-
Zawartość
277 -
Rejestracja
-
Ostatnio
-
Wygrane dni
2
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez Kwad_rat
-
Nintedo 3DS XL już niedługo w moich rękach
wpis blogu skomentował Kwad_rat Kwad_rat w Blog do Kwad_ratu
Na razie nic nie kupiłem, ale myślę o zamówieniu Luigi's Mansion 2. Chciałem też najpierw sprawdzić jak ceny wyglądają w eshopie, zanim zamówię fizyczną kopię gry. Na pewno też kupię The Legend of Zelda: Ocarina of Time, jako, że wcześniej nie miałem okazji zagrać. -
Zamówiłem Nintedo 3DS XL i powinienem mieć go w ciągu tygodnia. Wybór padł na tę wersję, głównie ze względu na większy ekran. Jako, że obecnie brak polskiego wsparcia dla Wielkiego N, zamówienie zostało złożone, w brytyjskim Amazonie. Wybrałem taki moment, na złożenie zamówienia, kiedy akurat ceny były najniższe, więc wraz z ładowarką i markowymi foliami ochronnymi całość kosztowała mnie ok 690 zł. Przy realizacji zamówienia, napotkałem na parę problemów. Zacznijmy od tego, że przesyłka do Polski powyżej ?25 jest darmowa, co jest miłym zaskoczeniem, zważywszy na to, że niewiele rodzimych sklepów oferuje taką opcję. Jednak nie należy liczyć na szybką realizację zamówienia. Ja swoje złożyłem 12 czerwca i dopiero dzisiaj zostało ono wysłane. Jest to jedna z niedogodności związanych z darmową wysyłką. Nie muszę chyba wspominać, że jeśli chciałbym otrzymać paczkę szybciej, wiązałoby się to z dodatkowymi kosztami. Drugi problem jaki pojawił się i był on jak na razie najbardziej dokuczliwy, to niemożność skorzystania, z karty debetowej z PKO BP (przynajmniej z tej z konta dla młodych). Wiąże się to z faktem, że PKO wymaga podania kodu zabezpieczającego CVV, który nie jest używany w przypadku transakcji na Amazonie, byłem więc zmuszony do skorzystania z wirtualnej karty kredytowej, co jest zresztą dużo bezpieczniejszą opcją. Po jej doładowaniu, znajduje się na niej tylko niewielka, niezbędna do transakcji kwota. Należy jedynie pamiętać o prowizjach pobieranych przez banki, jedną z nich jest opłata pobierana za wymianę waluty. Na razie borykam się także ze śledzeniem mojej paczki, ponieważ DHL wciąż najwyraźniej nie ma jej swoim systemie, co jak na razie, czyni numer identyfikacyjny paczki dostarczony przez Amazon bezużyteczny. Nie znalazłem też informacji na temat tego, ile trwać będzie podróż mojej paczki. Przez najbliższy tydzień będę nerwowo spoglądał na telefon w obawie, czy kurier nie pojawi się akurat w momencie, kiedy nie ma mnie w domu. To moja pierwsza przygoda z zagranicznymi zakupami i mam nadzieję, że nie będę jej żałował. Mam nadzieję, że w następnym wpisie będę się już chwalił nową konsolą. PS Udało mi się w końcu odnaleźć moją paczkę, którą ma w swoim władaniu niemiecki DHL. Jak widać Amazon by skrócić jej drogę, posłał towar ze swojego oddziału nad Renem, w takim wypadku powinienem dostać paczkę szybciej niż myślałem.
-
W tym semestrze animacje wyszły trochę słabiej. Trochę mi sił zabrakło i poczułem, że delikatnie zaczynam się wypalać. Niemniej udało mi się 2 krótkie filmiki zmontować.
-
Mnie w tej tabelce najbardziej śmieszy fakt, że patrząc na sprzedaż Wii i 3DS ktoś może powiedzieć, że Nintendo powinno robić gry na inne platformy i zostawić hardware innym. Przy czym należy pamiętać, że Nintendo nie zwykło tracić pieniędzy na swoim sprzęcie (w przeciwieństwie do Microsoftu i Sony). Co do przewagi Xboxa, to należy pamiętać, że Playstation 3 tak naprawdę odrabiało przewagę, spowodowaną roczną różnicą w premierze. Inna ciekawa sprawa. Pamiętasz jakie chało głosiło PS3 na początku. Jedna maszyna multimedialna do wszystkiego. Xbox z kolei był maszynką do gier. Wszystko się odwróciło.
