-
Zawartość
149 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez Boobr
-
@dawidp09 Korytarze były widoczne na wielu gameplay'ach w Wieśku, chociaż na tych filmikach co pokazałeś to tylko na pierwszym były one nachalne. Kwestia nie jest w tym aby tych "korytarzy" nie było, ale w tym aby je odpowiednio zamaskować - W1 się to nie udało, a po obejrzeniu kilku innych filmików z W2 dochodzę do wniosku że RED mają duuuuużo do nauki w tej kwestii. A tak poza tym to po raz pierwszy mogłem się przyjrzeć rozmowom w W2... i wyglądają niezwykle sztucznie - ruchy postaci są kukiełkowe (dosłownie), a mimika jest ostro niedopracowana. Pozytywną rzeczą z tego gameplay'a jest ta wioska - wygląda na bardzo przyjemną do zwiedzania, zwłaszcza przy świetnej grze cieni. No i jak zwykle kiepsko prezentuje się walka - z jednej strony płynna, ale z drugiej... na każdym filmiku z Wieśka2 mam wrażenie, że nie dzierży on miecza ale drewniany kij którym wymachuje na lewo i prawo. Do tego PONOWNIE martwi mnie ilość "tarzania" się po ziemi które wykonuje grający - nie będzie możliwości bloku? Zatem kolejna wada. PS. Czy tylko ja zauważyłem na paru filmikach z W2 (chociaż nie na tym, głównie przez niską rozdzielczość) specyficzny filtr nałożony na obraz? Nie wiem czy to nie moje urojenia zmęczonych oczu, ale jeśli faktycznie taki jest to liczę na możliwość wyłączenia go w opcjach.
-
Zabawne, właśnie takie zdanie mam o Morrigan . Ogólnie towarzysze DA1 nie przypadli mi do gustu - jedynie Alistair trzyma wysoki poziom (i jest bardzo sympatyczny), żal trochę niewykorzystanego potencjału Wynne... no i ciśnienie mi rosło na sam widok Zevrana. Z jednej strony całkiem sympatyczny facet, z drugiej faggot nachalny do granic wytrzymałości. W dwójce wyglądało to już znacznie lepiej, NPC bez porównania bardziej charakterystyczni.
-
@Fristron Znaczy się że nie oczekuję rewelacji, chociaż mogę być pozytywnie zaskoczony. Te firmy które podałem to pewniaki, a Eidos czy RED muszą dopiero udowodnić, że mogą wydawać regularnie dobre erpegi. Co do innych produkcji o których wspomniałeś - o Risenie nie mogę się wypowiedzieć, bo pomimo usilnych prób nie udało mi się sprawić, aby podczas gry wyciskał więcej niż 15fps, co jest kompletnie niezrozumiałe (nie mam problemu z działaniem nowych gier, tylko ten Risen...), bo komputera nie mam słabego. Larian Studios zaskoczyło mnie rewelacyjnym Divine Divinity (Divinity II też była całkiem dobra, z tym że gem swoją niezrozumiale negatywną recenzją odwiódł mnie od zakupu w dniu premiery), ale ciekawi mnie czy to studio stać na większą ilość dobrych produkcji, czy też może zakończą swoją działalność w tych trudnych czasach. Jeśli chodzi o Two Worlds (o obie części) to zdanie mam podobne do autora komiksów internetowych Virtual Shackles, który pod jednym ze swoich dzieł napisał: Lepiej bym tego nie ujął. Co do "wskrzeszania" Planescape - uważam, że najważniejsze przy (hipotetycznej) kolejnej produkcji osadzonej w tym świecie byłaby wolna ręka dana scenarzystom, bez "bata" wydawcy nad głową, ze swoimi terminami i deadline'ami. Sam Chris Avellone zawsze w wywiadach o Tormencie podkreślał, że ogromny wpływ na jakość produkcji było to, że nikt tak naprawdę przesadnie ich nie cisnął, nikt nie patrzył im na ręce... możliwe że to była kwestia kluczowa przy tak rozwiniętej fabule.
-
Jeśli będzie prezentował poziom zbliżony do jedynki to raczej obniży tę poprzeczkę... Dobre erpegi jeszcze powstają, ale pochodzą tylko od trójki BioWare | Obsidian | Bethesda - i niestety nie zapowiada się na to, że jakaś nowa firma pokaże coś wartego uwagi w tym gatunku.
