Skocz do zawartości

Spike Fisher

Forumowicze
  • Zawartość

    205
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Spike Fisher

  1. Ja jeszcze ze swej strony dorzucę jedną sprawę do dyskusji o karze śmierci. Czy ktokolwiek z tych którzy mówią o tym, żeby sąd orzekał wine przy miażdżących dowodach byłby gotowy zająć się polityką personalną w naszym kraju i wziąłby odpowiedzialność za wszystkich sędziów prowadzących takie sprawy? Wielu prezentuje tu zwykłe "chciejstwo" zapominając, że systemy doboru ludzi czy ich kontroli i ogólnie odpowiedniego egzekwowania prawa są najzwyklej w świecie ułomne. I zawsze będą. EDYTA: Może moderatorzy darują (moim zdaniem powinni) w sprawie dyskusji o zakazie palenia, bo rozmawiamy o polityce
  2. A ja choć jestem na zaawansowanym etapie rzucenia nałogu jestem przeciw. Wiesz czym dla palacza jest zakaz palenia?? Rozumiem, w budynkach użyteczności publicznej (bary, restauracje), ponieważ w pomieszczeniach zamkniętych to jest niezbyt przyjemne dla niepalących. A więc kulturalni palacze wychodzą zapalić na dwór. A teraz?? Ciekawe jak się sprawa potoczy... A ja nie uważam, żeby zakaz palenia w restauracja, klubach itp. był słuszny. Cały trend na zakazywanie palenia w najróżniejszych miejscach przybrał niestety formę spychania palaczy na margines i ignorowanie ich praw. Można sądzić, że niedługo nie będzie klubów dla palących, przedziałów w pociągach dla palących itp., a nawet - jak gdzieś już jest, niestety nie pamiętam gdzie - nie będzie można palić we własnym (!) samochodzie, jeśli będzie w nim osoba niepaląca! To dopiero chore! Dlaczego ja, mając swój własny, w pełni prywatny klub, mam nie móc pozwolić moim gościom palić?! Szybko to stwierdziłeś... Może ktoś ma jeszcze coś do powiedzenia w tej kwestii, skąd wiesz, że nie. To nie chat.
  3. Aras-ocb - ja to wszystko wiem, znam Twoje stanowisko. Zacytowałeś jedo, a piszesz o czymś zupełnie innym. Odpowiedz może na moje pytania i zastanów się co z tego wynika. Chodzi o to, że choć teraz ktoś myśli, że może mieć 100% pewności za 100 lat może się okazać, że się mylił. Nie ma czegoś takiego jak 100% pewności. Nie, nie wiem... uświadom mnie.
  4. Holy.Deth, nie odnosisz wrażenia, że zabrnąłeś w ślepą uliczkę? Albo mamy coś ponad tym materialnym światem - coś, z powodu czego powinniśmy postępować tak a nie inaczej, albo powinniśmy postępować tak, żeby się opłacało (nam, społeczeństwu, zależy od wersji). Ale jeśli ani jedno ani drugie, to jak można mówić o tym, że człowiek coś powinien? Bez urazy, ale rozumiem, że dzieci mogą mówić o tym, że człowiek coś powinien, "bo tak". Ty natomiast powinieneś wiedzieć, że powinność musi z czegoś wypływać... He he, słowa "powinność" (w różnych odmianach) użyłem 6 razy (już 7) - tak nie powinno być
  5. Do argumentacji, dobry żart, Pzkw. Aras, myślisz, że na świecie są tylko uczciwe procesy? Myślisz, że dowodów nie da się fabrykować? Myślisz, że ludzie się nie mylą? I w końcu - myślisz, że nigdy żaden niewinny nie został skazany na karę śmierci w procesie, o którym wszyscy myśleli, że uczciwy i rzetelny? Dla mnie ani trochę. Zdarzają się sprawy rozwiązywane po latach. Dzięki nowej technologii na przykład. Prawo nie działa wstecz (choć zauważyłem, że PO ma inne zdanie ). Więc ewentualnie dlatego, że może jest niewinny. Ale o ile w przypadku więzienia można gościa w takim wypadku wypuścić, co już się zdarzało, to w przypadku kary śmierci każda pomyłka jest nie do naprawienia. He he, dobre. Możemy zabić niewinnych (którym bliscy raczej będą wierzyć), bo jak się wyda, że niewinny, to i tak nikt po nim płakać nie będzie. Dobrze zrozumiałem? Mnie zadziwiła Twoja... :roll:
  6. Ghost, czemu takiemu burakowi dałeś osta a nie z bańki? Nikomu by go nie brakowało, jemu też najwyraźniej nie zależy na obecności tu. A tak jeszcze w innym wątku nasyfi - to masz akurat jak w banku. Przechodząc do ludzi... To chyba nie jest takie łatwe. Wątpię, żeby ekipa CDA mogła zaplanować, co wrzuci na płytkę za pół roku (a tym bardziej za 9 miechów). Tego się nie da przewidzieć i nie da się takich planów robić. Ale fakt, że moglibyście się postarać o jakiegoś świetnego RPG-a i w ogóle zatroszczyć się o tych dyskryminowanych ( ) graczy co-to-nie-grają-w-FPSy. Na moim złomie i tak nic nie hula na razie, ale...
