-
Zawartość
89 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Posty napisane przez Tartaglia
-
-
-
@Monoceros
Twój sposób odpowiadania na posty innych jest niezwykle chaotyczny, zastanawiam się, czy nie aby przypadkiem celowo - w sumie nie można wskazać, że na coś nie odpowiadasz, albo odpowiadasz, bo de facto nie odnosisz się do żadnych konkretnych części postów.
Protestantyzm po to powstał (m. in.), aby właśnie ograniczyć/weliminować nadmierny przepych i stawianie na dobra doczesne w KościeleNieprawda... Protestantyzm wcale po to nie powstał.
Wg. mnie powinno być tak, jak w protestantyzmie, czyli Kościół bez przepychu, pastor ma żonę i dba o swoje potrzeby tak jak każdy człowiek,bo wie, że musi się troszczyć o rodzinę.Jako rzymski katolik masz teologiczny obowiązek wierzyć w to, co Ci Kościół rzymskokatolicki podaje do wierzenia, na przykład w swoim Katechizmie. Tak tylko zaznaczę problem...
Poczytajcie i powiedźcie sami: http://pl.wikipedia....protestantyzmieWikipedia, tak? Weź daj spokój
...1. A gdzie masz oryginał?Nie. Odpowiada. Się. Pytaniem. Na. Pytanie. Jedna z podstawowych zasad normalnej dyskusji. Marnujesz zarówno swój, jak i mój czas. Odpowiedz na moje pytanie. Nie mam bladego pojęcia do którego z moich trzech pytań się odniosłeś, mogę strzelać, że do 1), ale w tym wypadku - co ma piernik do wiatraka?
Powtórzę pytanie. Kiedy [biblia] została zmieniona.
Bo na razie to wygląda tak, że Ty sobie radośnie wypisujesz, że Biblia została zmieniona, bo gdzie jest oryginał. Dowód przez negację nie jest dowodem, tylko pseudonauką, którą trzeba tępić...
2. Przez ludzi.Lepiej, bo konkretniej. Teraz mi jeszcze napisz - przez jakich konkretnych ludzi, a potem mi to udowodnij.
To, co sugeruję, to przede wszystkim włączenie własnego myślenia, odrzucenie schematyzmu, dokonywanie własnych wyborów i wybieranie własnych pogladów opartych na swoim doświadczeniu i odczuciach.Nie wiem, kto powiedział/napisał to, co cytujesz, więc nie będę a priori zakładał, że jest to ktoś mądry. Na moje oko mądrze wcale nie gada/pisze. To, co zacytowałem, to właściwie promowanie postawy Hej, weźcie olejcie to, co mówili na temat Pisma inni ludzie! Pal licho, że poświęcali na to całe życia, mieli lata doświadczenia i wiedzę przekraczającą waszą! Nieważne!.
Tymczasem Pismo mówi coś takiego...
Wiedzcie jednak, że żadnego proroctwa w Piśmie nie można wyjaśniać według własnego uznania. Proroctwo bowiem nigdy nie powstawało z ludzkiej woli, ale w imieniu Boga głosili je ludzie kierowani przez Ducha Świętego. - 2 List świętego Piotra, 1;20-21 [za: Biblia Paulistów]
Oraz jeszcze:
- Są w nich [listach - przyp. mój] jednak pewne rzeczy trudne do zrozumienia, które - podobnie jak inne Pisma - ludzie niedouczeni i słabej wiary przekręcają na własną zgubę. - 2 List świętego Piotra, 3;16 [za: Biblia Paulistów]
Chodzi mi o wielką moralność chrześcijan, misjonarzy etc.To jest, za przeproszeniem, bełkot. Jaki to ma związek?
Poza tym, zobacz jak się różnią poszczególne przekłady Biblii.Jak się różnią. W którym miejscu. Co mają przekłady do Biblii per se.
Jeśli komuś to nie pasuje, to dla mnie jest on nietorelancyjny względem innych i nie zachowuje się jak chrześcijanin, a mówi, że nim jest.Bla bla bla
... Naprawdę, nie widzę większej potrzeby pokazywania swojej sympatii wobec kolegi @RaxusaV, tworzenia jakiegoś wspólnego frontu biednych i niezrozumianych...którego pracą jest też wmawianie jak należy postępowaćW sensie schodzimy do ad personam? Nie da się inaczej, to trzeba zrobić wjazd na osobę?
-
@RaxusV
Fakt, pomyliłem się. Nie wiem.Na przyszłość więc zamiast stawiać się na pozycji omnibusa, który jest całkiem pewny tego, co pisze, stawiaj się na jakiejś innej pozycji. Nie moja już rzecz w jakiej konkretnie. Bo to jest trochę tak - piszesz, piszesz, piszesz, napisałeś. To, co napisałeś, może być nawet bardzo mądre i trafne, ale wystarczy, że raz się potkniesz, a wypowiedź wysmarowałeś z nastawieniem autorytetu. Wszystko idzie się rozmnażać, że tak to ujmę...
Ale mogę snuć przypuszczenia.Pewnie, że możesz. Przypuszczenia jednak zawsze zderzą się w końcu z faktami, bądź przypuszczeniami innych osób.
Nie mogę racjonalnie ci tego wytłumaczyć, tak jak ty nie możesz podać racjonalnych przykładów na istnienie lub nieistnienie Boga.Cóż ma piernik do wiatraka powiedz no mnie
? Poza tym, że robi się w owym wiatraku mąkę do produkcji owych pierników...Skoro Duch Święty dał apostołom dar mówienia językami, to czemu to niemógłby dać im zdolności ich pisania?To w ogóle nie jest kwestia, czy nie mógłby, tylko tego, czy tak się stało - kwestia konieczności.