-
Z tym się zgadzam, mnie w Wiedźminie nie podobało się naprawdę wiele elementów, ale walka naprawdę osiągnęła poziom dna totalnego. Była wprost beznadziejna, i w koncepcji i w wykonaniu. W zasadzie mógłbym to samo napisać, zwłaszcza mnie denerwuje podejście niektórych graczy, twierdzących że "nie jesteś polakiem jak nie kupisz Wiedźmina!", których to widać np. w komentarzach pod newsami o Wieśku na stronie CDA. Mnie osobiście nic nie obchodzi czy gra jest z Polski, Kanady czy Senegalu, tak długo jak będzie przeze mnie uznana za dobrą - zapłacę za nią. Nie mam zamiaru wydawać pieniędzy na grę, do której przejścia będę się musiał zmuszać (jak w W1) tylko dlatego że "muszę" wspierać polskie produkty, bez znaczenia jak beznadziejne by były. Jeśli RED, Techland czy PCF zrobią grę, na którą wydanie kasy nie będzie graniczyło z idiotyzmem (W1, Call of Juarez 1, Bulletstorm - kasa wywalona w błoto) - z chęcią za nią zapłacę. Ale jak na razie dobre polskie produkcje mogę zliczyć na palcach jednej ręki, zatem nie liczcie że będę z wywieszonym jęzorem leciał do sklepu tylko dlatego, że Polacy znowu ulepili jakiś kawałek kodu.
-
Mam nadzieję że masz rację. Demo, w przypadku klienta tak niezdecydowanego do produkcji jak ja, może być sprawą kluczową, przesądzającą sprawę w jedną lub w drugą stronę. W przypadku takich gier jak Batman: Arkham Asylum czy Dragon Age II dema tak bardzo mi się spodobały że chwilę po skończeniu demek zamówiłem preordery. A tak - to muszę czekać aż łaskawie wypuszczą demko x miesięcy po premierze (pewnie będzie jak z Mass Effectem 2). Żałuję, no ale cóż - przynajmniej mam nadzieję że cena gry do ewentualnego pojawienia się dema spadnie.
-
Z tym że nie zawsze. Sytuacja na tym screenie z DA2 jest po prostu na tyle ważna (dotyczy romansu), że nie ma po prostu zbędnych opcji pytań, bo rozmowa doszła do "punktu krytycznego" w którym musi paść konkretny wybór. DA1 pod tym względem był bardzo podobny. Porównywanie z Tormentem jest zupełnie nie na miejscu - mówimy o grze, która nawet w swoich czasach była niezwykle złożonym fabularnie erpegiem. Wystarczy przypomnieć rozmowę z ostatnim "bossem" (cudzysłów celowy) Tormenta, z którym można było poprowadzić 5 czy 6 różnych linii dialogowych, z których każda dodawała do historii kolejne ciekawe fakty, a jednocześnie dialog mógł skończyć się na dwa sposoby.
-
Dobry panie, wszystko tylko nie Torment 2. Niech jedynka już pozostanie legendą jedyną w swoim rodzaju, w przypadku dwójki mogłoby być zbyt dużo porównań i ogromny zawód dla ludzi liczących na równie duży wstrząs fabularny jak przy jedynce. ALE jakaś nowa produkcja osadzona w uniwersum Planescape, z porządną fabułą, możliwością podróży po sferach? Czemu nie, ale realizacja musiałaby być bezbłędna.
-
@Vetos No śmiem twierdzić że są znacznie lepszym pomysłem na bohatera GRY niż Geralt, do tego lepiej opisane i dobrze zrealizowane dawałyby ciekawy początek historii naszych własnych postaci. Geralt nie jest mój, nie jest twój. Geralt jest Sapkowskiego, i grając w Wiedźmina czuję się jakby ktoś dał mi sejwa z kompa Sapkowskiego, który to już kawał historii swojej postaci "zaliczył", a nam zostawił po prostu jakiś większy fragment do zabawy. Poza tym ten "najsławniejszy wiedźmin", ze względu na to że jest już w pełni ukształtowaną postacią może budzić różne emocje - Ciebie ta postać zajarała, a ja jej zwyczajnie nie lubię, i czuję się po prostu zmuszany na siłę do grania nią. Czy naprawdę RED tak ciężko było sklecić fabułę, której bohaterem byłaby postać tworzona przez gracza? Niektórym może jest to obojętne, ale dla mnie bezsensowne jest granie już wykreowaną, "przechodzoną" postacią, znaną milionom na całym świecie. To może przejść w kolejnym Call of Duty, nie w grze, której ambicją jest zostanie rewelacyjnym cRPG.