  7. Mam pytanie, na które znalazłem parę odpowiedzi w necie, ale do Was mam zaufanie Może ktoś podrzucić jakiś prosty sposób (najlepiej bez bawienia się w kodeki) na otwieranie plików Real Playera (m.in. *.rmvb zdaje się)? Jakiś alternatywny programik z zaimplementowanymi odpowiednimi kodekami? EDYTA: Nawet m.in. to real alternative znalazłem, widzę, że dobrze trafiłem. Dzięki wies.niak.
  8. Chyba prowadzimy dyskusję w dobrym miejscu - to w końcu komentarze do AR. Jeśliby się miała zrobić z tego naprawdę duża debata, to co innego. Wrzuć propozycję w "propozycjach offtopiców", niech się lud wypowie.
  9. Rozumiem, ale dlaczego nie? No nie wiem, lekarze chyba doradzają czasem kielonka Piwo oczyszcza organizm czy coś tędy. Zresztą faktycznie - niech RoZy poszpera i wyłoży to dokładniej. A mnie ciekawi skąd Ci taki pomysł przyszedł do głowy? Jaki? Że dobro to korzyść (lub przyjemność, użyteczność)? Paru już tak twierdziło - tak w dziejach (twórcy utylitaryzmu choćby), jak i na tym forum. Czy chodziło Ci o pomysł z zabijaniem staruszków? Tu inspirację dał mi smutny przykład Holandii, kiedyś przeze mnie poruszony. Jak to skąd? Nie opłacają się zwyczajnie - trzeba ich na ogół utrzymywać, leczyć itd. Świadkowie Jehowy: Dla mnie są śmieszni. Dlatego, że traktują Biblię płytko, jednopłaszczyznowo. Dlatego, że na ich spotkaniach czyta się "Strażnicę", którą od czasu do czasu podpiera się Biblią (właściwie tylko po to, że by móc powiedzieć "No tak, ten cytat jest poprawny"). Dlatego, że są zamknięci. Dlatego w końcu, że są zupełnie odporni na argumenty, nie potrafią sensownie dyskutować, nie rozwijają swoich poglądów, najczęściej można je zgruchotać paroma zdaniami. Wygląda to tak, jakby się bali myśleć...
  10. Zbiorczo... Ośmielę się tu nie zgodzić. (...) Zgadzam się z Tobą w całej rościągłości tego posta - można go uznać za doprecyzowanie moich poglądów. Po prostu moim zdaniem nieodpowiedni to sposób, są inne. Ten przekracza pewne granice. Kara śmierci, temat rzeka... cholernie brudna rzeka... Ja uważam, że władzy nad czyimś życiem nie powinien mieć żaden człowiek czy urząd. I nie tylko ze względu na możliwość pomyłki. Winnego też nie powinno się zabijać, nie bawmy się w Boga. Uważasz, że możesz osądzać, kto powinien a kto nie powinien chodzić po świecie? Ktokolwiek może? Nie trzeba go utrzymywać - można by przywrócić karę "ciężkich robót w kamieniołomach". Tak metaforycznie. Niech sam się utrzymuje i jeszcze płaci społeczeństwu za krzywdy. Przerzucajcie się dalej cyferkami... nigdy nie ma takiej pewności. Kiedyś ludzie byli pewni, że ziemia jest płaska...
