Skocz do zawartości

Spike Fisher

Forumowicze
  • Zawartość

    205
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Posty napisane przez Spike Fisher


  1. (Być może to nie jest najlepsze miejsce, tym bardziej być może, że gdzieś jest już nawet odpowiedz i nazwijcie mnie leniem jeśli chcecie, ale forum małe nie jest, trochę się zmieniło od mojej ostatniej wizyty, a odpowiedzieć nie będzie trudno :tongue:)

    Czy można liczyć na zmianę nicka i do kogo należy się zwrócić z prośbą o taką zmianę?

    EDIT: @down - Nie ugryzła, rzeczywiście. I nawet udało się nam dogadać po chwili.


  2. Dzięki za odpowiedz - czytam, oglądam, rozważam...

    No właśnie, procesor... T4300 to, z tego co się zorientowałem, Dual Core (chociaż w sieci widziałem spory na temat "Core 2 Duo czy Dual Core" - umie ktoś z całą pewnością rozwiać moje wątpliwości?). I jak się ma wydajność Dual Core'ów do procesorów od AMD? A w szczególności, i tu pytanie zarówno do Ciebie, DarthDoopa, jak i do Was wszystkich: Czy ten T4300 jest (znacząco) lepszy od X2? Bo zegarek szybszy w Turionie...

    Ma też jedną poważną wadę. Nie posiada złącza rozszerzeń pcmcia express.

    Ja już jestem tak nie na czasie jeśli chodzi o sprzęt, że nawet nie wiem co to :D Ale google nie gryzie, więc się dokształcam. I na moim poziomie wydaje mi się zasadne spytać, czy w związku z tym jest Express Card (nie dokopałem się do tej informacji) :) I czemu jest to poważna wada?

    EDIT (13.04.10): Topic umarł śmiercią naturalną, ale dla formalności - ostatecznie kupiłem jakiegoś używanego lapka, nie wymienionego tutaj. Do zamknięcia. Czy coś... :)


  3. Zakup z różnych względów przełożyłem na drugą połowę lutego. Ponieważ do celów innych niż granie nadawałoby się sporo laptopów, nawet tańszych niż 2k postanowiłem się skoncentrować na tym, czy dany model nadaje się właśnie do gier. A co, pograłbym czasem :happy:Budżet podskoczył o 200-300 zł.

    Tutaj SAMEdi poleca dwa modele, dość często w sieci polecane jako laptopy do gier do 2k. Przyjrzałem się ich parametrom, poszperałem w sieci i choć się nie znam, wydaje mi się, że ten oto też nie byłby złym wyborem:

    Asus PRO79AB-TY077

    Sądząc po procku i grafice - conieco by na nim ruszyło, dysk duży, na ilość ramu też narzekać nie powinienem. Przyciągnął mnie tą matrycą 17,3" - niejeden film na nim obejrzę z pewnością. No i ma numpada :wink:

    Co o nim sądzicie? Co w ogóle sądzicie o ASUSie? Z moich poszukiwań wynika, że nie są tragicznie awaryjne, niestety o serwisie Wrocławskiej Oriki (czy jakoś tak) sporo złych rzeczy można przeczytać. No i może ktoś coś wie o tym sklepie, sam jeszcze nie zastanawiałem się za bardzo gdzie kupować, bo na razie nie jestem pewien co, ale właśnie na 1komp.pl znalazłem tego gościa w najniższej cenie.

    Może ktoś z forumowiczów jest posiadaczem tego lapka albo miał okazję z nim poobcować? Może natkniecie się na jakieś jego testy?

    Liczę na pomoc i pozdrawiam :smile:


  4. Z mroków końca semestru (arghh...) piszę do Was z prośbą o pomoc przy zakupie maszynki. Niedrogiej, jak w tytule - do 2k. Budżet raczej nieprzekraczalny (nawet chętnie zaoszczędziłbym stówkę albo dwie :D), chyba że by to było bardzo uzasadnione. A na czym mi zależy?

    • żęby mi się toto nie grzało - to ma być użyteczne narzędzie, nie mam ochoty się z nim ciągle użerać, wozić ze sobą wszędzie listwy chłodzącej itd.,
    • żeby bateria długo trzymała - jak wyżej,
    • żeby mi to nie padło zaraz - czyli w sumie "nie polećcie mi czegoś, o czym wiadomo, że np. masowo się pali",
    • numpad - bardzo sobie cenię jego obecność (ale nie jest to najważniejsze),
    • parametry - wiadomo. "Licznik" może i nie jest najważniejszy, ale jednak chciałbym mieć na nim jak najwięcej. Używany będzie różnie, pograć też bym chciał nierzadko pewnie (w to, w co się da :)).
    • a no tak - irytujące wymysły - Nie chcę pojedynczego głośnika na spodzie laptopa, chciałbym mieć jakieś sensowne wejścia USB w sensownej odległości i w ogóle miło by było jakby sprzęt nie sprawiał wrażenia zaprojektowanego przez debila. :happy:

    Wkrótce - po kolejnej przeprowadzce - tenże laptop stanie się moim jedynym kompem (co może mieć znaczenie). Planuję go kupić pod koniec miesiąca, ewentualnie na początku lutego.

    Jakieś rady?

    Edytka: Byłbym zapomniał:

    • system - Bardzo mile widziany dowolny GNU/Linux, mniej XP, jeszcze mniej Vista. Siódemka też jeszcze nie, za świeża. Vista albo 7 pewnie natychmiast wyfrunie z dysku na kopach, więc wolałbym za to nie płacić.

  5. Powiedz to Jankesom. Niech rząd się nie miesza do gospodarki i cofnie te miliardy przeznaczone na ratowanie rozmaitych gałęzi przemysłu. Tylko mów to z daleka - bo Amerykanie ostatnio coś jakby nerwowi się zrobili...

    O ile dobrze wiem, rząd wywierał nacisk na banki, by te dawały kredyty pomimo niekorzystnej kalkulacji - więc jest co najmniej współwinny. Żeby było jasne - nie uważam socjalu za przyczynę wszelkich kryzysów, a za przyczynę część i mechanizm utrudniający walkę ze wszystkimi.

    Tak przy okazji - W Skandynawii, gdzie od wielu lat rządzą socjaldemokraci, za bardzo na kryzys nie narzekają...

    Adrian i Pzkw odpowiedzieli już za mnie. IMO wystarczająco.

    Ty twierdzisz, że "socjal" należy ciąć bez litości, i chyba - wybacz, jeżeli źle cię zrozumiałem - uważasz go za źródło zła. A ja uważam, że źródłem kryzysu jest coraz bardziej i szybciej rosnące zróżnicowanie w dochodach najbiedniejszych i najbogatszych.

