Jump to content

Adrianek14

Forumowicze
  • Content Count

    63
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

10 Neutralna

About Adrianek14

  • Rank
    Ork
  • Birthday 02/14/1995

Sposób kontaktu

  • Strona WWW
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array
  • Zainteresowania
    Array

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    Array
  • Ulubiony gatunek gier
    Array
  1. Witam! Mam problem z Javą, a konkretnie z biblioteką Swing. Nie miałem nigdy wcześniej z nią styczności, a mam do wykonania coś takiego: W okienku znajdują się kolorowe kwadraty, które odpowiadają pewnym obiektom. Po kliknięciu na button "nowa tura!" kwadraty robią pewne akcje (rozmnażają się, przemieszczają się itp.) Ktoś poleci jakiś kurs Swing-a albo ma ktoś jakiś pomysł jak coś takiego mogę zrobić? Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedzi.
  2. Okey, rozwiązałem już problem ze znakiem wodnym. Teraz mam kolejny problem (chyba prostszy od poprzedniego ). Chcę zrobić tak, aby zdjęcie z galerii po kliknięciu na nie pojawiało się w nowym oknie (w galerii mam miniaturkę, a pojawić mi się ma zdjęcie ze znakiem wodnym). Mam coś takiego: echo '<a target=\"_blank\" href='.$odsylacz.'><img src="'.$pliki[$i].'"></a>'; Gdzie $odsylacz to znak wodny, a $pliki to miniaturki. Jakieś pomysły jak to naprawić?
  3. Witam! Mam problem ze zrobieniem znaku wodnego na grafice. Znak wodny ma być taki, jaki zażyczy sobie użytkownik (to znaczy ma pole tekstowe, w które ma wpisać treść tego znaku wodnego). W grę nie wchodzi wklejanie zdjęcia na zdjęcie... Z góry dziękuję za odpowiedzi.
  4. Mam problem z instalacją biblioteki SDL na moim komputerze. Zrobiłem wszystko według tej instrukcji: http://lazyfoo.net/SDL_tutorials/lesson01/windows/msvsnet2010e/index.php Program się kompiluje, jednak gdy chcę go uruchomić to wyrzuca mi taki błąd: "Aplikacje nie została właściwie uruchomiona (0xc000007b). Kliknij przycisk OK, aby zakończyć aplikację." Z góry dziękuję za pomoc... ==
  5. Witam, mam problem z poniższym kodem (przedstawię urywek): int wyluskanie (char studenci) int main() { char studenci; cin >> studenci; wyluskanie (studenci); //reszta kodu } int wyluskanie (char studenci) { for (int i=0; i<studenci.lenght(); i++); //reszta kodu } Problem jest z "int wyluskanie (char studenci)", przy debugowaniu wywala mi taki błąd: "error C2228: left of '.lenght' must have class/struct/union". Ktoś wie dlaczego jest taki błąd? I jak go naprawić?
  6. Klubu na miarę Ligi Mistrzów nie zbuduje się w jedno okienko transferowe lub dwa. Przypadki rzadko się zdarzają (w tym roku Austria Wiedeń) a drużyny takie jak Basel, Viktoria Pilzno czy Dinamo Zagrzeb (które było bliskie trzeciego z rzędu występu w fazie grupowej LM) są doskonałym przykładem na to, że drużynę buduje się kilka lat. A co do Legii, to jej potrzeba stabilizacji w Europie. Mam tu na myśli regularne występowanie w eliminacjach LM czy LE i nabijania punktów do rankingu. No i oczywiście należy regularnie wzmacniać kadrę, prezes Leśnodorski już zapowiedział transfery zimą. My Polacy tak mamy, że jak ktoś coś osiągnie to jest wychwalany pod niebiosa a jak nastąpią niepowodzenia to jest porównywany do kawałka [beeep]. Panowie, dajmy czas Legii. Prezes Leśnodorski robi kawał dobrej roboty, która w przyszłości przyniesie korzyści. Jeżeli dalej będzie opierał politykę transferową polegającą na ściąganiu wyróżniających się graczy T-Mobile Ekstraklasy, tym lepiej dla Legii. Bo już widać, że Pinto to pieniądze w błoto a Broź jest solidnym wzmocnieniem linii defensywnej. A Steua to nie jest drużyna przypadkowa, rumuńska drużyna również przez kilka ostatnich lat wyrobiła sobie markę w Europie. Wystarczy spojrzeć na poprzedni sezon: 1/8 albo ćwierćfinał LE (porażka z mocną Chelsea Londyn). Byli do ogrania, ale nie udało się. Zabrakło lidera, może gdyby Ljuboja dalej grał w Legii to dziś cieszylibyśmy się z fazy grupowej. Takim liderem miał być właśnie Pinto, ale on nawet nie łapie się na ławkę rezerwowych. Więc uważam, że Mistrzowi Polski jest potrzebny klasowy napastnik aby móc coś zwojować w LE.
  7. Pinto był próbowany z Widzewem na środku pomocy, na ofensywnego pomocnika nie ma szans bo tam gra Radović. Szkoda że wypadł Jodłowiec, bo on na pewno zagrałby jako środkowy pomocnik.