  11. Po prostu złośliwy jestem, więc wyciągnąłem ten drobiazg Nie zgodzę się. Uważam, że najważniejsze jest wychowanie, ale moim zdaniem brutalne gry mogą mieć wpływ na psychikę. Jak dzieciak gra, to mu łatwiej dokonać mordu niż w realu. Fakt, że mord symulowany, ale zawsze, czujecie o co mi chodzi? Jak dokona już go w ten sposób to łatwiej potem o agresję w realu. Wiadomo, że każdy go odróżnia od wirtuala, ale na podświadomość dziecka taka symulacja morderstwa czy tortur może mieć wpływ. Oglądając informacje dziecko nic nie robi, jest widzem, tak samo w przypadku książek czy filmów.
  12. Zależy od sytuacji. Nawet zabicie człowieka może być dobrem' date=' ale może też być i złem. Podam to na przykładzie: (...) Zabijanie ludzi, na zasadzie "bo mnie się to podoba", jest złem. Gdyby na tym draniu dokonano egzekucji, a nie zachowano się "humanitarnie", to nie zginęłoby kilkoro niewinnych osób. One mogły żyć. A ja nie musiałbym zgrzytać zębami słysząc o tym wszystkim... Seryjny morderca to seryjny morderca. Dla mnie nie jest już człowiekiem. Jest seryjnym mordercą. Po prostu to zrobił. Jedyną drogą dla niego jest stryczek... Bycie humanitarnym to takie piękne i fajne, ale trzeba jednak być realistą.[/quote'] Dla mnie nawet seryjny morderca jest człowiekiem. Każdy człowiek jest człowiekiem. A jak się pojawia problem ucieczek z więzienia to należy się zająć uniemożliwieniem tego, a nie wprowadzać karę śmierci z tego powodu. Sensowniejsze są moim zdaniem inne argumenty za karą śmierci, a nie taki (w uproszczeniu, wiem) - "zabijajmy ludzi, bo nie da się ich upilnować". Czy ktoś może powiedzieć patrząc z perspektywy czasu "postąpiłem źle, mimo iż postępowałem w zgodzie ze swoimi zasadami"?
  13. Co Cię dziwi w abstynencji? Abstynencja Z tego co wiem, abstynentem jest ktoś, kto nie pije alkoholu, i tyle. Więc miesięczne dziecko jest dla mnie abstynentem, choć być powinno i to oczywista sprawa. Po prostu (według prawa, nie według mnie) każdy niepełnoletni powinien być abstynentem, nie znaczy to że pojęcie abstynencji w ogóle nie dotyczy nastolatów. Takie ja mam zdanie. EDYTA: RoZy, czy Ty komukolwiek, kiedykolwiek przyznałeś rację na FA? Tak z ciekawości EDYTA druga: jeszcze jedno Ja Ci wytłumaczę dlaczego - palę bo lubię. I nie ma w tym żadnej g.ówniarskiej stylizacji czy czegoś w ten deseń. Po prostu naprawdę to lubię, nie wyobrażam sobie porannej kawy bez fajki, a i piwo inaczej bez niej smakuje. Palenie też uspokaja - i nie jest to kwestia wyłącznie autosugestii, jak niektórzy twierdzą - nikotyna wpływa jakoś na mózg i pobudza do wytwarzania jakiegoś chormonu odpowiedzialnego m.in. za "stany euforyczne". A że szkodzi? Życie szkodzi
  14. Najpierw moja długa odpowiedz dla Holy.Death, który niestety dużo źle zrozumiał i w większości zwyczajnie się czepia czego popadnie. Sorry, ale tak już mam, że szczery jestem. Ano, ładnie mnie złapałeś. Wycofuję się z twierdzenia, że każdy ma swoją moralność. Czepiasz się. Padło pytanie, czy "myślę, że gdyby ludzie nie czuli sie lepsi od innych przeprowadzajac staruszki przez ulice to ktokolwiek by sie tym przejmowal?", a ja odpowiedziałem, podając przykład. Nie? Rozumiem' date=' że każdy może zabrać z twego straganu kawałek chleba, a ty jeszcze mu podziękujesz i powiesz, iż dobrze czyni?[/quote'] Źle rozumiesz. Nielogicznie. Twierdzę, że pewne czyny nie są (a na pewno nie przez wszystkich) uznawane za złe dlatego, że szkodzą społeczeństwu. Co nie znaczy, że uważam, że czyny szkodzące społeczeństwu nie są (nigdy) złe ani uznawane za złe. Masz jakieś kompeksy, czy co? Napisałem, że to moje zdanie, a Ty się unosisz i mi przypominasz, że moje? Myślisz, że po co ja to zaznaczam (mimo, że to oczywiste, btw)? Właśnie po to, żeby nie musieć takich tekstów czytać... Wierzysz w wolną wolę, jak mniemam. Nie uważasz, że te poglądy (szczególnie pierwsze zdanie) kłócą się z nią?
