-
Zawartość
277 -
Rejestracja
-
Ostatnio
-
Wygrane dni
2
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez Kwad_rat
-
Konkurs na potwora z Might & Magic: Heroes VI
wpis blogu skomentował Kwad_rat Kwad_rat w Blog do Kwad_ratu
Ok. Konkurs się skończył, a u mnie bez zmian. -
To także jest praca, którą tworzyłem na jakiś konkurs. Ten z kolei był związany z nvidią.
-
Konkurs na potwora z Might & Magic: Heroes VI
wpis blogu skomentował Kwad_rat Kwad_rat w Blog do Kwad_ratu
Staram się dodawać. Hmm... Chyba mam jeszcze jeden obrazek, który kiedyś robiłem ja jeden konkurs i który nie był tu publikowany. -
Konkurs na potwora z Might & Magic: Heroes VI
wpis blogu skomentował Kwad_rat Kwad_rat w Blog do Kwad_ratu
Na odległość jest ciężko to robić. Ale jak ktoś chce dobrze rysować, to powinien zacząć od szkicowania rzeczy z natury. Naprawdę poprawia to wyczucie proporcji i pozwala wyćwiczyć rękę. Praktyki z ołówkiem, czy farbami photoshop nie zastąpi (uwaga odnośnie ołówka, jego nie rozcieramy, cieniujemy raczej szrafując - dodawanie kresek położonych obok siebie i skierowanych w jedną stronę). -
Konkurs na potwora z Might & Magic: Heroes VI
wpis blogu skomentował Kwad_rat Kwad_rat w Blog do Kwad_ratu
http://nooooooooooooooo.com/ -
Konkurs na potwora z Might & Magic: Heroes VI
wpis blogu skomentował Kwad_rat Kwad_rat w Blog do Kwad_ratu
Nie mam nic przeciwko. Mam większą wersję na dysku, jak podasz rozdzielczość pulpitu, to mogę zrobić tapetę z tym szczurkiem. A mimo wszystko trzeba mieć i trochę szczęścia, przekonałem się o tym już niejednokrotnie. -
Konkurs na potwora z Might & Magic: Heroes VI
wpis blogu skomentował Kwad_rat Kwad_rat w Blog do Kwad_ratu
Tylko znając moje szczęście i tak mi się nie uda wygrać -
Tak, też wziąłem udział w tym konkursie. Jako, że ciężko jest znaleźć moją twórczość w komentarzach pod konkursem, postanowiłem ją umieścić także na blogu. Oto mój obrazek: To, że szczur jest i na obazku i w moim nicku, jest zupełnie przypadkowe. O tym, że istnieje taka zbieżność zorientowałem się dopiero gdy umieszczałem rysunek w sieci.
-
Według profilu Repartee jest kobietą.
-
Tej kadencji w sejmie było więcej kobiet (z przymusu) i jak jest wspaniale . Jeśli jest kobieta, która jest dobra w te klocki, to niech faktycznie startuje w wyborach, a nie wpycha się ją tam tylko po to żeby była. Bo w socjalistycznym państwie statystyka musi dobrze wyglądać. Nic na siłę. Czasami mam wrażenie, że feministki nie pozwalają kobietom być kobietą. Rubta co chceta i nie ma co z baby robić faceta.