Zresztą ewangelie mógł napisać ktoś inny, przez przekaz ustny od apostołów. Opisanie działalności Chrystusa bez kontaktu z nim dla mnie graniczy z cudem.Tak właśnie najprawdopodobniej się stało. Ty jednak wysmarowałeś, że Nowy Testament na pewno nie został zmieniony, bo apostołowie umieli czytać i pisać. Stary, sprawdzony duet piernik-wiatrak sam przychodzi na myśl, ale bez niego tym razem. Po pierwsze, Nowy Testament nie został spisany przez apostołów - jeśli w ogóle, to w jakimś fragmencie. Po drugie, fakt z punktu pierwszego prowadzi nas do wniosku, że gwarant niezmienności pism Nowego Przymierza który przedstawiłeś, znika. Po trzecie, nie jesteś w stanie udowodnić, że apostołowie per se, czyli całe grono, umieli czytać i pisać
No i po czwarte pisałeś jeszcze, że kanon Biblii ustalono w czasie niewoli babilońskiej. Mam rozumieć, że wtedy też roztrząsano, czy w Biblii ma się znaleźć Ewangelia Tomasza albo Dzieje Piotra, tak? Pośrednio tę kwestię rzuciłem już w poprzednim poście, ale chyba za zbyt dużą warstwą ironii się skryła, żeby wypłynąć...
Pal licho, pewnie miałeś na myśli Stary Testament. O dziwo jednak, nawet tak rzecz ujmując, nie masz racji
...Sądze, że jestem w wieku, w którym kształtują się moje opinie dotyczące świata i każdemu aspektowi moich poglądów staram się poświęcić dużą wagę.Fajnie. Tylko, na miłość Boga, bez wszem-i-wobec egzaltacji pod postacią Och, jak mnie straszliwie męczą moje głębokie przemyślenia na wszystkie egzystencjalne tematy, jak straszliwy to ciężar, nikt mnie nie rozumie, jestem inny. To wywołuje we mnie wręcz zwierzęco mordercze odruchy, coś w tym stylu.
-
@RaxusV
Dla wielu introwertyków (jak ja)- tak.Wszechmogący! Cóż za męczarnie! Nie wiedziałem, że introwersja może czymś takim skutkować! Człowiek uczy się całe życie, ot i dowód, zaprawdę... Jakieś objawy fizyczne też występują, z ciekawości? Białko w ciele się ścina, włosy płoną, skóra węgli?
Biblia została spisana dopiero podczas niewoli w Babilonie.Nieprawda. Udowodnij swoją tezę, wtedy zmienię zdanie. Póki co twierdzę raczej, że nie masz dość wiedzy w zakresie historii Starego Testamentu, a starasz się wypowiadać z pozycji autorytetu. Wygląda i brzmi kuriozalnie, żeby cięższych słów nie używać.
Wiem na pewno, że Nowy Testament nie był zmieniany, bo apostołowie potrafili czytać i pisać.Tak, zdecydowanie podtrzymuję (póki co!) swoje zdanie w zakresie Twojej wiedzy dotyczącej Biblii... No ale dobrze, skoro wiesz na pewno, to też na pewno będziesz w stanie szybko udowodnić mi, że:
1) Apostołowie napisali Nowy Testament
2) Apostołowie potrafili czytać i pisać
Wiem, wiem, wybacz, że tylko pytam - pragnę zaznaczyć, że jeszcze nie wypowiedziałeś się żaden z zaznaczonych w moich pytaniach problemów w postaci wypowiedzi wyczerpującej definicję rzeczowej repliki - ale przecież piszesz o swojej pewnej wiedzy... Więc, teoretycznie, problemu z odpowiedzią być nie powinno. Pal licho, że Twoje wynurzenia są wewnętrznie sprzeczne - na pewno nie jestem tego w stanie po prostu zrozumieć. Silly me.
Czasami już jestem zmęczony moimi rozmyśleniami na temat religii.Ojej, to straszne
! Biedny Ty, biedny... Chodź, pogłaszczemy po główce, tak się męczy i męczy...EDIT:
Podbiję tylko, że nieco wyżej znajdują się pytania skierowane do @Monocerosa. Ot, coby nie zniknęło w dyskusji.
-
@Monoceros
Biblia była przerabiana setki razy, a jej oryginału nie widziało zbyt wielu ludzi na świecie ani teraz ani wtedy.Odniosę się tylko do tego, bo na resztę wypowiedzi nie mam specjalnie czasu odpowiadać. @behemort już to robi. Mianowicie, o czym chciałem napisać. Trzy pytania odnośnie powyższego.
1) Kiedy została zmieniona
2) Przez kogo została zmieniona
3) W którym miejscu została zmieniona
Poproszę o konkrety. Twarde fakty, analizy porównawcze, przykłady i przekłady. Skoro działo się to setki razy, to najprawdopodobniej na przestrzeni lat. Nie powinieneś mieć większych problemów z obronieniem tej tezy.
Nie wiem jak ludziom przez klawiaturę przechodzą takie zdania. Co się wydawało, że nikt nie zapyta o detale? Wszyscy padną na kolana, powaleni tym stwierdzeniem jak, nie przymierzając, kulą do gry w kręgle?
-
98% z rozszerzonego polskiego, z matematyki podstawowej 76%, z rozszerzonego angielskiego 79%, z rozszerzonej historii 94%, z wiedzy o społeczeństwie rozszerzonej 58%, no i dwie matury napisane tylko dla zabawy - z łaciny podstawowej 54% a z rozszerzonej filozofii 58%
. Obie ustne - z języków Kochanowskiego i Szekspira - po 100%. Jestem usatysfakcjonowany i idę gdzie mi się spodoba, a to jest najważniejsze. -
Może żeby jakoś usprawiedliwić zabawną grę językową z drugiego sezonu, gdy Nucky płynie do ojczyzny sprzedawać broń separatystom
?Żartuję sobie rzecz jasna, bo i ja żadnego racjonalnego wytłumaczenia dla tego zabiegu nie znajduję.
Cóż by dodać? Serial jest naprawdę świetny, idealnie oddaje klimaty jednego z moich ulubionych okresów historycznych. Intryga jest poplątana, postacie interesujące,
zwrot akcji pod koniec drugiego sezonu przewidywalny co prawda
, aktorstwo naprawdę wyśmienite. Zastanawiam się tylko jak uciągną sezon trzeci pod względem fabuły. Kto oglądał, wie o co mi chodzi.