  15. Maverick, ja również często krytykuję Biblię wykorzystując takie czy inne cytaty - rola nietrudna, bo nietrudno takie, jak przytoczyłeś znaleźć. Artykuł do którego odsyłasz jest jednak wybiórczy, tendencyjny, a autor sięga po ewidentną manipulację, by udowodnić swoje racje - postanowiłem więc stanąć w obronie Biblii, choć łatwe to nie jest. Zamierzam nie tylko skomentować te wybrane przez Ciebie cytaty, ale również artykuł ogólnie i pewne jego szczególne fragmenty. Polemika spora jest, więc jak kto woli, może opuścić fragment poświęcony temu wątpliwej jakości artykułowi - czyli do następnych gwiazdek. No to jedziem... *** *** *** Spójrzmy na początek na tytuł - "Prymitywne Okrycieństwo" pasowałoby do krytyki całych czasów, do których odnoszą się wybrane przez autora cytaty z Biblii - ale, żeby ktoś nie skrytykował, że się czepiam tytułu i mu za dużo uwagi poświęcam, przejdę dalej. Dwa cytaty pięknie zestawione, zobaczmy co autor ma do powiedzenia od siebie... Powoli się zaczyna - obraz przedstawia scenę, która może się i z okrucieństwem kojarzy, ale ma już z nim mało wspólnego, bowiem Bóg nie pozwolił przecież Abrahamowi Izaaka zabić. Sam artykuł zawiera parę cytatów mogących być mocnymi argumentami, jednak całe wrażenie psuje tendencyjność i skłonność do manipulacji autora. Oto pierwszy przykład: drugi śródtytuł - "Niedokładna masakra" - oto autor w słowach Szczerze się zawiodłem' date=' że taki artykuł uważasz za porządny i godny przytaczania. Jeszcze gorszy od tego o aborcji tego samego autora. Szczerze się uśmiałem czytają "Prolog" "Racjonalisty", też tego samego gościa. Takie górnolotne pojęcia, a takie coś płodzi... (...)A co do icj jakosci - wiesz co, wymysl cos lepszego, a dopiero potem krytykuj, taka przyjacielska rada. Facet, co mowie z nieklamanym zalem byl pewnie madrzejszt od nas wszystkich tu razem wzietych, wiec troche pokory, ok? Mimo, że nie umiem pisać recenzji gier, mogę twierdzić, że jakaś jest lepsza od innej. To, że nie jestem reżyserem, nie odbiera mi prawa do wypowiadania się o jakości filmów. Nie przesadzaj. Ktoś, kto interesuje się filozofią (a ja się interesuję) musi się odnosić do poglądów filozofów, często krytycznie. obaj stosuja podobne poglady i podobna retoryke... wwl1 pisal dluzsze posty zawierajace wiecej tresci' date=' ale malo sensu i uciekal jak tylko mogl od rzeczowej dyskusji (glupia definicje wymoglem od niego dopiero po bodaj 2 stronach topiku). Ale jak widac Spike dzielnie chce zapelnic jego miejsce... wwl1 udalo sie troche zreformowac, zobaczymy czy podobnie bedzie tutaj...[/quote'] Dla przypomnienia przejrzałem sobie posty wwl1 z różnych topiców. Nie czuję się w żaden sposób urażony tym porównaniem. Jeśli pisząc o jego niereformowalności macie na myśli obstawanie przy swoim, korzystając z argumentów i wymaganie sensownej dyskusji, to ja raczej staram się być niereformowalny. Jak widać mamy różne zdania na temat retoryki i argumentacji wwl1. Koniec. Następnym razem będzie krócej, jak Amen w pacierzu
  16. Jakiś czas temu planowałem tu poruszyć sprawę akcji "Dobry wieczór" ale mi się zapomniało. Zapytam więc teraz - co o niej myślicie? Jeśli ktoś nie słyszał - akcja ta to pomysl Ośrodka Opieki Społecznej w jakiejś miejscowości czy województwie. Nie pamiętam gdzie dokładnie. Akcja polega na tym, że właśnie wieczorem pracownicy tegoż urzędu przychodzą do ludzi pobierających zasiłki z kontrolą. Dla mnie to wyżyny (bo o szczycie ciężko wyrokować) hamstwa. Nie wystarczy juz sprawdzać tych ludzi w ciągu dnia - trzeba im odebrać resztki prywatności, bo dostają pieniądze. W materiale jakiegoś programu informacyjnego, poświęconym temu tematowi wypowiadała się jedna z takich młodych "kontrolerek" mówiąc urzędowo-zbulwersowanym tonem o tym, jak to jakaś pani była pod wpływem aloholu. I co z tego, ja się pytam? Picie alkoholu to zło? A może Ci ludzie dostający pieniądze od Państwa nie mają już prawa go pić? Sama pewnie nie raz na imprezie pożądnie się upija ale jej wolno . Ja uważam, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Każdy człowiek ma prawo do tego minimum prywatności wieczorem, a urzędy mają masę innych sposobów sprawdzania, jak sytuacja danej rodziny wygląda. Wiczorem każdy powinien móc spokojnie zaprosić znajomych, napić się trochę, jeśli chce i mieć pewność, że żadne urzędasy nie zawitają do niego z kontrolą. Ciekaw jestem, co Wy o tym myślicie.
