Jump to content

Azzazel13

Forumowicze
  • Content Count

    60
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

10 Neutralna

About Azzazel13

  • Rank
    Ork

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array

Dodatkowe informacje

  • Ulubiony gatunek gier
    Array

Recent Profile Visitors

940 profile views
  1. Witajcie moi drodzy. Następujący problem mnie lekko nurtuje: Gram z koleżanką w don't starva na dedykowanm serwerze. I zawsze gdy ona go założy - ja mam lagi. Jeśli zaś ja go założę - lagi ma ona. Jeśli gramy na serwerze założonym przez osobę trzecią - żadne z nas nie ma lagów. Ki diobeł? Ma ktoś jakiś pomysł gdzie szukać problemu? (bo chcemy jednak grać we dwójkę na swoim serwerze) Gry są ze steama. Ja mam łącze 50 mb, koleżanka nie wiem (ona sama nie ogarnia jaki ma internet). Nie sądzę aby specyfikacja kompów miała tu znaczenie, zresztą pojecia nie mam na czym gra kolezanka.Ona pewnie tez nie.
  2. Nie przesadzacie trochę próbując analizować gwiezdne wojny niczym Zagubioną Autostradę Lyncha? Ja się przy tej części dobrze bawiłem. Lepiej niż przy nowej trylogii, ale to akurat nic nadzwyczajnego. Pewnie, nie oferuje niczego nowego, jest bardzo zachowawcza i zrobiona pod nostalgię fanów starych filmów. Ale technicznie jest w porządku, są miecze świetlne, nie ma Binksa, świąteczny blockbuster jak w mordę strzelił. Tym miał być, i wywiązuje się ze swojego zadania wzorowo. Niech żyją gwiezdne wojny i czekam na kolejną część ze spokojem. A nad dialogami czy charakterystyką będę się zastanawiał przy kolejnym filmie Jarmuscha. Nie przesadzacie trochę próbując analizować gwiezdne wojny niczym Zagubioną Autostradę Lyncha? Ja się przy tej części dobrze bawiłem. Lepiej niż przy nowej trylogii, ale to akurat nic nadzwyczajnego. Pewnie, nie oferuje niczego nowego, jest bardzo zachowawcza i zrobiona pod nostalgię fanów starych filmów. Ale technicznie jest w porządku, są miecze świetlne, nie ma Binksa, świąteczny blockbuster jak w mordę strzelił. Tym miał być, i wywiązuje się ze swojego zadania wzorowo. Niech żyją gwiezdne wojny i czekam na kolejną część ze spokojem. A nad dialogami czy charakterystyką będę się zastanawiał przy kolejnym filmie Jarmuscha.
  3. Obydwaj trochę przeceniacie Vuko. Facet nie był myślicielem - był najemnikiem. Wyszkolonym komandosem. Narzędziem stworzonym do działania. Siąść i czekać? Nie do tego go wytrenowano. Raz. Dwa, szybko przywiązał się do ludzi ognia. W lodowym ogrodzie powiedział wprost że jeśli Aaken ruszy do ataku, to on będzie bronił się razem z nadrzecznym ludem. Zaangażował się emocjonalnie w politykę tamtego świata i nie mógł po prostu nagle się ze wszystkiego wycofać. Nie ukończyłem jeszcze książki.
  4. A odświeżę, może ktoś zobaczy i się zachęci do oglądania. Szczególnie fascynujący był pietyzm z jakim reżyser uchwycił czołg. Prawie jak w "Okręcie". Podobało mi się również pokazanie mudżahedinów jako coś więcej niż cele do strzelania.
  5. Oj chłopie, jak poczytasz dalej to zobaczysz znacznie więcej takich dziwnych zachowań. Erikson nie ma zielonego pojęcia o tym jak zachowują się ludzie i w jaki sposób tworzą się związki. Nie kojarzę żadnej sensownej historii miłosnej a jestem gdzieś przy 10 tomie. Ale za to wymyśla fajnych zabijaków.
  6. Definiując, strefy gdzie istnieje zakaz całkowity posiadania broni, zakaz posiadania broni automatycznej etc, rejestrowanie broni etc. Jak dla mnie jest to zbyt mocno uregulowane, aby móc nazwać taki system "wolnościowym". Nazwałbym go takim, gdyby jedynym wymogiem stawianym przed kupującym było rejestrowanie broni oraz posiadanie ukończonych 21 lat. Co zawiera się w mojej definicji. Upraszczanie i ułatwianie relacji międzyludzkich. Jednakże mam wrażenie, że chcesz tą ochrone posuwać zbyt daleko. Jak już mówiłem, wolę być wolny niż bezpieczny. Widzę, ze się nie zrozumieliśmy. Ułatwiać te relacje, a więc tworzyć