No i mamy tam Mieczysława
. -
Wyjaśnijmy sobie terminologię. Schizma (gr. ?????? - rozerwanie, rozdarcie) oznacza nie mniej nie więcej jak zniszczenie jedności administracyjnej pomiędzy konkretnymi odłamami religijnymi. Schizmę można wypowiedzieć formalnie, bądź też może ona powstać sama z siebie w wyniku nakładających się na siebie różnic, konfliktów, sporów na przestrzeni lat. Schizmą formalną było, na przykład, wydanie aktu supremacji w październiku 1529 roku przez Henryka VIII, króla angielskiego, który to akt podporządkowywał Kościół w Anglii władzy monarszej i zrywał komunię administracyjną z resztą Kościołów podległych biskupowi Rzymu. Drugi typ schizmy jest paradoksalnie bardziej powszechny - najsłynniejszych przykładem jest odpadnięcie biskupstwa/patriarchatu rzymskiego od reszty Kościoła. Proces ten trwał od, na dobrą sprawę, VIII do XI wieku. Popularną datą jest rok 1054, przezwany tzw. wielką schizmą wschodnią, kiedy to miałyby się rozejść drogi rzymskiego katolicyzmu i prawosławnej ortodoksji. Ani to nie był rok schizmy, ani nie była wielka, ani to nie było żadne rozejście - parafrazując klasyka
.Herezja (gr. ?????? - oddzielenie, wybór) jest po prostu nauką niepoprawną z punktu widzenia konkretnej, obowiązującej ortodoksji, czyli prawowierności. Dla prawosławnego rzymski katolicyzm będzie herezją, gdyż głosi nieprawowierne dogmaty (niepokalane poczęcie, czyściec, nieomylność papieska etc. etc.) i uznaje niekanoniczne synody za sobory powszechne (wszystkie od konstantynopolitańskiego IV w 869-870 włącznie). Dla katolika protestant będzie heretykiem, bo nie wierzy w rolę Tradycji w historii Objawienia, bo uznaje zasady pięciu sola, odrzuca autorytet papieski itd. itp. Polecam dzieło z drugiego wieku, autorstwa świętego Ireneusza, zwane Adversus haereses, czyli Przeciw heretykom.
Sedewakantyści są w stosunku do rzymskiego katolicyzmu schizmatykami i heretykami, sytuacja lefebrystów jest bardziej skomplikowana. Nie głoszą żadnej nauki jawnie sprzecznej z KKK, ale pozostają w schizmie, co oznacza też w pewnym sensie herezję - od soboru watykańskiego pierwszego (1869-1870) biskup Rzymu jest nieomylny w sprawach wiary i moralności (patrz: dokumenty soboru watykańskiego pierwszego, sesja czwarta, Pastor aeternus). Na chłopski więc rozum biorąc wszyscy, którzy sprzeciwiają się jego władzy duszpasterskiej są nie dość, że w schizmie, to jeszcze w herezji... Sedeprywacjoniści są jeszcze zabawniejsi.
-
@Visser
Według mnie najlepszą władczynią byłaby Dany. Dowiodła ona swoich umiejętności wojskowych i politycznych w Zatoce Niewolniczej pokonując potężne armie, oraz całkiem skutecznie rządząc Meeren. Jest też ona osobą która chce pomagać słabszym. To właśnie dlatego zdecydowała się w walczyć z władcami niewolników.Po A Dance with Dragons Danonka straciła w oczach każdego rozsądnego człowieka wszelką wiarygodność. Rozpuszczona, nierozsądna, nastoletnia pannica z problemami hormonalnymi, fatalnym zmysłem politycznym,
Daaaaario, och Daaaaario
i tak dalej, i tak dalej.
Gdyby nie Barristan, już dawno by nie żyła, i może lepiej by się stało. Kibicuję w Meeren Victarionowi, ma łeb na karku.
Naprawdę, dajcie sobie spokój ludzie z tą dziewczynką.
No i nie zapominajmy jest ona wybrańcem Rhllora i ma pokonać Innych.A kto Ci to powiedział
? -
@Hekke
mysle ze jak by doszedl do wladzy to polowe rodow chcialby wybic za to ze go nie wspieralyJednocześnie ten sam koleś ma głęboko gdzieś pochodzenie społeczne Davosa - widzi przede wszystkim jego lojalność wobec swojego władcy i jego kompetencje. W tym przebija na głowę właściwie każdego pretendenta obecnie panoszącego się po Westeros. Gdyby nawet Stannis wybił do nogi wszystkie rody, które nie stanęły po jego stronie i zastąpił je swoimi ludźmi, to byłoby dobrze - w ogólnym rozrachunku i z punktu widzenia racji stanu Siedmiu Królestw.
-
@Hekke
Stannis zbyt trzyma sie prawa i sprawiedliwosci a krol powinien wiedziec co to wspolczycieNiejaki Tywin Lannister nie miał o tym żadnego pojęcia, które przejawia w rozsądnym wymiarze Stannis (ktoś pamięta Davosa?), zaś za jego rządów jako namiestnika Siedem Królestw było spokojną krainą mlekiem i miodem płynącą. To właśnie Tywin powinien być królem, a jeśli nie on, to Stannis. Tylko oni mają poczucie czegoś, co się nazywa racją stanu. Baelish byłby beznadziejnym królem - małostkowym, partykularnym. Dla niego liczy się tylko zemsta i walka o władzę, gdy już nie będzie gry o tron, zacznie się Littlefinger szybko psuć.