  17. Jak tak patrzę teraz na posty, wychodzi mi, że znaczna część tego mojego będzie poświęcona wyjaśnieniu moich poglądów i prostowaniu nieporozumień. No ale niech będzie, po części chyba moja wina. Na początku napiszę, że już nie raz zaznaczałem, że Chrześcijaninem nie jestem. Ostatnio w tym topicu, na końcu poprzedniej strony by się znalazło chyba. Więc jak się ma sprawa z moją wiarą w Boga? Nie wyznaję żadnej religii, na Boga patrzę bardziej filozoficznie, używając również często pojęcia "absolut". Ciągle szukam i szukać będę długo, najbliżej mi obecnie do deizmu, zdaje się. Tylko niech mi ktoś tu zaraz nie wyrzuca, gdzie to ja się z deizmem rozmijam, bo deistą nie jestem. Teraz troszkę cytatów. Hm... tu musze niestety stanąć po stronie Smutnego. Fakt moralność jest możliwa bez umów społecznych, ale tylko jeśli istnieje Bóg. Aj, wyszło mi dwuznaczne zdanie. Nie miałem na myśli tego, że moralność jest możliwa bez umów społecznych (choć i tą jest prawdą moim zdaniem), a że umowa społeczna jest możliwa bez odwoływania się do pojęć dobra i zła. Nie był to zdaje się jedyny sprzeciw dla mojego wykorzystania cytatu (Maverick, potraktuj to jako odpowiedź), pokrótce wyjaśnię moją motywację. Ile razy czytałem o tym zdaniu ("jeśli Boga nie ma, to wolno wszystko") było interpretowane w jedyny możliwy, jak mi się zdaje, sposób - nie można mówić o dobru i złu, jeśli uważamy, że Boga nie ma, ponieważ pojęcia te są ściśle z nim związane. Bez niego liczy się tylko to, co się danej jednostce czy grupie opłaca. Chciałem zwrócić na to uwagę, a zdanie odpowiednio to wyraża i samo cisnęło się na klawiaturę. Nie miałem ochoty sztucznie tego unikać. Nie uważam też, że skoro ktoś tak napisał, to tak jest. Rozwinąłem myśl na tyle, na ile wydawało mi się konieczne, dla przekazania jej sensu. Dlaczego pojęcia dobra i zła nie mogą funkcjonować bez wiary w istnienie jakiegoś boga? Bo nie sprowadzają się do tego, co komu się opłaca, możliwe jest działanie wbrew swojemu interesowi (a nawet wbrew interesowi społeczeństwa, bez korzyści dla jakiejkolwiek grupy), w imię dobra. Są pojęciami sięgającymi wyżej, ważniejszymi od czyjegokolwiek interesu. Nie należy sprowadzać pojęć dobra i zła do działania na korzyść grupy lub przeciw jej, bo nie po to są inne, żeby je równać z tymi drugimi. Może ktoś z Was, przedstawi mi definicję dobra i zła, nieodwołującą się do Boga (jakiegokolwiek), ani niesprowadzającą ich do czyjejś korzyści? Chętnie taką poznam. Zaraz, zaraz. Jeśli boga nie ma, to pojęcia nie znikają, ale podejrzewa się ich istnienie? Ponowię pytanie - czym wtedy by były?. Już sam nie wiem - uważasz, że jeśli ktoś twierdzi, że Boga nie ma, to może twierdzić, że istnieje dobro i zło czy nie? Chyba takie proste dla mnie jednak nie jest, bo piszesz niejasno. Moim zdaniem najwyżej każdy co innego uważa za dobre. Samo pojęcie dobra nie jest już tak różnie interpretowane. Można uważać, że dobro jest istotą i wolą Boga. Czym jeszcze może być? Wielu filozofów pisze "Bóg", do tego nie trzeba być wyznawcą żadnej religii. Św. Tomasz z Akwinu nigdy chyba nie twierdził, że są to dowody istnienia jakiegoś konkretnego Boga, a jednynie boga/Boga w ogóle. Dowody te są moim zdaniem wątpliwej jakości, tak na marginesie. Już ją dostałeś. Poproszę inną, najlepiej własnymi słowami.