normy prawne i zachowawcze, zabezpieczające równość prawną wszystkich podmiotów. Sytuacja prawna w której napada mnie 3 bandytów w drodze do pracy i zabiera telefon to nie jest uproszczenie i ułatwienie relacji między nami. Raczej odwrotność, wprowadzanie niepotrzebnego napięcia, stresu, strachu, agresji a nawet i uszczerbku na zdrowiu moim i oponentów. Ergo twój argument jest niepełnosprawny. Mógłbym długo się rozwodzić. Ot, przykłady z ostatniego tygodnia - pani szanowna w urzędzie miejskim która chciała wiedzieć po co mi plany zagospodarowania przestrzennego i nie wyda mi ich póki jej tego nie powiem. Pani w dziekanacie która nie chciała mi wydać dyplomu żony bez notarialnego upoważnienia, bo przecież mogę być złodziejem. Pan policjant który zatrzymał mnie do kontroli trzeźwości, choć sączę jedynie cywilizowane drinki i nigdy w dniu kiedy mam prowadzić. Nigdy niczego nie ukradłem, nigdy nie wsiadłem za kierownicę po alkoholu, a mimo to jestem traktowany jak pierwszy lepszy typek spod ciemnej gwiazdy. Bzdura mój drogi. Wolność, to bycie podmiotem. To stanowienie o sobie. A nie brak prawa i regulacji. Wolność to jest to, że owszem, mogę cię zabić w każdej chwili. Ale nie robię tego - bo to jest mój wybór. No i dokonując tego zgodziłbym się jednocześnie na odbycie stosownej prawnie kary która mi się nie uśmiecha. Wolność to jest to, że nikt nie decyduje za mnie czy jestem przestępcą czy nie. Nikt za mnie nie decyduje do czego jestem zdolny, a do czego nie. Nikt za mnie nie decyduje w żadnej sprawie dotyczącej mojego życia. To nie jest równoznaczne z brakiem prawa. Bo bycie wolnym to także znajomość tego prawa i świadomość, że to prawo broni mnie przed innymi ludźmi którzy chcą tą moją wolność mi odebrać. Napisałeś, że prawo powinno bronić słabszego przed silniejszymi. Więc oczekuję, że to prawo obroni mnie przed policjantem chcącymi zmusić mnie do skontrolowania stanu mojej trzeźwości. Przed Terenią z urzędu traktującą mnie jak niemiłego natręta który czegoś od niej chce. Prawo powinno mnie bronić przed ciżbą sąsiedzką domagającą się wydziedziczenia mnie z mojej działki bo jest ona w środku osiedla i psuje plany zagospodarowania przestrzennego. Przed państwem odbierającym mi pieniądze z OFE i przed ministerstwem finansów nakładającym na mnie opłatę za oglądanie telewizji kiedy ja nawet tv w domu nie posiadam. Nie czuje, aby to prawo mnie broniło jako jednostki słabszej, toteż i jestem przez to prawo represjonowany, traktowany jako potencjalny przestępca i własność państwowa a nie wolny człowiek. blahblah Nie, to brak podmiotowości. Nie ważne jaki jest zakres tych decyzji, sam fakt że KTOŚ INNY może decydować za mnie o MNIE, samo w sobie jest łamaniem mojej wolności.
  7. Tylko cztery ostatnie? Przysiągłbym że znacznie wcześniej to się zaczęło. No nie powiecie że czytając prawdę, świat finansjery i piekło pocztowe nie zaczęliście nabierać jakichś wątpliwości. A kto wie ile tego jest więcej, bo i daleko mi od przeczytania wszystkiego ze świata dysku.
  8. Wątpię czy co miesiąc, ale nie przeszkadza to amerykańcom wcale w tym że uważają się za jeden z najszczęśliwszych i najbogatszych narodów a ludzie raczej garną do USA niż z USA uciekają. Zresztą, z tą wolną amerykanką to przesada bo dostęp do broni w USA również jest ściśle regulowany i ograniczony - choć więzy te są oczywiście luźniejsze niż u nas. Moja dusza jest tylko moja. Jeśli sobie chce hulać to kim jesteś, aby mnie zniewolić? Że sobie pofilozofuję. Prawo jest po to aby ułatwiać i upraszczać relację między ludźmi. Nie aby zakładać na nich kajdany a priori. Nie jestem przestępcą więc nie chcę być tak traktowany. Kto to w ogóle jest pezet? Wyguglam sobie jak skoncze posta. Anyway, w konflikcie wolnośc - bezpieczeństwo zawsze stanę po stronie wolności. Nie interesuje mnie broń, nie mam zamiaru jakiejkolwiek nabywać. Ale nie podoba mi się to, ze ktoś apriorycznie uznając mnie za przestępcę lub człowieka nieodpowiedzialnego mi posiadania tej broni zakazuje. Jestem podmiotem, a nie przedmiotem. Odkąd skoczyłem w dorosłość nikt inny (poza szanowną żonką i teściową, rzecz jasna) nie ma prawa decydować za mnie o moim życiu.
