Jump to content

Arlekin

Forumowicze
  • Content Count

    906
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Arlekin last won the day on June 22 2019

Arlekin had the most liked content!

Community Reputation

68 Dobra

1 Follower

About Arlekin

  • Rank
    Elf

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Niestety mój problem z kradzieżą konta nie ma szczęśliwego zakończenia gdyż nie udało się mi go odzyskać. Pisałem kilka razy do pomocy technicznej z różnymi argumentami i sreenami wiadomości ale za każdym razem odpowiedź była ta sama - brak danych. Telefon też nie okazał się pomocny gdyż cały czas zgłaszał się automat. Czytałem o podobnych problemach użytkowników i niestety wielu kończyło tak jak ja z niczym. Nawet gdy udawało się im dodzwonić do pomocy to ta bezradnie rozkładała ręce. W zaistniałej sytuacji założyłem nowe konto i jedyny pozytyw to darmowe GTA V więc choć tyle udało mi się odzyskać.
  2. Kiedyś podobna dyskusja toczyła się tu na forum odnośnie innej marki Ubisoftu - Far Cry gdzie różnica pomiędzy trzecią, czwartą i Primalem były głównie w lokalizacji a w wypadku Primala uzbrojeniu, reszta to kosmetyka. To zawsze jest kwestia dyskusyjna, czym właściwie jest kolejna odsłona by w pełni zasługiwała na to miano i czy zawsze musi to oznaczać, że gra jest większa. Jeśli tak to po San Andreas kolejna odsłona nie miała prawa przypisać sobie cyfry 4 gdyż poza usprawnieniem graficznym zaliczyła spory regres pod niemal każdym względem - brak rozwoju postaci, znacznie mniej aktywności pobocznych do wykonania i ogólnie o wiele uboższy świat. Poza tym co w wypadku niemal każdej serii gier FPS z Call of Duty i Battlefieldem na czele? Czym tak na prawdę różnią się kolejne odsłony? W każdej robisz dokładnie to samo. Biegasz z punktu A do punktu B i po drodze eliminujesz przeciwników. Usprawniona zostaje grafika, zmieniona historia i tyle. Z Assassins Creed jest różnie. Pierwsza część była cholernie powtarzalna i monotonna przez co nie dałem rady jej ukończyć. Druga natomiast pokazała pełny potencjał nowej jeszcze wówczas marki i była najbardziej "asasynową" grą z serii. Ze starych odsłon najbardziej podobał mi się jednak Black Flag. Miał świetną historię , ekstra postacie, dobrze nakreślonego głównego bohatera (Connor w "trójce" to był półgłówek), przyjemną walkę i niesamowicie wciągające żeglowanie. Godzinami mogłem porzucać zadania i łupić kolejne okręty na otwartym morzu. Nie grałem w Unity ani Syndicate gdyż mój ówczesny komputet nie pozwalał na to ale z opinii jakie o nich czytałem nie żałuję. Dopiero wróciłem do serii gdy wyszło Odyssey i bardzo przyjemnie wspominam czas w niej spędzony. Odpocząłem po tym chwilę i niedawno wróciłem do Origins i wcale nie uważam by Odyssey to było "więcej tego samego". Widzę znaczne różnice i usprawnienia. Oczywiście ciężko oczekiwać by były to drastyczne różnice. Myślę, żeby móc takich ostrych zmian oczekiwać to gra musi powstawać odpowiednio długo. Drugą i trzecią odsłonę Wiedźmina dzielą cztery lata więc różnice są widoczne gołym okiem (pomijając oczywiście otwarty świat). Gdyby przenieść to na serię Assassins Creed to po Unity kolejną częścią jest Odyssey. Tu już różnica była by kolosalna i nikt by nie pomyślał, że jest to ta sama gra prawda? @konio52 zastanawia mnie natomiast co dla Ciebie definiuje grę jako reskina lub nie? Nie pytam złośliwie, serio mnie to ciekawi
  3. Oby w moim przypadku udało się to równie sprawnie. Choć obawiam się, że reakcja będzie taka sama jak na zgłoszenie przez internet. Niestety nie mam ale jeśli uda się odzyskać konto to na pewno tak zrobię. Choć najdziwniejsze i najbardziej niepokojące dla mnie jest to, że niby nie mają żadnych informacji by mój email był kiedykolwiek przypisany do tego konta. W prawdzie dopiero od kilku tygodni ten adres email był przypisany do tego konta ale chyba mimo to powinni mieć informacje o tym?