-
Nawet nie mów. I przeceny też nie są jakieś super. Nie wiem jeszcze jak jest w e-shopie. Lite nie ma możliwości by się do niego podłączyć, ale też wątpię, by było jakoś lepiej. W tym wypadku naprawdę Vita wypada lepiej, bo można kupić PS plus i rocznie parę gier wpadnie w abonamencie za 150 zł.
-
Można wiedzieć gdzie? We Wrocławiu nie widziałem ani jednego. Ja i tak mojego w plecaku noszę (DSa pierwszego), więc akurat to nie problem. Co kto woli. Z kolei z ceną to jest tak, że jakoś urosła w ciągu ostatnich 2 miesięcy. Konsolka była już o wiele tańsza. I nie jest to tylko wynik tego, że nie ma w Polsce dystrybutora, bo na Amazonie też podrożało. Z tym jest nie do końca tak. Fajnie by było jakby pasowała od Lite'a ale tak nie jest. Ładowarka pasuje od DSi w górę. Ale i tak jej koszt to grosze, w porównaniu do ceny systemu. Co ciekawe, mam kumpla, który ma jeszcze pierwszą wersję DSa i ona ma jeszcze inną ładowarkę.
-
Ja mojego DS Light kupiłem w sklepie, choć nie w żadnym markecie i było to już ładnych parę lat temu, kiedy amazon nie umożliwiał darmowej wysyłki do Polski, więc taka transakcja się opłacała. Mimo wszystko miło było mieć dystrybutora i trzech producentów konsol jakoś reprezentowanych w naszym kraju. Taką Vitę można bez problemu przetestować, w prawie każdym sklepie elektronicznym, a Nintendo nie. Wszystko zależy. Ja wolałbym mieć większy ekran. Mam DS Lite i naprawdę jak porównam jego wielkość do późniejszych modeli, to wydaje się on cholernie mały. Jak ostatnio zastanawiałem się nad kupnem, kiedy ceny nie wariowały tak bardzo jak teraz, to jednak wolałem trochę dopłacić i mieć większą konsolkę, tym bardziej, że nie uważam stacji dokującej za coś co koniecznie muszę mieć. W dodatku XL ma trochę większa baterię (choć pewnie w ostatecznym rozrachunku działa mniej więcej tak samo długo). Nie specjalnie też jestem fanem wykończenia na wysoki połysk, więc matowe wykończenie XLa zdecydowanie lepiej do mnie przemawia. Dziś jednak, w dobie różnicy cenowej, nie wiem na co się w końcu zdecyduję. Nawet sprowadzenie z Amazona konsolki, to jest już dziś praktycznie 700 zł (a dolicz pan jeszcze ładowarkę, której XL nie ma). Wiem. Później sam zauważyłem, że coś nie tak było z wyszukiwaniem i okazało się, że konsolki są źle oznaczone w systemie, przez co allegro nie widzi ich jako nowe. Powystawówka, ciekawe, czy cały czas stała w pudełku, bo nigdzie nie widziałem, żeby ktoś rozstawiał stanowiska do testów, 3DSa.
-
Nie w wersji XL. Można było kupić, kiedy był jeszcze dystrybutor, w ciągu ostatniego miesiąca ceny niesamowicie skoczyły. A jak masz jakąś ofertę na nówkę, za tę kwotę, to chętnie ją zobaczę. Ale allegro jest zepsute jeśli chodzi o produkty Nintendo. Znalezienie nowej konsolki jest tam faktycznie ciężkie. Są konsolki, ale nie oznaczone jako "nowe".
-
Po trochu jednego i drugiego. Przede wszystkim w naszym kraju, nawet wśród osób grających nie istnieje świadomość marki Nientendo. Zupełnie nie zdziwiłoby mnie, gdyby ktoś nie miał pojęcia skąd wziął się Mario i zamiast z "N" kojarzył go z Pegazusem. A to wszystko wiąże się z marketingiem, który dla Wii U, czy 3DSa wcale nie istniał. zresztą tego ostatniego można było co najwyżej pooglądać w gablotce, za szybką. Poza tym, nie wiem, czy w Polsce istnieją klienci dla Nintendo. Japończycy celują w przeciętnego Kowalskiego, a dla niego gry są bardzo często mało interesującą rozrywką. Ilość osób grających w naszym kraju, wciąż jest nie jest jakaś oszałamiająca. Ale co tu się dziwić, gry są luksusem, a u nas luksus się nie ma prawa sprzedawać, bo klasa średnia nie istnieje. Są biedni i bogaci, a po środku nic.
-
Ceny 3DSa XL obecnie plasują się na poziomie Vity w wersji Wifi. Co jest pewnym nieporozumieniem. W dodatku płacąc za plusa, też dostajesz gry na Vitę. Więc po prostu konsola sony obecnie jest bardziej opłacalna.