    Tylko że czasem socjal może być przyczyną tego zjawiska. Spójrz na Polskę i NFZ - Przeciętny Polak oddaje państwu 70-80% swoich pieniędzy. Zostaje niewiele, więc jeśli zachoruje jest skazany na państwową służbę zdrowia - a wiadomo jaka ona jest. Bogatszego natomiast stać na to, żeby płacić i tu i tu i idzie do dużo lepszego lekarza. Gdyby mniej zamożni mogli przeznaczyć pieniądze - które płacą na państwowych lekarzy - na prywatnych, byliby leczeni lepiej, a i zaoszczędziliby trochę (bo biurokratyczna machina pożera gigantyczne sumy). NFZ nie robi niedźwiedziej przysługi jedynie małej grubie najbiedniejszych - trudno to nazwać zmniejszaniem przepaści między biednymi i bogatymi. A jeśli chodzi o najbiedniejszych - lepszym rozwiązaniem by było, gdyby pomagały im organizacje pozarządowe.

    Podobnie jest z innymi instytucjami państwowymi.

    Zapytaj Billa Gatesa, co mu się stanie, jeżeli jego dochody zmniejszą się o siedem procent?

    O ile się nie mylę, po śmierci Gatesa do jego dzieci powędruje po milionie (a na pewno jakaś drobna część majątku), a reszta na cele charytatywne. Podobnie zapowiedział np. Warren Buffet.

    Przepraszam za ten epitet na początku, ale czy to naprawdę tak trudno zrozumieć, że socjal zaspokaja tylko podstawowe potrzeby człowieka? Żarcie, dach nad głową i opiekę lekarską? Dodałbym wykształcenie - bo ta inwestycja zawsze się opłaca. Chcesz mieć dobry samochód - bierz się do roboty.

    Do argumentów adriana_te dodałbym, że sporo ludzi korzystałoby z socjalu zarabiając na czarno, co zresztą się dzieje.

    Ale jak wszyscy będą myśleć, że tak naprawdę nic złego się nie dzieje, że zdychająca z głodu Afryka to w końcu sprawa tych durnych bambusów, a nie nasza - to czarno widzę przyszłość. Mnie to w zasadzie nie rusza, mam przed sobą w najlepszym wypadku dwadzieścia lat, może mniej, ale WASZ optymizm mnie zdumiewa...

    Problem Afryki to problem zaporowych ceł i naprawdę pompowanie w nią coraz większej gotówki bez normalnej konkurencji nie pomoże. I nie jest to tylko moje zdanie, ale także prezydenta Ugandy - http://afryka.org/index.php?showNewsPlus=1008, w skuteczność pomocy polegającej na zastrzykach gotówki nie wierzy też Ron Paul - http://liberalis.pl/2007/08/02/ron-paul-co...bic-dla-afryki/

    I na ten problem odpowiedzią nie jest socjal, a prawdziwie wolny rynek.


  6. Sorry, że dopiero teraz, dużo spraw mam na głowie.

    A z tym mlekiem to o co Ci konkretrnie chodzi?

    Hm. Inni już to opisali, więc...

    http://www.tp.com.pl/article4863.html

    http://www.prawica.net/node/1916

    do przejrzenia/poczytania.

    A to z więzienia postujesz?

    :D

    Życie w jakimkolwiek społeczeństwie/państwie wiąże się dostosowaniem się do pewnych wymogów. Jakie konkretnie wolności zabiera Ci Unia?

    Paraliżowanie wolnego rynku przez UE i odbieranie Polsce suwerenności jest według mnie odbieraniem wolności. Istnieją zwolennicy centralizacji władzy, którzy wolą by rządził nimi PE, ja wolę ten nasz, polski. Drugą kwestią jest ogólny socjalistyczny (czyt. odbierający wolność) trend rozwijający się wraz z UE i ścisle z nią według mnie powiązany.

    Powołujesz się na to że PE ignoruje wolę społeczeństwa - a skąd wiesz? Czytasz im w myślach?

    Ignorowanie przez PE własnego prawa i woli społeczeństw - patrz. Traktaty.

    Z resztą Ghoran pisałe że większość to głupcy, może więc lepiej, że decyzje podejmują władze?

    W przypadku, gdy władze są "odbiciem społeczeństwa" gorzej. Bo są tak samo głupi, a mogą być bardziej zdemoralizowani.

    Głupie przepisy trzeba likwidować to oczywiste, ale... kupujesz ser w sklepie to spodziewasz się że kupujesz wyrób z mleka... tak? Tylko że teraz można ser zrobić z soji. Myślisz że bezsensowne jest zapisanie że ser (a więc możliwość posługiwania się nazwą handlową) robi się z mleka?

    Przede wszystkim Państwa dotychczas zajmowały się takimi sprawami same i tak powinno pozostać. Myślę, że obowiązek podania składu wystarczy - umiem czytać. Zresztą i ten nakaz jest zbędny - jeśli ludziom zależałoby na wiedzy o tym co kupują, zależność popyt/podaż by to wyregulowała.

    Traktat nie jest jakimś nowym tworem. Tak naprawdeę nowości w niem nie tak wiele. To raczej próba poskładania całej masy porozumień w jeden akt.

    Być może nowości niewiele, ale za to istotne. Utrata suwerenności naistotniejszą z nich.

    Polecam na wolną chwilę, choćby do przejrzenia:

    http://nasza-polska.bloog.pl/d,,id,2675406...ml?ticaid=678ce

    Porównaj jak się ma np dostęp do broni w różnych stanach.

    Przyznaję rację. Tyle, że moim zdaniem nie jest niejednoznaczna tylko zwyczajnie łamana. Ale być może się mylę.

    To dlaczego nie wiesz skąd się w dyskusji tamten wątek pojawił?

    Pisałem, że nie wiem, co to ma do rzeczy, a nie dlaczego się pojawiło. Zapytałeś, więc odpowiadam, ale proponuję zakończyć ten temat.

    Polska wstąpiła do UE a nie do WE

    Que? UE, do czasu ratyfikowania Traktatu Reformującego (o ile taka nastąpi), który nadaje jej osobowość prawną, jest tylko nazwą dla innych organizacji - KE, RE, WE. Jako taka UE nie istnieje i nie można do niej wstąpić. Powstanie po ratyfikacji Konstytucji Europejskiej pod taką czy inną nazwą. I będzie to zasadnicza zmiana.

    Tylko że większość tych durnych przepisów wywodzi się z czasów PRL kiedy wyśmiewanie się z powagi Państwa Polskiego i jego Władź było ciosem w socjalizm. Ale to już chyba nie wina UE?

    Oczywiście, że nie. Oczywiste jest też dla mnie, że Unia, jako że również socjalistyczna, na pewno będzie tę tradycję kontynuować, co w retoryce jest już dostrzegalne.

    Wiecie co? Spróbujmy odgadnąć, jak się zachowa Unia Europejska wobec coraz bardziej się pogłębiającego kryzysu?

    Moim zdaniem każdy będzie walczył tylko o swoje. PE będzie wykorzystany do obrony swoich interesów przez silniejszych, więc bardziej oberwie się słabszym. Myślę też, że "w trosce o dobro i bezpieczeństwo, w obliczu kryzysu" dostaniemy solidną dawkę dyrektyw/ustaw. Wszyscy od Parlamentu Europejskiego, każdy też trochę od swojego, narodowego. Ludzie to łykną, socjalizm się pogłębi. Oczywiście to nie poprawi sytuacji, ale mało komu przyjdzie do głowy, że gdyby władze przestały mieszać w gospodarce, to byłoby lepiej.


