Skocz do zawartości

Spike Fisher

Forumowicze
  • Zawartość

    205
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Spike Fisher

  1. Dzięki. A zasilacz ktoś jakiś doradzi? Wiem, że pewnie prawie każdy to pociągnie ale nie chcę wydawać za dużo kasy ani kupować czegoś zbyt taniego. Na sprzęcie się znam mniej więcej na tyle, żeby móc to wszystko poskładać , a chcę wiedzieć o co mam pytać w komisie/sklepie
  2. Heh, ja mam sprzęcik słabiutki... Jakiś czas temu w moim złomixie wyminiłem płytę główną i procka (na K7 VZA i Durona 700). No i dysk na jakiś z 80GB, ale to chyba raczej nieistotne. Na sprzęcie się nie znam, a chcę do tego dołożyć jakąś grafikę z 64 MB i zasilacz który to wszystko pociągnie (bo ten co jest nie powinien nawet z tym sprzętem współpracować). Jak ktoś doradzi - będę wdzięczny.
  3. Ja się ostanio dowiedziałem, że nie ma takiego słowa jak "forumowicze" występujące w nazwie tego topicu. No i fakt - jak ktoś pisze posty, to na forach, a nie "forumach"... Więc poprawne by było "Forowicze o Sobie", zmiana pewnie nie nastąpi bo się oklepało, ale tak się dzielę nowiną od mamuśki, która to wieść od samego Miodka pochodzi EDYTA: Czas na zmianę avka. Tego pana lubię bardzo to i miło go w aviku mieć. EDYTKA: A conieco jeszcze napiszę, a co! Jeśli mówimy o tym samym to chyba nie ma powodu przestawać, nie? Że się tak spytam, bo zupełnie tego nie rozumiem - co fajnego jest w rybkach w akwarium? Ot, pływają sobie, jedzą karmę albo siebie nawzajem, nie pogłaszczesz, nie pobawisz się, w ogóle Cię kompletnie zlewają - po co toto? Wiecie co... Vito, pisałeś jakiś czas temu, że masz problem z organizacją czasu. Ja z kolei nie mam w ogóle jakiegolwiek trybu, gdzieś tak od dwóch lat. Ot, wstałem wczoraj koło 16, teraz (godz. 5) robię sobie kawę, dzisiaj do budy na 14:30 i raczej się nie prześpię do tego czasu. Potem wieczorem coś tam muszę załatwić, więc pójdę spać kompletnie padnięty ale znów nie wiem czy o 21. czy o 3. Wstanę może rano, może po południu. Swego czasu przez jakieś 2 miechy spałem regularnie co drugą noc i dobrze mi z tym było o dziwo! Ciekawe jak ja sobie na studiach poradzę Bo raczej będzie trzeba trochę przyzwyczajenia zmienić. A Drużynę A i Miami Vice ja bym chętnie w TV znów zobaczył.
  4. Takie pytanko do DIONA - dlaczego właściwie nie występujesz na FA jako Siekiera? Nie raz było to już powodem nieporozumienia. Zastanawia mnie to od jakiegoś czasu (pewnie już ktoś kiedyś spytał, ale mnie tu jeszcze raczej nie było )...
  5. Jeszcze zlosliwsza MOJA odpowiedz - NO I CO Z TEGO. Ja np. mam wieloletni nawyk pisanai na forach itd. bez polfontow i nie zamierzam z tym walczyc. Nic z tego. Dla mnie możecie nawet zrezygnować z interpunkcji, bo też łatwiej i przyjemniej. Mi się co prawda mniej przyjemnie czyta i trochę to irytuje, ale piszcie sobie jak chcecie, przeboleję Wkurza mnie tylko przy tym wszystkim czepiactwo CormaCa, jeśli chodzi o ortografy i to jego "nie zwykłem poważnie..." itd. Cpt Jack Sparrow napisał już, jakie on robi wrażenie. I tyle offtopu z mojej strony, bo mi jeszcze Pan Wielce Dorosły i Poważny osta da... Nie zwyklem dawac ostrzezen w ramach prywatnej zemsty - CormaC
  6. Najpierw pytanie do redakcji: Czy ktoś z Was gra w RPG (takie "papierowe")? Jeśli już ktoś pytał, to sorry, ale nie przeczytam wszystkich postów we wszystkich 5 częściach "pytań...". Słonko (jak już sobie tak słodzimy), czy Wy macie jakieś kompleksy, że ciągle o tym wieku...? :? Ja genezę przyzwyczajenia rozumiem, ale skoro z nim nie walczysz to świadomie i celowo nie piszesz poprawnie. Nie wiem czy to lepsze od przypadkowego błędu od czasu do czasu (każdemu się może zdarzyć)... :?