-
Kreatywna wizja, pieniądze, sztuka i Kickstarter
wpis blogu skomentował Kwad_rat Kwad_rat w Blog do Kwad_ratu
Kickstarter jest niejako tak skonstruowany, że fundujesz grę składają swego rodzaju zamówienie przedpremierowe. Przynajmniej tak działa większość projektów. Jeśli ktoś zaproponował by podobny model, o którym mówisz, to po prostu nie znalazł by się nikt kto by za to zapłacił. -
Kreatywna wizja, pieniądze, sztuka i Kickstarter
wpis blogu skomentował Kwad_rat Kwad_rat w Blog do Kwad_ratu
http://www.cdaction.pl/news-28879/ray-muzyka-i-greg-zeschuk-odchodza-z-bioware.html - i coś w tych wydawcach jest, że potrafią zadoić na śmierć nawet najbardziej mlekodajne krowy. -
Może uważacie Kickstarter za plagę współczesnego internetu i uważacie, że tradycyjny system wydawniczy jest lepszy. Że sprawniej odsiewa on ziarno od plew i lepiej wpływa na kondycje przemysłu. Możecie mówić, że nigdy nie kupicie wersji elektronicznej żadnego produktu i zawsze będziecie kupować jedynie gry na fizycznym nośniku. Radzę się jednak nad tym dobrze zastanowić, bo faktycznie może obok was przemknąć wiele ciekawych projektów. A może nawet parę gier, które mogły by być interesujące, gdyby ktoś nie postanowił ich trochę "ulepszyć". Kim ma być ten "ktoś"? Mowa o wydawcach. Jeśli zastanawialiście się jaki wpływ może mieć wydawca na powstającą grę, to chyba właśnie pojawił się dobry tego przykład. Na E3 w roku 2011 Insomniac zaprezentował swój nowy projekt, który nazywał się Overstrike. Zapowiadał się całkiem ciekawie. 4 bohaterów z kolorową osobowością współpracujących w trybie kooperacji i przyjemna, lekko komiksowa grafika zapowiadały całkiem miłą zabawę. Wyglądało to wówczas mniej więcej tak: W międzyczasie tytuł znalazł wydawcę. Nie byle jakiego, bo samo EA, które mogło faktycznie sypnąć kasą i dostarczyć do domostw graczy produkt naprawdę wysokiej jakości. Od targów E3 2011 nie mieliśmy praktycznie żadnych wiadomości co dzieje się z Overstrike, gdy nagle, w tym tygodniu ukazał się kolejny trailer. Gra zmieniła swój tytuł na Fuse i dziś wygląda tak: [media=] Z początku nawet nie zorientowałem się, że mam do czynienia z tym samym projektem. Dopiero, gdy w którymś z komentarzy dotyczących nowego trailera natknąłem się na nazwę Overstrike, coś mi zaświtało i dogrzebałem się do prezentacji z roku 2011. Wtedy to właśnie ręce mi opadły, a świat jakby zszarzał. Po tym jak EA objęło patronat nad tym produktem stał się on nudny. Został zamieniony w kolejnego militarystycznego shootera i wyprany z klimatu. Nie mogę na razie powiedzieć, że gra jest zła, jednak takie jest moje pierwsze wrażenie po obejrzeniu obydwu prezentacji. W tym momencie zrozumiałem dlaczego Kickstarter zdobył tak wielką popularność w ostatnich miesiącach i dlaczego tak wiele, także bardziej znanych twórców gier, szuka tam funduszy. Nie chodzi tu o pieniądze, o to, że więcej zarobią zbierając pieniądze od naiwnych fanów. Chodzi głównie o zachowanie swojej własnej artystycznej wizji. Wizji, której zachowanie może okazać się naprawdę trudne, kiedy pieniądze wykłada na stół wydawca, a za którą z chęcią zapłacą fani elektronicznej rozrywki. Od razu także lepiej rozumiem Obsidian Entertainment i to, że mimo iż zapewne znaleźli by fundusze na nowy projekt w świecie wielkiej finansjery, to nie zdecydowali się na ten krok i postanowili wyciągnąć rękę do graczy. Zapewniając sobie tym samym twórczą wolność. Jak widać nie był to błąd, jako, że fundusze już zostały na ten cel zebrane. Nikt nie będzie im wścibiał nosa mówiąc o tym, że kobiety tej grze mają mieć większe biusty, faceci bardziej kwadratowe szczęki, a wszystko ma być z łatwością obsługiwane padem. Tak naprawdę Kickstarter jest na razie pierwszym krokiem pozwalającym na uzyskanie przez twórców gier niezależności od wielkich wydawców. Może w przyszłości będzie można finansować nawet duże studia i to w sposób bardziej bezpośredni. Kickstarter mimo wszystko pochłania sporo pieniędzy, zabierając swoją prowizję (wcale nie małą). Jak wiadomo, im mniej pośredników, tym więcej pieniędzy trafia bezpośrednio do twórców, a to z kolei może oznaczać