Skocz do zawartości

Tartaglia

Forumowicze
  • Zawartość

    89
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Tartaglia

  1. Tartaglia

    Religie

    @Monoceros A co to ma do rzeczy? To Ty stawiasz tezy. To Ty twierdzisz, że Biblia była zmieniana. To na Tobie spoczywa ciężar dowodu. Nie na mnie.
  2. Tartaglia

    Religie

    @Monoceros Nie wiem w którym miejscu ktokolwiek broni jakiegoś konkretnego Kościoła, a już na pewno nikt się na tę obronę nie rzuca...
  3. Tartaglia

    Religie

    @Monoceros Twój sposób odpowiadania na posty innych jest niezwykle chaotyczny, zastanawiam się, czy nie aby przypadkiem celowo - w sumie nie można wskazać, że na coś nie odpowiadasz, albo odpowiadasz, bo de facto nie odnosisz się do żadnych konkretnych części postów. Nieprawda... Protestantyzm wcale po to nie powstał. Jako rzymski katolik masz teologiczny obowiązek wierzyć w to, co Ci Kościół rzymskokatolicki podaje do wierzenia, na przykład w swoim Katechizmie. Tak tylko zaznaczę problem... Wikipedia, tak? Weź daj spokój ... Nie. Odpowiada. Się. Pytaniem. Na. Pytanie. Jedna z podstawowych zasad normalnej dyskusji. Marnujesz zarówno swój, jak i mój czas. Odpowiedz na moje pytanie. Nie mam bladego pojęcia do którego z moich trzech pytań się odniosłeś, mogę strzelać, że do 1), ale w tym wypadku - co ma piernik do wiatraka? Powtórzę pytanie. Kiedy [biblia] została zmieniona. Bo na razie to wygląda tak, że Ty sobie radośnie wypisujesz, że Biblia została zmieniona, bo gdzie jest oryginał. Dowód przez negację nie jest dowodem, tylko pseudonauką, którą trzeba tępić... Lepiej, bo konkretniej. Teraz mi jeszcze napisz - przez jakich konkretnych ludzi, a potem mi to udowodnij. Nie wiem, kto powiedział/napisał to, co cytujesz, więc nie będę a priori zakładał, że jest to ktoś mądry. Na moje oko mądrze wcale nie gada/pisze. To, co zacytowałem, to właściwie promowanie postawy Hej, weźcie olejcie to, co mówili na temat Pisma inni ludzie! Pal licho, że poświęcali na to całe życia, mieli lata doświadczenia i wiedzę przekraczającą waszą! Nieważne!. Tymczasem Pismo mówi coś takiego... Wiedzcie jednak, że żadnego proroctwa w Piśmie nie można wyjaśniać według własnego uznania. Proroctwo bowiem nigdy nie powstawało z ludzkiej woli, ale w imieniu Boga głosili je ludzie kierowani przez Ducha Świętego. - 2 List świętego Piotra, 1;20-21 [za: Biblia Paulistów] Oraz jeszcze: Są w nich [listach - przyp. mój] jednak pewne rzeczy trudne do zrozumienia, które - podobnie jak inne Pisma - ludzie niedouczeni i słabej wiary przekręcają na własną zgubę. - 2 List świętego Piotra, 3;16 [za: Biblia Paulistów] To jest, za przeproszeniem, bełkot. Jaki to ma związek? Jak się różnią. W którym miejscu. Co mają przekłady do Biblii per se. Bla bla bla ... Naprawdę, nie widzę większej potrzeby pokazywania swojej sympatii wobec kolegi @RaxusaV, tworzenia jakiegoś wspólnego frontu biednych i niezrozumianych... W sensie schodzimy do ad personam? Nie da się inaczej, to trzeba zrobić wjazd na osobę?
  4. Tartaglia