  7. Może się mylę, ale UE ma już do dyspozycji mechanizmy pozwalające na karanie poszczególnych krajów za niszczenie środowiska. I czym innym są takie mechanizmy, a czym narzucanie nam konkretnych zapisów w prawie, konkretnych kar. Dodam jeszcze, że jeśli na sprawę spojrzeć w odpowiedni sposób różne państwa nie mogą identycznie karać za to samo przestępstwo jeśli świadomość społeczeństwa jest na różnym poziomie. Zaostrzanie przepisów musi według mnie przebiegać jednak trochę płynnie.
  8. Hmmm... Podział na materię i energię wydaje mi się sztuczny w obliczu eksperymentów wskazujących na to, że materia może się w energię "przeobrazić" i odwrotnie. Co do tego, że wszystko, co istnieje musi posiadać materię, energię i informację - taki foton na przykład nie ma masy... A z nowoczesnej teorii strun (w uproszczeniu, o ile ją dobrze zrozumiałem) wynika, że świat składa się wyłącznie z energii! (teraz może ja bełkoczę ) Ja uważam, że świat materialny składa się z materii/energii, a człowiek (a może i zwierzęta) z tego samego + dusza. Nie zgodziłbym się z włączeniem informacji do tego podziału - informacja jest czymś, co my czerpiemy z cech otaczającego nas świata - nie jest własnością jego elemenów. EDIT: Heh, no nie wiem... jakby tak spróbować wyciągnąć wspólne cechy "dobra" różnie pojmowanego przez różnych ludzi... nie wiem, czy by się coś znalazło Po Tobie się ich nie spodziewałem
  9. Złośliwe pytanie do CormaCa - Czy wiesz, że w naszym wspaniałym, ojczystym języku, w którym każdy powinien (według Ciebie) umieć pisać poprawnie jest coś takiego jak znaki diakrytyczne?
  10. Heh, branie ludzi do woja z 4-5 dioptriami to paranoja, skoro teraz ponoć potrzebują coraz mniej wojaków i coraz mniej biorą. No ale jak tu inaczej zbadać oczy, jak nie doświadczalnie? Mieli ponoć przestać dać się nabierać i wyłapywać symulowanie i takie są skutki. Ja mogę być (niemal?) pewny mojej wolności, bo żeby kogoś z padaczką brać do wojska to chyba trzeba by idiotą być. Atak z palcem na spuście nie skończyłby się dobrze dla oddziału Alergie jakieś mam (na truskawki m.in. ), choć lekkie i niebadane. Kłuje mnie serce czasem, ale do lekarza dopiero się wybieram (a przyczyn mogę się domyślać - nadwyrężanie organizmu, kawa i inne używki, o których tu pisać nie będę). Ale ogólnie czuję się świetnie i na pierwszy i drugi rzut okiem - okaz zdrowia
  11. Ależ to jest częściowe odebranie suwerenności. Przecież jeśli pomysł wejdzie w życie Polska nie będzie mogła suwerennie podejmować decyzji w tej sprawie. Są dwie wizje UE i nikt się z tym nie kryje - superpaństwo (czyli ograniczona suwerenność poszczególnych państw, przeniesienie władzy "do góry") i "Europa Ojczyzn", "federacyjna". Ja zdecydowanie skłaniam się ku tej drugiej wizji, ale od dłuższego czasu UE skręca ku pierwszej.
  12. Ja udaje, że się uczę, a poza tym dostanę pewnie kategorię E - do schronu przez matkami z dziećmi i inwalidami W każdym razie na pewno nie A. He he, rodzice tak mają. Tak jakby kiedyś jakiś psycholog pomógł komuś na siłę (nawet jeśli problem był). Czuję, że powoli zaczynam się wybudzać z letargu zimowego. Ciągnie mnie bardziej na dwór, humorek wraca, energia, chęć działania Po mojej urodzinkowej imprze (6 II), czas na imprezę przyjaciółki (16 II). Wiosnę raz na ciepło poproszę. I to szybko.
