Skocz do zawartości

Spike Fisher

Forumowicze
  • Zawartość

    205
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Spike Fisher

  1. Ja również nie, planuję nadrobić - dla mnie to lektura obowiązkowa, tak jak 1984. Odnośnie NWO i Brave New World - podrzucam link do fragmentu filmu "EndGame..." Alexa Jonesa (który gorąco polecam, jak i wszystkie filmy Jonesa) - powiązanie to z całą pewnością istnieje (chociaż nie używałbym tych "pojęć" zamiennie). http://www.youtube.com/watch?v=z5_D2fS8iUA // ten konkretny temat zaczyna się tu w 6:22 (min:sec) edytka: (tak, wiem, że to reggae i że daleko od metalu, wiem) pada "new world order" ale nie jestem pewien kontekstu Może ktoś z lepszym uchem do jamajskiego (czy jaki to jest) będzie wiedział. A jeśli ktoś znajdzie tekst (choć go tam niedużo ), to będę wdzięczny za info.
  2. O ile dobrze wiem, rząd wywierał nacisk na banki, by te dawały kredyty pomimo niekorzystnej kalkulacji - więc jest co najmniej współwinny. Żeby było jasne - nie uważam socjalu za przyczynę wszelkich kryzysów, a za przyczynę część i mechanizm utrudniający walkę ze wszystkimi. Adrian i Pzkw odpowiedzieli już za mnie. IMO wystarczająco. Tylko że czasem socjal może być przyczyną tego zjawiska. Spójrz na Polskę i NFZ - Przeciętny Polak oddaje państwu 70-80% swoich pieniędzy. Zostaje niewiele, więc jeśli zachoruje jest skazany na państwową służbę zdrowia - a wiadomo jaka ona jest. Bogatszego natomiast stać na to, żeby płacić i tu i tu i idzie do dużo lepszego lekarza. Gdyby mniej zamożni mogli przeznaczyć pieniądze - które płacą na państwowych lekarzy - na prywatnych, byliby leczeni lepiej, a i zaoszczędziliby trochę (bo biurokratyczna machina pożera gigantyczne sumy). NFZ nie robi niedźwiedziej przysługi jedynie małej grubie najbiedniejszych - trudno to nazwać zmniejszaniem przepaści między biednymi i bogatymi. A jeśli chodzi o najbiedniejszych - lepszym rozwiązaniem by było, gdyby pomagały im organizacje pozarządowe. Podobnie jest z innymi instytucjami państwowymi. O ile się nie mylę, po śmierci Gatesa do jego dzieci powędruje po milionie (a na pewno jakaś drobna część majątku), a reszta na cele charytatywne. Podobnie zapowiedział np. Warren Buffet. Do argumentów adriana_te dodałbym, że sporo ludzi korzystałoby z socjalu zarabiając na czarno, co zresztą się dzieje. Problem Afryki to problem zaporowych ceł i naprawdę pompowanie w nią coraz większej gotówki bez normalnej konkurencji nie pomoże. I nie jest to tylko moje zdanie, ale także prezydenta Ugandy - http://afryka.org/index.php?showNewsPlus=1008, w skuteczność pomocy polegającej na zastrzykach gotówki nie wierzy też Ron Paul - http://liberalis.pl/2007/08/02/ron-paul-co...bic-dla-afryki/ I na ten problem odpowiedzią nie jest socjal, a prawdziwie wolny rynek.
  3. Sorry, że dopiero teraz, dużo spraw mam na głowie. Hm. Inni już to opisali, więc... http://www.tp.com.pl/article4863.html http://www.prawica.net/node/1916 do przejrzenia/poczytania. Paraliżowanie wolnego rynku przez UE i odbieranie Polsce suwerenności jest według mnie odbieraniem wolności. Istnieją zwolennicy centralizacji władzy, którzy wolą by rządził nimi PE, ja wolę ten nasz, polski. Drugą kwestią jest ogólny socjalistyczny (czyt. odbierający wolność) trend rozwijający się wraz z UE i ścisle z nią według mnie powiązany. Ignorowanie przez PE własnego prawa i woli społeczeństw - patrz. Traktaty. W przypadku, gdy władze są "odbiciem społeczeństwa" gorzej. Bo są tak samo głupi, a mogą być bardziej zdemoralizowani. Przede wszystkim Państwa dotychczas zajmowały się takimi sprawami same i tak powinno pozostać. Myślę, że obowiązek podania składu wystarczy - umiem czytać. Zresztą i ten nakaz jest zbędny - jeśli ludziom zależałoby na wiedzy o tym co kupują, zależność popyt/podaż by to wyregulowała. Być może nowości niewiele, ale za to istotne. Utrata suwerenności naistotniejszą z nich. Polecam na wolną chwilę, choćby do przejrzenia: http://nasza-polska.bloog.pl/d,,id,2675406...ml?ticaid=678ce Przyznaję rację. Tyle, że moim zdaniem nie jest niejednoznaczna tylko zwyczajnie łamana. Ale być może się mylę. Pisałem, że nie wiem, co to ma do rzeczy, a nie dlaczego się pojawiło. Zapytałeś, więc odpowiadam, ale proponuję zakończyć ten temat. Que? UE, do czasu ratyfikowania Traktatu Reformującego (o ile taka nastąpi), który nadaje jej osobowość prawną, jest tylko nazwą dla innych organizacji - KE, RE, WE. Jako taka UE nie istnieje i nie można do niej wstąpić. Powstanie po ratyfikacji Konstytucji Europejskiej pod taką czy inną nazwą. I będzie to zasadnicza zmiana. Oczywiście, że nie. Oczywiste jest też dla mnie, że Unia, jako że również socjalistyczna, na pewno będzie tę tradycję kontynuować, co w retoryce jest już dostrzegalne. Moim zdaniem każdy będzie walczył tylko o swoje. PE będzie wykorzystany do obrony swoich interesów przez silniejszych, więc bardziej oberwie się słabszym. Myślę też, że "w trosce o dobro i bezpieczeństwo, w obliczu kryzysu" dostaniemy solidną dawkę dyrektyw/ustaw. Wszyscy od Parlamentu Europejskiego, każdy też trochę od swojego, narodowego. Ludzie to łykną, socjalizm się pogłębi. Oczywiście to nie poprawi sytuacji, ale mało komu przyjdzie do głowy, że gdyby władze przestały mieszać w gospodarce, to byłoby lepiej.