    Religie

    @RaxusV Na przyszłość więc zamiast stawiać się na pozycji omnibusa, który jest całkiem pewny tego, co pisze, stawiaj się na jakiejś innej pozycji. Nie moja już rzecz w jakiej konkretnie. Bo to jest trochę tak - piszesz, piszesz, piszesz, napisałeś. To, co napisałeś, może być nawet bardzo mądre i trafne, ale wystarczy, że raz się potkniesz, a wypowiedź wysmarowałeś z nastawieniem autorytetu. Wszystko idzie się rozmnażać, że tak to ujmę... Pewnie, że możesz. Przypuszczenia jednak zawsze zderzą się w końcu z faktami, bądź przypuszczeniami innych osób. Cóż ma piernik do wiatraka powiedz no mnie ? Poza tym, że robi się w owym wiatraku mąkę do produkcji owych pierników... To w ogóle nie jest kwestia, czy nie mógłby, tylko tego, czy tak się stało - kwestia konieczności. Tak właśnie najprawdopodobniej się stało. Ty jednak wysmarowałeś, że Nowy Testament na pewno nie został zmieniony, bo apostołowie umieli czytać i pisać. Stary, sprawdzony duet piernik-wiatrak sam przychodzi na myśl, ale bez niego tym razem. Po pierwsze, Nowy Testament nie został spisany przez apostołów - jeśli w ogóle, to w jakimś fragmencie. Po drugie, fakt z punktu pierwszego prowadzi nas do wniosku, że gwarant niezmienności pism Nowego Przymierza który przedstawiłeś, znika. Po trzecie, nie jesteś w stanie udowodnić, że apostołowie per se, czyli całe grono, umieli czytać i pisać No i po czwarte pisałeś jeszcze, że kanon Biblii ustalono w czasie niewoli babilońskiej. Mam rozumieć, że wtedy też roztrząsano, czy w Biblii ma się znaleźć Ewangelia Tomasza albo Dzieje Piotra, tak? Pośrednio tę kwestię rzuciłem już w poprzednim poście, ale chyba za zbyt dużą warstwą ironii się skryła, żeby wypłynąć... Pal licho, pewnie miałeś na myśli Stary Testament. O dziwo jednak, nawet tak rzecz ujmując, nie masz racji ... Fajnie. Tylko, na miłość Boga, bez wszem-i-wobec egzaltacji pod postacią Och, jak mnie straszliwie męczą moje głębokie przemyślenia na wszystkie egzystencjalne tematy, jak straszliwy to ciężar, nikt mnie nie rozumie, jestem inny. To wywołuje we mnie wręcz zwierzęco mordercze odruchy, coś w tym stylu.
  5. Tartaglia

    Religie

    @RaxusV Wszechmogący! Cóż za męczarnie! Nie wiedziałem, że introwersja może czymś takim skutkować! Człowiek uczy się całe życie, ot i dowód, zaprawdę... Jakieś objawy fizyczne też występują, z ciekawości? Białko w ciele się ścina, włosy płoną, skóra węgli? Nieprawda. Udowodnij swoją tezę, wtedy zmienię zdanie. Póki co twierdzę raczej, że nie masz dość wiedzy w zakresie historii Starego Testamentu, a starasz się wypowiadać z pozycji autorytetu. Wygląda i brzmi kuriozalnie, żeby cięższych słów nie używać. Tak, zdecydowanie podtrzymuję (póki co!) swoje zdanie w zakresie Twojej wiedzy dotyczącej Biblii... No ale dobrze, skoro wiesz na pewno, to też na pewno będziesz w stanie szybko udowodnić mi, że: 1) Apostołowie napisali Nowy Testament 2) Apostołowie potrafili czytać i pisać Wiem, wiem, wybacz, że tylko pytam - pragnę zaznaczyć, że jeszcze nie wypowiedziałeś się żaden z zaznaczonych w moich pytaniach problemów w postaci wypowiedzi wyczerpującej definicję rzeczowej repliki - ale przecież piszesz o swojej pewnej wiedzy... Więc, teoretycznie, problemu z odpowiedzią być nie powinno. Pal licho, że Twoje wynurzenia są wewnętrznie sprzeczne - na pewno nie jestem tego w stanie po prostu zrozumieć. Silly me. Ojej, to straszne ! Biedny Ty, biedny... Chodź, pogłaszczemy po główce, tak się męczy i męczy... EDIT: Podbiję tylko, że nieco wyżej znajdują się pytania skierowane do @Monocerosa. Ot, coby nie zniknęło w dyskusji.
  6. Tartaglia

    Religie

    @Monoceros Odniosę się tylko do tego, bo na resztę wypowiedzi nie mam specjalnie czasu odpowiadać. @behemort już to robi. Mianowicie, o czym chciałem napisać. Trzy pytania odnośnie powyższego. 1) Kiedy została zmieniona 2) Przez kogo została zmieniona 3) W którym miejscu została zmieniona Poproszę o konkrety. Twarde fakty, analizy porównawcze, przykłady i przekłady. Skoro działo się to setki razy, to najprawdopodobniej na przestrzeni lat. Nie powinieneś mieć większych problemów z obronieniem tej tezy. Nie wiem jak ludziom przez klawiaturę przechodzą takie zdania. Co się wydawało, że nikt nie zapyta o detale? Wszyscy padną na kolana, powaleni tym stwierdzeniem jak, nie przymierzając, kulą do gry w kręgle?
  7. Tartaglia