  13. A jaki Ty masz zarzut do tego dziennikarza (ewidentnie jakiś masz)? Tak przytoczone przeze mnie fragmenty, jak i cały artykuł jest raczej merytoryczny, rzetelny, nietendencyjny... Wydaje mi się, że to Ty na siłe dopisujesz do tego "brudną" (?) grę polityczną. Jakie chciałbyś dostać dowody na na niewywiązanie się Sikorskiego w odpowiedni sposób ze spraw, nad którymi trzymał pieczę? Mi osobiście nietrudno uwierzyć, że taka medialna osobistość, jak Sikorski nie była wystarczającym fachowcem. Tak często bywa z tymi "gwiadami". Sam zresztą przyznał (w czasie konferencji), że miał problemy z odpowiednim przygotowaniem operacji w Afganistanie. Macierewicz - tu już nie potrzebujesz dowodów? Ostrożnie, bo wychodzi na to, że wystarczy, że ktoś coś powie o nielubianej (niedarzonej zaufaniem) przez Ciebie osobie, a Ty to łykasz od razu. Poczekajmy na dowody. Zgadzam się z ogólnym stwierdzeniem, że te zawirowania w rządzie są trochę niepokojące, ale premier powinien mieć zawsze wolną rękę w tej kwestii, niech wybiera indywidualności, jeśli chce, jesli nie to nie. Liczy się efekt i to przede wszystkim należy oceniać. Chyba, że w rządzie by wylądowała pani ze spożywczaka albo ja
  14. Żadko się w FoSie udzielam, czas najwyższy na jakiś drobiazg. Imiona (polskie)... Z tych przeznaczonych dła płci brzydkiej mi najbardziej podoba się (moje przez przypadek ) Szymon. Z żeńskich Weronika (choć to, że moja średnio lubiana przeze mnie siostra takie nosi trochę wrażenie psuje), dwie ważne Weroniki w moim życiu się pojawiły, ale nie tylko sentyment tu gra rolę chyba - ładne to imię po prostu, zawsze tak chyba uważałem; Julia, Agata i Alicja (w tych dwóch ostatnich przypadkach zdecydowanie rolę grają konkretne osoby). Ferie... Szkoda, że się skończyły, ale ponieważ chodze do wieczorówki i mam 16h/tyg, a i dużo nieobecności płazem puszczają to jakoś bardzo tego nie odczuję. Może sobie przedłużę nawet o tydzień, nic w tej szkole wartościowego nie ma, chyba że przystosowanie do obcowania z kretynami. Dzisiaj na pewno nie idę, o nie! Heh, od drugiej siedzę na forum, cała nocka zleciała. Nie byłem od czasu sporego na dłużej, to nadrobić musiałem, ale jak tak dalej pójdzie to mi regularnie pół dnia (lub całą noc) forum będzie zajmować...
  15. A propos ochrony środowiska - "Bruksela wprowadza nowy termin "zbrodnia przeciwko środowisku" - pierwsza strona weekendowego "Dziennika". W artykule można przeczytać, że "Wszystkie kraje Unii Europejskiej będą musiały wprowadzić do swoich kodeksów kary za śmiecenie i zanieczyszczanie" środowiska. "Jeśli pomysł wejdzie w życie [a raczej wejdzie, na duży opór się nie zanosi - S.F.], truciciele będą na terenie całej Unii ścigani jak zbrodniarze, za którymi będzie można nawet wysyłać listy gończe". Kary będą sięgały "nawet do 10 lat (...) jeżeli trucie spowoduje ofiary w ludziach". "Do tej pory na terenie całej wspólnoty tak jednolite prawo wprowadzono w związku z zagrożeniem terrorystycznym". Dla mnie to już przesada. Ja rozumiem, że środowisko trzeba chronić, ale może niech nam Bruksela łaskawie nie mówi, jakie my mamy mieć paragrafy i ile lat mają dostawać przestępcy. To kolejny krok na drodze do odebierania poszczególnym państwom suwerenności i tworzenia "superpaństwa". Po terroryzmie i narkotykach czas na "ekozbrodniarzy", potem znajdzie się kolejny powód, by wprowadzić jednolite prawo, potem następny itd. Niemcy reanimują pomysł konstytucji (naciskając na Polskę), która jest fundamentem państwa (a państwo o nazwie UE nie istnieje przecież na razie). Warto przypomnieć na marginesie, że UE chciała regulować rozmiar pomidorów, a gdzieś w Polsce zrobiono skrzynki na listy (!) zgodne z normami unijnymi, tylko że nam nieznormalizowane koperty wypadały... Ogólnie jedna wielka paranoja, za którą ludzie, co do poczytalności których można mieć poważne wątpliwości biorą ciężką kasę. Bruksela chce regulować wszystko, bagno jakich mało. P.S. Jak ktoś odpowiedzialny uzna, że to post do tematu "Unia Europejska", to ja nie mam nic przeciwko przeniesieniu, tu mi bardziej pasował.