-
@Hekke
to moze troche uproscimyUpraszczając maksymalnie wygląda to w ten sposób, że Stannis jest prawowitym królem, na którego tronie zasiada uzurpator
.Stannis ma takie samo prawo do tronu jak ktores z Targaryenow.Nie, gdyż nie wywodzi się z obalonej, zdetronizowanej dynastii władców, którzy nie panują od prawie dwudziestu lat, tylko jest prawnym następcą poprzedniego króla.
no i oczysicie "otrzymał legitymizację ze wszystkich stron, z jakich w uniwersum Martina można ją otrzymać."To już jest manipulacja
. Północ, Żelazne Wyspy, Smocza Skała - te tereny nigdy nie było nawet blisko poddania się Tommenowi Baratheonowi, z różnorakich powodów.praktycznie wszystkie duze rody zgadzaja sie ze Tommen jest krolem.Pomyślmy - Lannisterowie, Martellowie, Tyrellowie... Ktoś jeszcze? Dolina Arrynów to pogmatwana sprawa, pozostaje w całkowitej izolacji. Greyjoyowie są de facto niezależni i mają głęboko gdzieś zdanie Żelaznego Tronu, Starkowie są niebyli w ogóle na Północy jest burdel, Tully'owie też są niebyli, Baratheonów proponuję litościwie zmilczeć w tej wyliczance, bo są o krok od wyginięcia (co pewnie się stanie, bo nie wróżę Stannisowi przeżycia sagi). Przy czym Martellowie są o krok od sojuszu z
Aegonem VI, któremu pewnie Doran przehandluje Arianne
. Najważniejszym co ma teraz Tommen jest poparcie Tyrellów i Wiary Siedmiu.
-
Co ma czyjekolwiek chcenie z prawem do posiadania tronu
? Trochę źle mnie chyba @Hekke zrozumiałeś.zobacz ze Robert zdobyl tron sila.Zgadzam się.
na koniec wojny wiekszosc myslala ze nikt z rodu Targaryen'ow nie zyjeNie zgadzam się. To, że przynajmniej jeden Viserys przeżył było chyba nawet nie tajemnicą poliszynela, ale wiedzą powszechną dla dobrze urodzonych, czyli bezpośrednio zainteresowanych - a strzelałbym, że istnienie Danonki również.
mozna powiedziec ze to wlansie Robert uzurpowal sobie tytul krola.Można, ale to nie ma sensu. Już wyjaśniałem dlaczego Robert dostał wszelką legitymizację rządów
.rozwazanie kto z kim byl kiedys spokrewniony nie ma sensu, w rodach szlacheckich kazdy z kims bedzie spokrewniony
Nie w tym wypadku - Targaryenowie od czasu Tańcu Smoków w 129-131 Po Lądowaniu dużo ostrożniej podchodzili do dokooptowywania członków innych rodów do własnej dynastii, a już na pewno nie wydawali córek. Baratheonowie są zaś jedynym rodem, którego pochodzenie od Targaryenów jest potwierdzone w jakikolwiek sposób.
w sumie Stannisa tez nikt nie chce i wszyscy z nim beda walczyc. czyli tez mu sie tytul krola nie nalezy.Pigshit - już wyjaśniałem dlaczego
.kurde zapomnialem o Aegonie VI. z prawnego punktu widzenia dzieci dziedzicza wiec on jest krolem.
Optowanie za legalnym synem Rhaegara - inna sprawa czy on nim jest - jest na pewno dużo bardziej rozsądne niż gardłowanie za Danonką-Kocham-Daario-I-Nie-Umiem-Myśleć... Choć, z powodów wcześniej przeze mnie wymienionych, jego roszczenia to czysta uzurpacja wobec prawowitej władzy Stannisa I Baratheona.
reszta byla sila zmuszona do uleglosci przez uzurpatora i tylko dlatego go uznala. takie zachowanie przystoi w plemionach barbarzynskich, tam najsilniejszy jest wodzem

Oj, bardzo nieuważnie czytałeś chyba sagę, albo dobierasz fakty do teorii - za co nie potępiam, to w końcu Martin
. Sprawa jest dużo bardziej skomplikowana niż po prostu "Obalę sobie Targaryenów i zmuszę innych do zgięcia karków". -
@8azyliszek
Czy ty przypadkiem prawa nie studiujesz?
Nie. Choć być może niedługo już będę mógł odpowiedzieć na to pytanie twierdząco
.Tak samo po Kongresie Wiedeńskim car Michał I Romanow był "zgodnie z prawem" królem Królestwa Polskiego - przedstawiciel dynastii która doprowadziła do rozbiorów Polski.To jest dużo, dużo bardziej skomplikowane niż starasz się to przedstawić i dobrze o tym wiesz
.Władzę ma zwykle nie ten który ma do niej prawo ale ten który siłą zapewnił sobie prawo uzasadniające jego rządy.W prawdziwej rzeczywistości też tak przeważnie było w czasach, do których świadomie i z premedytacją nawiązuje lwia część tzw. klasycznej, quasi-średniowiecznej fantastyki, z takimi quasi-historycznymi książkami jak te Martina na czele
. Nie zmienia to jednak faktu, że to prawo pięści funkcjonuje na takiej zasadzie, na jakiej je opisał niejaki Fryderyk von Hohenzollern, król Prus - podbijcie, a szybko znajdziecie prawników, którzy dowiodą wasze odwieczne prawo do terenów podbitych. Parafrazując z pamięci, o to mu chodziło z grubsza. Tu jest tak samo. Prawo do tronu ma Stannis i to jest niepodważalne - gdyby jednak przegrał, powiedzmy z Daenerys, szybko by się okazało, że to ona miała wszelkie prawo do władzy w Westeros. Po prostu szybko narodziłaby się legitymizacja. Póki jednak tak nie jest, prawowita władza musi bronić swej prawowitości.Wygra ten kto będzie miał lepszą, większą armię i pokona przeciwników.To podejście, konsekwentnie stosowane, oznacza po prostu stanięcie po stronie zwycięzcy. Żadna filozofia tronu, zwyczajny pragmatyzm (nazywając ładnie)/tchórzostwo (nazywając po prawdzie)
.ostatnia jej scena w TzS jest dla mnie nadzieją, że może jednak armia Dothraków wkroczy do Westeros - to by było piękne
Po tym, co Danonka odstawiała w
Tańcu jestem za tym, żeby zdechła z głodu gdzieś na pustkowiach, albo żeby z niej Dothrakowie zrobili mielonkę... -
@Fori
Idąc twoim rozumowaniem tron należy się Tommenowi Baratheonowi, który oficjalnie jest synem Roberta, oraz ma poparcie Wielkiego Septona i znacznej części królestwa.Cwanie, ale nie dość cwanie
. Przede wszystkim, Tommen nie jest synem Roberta. Wiemy to wszyscy tutaj, wie to też całe mnóstwo osób ze świata przedstawionego - a na pewno wszyscy ważni gracze, chyba tylko Tywin z łebskich w Westeros był ślepy na fakty, kiedy Kevan nawet je spostrzegł
- da się to też łatwo udowodnić, zmuszając konkretne osoby do zeznań albo zaprzęgając maesterów do badań nad pewną księgą o wielkich rodach Siedmiu Królestw i przystawaniu płynących z niej wniosków do rzeczywistości. Tommen nie jest Baratheonem - nie jest dzieckiem pochodzącym z małżeństwa Cersei z Robertem, tylko z kazirodczego wybryku Cersei i jej brata. De iure jest Baratheonem - ale w tym przypadku to tak straszliwa iluzja i fikcja, że aż głowa mała. Robert I nie zostawił następcy z prawowitego łoża, więc królem jest jego brat, Stannis - po nim jego córka, Shireen, potem ewentualnie byłby Renly, gdyby Stannis lub Shireen nie doczekali się potomstwa. Potem prawdopodobnie rodzina żony lorda Steffona, ród Estermontów, bo nie mamy informacji jakoby istniały jakieś boczne linie rodu Baratheonów (a są takie dane odnośnie, na przykład, Arrynów).
