przed ciosem niż wojownikowi obładowanemu żelastwem z widokiem ograniczanym przez ciasny hełm. I tu pojawia się kolejna kwestia - używając określenia "prawdziwe cRPG" miałem na myśli "klasyczne cRPG Bioware", zresztą post w którym użyłem tego określenia odnosił się do hejterów którzy właśnie w ten sposób rozumują. Nie chodziło mi o to że tylko gry Bioware oparte na d&d mają monopol na określenie "prawdziwe cRPG", sam zagrywałem się w np. Elder Scrolle, które z tym systemem mają niewiele wspólnego a inaczej niż cRPG nie da się ich określić. Postawiliście tu jednak bardzo dobre pytanie - co to jest ta "prawdziwa gra cRPG?". Na mój rozum jest to po prostu gra trzymająca się pewnych reguł gatunkowych, nie przesadzając jednocześnie z uproszczeniami i "mixowaniem" gatunków. Dla mnie obraz jest jasny, ale zdaję sobie sprawę że dla różnych ludzi ta granica będzie kwestią subiektywną. Pisząc tamten post nie próbowałem kreować się na znawcę i jedynego prawdziwego proroka gier - była to po prostu riposta w kierunku ludzi nienawidzących DA2 (nawet przed zagraniem) i twierdzących, że to Baldury, Torment i Icewindy były Jedynymi Słusznymi cRPGami.
-
Ciężko mi się z tym kłócić... ale mam wrażenie że część osób po prostu robi się nostalgiczna, wspominając "stare, dobre gry". Takie pokolenie, starsi wspominają stare filmy, jeszcze starsi stare książki, a że to pokolenie korzysta już głównie z innych rozrywek to i nostalgia ciągnie ich do innych rzeczy. A poza tym ten paskudny system d&d (nie wiem czy advanced czy która tam wersja, aż tak się nie znam), dopiero po paru latach załapałem kilka komicznych sytuacji, np: drużynowy tank o kiepskiej mobilności, w pełnej zbroi płytowej był... trudniejszy do trafienia od zwinnego maga w zwiewnej, wygodnej szacie. Zawsze myślałem że zbroja chroni przed obrażeniami, a tu taki REALITY CHECK. Określenie "mainstream" w dzisiejszych czasach zatraciło swoje pierwotne znaczenie - każdego wydawcę który puszcza gry na "legalu" można nazwać mainstreamowcem, jedynie indyki robiące gry za free ostali się jako ludzie z poza głównego nurtu. Coś jak w muzyce, gdzie określenie zespołu wydającego na legalu "mainstreamowcem" jest powszechne i... normalne, wbrew temu co "alternatywni" hipsterzy próbują mi wcisnąć.
-
Zgadzam się, często nawet pod tym "Investigate" kółko jest wypchane dookoła tymi pytaniami, a po zadaniu jednego na jego miejsce wchodzi następne. Demonizowanie tego kółka jest naprawdę bezcelowe, zwłaszcza że można pomysł z tak zrealizowanymi dialogami rozwinąć - troszkę "powiększyć" to kółko (np. o 1-2 ząbki), i od razu zdawałoby się że jest tego więcej. Prawdę mówiąc sam nie mam nic poza standardową edycją, ciekawi mnie jak potraktowali tę dodatkową postać z Signature Edition - jeśli na zasadzie Zaeda z ME2 to niewiele się traci, facet nawet nie miał dialogów (poza swoją misją na lojalkę) jak normalna postać, tylko słuchałeś monologów. Nie wiem jak było z Kasumi, jej już nie miałem.
-
Dragon Age II pokazuje jak cRPGi się zmieniły - ostatnim PRAWDZIWYM cRPGiem był Planescape: Torment. Potem był Baldur's Gate II, który oferował mniej skomplikowaną, lecz bardziej "epicką" i "cieszącą" historię, ale oprócz niego ukazał się... Icewind Dale. Icewind Dale to Mass Effect roku 2000, Dragon Age przed Dragon Age. Jednowymiarowa fabuła (w porównaniu do Tormenta), pełna schematów (pójdź tam - zabij to - przynieś mi jego przedmiot - powtórz w następnym rozdziale). Jedyne co różniło Icewinda od dzisiejszych gier Bioware to gorszy engine (o rly?) i brak "kółka dialogów" (które to dialogi zresztą stały na bardzo podobnym poziomie, śmiem twierdzić że w nowych gra Bio są nawet lepsze). Hejtowanie nowych produkcji Bioware nie ma sensu, zwłaszcza że mówimy o zmianach, które rozpoczęły się 11 lat temu.
-
To samo było z New Vegas, też wywalało komunikat o tym że "premiera w twoim regionie jeszcze nie nastąpiła", trochę to denerwuje, no ale data premiery to data premiery.