  4. Zważ na pewną różnicę - to, co było w NL, to o ile dobrze pamiętam seria śmiesznych praw bez większego znaczenia, zapewne martwych. Te stanowione przez UE są jak najbardziej stosowane i chore, vide "mleko do rowu". Ale przyznaję, że USA też mają swoje wady, nawet znaczne, a prawa obywateli są tam nawet miejscami mniejsze niż w UE (można zostać aresztowanym i przetrzymywanym przez nieograniczony czas bez postawienia zarzutów, znana sprawa). Ja psioczę i na UE i na USA. Na UE bardziej, bo to ona mi odbiera wolność. Czasem mam wrażenie, że mówimy w dwóch różnych językach Wyjaśnijmy - to czego się UE domaga, to czego się domagają poszczególne kraje - wiadomo. To czego chce UE - a zinterpretowałem to jako "to czego chcą władze UE" - nie wiadomo. Intencje władz wydają mi się w tym przypadku ważniejsze, bo czego chcieli obywatele Irlandii - wiemy. Wiemy też, że władze UE miały to w dupie i - o ile się nie mylę - większość irlandzkich europosłów też. Obywatele Francji i Holandii zatrzymali w referendach ratyfikację "Traktatu ustanawiającego Konstytucję dla Europy", nie zrażając się parlament europejski przygotował drugi, niemal identyczny traktat i w tych państwach już nie pozwolono społeczeństwom zdecydować. Zrobiono to zresztą tylko w Irlandii. Problem niedemokratyczności UE nie jest tylko problemem parlamentu europejskiego ignorującego wolę społeczeństwa i własne prawo. Ten nurt przenosi się na władze poszczególnych państw, które ratyfikują coś, czego społeczeństwo nie chce, wiedząc o tym. Więc zamiast zmienić rozporządzenie i uznać (zgodnie z prawdą), że dżem może być też z warzyw, mnóżmy prawa zmieniając wszystkie warzywa - z których gdziekolwiek robi się dżem - na owoce. Jeśli to popierasz - gratuluję. Zresztą - kurcze, po co wpierniczać się w to, z czego jaki kraj robi dżem?! Co do ochrony - ja się właśnie takiej "ochrony" i "opieki" najbardziej obawiam - nauczony doświadczeniem wcześniejszych pokoleń. Myślę, że co do Traktatu nie dojdziemy do porozumienia, chyba żeby wytoczyć artylerię w postaci konkretnych cytatów i analiz tegoż, na co niestety nie mam czasu i myślę, że i tak nie doprowadziłoby to do niczego konstruktywnego. Proponuję wątek przyczyn bełkotliwości Traktatu zakończyć. Powiedz, nie przeszkadza Ci, że ratufikuje się - jak sam to określiłeś - bełkot? Kostytucję USA przejrzałem raz jeszcze, z poprawkami i wydaje mi się w większości jednoznaczna. Żeby nie było problemów, kiedy (bo nie "jeśli" - jakieś "kiedyś" nastąpi, IMO raczej wcześniej niż później) okażą się potrzebne. Zawsze to robię. A w czasach WE nie są? I oczywiście, że słyszałem o innej Unii. Kiedy wchodziliśmy do WE nie było słychać o wizji superpaństwa. Potem coś niektórzy przebąkiwali o wizji "federacyjnej" i "superpaństwa", ale nie za głośno. I tak krok po kroczku... Ja myślę, że z niedoinformowania i lenistwa po połknięciu solidnej dawki propagandy pozwalają, żeby Bruksela robiła, co zechce. Dla "świętego spokoju". A tak w ogóle to przecież szczytny cel, no i pieniądze na drogi dają, i granice się otwierają... Ja tam bym chciał móc publicznie powiedzieć, że "mamy durnia za prezydenta" bez późniejszego użerania się w sądzie Zamykanie za poglądy na temat historii uważam za chore. Głoszenie, że nie było obozów nazistowskich też oczywiście.