  8. Jeśli mamy tu fanów turowych gier strategicznych to świetnie się składa, przedstawiam Wam "The Battle for Wesnoth". Od razu uprzedzam, nie znajdziecie tej gry na półkach sklepowych w najlepszych i najbardziej znanych punktach sprzedaży. Powód jest dość prosty... gra jest darmowa. To kogo dziś ubijemy? Zacznę od strony fabularnej gry. Ta jest całkiem ciekawa, ale niezbyt porywająca. Do wyboru mamy kilkanaście kampanii, w których wcielamy się w różne nacje. W ich skład wchodzą orkowie, ludzie, elfy oraz nieumarli. Nie jest to zbyt oryginalny podział, trzeba przyznać. Do tego dochodzą jednostki poboczne takie jak gryfy czy mermeni. Spieszę wyjaśnić, mermeni to inaczej stwory które doskonale sprawdzają się w wodzie. Na jedną kampanię składa się kilka, kilkanaście bądź kilkadziesiąt scenariuszy. Jak w prawie każdej grze strategicznej mamy za zadanie zabić tych niedobrych. Jeśli chodzi o poziom trudności, możemy go sobie na początku wybrać. Początkującym zalecałbym najłatwiejszy poziom. Dlaczego? Z biegiem czasu scenariusze stają się coraz trudniejsze i czasami załamujemy z tego powodu ręce. Wiele razy miałem chwile kryzysowe na średnim poziomie, dlatego lepiej zacząć od najłatwiejszego poziomu i uczyć się gry "Battle for Wesnoth". Z tą samą armią przez całą kampanię W kampanii sprawą kluczową jest to, aby przywoływać stwory z poprzednich scenariuszy. Dlaczego? Trzeba zacząć od tego, że każda pojedyncza jednostka zbiera doświadczenie. Odpowiednia jego ilość pozwala awansować jej na wyższy poziom. I to jest jeden z przyjemniejszych aspektów tej gry. Przy niektórych jednostkach możemy wybrać jego drogę awansu, np. łucznik awansując na drugi poziom może wybrać jedną z dwóch klas. Klasy różnią się od siebie punktami życia, wartością ataku oraz ich rodzajem. Następny poziom postaci wybieramy według własnego widzimisię. Wracając do meritum, takie doświadczone jednostki są bardziej przydatne niż nowo zwerbowane jednostki. Trzeba jednak zaznaczyć, że przywołanie stwora z poprzedniego scenariusza kosztuje więcej niż rekrutacja nowego wojownika. Jednak różnice w kosztach są minimalne i na dłuższą metę korzystniejsza jest opcja przywołania. Osobiście z niej korzystam i jestem bardzo zadowolony. Jak to wygląda na polu bitwy? Na jeden scenariusz przypada jedna plansza, mimo dużej ilości scenariuszy każda jest inna. To jest niewątpliwy plus gry. Obszar ten jest podzielony na sześciokąty, podobnie jak w początkowych grach serii Heroes of Might and Magic. Ważna jest kwestia ukształtowania terenu, na którym nasza postać obecnie przebywa. Trzeba zacząć od tego, że każda jednostka ma jakiś procent szans na to, że trafi wroga. Powiedzmy że jednostka X ma 60% szans na to, że trafi wrogą jednostkę Y. I na przykład elf, który chowa się w lesie jest ciężki do trafienia (szansa 30%). Ale jeżeli ten sam elf będzie przebywał w wodzie, to szanse na jego trafienie rosną do 80%. Takie coś zdecydowanie podnosi realizm gry i po prostu przyjemniej się w nią gra. Pozostając jeszcze przy kwestii szans trafienia. Denerwujące jest to, że czasami komputer częściej nas trafia a ma takie same szanse na trafienie co my. Oczywiście gdyby było odwrotnie, nic by się nie działo i przyjęlibyśmy to z uśmiechem na twarzy. Dlatego przestrzegam ludzi o słabych nerwach, musicie być na to przygotowani. W razie czego jest opcja, która umożliwia nam powrót do którejś z tur. Jest to przydatne, gdyby wrogowie zabili naszą najlepszą jednostkę. No chyba że nie lubimy kantować, wtedy przyjmujemy straty z pokorą i walczymy dalej. Multiplayer? Owszem Kolejnym plusem "Battle for Wesnoth" jest multiplayer. Nie jest on jakiś rozbudowany, ale jak na darmową produkcję powinien wystarczyć. Dostępny jest jeden tryb gdzie po prostu walczymy z oponentami, którzy siedzą po drugiej stronie monitora. Można również zagrać ze znajomymi przy jednym komputerze, co również może sprawić ogromną frajdę. Mechanizmy są takie same, jak przy kampanii. "Battle for Wesnoth" zapadnie w mojej pamięci na długo i długo będę do tej gry wracać. Trzeba dodać, że gra cały czas się rozwija. Co jakiś czas publikowane są patche, które usprawniają niektóre aspekty gry. Strategia turowa nie wszystkim może przypaść do gustu. Te monotonne bitwy, w których zawsze chodzi o to samo mogą się w końcu znudzić. Grafika również nie powala na kolana, jednak swój klimat niewątpliwie ma. Polecam wszystkim, którzy lubią strategię i nie lubią. Może w końcu przekonają się do tego typu gier dzięki "The Battle for Wesnoth". Moim zdaniem jest to obecnie jedna z lepszych gier komputerowych dostępnych całkowicie za darmo.
  9. Adrianek14