  7. nie należało zawężać się jedynie do konstytucji, ale napisać ogólnie o procesie legislacji. Wszyscy wyśmiewają głupie przepisy UE... ale i w takich USA też ich wszak nie brakuje (było kiedyś w NL, ale myslę że bez większego wysiłku można znaleźć na googlu).

    Zważ na pewną różnicę - to, co było w NL, to o ile dobrze pamiętam seria śmiesznych praw bez większego znaczenia, zapewne martwych. Te stanowione przez UE są jak najbardziej stosowane i chore, vide "mleko do rowu". Ale przyznaję, że USA też mają swoje wady, nawet znaczne, a prawa obywateli są tam nawet miejscami mniejsze niż w UE (można zostać aresztowanym i przetrzymywanym przez nieograniczony czas bez postawienia zarzutów, znana sprawa). Ja psioczę i na UE i na USA. Na UE bardziej, bo to ona mi odbiera wolność.

    Idąc jakim tokiem? Domyśliłem się (jak widzę słusznie), że chodzi Ci o to, czego chce większość. Nic nie pisałem o mniejszości czy pojedynczych posłach. Spytałem, skąd wiesz czego chce większość. Bo to, że teraz nie próbują czegoś przepchnąć nie oznacza, że tego nie chcą.

    >>>Nie źle myślisz. Pisał o tym PZ pare postów wyżej - wybrana władza nieczęsto realizuje to na co licza wyborcy. To ogólna przypadłość systemów reprezentatywnych. Niemniej jednak władze UE zostały wybrane demokratycznie i jako takie reprezentują "to czego chce UE" Tak samo jak nasz parlament reprezentuje Polskę. Nie masz chyba problemu ze zrozuminiem wyrażenia, że "Polska domaga się od UE....", czy też będziesz rozwarzał kto co chce, a kto nie chce.

    Czasem mam wrażenie, że mówimy w dwóch różnych językach :rolleyes: Wyjaśnijmy - to czego się UE domaga, to czego się domagają poszczególne kraje - wiadomo. To czego chce UE - a zinterpretowałem to jako "to czego chcą władze UE" - nie wiadomo. Intencje władz wydają mi się w tym przypadku ważniejsze, bo czego chcieli obywatele Irlandii - wiemy. Wiemy też, że władze UE miały to w dupie i - o ile się nie mylę - większość irlandzkich europosłów też.

    Obywatele Francji i Holandii zatrzymali w referendach ratyfikację "Traktatu ustanawiającego Konstytucję dla Europy", nie zrażając się parlament europejski przygotował drugi, niemal identyczny traktat i w tych państwach już nie pozwolono społeczeństwom zdecydować. Zrobiono to zresztą tylko w Irlandii. Problem niedemokratyczności UE nie jest tylko problemem parlamentu europejskiego ignorującego wolę społeczeństwa i własne prawo. Ten nurt przenosi się na władze poszczególnych państw, które ratyfikują coś, czego społeczeństwo nie chce, wiedząc o tym.

    Dla Ciebie to jest ważne dla Hiszpanów by mogli dalej robić tradycyjny dżem z marchwi. A wg rozporządzenia dżem może być tylko z owoców :) Większość przepisów UE jest związana z ochroną konsumenta albo z kontrolą wydatkowanych funduszy.

    Więc zamiast zmienić rozporządzenie i uznać (zgodnie z prawdą), że dżem może być też z warzyw, mnóżmy prawa zmieniając wszystkie warzywa - z których gdziekolwiek robi się dżem - na owoce. Jeśli to popierasz - gratuluję. Zresztą - kurcze, po co wpierniczać się w to, z czego jaki kraj robi dżem?! Co do ochrony - ja się właśnie takiej "ochrony" i "opieki" najbardziej obawiam - nauczony doświadczeniem wcześniejszych pokoleń.

    Traktat z Lizbony jest biurokratycznym bełkotem dlatego, że jest zbyt szczegółowy, ale także po to, żeby był niezrozumiałym, niejednoznaczym bełkotem - żeby nikomu nie chciało się go czytać i zobaczyć, jak dalece może mu się nie spodobać i żeby mógł być różnie interpretowany (tj. także na niekorzyść słabszych).

    >>>Nie.... jest bełkotem, bo ktoś miał ambicje własnie aby nie pozostawiać pola do niedomówień czy interpretacji. Siła wspomnianej konstytucji USA polega zaś właśnie na tym że jest elestyczna w interpretacji.

    Myślę, że co do Traktatu nie dojdziemy do porozumienia, chyba żeby wytoczyć artylerię w postaci konkretnych cytatów i analiz tegoż, na co niestety nie mam czasu i myślę, że i tak nie doprowadziłoby to do niczego konstruktywnego. Proponuję wątek przyczyn bełkotliwości Traktatu zakończyć. Powiedz, nie przeszkadza Ci, że ratufikuje się - jak sam to określiłeś - bełkot?

    Kostytucję USA przejrzałem raz jeszcze, z poprawkami i wydaje mi się w większości jednoznaczna.

    narzekasz na nadmiar niepotrzebnych przepisów - po co więc tworzyć nowe skoro jak na razie nie ma perspektyw by były potrzebne.

    Żeby nie było problemów, kiedy (bo nie "jeśli" - jakieś "kiedyś" nastąpi, IMO raczej wcześniej niż później) okażą się potrzebne.

    >>>Gdybyś włączając się do dyskusji zadał sobie trud przeczytania więcej niż ostatniego postu bla bla bla

    Zawsze to robię.

    Odnośnie UE dodam, że kiedy mówiło się o niej jako o suwerennych państwach połączonych różnego rodzaju umowami, nie ingerującymi w politykę zagraniczną, system karny, prawo dotyczące produkcji, oscypków i Bóg wie co jeszcze byłem jej zwolennikiem. Od kiedy dostrzegłem, że to bullshit i tworzy się moloch na kształt ZSRR zmieniłem zdanie (tak, tak, UE nie morduje ludzi - przyznaję).

    >>>No to o jakiejś innej UE słyszałeś - suwerennymi państwami to były kraje członkowskie w czasach EWG. Pisząc tak wystawiasz sobie świadectwo ignoranta.

    A w czasach WE nie są? I oczywiście, że słyszałem o innej Unii. Kiedy wchodziliśmy do WE nie było słychać o wizji superpaństwa. Potem coś niektórzy przebąkiwali o wizji "federacyjnej" i "superpaństwa", ale nie za głośno. I tak krok po kroczku...

    Nie lubię UE i tyle.

    >>>No i OK. Można nawet punktować jej wady by poprawić własne samopoczucie i upewnić sie we własnej nieomylności. Sądzisz jednak że 250 mln trwa w tym związku na siłę

    Ja myślę, że z niedoinformowania i lenistwa po połknięciu solidnej dawki propagandy pozwalają, żeby Bruksela robiła, co zechce. Dla "świętego spokoju". A tak w ogóle to przecież szczytny cel, no i pieniądze na drogi dają, i granice się otwierają...

    Obraza prezydenta, kłamstwo oświęcimskie, obraza władzy - karane. No to jaka kontestacja ? Mogę kontestować tylko w ramach w jakich mi pozwalają.