  5. Być może. Ja je podaję dlatego, że wiernie obrazują sytuację. Pisałem o konstytucji, jako o części procesu powstawania, co wydało mi się oczywiste. Idąc jakim tokiem? Domyśliłem się (jak widzę słusznie), że chodzi Ci o to, czego chce większość. Nic nie pisałem o mniejszości czy pojedynczych posłach. Spytałem, skąd wiesz czego chce większość. Bo to, że teraz nie próbują czegoś przepchnąć nie oznacza, że tego nie chcą. Zapisanie fundamentalnej rzeczy przy tworzeniu takiej struktury, czyli procedury wyjścia nie uważam za nadmierną biurokrację. Natomiast postanowienia odnośnie cukierków karmelkowych, bananów, marchewek (wg. UE owoc!) etc. tak. Traktat z Lizbony jest biurokratycznym bełkotem dlatego, że jest zbyt szczegółowy, ale także po to, żeby był niezrozumiałym, niejednoznaczym bełkotem - żeby nikomu nie chciało się go czytać i zobaczyć, jak dalece może mu się nie spodobać i żeby mógł być różnie interpretowany (tj. także na niekorzyść słabszych). Ghoran już napisał najważniejsze - mój ślub, moja decyzja, moje ryzyko. Natomiast tworząc UE (jako twór z osobowością prawną) na takich warunkach, rządzący decydują o losach całego Państwa i narodu, któremu może się to nie podobać. Jeśli kiedyś wybierze inną władzę, żeby go z tego g. wyplątała, powinny być procedury tego dotyczące. Poza tym żona (poza nielicznymi wyjątkami) nie ma prawnej władzy decydowania o moich zarobkach/pracy/jedzeniu/prawach/podatkach itd. - UE tak. Hm. Np. w pożarach nie powstałych z winy ludzi. Nie rozumiem, co ma w tej dyskusji do rzeczy, czy natura manipuluje genami czy nie. Odnośnie UE dodam, że kiedy mówiło się o niej jako o suwerennych państwach połączonych różnego rodzaju umowami, nie ingerującymi w politykę zagraniczną, system karny, prawo dotyczące produkcji, oscypków i Bóg wie co jeszcze byłem jej zwolennikiem. Od kiedy dostrzegłem, że to bullshit i tworzy się moloch na kształt ZSRR zmieniłem zdanie (tak, tak, UE nie morduje ludzi - przyznaję).
  6. Można się przyłączyć? Na tym tle akurat nie. Ale jest to najbardziej zbiurokratyzowane państwo na świecie, zanim jeszcze powstało. Kontytucja USA to 4 kartki, kontytucja* UE - 400 (liczby z pamięci, sensu nie zmieniają). *nazwana inaczej, zapewne dla niepoznaki Jak rozumieć sformułowanie "UE czegośtam nie chce"? Większość posłów nie chce? Czytasz w myślach? I to jest straszne, że nie ma procedur wyjścia. Jak można wchodzić do czegoś takiego nie ustalając wcześniej, jak - w razie czego - można się wycofać?! A jeśli pojawi się (a IMO na pewno się pojawi) ingerencja w umowy handlowe i będziemy chcieli wyjść z UE? Kto stworzy procedury? Państwa będące członkami UE (w głosowaniu)? Ile będzie to trwało? Ile za to zapłacimy? Czy będziemy w stanie? A jeśli nie? Nie niepokoją Cię te pytania? Pogrubienie moje. "Natura pali ludzi" ergo "Palenie ludzi jest moralne (etyczne/dobre/do przyjęcia*)". Dobrze rozumiem RoZylogię? *najmniej podobające się skreślić No, nauka to się pewnie rozwinie, tylko że IMO to nie jest najważniejsze. Ja bym powiedział "wyhodować". Ale w innych przypadkach, bo to była raczej "konstrukcja". Ucho nie wyrosło wraz z myszą, a zostało do niej przyczepione. I wątpię w "całkowite bezpieczeństwo w przeszczepie", skoro ucho nie było ludzkie, a krowie. Krowie komórki chrząstki uformowane w ludzkie ucho. No, chyba że chodziło o przeszczep na grzbiet krowy. Chyba, że źródło kłamie - http://www.focus.pl/nauka/zobacz/publikacj...a-publikacji/3/ Można sobie tam też poczytać, o myszo-ludzkich mózgach i marzeniach o jakże pięknej wizji myszy z ludzkim mózgiem. RoZy, chciałbyś, żeby się ziściły? Edit: Link nie działa, nie wiem czemu, postaram się to naprawić. A ponieważ RoZy wyraził niepochlebną opinię o Focusie dorzucę coś innego ^_^ Edit 2: http://209.85.129.132/search?q=cache:WLNlb...;cd=1&gl=pl Działająca kopia strony focusa, na której znajduje się (najistotniejszy) fragment artykułu mówiący o myszach. Nie wiem czemu link do oryginału odsyła do innego artykułu A tu coś innego na ten sam temat z onetu: http://wiadomosci.onet.pl/1381901,242,1,et...e,kioskart.html I o myszce z "krowim" uchem.: http://en.wikipedia.org/wiki/Vacanti_mouse Myślę, że jutro znajdę chwilę, żeby Ci odpowiedzieć, RoZy.
  7. No wlasnie nie myle, bo podzial jest taki: programy komputerowe i wszystko inne (filmy, muzyka, ksiazki, itp.- ogolnie utwory nie bedace programami komputerowymi). I nie jest przestepstwem posiadanie filmu, nawet jak nie byl emitowany w telewizji czy w kinie, bo karane jest tylko rozpowszechnianie bez uprawnienia. Jeszcze wieksza kara grozi, jak sie na tym zarabia. A właśnie... no to jak jest z muzą? Jak jakiś kawałek leciał w radio (a wszystko gdzieś leci przecież...) to mogę go mieć na kompie? Mogę, jeśli jest zgrana z audycji radiowej, ale czy można to jakoś odróżnić? W przypadku seriali jest np. logo stacji, a w przypadku muzyki... po jakości?