    Szkoła III

    98% z rozszerzonego polskiego, z matematyki podstawowej 76%, z rozszerzonego angielskiego 79%, z rozszerzonej historii 94%, z wiedzy o społeczeństwie rozszerzonej 58%, no i dwie matury napisane tylko dla zabawy - z łaciny podstawowej 54% a z rozszerzonej filozofii 58% . Obie ustne - z języków Kochanowskiego i Szekspira - po 100%. Jestem usatysfakcjonowany i idę gdzie mi się spodoba, a to jest najważniejsze.
  8. Żartuję sobie rzecz jasna, bo i ja żadnego racjonalnego wytłumaczenia dla tego zabiegu nie znajduję. Cóż by dodać? Serial jest naprawdę świetny, idealnie oddaje klimaty jednego z moich ulubionych okresów historycznych. Intryga jest poplątana, postacie interesujące, , aktorstwo naprawdę wyśmienite. Zastanawiam się tylko jak uciągną sezon trzeci pod względem fabuły. Kto oglądał, wie o co mi chodzi. No i mamy tam Mieczysława .
  9. @Visser Po A Dance with Dragons Danonka straciła w oczach każdego rozsądnego człowieka wszelką wiarygodność. Rozpuszczona, nierozsądna, nastoletnia pannica z problemami hormonalnymi, fatalnym zmysłem politycznym, i tak dalej, i tak dalej. Naprawdę, dajcie sobie spokój ludzie z tą dziewczynką. A kto Ci to powiedział ?
  10. @Hekke Jednocześnie ten sam koleś ma głęboko gdzieś pochodzenie społeczne Davosa - widzi przede wszystkim jego lojalność wobec swojego władcy i jego kompetencje. W tym przebija na głowę właściwie każdego pretendenta obecnie panoszącego się po Westeros. Gdyby nawet Stannis wybił do nogi wszystkie rody, które nie stanęły po jego stronie i zastąpił je swoimi ludźmi, to byłoby dobrze - w ogólnym rozrachunku i z punktu widzenia racji stanu Siedmiu Królestw.
  11. @Hekke Niejaki Tywin Lannister nie miał o tym żadnego pojęcia, które przejawia w rozsądnym wymiarze Stannis (ktoś pamięta Davosa?), zaś za jego rządów jako namiestnika Siedem Królestw było spokojną krainą mlekiem i miodem płynącą. To właśnie Tywin powinien być królem, a jeśli nie on, to Stannis. Tylko oni mają poczucie czegoś, co się nazywa racją stanu. Baelish byłby beznadziejnym królem - małostkowym, partykularnym. Dla niego liczy się tylko zemsta i walka o władzę, gdy już nie będzie gry o tron, zacznie się Littlefinger szybko psuć.
  12. @Hekke Upraszczając maksymalnie wygląda to w ten sposób, że Stannis jest prawowitym królem, na którego tronie zasiada uzurpator . Nie, gdyż nie wywodzi się z obalonej, zdetronizowanej dynastii władców, którzy nie panują od prawie dwudziestu lat, tylko jest prawnym następcą poprzedniego króla. To już jest manipulacja . Północ, Żelazne Wyspy, Smocza Skała - te tereny nigdy nie było nawet blisko poddania się Tommenowi Baratheonowi, z różnorakich powodów. Pomyślmy - Lannisterowie, Martellowie, Tyrellowie... Ktoś jeszcze? Dolina Arrynów to pogmatwana sprawa, pozostaje w całkowitej izolacji. Greyjoyowie są de facto niezależni i mają głęboko gdzieś zdanie Żelaznego Tronu, Starkowie są niebyli w ogóle na Północy jest burdel, Tully'owie też są niebyli, Baratheonów proponuję litościwie zmilczeć w tej wyliczance, bo są o krok od wyginięcia (co pewnie się stanie, bo nie wróżę Stannisowi przeżycia sagi). Przy czym Martellowie są o krok od sojuszu z . Najważniejszym co ma teraz Tommen jest poparcie Tyrellów i Wiary Siedmiu.