lepszy produkt. Kickstarter stanowi mimo wszystko zabezpieczenie przed oszustami i na razie spełnia swoje zadanie całkiem nieźle. Nie mogę się doczekać pierwszych gier, które powstaną właśnie dzięki tej usłudze. Trzymam za nie kciuki za to by odniosły one sukces. Crowdfunding jest zjawiskiem zdecydowanie pozytywny, a jego owoce mogą nas naprawdę miło zaskoczyć. Może właśnie dzięki niemu będziemy żyć w świecie, w którym, dzięki kreatywnej wolności, gry będą uznaną dziedziną sztuki i nikt nie będzie tego kwestionował. W świecie, w którym Tim Schafer, czy Chris Avellone uważani są za artystów. Zastanówcie się więc, czy rzeczywiście Kickstarter jest plagą dzisiejszego internetu. Nie jest to twór idealny, ale przynajmniej pozwala rzeczywiście pokazać za pomocą kapitału, w co tak naprawdę chcemy grać. Jest to swoisty "gest Kozakiewicza" wymierzony w stronę EA, czy Activison. Firmy te zajmują się głównie wysysaniem ostatnich soków z branżowych talentów. Talentów, których nikt z poza branży dziś nie rozpoznaje, a które powinny być rozpoznawane. Bo dziś rynek gier video jest na tyle rozwinięty, że posiada swoich George'ów Lucasów, Stevenów Spielbergów, czy Sergiów Leone. Tylko, że do tej pory ich osiągnięcia często były przesłonięte przez logo firmy, która umieściła ich wizję na sklepowej półce. Dziś właśnie dzięki Crowdfunding stają się oni twarzami konkretnych produktów, zaczynają istnieć w zbiorowej świadomości, stają się rozpoznawanymi artystami. Mamy już za sobą Wieki Średnie i czas wkroczyć w Renesans, kiedy to artysta przestaje być anonimowym wyrobnikiem, a staje się osobowością.
-
Mnie najbardziej wkurzyło, że film w sumie sam nie wiedział czym chce być. Czy prequelem do obcego, czy może faktycznie czymś nowym. Co więcej, elementy z Alienów zdają się być doklejone do całkiem zgrabnego pomysłu na film. Chętnie poczekam jeszcze na wersję reżyserską. Może to będzie trochę spójniejsze dzieło.
-
To jest Chris Taylor, który pracował w Black Isle. Wiem, że jest także projektantem gier papierowych.
-
Zdarzyło się to, czego nikt się nie spodziewał, firma, która sama zdawała się być zombie podejmuje próbę wskrzeszenia kury znoszącej złote jaja. Interplay przywrócił do życia studio Black Isle, które poprzednio zakończyło swoją egzystencję w roku 2003. Czy legenda wraca do gry, czy może jest to jedyne sprytny chwyt marketingowy? Legenda Zacznijmy może od tego, że większość pracowników dawnego Black Isle raczej nie może narzekać na brak zatrudnienia. Kiedy studio zakończyło swoją działalność w w 2003 roku, zwolnieni z niego lidzie założyli Obsidian Entertainment. Chris Avellone, Chris Parker, Darren Monahan, Chris Jones, Feargus Urquhart, wszyscy byli zatrudnieni w Interplay'u, a dziś stanowią zarząd Obsidianu. Wraz z nimi do nowej firmy przeszło wielu szeregowych pracowników Black Isle. Z kolei Brian Fargo, założyciel Interplay, pracuje obecnie dla inXile Entertainment, które z kolei obecnie tworzy Wasteland 2. Jak widać, wskrzeszone studio będzie miało niewiele wspólnego z legendą, która stworzyła Fallouta, czy Planescape: Torment. Nie będzie to jednak studio stworzone z tylko i wyłącznie nowych ludzi. W skład nowego Black Isle wchodzą Christopher "Chris" Taylor i Mark O'Green, obaj brali udział przy tworzeniu dwóch pierwszych Falloutów. Dziedzictwo Musimy się więc pogodzić z tym, że prawdziwe Black Isle bezpowrotnie umarło. Studio to składało się z wyjątkowej grupy ludzi i ten zespół już nie powróci. Nawet Obsidian Entertainmen, który jest najbliższy do składu osobowego starej ekipy, nie jest w stanie dorównać tej legendzie. Nie oszukujmy się, ekipa Chrisa Avellone'a nie była do tej pory w stanie stworzyć arcydzieła, które dorównało by dwóm pierwszym Falloutom i Planescape: Tormentowi. Gry Obsidianu nie są złe, ale zawsze brakuje im ostatniego szlifu. Gorzej jest jeszcze z Brianem Fargo i jego inXile Entertainment, którego produkcje były dość chłodno przyjęte przez krytykę. Ani Bard's Tale, ani Hunted: The Demon's Forge nie spełniły pokładanych w nich nadziei. Muszę jednak przyznać, że pierwszy z tytułów miał przynajmniej ścieżkę