-
@Alaknar Mam podskórne wrażenie że... masz rację. Przynajmniej częściowo. Bo o ile z fragmentem o klonach Dooma czy sarkastycznym wypunktowaniu prostoty fabularnej Baldura, Icewinda etc. mogę się zgodzić, o tyle muszę podkreślić, że społeczeństwo jest rozleniwione. Przestaje myśleć, bo producenci robią wszystko, aby ich gra/film/książka była po prostu bardziej zjadliwa i łatwiejsza. Uważasz system D&D za głupi i prymitywny? Nie zgadzam się. Nie lubię go, ale cenię to że BYŁ TRUDNY. Bo przez to sama rozgrywka była bardziej wymagająca, w przeciwieństwie do dzisiejszych, banalnych systemów z 4 statystykami na krzyż i od biedy odpornościami na żywioły. Cieszę się że D&D już nie jest użytkowany w grach tak często jak kiedyś, ale chciałbym zobaczyć coś równie skomplikowanego, a przy tym bardziej logicznego... tylko po co, skoro Przeciętny Gracz nawet nie zerknie na taką produkcję?
-
[ciach] Mocne słowa, ale myślę że bardzo bliskie prawdy. Chociaż ja myślę że jest tu kwestia w czymś innym - ludzie są z natury leniwi, a producenci (nie tylko gier, ale i filmów, a nawet część pisarzy w dzisiejszych czasach) robią wszystko aby dopasować się do ludzi leniwych, zamiast podnosić poprzeczkę i wymagać od nich tyle, co w poprzednich pokoleniach. System walki (i ogólnie "funkcjonowania" postaci) w grach opartych na D&D w czasach, kiedy wychodził Torment, Bladur etc. nie był przesadnie krytykowany. Owszem, ludziom którzy nie mieli doświadczenia z papierowymi erpegami (w tej grupie jestem ja) było ciężko na początku przyzwyczaić się do tych wszystkich kostek, rzutów na szansę pierdnięcia krytycznego i resztę, ale po pewnym czasie po prostu wchodziło się w ten świat a sam system przestał przeszkadzać bo coraz lepiej się go opanowywało. A dzisiaj? Rekordy popularności biją kolejne klony CoDa, nic nie wnoszące do swojego gatunku sandboxy kopiujące tylko gry Rockstara... nawet cRPG, (które uwielbiam) w dzisiejszych czasach zaczynają niebezpiecznie często mieszać się z hack'n'slashami. Gry takie Torment to legendy nie tylko gatunku, ale i komputerowej rozrywki w ogóle, z tym że u dzisiejszego gracza wzbudzą co najwyżej uśmiech politowania i zmieszanie. "ZOMG LOL ocb jak można grać w takie coś, wolne toto, nudne niewiadomoco" itd. , takie właśnie takie głosy można często usłyszeć od ludzi, którzy lata 90 kojarzą z podręczników do Historii. A to oni są przyszłością KAŻDEJ z dziedzin. I ta nasza przyszłość została rozleniwiona, przez producentów, przez proste, coraz bardziej banalne produkty podawane na tacy, i wreszcie... przez nas samych, którzy siedzieliśmy cicho kiedy to wszystko się zaczynało. To moja osobista tragedia, ale obawiam się, że tej karuzeli już się nie da zatrzymać.