  13. Co ma czyjekolwiek chcenie z prawem do posiadania tronu ? Trochę źle mnie chyba @Hekke zrozumiałeś. Zgadzam się. Nie zgadzam się. To, że przynajmniej jeden Viserys przeżył było chyba nawet nie tajemnicą poliszynela, ale wiedzą powszechną dla dobrze urodzonych, czyli bezpośrednio zainteresowanych - a strzelałbym, że istnienie Danonki również. Można, ale to nie ma sensu. Już wyjaśniałem dlaczego Robert dostał wszelką legitymizację rządów . Nie w tym wypadku - Targaryenowie od czasu Tańcu Smoków w 129-131 Po Lądowaniu dużo ostrożniej podchodzili do dokooptowywania członków innych rodów do własnej dynastii, a już na pewno nie wydawali córek. Baratheonowie są zaś jedynym rodem, którego pochodzenie od Targaryenów jest potwierdzone w jakikolwiek sposób. Pigshit - już wyjaśniałem dlaczego .
  14. @8azyliszek Nie. Choć być może niedługo już będę mógł odpowiedzieć na to pytanie twierdząco . To jest dużo, dużo bardziej skomplikowane niż starasz się to przedstawić i dobrze o tym wiesz . W prawdziwej rzeczywistości też tak przeważnie było w czasach, do których świadomie i z premedytacją nawiązuje lwia część tzw. klasycznej, quasi-średniowiecznej fantastyki, z takimi quasi-historycznymi książkami jak te Martina na czele . Nie zmienia to jednak faktu, że to prawo pięści funkcjonuje na takiej zasadzie, na jakiej je opisał niejaki Fryderyk von Hohenzollern, król Prus - podbijcie, a szybko znajdziecie prawników, którzy dowiodą wasze odwieczne prawo do terenów podbitych. Parafrazując z pamięci, o to mu chodziło z grubsza. Tu jest tak samo. Prawo do tronu ma Stannis i to jest niepodważalne - gdyby jednak przegrał, powiedzmy z Daenerys, szybko by się okazało, że to ona miała wszelkie prawo do władzy w Westeros. Po prostu szybko narodziłaby się legitymizacja. Póki jednak tak nie jest, prawowita władza musi bronić swej prawowitości. To podejście, konsekwentnie stosowane, oznacza po prostu stanięcie po stronie zwycięzcy. Żadna filozofia tronu, zwyczajny pragmatyzm (nazywając ładnie)/tchórzostwo (nazywając po prawdzie) .
  15. @Fori Cwanie, ale nie dość cwanie . Przede wszystkim, Tommen nie jest synem Roberta. Wiemy to wszyscy tutaj, wie to też całe mnóstwo osób ze świata przedstawionego - a na pewno wszyscy ważni gracze, - da się to też łatwo udowodnić, zmuszając konkretne osoby do zeznań albo zaprzęgając maesterów do badań nad pewną księgą o wielkich rodach Siedmiu Królestw i przystawaniu płynących z niej wniosków do rzeczywistości. Tommen nie jest Baratheonem - nie jest dzieckiem pochodzącym z małżeństwa Cersei z Robertem, tylko z kazirodczego wybryku Cersei i jej brata. De iure jest Baratheonem - ale w tym przypadku to tak straszliwa iluzja i fikcja, że aż głowa mała. Robert I nie zostawił następcy z prawowitego łoża, więc królem jest jego brat, Stannis - po nim jego córka, Shireen, potem ewentualnie byłby Renly, gdyby Stannis lub Shireen nie doczekali się potomstwa. Potem prawdopodobnie rodzina żony lorda Steffona, ród Estermontów, bo nie mamy informacji jakoby istniały jakieś boczne linie rodu Baratheonów (a są takie dane odnośnie, na przykład, Arrynów). Innymi słowy pisanie "Według Ciebie Tommen powinien być królem, bo jest Baratheonem a według Ciebie Baratheonowie są oficjalnymi władcami" jest o tyle chybione, że Tommen... nie jest Baratheonem. Co innego, gdyby po wyjściu na świat jego prawdziwego rodowodu jakiś faktyczny członek dynastii pieczętującej się jeleniem zdecydował się go adoptować, czy w jakiś inny sposób uznać za legalnego syna Roberta I. Wtedy to zupełnie inna rozmowa - ale nie zanosi się, by w jakiejkolwiek rzeczywistości coś takiego miało zajść . Targaryenowie to dynastia obalona, których władza nie ma żadnej legitymizacji. Gdyby Daenerys podbili teraz Westeros, to nie byliby lepsi od Roberta Baratheona czy Aegona Zdobywcy. Póki tego nie zrobili, są pretendentami i uzurpatorami tytułu, którego prawowitym właścicielem jest Stannis I. EDIT: To znaczy, ja rozumiem wszystkich wielbicieli Targaryenów. Daenerys jest fajna, ma smoki, takie tam pierdoły. Tylko, niestety, nie ma to przełożenia na rzeczywistość .