    Age of Wulin

    Dołączam do gry, mój nick to: Jadranko
  10. Równo po 17 latach Liga Mistrzów ponownie uchyliła swoje bramy polskiemu klubowi. Właśnie 17 lat temu prawo gry w fazie grupowej Champions League wywalczył Widzew Łódź, który jest ostatnim klubem znad Wisły reprezentujący Polskę w tych elitarnych rozgrywkach. 21 sierpnia 2013 roku odżyła nadzieja, że po prawie dwóch dekadach ponownie zagościmy na piłkarskich salonach. Osobiście jestem optymistycznie nastawiony do rewanżowego meczu klubu ze stolicy. Ale zanim o rewanżu to trochę o meczu w Bukareszcie. Legioniści już nas przyzwyczaili, że w wyjazdowych meczach pierwsze połowy są beznadziejne w ich wykonaniu. W przeciwieństwie do drugich części spotkania, które są o niebo lepsze. Czym jest to spowodowane? Ekspert jednej ze stacji telewizyjnych, która transmitowała mecz, stwierdził że powodem tego może być źle przeprowadzana rozgrzewka. Powód na dobrą sprawę kuriozalny, no bo przecież po Mistrzach Polski mało kto by się tego spodziewał. Jednak po głębszym zastanowieniu może to mieć jakiś sens. Chociaż Radović, zapytany o słabość w pierwszej połowie meczu stwierdził, że odczuwali respekt do Steauy. Jaki jest prawdziwy powód tak słabej gry w pierwszej połowie? Tego się raczej nie dowiemy... Za to wiemy, że Legia ma bramkarza na miarę Champions League. Jeżeli Legia awansuje do fazy grupowej tych elitarnych rozgrywek, Kuciak będzie miał przy tym największy udział. Jego interwencje z TNS, Molde i Steaua to klasa światowa. Jeżeli po dwumeczu z Molde Dusan zasługiwał na same pochwały, to po ewentualnym awansie powinni mu postawić pomnik. W Bukareszcie u bramkarza Legii nie funkcjonowały dobrze wybicia z autu bramkowego, ale zrekompensował to fantastycznymi interwencjami. Na pochwałę zasługuje również Radović, który szczególnie w drugiej połowie był liderem zespołu. Wziął grę na swoje barki i całkiem dobrze mu to wychodziło. Dyrygował całym zespołem, to po jego podaniu wyrównał Kosecki, potrafił przyjąć i przytrzymać piłkę. W końcu pokazał na co go stać. Pochwalić też należy Kubę Rzeźniczaka, który wskutek kontuzji Jodłowca musiał przesunąć się na środek defensywy. I to mu wyszło na zdrowie, bo na początku meczu kiedy grał na pozycji prawego obrońcy grał niepewnie. Jedynym minusem warszawskiej defensywy był błąd Juniora, który bezskutecznie próbował łapać na spalonym zawodnika Steauy. Moim zdaniem w rewanżu trener Jan Urban powinien wystawić następujący skład: Kuciak - Wawrzyniak, Junior, Rzeźniczak, Bereszyński/Broź - Jodłowiec, Pinto - Kosecki, Radović, Ojamaa - Saganowski Myślę, że na chwilę obecną pod nieobecność Astiza lepszej formacji defensywnej nie można skleić. Moim zdaniem Vrdoljak zagrał kiepski mecz w Bukareszcie, był jednym ze słabszych ogniw zespołu. Mimo że był kapitanem, to notował wyraźne i proste straty. Był ogrywany w dziecinny sposób, próbował akcji do przodu po czym tracił piłkę. Bardzo ciekawy jestem dyspozycji Pinto, który dostaje mało szans gry. Zawodnik, który z APOEL-em dotarł do ćwierćfinału LM, wniósłby bardzo dużo do zespołu. Ale być może nie jest jeszcze gotowy do gry na tak wysokim poziomie... jednak nie po to był ściągany do Warszawy, aby wykorzystywać go w rotacji na mecze ligowe. Mam nadzieję że Helio dojdzie do wysokiej