    >>>Jakiego rodzaju kontestacji Ci brakuje? Obrażania głowy państwa? Głoszenia, że w oświęcimiu polacy mordowali żydów? Możliwości wystrzelania ochydnych demokratów? Tęsknisz za anarchią po prostu.

    Ja tam bym chciał móc publicznie powiedzieć, że "mamy durnia za prezydenta" bez późniejszego użerania się w sądzie :) Zamykanie za poglądy na temat historii uważam za chore. Głoszenie, że nie było obozów nazistowskich też oczywiście.


  8. Nie pisałem wszak o konstytucji a o procesie powstawania, ale rozumiem że takie porównaine efektownie wygląda więc się je podaje.

    Być może. Ja je podaję dlatego, że wiernie obrazują sytuację. Pisałem o konstytucji, jako o części procesu powstawania, co wydało mi się oczywiste.

    Jak rozumieć sformułowanie "UE czegośtam nie chce"? Większość posłów nie chce? Czytasz w myślach?

    Idąc tym tokiem myslenia wystarczy znależć w PE jednego faszyzującego posła by stwierdzić że UE chce faszyzmu? No wybacz ale skoro jakieś przepisy nie sa uchwalane to mozna założyć że większośc posów nie chce. Chyba że masz przykłady uchwalania miejszością głosów. Nie sądzisz chyba że będe wymieniał kazdego posła, czy komisarza z imienia i nazwiska przyporządkowując mu poglady.

    Idąc jakim tokiem? Domyśliłem się (jak widzę słusznie), że chodzi Ci o to, czego chce większość. Nic nie pisałem o mniejszości czy pojedynczych posłach. Spytałem, skąd wiesz czego chce większość. Bo to, że teraz nie próbują czegoś przepchnąć nie oznacza, że tego nie chcą.

    No widzisz jaka skrajność... przed chwilą narzekałeś na zbiurokratyzowanie, a teraz że nie masz określonych szczegółowo jakichś przepisów - własnię przez to Traktat Lizboński ma 400 stron i jest niezrozumiałym bełkotem dla przecietnegop europejczyka. Bo kazdy chciał mieć coś zapisane - na wszelki wypadek.

    Zapisanie fundamentalnej rzeczy przy tworzeniu takiej struktury, czyli procedury wyjścia nie uważam za nadmierną biurokrację. Natomiast postanowienia odnośnie cukierków karmelkowych, bananów, marchewek (wg. UE owoc!) etc. tak. Traktat z Lizbony jest biurokratycznym bełkotem dlatego, że jest zbyt szczegółowy, ale także po to, żeby był niezrozumiałym, niejednoznaczym bełkotem - żeby nikomu nie chciało się go czytać i zobaczyć, jak dalece może mu się nie spodobać i żeby mógł być różnie interpretowany (tj. także na niekorzyść słabszych).

    No i niby dlaczego miałbym czuć niepokój? Nie czuję się zagrożony członkowstem w UE, a wręcz przeciwnie. Na podobne pytania spróbuj sobie odpowiedzieć jak ślub będziesz brał - procedura wyjścia jest okreslona ale np ile bedzie trwało i kosztowało to już nie wiadomo - a ludzie śluby biorą.

    Ghoran już napisał najważniejsze - mój ślub, moja decyzja, moje ryzyko. Natomiast tworząc UE (jako twór z osobowością prawną) na takich warunkach, rządzący decydują o losach całego Państwa i narodu, któremu może się to nie podobać. Jeśli kiedyś wybierze inną władzę, żeby go z tego g. wyplątała, powinny być procedury tego dotyczące. Poza tym żona (poza nielicznymi wyjątkami) nie ma prawnej władzy decydowania o moich zarobkach/pracy/jedzeniu/prawach/podatkach itd. - UE tak.

    Co to znaczy "natura pali ludzi"?

    Hm. Np. w pożarach nie powstałych z winy ludzi. Nie rozumiem, co ma w tej dyskusji do rzeczy, czy natura manipuluje genami czy nie.

    Odnośnie UE dodam, że kiedy mówiło się o niej jako o suwerennych państwach połączonych różnego rodzaju umowami, nie ingerującymi w politykę zagraniczną, system karny, prawo dotyczące produkcji, oscypków i Bóg wie co jeszcze byłem jej zwolennikiem. Od kiedy dostrzegłem, że to bullshit i tworzy się moloch na kształt ZSRR zmieniłem zdanie (tak, tak, UE nie morduje ludzi - przyznaję).


  9. Można się przyłączyć?

    >>>USA jest tak postrzegane teraz - gdy jednak sięgnąć wstecz to tak nie zawsze było - nie wyłoniło się ono nagle z niczego. Procesz konstytuowania się trwał ładnycj kilkadziesiąt lat, a jego zwieńczeniem była wojna domowa. Formowanie się UE na tym tele wcale tak źle nie wygląda.

    Na tym tle akurat nie. Ale jest to najbardziej zbiurokratyzowane państwo na świecie, zanim jeszcze powstało. Kontytucja USA to 4 kartki, kontytucja* UE - 400 (liczby z pamięci, sensu nie zmieniają).

    *nazwana inaczej, zapewne dla niepoznaki

    Są dziedziny których UE nie reguluje i nawet nie chce.

    Jak rozumieć sformułowanie "UE czegośtam nie chce"? Większość posłów nie chce? Czytasz w myślach?

    Prezydenta możemy sobie wybrać jakiego chcemy, ale niech ten prezyden spróbuje przeprowadzić referendum w sprawie wyjścia z UE i, zakładając że większość głosujących opowie się za wyjściem, zastosować się do woli ludu. Albo może jakiś traktacik handlowy bez informowania towarzyszy z UE? Wtedy zobaczymy kto jest suwerenem, a kto dostał tylko sporą (bo sporą) jurysdykcję.

    >>>Ależ może. Byłby to precedes i wymagałby stworzenia procedur, ale IMO jest to mozliwe choć mało prawdopodobne. Umowy handlowe to sobie możemy zawierać - UE tego nie zabrania wszak.

    I to jest straszne, że nie ma procedur wyjścia. Jak można wchodzić do czegoś takiego nie ustalając wcześniej, jak - w razie czego - można się wycofać?! A jeśli pojawi się (a IMO na pewno się pojawi) ingerencja w umowy handlowe i będziemy chcieli wyjść z UE? Kto stworzy procedury? Państwa będące członkami UE (w głosowaniu)? Ile będzie to trwało? Ile za to zapłacimy? Czy będziemy w stanie? A jeśli nie? Nie niepokoją Cię te pytania?

    >>>O święta ignorancjo - naoglądałeś się chyba za dużo fimów pokroju "Wyspy doktora Moreau". Natura od miliardów lat manipuluje genami. Tak naprawdę mamy wspólne geny z pantofelkiem, a pewnie i z paprotką by się jakiś znalazł.

    Pogrubienie moje.

    "Natura pali ludzi" ergo "Palenie ludzi jest moralne (etyczne/dobre/do przyjęcia*)".

    Dobrze rozumiem RoZylogię?

    *najmniej podobające się skreślić

    Postęp nauki nie raz i nie dwa brał się z łamania różnych tabu.

    No, nauka to się pewnie rozwinie, tylko że IMO to nie jest najważniejsze.