  4. Przepraszam, że piszę jeden post pod drugim ale trafiła mi się nieprzyjemna sytuacja i jestem załamany "wsparciem" jakie dostałem ze strony Rockstara. Zostałem okradziony z mojego konta Rockstar na którym miałem GTA V i RDR 2. Kilka dni temu na email dostałem wiadomość, że adres przypisany do konta został zmieniony. Od tego czasu nie mogę się zalogować ani do Social Clubu ani do Rockstar Game Launcher. Gdyż najwidoczniej poza emailem jest już ustawione nowe hasło. Oczywiście w tej sprawie napisałem do Rockstara. Następnego dnia dostałem jedynie odpowiedź, że nie mają danych by mój adres był powiązany z danym kontem. Dziękuję za taką pomoc. Dzisiaj wygrzebałem jeszcze numer telefonu do pomocy technicznej i będę się próbował tam z nimi jakoś dogadać. Próbowałem dzwonić ale w łikendy najwidoczniej nie pracują bo automat się odezwał tylko by dzwonić w godzinach pracy. Mam nadzieję, że tam dostanę lepsze wsparcie bo po prostu krew mnie zalewa, że ktoś się włamuje a tu takie olewanie.
  5. Zestaw gier z serii Stalker (Cień Czarnobyla, Czyste Niebo, Zew Prypeci) na 9,04zł w serwisie eneba.
  6. Skład drużyny można zmienić w obozie gdy się z niego wyrusza. Jednak jeśli jesteś na początku gry to nie dziwne, że nie masz możliwości wyboru bo masz akurat tyle kompanów ile możesz mieć przy sobie więc nie ma czego zmieniać.
  7. A co tu taka cisza? Niedawno zaprezentowano zwiastun nowego Asasyna i myślałem, że uruchomi to dyskusję. Jak oceniacie i na co się nastawiacie? Osobiście poczułem lekkie rozczarowanie gdy zobaczyłem , że jednak Wikingowie a nie Japonia. Dawno nie grałem w nic o walce w tamtych klimatach i była by to miła odmiana. Sekiro jest trochę zbyt hardkorowe jak dla mnie i czuję, że męczyłbym się przy tej grze nie mogąc jej poświęcić odpowiednio dużo czasu. Choć pewnie i tak zagram ale nie spodziewam się rewolucji. Stawiam, że będzie to Odysey w nowym otoczeniu z kilkoma zmianami i usprawnieniami w rozgrywce. Wolałbym też nieco mniejszy świat ale z lepiej upakowanymi atrakcjami. W poprzedniej odsłonie denerwujące było to, że czasem z pozoru proste i nudne zadanie zamieniało się w długą i ciekawą historię podczas gdy to jawiące się jako ciekawe sprowadzało się do przejścia z punktu do punktu i kilku rozmów. Wolałbym więc wyeliminowanie tych banalnych misji na rzecz samych konkretnych. Poza tym nie przemawia do mnie rozbudowa osady. Było już coś takiego w "trójce" i kompletnie to tam olałem. Wolę gdy rozwój skupia się bezpośrednio na bohaterze i ewentualnie czymś jak statek w Odyssey czy Black Flag skoro stale się z niego korzysta. Tutaj boję się, żeby za bardzo nie poszli w stronę Mount & Blade i by co jakiś czas nie trzeba było przerywać zabawy by jechać na drugi koniec mapy i odpierać atak wrogów na swoje włości. Nie mam nic przeciw obraniu bardziej rpgowego kierunku przez twórców ale nie uważam by było to tej serii potrzebne. W pierwszych czterech częściach bawiłem się świetnie bez tego i nie czułem, że czegoś brakuje jeśli historia mnie zaciekawiła (pod tym względem przoduje Black Flag).
  8. Na Uplay ponownie za darmo można zdobyć Assassin's Creed 2, Child of Light i Rayman Legends
  9. Gram w RDR 2 od niedzieli na moim lapku Lenovo Legion y530 i przyznam, że na razie jestem zaskoczony z dwóch powodów. Po pierwsze z tego jak płynnie gra działa. Na początku roku ogrywałem AC Odyssey i wszystko miałem na najniższych ustawieniach a w niektórych lokacjach i tak zdarzały się spadki płynności. Tutaj na średnich ustawieniach ani razu nie miałem nawet drobnego przycięcia a grafika prezentuje się po prostu cudnie. Niedawno grałem w Jedi Fallen Order i nie sądziłem, że w tak krótkim czasie inna gra tak zachwyci mnie grafiką. Po drugie bardzo wahałem się przed zakupem gdyż byłem niemal pewien, że gra nie przypadnie mi do gustu. Powolna akcja i elementy survivalowe nie brzmiały jak coś czego potrzebowałbym do szczęścia. Tymczasem świat Arthura Morgana bardzo szybko mnie pochłonął. Myślałem, że szybko się znudzę a tymczasem ciągle mam ochotę na więcej. W GTA zawsze denerwowało mnie jeżdżenie za misją przez pół miasta i później kolejne minuty jazdy na miejsce akcji. Tutaj wydaje się to tak naturalne, że zupełnie tego nie czuję. Jedyne co mnie na razie denerwuje to głos głównego bohatera kojarzący się z Jeffem Bridgesem i brzmiący jakby mówił podczas jedzenia. Tak wiem, że to taki charakter twardzieli z dzikiego zachodu ale u innych brzmi to lepiej niż u Arthura. Wolałbym głos w sylu Rusella Crowe lub Clinta Eastwooda ze starych westernów. Ten nie pasuje mi do wyglądu bohatera .