  8. Nie widzę lepszego miejsca na to pytanie, więc zadam je tu. Kupiłem wczoraj grudniowe CDA, a w środku znalazłem bardzo fajny gadżet - kalendarzopad (gratuluję pomysłu!) Niestety uszkodzony Czy w związku z tym mogę liczyć na jego wymianę (jak na razie nie zdjąłem nawet folii)? Mieszkam we Wrocku, więc najbardziej odpowiadałby mi spacer do redakcji Uszkodzenie jest niewielkie, ale jednak - brakuje kawałeczka okładki-mousepada i raczej nie powstało w kiosku, bo wspomnianego kawałka w folii nie widziałem EDYTA: Otworzyłem, wyjąłem i wyszło na to, że uszkodzona jest tylko ta plastikowa warstwa, więc nie jest tak źle (trochę inaczej sobie konstrukcję tej hybrydy wyobrażałem). W sumie nie pogardziłbym nową podkładką, ale skoro odzewu brak (a gadżet jest niej fajny niż mi się zdawało) to niech Wam będzie, dam Wam spokój. Mimo, że zignorowaliście moje pytanie :evil: (bo odpowiedź Smugglera raczej nie jest do mnie...)
  9. Z różnych powodów, między innymi podanych przez Ciebie, sprzętu jednak nie kupiłem. Dzięki za rady.
  10. Postanowiłem kupić rodzince nagrywarkę DVD (taką do TV, nie do PC) i natknąłem się na coś takiego. Urządzenie bardzo mi się podoba, z pewnością przyda się i prawdopodobnie je kupię, chciałem jednak spytać Was wcześniej o radę. Czy Wam też sprzęt się podoba, czy cena jest adekwatna? Czy może jednak lepiej zdecydować się na jakieś połączenie dwóch osobnych urządzeń?
  11. Oj, dawno mnie tu nie było, dawno. Od czego zacząć można w takiej sytuacji wizytę na forum, jak nie od FoSu i luźnego w nim posta? So... Wakacje w dechę, najeździłem się stopem - na razie tylko po Polsce, co ma wkrótce ulec zmianie. Czuję, że wykorzystałem ten czas jeśli nie w pełni, to w znacznym stopniu. Jednym z ważniejszych i dłuższych punktów dynamicznie zmieniającego się programu była wizyta u znajomych na wsi w Borach Tucholskich, gdzie ściągnąłem dwie przyjaciółki. Gospodarze mają dookoła domu sporo ziemi, na której rośnie trawka, drzewka i w ogóle jest fajnie, bo sąsiedzi nie za blisko. Do lasu kilka kroków, do jeziora jeszcze bliżej, więc były i spacery i kąpiele i pływanie łódką. Poza tym imprezy do świtu, który to zresztą raz obejrzałem. Taki wyjazd jakimś spokojem u mnie zaowocował i oderwaniem od codziennych problemów i bieganiny, a że byłem w parku krajobrazowym, ludzi w okolicy jak na lekarstwo nierzadko nachodziło nas wrażenie, że wszystko to dookoła istnieje specjalnie dla nas, co zresztą odczuwam przy każdej wizycie w tym pięknym miejscu. No ale, ale, nie tylko tam byłem. Poza tym Lublin, festiwal Dwa Brzegi w Kazimierzu, morze, Jelenia Góra + Cieplice, SLOT art Festiwal w Lubiążu... Planowałem więcej, ale nie wyszło - z różnych powodów. Wszędzie jeździłem stopem (a w związku z tym i po drodze oglądałem Polskę, poznawałem ludzi, miasta...) , a trafiła się nawet jazda pociągami na stopa Nie będę opisywał wszystkiego po kolei, bo za dużo tego, ale generalnie - masssa poznanych fascynujących ludzi, ciekawych rozmów, obejrzanych filmów, koncertów, warsztatów, kontaktu ze sztuką szeroko pojętą, spacerów po pięknych terenach, najróżniejszych widowisk (świetny, naprawdę świetny fire show widziałem), nowych wrażeń, nowych doświadczeń... Trafiło się nawet w te wakacje wakacyjne zauroczenie, znajomość się rozwija, zobaczymy co z tego będzie... Naprawdę w podróży czuję, że żyję. A w związku z tym nie zamierzam na tym poprzestać i w październiku planuję wyjazd (na stopa, a jak!) na parę dni do Pragi (bo jest piękna, o tak). Za rok za to robię kółeczko po Europie A może i do Tybetu z pewną piękną damą pojadę (pociągiem tym razem), się okaże. Do trybu roku szkolnego wracać się nie chcę, toteż zamierzam go sobie urozmaicać co jakiś czas jakimiś wypadami gdzieś w Polskę i nie tylko, a szkołę odwiedziłem na razie tylko w sprawie jakiegoś papierka Nie zając, poczeka. Ktoś z Was odczuwa podobną pasję związaną z podróżami? Ktoś z Was jeździ tak na spontana gdzie się nadarzy okazja i chęć? A, jeszcze jedno - dredy mam, z czego jestem baaardzo zadowolony Dużo lepiej się z nimi czuję niż z długimi (nieskołtunionymi) włosami