-
Planescape:Torment, to nie zwykła gra. Ba, nie patrzę na nią nawet jak na produkcję wybitną. Jest to dzieło, sztuka, "coś" tak wyjątkowego, czego nie widziałem w grach komputerowych ani wcześniej ani później. Porusza tematy ważne dla każdego człowieka, i to porusza po mistrzowsku, bo po każdym ukończeniu gra skłaniała mnie do myślenia nad rzeczami wyższymi, nawet wręcz filozoficznymi. Lubię literaturę, dobrym kinem też nie pogardzę, i śmiem twierdzić że Torment, jako jedyna gra, stoi na równi z najwybitniejszymi dziełami obydwu dziedzin sztuki. Uważam, że sama koncepcja fabuły ma na to największy wpływ - P:T jest historią bardzo osobistą, w której nie chodzi o ratowanie świata przed kolejną złą rasą/ideologią, ale o poskładanie naszego bohatera w całość. I wcale nie chodzi tu o przypomnienie sobie tego, co Namelessowi niefortunnie uleciało z głowy - chodzi coś więcej, o esencję człowieczeństwa, o jedyną rzecz która pozornie będąc jego największą słabością okazuje się być jego największą siłą. A odnieść to można do każdego z nas. Za każdym razem kończę tę historię wynosząc z niej coś do swojego życia, coś ponad kolejną ciekawą fabułę i świetne dialogi którymi raczyły nas erpegi tak przed laty jak i teraz. Wynoszę z niej emocje i wiedzę, poszerzenie horyzontów w sposób który być może mógłby... zmienić naturę człowieka. Czy to odczucia wzruszonego faceta który potrafi przeżywać tę produkcję po latach równie mocno, jak wtedy gdy za pierwszym razem jak kilkunastoletni dzieciak budził się w kostnicy po raz pierwszy, czy po prostu bezsensowne mielenie ozorem durnego fanboja? Oceńcie sami, ja nie mam zamiaru tego robić bo chyba sam nie wiem która z odpowiedzi jest prawidłowa. Wiem za to jedno - Tormenta ukończyłem ponad dziesięciokrotnie, a każde ukończenie tego arcydzieła było przeżyciem trudnym do opisania w świecie, gdzie wyznacznikiem jakości jest forma. Tutaj ona nigdy nie miała znaczenia. Treść przytłacza wszystko dookoła, i jest powodem dla którego można o Tormencie pisać jak o Grze z dużej litery.
-
To jest kwestia dyskusyjna, niektórym może odpowiadać Geralt jako bohater, inni z kolei, jak ja, woleliby postać, która nie jest tak obciążona przeszłością jak Siwy. Geralta darzę antypatią i żałuję że jestem zmuszany do grania nim, uważam że gra wiele by zyskała gdyby można było np. stworzyć własnego Wiedźmina ze spersonalizowanym wyglądem etc. , o którym można by powiedzieć "to jest moja postać", a nie "to jest postać Sapkowskiego z długą i zawiłą historią w której nie uczestniczyłem, ale która rzutować będzie na całą rozgrywkę".
-
Ja też napotkałem na błędy w zakończeniu - konkretniej dwa. Jeden to ten o którym wspomniałeś, czyli na moim zaimportowanym sejwie . Finishery były świetne, ale też czasochłonne. Walka w Origins była wolna i nudna, a jedynym sposobem dzięki któremu uchroniłem się od ciągłego ziewania był mod sprawiający, że każde zabicie potwora kończy się finisherem (KAŻDE). W DA2 walka jest tak dynamiczna i satysfakcjonująca że wręcz cieszę się że nic jej nie spowalnia. Dobrze że wziąłeś w cudzysłów, bo jak bardzo realistyczne jest wymachiwanie dwoma długimi mieczami chudziutkim elfem czy strzelanie magicznymi kulkami z kijka? Jak dla mnie to kwestia gustu, poza tym wciąż mam w pamięci kłopoty z walką w DA:O, gdzie postać "chodziła" dookoła wskazanego wroga dopóki nie natrafiła na ustaloną pozycję z której może uderzyć - przy wooooooolnym tempie poruszania się było to wprost mordercze dla gameplaya. Tutaj się całkowicie zgadzam, wrodzy magowie mają zbyt wąski zasób skilli i szybko giną, a ginęli by jeszcze szybciej gdyby nie ratująca ich teleportacja. Aż tak mi to nie przeszkadzało ale to fakt, nic szczególnego Bio tu nie wymyśliło, i nie dziwię się osobom które to męczy. Z tego co mi się wydaje to nie. Zresztą, po co? I tak jestem zadowolony że brzemię "głównych wrogów" przeniesiono na ludzi i . Ale zauważ że cały system walki został przemodelowany, podkręcenie prędkości i ogólna zmiana systemu ciągnie za sobą także większy dps. U, to ktoś tak w ogóle robił? W Origins broń zmieniałem tylko wtedy gdy znalazłem lepszą, i przez całą grę nie miał jakichś większych problemów. Braku penetracji pancerza prawdę mówiąc