  10. Dzisiaj po kilkunastogodzinnym (może nawet kilkudziesięciogodzinnym) boju ukończyłem kolejną przygodę w odległej galaktyce. Zbierałem się do niej długo będąc przy tym pełnym obaw. Produkcji w uniwersum Gwiezdnych wojen ograłem trochę i były to Jedi Outcast 2, Jedi Academy, obie części KOTORów i TFU. Nawet mimo niechęci do rtsów zaglądnąłem na chwilę do Empire at War. Ominąłem jedynie produkcje skupiające się na grze sieciowej z TORem na czele. Filmy obejrzałem wszystkie. Książek przeczytałem kilka (mimo, że nie gustuję w fanfikach). Myślę, że mogę się więc śmiało uznać za fana (może nie zagorzałego) tego uniwersum. Wiem więc jak łatwo w tym świecie zgubić równowagę i przesadzić z efektownością. W końcu jednak się przełamałem i zagrałem. Gra spełniła moje oczekiwania mimo różnych zarzutów ale może po kolei. Najpierw historia mimo, że całkiem zgrabna i przyjemna do śledzenia to uważam, że po początkowym etapie zmienia się w coś innego niż sugeruje początek. Mamy tu bowiem padawana, któremu udało się ujść z życiem po słynnym rozkazie 66 i żyje w ukryciu. Super, podobał mi się motyw bohatera, który ostrożnie używa mocy tylko w konieczności i stara się nie zwracać na siebie uwagi. Nagle jednak gra z brudnego życia uchodźcy przenosi nas do świata poszukiwacza skarbów a ucieczka prze siłami imperium schodzi na dalszy plan. Nie uważam żeby wyszło to źle ale jednak czegoś innego się spodziewałem. Spotykamy ciekawe postacie i podobało mi się Co do postaci to mogę się przyczepić tylko do jednego bossa. W kwestii samej rozgrywki uważam, że momentami jest za dużo eksploracji w stosunku do walki. Mimo ciężkich starć to zwykle w momencie gdy dochodziłem do lokacji gdzie widać było, że czeka mnie dużo skakania i kombinowania co dalej, robiłem sobie przerwę czując zmęczenie. Nie twierdzę, że jest to słaby element. Wiadomo, że trzeba też odpocząć po walce ale czasem było tego po prostu za dużo. No i oczywiście backtracing, którego nie lubię bo wprowadza momenty gdy człowiek po prostu się odrywa myślami od gry. Nie ułatwia tego mapa na której zbyt często nie dało się wywnioskować gdzie zaprowadzą nas dane drzwi. W jednym miejscu błądziłem dobre kilkanaście minut zanim wróciłem na właściwą drogę. Zwłaszcza denerwujące było to w kilku miejscach gdzie dochodziło się zjeżdżając po lodzie czy gładkiej skale i dopiero na końcu się okazywało, że to nie tu i trzeba wracać dobrych kilka minut. Wreszcie esencja gry czyli walka. Element, który uważałem, że będzie słaby gdy okazało się ile czerpie z Dark Souls ale jednak uważam, że w tej konwencji ma sens. Podoba mi się, że mimo kierowania całkiem potężną postacią ciągle trzeba się liczyć nawet ze słabym przeciwnikiem, który może odebrać dużo energii jeśli zaatakuje się bezmyślnie. Pierwsze godziny były dla mnie bardzo trudne. Przyzwyczajony do walki z rpgów jak Dziki Gon, Skyrim czy slasherów pokroju Devil May Cry wpadałem w środek grupy przeciwników i próbowałem nawet na bossów nacierać od frontu bez zachowania ostrożności. Szybko sprowadziło mnie takie podejście do parteru i zmusiło do uczenia się innego podejścia do walki. Bardziej powściągliwej i poświęcającej więcej uwagi temu co robi przeciwnik. Bardzo to pasuje do całej historii. W końcu Cal to nie pełnoprawny Jedi a padawan i mimo dużych zdolności ciągle musi się wiele nauczyć. Wielu przeciwników dało mi popalić i nieraz miałem ochotę wywalić pada przez okno. Cóż przynajmniej wiem już jakim jestem słabym graczem i