  12. Hm... Moje pudełko mieści w sobie K7VZA + Duron 700 + inne, raczej nieistotne teraz części. Już kiedyś pisałem, że chcę kupić do tego jakąś grafikę z 64 MB i zasilacz, ale nie dostałem specjalnie wyczerpującej odpowiedzi. Nic od tego czasu nie kupiłem i nic nie postanowiłem - chyba mi się nie chciało Dzisiaj stwierdziłem (z okazji wakacji ), że czas się w końcu za to zabrać. Pierwsza sprawa to wybór karty. Jakiś GeForce... 2? 3? 4? W kwestii tej ostatniej spotkałem się z czymś takim. Czy Yogi ma rację? Druga to zasilacz. Ten, który mam (nie chce mi się zdejmować obudowy, więc nie wiem co to, ale...) był fabrycznie w konfiguracji z P200 (i jakąś kartą z 4MB ), więc zdecydowanie nie powinien pracować z tym układem (prawda?). Ktoś umie pomóc? Dodam jeszcze, że nie planuję wymiany płyty ani procka, więc nie chcę karty na wyrost ani zasilacza nastawionego na późniejszy upgrade. I nie zamierzam wspomagać żadnego muzeum
  13. Nie wiem czy mówisz to na poważnie. Przecież to była oczywista ironia! Pół serio. Ironię zauważyłem, ale przydałby się cień analogii. A ja jej nie widziałem, mocno naciągane przykłady moim zdaniem. Dla mnie - ani śmieszne, ani (błyskotliwie) ośmieszające zastanawianie się nad szkodliwością teletubisiów. A tak odczytałem cele Twojej wypowiedzi. I bardzo dobrze, bo moim zdaniem takich eksperymentów na dzieciach nie powinno się robić. Tak samo jestem przeciwny wychowywaniu dzieci na szczycie sosny, chociaż badań na szkodliwością tego typu pomysłów nikt nie robił. Spodziewałem się, że ktoś to pytanie zada. Precyzyjnie nie umiem Ci odpowiedzieć, ale pozwalając parom homoseksualnym wychowywać dzieci tworzy się moim zdaniem dodatkowe (poza tymi, które występują też w przypadku rodziców hetero) zagrożenia skrzywień. Choć normalną psychikę trudno mi zdefiniować, wiem (czuję?), co jest odchyłem od normy i szkodą dla psychiki. I boję się, że wychowywanie przez parę homo może to u dzieci wywołać. Tak. Moim zdaniem wiedzą, co piszą Zresztą - jest z chłopcem jednoznacznie kojarzony. Może to wina późnej pory, ale nie bardzo zrozumiałem, co wynika z tego zdania... W każdym razie, on właśnie jest jednoznacznie kojarzony z chłopcem. Z chłopcem, który tańczy w spódniczce, nosi damską torebkę i gilgocze inne teletubisie w specyficzny sposób Najwcześniejsze wspomnienia to zazwyczaj te z wieku około 4 lat. Ale wcześniejsze przeżycia, wychowanie, etc. mimo to mają duży wpływ na psychikę.
  14. Bo ja wiem...? Uznają' date=' że to (patrz wyżej) normalne zachowanie chłopca i im tak zostanie? [EDYTA']Przeoczyłem "aktualizację"... Nie wiem, czy małe dzieci różne analogie i podobieństwa dostrzegą (torebka, balet, ten fragment) ale one na pewno tam są.[/EDYTA] Ja tam związku nie widzę ani nic dziwnego w tych bajkach, choćbym się starał...
  15. A tu - co rzadkie - przyznam Ci całkowicie rację. Jedną z tych rzeczy, które wybitnie irytują mnie w PiSie jest robienie dymu przed czasem. I tak na dobrą sprawę nie wiadomo czemu tak się dzieję. Bo jeśli mocne dowody faktycznie mają się pojawić, to łatwiej będzie całą sprawę doprowadzić do końca bez robienia szumu za wcześnie. A jeśli dowody się nie pojawią, to nie ma bata - wszystko obróci się przeciwko rządzącym. Tak prywatnie - ja akurat uważam za wielce prawdopodobne, że w tej konkretnej sprawie jest coś na rzeczy i mam nadzieję, że dowody się pojawią. Przy całej giertychowości Giertycha warto chyba jednak zastanowić się nad dobrymi stronami jego obecności na stanowisku ministra edukacji. Nie cieszę się z takiej sytuacji, ale wydaje mi się, że tu i uwdzie może to wyjść Polsce na dobre. Jego zainteresowanie się sytuacją w Polskich szkołach i szczera, na moje oko, chęć poprawy sytuacji (która IMO zdecydowanie wymaga poprawy) może zaowocować niezłymi skutkami. Przegiąć nie przegnie, bo mu społeczeństwo nie pozwoli. Podobnie w przypadku homoseksualistów - może i tu Giertych będzie pewną przeciwwagą dla "aktywistów gejowskich" itp., którzy zdecydowanie przesadzają. Nie tyle gejów, co tych z nich którzy swoją walkę - która miała być na rzecz tolerancji i przeciwdziałania homofobii - zamienili w coś zupełnie innego. "Alibaby..." może na razie nie mamy, ale jeśli się przyjrzeć poglądom Biedronia można zauważyć sporo analogii. Nie raz już widziałem jego wypowiedzi, w