  16. Ze sporym opóźnieniem niestety... Wyjdzie kobyła (możliwe, że mój osobisty rekord) No i wrócę do urwanego tematu, ale dyskusję o ewolucji chętnię obserwuję i troszkę się wypowiem. Ja zwróciłem tylko uwagę, że nawet jeśli nie moglibyśmy idei dobra poznać, nie zaprzecza to jego istnieniu. Że również nie dowodzi, to oczywiste. Tylko to' date=' znaje się, pozostało bez mojej odpowiedzi: Nie śledziłem specjalnie żadnej dyskusji z udziałem wwl1, przejrzałem dość pobieżnie jego posty i chyba niepotrzebnie w ogóle wypowiedziałem się na temat porównywanie mnie z nim. W każdym razie - innych może i te podobieństwa interesują - mnie niespecjalnie. Nic nie pisałem w tym zdaniu o jakimkolwiek podążaniu za jakąkolwiek wolą. Staraj się czytać ze zrozumieniem, jeśli łaska Dokładnie. Współcześni kreacjoniści nie negują ewolucji jako takiej' date=' uważają, że człowiek nie jest dziełem przypadku. Ja tak radykalny w stwierdzeniach na Twój temat nie będę, ale faktem jest, że teoria to coś, co tłumaczy pewne zjawiska i nie jest udowodnione (czyli racjonalizuje właśnie). Po dowodzie staje sie faktem naukowym. Napisałeś wcześniej o teorii grawitacji i Cię zaskoczę, bo nie jest ona chyba tak oczywista, jak Ci się wydaję. Mówi, że własnością ciał jest przyciąganie, a jest poważna teoria (chyba nawet samego Einsteina) mówiąca, że jest to efekt zakrzywienia czasoprzestrzeni a nie własność ciał. One zdaje się zakrzywiają czasoprzestrzeń, ale nie powodują zmiany ruchu ciał w tejże, a jeśli to nie bezpośrednio. Tak więc widzisz, teoria grawitacji jest właśnie teorią grawitacji. Nie siedzę w (astro)fizyce, więc Ci tego specjalistycznie nie wyłożę (a i rąbnąć się gdzieś mogłem), ale poszukam (nie jestem pewien, ale chyba w książce "Krótka historia czasu" jest to wytłumaczone, swoją drogą - naprawdę niesamowita książka, polecam gorąco ). Koniec, starczy, parę godzin to chyba płodziłem Jest godzina jaka jest, także ewentualne błędy wybaczcie.
  17. Ja raczej rzadko choruję, jeśli już to przechodzę to lekko. Zazwyczaj kiedy zaczynam się gorzej czuć, a naprawdę mi zależy na tym, żeby nie zachorować - zwalczam chorobę. Co innego, kiedy jestem ogólnie zmęczony i chciałbym móc parę dni z czystym sumieniem poleżeć w łóżku. Wtedy mam to jak w banku
  18. Zły lub dobry może być wolny wybór, myśl, czyn. Materia pod to nie podpada. To chyba mówi samo za siebie? He he, wiedziałem, że to wyciągniesz. Otóż dowody te, jako ogól są wątpliwej jakości, ale ten właśnie jeden jedyny (trzeci) dowód, uzupełniony dowodem ontologicznym jest dla mnie jakości jak najbardziej pierwszorzędnej. Nie zaznaczyłem, że jest on dla mnie wyjątkiem, mój błąd. A co do reszty - "wątpliwej jakości" nie oznacza "nic nie warte". Bóg nie może czegokolwiek zrobić przypadkiem, nie możemy też być "efektem ubocznym", gdyż Bóg, jako że jest idealny, jest w stanie stworzyć idealny plan, w którym wszystko ma cel i sens.