dyspozycji, bo Portugalczyk ma ogromny potencjał. Dlaczego Ojamaa? Kucharczyk w pierwszej połowie był na równi z Vrdoljakiem, notował straty w defensywie i ofensywie. Druga połowa to drugie wcielenie Kucharza. Jednak po jego błędach w pierwszej części gry mogły paść bramki dla rumuńskiej drużyny. W zasadzie mógłby zagrać w rewanżu, jednak ja dałbym szanse Estończykowi. Dlaczego nie Żyro? Ten kto oglądał jego grę w Bukareszcie ten wie Jodłowiec sam w wywiadach wspomina, że nie lubi grać na pozycji środkowego obrońcy. W meczu rewanżowym z Molde zagrał jako defensywny pomocnik i wychodziło mu to całkiem nieźle. Dlatego powtórzyłbym ten wariant w meczu z Norwegami nawet w parze z Vrdoljakiem. Uważam, że Furman nie jest jeszcze na tyle doświadczony aby udźwignąć ten mecz. A na koniec chciałbym przedstawić Wam garść statystyk, które mnie osobiście napawają optymizmem: - Od czasu gry Widzewa w fazie grupowej LM polskie kluby 16-krotnie próbowały awansować do rozgrywek grupowych. Do decydującej rundy dotarło 12 zespołów. Pierwszy mecz na wyjeździe zagrało 6 zespołów, bilans to 6 porażek. Legia po raz pierwszy nie przegrała na wyjeździe w decydującej fazie kwalifikacji. - Legia w europejskich pucharach (eliminacje i fazy play-off) pierwszy mecz na wyjeździe grała 12 razy. 7-krotnie nie przegrała, i tylko raz odpadła nie przegrywając pierwszego meczu na wyjeździe (1:1 z Broendby na wyjeździe, a potem 2:2 u siebie). - Na Pepsi Arena Legia w europejskich pucharach grała 9 razy. Przegrała raz z PSV 0:3 i zremisowała 2:2 ze Sportingiem Lizbona i Spartakiem Moskwa. Te wyniki dawałyby awans rumuńskiej drużynie. Jednak w meczu z PSV byli już pewni awansu z grupy LE, a spotkania ze Sportingiem i Spartakiem były pierwszymi meczami w fazie play-off. Padł też raz wynik 1:1 z Rosenborgiem, jednak to również był pierwszy mecz z dwóch. Widzew Łódź grał w fazie grupowej Champions League, kiedy miałem niecały roczek. Jako nastolatek przeżywałem rozczarowania w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Mam nadzieję, że teraz jako pełnoletni obywatel RP zobaczę Legię na europejskich salonach. A jak Wy oceniacie szanse Legii w rewanżu?
  11. Wyjazdowy remis Legii ze Steauą 1:1 jest chyba najlepszym rezultatem osiągniętym w ostatniej fazie przed fazą grupową Ligi Mistrzów od kilkunastu lat. Przecież nawet Widzew, który jako ostatni polski klub grał w fazie grupowej, przegrał rewanżowy mecz który odbył się na wyjeździe. Przykład Wisły Kraków pokazuje, że wygrany mecz u siebie nie gwarantuje awansu. Trzeba zganić Legię za pierwszą połowę, pochwalić za drugą. Paradoksalnie kontuzja Jodłowca dała dużo dobrego Legii. Para Junior - Rzeźniczak grała bardzo przyzwoicie (pomijając stratę gola, kiedy Junior nie złapał przeciwnika na spalonym). Sam Jodłowiec przyznaje, że nie lubi grać na środku obrony. Woli grać jako defensywny pomocnik. W pierwszej połowie najgorszy był Kucharczyk: straty z tyłu i straty z przodu. W drugiej części gry zmienił się nie do poznania, jeżeli to zasługa Urbana to chwała mu za to. Myślę, że Legia ma jeszcze większe szanse niż Wisła z PAO i Apoelem. Korzystny wynik na wyjeździe stawia Legię nawet w roli faworyta do awansu. Kibice swoim dopingiem powinni ponieść Wojskowych do upragnionej Champions League.
  12. Adrianek14