których, hm... wyrażał niezadowolenie z tego, jak wygląda w Polsce edukacja jeśli chodzi o model rodziny itp... Żeby nie poświęcać za dużo czasu na niepotrzebne wyjaśnienia - wyjątkowym przykładem paranoi tego pana jest jego wizyta w przedszkolu, w czasie której poruszał z dziećmi temat tożsamości seksualnej. Nie było to oczywiście ujęte w takie słowa, bo w przedszkolu, ale urządzał dzieciom jakieś zabawy czy cóś (np. przebierały się w ciuszki płci przeciwnej) mające na celu pokazanie "umowności" pewnych rzeczy związanych z płcią. :? Żadnego linka nie podam, bo nie znalazłem. I nawet jeśli wziąć poprawkę na przeinaczenia mediów, nawet jeśli uznać, że samo poruszanie tego tematu krzywdy dzieciom z definicji nie robi, to ja nie chciałbym żeby moje dziecko w przedszkolu uczestniczyło w tego typu akcjach, a już na pewno nie w zabawach prowadzonych przez Biedronia. Zresztą - łatwo sobie wyobrazić, słuchając Biedronia, co zrobiłby ze szkołą i przedszkolem, gdyby mógł. Nie mam nic do homoseksualistów - niech robią sobie w swoich łóżkach co chcą, niech sobie okazują uczucia na ulicach - nie przeszkadzałoby mi to, tak jak nie przeszkadza mi u hetero, niech sobie paradują, dopóki parady nie przekroczą pewnych granic. Ale wara od szkoły i przedszkoli - bałbym się skutków. Zmierzając do końca - nie powiedziałbym, że aktywiści homoseksualni w Polsce walczą tylko o tolerancję (a coś zbliżonego sugerował, jak zrozumiałem, Merib - "dochodzicie do tego że geje w polsce chcą wydawać komiksy o "alibabie i 40 część roweuach"). Już nie. Ewentualnie - myślą, że walczą o nią, ale bardzo im odbiło. Przy czym nie mam na myśli wszystkich, oczywiście. Od czasu do czasu dochodzą do mnie wieści cokolwiek niepokojące, a obserwując poglądy wielu z tych aktywistów można obawiać się o to, do czego doprowadzą, jeśli nasza tolerancja posunie się zbyt daleko. Nawiązując jeszcze do Giertycha - chyba nawet się cieszę, że jest tak zdecydowany w tej kwestii - może nam to wyjść tylko na dobre (w tych wypowiedziach, które słyszałem wypowiadał się raczej sensownie i nie przesadnie). Zazwyczaj by dowiedzieć się o skutkach różnych ruchów społecznych i przesadnej tolerancji wystarczy przyjrzeć się krajom, w których pojawiły się one wcześniej/rozwinęły szybciej. I tu przykładem (które można by mnożyć) niech będzie chociażby Hiszpania (i tak nie najmocniejszy przykład wg. mnie). [Edytka] Chyba bardzo podobnie sprawę postrzega Mordimer Madderdin, tylko rzucił dwa niefortunne sformułowania i mu się dostało [/Edytka] Na koniec tekścik, na który natrafiłem szukając info o wizycie Biedronia w przedszkolu. Sprawa stara, ale może warto przypomnieć - można na parę "smaczków" (?) natrafić.
  16. Ciekaw jestem kto za tą próbą cenzury stoi, bo nie chce mi się wierzyć, żeby za czymś tak nieudolnym stał których z Kaczyńskich (bo raczej wychodzi na ich niekorzyść). Jakiś nadgorliwiec z PiSu? Tak czy siak, godne pożałowania. Ale jeśli komuś się wydaje, że cenzury wcześniej nie mieliśmy, to radzę zapoznać się z historią Remuszki. najprościej chyba z meritum kwestii można zapoznać się stąd - http://www.rodaknet.com/rp_art_2027_remuszko_ksiazka.htm strona Remuszki - www.remuszko.pl Ani jedno, ani drugie
  17. Proszę bardzo, mamy i ogólnik nie poparty żadnymi argumentami czy przykładami (ciekawe czy potrafiłbyś podać więcej niż jeden)... ...i insynuacje również niczym nie poparte... ...i wypowiedz kogoś, kto dogłębnie zna sprawę. A może była obawa, że się z kimś skontaktuje albo coś? Może były powody, by zatrzymać ją jak najszybciej? A jeśli chodzi o Twój radosny pomysł z "wysłaniem listu z nakazem stawienia się" - "matczenie" byłoby pewne jak w szwajcarskim banku, a nawet bardziej - jeśli była winna. Jaki sposób wyciągania ludzi o 6. rano? Taki, że się ich wyciąga o 6. rano, czy było w tym coś jeszcze, skoro dodałeś "taki sposób"? Mi w każdym razie to nie odpowiada, ale denerwuje mnie jeśli ktoś robi dym o przyjście policji o godzinkę za wcześnie (o 7. Blida już mogła do pracy wychodzić albo gdziekolwiek indziej, swoją drogą o 6. też...) i porównuje to do bandyckich, bestialskich, skur...skich czynów gestapo. Nie, właściwie nawet nie denerwuje... To jest po prostu żałosne.