Innymi słowy pisanie "Według Ciebie Tommen powinien być królem, bo jest Baratheonem a według Ciebie Baratheonowie są oficjalnymi władcami" jest o tyle chybione, że Tommen... nie jest Baratheonem. Co innego, gdyby po wyjściu na świat jego prawdziwego rodowodu jakiś faktyczny członek dynastii pieczętującej się jeleniem zdecydował się go adoptować, czy w jakiś inny sposób uznać za legalnego syna Roberta I. Wtedy to zupełnie inna rozmowa - ale nie zanosi się, by w jakiejkolwiek rzeczywistości coś takiego miało zajść
.Targaryenowie to dynastia obalona, których władza nie ma żadnej legitymizacji. Gdyby Daenerys
lub Aegon VI
podbili teraz Westeros, to nie byliby lepsi od Roberta Baratheona czy Aegona Zdobywcy. Póki tego nie zrobili, są pretendentami i uzurpatorami tytułu, którego prawowitym właścicielem jest Stannis I.
EDIT:
To znaczy, ja rozumiem wszystkich wielbicieli Targaryenów. Daenerys jest fajna, ma smoki, takie tam pierdoły. Tylko, niestety, nie ma to przełożenia na rzeczywistość
. -
@Knight Martius
sam zauważam u siebie elementy stylu podobne do Sapkowskiego (głównie parcie na dialogi)Można na upartego napisać, że to jest styl sapkowski (jaki ładny dukaizm mi tu się wynalazł, muszę go zapisać
), ale prawda jest nieco inna - literaturoznawcy już od dawna obserwują ewolucję każdej literatury w kierunku przesunięcia punktu ciężkości narracji z opisów i narracji per se właśnie na rozbudowane dialogi. Cechy postaci stają się teraz eksponowane nie poprzez bogate, bardzo rozbudowane opisy przeżyć i przemyśleń wewnętrznych (patrz: powieść psychologiczna, Dostojewski czy inne klasyki), ale właśnie długie dialogi. Jest to efekt rosnącej roli mediów obrazowych, telewizji przede wszystkim, która lansuje taki a nie inny model przedstawiania akcji. Martin jest tutaj przykładem pośrednim, Sapkowski - słusznie uważany za mistrza dialogu - przykładem wybitnym, Gavriel Kay również. Przecież dziś rozbudowane, przesadne opisy, nazywanie sienkiewiczowskimi, są właściwie niespotykane - to właśnie efekt tego ogromnego rozwoju kultury obrazu, co uplastyczniło ludzką wyobraźnię i uczyniło takie szczegółowe, niemiłosiernie długie przedstawienia zwyczajnie zbędnymi
. -
@Hekke
tron prawnie nalezy sie Daenerys
.Zdecydowanie się z Tobą nie zgadzam
. Tron zgodnie z prawem należy do Stannisa z rodu Baratheonów, syna Steffona, pierwszego tego imienia władcy Siedmiu Królestw. Z kilku prostych powodów. Po pierwsze, prawdopodobnie jest bardzo odlegle spokrewniony z Targaryenami (Orys Baratheon, założyciel rodu, o którym mówiono, że jest bastardem targaryeńskiego lorda i przyrodnim bratem Aegona Zdobywcy). Po drugie, władza Roberta faktycznie mogła mieć uzurpatorski charakter - mieć jest tu kluczowe, bo Robert I otrzymał legitymizację ze wszystkich stron, z jakich w uniwersum Martina można ją otrzymać. Prawem podboju zajął tron, prawem silniejszego zmusił wszystkie inne rody, które wcześniej tego nie zrobiły, do zgięcia kolana, został namaszczony olejami przez Wielkiego Septona Wiary Siedmiu (a przynajmniej ta Wiara uznawała go za prawowitego króla), żadna inna religia też (ani wyznawcy Utopionego, ani starych bogów) nie podważała jego praw. W imieniu integralności Siedmiu Królestw stłumił bunt Balona Greyjoya. Baratheonowie są teraz dynastią panującą. Daenerys nie ma praw do tronu.A jeśli już ktoś jest gorącym orędownikiem Targaryenów, to wtedy dla niego królem jest Aegon VI, syn Rhaegara i Elii Martell z Dorne
. -
Ja też jestem pisarzem-amatorem, chyba na tyle doświadczonym, żeby podzielić się swoimi refleksjami
. Kiedyś w jednej recenzji książki Roberta Wegnera z uniwersum meekhańskiego natknąłem się na stwierdzenie, że Wegner to taki nasz polski Erikson - czyli autor słynnej Malazańskiej Księgi Poległych. Ta teza uderzyła mnie swoją trafnością - a jednocześnie zdałem sobie sprawę z tego, że ten medal ma dwie strony... Martin kiedyś rzekł w jakimś wywiadzie, że każdy pisarz, dobry czy zły, wywiera wpływ na innego pisarza - też dobry, czy zły, bez znaczenia, wszystko wskakuje do sumy doświadczeń.Słowo pisarz jest tutaj, według mnie, słowem-kluczem. George R.R. Martin nie mówił o ludziach, którzy nie mają krzty talentu, do pisania podchodzą niepoważnie (bez dyskusji na ten temat, proszę, tak mi się napisało
), innymi słowy są takimi... skrobakami, ałtorami i pisakami. Oni faktycznie mogą bezmyślnie kopiować czyjś styl. Jednak każda osoba, która ma choć leciutką smykałkę, pasję i przede wszystkim chęci, po prostu nie może pisać jak ktoś inny. Styl jest czymś unikalnym, co każdy pisarz ma swoje własne, prywatne i osobne. Dlatego tak pogardzam taśmowo produkowanymi przez tzw. szkoły literackie w Stanach artystami przez duże Y, którzy wszyscy piszą na jedno kopyto... To nie talent i pisarstwo, to odtwórczość.Powiedzieć o Wegnerze, że to polski Erikson, to prawda i nieprawda w jednym krótkim zdaniu. Faktycznie, pan Robert tworzy prozę podobną do prozy Kanadyjczyka. Podobne podejście do magii, skala wypadków, kreacja postaci, mroczność uniwersum. Jednakże Wegner to nie Erikson - i taka była zresztą samego zainteresowanego Polaka odpowiedź na tę tezę. To, że jakiś pisarz pisze podobnie do drugiego nie oznacza, że został przez jego styl... zainfekowany, jeśli mogę użyć tego słowa.