  16. @Knight Martius Można na upartego napisać, że to jest styl sapkowski (jaki ładny dukaizm mi tu się wynalazł, muszę go zapisać ), ale prawda jest nieco inna - literaturoznawcy już od dawna obserwują ewolucję każdej literatury w kierunku przesunięcia punktu ciężkości narracji z opisów i narracji per se właśnie na rozbudowane dialogi. Cechy postaci stają się teraz eksponowane nie poprzez bogate, bardzo rozbudowane opisy przeżyć i przemyśleń wewnętrznych (patrz: powieść psychologiczna, Dostojewski czy inne klasyki), ale właśnie długie dialogi. Jest to efekt rosnącej roli mediów obrazowych, telewizji przede wszystkim, która lansuje taki a nie inny model przedstawiania akcji. Martin jest tutaj przykładem pośrednim, Sapkowski - słusznie uważany za mistrza dialogu - przykładem wybitnym, Gavriel Kay również. Przecież dziś rozbudowane, przesadne opisy, nazywanie sienkiewiczowskimi, są właściwie niespotykane - to właśnie efekt tego ogromnego rozwoju kultury obrazu, co uplastyczniło ludzką wyobraźnię i uczyniło takie szczegółowe, niemiłosiernie długie przedstawienia zwyczajnie zbędnymi .
  17. @Hekke Zdecydowanie się z Tobą nie zgadzam . Tron zgodnie z prawem należy do Stannisa z rodu Baratheonów, syna Steffona, pierwszego tego imienia władcy Siedmiu Królestw. Z kilku prostych powodów. Po pierwsze, prawdopodobnie jest bardzo odlegle spokrewniony z Targaryenami (Orys Baratheon, założyciel rodu, o którym mówiono, że jest bastardem targaryeńskiego lorda i przyrodnim bratem Aegona Zdobywcy). Po drugie, władza Roberta faktycznie mogła mieć uzurpatorski charakter - mieć jest tu kluczowe, bo Robert I otrzymał legitymizację ze wszystkich stron, z jakich w uniwersum Martina można ją otrzymać. Prawem podboju zajął tron, prawem silniejszego zmusił wszystkie inne rody, które wcześniej tego nie zrobiły, do zgięcia kolana, został namaszczony olejami przez Wielkiego Septona Wiary Siedmiu (a przynajmniej ta Wiara uznawała go za prawowitego króla), żadna inna religia też (ani wyznawcy Utopionego, ani starych bogów) nie podważała jego praw. W imieniu integralności Siedmiu Królestw stłumił bunt Balona Greyjoya. Baratheonowie są teraz dynastią panującą. Daenerys nie ma praw do tronu.
  18. Ja też jestem pisarzem-amatorem, chyba na tyle doświadczonym, żeby podzielić się swoimi refleksjami . Kiedyś w jednej recenzji książki Roberta Wegnera z uniwersum meekhańskiego natknąłem się na stwierdzenie, że Wegner to taki nasz polski Erikson - czyli autor słynnej Malazańskiej Księgi Poległych. Ta teza uderzyła mnie swoją trafnością - a jednocześnie zdałem sobie sprawę z tego, że ten medal ma dwie strony... Martin kiedyś rzekł w jakimś wywiadzie, że każdy pisarz, dobry czy zły, wywiera wpływ na innego pisarza - też dobry, czy zły, bez znaczenia, wszystko wskakuje do sumy doświadczeń. Słowo pisarz jest tutaj, według mnie, słowem-kluczem. George R.R. Martin nie mówił o ludziach, którzy nie mają krzty talentu, do pisania podchodzą niepoważnie (bez dyskusji na ten temat, proszę, tak mi się napisało ), innymi słowy są takimi... skrobakami, ałtorami i pisakami. Oni faktycznie mogą bezmyślnie kopiować czyjś styl. Jednak każda osoba, która ma choć leciutką smykałkę, pasję i przede wszystkim chęci, po prostu nie może pisać jak ktoś inny. Styl jest czymś unikalnym, co każdy pisarz ma swoje własne, prywatne i osobne. Dlatego tak pogardzam taśmowo produkowanymi przez tzw. szkoły literackie w Stanach