nawet nie zauważyłem (ani jej nie zapamiętałem z jedynki). No tu to mnie zdziwiłeś, bo dla mnie (grałem na normalu) była to potwornie wymagająca walka. Smok zasuwał za moimi postaciami czasem tylko przystając, by rzucić 2-3 kule i ruszał dalej. Chociaż trudność tej walki była zwiększana głównie przez przyzywanie tych pomniejszych smoków w trakcie. Nie wiem czy mówisz o tym daggerze z szansą na deathblow (Red Jenny Backbiter), ale u mnie działał jak należy, część mobów (nawet tych z dłuższym paskiem) ubiłem w ten sposób na jedno uderzenie bez użycia skilli. Chociaż bonus do szansy na deathblow zapewne nie działa na przywódców i innych bossów. nazbierałem ok. 120 suwerenów i od tego czasu ilość moich pieniędzy ciągle szła w górę (praktycznie nic nie kupowałem w sklepach, bo lepsze lub porównywalne itemy miałem z dropa, kupowałem chyba tylko plecaki, ulepszenia pancerzy i książki) aż do ponad 200 i tyle też miałem na koniec gry. Jeśli chodzi o broń, to tę znajdywałem głównie w sklepach, pod koniec gry mają ciekawe rzeczy na stanie. Część ze świetnych broni można dorwać na zadaniach pobocznych. (Finesse!) A wielkiego smoka możesz znaleźć w Kościanym Szybie w trakcie questu pobocznego w ostatnim rozdziale. Dobre itemy są rozsiane po sklepach, ale najlepszy armor (set "Armor of the Champion") zdobywasz wykonując questy w ostatnim rozdziale, najlepiej wszystkie bo znajdujesz go wykonując bodajże zadania poboczne (przynajmniej kilka części).
-
historii Meredith - którą nam opowiada, gdy ---->>> - absolutna perfekcja! Takich zadań bym chciał więcej w takich grach! : ) Szczególnie w pamięć zapadła mi scena, w której Hawke : D Fakt, to jest świetny quest, ale mnie najbardziej przypadła do gustu . W ogóle konstrukcja zadań pozytywnie mnie zaskoczyła, schematyczność nie biła aż tak po oczach jak w przypadku DA:O.
-
Broń której używa Hawke na tym trailerze to laska maga, Hawke kanonicznie jest magiem, co pokazują także trailery. . Nie wiem, jak się ma sprawa z mieczem wojownika, ale mam za to coś lepszego niż laska maga z Intro... Te bronie, którymi walczy Hawke w pierwszym etapie (heroicznej wersji zmagań w Lothering)... nie istnieją. Są to fejki, możliwe do otrzymania tylko przez edycję ekwipunku (znalazłem moda który daje nam te fejki jako nagrodę za dotarcie do Kirkwall), chociaż część broni (tak jak wspomniany przez Ciebie ])dzielą z nimi skina. Prawda, ale ze względu na bardzo podobną konstrukcję, ten sam engine i bliską współpracę Black Isle i BioWare w tamtym czasie myślę że umieszczenie jej na jednej półce z produkcjami Kanadyjczyków herezją nie jest.
-
Ten "pozorny wybór" o którym wspomina Evil Duo to fakt, z tym że mnie osobiście on nie przeszkadza (zwłaszcza że DA1 w porównaniu do 2 wypada blado jak albinos przy Somalijczykach). Zresztą, "cierpią" na tego typu pozorne wybory wszystkie gry Bio: Planescape: Torment: Saga Baldur's Gate: Mass Effect 2: Mógłbym tak jeszcze kilka tytułów wymienić, (np. ME1) ale jest to bezcelowe - ten schemat BioWare powtarza OD LAT, do tego schematu przyzwyczaiłem się już ja i wielu innych graczy i to między innymi tego schematu spodziewam się kupując kolejną grę od tego kanadyjskiego studia. Wiem jedno - wolę mniejsze pole manewru, ale za to fabułę ciekawą, dopracowaną i trzymającą w napięciu przez cały czas (Torment, Baldur, ME, DA2), niż wiele dróg do wyboru, podczas gdy żadna z nich nie jest dopracowana na tyle, aby dawać pełną radość z jej podjęcia (zmarnowany potencjał DA:O). Swoją drogą tego typu wybory określam mianem "Dwóch stron jednego medalu", wydaje mi się że idealnie oddaje ducha, który kieruje scenarzystami Bio.
-
Więzy Krwi to całkiem niezła gra (nie rewelacyjna, ale niezła), w której część elementów może się podobać (rewelacyjne pojedynki, ciekawy system osłon), jak i również wkurzyć (jazda konno). Multi nie uświadczyłem na razie, lista serwerów jest niezwykle mizerna i mam problem z połączeniem do któregokolwiek z nich. Tak czy inaczej - gra to duży krok do przodu w porównaniu do kiepskiej jedynki. Jeśli chodzi o gry westernowe to też będzie wysoko na liście - poziom RDR czy Desperados to to nie jest, ale o trzecie miejsce na podium może powalczyć ze stareńkim Outlaws bez kompleksów.