Jeśli zaś został, to na pewno nie zasługuje na miano pisarza - którego ja zresztą nie uważam za jakiegoś artystę, bardziej rzemieślnika - tylko właśnie odtwórcy. Dobry odtwórca będzie odtwórcą, nie... twórcą.
Ja sam jestem wielkim fanem Tolkiena, który jest moim literackim mistrzem jeśli chodzi o fantastykę, a stylu Prusa, Dostojewskiego i Sienkiewicza gdy chodzi o wszystko inne. Moje wczesne twory literackie były okraszone wręcz typowo sienkiewiczowskimi, długimi opisami - z czasem tę tendencję zwalczyłem, ale zamiłowanie do opisów mi jednak zostało. To jest według mnie właśnie to. Pisarz, nawet amator - a takich są w Polsce setki, niektórych naprawdę dobrych, wystarczy krótko prześledzić niszowe fora literackie w tym kraju - którego nikt nigdy nie wyda, bo nie będzie miał przebicia, nawet ktoś taki, nie jest zwierciadłem czyjegoś stylu. Poznania każdego stylu uczy czegoś nowego. Niektóre rozwiązania są pożyteczne, inne nie, jedne i drugie bywają adaptowane, ale styl własny pisarza jest właśnie jego własny, nie jest zbiorem skrawków powyrywanych ze stylów innych.
Nawet, jeśli z boku to może trochę tak wyglądać
. -
Cóż, ostatni odcinek per se nie był jakoś szczególnie mocny, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że to miał być przecież finał House M.D.! Cóż... Tak czy inaczej, miło było ale się skończyło. Co mnie zwłaszcza mocno frapuje to fakt, że poza średnim początkiem, sezon ósmy naprawdę trzymał bardzo wysoki poziom, nie ma nawet co porównywać do tragicznego siódmego. No i przede wszystkim -
Chase
. To była zawsze moja ulubiona postać, no i że tak powiem
we saw that coming już od kilku odcinków. -
Jeśli ktoś jest z Poznania, to zdecydowanie najlepszą księgarnią w tym pięknym, niemieckim mieście jest Księgarnia Powszechna - ja jestem szczególnie przywiązany do filii na Starym Rynku
. Ceny są bardzo korzystne, wybór wręcz astronomiczny, nie było jeszcze chyba tak, żebym tam czegoś nie znalazł po chwili szukania. Kiedyś spędziłem tam godzinę tylko przeglądając zasoby księgarni, żeby było śmieszniej ograniczając się do fantastyki... Poza tym dają zniżki stałym klientom i są bardzo na bieżąco. Cudne miejsce
.Z internetowych korzystam rzadko, a jeśli w ogóle to kupuję w Selkarze, albo na allegro. Empik odwiedzam właściwie tylko żeby popatrzeć na nowości albo kupić jakieś czasopismo.
-
Mam takie pytanie... Moja znajomość komiksów ogranicza się do kultowego Thorgala, odziedziczonego po Ojcu. Nie jestem w ogóle zorientowany w światku komiksowym, dlatego potrzebuję pomocy.
Jakiś czas temu, przypadkowo, obejrzałem film pod tytułem Kobieta pułapka, oparty na komiksach Enkiego Bilala. Poszperałem o nich trochę w sieci, bo sama koncepcja i stylizacja artystyczna filmu mnie podbiła z miejsca (choć sam film już nieco mniej). Mam więc pytanie. Czy ktoś tutaj jest zaznajomiony z trylogią, na podstawie której nakręcono film, czy jest ona warta kupna? Bo oglądając adaptację, zawsze mnie ciągnie do oryginału - a możliwość zakupienia całości po polsku posiadam. Pytanie czy warto...