  19. Przyznam, że zrobiło się dla mnie ciekawiej, a poprzeczka podskoczyła... I może to był błąd... Człowiekowi do poznania czy opisania absolutu bardzo daleko' date=' a skoro dobro opiera się na absolucie to i jego rozumienie/postrzeganie jest skazane na wypaczenie.[/quote'] Racja. Nie twierdziłem, że człowiek może np. bezbłędnie stwierdzać co jest dobre, a co złe. Najważniejsza jest chęć czynienia dobra, a nie to jak to komu wychodzi. Niekoniecznie jedno wynika z drugiego. Jeśli np. miałby informacje na temat tego co jest dobre, a co złe z zewnątrz, a nie z podświadomości, wcale wiedzieć, czym jest dobro nie musi. Jeśli ktoś mówiłby mi, co jest "bździkwygowe", a co nie wcale nie musiałbym wiedzieć, czym jest "bździkwygowość" A słyszałem, pewnie. Tylko czy człowiek może czerpać wiedzę na temat tego, co jest dobre od samego siebie? Musiałby tę wiedzę w jakiś sposób nabyć... Można by na to odpowiedzieć językowo ( bo tak zadecydowała pewna umowa społeczna [ wedle niektórych teorii ] zwana językiem' date=' a stworzona przez człowieka ), ale to byłaby mała przewrotność ze strony filologa... Ale można też odpowiedzieć biologicznie podając ewolucyjny przebieg rozwoju danej rośliny, która doprowadziła do powstania rzeczone jabłka.[/quote'] Z ciekawości - jesteś filologiem? Jaką filologię studiowałeś/studiujesz? A co do naszego (metaforycznego) jabłka - nikt przy zdrowych zmysłach nie polemizowałby ze stwierdzeniem, że jabłko jest jabłkiem. I tu istota mojej metafory. Przyznam, że nie bardzo rozumiem... Chciałbyś utożsamić zło z wolą Boga? Podejrzewam, że zacząłeś pisanie tego posta, gdy mojego ostatniego jeszcze nie było na forum. W każdym razie w nim na to odpowiadam. I tak uważam. Joszua (czy jak się to pisze) w Mistrzu i Małgorzacie powiedział "nie ma złych ludzi, są tylko ludzie nieszczęśliwi" (z pamięci). Cytat warty uwagi i przemyślenia. Moim zdaniem można logicznie udowodnić istnienie Boga (zuchwały jestem, nie ). I nie trzeba wtedy udowadniać istnienia dobra, bo Bóg nim jest. Teoria ewolucji nie zostawia Bogu miejsca na twórczość? Bóg mógł przecież stworzyć człowieka poprzez ewolucję. Według deizmu jesteśmy obojętni Bogu, a do deizmu mi całkiem blisko. Ale teorię, że możemy być wynikiem błedu w sztuce, usłyszałem pierwszy raz od Ciebie. Dziwna o tyle, że zakłada, że Bóg może się mylić, a to chyba absurdalne jest, nie sądzisz? Postaram się krótko, wybierając naprawdę mało: Ta masa czy energia musiała się skądś wziąć. Owszem, zaatakować tej dowód w ten sposób jest całkiem łatwo. Tyle, że z jednorożcem jest troszkę inaczej niż z absolutem. Istotę i istnienie tego pierwszego można rozdzielić, istota i istnienie Boga są jednak nierozerwalne. Wiem, że to nieprzekonujące i przyznaję - tu nie potrafię do końca wytłumaczyć mojego odczucia i uargmentować wystarczająco tego, co powyżej napisałem. Ale to za mało, żeby zmienić moje zdanie, ostaje się bowiem choćby trzeci dowód św. Tomasza, uproszczony niestety niezwykle w podanym przez Ciebie artykule i właściwie nie "zaatakowany". Mówi on (uproszczając) że skoro istnieją byty przygodne, czyli nie wieczne to istnieje taki czas, w którym ich nie ma (nie żyjemy przecież od zawsze). Musi zatem istnieć byt, którego istnienie jest konieczne - istnieje on zawsze (i istnienie jest w jego istocie, w przeciwieństwie do bytów przygodnych - a propos Kanta) i jest stwórcą bytów przygodnych i przyczyną ich istnienia. Pytanie, co było przed Wielkim Wybuchem (czy też, kto stworzył Boga) jest o tyle bez sensu, że sformułowanie "przed Wielkim Wybuchem" jest sprzeczne. Nie było żadnego "przed"! Wraz z Wielkim Wybuchem (czy innym początkiem świata, jeśli odkrylibyśmy, że był inny) powstał czas. Nie można pytać "co było przed czasem" ani twierdzić, że "ktoś musiał stworzyć Boga".