    Dzięki takim manipulacją mozna np wychodować mysz z ludzkim uchem na plecach. Oczywiście serologicznie zgodnym z profilem dawcy, a więc bardzo bezpiecznym w przeszczepie. To samo z sercem od świni. To oczywiście ta ochydna próżność o której mówisz. W ten sposób to do nauki podchodzono w średiowieczu, a nie w wspomninym oświeceniu.

    Ja bym powiedział "wyhodować". Ale w innych przypadkach, bo to była raczej "konstrukcja". Ucho nie wyrosło wraz z myszą, a zostało do niej przyczepione. I wątpię w "całkowite bezpieczeństwo w przeszczepie", skoro ucho nie było ludzkie, a krowie. Krowie komórki chrząstki uformowane w ludzkie ucho. No, chyba że chodziło o przeszczep na grzbiet krowy.

    Chyba, że źródło kłamie - http://www.focus.pl/nauka/zobacz/publikacj...a-publikacji/3/

    Można sobie tam też poczytać, o myszo-ludzkich mózgach i marzeniach o jakże pięknej wizji myszy z ludzkim mózgiem.

    RoZy, chciałbyś, żeby się ziściły?

    Edit: Link nie działa, nie wiem czemu, postaram się to naprawić. A ponieważ RoZy wyraził niepochlebną opinię o Focusie dorzucę coś innego ^_^

    Edit 2:

    http://209.85.129.132/search?q=cache:WLNlb...;cd=1&gl=pl

    Działająca kopia strony focusa, na której znajduje się (najistotniejszy) fragment artykułu mówiący o myszach. Nie wiem czemu link do oryginału odsyła do innego artykułu :huh:

    A tu coś innego na ten sam temat z onetu: http://wiadomosci.onet.pl/1381901,242,1,et...e,kioskart.html

    I o myszce z "krowim" uchem.: http://en.wikipedia.org/wiki/Vacanti_mouse

    Myślę, że jutro znajdę chwilę, żeby Ci odpowiedzieć, RoZy.


  10. Mylisz seriale z wszystkim innym (filmy nieemitowane w tv, gry itp), w świetle prawa niemożliwe jest rozpowszechnianie seriali itp. gdyż zostały już one rozpowszechnione przez tv.

    No wlasnie nie myle, bo podzial jest taki: programy komputerowe i wszystko inne (filmy, muzyka, ksiazki, itp.- ogolnie utwory nie bedace programami komputerowymi).

    I nie jest przestepstwem posiadanie filmu, nawet jak nie byl emitowany w telewizji czy w kinie, bo karane jest tylko rozpowszechnianie bez uprawnienia. Jeszcze wieksza kara grozi, jak sie na tym zarabia.

    A właśnie... no to jak jest z muzą? Jak jakiś kawałek leciał w radio (a wszystko gdzieś leci przecież...) to mogę go mieć na kompie? Mogę, jeśli jest zgrana z audycji radiowej, ale czy można to jakoś odróżnić? W przypadku seriali jest np. logo stacji, a w przypadku muzyki... po jakości? ;)


  11. Nie widzę lepszego miejsca na to pytanie, więc zadam je tu. Kupiłem wczoraj grudniowe CDA, a w środku znalazłem bardzo fajny gadżet - kalendarzopad (gratuluję pomysłu!) :D Niestety uszkodzony :( Czy w związku z tym mogę liczyć na jego wymianę (jak na razie nie zdjąłem nawet folii)? Mieszkam we Wrocku, więc najbardziej odpowiadałby mi spacer do redakcji :) Uszkodzenie jest niewielkie, ale jednak - brakuje kawałeczka okładki-mousepada i raczej nie powstało w kiosku, bo wspomnianego kawałka w folii nie widziałem :)

    EDYTA: Otworzyłem, wyjąłem i wyszło na to, że uszkodzona jest tylko ta plastikowa warstwa, więc nie jest tak źle (trochę inaczej sobie konstrukcję tej hybrydy wyobrażałem). W sumie nie pogardziłbym nową podkładką, ale skoro odzewu brak (a gadżet jest niej fajny niż mi się zdawało) to niech Wam będzie, dam Wam spokój. Mimo, że zignorowaliście moje pytanie :evil: (bo odpowiedź Smugglera raczej nie jest do mnie...)


  12. Postanowiłem kupić rodzince nagrywarkę DVD (taką do TV, nie do PC) i natknąłem się na coś takiego. Urządzenie bardzo mi się podoba, z pewnością przyda się i prawdopodobnie je kupię, chciałem jednak spytać Was wcześniej o radę. Czy Wam też sprzęt się podoba, czy cena jest adekwatna? Czy może jednak lepiej zdecydować się na jakieś połączenie dwóch osobnych urządzeń?


  13. Oj, dawno mnie tu nie było, dawno. Od czego zacząć można w takiej sytuacji wizytę na forum, jak nie od FoSu i luźnego w nim posta?

    So... Wakacje w dechę, najeździłem się stopem - na razie tylko po Polsce, co ma wkrótce ulec zmianie. Czuję, że wykorzystałem ten czas jeśli nie w pełni, to w znacznym stopniu. Jednym z ważniejszych i dłuższych punktów dynamicznie zmieniającego się programu była wizyta u znajomych na wsi w Borach Tucholskich, gdzie ściągnąłem dwie przyjaciółki. Gospodarze mają dookoła domu sporo ziemi, na której rośnie trawka, drzewka i w ogóle jest fajnie, bo sąsiedzi nie za blisko. Do lasu kilka kroków, do jeziora jeszcze bliżej, więc były i spacery i kąpiele i pływanie łódką. Poza tym imprezy do świtu, który to zresztą raz obejrzałem. Taki wyjazd jakimś spokojem u mnie zaowocował i oderwaniem od codziennych problemów i bieganiny, a że byłem w parku krajobrazowym, ludzi w okolicy jak na lekarstwo nierzadko nachodziło nas wrażenie, że wszystko to dookoła istnieje specjalnie dla nas, co zresztą odczuwam przy każdej wizycie w tym pięknym miejscu.

    No ale, ale, nie tylko tam byłem. Poza tym Lublin, festiwal Dwa Brzegi w Kazimierzu, morze, Jelenia Góra + Cieplice, SLOT art Festiwal w Lubiążu... Planowałem więcej, ale nie wyszło - z różnych powodów. Wszędzie jeździłem stopem (a w związku z tym i po drodze oglądałem Polskę, poznawałem ludzi, miasta...) , a trafiła się nawet jazda pociągami na stopa :D Nie będę opisywał wszystkiego po kolei, bo za dużo tego, ale generalnie - masssa poznanych fascynujących ludzi, ciekawych rozmów, obejrzanych filmów, koncertów, warsztatów, kontaktu ze sztuką szeroko pojętą, spacerów po pięknych terenach, najróżniejszych widowisk (świetny, naprawdę świetny fire show widziałem), nowych wrażeń, nowych doświadczeń... Trafiło się nawet w te wakacje wakacyjne zauroczenie, znajomość się rozwija, zobaczymy co z tego będzie... Naprawdę w podróży czuję, że żyję.