artystami przez duże Y, którzy wszyscy piszą na jedno kopyto... To nie talent i pisarstwo, to odtwórczość. Powiedzieć o Wegnerze, że to polski Erikson, to prawda i nieprawda w jednym krótkim zdaniu. Faktycznie, pan Robert tworzy prozę podobną do prozy Kanadyjczyka. Podobne podejście do magii, skala wypadków, kreacja postaci, mroczność uniwersum. Jednakże Wegner to nie Erikson - i taka była zresztą samego zainteresowanego Polaka odpowiedź na tę tezę. To, że jakiś pisarz pisze podobnie do drugiego nie oznacza, że został przez jego styl... zainfekowany, jeśli mogę użyć tego słowa. Jeśli zaś został, to na pewno nie zasługuje na miano pisarza - którego ja zresztą nie uważam za jakiegoś artystę, bardziej rzemieślnika - tylko właśnie odtwórcy. Dobry odtwórca będzie odtwórcą, nie... twórcą. Ja sam jestem wielkim fanem Tolkiena, który jest moim literackim mistrzem jeśli chodzi o fantastykę, a stylu Prusa, Dostojewskiego i Sienkiewicza gdy chodzi o wszystko inne. Moje wczesne twory literackie były okraszone wręcz typowo sienkiewiczowskimi, długimi opisami - z czasem tę tendencję zwalczyłem, ale zamiłowanie do opisów mi jednak zostało. To jest według mnie właśnie to. Pisarz, nawet amator - a takich są w Polsce setki, niektórych naprawdę dobrych, wystarczy krótko prześledzić niszowe fora literackie w tym kraju - którego nikt nigdy nie wyda, bo nie będzie miał przebicia, nawet ktoś taki, nie jest zwierciadłem czyjegoś stylu. Poznania każdego stylu uczy czegoś nowego. Niektóre rozwiązania są pożyteczne, inne nie, jedne i drugie bywają adaptowane, ale styl własny pisarza jest właśnie jego własny, nie jest zbiorem skrawków powyrywanych ze stylów innych. Nawet, jeśli z boku to może trochę tak wyglądać .
  19. Cóż, ostatni odcinek per se nie był jakoś szczególnie mocny, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że to miał być przecież finał House M.D.! Cóż... Tak czy inaczej, miło było ale się skończyło. Co mnie zwłaszcza mocno frapuje to fakt, że poza średnim początkiem, sezon ósmy naprawdę trzymał bardzo wysoki poziom, nie ma nawet co porównywać do tragicznego siódmego. No i przede wszystkim - .
  20. Jeśli ktoś jest z Poznania, to zdecydowanie najlepszą księgarnią w tym pięknym, niemieckim mieście jest Księgarnia Powszechna - ja jestem szczególnie przywiązany do filii na Starym Rynku . Ceny są bardzo korzystne, wybór wręcz astronomiczny, nie było jeszcze chyba tak, żebym tam czegoś nie znalazł po chwili szukania. Kiedyś spędziłem tam godzinę tylko przeglądając zasoby księgarni, żeby było śmieszniej ograniczając się do fantastyki... Poza tym dają zniżki stałym klientom i są bardzo na bieżąco. Cudne miejsce . Z internetowych korzystam rzadko, a jeśli w ogóle to kupuję w Selkarze, albo na allegro. Empik odwiedzam właściwie tylko żeby popatrzeć na nowości albo kupić jakieś czasopismo.
  21. Mam takie pytanie... Moja znajomość komiksów ogranicza się do kultowego Thorgala, odziedziczonego po Ojcu. Nie jestem w ogóle zorientowany w światku komiksowym, dlatego potrzebuję pomocy. Jakiś czas temu, przypadkowo, obejrzałem film pod tytułem Kobieta pułapka, oparty na komiksach Enkiego Bilala. Poszperałem o nich trochę w sieci, bo sama koncepcja i stylizacja artystyczna filmu mnie podbiła z miejsca (choć sam film już nieco mniej). Mam więc pytanie. Czy ktoś tutaj jest zaznajomiony z trylogią, na podstawie której nakręcono film, czy jest ona warta kupna? Bo oglądając adaptację, zawsze mnie ciągnie do oryginału - a możliwość zakupienia całości po polsku posiadam. Pytanie czy warto... Z góry dzięki za wszelką pomoc .
  22. Tartaglia