  18. Niech każdy gada o swoim łóżku w takim towarzystwie, które ma na to ochotę i to akceptuje. Ludzie o różnych dziwacznych skłonnościach związanych z seksem są w podobnej sytuacji - mamy się spodziewać "kampanii przeciw masochifobii i zoofilfobii" czy jak to nazwać? Powiedziałbym, że wręcz przeciwnie. Ano, może warto na chwilę do sprawy wrócić, bo okazuje się, że powstało parę mitów. Sam wcześniej pisałem o braku nagrania, ale gdzieś usłyszałem*, że procedury (pewnie ze względu na prywatnośc itd.) nakazują nagrywać tylko wejście i wyjście z zatrzymaną osobą. Nie zakazują nagrywania reszty, ale już to słyszę - "Nie mogli dać odrobiny prywatności, musieli zrobić show, spektakularne zatrzymanie i nagrywać wszystko, a przecież nie muszą! Nie można już liczyć na normalne, zgodne z procedurami zatrzymanie/aresztowanie/whatever". I tak źle i tak niedobrze. *Kurde, nie pamiętam gdzie ale zdaje się, że od jakiejś kompetentnej osoby. Pzkw, wiesz może coś na ten temat? Kominiarki? Tych też ponoć nie było, nie wiem w ogóle skąd się wziął ten pomysł. Chyba od tego idiotycznego pytania o symbol IV RP... Funkcjonariusze byli z tego co wiem po cywilnemu, a już na pewno bez kominiarek, nie zakuli podejrzanej, nie było kamer TV, nagrali tyle ile musieli... Więc o co Ci chodzi z robieniem show? Że o 6 rano? Prawo na to pozwala, może przypuszczano, że potem jej już może nie być, zresztą to chyba nie jest takie straszne, prawda? Szczególnie, że nie chodziło o duperele, jak twierdzisz - kolejne zarzuty miały się pojawić (stosowne papiery były szykowane) i jak się okazuje teraz, gdyby żyła, najprawdopodobniej postawiliby jej cały szereg zarzutów, dużo poważniejszych. No i chyba nie zastrzeliłaby się z powodu takiej dypereli. Chyba, że wierzysz w teorię spiskową. Funkcjonariusze mieli zalecenie, by kajdanek nie stosować (pewnie ze wzgędu na wcześniejsze pretensje o "show"), kamer przed budynkiem nie było. Rozumiem, że jedynym konkretnym zarzutem jest ta 6. rano? Acha, jeszcze jedno - "gestapowskie procedury"?! Pomedytuj chwilę nad tym, co wiesz na temat gestapo i zdaj sobie sprawę z tego, jak idiotyczne i kuriozalne rzeczy wypisujesz. Jeśli chodzi o wypowiedz Pzkw dotyczącą zmian w KK - nie wdaję się w dyskusję, bo nie znam się na prawie i jak pisałem wcześniej nie znam szczegółów sprawy. Paru rzeczy dowiedziałem się nowych (choć pewnie mniej, niż myślisz), za co dziękuję. Przyznaję, że w wielu punktach proponowane zmiany są głupie, ale mam nadzieję, że np. chora sytuacja "obrony koniecznej" w Polsce w końcu trochę się zmieni. Edit: Szukam w necie informacji o tych nieszczęsnych kominiarkach, ale nie bardzo mogę znaleźć, a net mi się strasznie wlecze, tak więc jak ktoś znajdzie będę wdzięczny za link.
  19. Wydaje mi się, że przeceniasz Smutnego. Nie wiem czemu link mi nie chce zaskoczyć, ale sprawę trochę znam - tak mi się przynajmniej wydaje. Nie przypominam sobie, żeby ktoś wiązał Blidę z układem... Za całą sprawę ktoś powinien ostro beknąć. Brak nagrania na przykład to nie drobiazg. Przez to teraz wielu może powiedzieć, że sprawa śmierdzi i będzie to jak najbardziej zrozumiałe.
  20. Ano, kupiłem Sansę i jestem jak na razie bardzo zadowolony. Creative MuVo V100, z tego co czytałem w necie sprawia problemy... A zdaniem faceta w sklepie z tych dwóch modeli Sansa ma lepszy i głośniejszy dźwięk, jest mniej zawodna (a więc uwaga na creativa!), a w razie awarii od razu wymieniana (nie mają serwisu ponoć!). No i gwarancja 2 lata (Creative 1). Dałem 149, chyba dałoby się taniej, ale najwyżej, przeboleję Tej ceny też jest warta, jak dla mnie, zdecydowanie mogę polecić edytka: Pawcio91 - budżet niestety był nie do przeskoczenia. A raczej - może i był, ale Sansa mi w zupełności wystarcza, a mam też inne wydatki. Słuchawki np.
  21. Ja wybiorę się po mp3 zapewne dzisiaj i to pewnie rano, więc nie wiem, czy ktoś zdąży doradzić, ale będę wdzięczny budżet = 150zł, pojemność = 1GB, ważna jakość dźwięku, zależy mi na radio, ale nie jest konieczne (jak widać poniżej). Kandydaci to Sansa m240, Creative MuVo V100, co myślicie?
  22. Wreszcie? Oczekiwałeś tego osobiście?
  23. Ciekawe, choć nie nowe dla mnie rzeczy czytam... Kolejne rzeczy stawiane na głowie... PiS wcale nie chce ujawnić teczek tylko nimi szantażować? Jasne, to że możliwość szantażu jest jednym z ważniejszych argumentów za lustracją nie ma znaczenia. Papiery z IPNu wcale nie są tym, czym są - przecież to "haki z nikąd". Ręce opadają... Ale ja właściwie nie o tym. Chciałem się podzielić radością z powodu planowanych zmian w kodeksie karnym Szczegółów nie znam, co prawda, poświęcę pewnie czas na zgłebienie tematu, ale skrótowe info na temat ogólnych założeń i obszarów zmian bardzo mnie ucieszyło. Mam nadzieję, że zmiany przejdą w sejmie. W końcu pojawi się opcja "dożywocie bez możliwości warunkowego zwolnienia". W edicie wrzucę jakiś link, jak znajdę. EDYTA: Dla zapoznania się ze sprawą Nie podobają mi się tu tylko drobiazgi EDYTA druga: Właściwie jedna rzecz drobiazgiem nie jest - planowane kary za próbę umówienia się z nieletnim przez internet. Przesada i idiotyzm.