  18. Spróbuję odeprzeć argumenty (?) Smutnego, co trudne być nie powinno. Rozwinąłem temat. A wypowiedz ta jest znana i przytaczana często w książkach filozoficznych, nie odebrałem jej też właściwego jej sensu nie cytując tu całej książki Bog ci dal prawa moralne? Zszedl do twojego pokoju i ci na scianie napisal? Wiec nie wal takimi katolskimi tekstami w dyskusji bo nie wiadomo gdzie sie schowac. Choćby pod stół, jak już masz chęć się chować. Pojęcia dobra i zła nie mogą funkcjonować bez odniesienia do Boga, niezależnie czy i gdzie by je napisał. Wyobraź sobie, że wiem (sam nie jestem chrześcijaninem). Wyobraź sobie, że pojęcie Boga też funkcjonuje nie tylko tam Na przykład w filozofii, no co Ty? Naprawdę? [ironia, jakby kto się nie zorientował] Nawet nie wiem, co masz na myśli mówiąc o "płaszczyźnie tylko teoretycznej"... Czym by były dobro i zło w takim układzie? Możesz mi wyjaśnić, gdzie odniosłem się do chrześcijaństwa? :? Wszystko jest umowa spoleczna. Jezeli tego do teraz nie zauwazyles to cale szczescie... uniknales szoku. Nigdy nie zastanawiales sie co trzyma cale spoleczenstwa w wzglednym pokoju? Mnie to zawsze interesowalo. Nie prawo, nie nakazy boskie, nie policja, wladza... to wlasnie umowa spoleczna. Gdyby jej nie bylo nawet Twoja mjoralnosc chrzescijanska by nie zwyciezyla z chaosem. Wszystko jest umowa spoleczna, czesto jednak ludzie na to zgadzaja sie nieswiadomie. Właśnie moralność jest czymś więcej, gdyż odnosi się do pojęć dobra i zła, które nie podpadają pod umowę społeczną... jest ona możliwa bez nich. To idź i kurde uświadamiaj katolików. O! Ja na przykład myślę sam, ale wierz mi - powoływanie się na np. wielkich myślicieli czy pisarzy (bo to na nich najczęściej się powołuję) to przyjęty zwyczaj. Ja chętnie zapoznaję się z ich teoriami i czasem mam ochotę się na kogoś powołać (bo nie będę przecież ściemniać, że sam coś wymyśliłem, ani rezygnować z cytatu, bo to czyjaś teoria). To, że ludzie przekazują sobie przemyślenia i wiedzę z pokolenia na pokolenie jest jedną z największych zalet cywilizacji.
  19. No tu jest problem faktycznie. To już zależy od społeczeństwa. Jeśli skutecznie powstrzymują je łagodne kary, bo jest "moralnie na wysokim poziomie", to takie wystarczą. Ale jeśli społeczeństwo jest mocno zdemoralizowane, czasem trzeba odstraszać ostrymi karami. Bo - nie oszukujmy się - społeczeństwo trzeba od przestępstw odstraszać karami, bo prawa przestrzegać inaczej nie będzie. Nie, nie. Źle mnie zrozumiałeś, tak głupich poglądów to ja nie mam. Dla mnie po prostu, to że gdzieśtam jest inaczej samo w sobie nie jest żadnym argumentem. Jeśli doda się argumenty za tym, że rozwiązanie "się sprawdziło" i "sprawdzi się" prawdopodobnie u nas, wypowiedz nabiera siły. Jednak nawet to dla mnie za mało. Prawo każdego kraju opiera się na pewnych zasadach, czy to w odwołaniu do Boga, czy bez. Należy zatem sprawdzić, czy dane rozwiązanie pozostaje w zgodzie z danym fundamentem prawa. Dlatego mechaniczne przeszczepianie tego, co stosuje większość jest po prostu bezmyślnym, stadnym zachowaniem. Spójrzmy na przykład "bezstresowego wychowania" - w Polsce stawało się modne, gdy w Ameryce, z której "przywędrowała" ta moda, społeczeństwo się z niej wycofywało, bo skutki były opłakane. To właśnie piękny okaz bezmyślnego przeszczepiania - bo przecież pomysł się nie sprawdził. Czasem można szybko stwierdzić, że dana ustawa wymaga nowelizacji, według mnie. Szczególnie, że twórcy ustaw w Polsce naprawdę robotę potrafią spartaczyć.