raczej nie prędko skuszę się na kolejną grę tego typu jak (zapewne o wiele trudniejsze Sekiro czy Dark Souls). Upadły Zakon dokopał mi konkretnie mimo, że grałem na poziomie Rycerz Jedi. Jedyne co mi przeszkadzało podczas walki to praca kamery. Wiele razy miałem sytuację gdy mimo zablokowania widoku na przeciwniku traciłem go z ekranu i ręcznie musiałem obracać gałką kamerę. Irytuje to zwłaszcza przy starciu z szybkimi przeciwnikami gdzie chwila nieuwagi mogła skutkować utratą niemal całego paska zdrowia. W grze tego typu to bardzo ważne i uważam to za sporą wadę. Ogólnie w grze natrafiłem na trochę dziwnych sytuacji. Miejsca w które wydają się bez problemu dostępne okazują się nie do osiągnięcia. Najdziwniejsze były chyba sytuacje gdy przeciwnicy dochodzili do pewnego momentu mapy i nie szli dalej mimo, że nie było po drodze żadnej przeszkody. Można było spokojnie ich wtedy wykańczać rzucając miecz świetlny. Równie nietypowe były zachowania przeciwników strzelających z dystansu (szturmowcy mniej ale na Dathomirze było to nagminne) , którzy po oddaniu kilku strzałów nagle zamierali mimo, że nie zmieniało się ani moje ani ich położenie i dopiero podejście o kilka kroków lub czasem nawet na odległość uderzenia sprawiało, że ponawiali atak. Podsumowując. Upadły Zakon dostarczył mi dokładnie tego czego oczekiwałem - solidnej walki oraz przyzwoitej historii, którą chce się poznawać dalej. Jasne nie wszystko wypadło idealnie ale przy żadnym tytule w uniwersum Gwiezdnych Wojen nie bawiłem się tak dobrze od czasów Jedi Academy. Niczego więcej mi nie trzeba do szczęścia. Polecam każdemu fanowi dobrej przygody
  11. Z braku czasu zmuszony jestem do bardzo przemyślanego wybierania tytułów do ogrania. Myślałem przez chwilę wyładować się w jakiejś odmóżdżającej sieczce typu Doom albo Rage 2, które teraz są na promocji ale ale jednak wolę coś bliższego mojemu gustowi i preferencjom. Ostatecznie wybrałem Fallen Order. Jestem fanem "Starłarsów". Dużo dobrego słyszałem o tej produkcji. Przekonuje mnie dobór czasu w jakim się rozgrywa i bohatera, który nie jest wszechpotężnym miotaczem piorunów a młodym, utalentowanym chłopakiem starającym się przetrwać w nowej rzeczywistości. Ponadto zawsze chciałem spróbować Dark Soulsów ale nigdy nie mogłem się zdecydować bojąc się, że braknie mi czasu na odpowiednie wkręcenie się w rozgrywkę i opanowanie jej mechanik. Wiadomo tutaj to nie ten kaliber trudności ale jednak pewne podobieństwa i inspiracje są widoczne. Trochę się boję właśnie tych dobrych opinii bo już kilka razy się przejechałem i po nasłuchaniu się haseł typu "musisz zagrać, to jest genialne" okazywało się, że tytuł zwyczajnie mnie nudzi po kilku godzinach. Nie oczekuję cudów. Liczę jedynie na przyjemną walkę mieczem, trzymającą się kupy historię (nie koniecznie wbijającą w fotel, wystarczy, że choć odrobinę zaciekawi i wzbudzi chęć poznania zakończenia) i nienużącą eksploatację. Jutro sprawdzę jak dużo midichlorianów się tu zmieściło
  12. @cali piszesz o tym jak o pewniaku a na razie to tylko plotki. Osobiście bardziej skłaniam się ku wersji, że tym razem będzie to zupełnie nowa, wykreowana przez gracza postać. Akurat REDzi teraz próbują swoich sił w takim rozwiązaniu w Cyberpunku więc tym łatwiej będzie im je wprowadzić do kolejnego Wiedźmina. Mimo, że darzę Ciri zarówno książkową jak i grową (o serialowej na razie nie mam zdania) dużą sympatią to wolałbym by była ważną postacią dla fabuły a nie głównym bohaterem.
  13. @Scouser Tylko skąd miała by tam być informacja o wydarzeniach po ME3 skoro akcja Andromedy dzieje się na 7 lat przed wydarzeniami z pierwszej części trylogii o Shepardzie?
  14. @SolInvictus w sumie nie pomyślałem o Wolfensteinie a w tamtym roku miałem zamiar w niego zagrać, dzięki @halinaeu skoro podobał Ci sie Origin to może Odyssey ? Przeszedłem i szczerze polecam. Wystarcza na bardzo długo. Co do wyścigowych to może Need for Speed: Heat? Zbiera całkiem dobre recenzje.
×
×
  • Create New...