  24. Heh, nie było mnie tu od ho ho i jeszcze trochę, już nie pamiętam kiedy coś ostatnio napisałem (ale pamiętam co, post w ramach gwałtownie urwanej dyskusjii w filozofii, sorry dla dyskutantów przy okazji). Przyczyna? Intensywna nauka w połączeniu z intensywnym odpoczynkiem po niej I tak na zmianę i jeszcze parę innych spraw. No ale znowu chyba będę na FA dość często. Grill vs ognisko? Ognisko offcourse, nie ma to jak dobrze zgrana paczka dookoła gigantycznego płomienia, dwie lub więcej gitar, dobrze znany wszystkim repertuar, dużo oranżady i w ogóle Niestety od dawna już nie mam takiej paczki. Sezon rowerowy? Zacząłbym bardzo chętnie, ale roweru brak A i przyjaciółki, z którymi taki sezon najchętniej bym zaczął takowych nie mają, więc wycieczki rowerowe odpadają. A nie chce mi się specjalnie roweru pożyczać wyłącznie w celu przyjemniejszego poruszania się po mieście. Może za to na desce pojeżdżę, tu się chyba ktoś do towarzystwa znajdzie. A na mnie wręcz przeciwnie. Jest słonecznie, dni są dłuższe itd. Po zimowym przesiadywaniu przed kompem i ogólnie na chacie jestem pełen ochoty na odmianę, na plenerowe imprezy, koncerty, poznawanie ludzi (szczególnie płci pięknej ), jakiś trip stopem po Polsce... Edyta: Wszystkiego najlepszego, Cardi
  25. Napisałem, że może wybaczyć (zrobi to, jeśli grzechnik żałuje itd.). A Kościół nie przeczy teorii (nie mogę lepszego słowa znaleźć) apocatastasis... Apokalipsę czytałem dawno, chyba sobie odświeżę. Nie wiem i Ty też nie wiesz, więc nie wiem czemu wyjeżdżasz z takimi argumentami. Nie można prowadzić dyskusji opierając się na domysłach(co często Ci się zdarza). W ten sposób można dyskutować bez końca. Ja się nie opieram na domysłach, to nie o to chodzi. Ja pokazuję, że śmierć nie musi oznaczać czynienia zła. Szczeólnie, jeśli to Bóg odbiera życie. Hmm... To chyba zależy, w jakich okolicznościach zabił... Nie wiem, jest jakaś sprzeczność w myśleniu "Bóg daje życie i on je odbiera" i "człowiek winny śmierci drugiego ma grzech na sumieniu" - albo niewystarczająco znam zdanie Kościoła na ten temat (i coś przekręcam), albo go nie rozumiem. edytka: Na dodatek nie jestem chrześcijaninem... i w pewnym sensie przyznaję Ci tu rację. Tak czy siak, jeśli to Bóg jest "ewidentnie, jedynym sprawcą czynów", to nie można mówić, że to na pewno zły czyn. Bo śmierć nie jest czymś złym... Bo atakujesz Boga, w którego chrześcijanie wierzą, nie przyjmując do wiadomości innych rzeczy, w które wierzą. Atakujesz wiarę wybiórczo, nie jako całość. Masz jakieś wątpliwości co do mojego zdania na temat Rydzyka? Rozwieję je - zgadzam się z Tobą. Ludzi. Tylko, że w przypadku Boga nie jest to mord. Według wiary to on daje i odbiera życie, a w śmierci nie ma nic złego. Morderstwo czynione przez człowieka jest złe, bo nie ma on prawa życia odbierać, w przeciwieństwie do Boga. Jeśli atakujesz Boga za to, że zabił tych synów pierworodnych (czego się zweryfikować nie da), to nie możesz pisać, że nie obchodzi Cię, że po śmierci będą mieli niby lepiej, bo tego się nie da zweryfikować. Traktujesz wiarę wyrywkowo. Sorry, ale to nie jest logika tylko idiotyzm. W ten sposób można by ocenić, że każde Bóstwo, którego wyznawcy bezgranicznie wieżą, że jest ono litościwe w istocie takie jest, bo jego wyznawcy myślą w innych kategorich. Definicja litości(w przeciwieństwie do moralności) jest jedna i nie da się jej interpretować inaczej niż inni tylko dlatego, że się przyjmuje inne "prawdy wiary" [patrz wyżej] To "logika" odnosiło się do ostatniego zdania - o Hiobie. Jeśli Hiob nadal wierzył w Boga i kochał go, to musiał wierzyć, że jest on sprawiedliwy. Jeśli nie - przestałby wierzyć w tego Boga sprawiedliwego, w którego dotychczas wierzył. A nie przestał. Czemu w takim razie buddyzm nie miał swojej inkwizycji??? W końcu w tej wierze też zdarzają się ludzie błądzący i niesprawiedliwi. Hmm... to, czy buddyzm jest religią nie jest takie oczywiste, tak na marginesie. A czemu się nie doczekali inkwizycji? Pewnie mniej tam ludzi błądzących i niesprawiedliwych. Ale nie atakuj Boga chrześcijańskiego za błędy ludzi. Moim zdaniem gniew czasem jest jedyną słuszną, mądrą reakcją. Jeśli ktoś zabiłby mi matkę, to uważam, że powinienem się rozgniewać, a tłumienie tego gniewu byłoby głupotą, łagodnie mówiąc.
×
×
  • Utwórz nowe...