dźwiękową, która zapadała w pamięć. Do dziś zdarza mi się podśpiewywać ?Piwo, piwo, piwo, pyszne z pianką, piwo piwo...?. Jestem ciekaw, jaki efekt dadzą połączone siły inXile i Obsidianu w pracach nad Wasteland 2. Trzymam kciuki, współpraca zaowocował czymś ponadprzeciętnym. Krajobraz po bitwie Interesujący jest każe komunikat jakoby Black Isle ma zająć się tworzeniem gier na podstawie znaków firmowych z katalogu Interplay'a. Problem w tym, że przez ostatnie lata firma ta zajmowała się właśnie głównie sprzedażą i licencjonowaniem swoich marek. Z tego z kolei wynika to, że straciła ona prawo do wszystkich tytułów stworzonych przez Black Isle. Nie jestem też pewien, co dokładnie ma obecnie jeszcze w swoim katalogu. Na pewno posiada prawo do tytułów Shiny Entertainment takich jak Sacrifice ,Messiah, czy MDK. Reszta stanowi dla mnie pewną zagadkę. Ważne, że firma zaczyna poważniej podchodzić do produkowania gier i wskrzeszenia paru trochę zapomnianych marek. W planach jest zarówno Descent 4, jak i Earthworm Jim 4. Co jednak z RPG? Jest przynajmniej jeden tytuł, którym mogło by zająć się Black Isle. Interplay wciąż posiada prawo do Stonekeep. Co więcej, w tym roku pojawił się nawet sequel tego RPG, tym razem na WiiWare. Nie był to wielki hit, jednak marka została w pewnym sensie przywrócona do życia. Istnieje szansa na kolejną część Dark Alliance, tym razem bez przedrostka Baldur's Gate. W tym wypadku był by to prawdopodobnie sequel tylko z nazwy. Kolejne tropy prowadzą do Reflexive Entertainment, które swego czasu stworzyło dla Interplay'a takie gry jak Lionheart: Legacy of the Crusader, Hunter: The Reckoning: Wayward i Hunter: The Reckoning: Redeemer. Tu nie jestem do końca pewien, kto posiada prawa do tych tytułów, ale nie zdziwiłbym się gdyby Interplay chciał je wykorzystać. Szczególnie, że wydawcą Lionheart było właśnie Black Isle. Na to, że wydawca posiada prawo do tych tytułów wskazuje to, że pierwsza część z cyklu Hunter: The Reckoning, stworzona została przez High Voltage Software, a dopiero później marka została przekazana do Reflexive. Są to jednak znów, trochę zapomniane marki i nie posiadają zbyt wielkiej siły marketingowej. Nie wiem, czy nie lepiej w takim wypadku byłoby stworzyć coś zupełnie oryginalnego. Kopniak w pośladek Należy sobie teraz zadać pytanie dlaczego w takim razie Interplay wskrzesza nagle Black Isle? Może próbuje przyciągnąć inwestorów. Od dłuższego czasu firma walczy z problemami finansowymi i może liczy na to, że znana marka przyciągnie kogoś kto sfinansuje nowe produkcje. Może ktoś taki już się pojawił, a warunkiem wyłożenia pieniędzy na stół, było właśnie przywrócenie Black Isle do życia. Inną ciekawą teorią (którą przedstawił Skarseld z Forum Actionum), jest to, że może Interplay planuje poprosić o pomoc graczy. Po ostatnich sukcesach Double Fine i inXile Entertainment, na Kickstarterze, mogło to zmotywować to wydawce do szukania funduszy bezpośrednio u źródła. Tłumaczyło by to wskrzeszenie umiłowanej przez graczy marki. Był by to pierwszy duży wydawca, który zdecydował się na taki ruch. Możliwe także, że wpływ na tą decyzję, mieli powracający na stare śmiecie Chris Taylor i Mark O'Green, którzy kiedyś pracowali pod banderą Black Isle. Wszystko to jedynie moje domysły i czas pokaże ile w tych fantazjach jest prawdy. Wszystko będzie dobrze. Wbrew pozorom, mam wrażenie, że decyzja Interplay'a o zombiefikacji Black Isle wszystkim wyjdzie na dobre. Mogą to być po prostu ostatnie podrygi umierającego, starającego za wszelką cenę utrzymać się przy życiu. W najgorszym wypadku pozbędziemy się truchła jakim ostatnio był ten niegdyś wielki wydawca i powietrze w przemyśle powinno być trochę świeższe. W takim wypadku uwolnionych zostało by ostatnich parę tytułów nad którymi pieczę trzymał Interplay. A jeśli operacja jednak by się powiodła? To tym lepiej. Z powrotu Black Isle należy się tylko cieszyć i życzyć im kolejnych wspaniałych gier. Już nie mogę się doczekać pierwszych informacji na temat tego, co w najbliższym czasie planują. Trzymam kciuki. Co by się nie działo, to wszystko będzie dobrze.