    Teslagrad

    Na poziomie szkolnym.
  13. Adrianek14

    Teslagrad

    Dziękuję za opinie i komentarze, postaram się poprawić. Błędnie zasugerowałem się miejscem jego urodzenia, które w 1856 roku należało do Cesarstwa Austrii.
  14. Adrianek14

    Teslagrad

    Norweskie studio Rain AS założone w 2010 roku pracuje nad bardzo ciekawą grą, która w tytule ma nazwisko znanego naukowca. Autorzy przy tworzeniu gry kierują się odkryciami człowieka, który nazywa się Nikola Tesla. Chorwat jest autorem wielu odkryć z dziedziny urządzeń elektrycznych. W fizyce Tesla jest jednostką indukcji magnetycznej. Ale czym w zasadzie jest Teslagrad? Mechanizm rozgrywki opierany jest właśnie na magnetyzmie i elektronice. Sami autorzy grę opisują następująco: Teslagrad jest platformówką 2D z elementami akcji, gdzie magnetyzm i inne siły elektromagnetyczne są kluczem do ukończenia gry oraz pomagają one w odkrywaniu tajemnic przechowywanych przez długo opuszczoną wieżę Tesla. W grze wcielamy się w młodego chłopca, który stara się dotrzeć na szczyt wieży Tesla. Oczywiście, jak w każdej platformówce, czekają go różnorakie przeszkody i zagadki do rozwiązania. Poziom trudności jest zróżnicowany co spodoba się większości graczy. Są łamigłówki łatwe, ale są też łamigłówki przy których namęczymy się poświęcając na nie sporo czasu. Niekiedy będziemy mieli do czynienia z bossem (w pełnej wersji gry ma być ich pięciu). W wersji demonstracyjnej przychodzi nam się zmierzyć z metalowym smokiem, który zionie ogniem w naszego bohatera. Aby się z nim uporać musimy go nafaszerować czymś w rodzaju metalowych bloczków. Przeszkadza nam w tym podłoże, które cały czas przesuwa się w stronę ognia. Motyw już trochę oklepany, ale wciąż daje dużą satysfakcję z gry. Przejdźmy teraz do oprawy graficznej. Powiedzmy sobie szczerze, w grach 2D nie można oczekiwać cudów. Jednak otoczenie w jakim przychodzi nam rozwiązywać łamigłówki jest przyjemne dla oka. Jak zapowiadają sami autorzy, w grze będziemy mogli zobaczyć aż 100 ręcznie rysowanych scenerii. Jeżeli chodzi o oprawę muzyczną to tu również nie będziemy mogli narzekać. Soundtrack jest niesamowitym połączeniem klasycznej orkiestry z odrobiną rosyjskiej inspiracji. Oprócz tego posłuchamy brzmień muzyki electro i heavy metal. Gra studia Rain AS zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Indyki są coraz bardziej popularne, a ten ma szansę zaistnieć w świecie gier komputerowych. Teslagrad jest doskonałym przykładem na to, jak bez wysokich funduszy można stworzyć prostą a zarazem ciekawą grę. Demo można spokojnie ukończyć w jakieś 20 minut. Czas ten rozbudził we mnie apetyt na pełną wersję, która ma być dostępna w lutym 2014 roku.
×
×
  • Create New...