  20. Moim zdaniem w ogóle nie można mówić o moralności w oderwaniu od Boga, jeden z bohaterów "Zbrodni i kary" stwierdza, że "jeśli Boga nie ma, to wolno wszystko". I tak jest, bo czym miałoby być dobro i zło, jeśli nie można by tych pojęć odnieść do Boga, dawcy praw moralnych? W wymiarze społecznym (jeśli pomijamy Boga) taki zestaw zasad wzajemnego postępowania jest tylko jakimś utylitarystycznym sposobem osiągnięcia "największego szczęścia największej liczby ludzi", najzwyklejszą umową społeczną, a nie moralnością. Jeśli ktoś uważa, że istnieją dobro i zło w prawdziwym tego słowa znaczeniu musi w jakiegoś boga wierzyć. Choć czasem o tym nie wie
  21. Tak krótko, przed snem wrzucę jeszcze mały komentarz postu Meriba. W sporej części się zgadzam, ale... Ogólnie rzecz biorąc, chyba tak. Ale to chyba też zależy w jakich kwestiach, choć pewny nie jestem. Na pewno w wielu miejscach jest chore. Tu się zgodzę. Ale i to Ziobro może starać się zmienić, czyż nie? Ale czy np. łagodne lub nieegzekwowane, w pewnych kwestiach, prawo nie jest jedną z przyczyn? Mnie denerwuje, gdy ludzie zapominają, że karanie jest również samo w sobie zapobieganiem. Dziwnie często moim zdaniem powołujesz się na inne kraje. A Europa to tu się różni od Polski (albo odwrotnie, jak wolisz), a tu zrobili tak, a wszyscy już mają inaczej itd. To, że inni robią to czy tamto nie jest (przynajmniej dla mnie) żadnym argumentem za tym, że tak robić należy. Jak się wspomina czasem... Ale ty przy każdej okazji to robisz. Coś mi się hasło "psychologia tłumu" kołacze po głowie... Po raz kolejny chyba zapominasz, że można robić parę rzeczy jednocześnie. Poza tym przestępcza mentalność nie wynika tylko z biedy... Nawet bym się nie zgodził, że głównie...
  22. Do nieporozumienia doszło moim zdaniem dlatego, że oparłeś się na przykładzie tej właśnie czwórki, której wyjście nie jest jakimś specjalnie ważnym wydarzeniem, moim zdaniem. A inni to już zupełnie inna broszka i mnie też obecna sytuacja nie cieszy. Ale mam nadzieję, że się coś w tej kwestii w najbliższym czasie wyraźnie zmieni (przestępczość i chory gdzieniegdzie system prawny to przecież to, co mają ponoć naprawić kaczory), choć wiem, że jestem w mniejszości.
  23. Sprawa zawsze powinna być rozpatrywana indywidualnie (jest np. coś takiego w prawie, jak "nieprzezwyciężalne przeszkody" - choćby wypadek samochodowy), ale wszystko musi odbywać się zgodnie z prawem. Ty byś chciał, żeby "rozpatrywanie indywidualne" sprawy oznaczało olewanie obowiązującej ustawy? Niska szkodliwość społeczna nie może być tu argumentem, bo wg. ustawy mandat "automatem" wygasa, gdy ktoś oświadczenia nie złoży w terminie. Na dodatek, idąc Twoim tokiem myślenia, zawsze byłaby to niska szkodliwość społeczna. Nie chodzi tu o proces sądowy z powodu przestępstwa, a o zadziałanie obowiązującej "zero-jedynkowej" ustawy. Choć niektórzy wolą wierzyć, że to wściekły atak na opozycję (żeby tak zasosować popularną retorykę)... Kiedy to piszę, Walec toczy właśnie tyrady w tej sprawie. Ciekaw jestem, jak ona głosowała w tej sprawie i z ciekawości z pewnością postaram się to sprawdzić. Nie rozumiem czemu wiara w układ tak bawi czy dziwi. W obliczu możliwości takiego szantażu o jakim pisałem, nie jest to chyba tak nieprawdopodobne? I czy w takiej sytuacji nie wolno już w niego wierzyć? Nikt Tobie przecież tego nie nakazuje... Nie mam teraz specjalnie dużo czasu, więc nie zerknąłem do pełnego newsa, ale krótko się jednak wypowiem. Przecież nie są to seryjni mordercy ani raczej nie uciekną za granicę. Nic więc strasznego w ich odpowiadaniu z wolnej stopy. Choć oczywiście może to nie odpowiadać, ale bez przesady. Ja na przyjkład raczej nie czuję się mniej bezpiecznie z powodu ich przebywania na wolności - wątpię, by chcieli jeszcze jakoś podpaść...