    A w związku z tym nie zamierzam na tym poprzestać i w październiku planuję wyjazd (na stopa, a jak!) na parę dni do Pragi (bo jest piękna, o tak). Za rok za to robię kółeczko po Europie :D A może i do Tybetu z pewną piękną damą pojadę (pociągiem tym razem), się okaże.

    Do trybu roku szkolnego wracać się nie chcę, toteż zamierzam go sobie urozmaicać co jakiś czas jakimiś wypadami gdzieś w Polskę i nie tylko, a szkołę odwiedziłem na razie tylko w sprawie jakiegoś papierka :D Nie zając, poczeka.

    Ktoś z Was odczuwa podobną pasję związaną z podróżami? Ktoś z Was jeździ tak na spontana gdzie się nadarzy okazja i chęć?

    A, jeszcze jedno - dredy mam, z czego jestem baaardzo zadowolony :D Dużo lepiej się z nimi czuję niż z długimi (nieskołtunionymi) włosami :D


  14. Hm... Moje pudełko mieści w sobie K7VZA + Duron 700 + inne, raczej nieistotne teraz części. Już kiedyś pisałem, że chcę kupić do tego jakąś grafikę z 64 MB i zasilacz, ale nie dostałem specjalnie wyczerpującej odpowiedzi. Nic od tego czasu nie kupiłem i nic nie postanowiłem - chyba mi się nie chciało :) Dzisiaj stwierdziłem (z okazji wakacji ;)), że czas się w końcu za to zabrać.

    Pierwsza sprawa to wybór karty. Jakiś GeForce... 2? 3? 4? W kwestii tej ostatniej spotkałem się z czymś takim. Czy Yogi ma rację?

    Druga to zasilacz. Ten, który mam (nie chce mi się zdejmować obudowy, więc nie wiem co to, ale...) był fabrycznie w konfiguracji z P200 (i jakąś kartą z 4MB :D), więc zdecydowanie nie powinien pracować z tym układem (prawda?).

    Ktoś umie pomóc?

    Dodam jeszcze, że nie planuję wymiany płyty ani procka, więc nie chcę karty na wyrost ani zasilacza nastawionego na późniejszy upgrade. I nie zamierzam wspomagać żadnego muzeum ;)


  15. Ja tam związku nie widzę ani nic dziwnego w tych bajkach, choćbym się starał...
    Nie wiem czy mówisz to na poważnie. Przecież to była oczywista ironia! :D

    Pół serio. Ironię zauważyłem, ale przydałby się cień analogii. A ja jej nie widziałem, mocno naciągane przykłady moim zdaniem. Dla mnie - ani śmieszne, ani (błyskotliwie) ośmieszające zastanawianie się nad szkodliwością teletubisiów. A tak odczytałem cele Twojej wypowiedzi.

    Pierwsza sprawa... opeirasz sie na jakichs badaniach? Mozna prosic o zrodlo?

    Jakos nie slyszalem jeszcze by przeprowadzono wiarygodne badania na temat wplywu wychowania homoseksualistow na dzieci.

    I bardzo dobrze, bo moim zdaniem takich eksperymentów na dzieciach nie powinno się robić. Tak samo jestem przeciwny wychowywaniu dzieci na szczycie sosny, chociaż badań na szkodliwością tego typu pomysłów nikt nie robił.

    Poza tym... czym jest normalne wychowanie?

    Spodziewałem się, że ktoś to pytanie zada. Precyzyjnie nie umiem Ci odpowiedzieć, ale pozwalając parom homoseksualnym wychowywać dzieci tworzy się moim zdaniem dodatkowe (poza tymi, które występują też w przypadku rodziców hetero) zagrożenia skrzywień. Choć normalną psychikę trudno mi zdefiniować, wiem (czuję?), co jest odchyłem od normy i szkodą dla psychiki. I boję się, że wychowywanie przez parę homo może to u dzieci wywołać.

    A czy to na pewno chlopiec?

    Tak. Moim zdaniem wiedzą, co piszą :D Zresztą - jest z chłopcem jednoznacznie kojarzony.

    Ja jakos nic zlego w tym nie widze. Przeciez dziecko nie musi widziec siusiaka by zaraz kojarzyc go z chlopcem :)

    Może to wina późnej pory, ale nie bardzo zrozumiałem, co wynika z tego zdania... W każdym razie, on właśnie jest jednoznacznie kojarzony z chłopcem. Z chłopcem, który tańczy w spódniczce, nosi damską torebkę i gilgocze inne teletubisie w specyficzny sposób ;)

    A tobie zostalo? :) Przypomnij sobie co robiles w okolicach "zerowki". Wczesniejsze wspomnienia sa zbyt mgliste :)

    Najwcześniejsze wspomnienia to zazwyczaj te z wieku około 4 lat. Ale wcześniejsze przeżycia, wychowanie, etc. mimo to mają duży wpływ na psychikę.


  16. Pzkw->
    A wiadomo ze takie trzylatki oglądają to też jedynie z tego powodu bo jest kolorowo i na dodatek mało z tego rozumieją. Niby jak im to ma wypaczyć cokolwiek?

    Bo ja wiem...? Uznają' date=' że to (patrz wyżej) normalne zachowanie chłopca i im tak zostanie? ;)[EDYTA']Przeoczyłem "aktualizację"... Nie wiem, czy małe dzieci różne analogie i podobieństwa dostrzegą (torebka, balet, ten fragment) ale one na pewno tam są.[/EDYTA]

    Chip i Dale, Smery promują też homoseksualizm !

    Ja tam związku nie widzę ani nic dziwnego w tych bajkach, choćbym się starał...


  17. A w tak zwanym międzyczasie minister Ziobro po raz kolejny wyprowadza typowo pisowski atak- pojechał do Szwajcarii zapowiadając, że sprawdzać tajemne konta polityków SLD. Naturalnie dziś nie może ujawnić żadnych szczegółów- oczywiście dla dobra śledztwa :) Jak to zwykle- narobiło się szumu i sensacji, teraz dla dobra śledztwa lub z powodu tajemnicy państwowej dowodów nie można ujawnić nawet sądowi :) Szkoda, że PiS stosuje metody Macierewicza, ale cóż, ich wybór.

    A tu - co rzadkie - przyznam Ci całkowicie rację. Jedną z tych rzeczy, które wybitnie irytują mnie w PiSie jest robienie dymu przed czasem. I tak na dobrą sprawę nie wiadomo czemu tak się dzieję. Bo jeśli mocne dowody faktycznie mają się pojawić, to łatwiej będzie całą sprawę doprowadzić do końca bez robienia szumu za wcześnie. A jeśli dowody się nie pojawią, to nie ma bata - wszystko obróci się przeciwko rządzącym. Tak prywatnie - ja akurat uważam za wielce prawdopodobne, że w tej konkretnej sprawie jest coś na rzeczy i mam nadzieję, że dowody się pojawią.

    To jest po prostu esencja tego jak jakaś błaha i głupia informacja sprawia że od postu do postu dochodzicie do tego że geje w polsce chcą wydawać komiksy o "alibabie i 40 część roweuach".

    Nie karmcie się takimi głupotami, bo dochodzicie do pochwał na temat Giertycha.