-
Akurat wartość Zyngi jest mocno zawyżona, a cały biznes, na którym jest oparta to jeden wielki bombel, który może w każdej chwili pęknąć. W dodatku ceny akcji tej firmy ostatnio poleciały na łeb, na szyję i obecnie jest ona w niezłych tarapatach. Nie pomaga jej fakt, że dodatkowo cały swój model biznesowy opiera o facebooka, a jeśli ten nie będzie dobrze się spisywał, a ostatnio jego akcje także poszły w dół, to będzie ciągnął za sobą Zyngę. Akurat wartość niektórych firm, szczególnie w sektorze "społecznościowym" jest mocno przeszacowana i nie przywiązywał bym zbytnio wagi do niedorzecznych liczb jakie podają niektórzy analitycy. Często są to Ci sami ludzie, którzy chcą aby Nintendo zaczęło wydawać swoje gry na komórki.
-
Scrollowanie?
-
Dawno nie dodawałem tu żadnych obrazków. Oto parę nowych:
-
Skarseld, to jest niezły materiał na artykuł, a raczej na plotkę, bo można snuć sporo domysłów. Może jutro coś o tym skrobnę.
-
Tak, wtedy przywracanie nazwy Black Isle ma wiele sensu. Znana marka może przyciągnąć więcej "inwestorów". Ta teoria nawet trzyma się kupy.
-
Hmm.. Ze starej ekipy w Interplay'u są teraz Chris Taylor (ale nie ten od Dungeon Siege) i Mark O'Green. Wciąż jednak wychodzi na to, że nie wiadomo skąd studio miało by wziąć pieniądze na nowe projekty. Interplay dawno nie ma kasy.
-
Dzisiaj na moim facebooku zauważyłem ciekawego linka: http://www.blackisle.com/ Jestem ciekaw ile prawdy jest w powrocie Black Isle. Tym bardziej, że dawni pracownicy studia są rozdysponowani pomiędzy Obsidian Entertainment i inXile Entertainment. Czyżby firmy te uległy połczeniu i Black Isle miało by powrócić do żywych. Jest to o tyle wątpliwe, że marka ta wciąż pozostaje w rękach Interplay'a. A może są to ostatnie podrygi na wspomnianego wydawcy. Czas pokaże. Na pewno ludzie odpowiedzialni za tę stronę zdobyli moją uwagę. Na razie gorączkowo szukam informacji na temat możliwości wskrzeszenia Black Isle. Na razie niczego nie znalazłem, zastanawiający jest brak jakichkolwiek wieści na ten temat. Należy także wspomnieć, że Brain Fargo mówił o możliwości pomocy ze strony studia Obsidian, w pracach nad Wasteland 2. Druga strona też wspominała o takiej możliwości, w przypadku gdyby projekt otrzymał odpowiednio duże wsparcie na Kickstarterze. Jako, że sukces był ogromny, to nadaje to tej stronie pewnej wiarygodności. P.S. Musi to być jednak zagrywka ze strony Interplay'a. Po zapisaniu się do Newslettera na stronie studia, dostajemy wiadomość z potwierdzeniem, której nadawcą jest Interplay. Konto na Facebooku, także prowadzi do tej firmy, znajduje się tam następujący opis: Nie daje to dużych nadziei, ponieważ Interplay jest obecnie praktycznie martwy. Do tej pory zajmował się jedynie licencjonowaniem swoich marek i nie posiada wystarczających funduszy by zająć się produkcją pełnokrwistych gier RPG.
-
W sumie jedynym filemem w tej serii, jaki mi do tej pory naprawdę nie przypadł do gustu, była część trzecia. Czwórka była tak zła, że dało się przy niej dobrze bawić.