  24. wormer - Według chrześcijaństwa grzech popełniony w nieświadomości grzechem nie jest. Należy jednak dbać o to, by wiedzieć, co jest dobre a co złe. Celowe utrzymywanie się w nieświadomości byłoby bowiem grzechem zaniechania. Tak ja to rozumiem. EDYTA: Mi się podoba, że wyrażenie skruchy jest okolicznością łagodzącą, służy to też chyba społeczeństwu. A moralność społeczna służy wymierzeniu (ułomnej) sprawiedliwości tu, na Ziemi. Każdy z tej ułomności sprawę sobie chyba zdaje... A przynajmniej powinien. Nessaja - Księża są w nienajciekawszej sytuacji. Ponoć większość tych "szeregowych" była zdecydowanie niezadowolona z objęcia przez Wielgusa urzędu. "Nie uchodziło" jednak krytykować decyzji biskupów poskich. Teraz sytuacja jest chyba lepsza, bo papież dał wyraz swojemu niezadowoleniu. Jednak nadal w obliczu wypowiedzi imć Glempa i hierarchiczności Kościoła księża nie są w zbyt komfortowym położeniu. Niestety.
  25. Sorry, ale kto ten przepis uchwalił? Niezwykle głupie to mogło być uchwalenie go. I jakie ma znaczenie, czy to prezydent, burmistrz, wójt czy radny i z jakiego miasta? Więc przykryjmy to g. na środku dywanu kapeluszem. Zawsze mnie zadziwia takie przeciwstawianie rozliczenia się z przeszłością patrzeniu w przyszłość. Czy próba ostatecznego zerwania w końcu z PRL-em, odmówienia możliwości sprawowania władzy sku*wielom, którzy niszczyli ludzi, osądzenia winnych przeszkadza w rozwoju? Ja myślę, że dopóki nie zrzucimy z siebie tego syfu przeszłości rozwój będzie utrudniony. Rybiński ostatnio zapytał, dlaczego może wiedzieć, kto zabił cara, a odmawia mu się wiedzy na temat najnowszej historii Polski (cytat niedosłowny, bo z pamięci, ale sens zachowany). Odpowiesz? Widzisz, niektórych (np. mnie) obchodzi. Jeśli jakiś papier dostanie nóżek i sam wyjdzie? Nie wiem, czy wiesz, ale papiery wychodzą, bo ktoś się w nich zagrzebuje. I może lepiej zagrzebać się raz a porządnie niż pozwolić, żeby przez x lat co jakiś czas te papiery "wychodziły"? Dla mnie liczy się jeszcze czy ktoś szkodził Polsce - w imię własnego interesu zazwyczaj. Bo z jakich powodów ludzie współpracowali z SB/UB/Wywiadem? Łatwiejsze awanse, możliwości wyjazdów czy jakieś inne korzyści. Sprzedawczyków u władzy, choćby nie wiem jak "kompetentnych" sobie nie życzę. Zestawiasz PiS z władzą PRL-u. Dobrze wiedzieć. EDYTA: Tym, którzy nie rozumieją największego zagrożenia, które płynie z niejawności dokumentów SB, wyłuszczył je ostatnio Rybiński na łamach "Dziennika". Przecież wiedzę na temat tego, co jest w tych dokumentach mają właśnie ludzie powiązani z uwczesną władzą. Jest to potężne narzędzie szantażu - ktoś, na kogo są świstki, pod jego wpływem może być kontrolowany. Zagraża to suwerenności decyzji ludzi sprawujących obecnie władzę i z pewnością rozwojowi państwa.
×
×
  • Utwórz nowe...