    Przy całej giertychowości Giertycha warto chyba jednak zastanowić się nad dobrymi stronami jego obecności na stanowisku ministra edukacji. Nie cieszę się z takiej sytuacji, ale wydaje mi się, że tu i uwdzie może to wyjść Polsce na dobre. Jego zainteresowanie się sytuacją w Polskich szkołach i szczera, na moje oko, chęć poprawy sytuacji (która IMO zdecydowanie wymaga poprawy) może zaowocować niezłymi skutkami. Przegiąć nie przegnie, bo mu społeczeństwo nie pozwoli. Podobnie w przypadku homoseksualistów - może i tu Giertych będzie pewną przeciwwagą dla "aktywistów gejowskich" itp., którzy zdecydowanie przesadzają.

    Radykalizujecie dyskusję do tego stopnia, że stawiacie siebie po stronie Giertycha, a gejów po stronie wydawców tego komiksu, i jak tu dyskutować?

    Nie tyle gejów, co tych z nich którzy swoją walkę - która miała być na rzecz tolerancji i przeciwdziałania homofobii - zamienili w coś zupełnie innego. "Alibaby..." może na razie nie mamy, ale jeśli się przyjrzeć poglądom Biedronia można zauważyć sporo analogii. Nie raz już widziałem jego wypowiedzi, w których, hm... wyrażał niezadowolenie z tego, jak wygląda w Polsce edukacja jeśli chodzi o model rodziny itp... Żeby nie poświęcać za dużo czasu na niepotrzebne wyjaśnienia - wyjątkowym przykładem paranoi tego pana jest jego wizyta w przedszkolu, w czasie której poruszał z dziećmi temat tożsamości seksualnej. Nie było to oczywiście ujęte w takie słowa, bo w przedszkolu, ale urządzał dzieciom jakieś zabawy czy cóś (np. przebierały się w ciuszki płci przeciwnej) mające na celu pokazanie "umowności" pewnych rzeczy związanych z płcią. :? Żadnego linka nie podam, bo nie znalazłem. I nawet jeśli wziąć poprawkę na przeinaczenia mediów, nawet jeśli uznać, że samo poruszanie tego tematu krzywdy dzieciom z definicji nie robi, to ja nie chciałbym żeby moje dziecko w przedszkolu uczestniczyło w tego typu akcjach, a już na pewno nie w zabawach prowadzonych przez Biedronia. Zresztą - łatwo sobie wyobrazić, słuchając Biedronia, co zrobiłby ze szkołą i przedszkolem, gdyby mógł.

    Nie mam nic do homoseksualistów - niech robią sobie w swoich łóżkach co chcą, niech sobie okazują uczucia na ulicach - nie przeszkadzałoby mi to, tak jak nie przeszkadza mi u hetero, niech sobie paradują, dopóki parady nie przekroczą pewnych granic. Ale wara od szkoły i przedszkoli - bałbym się skutków.

    Zmierzając do końca - nie powiedziałbym, że aktywiści homoseksualni w Polsce walczą tylko o tolerancję (a coś zbliżonego sugerował, jak zrozumiałem, Merib - "dochodzicie do tego że geje w polsce chcą wydawać komiksy o "alibabie i 40 część roweuach"). Już nie. Ewentualnie - myślą, że walczą o nią, ale bardzo im odbiło. Przy czym nie mam na myśli wszystkich, oczywiście. Od czasu do czasu dochodzą do mnie wieści cokolwiek niepokojące, a obserwując poglądy wielu z tych aktywistów można obawiać się o to, do czego doprowadzą, jeśli nasza tolerancja posunie się zbyt daleko. Nawiązując jeszcze do Giertycha - chyba nawet się cieszę, że jest tak zdecydowany w tej kwestii - może nam to wyjść tylko na dobre (w tych wypowiedziach, które słyszałem wypowiadał się raczej sensownie i nie przesadnie).

    Zazwyczaj by dowiedzieć się o skutkach różnych ruchów społecznych i przesadnej tolerancji wystarczy przyjrzeć się krajom, w których pojawiły się one wcześniej/rozwinęły szybciej. I tu przykładem (które można by mnożyć) niech będzie chociażby Hiszpania (i tak nie najmocniejszy przykład wg. mnie).

    [Edytka] Chyba bardzo podobnie sprawę postrzega Mordimer Madderdin, tylko rzucił dwa niefortunne sformułowania i mu się dostało ;)[/Edytka]

    Na koniec tekścik, na który natrafiłem szukając info o wizycie Biedronia w przedszkolu. Sprawa stara, ale może warto przypomnieć - można na parę "smaczków" (?) natrafić.


  18. Czy słyszeliście o Opolu? A mianowicie o „sugestii” żeby nie wyśmiewać rządu na tegorocznym kabaretonie? Jeśli tak to ciekaw jestem opinii forumowych zwolenników rządu czy według was to nie jest cenzura?

    Ciekaw jestem kto za tą próbą cenzury stoi, bo nie chce mi się wierzyć, żeby za czymś tak nieudolnym stał których z Kaczyńskich (bo raczej wychodzi na ich niekorzyść). Jakiś nadgorliwiec z PiSu? Tak czy siak, godne pożałowania.

    Ale jeśli komuś się wydaje, że cenzury wcześniej nie mieliśmy, to radzę zapoznać się z historią Remuszki.

    najprościej chyba z meritum kwestii można zapoznać się stąd - http://www.rodaknet.com/rp_art_2027_remuszko_ksiazka.htm

    strona Remuszki - www.remuszko.pl

    Czy dalej uważacie ze PiS jest taki super a Polska idzie w stronę krainy mlekiem i miodem płynącej? Bo jak dla mnie to kolejny przykład że jest wręcz odwrotnie.

    Ani jedno, ani drugie :D


  19. Wiesz tylko takie metody wyprowadzania podejrzanych są bardzo lubiane przez rządzących...

    Proszę bardzo, mamy i ogólnik nie poparty żadnymi argumentami czy przykładami (ciekawe czy potrafiłbyś podać więcej niż jeden)...

    A ,że tym razem nie udało się zrobić z tego show bo kobieta się zastrzeliła zanim nakręcili jak ją wyprowadzają...

    ...i insynuacje również niczym nie poparte...

    Takie metody nie są potrzebne do takiego zarzutu.

    ...i wypowiedz kogoś, kto dogłębnie zna sprawę. A może była obawa, że się z kimś skontaktuje albo coś? Może były powody, by zatrzymać ją jak najszybciej? A jeśli chodzi o Twój radosny pomysł z "wysłaniem listu z nakazem stawienia się" - "matczenie" byłoby pewne jak w szwajcarskim banku, a nawet bardziej - jeśli była winna.

    A jeśli Tobie odpowiada taki sposób wyciągania ludzi o 6 rano to nie mamy o czym dyskutować i to już kwestia Twoich przekonań.

    Jaki sposób wyciągania ludzi o 6. rano? Taki, że się ich wyciąga o 6. rano, czy było w tym coś jeszcze, skoro dodałeś "taki sposób"? Mi w każdym razie to nie odpowiada, ale denerwuje mnie jeśli ktoś robi dym o przyjście policji o godzinkę za wcześnie (o 7. Blida już mogła do pracy wychodzić albo gdziekolwiek indziej, swoją drogą o 6. też...) i porównuje to do bandyckich, bestialskich, skur...skich czynów gestapo. Nie, właściwie nawet nie denerwuje... To jest po prostu żałosne.