  9. Hmm. Polska zachodnia? W zaborze rosyjskim niby nie było broni, ale jak przyszli bolszewicy to każdy chłop ich witał z dwururki a wsie organizowały własne oddziały uzbrojonej milicji. Wojsko im tej broni nie dawalo - wręcz przeciwnie był rozkaz rekwirowania, więc skądś ją musieli mieć. Że się wtrącę. Wszyscy trochę za bardzo uogólniacie. Polska jest szeroka, rozległa i zróżnicowana. I inaczej podchodzono do broni na przestrzeni wieków w poszczególnych polski regionach czy też zaborach, Co to w ogóle znaczy, jaki jest wyróznik, i w jaki sposób społeczeństwa dojrzewają lub na odwrót. Pewnie że nie mamy, bo posiadanie tej broni jest ściśle regulowane i utrudnione. Tak samo jak nie mamy doświadczenia w ujężdżaniu wielbłądów - bo w Polsce nie ma wielbłądów zbyt wielu. Lecz gdyby wielbłąd latał po każdym skrzyżowaniu to w tydzien-dwa wszyscy potrafiliby się już do nich przyzwyczaić i opanować nawet jeśli nie jazdę to chociaż jak je przegonić z drogi. Amerykanie czy kanadyjczycy nie urodzici się z umiejetnością obslugi broni tylko się jej nauczyli, gdyż mają taką możliwość. My jej nie mamy.
  10. Rozumiem, że może w języku prawniczym taka definicja może oznaczać coś innego, lecz w języku potocznym brzmi mi dość podobnie do "dokonuje własnej interpretacji". Na zajęciach z prawa zawsze uczono mnie jak rozumieć jak coś działa, a nie jak to coś się w prawniczym żargonie nazywa. To tak tłumacząc własne stanowisko jedynie.
  11. Bez znaczenia czy podasz tytuł czy postać (jak znasz jedno to siłą rzeczy bedziesz również kojarzył to drugie). Rozmówcami są główny bohater i Bóg. I nie, nie jest to death note. Podałbym kolejny cytat, ale nie mam tego anime przy sobie a na youtubie rozmowa z bogiem to jedyne wideo poza trailerami. Rzucając więc inną podpowiedź: główny bohater niczym Jezus umarł i zmartwychwstał, niczym Pinokio został połknięty przez wieloryba. Był tchórzem, był bohaterem, był mordercą, był duchem, był artystą, musiał zostać więźniem aby stać się prawdziwie wolny. Cofał się w czasie, tworzył światy, przeskakiwał samoloty i wielkie okręty jednym susem. A jego historia nigdy się nie zaczęła ani nigdy nie skończyła. Brzmi enigmatycznie, ale do diabła, to zagadka wiec to chyba dobrze. Ano, szkoda że temat nie budzi ożywienia. Choć zdaję sobie sprawę z tego że moje upodobanie filmowe wcale nie pomaga.
  12. Skoro o tej broni już mowa, obiło mi się o uszy z radia fragment rozmowy na temat tych pozwoleń na broń, i ponoć policja wydała swoją interpretację prawna wedle której broń rozdzielnego ładowania traktuje jako broń wymagającą pozwolenia. Nie dotyczyło to każdego przypadku takiej broni, lecz niestety nie słyszałem początku rozmowy w której to wyjaśniał. Ktoś, coś? Uprzedzając pytanie, tak, policja ma prawo wydawać własne interpretacje obowiązującego prawa i dopiero sąd może jej interpretację unieważnić. I ponoć broń rozdzielnego ładowania kupić możesz, ale proch do niej jest już licencjonowany.
  13. W trakcie używania nawigacji telefon się zawiesił. Zrestartowałem poprzez wyjęcie baterii. Włączył się, pokazało się logo samsunga... i nic więcej. Po chili animacja loga załączyła się z powrotem - i tak w kółko. Próbowałem przywrócić ustawienia fabryczne poprzez kombos home+volume up+power. Menu ustawień włączyło się bez problemów. Wybrałem boot reset - zaskoczyło, i ponownie zobaczyłem powtarzające się logo samsunga. Bez żadnych zmian. Po kliknięciu boot reset na sekundę mignął mi na telefonie wiersz poleceń z którego zdążyłem odczytać coś w rodzaju "cant mount boot file". Telefon to samsung galaxy young z androidem. Jakiś pomysł?
×
×
  • Create New...