Z góry dzięki za wszelką pomoc
. -
Za kilkanaście dni napiszę te śmieszne egzaminy i w końcu będę mógł wrócić trochę się po udzielać na forum. Muszę przyznać, że presja psychiczna mimo pełnej świadomości bezużyteczności tych matur jest spora
.@dawidek3294443
Ludzie bezdomni to powieść POZYTYWISTYCZNAJeśli nie napisałeś wprost, że to powieść pozytywistycznego okresu w literaturze polskiej, czyli poprawniej rzecz ujmując powieść realistyczna, tylko podkreśliłeś inny aspekt, na przykład fakt, że Żeromski nie był typowym młodopolakiem i tworzył w imię idei (na skromne moje, Judym to pozytywista, tak samo jak Wokulski, tylko że akurat doktor poświęca miłość dla idee fix, a Wokulski zdradza ją, na to samo jednak wychodzi, oboje zaliczają faila
) czy coś w tym stylu to możesz jeszcze starać się tę opinię ratować w starciu z CKE. Jeśli jednak napisałeś po prostu, że Ludzie bezdomni to powieść okresu pozytywizmu w literaturze z całym tego bagażem kontekstowym, to już jest problem.Zapewne będzie to potraktowane jako błąd rzeczowy i teraz pytanie do was, czy zaliczą mi wypracowanie?Wiesz, w sumie nie o tym była ta praca... Ja strzeliłem błąd pisząc, że Henryk był synem, nie bratem Joasi Podborskiej - to jest gafa o większym znaczeniu dla tematu, a jeszcze mi powieka nie drgnęła z obawy o to, czy mi przez to nie uwalą pracy.
Inna sprawa, że mam swoje powody by sądzić, że mi wypracowania nie zaliczą
.Jestem po nieprzespanej nocy właśnie z tego powodu.To źle. Masz jeszcze w huk matur do napisania. Przestań się tym przejmować. Zamiast dołować się czymś, na co nie masz już absolutnie żadnego wpływu, zajmij się modyfikowalną potencjalnie przez siebie przyszłością.
@Ruizer
Proszę o odpowiedź, bo akurat nie mam w tej chwili książki.Ja za to mam pod ręką Google. Jestem pewien, że Ty też
.Odnośnie samej matury podstawowej. Tragicznie nieszczęśliwe tematy wypracowań, nie żeby jakoś specjalnie trudne, po prostu kompletnie mi nie leżały. Jako, że na próbnej od CKE był już Wyspiański, Krasiński i Reymont, a teraz doszli Mickiewicz, Prus (tak się zmarnował, liczyłem na Lalkę, ale nie w takiej głupiej konwencji) i Żeromski, to przewiduję na rozszerzeniu Sienkiewicza, Słowackiego, Gombrowicza bądź też Witkacego. Ewentualnie jakieś dinozaury typu Kochanowskiego. Prywatnie modlę się o Dostojewskiego, ale to marzenia głupiego
.Za to tekst do czytania ze zrozumieniem był prostacko wręcz wewnętrznie niespójny, CKE zaliczyło epic faila. Bunt w powietrzu wyczuwam w z tym związku.
-
@Mejk
To tak. Mam zamiar kupić sobie cały sezon "Gry o tron", ale zastanawiam się, czy najpierw nie przeczytać książki. Co doradzacie?Doradzam przeczytać książkę, jest dużo lepsza od i tak bardzo dobrego serialu
. Poza tym są w niej wątki, których w dziele HBO nie uświadczysz, a są IMHO dość mocno ważne w kontekście całego serialu. To samo w wypadku drugiego sezonu, z którego wycięto cały ród Tullych i rodzeństwo Reedów. -
@Demilisz
Jakie fajne czasy, kiedyś to by się nazywało posiadaniem własnego zdania, teraz to hejcenie...Wczytaj się dokładnie w to, co napisałem. Posiadanie własnego zdania kończy się w momencie, kiedy histeria i prymitywny gniew zmienia je w zwyczajny hejting, który nie ma żadnych podstaw logicznych poza jakimiś emocjonalnymi wymaganiami. Jak napisał DrInfected - chodzi o ten "ślub z Tali", o nic więcej.
Catalyst wyraźnie mówi, że kasują tylko zaawansowane cywilizacje, stojące u progu stworzenia rasy syntetycznej. Skoro cykl to jakaś wykrzywiona forma wprowadzania organicznych na wyższy poziom to dlaczego ogranicza się TYLKO do tych ras? Ba, w ogóle po co cały cykl, jak w sumie wystarczyło by się przelecieć po wszechświecie i skasować wszystkich raz. No organic -> no synthetic -> no problem. Skoro Catalyst z góry zakłada, że syntetyczni powstaną i będzie wojna to po co w ogóle dawać komukolwiek szansę na to? W ogóle całe jego rozumowanie można o kant d... potłuc biorąc pod uwagę, że w całej serii jedyni syntetyczni to Gethy, które nie dość, ze same zostały zaatakowane przez swoich twórców i tylko się broniły to jeszcze aż do akcji z Suwerenem nie wyściubiały nosa po za Całun. Faktycznie taakie zagrożenie te syntetyki, olbrzymie.
Kompletnie odleciałeś od argumentacji Catalysta. Ta kwestia nie rozbija się o jakieś fundamenty, jest skomplikowana - Żniwiarze zbierają zaawansowane technologicznie cywilizacje w momencie, kiedy dążą już do przełomu, czyli stworzenia syntetyków. Gethy powstały czy nie, były tylko zwiastunem tego, co miało i tak w konsekwencji w końcu nastać. Catalyst widzi nieuchronność cyklu, co już pisałem. Dlatego też prewencyjnie pojawiają się Żniwiarze. Po co? Ano właśnie po to, żeby uchronić rasy organiczne przed ich tworami poprzez podniesienie ich na wyższy stopień ewolucji, transcendencję w biomechaniczne hybrydy - w Żniwiarzy. Catalyst daje jednocześnie szansę innemu życiu na rozwój, pozostawiając w spokoju rasy prymitywne. Kwestia dyskusyjna, czy to dlatego, że takich nie da się przerobić na Żniwiarzy, czy po prostu byłoby to okrucieństwo w jego rozumieniu - tego się już raczej nie dowiemy.