  20. Problem z homofobią w polsce jest taki że każdy gej czy lesbijka będą tolerowani dopóki nie przyznają się do swojej orientacji.

    Niech każdy gada o swoim łóżku w takim towarzystwie, które ma na to ochotę i to akceptuje. Ludzie o różnych dziwacznych skłonnościach związanych z seksem są w podobnej sytuacji - mamy się spodziewać "kampanii przeciw masochifobii i zoofilfobii" czy jak to nazwać?

    Podstawowy błąd młodego człowieka – słucha co mówią politycy.

    Powiedziałbym, że wręcz przeciwnie.

    Bardzo mi się nie podoba ostatnio sposób zarządzania PiS.

    Nie mam zamiaru poruszać wszystkich dokonań tejże partii i rządu ale sprawa z panią Blidą mnie wręcz zbulwersowała...

    Jak można wchodzić o 6 rano do domu w kominiarkach z nakazem aresztowania skoro prokuratura wydała zarzut tak błachy jak bodaj poręczenie na 80tys zł przed 11 laty... Metody wyciągania podejrzanych przypominają jakieś gestapowskie procedury... Nie można było wysłać listu z nakazem stawienia się? Takie trudne? Nie. Musi być show... Wskazuje na to włączona na 10 sek kamera z wejścia

    Ano, może warto na chwilę do sprawy wrócić, bo okazuje się, że powstało parę mitów.

    Sam wcześniej pisałem o braku nagrania, ale gdzieś usłyszałem*, że procedury (pewnie ze względu na prywatnośc itd.) nakazują nagrywać tylko wejście i wyjście z zatrzymaną osobą. Nie zakazują nagrywania reszty, ale już to słyszę - "Nie mogli dać odrobiny prywatności, musieli zrobić show, spektakularne zatrzymanie i nagrywać wszystko, a przecież nie muszą! Nie można już liczyć na normalne, zgodne z procedurami zatrzymanie/aresztowanie/whatever". I tak źle i tak niedobrze.

    *Kurde, nie pamiętam gdzie ale zdaje się, że od jakiejś kompetentnej osoby. Pzkw, wiesz może coś na ten temat?

    Kominiarki? Tych też ponoć nie było, nie wiem w ogóle skąd się wziął ten pomysł. Chyba od tego idiotycznego pytania o symbol IV RP... Funkcjonariusze byli z tego co wiem po cywilnemu, a już na pewno bez kominiarek, nie zakuli podejrzanej, nie było kamer TV, nagrali tyle ile musieli... Więc o co Ci chodzi z robieniem show? Że o 6 rano? Prawo na to pozwala, może przypuszczano, że potem jej już może nie być, zresztą to chyba nie jest takie straszne, prawda? Szczególnie, że nie chodziło o duperele, jak twierdzisz - kolejne zarzuty miały się pojawić (stosowne papiery były szykowane) i jak się okazuje teraz, gdyby żyła, najprawdopodobniej postawiliby jej cały szereg zarzutów, dużo poważniejszych. No i chyba nie zastrzeliłaby się z powodu takiej dypereli. Chyba, że wierzysz w teorię spiskową.

    i za pewne przygotowana do sfilmowania wyjścia w kajdankach w otoczeniu ABW...

    Rządzący uważają takie metody za jak najbardziej słuszne i potrzebne...

    A zginęła przecież osoba...

    Funkcjonariusze mieli zalecenie, by kajdanek nie stosować (pewnie ze wzgędu na wcześniejsze pretensje o "show"), kamer przed budynkiem nie było.

    Rozumiem, że jedynym konkretnym zarzutem jest ta 6. rano?

    Acha, jeszcze jedno - "gestapowskie procedury"?! Pomedytuj chwilę nad tym, co wiesz na temat gestapo i zdaj sobie sprawę z tego, jak idiotyczne i kuriozalne rzeczy wypisujesz.

    Jeśli chodzi o wypowiedz Pzkw dotyczącą zmian w KK - nie wdaję się w dyskusję, bo nie znam się na prawie i jak pisałem wcześniej nie znam szczegółów sprawy. Paru rzeczy dowiedziałem się nowych (choć pewnie mniej, niż myślisz), za co dziękuję. Przyznaję, że w wielu punktach proponowane zmiany są głupie, ale mam nadzieję, że np. chora sytuacja "obrony koniecznej" w Polsce w końcu trochę się zmieni.

    Edit: Szukam w necie informacji o tych nieszczęsnych kominiarkach, ale nie bardzo mogę znaleźć, a net mi się strasznie wlecze, tak więc jak ktoś znajdzie będę wdzięczny za link.


  21. postaraj się pomyśleć

    Wydaje mi się, że przeceniasz Smutnego.

    Cie kurde ABW działa bardzo skutecznie likwidując "układ"

    http://wiadomosci.onet.pl/1525207,11,item.html

    Nie wiem czemu link mi nie chce zaskoczyć, ale sprawę trochę znam - tak mi się przynajmniej wydaje. Nie przypominam sobie, żeby ktoś wiązał Blidę z układem...

    Za całą sprawę ktoś powinien ostro beknąć. Brak nagrania na przykład to nie drobiazg. Przez to teraz wielu może powiedzieć, że sprawa śmierdzi i będzie to jak najbardziej zrozumiałe.


  22. Ano, kupiłem Sansę i jestem jak na razie bardzo zadowolony. Creative MuVo V100, z tego co czytałem w necie sprawia problemy... A zdaniem faceta w sklepie z tych dwóch modeli Sansa ma lepszy i głośniejszy dźwięk, jest mniej zawodna (a więc uwaga na creativa!), a w razie awarii od razu wymieniana (nie mają serwisu ponoć!). No i gwarancja 2 lata (Creative 1). Dałem 149, chyba dałoby się taniej, ale najwyżej, przeboleję :) Tej ceny też jest warta, jak dla mnie, zdecydowanie mogę polecić :D

    edytka: Pawcio91 - budżet niestety był nie do przeskoczenia. A raczej - może i był, ale Sansa mi w zupełności wystarcza, a mam też inne wydatki. Słuchawki np. :D


  23. Ja wybiorę się po mp3 zapewne dzisiaj i to pewnie rano, więc nie wiem, czy ktoś zdąży doradzić, ale będę wdzięczny :D

    budżet = 150zł,

    pojemność = 1GB,

    ważna jakość dźwięku, zależy mi na radio, ale nie jest konieczne (jak widać poniżej).

    Kandydaci to Sansa m240, Creative MuVo V100, co myślicie?


  24. Pół Polski za granicą' date=' drugie pół w więzieniach - tak to będzie wkrótce wyglądać za Ziobry.[/quote']

    To akurat problem części Polaków, a nie Ziobry - on nam więzień nie przepełnia.

    W końcu pojawi się opcja "dożywocie bez możliwości warunkowego zwolnienia".
    Wreszcie? Oczekiwałeś tego osobiście?

    :D

×
×
  • Utwórz nowe...