  20. Ja powiem "dziwne". A ludzie nie rzucają fajek dzięki silnej woli? Nie przesadzajmy. Są ludzie uzależnieni od czekolady, która też zdaje się dział jakoś na mózg... To też narkotyk? Zostawmy te świstki, po co się babrać w papierach tajnych słóżb PRL? [ironia skierowana do niektórych]
  21. Mogę Ci podać takie przykłady, ale na wstępie zaznaczam, że łatwiej mi argumentować czym jest dobro niż co jest dobre. Przychylam się też do poglądu filozoficznego, że są czyny dobre i słuszne. Dobre to te poczynione z chęci czynienia dobra, słuszne to te, które są również obiektywnie dobre. I przykłady (trzymając się terminologii) czynów słusznych i niesłusznych - ratowanie życia i odbieranie życia. Wszystko jednak zależy od sytuacji, a to jest pewne uproszczenie. Nie wierzę w szatana. Miałem sobie z tej definicji wydedukować, że patrzysz na sumienie, jako na twór uformowany tylko i wyłącznie przez społeczństwo? Bo Twoja odpowiedz nie podoba mi się, ponieważ nie jest jasna i jednoznaczna... Dla mnie zło = brak dobra. Złe, w sytuacji gdy wybierasz z dwóch dóbr, jest wybieranie mniejszego. Tu się zgadzam ze św. Tomaszem. Chyba było to też u Arystotelesa. Choć określenie co jest większym dobrem nie zawsze jest łatwe. Ja moje pojęcia dobra i zła na czymś opieram, Ty nie. Bóg (według mnie) dopuszcza zło w imię dobra, jakim jest wolna wola. Moim zdaniem ludzie nazwali, odkryli dobro. Pojęcie może i stworzyli, ale nie ideę, nie samo dobro. Podobnie jak odkryli prawa logiczne. Według mnie byt jest w swojej istocie dobry. Więc po pierwsze coś co istnieje, nie może być kwintesencją zła, a po drugie zły bóg, nawet gdybym taki pokrętny twór uznał za możliwy, nie tworzyłby innych bytów i nie dopuszczał dobra. Wiem, że może Cię to nie przekonywać... W dużym skrócie - dowód ontologiczny i dowody św. Tomasza (chyba szczególnie "z przygodności i konieczności").
  22. Dla twojej wiadomości - w imię tego' date=' co uważam za dobre i słuszne jestem gotów zadziałać przeciwko własnym korzyściom. I tak cała twoja filozofia sypie się w gruzy.[/quote'] Nic się nie sypie, bo nie powiedziałem, że działasz wyłącznie w imie własnych korzyści, napisałem, że zazwyczaj ateiści sprowadzają pojęcie dobra do korzyści. Bo tak jest. Trochę niefortunnie to sformułowałem, powinno być "przecież to co piszesz to dokładnie to, o czym mówiłem" itd. A nie było to skierowane do Ciebie. Ty ponoć tego nie robisz. Bo na forum ja oparłem dobro i zło na idei absolutu, ktoś na korzyści/przyjemności (nawet nie jedna osoba, jeśli dobrze zrozumiałem i dobrze pamiętam) i poza tym nie spotkałem się z sensowym wyjaśnieniem istnienia tych pojęć. Holy.Death pisał o sumieniu - dzięki sumieniu może jedynie wiedzieć, co jest dobre, a co złe. To nie to samo. Po prostu potórzę po raz pięćdziesiąty piąty - każde pojęcie musi się do czegoś odnosić. Jeśli coś jest dobre to jest dobre z jakiegoś powodu. Można być wyznawcą relatywizmu moralnego - dobro i zło, prawda i fałsz są subiektywne i tyle. Ale jeśli twierdzi się, że istnieje coś takiego, jak obiektywne dobro, to musi się ono do czegoś odnosić, musi być na czymś oparte, musi być jakoś zdefiniowane. Dlatego że jest jakieś, a nie jakiekolwiek. Kiedy mówię, że coś było "dobrym czynem" to to coś znaczy! "Dobro" to nie puste słowo, a jeśliby się do niczego nie odnosiło, to właśnie tak by było. Piszę dostatecznie zrozumiale? Bo bardziej nie umiem... A co do sumienia... Ja widzę trzy źródła, z których może pochodzić sumienie jako wewnętrzy głos - instynkty, poglądy danej osoby, siła zewnętrzna - Bóg (no chyba, że kosmici ). Jeśli ma ono być kompasem wskazującym dobro i zło, to chyba nie kierują nim instynkty, nie? No i nie poglądy danej osoby, bo wtedy podpowiadała by sama sobie. Więc Bóg? Nie, przecież go nie ma... Więc skąd to sumienie? EDYTA: Jeszcze coś dołożę.