Do tego Żniwiarze bardziej przypominają pionki, bezwolne maszyny zagłady a nie wyższą formę czegokolwiek i kogokolwiek. Potwierdza to sama kwestia końcowego wyboru, Catalyst nam daje opcje, nie próbuje w żaden sposób przekonać, że zniszczenie Reaperów jest gorsze od pozostałych. Ergo, dla niego to nic, tymczasowe rozwiązanie problemu, które przestało działać. Hej Shep, masz tutaj istoty złożone z umysłów przedstawicieli starożytnych ras, ale jak chcesz to je zmieć, mi to rybka. Cykl wygląda jakby policja co kilka miesięcy robiła "kontrolowane" napady na niektóre banki, bo przecież po co mają prawdziwi złodzieje się obłowić. No i dalej jestem ciekaw po co cała akcja z ME 1 skoro twórca, pan i władca Reaperów cały czas sobie siedzi na Cytadeli. Ba, dlaczego nie zareagował na proteańską modyfikację Keeperów, przecież musiał o niej wiedzieć (na tekst Sheparda, że Catalystem miała być Cytadela odpowiada, że stacja to tylko jego część, ergo nie ma takiej opcji, aby nie wiedział co się na niej dzieje). Wybacz, podejście Catalysta jest tak głupie i dziurawe, że scenarzysta z BioWare chyba tydzień nad tym myślał, bo takiego szrota od ręki się stworzyć nie da.
To, na co Ci wyglądają Żniwiarze, nie zmienia tego, jacy oni są - a tego, co oni sobie myślą i w jaki sposób myślą, tego to już nie wiesz. Możesz się zasugerować rozmową z Suwerenem - nie wydaje mi się on bezwolną marionetką. Raczej rozumie to, co musi się stać i nie stara się wyłożyć swoich racji malutkiemu, organicznemu żołnierzykowi, który i tak by go nie zrozumiał. Ty zresztą nie rozumiesz, co potwierdza jego i Catalysta sposób myślenia
. Metafora napadu na bank jest co najmniej nietrafiona. Argumentacja Catalysta... To faktycznie nieco skomplikowane, ale pomyśl - Catalyst sam Ci mówi, że to Crucible go zmienił w jakiś sposób, że dopiero teraz spojrzał na sprawę z innego punktu widzenia. Zastanawiałeś się nad tym?@DrInfected
Ostateczna synteza syntetyków i "organików" jako transcendencja tych form życia mnie w pełni przekonuje - owszem, byłbym rad, gdyby nieco posortowano takie bzdurki jak załoga teleportująca się na Normandię, czy Katalizator w formie dziecka, ale sam sens końcówki (przynajmniej tej merge) jest ciekawy.
Na moje, Synteza jest kopią zakończenia
Diuny
. Tego dopisanego z notatek Herberta, czyli z Czerwiów. Tam dokładnie o to właśnie chodzi, a przy okazji jest wyjaśnione, czemu to zakończenie jest optymalne.wstrzymane tylko na krótki (dla niektórych ras) okres. W najlepszym położeniu jesteśmy po Syntezie - te "nowe" istoty, które powstały, z pewnością o wiele sprawniej zaczną rozwijać technikę etc. w związku z czym ponowne wykorzystanie efektu masy do transportu, bądź wymyślenie innej metody jest kwestią czasu. Pamiętajmy, że żadna rasa od bardzo dawna nie miała więcej, niż te marne 50 tysięcy (z czego 48 tysięcy w jaskiniach) lat na takie zabawy w rozwój, a zważywszy, że dotychczasowa żywotność (Asari, Kroganie - ponad 1000 lat) czy inteligencja (Salarianie) zostanie wsparta przez możliwości syntetyków. Jest dość spora szansa, że przy tym endingu powrotu podróżny międzygwiezdnych doczekają Liara T'Soni i Grunt
No, a tego to już nie byłbym taki absolutnie pewny... Odtworzenie technologii przekaźników masy nie będzie proste. Połączenie syntetyków z istotami organicznymi nie zachodzi w wypadku Syntezy na tak wysokim poziomie, jak gdyby Żniwiarzom się powiodło. W gruncie rzeczy nie wiemy, jakie to daje korzyści, poza jakimiś oczywistościami, typu zwiększona wytrzymałość etc. Poza tym jest jeszcze jedna kwestia. Dukaj napisał kiedyś takie opowiadanie, wydane w formie książkowej, pod nazwą
Extensa. Tam też jakimś cudem, w wyniku rozwoju technologicznego/apokalipsy/w sumie nie wiadomo większość populacji weszła na wyższy poziom istnienia, transcendowała do jakiś form ponadcielesnych etc. Jest jednak grupka, która chce żyć po staremu wbrew wszelkim przeciwnościom. To byłby IMHO największy problem galaktyki po zakończeniu Syntezy - czy aby na pewno cała ta populacja byłaby zadowolona z tego, że ktoś zmienił samą ich istotę wbrew ich woli? Dla mnie Synteza byłaby pozbawieniem mnie człowieczeństwa, ceną zbyt wysoką za wygraną, przyznaniem racji Żniwiarzom. Jestem pewny, że nie byłbym odosobniony w tym poglądzie. To mogłoby skutecznie zablokować wszelką współpracę w celu odtworzenia przekaźników etc.W przypadku Control, sytuacja jest zgoła podobna, tylko badania mogą potrwać dłużej, choć syntetycy oddzieleni od organicznych ras też mogą pomóc (póki zgodnie z przewidywaniem Catalysta się nie zbuntują) - tak jak to zaszło między Gethami a Quarianami, po zawarciu pokoju. Podróży doczeka dziecko Liary.
A według mnie Kontrola to jest optimum. Shepard, kontrolując Żniwiarzy absolutnie, zwyczajnie nakazuje im odbudować przekaźniki. Nie byłoby z tym większych problemów. Nikt nie powiedział i w sumie nie wiemy, jaka jest rola Żniwiarzy po Syntezie - czy zwyczajnie odlatują w mrok przestrzeni międzygalaktycznej, czy może starają się dopasować do społeczności międzygwiezdnej jako jej członek, nie wiadomo. Powiem więcej. Shepard, jako taki overgod nad Żniwiarzami mógłby wprowadzić zmiany co cyklu, na dłuższą metę chroniąc galaktykę przed wyniszczeniem organicznych stwórców przez syntetyczne maszyny z SI.


Religie
w Poglądy
Napisano · Edytowano przez Tartaglia · Raportuj odpowiedź
@Monoceros
A co to ma do rzeczy?
To Ty stawiasz tezy. To Ty twierdzisz, że Biblia była zmieniana. To na Tobie spoczywa ciężar dowodu. Nie na mnie.