    Szkoła III

    Za kilkanaście dni napiszę te śmieszne egzaminy i w końcu będę mógł wrócić trochę się po udzielać na forum. Muszę przyznać, że presja psychiczna mimo pełnej świadomości bezużyteczności tych matur jest spora . @dawidek3294443 Jeśli nie napisałeś wprost, że to powieść pozytywistycznego okresu w literaturze polskiej, czyli poprawniej rzecz ujmując powieść realistyczna, tylko podkreśliłeś inny aspekt, na przykład fakt, że Żeromski nie był typowym młodopolakiem i tworzył w imię idei (na skromne moje, Judym to pozytywista, tak samo jak Wokulski, tylko że akurat doktor poświęca miłość dla idee fix, a Wokulski zdradza ją, na to samo jednak wychodzi, oboje zaliczają faila ) czy coś w tym stylu to możesz jeszcze starać się tę opinię ratować w starciu z CKE. Jeśli jednak napisałeś po prostu, że Ludzie bezdomni to powieść okresu pozytywizmu w literaturze z całym tego bagażem kontekstowym, to już jest problem. Wiesz, w sumie nie o tym była ta praca... Ja strzeliłem błąd pisząc, że Henryk był synem, nie bratem Joasi Podborskiej - to jest gafa o większym znaczeniu dla tematu, a jeszcze mi powieka nie drgnęła z obawy o to, czy mi przez to nie uwalą pracy. Inna sprawa, że mam swoje powody by sądzić, że mi wypracowania nie zaliczą . To źle. Masz jeszcze w huk matur do napisania. Przestań się tym przejmować. Zamiast dołować się czymś, na co nie masz już absolutnie żadnego wpływu, zajmij się modyfikowalną potencjalnie przez siebie przyszłością. @Ruizer Ja za to mam pod ręką Google. Jestem pewien, że Ty też . Odnośnie samej matury podstawowej. Tragicznie nieszczęśliwe tematy wypracowań, nie żeby jakoś specjalnie trudne, po prostu kompletnie mi nie leżały. Jako, że na próbnej od CKE był już Wyspiański, Krasiński i Reymont, a teraz doszli Mickiewicz, Prus (tak się zmarnował, liczyłem na Lalkę, ale nie w takiej głupiej konwencji) i Żeromski, to przewiduję na rozszerzeniu Sienkiewicza, Słowackiego, Gombrowicza bądź też Witkacego. Ewentualnie jakieś dinozaury typu Kochanowskiego. Prywatnie modlę się o Dostojewskiego, ale to marzenia głupiego . Za to tekst do czytania ze zrozumieniem był prostacko wręcz wewnętrznie niespójny, CKE zaliczyło epic faila. Bunt w powietrzu wyczuwam w z tym związku.
  23. @Mejk Doradzam przeczytać książkę, jest dużo lepsza od i tak bardzo dobrego serialu . Poza tym są w niej wątki, których w dziele HBO nie uświadczysz, a są IMHO dość mocno ważne w kontekście całego serialu. To samo w wypadku drugiego sezonu, z którego wycięto cały ród Tullych i rodzeństwo Reedów.
  24. @Demilisz Wczytaj się dokładnie w to, co napisałem. Posiadanie własnego zdania kończy się w momencie, kiedy histeria i prymitywny gniew zmienia je w zwyczajny hejting, który nie ma żadnych podstaw logicznych poza jakimiś emocjonalnymi wymaganiami. Jak napisał DrInfected - chodzi o ten "ślub z Tali", o nic więcej. @DrInfected
  25. @Fristron To jest według mnie najważniejsza wypowiedź, jak w temacie zakończenia padła w dotychczasowej dyskusji. Eksponuje i dotyka najgłębszego, smutnego problemu zwieńczenia sagi - ono zwyczajnie nie pasuje do wizerunku sagi, jaki był budowany do tej pory, do targetu graczy, do jakich z ME chciało trafić EA i BioWare. Zakończenia są po prostu zbyt trudne i wymagające. Mam dokładnie takie same przemyślenia .
×
×
  • Utwórz nowe...