  23. Pewnie. Ale zazwyczaj sami opierają pojęcia dobra i zła na korzyści albo przyjemności. ...bo to nieprzyjemne... ...bo to przyjemne i korzystne... Dobre. Nie ma się czym chwalić moim zdaniem... nie masz zdania o holocauście? Nie masz zdania o Katyniu? Wiszą Ci wszyscy inni ludzie, a dobre jest to, co Ci sprawia przyjemność lub jest jakoś korzystne? A ktoś mi tu mówił, że ja płytko postrzegam moralność ateistów. Przecież to dokładnie to o czym mówiłem - sprowadzanie dobra i zła do korzyści i przyjemności. Mylę się? No masz, następny. Mówisz o Bogu, to znaczy, że jesteś wyznawcą jakiejś religii. Ech, chyba sobie w podpisie wrzucę, że się mylicie, bo już mam dosyć powtarzania.
  24. Ja mu żadnej szansy dać/nie dać nie mogę. Ghost mógł i dał. Ja bym nie dał. He he, jest mała szansa na powódz na sacharze, ale nikt tam pontonów nie zabiera I właśnie dlatego, że psują zabawę powinni stąd wylatywać na butach. Debiut na forum to ważna rzecz . Ja się zarejestrowałem, jak chciałem się czymś sensownym (moim zdaniem) podzielić. Jak ktoś się rejestruje specjalnie po to, żeby syfić na forum, to po co tu taki? Poza tym nie mówię, żeby mu bana na IP zakładać (niedoskonałe to zresztą). Niech się przynajmniej natrudzi i założy drugie konto. Może nie będzie mu się chciało tego robić tylko po to, żeby znów napisać jednego idiotycznego posta.
  25. Jasne. Chodziło mi o to, że jak ktoś pisze, że sądy skazywałby tylko przy 100% pewności (tak być powinno oczywiście zawsze), to sobie po prostu chce. Rzeczywistość jest inna i taki zapis w prawie nie powinien się znaleźć, bo przecież sędziowie to nie roboty i nie da się ich zaprogramować. Są omylni i na dodatek często przekupni. A jeśli zrozumiałeś, że mój post był kierowany do Ciebie, to pomyłka. A czy ja napisałem coś innego?? Przerabiałeś już czytanie ze zrozumieniem?? Po co ta agresja? Z czytaniem ze zrozumieniem u mnie w porządku. Reaperius napisał, że się zagadza, Ty natomiast, że "rozumiesz, że budynkach użyteczności publicznej (bary, restauracje)". A dla mnie to kompletny absurd, więc napisałem, że zakaz palenia w tych miejscach nie jest (byłby) moim zdaniem słuszny... Mój klub, więc powinienem mieć prawo pozwolić moim gościom palić, tak samo jak mogą palić u mnie w domu. Jak sobie państwo założy swoje kluby, to niech sobie zakazuje. Post Mavericka mnie po prostu powalił, choć nie zaskoczył ani trochę. Nawet nie chce mi się z takimi poglądami dyskutować...
×
×
  • Utwórz nowe...