-
Owszem, nie da się tego fragmentu ominąć - zapewne ma to na celu zwiększenie dramatyzmu sytuacji Hawke'a, jak i zwiększeniu napięcia co do . A co do tego fragmentu o uzdrowicielu - co z ? W czym jak w czym, ale w uzdrawianiu i buffach sprawdza się pierwszorzędnie. Z drugiej strony, wiemy, że
-
Fakt, nie pomyślałem o tej żeńskiej formie tego słowa. Raczej z rozpędu, bo nigdy nie gram kobietami jak mam wybór w tej kwestii i zapomniałem o możliwości stworzenia żeńskiej Hawke. Mimo wszystko uważam że w angielskiej wersji brzmi to lepiej - "Champion of Kirkwall" brzmi oryginalniej i lepiej niż "Bohater Kirkwall".
-
Z taką sytuacją się nie spotkałem, rozegrano to lepiej niż np. w Oblivionie. Pod koniec gry w pełnym secie Czempiona (nie wiedzieć czemu w polskiej wersji jest nazwany Bohaterem) i z odpowiednimi sztyletami można było poczuć potęgę swojej postaci, jedną serią ciosów zabijając nawet przeciwników o przeciętnym pasku hp (ci z krótszym schodzili na 2-3 ciosy), z mini-bossami już trochę więcej zabawy było, ale z progresem postaci było już coraz łatwiej. Krótko mówiąc - absurdalnych sytuacji nie ma, czuć zwiększającą się potęgę postaci.
-
Dokładnie, też miałem takie odczucie, mniej eksploatowana lub całkiem nowa postać mogłaby dać części graczy większy komfort przy podejmowaniu ważnych decyzji. Rozumiem graczy, którym to nie przeszkadza, rozumiem tych którzy całą grę uznają za kawał dobrego produktu. Jednak dla mnie gra zbytnio odbiegała od tego, czego od niej oczekiwałem. Nie powiem, może się podobać, ale do mnie akurat nie przemówiła, kwestia głównej postaci to po prostu jedna z kilku rzeczy, które mnie od tej gry odrzucają. Anyway, zobaczymy jaka będzie część druga. Specjalnych oczekiwań co do niej nie mam, w końcu nie ma być rewolucją w porównaniu do jedynki, a "tylko" większym, lepszym sequelem. Swoją drogą nie wiecie czy w planach RED jest jakieś demko?
-
Gra dostała 7+, jednak nie "poszli po rozum do głowy". A szkoda, bo gra spokojnie zasługuje na 8, w mojej osobistej skali nawet 9.
-
Geralt i Bezimienny z Tormenta to różna para kaloszy, choćby dlatego że za Namelessem nie ciągnie się historia sagi i wielu opowiadań. Poza tym jego poprzednie "życia", "wcielenia" (czy jak to tam nazwać) prezentowały wiele różnych stosunków do świata, i gracz nie musi się czuć zobligowany czy przyzwyczajony do jednego Bezimiennego. A Geralt miał pierwowzór w książkach, przez co przynajmniej mnie gra zostawiła mniej miejsca na interpretację. Bezimienny, Shepard czy Hawke to ludzie z przeszłością przydzieloną "z góry", ale ich charakter, zachowanie etc. jest do dowolnego ukształtowania. Geralt z kolei już w książkach był dla mnie "pełną" postacią z ukształtowanym światopoglądem, i w grze która stara się być nieliniowa poważnie utrudnia mi wczucie się w rolę, z czym, w przypadku cRPGów Bioware nie mam najmniejszego problemu.
-
@Exol Chodziło mi bardziej o to że znając książkę wiem (mniej więcej), co zrobiłby Geralt w danej sytuacji, więc mając przykładowo opcje A, B i C wybieram C, czując po skórą że gdyby nie moja interwencja to bohater wybrałby B. Dodaj do tego moją awersję do tej postaci i masz dokładny powód dlaczego nie mogę "wczuć" się w postać. Uważam że lepszym rozwiązaniem byłoby np. danie możliwości stworzenia własnego Wiedźmina, czy nawet wybranie postaci, za którą nie ciągną się tomiszcza historii (jak Shepard czy Hawke w grach Bioware).