-
Ich główne rynki zbytu to mimo wszystko USA i Japonia. Europa jest mimo wszystko jednorodnym tworem i działanie tu jet trudne. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że "N" chce dotrzeć do jak najszerszej grupy odbiorców. Oznacza to, ze gry musiałyby być tłumaczone na każdy z europejskich języków, na co zwyczajnie Nintendo nie ma funduszy. Są dużo mniejszą firmą niż Sony i Microsoft i nie mogą sobie pozwolić by po prostu wlać masę gotówki w rynek, który tylko przyniesie straty. Zresztą, sytuacja w większych krajach Zachodniej Europy nie jest tak zła. Tam gdzie gry wydaje bezpośrednio Nintendo of Europe, gry są tłumaczone i mają premiery w normalnych terminach.
-
Miało być krótko i zwięźle, a wyszło jak zawsze. O sytuacji Nintendo w Polsce inni już sporo napisali i nie chciałem niepotrzebnie strzępić klawiatury (polecam artykuły na Deadly Serious: http://d-serious.pl/?p=19165 i http://d-serious.pl/?p=27395), ale inaczej się nie po prostu nie dało. W skrócie sytuacja wygląda tak, że 28 lutego, wygasła umowa zawarta między Nintendo, a firmą Stadlbauer Marketing & Vertrieb, która zajmowała się dystrybucją produktów japońskiego giganta na terenie Austrii i Polski - właśnie w tej kolejności. Nintendo zdecydowało nie przedłużać kontraktu z Austriakami i dalszą promocją tej marki w kraju Mozarta zajmie się niemieckie ramie Nintendo of Europe. W konsekwencji tego, niejako rykoszetem, nie ma obecnie nikogo kto oficjancie zajmował by się rozprowadzeniem produktów "Wielkiego N" w naszym kraju. Zapewne zauważyliście, że z marketów zaczęły znikać pułki z produktami tego producenta. Nie wiązało się to z brakiem zainteresowania produktami Nintendo w Polsce (choć takowego zainteresowania prawie nie było), a właśnie z zawirowaniami wydawniczymi. Obecnie na polskiej stronie Nintendo wciąż widnieje wiadomość, następującej treści (trochę już zredagowana, bo początkowo tekst był niemal wrzucony wprost z translatora): Czas nieubłaganie płynie, niedługo miną 3 miesiące, a w kwestii tego, kto zajmie się dystrybucją Nintendo w Polsce nie ma żadnych nowych informacji. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że tak zakończy się historia tej firmy na terenie Rzeczpospolitej. Tym bardziej, że grono fanów marki jest u nas naprawdę znikome, a i tak zwykli się oni zaopatrywać w zagranicznych sklepach, gdzie łatwiej było o niższe ceny. Nie jestem pewien, czy Nintendo było by wstanie obecnie sypnąć groszem, by faktycznie zaistnieć na Polskim rynku. Tym bardziej, że kampania marketingowa tego koncernu opiera się na nostalgii, którą Polak już prędzej poczuje do PlayStation, niżeli do WiiU. Swoją drogą, to ostatnie nie miało u nas zbyt łatwego bytu. Zdobycie egzemplarza w dniu premiery graniczyło z cudem. Dawno też nie widziałem żadnego stoiska, które miało by promować produkty Nintendo. Pamiętam, że zapowiadano stacje z wystawionym do testów 3DSem, jednak żadna z tych obietnic się nie zmaterializowała. Właśnie taki mały kiosk, z wystawionym do testów DS Lite, swego czasu zachęcił mnie do kupna właśnie tego modelu. Do zobaczenia Nintendo. Mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy, choć szczerze w to dziś wątpię. Na koniec jeszcze zdjęcia ostatnich półek niedobitków z produktami Niny, jaką udało mi się znaleźć na wrocławskich Bielanach. Żałosny widok... i te ceny!
-
Jaka piękna katastrofa...
wpis blogu skomentował Kwad_rat Klekotsan w Aby Klekostan rósł w siłę, a ludziom żyło się dostatniej.
Niektóre gry f2p wiedzą na czym polegają mechanizmy zarabiania w takim modelu. Same w sonie nie są one złe. Wystarczy spojrzeć w stronę takiego LoL, gdzie nie jesteś do kupna niczego zmuszany. Problem pojawia się, gdy próbują tego duże wydawnictwa. Co to za pomysł by do płatnej produkcji wrzucać jeszcze mikro transakcje? Płatna broń i amunicja w Dead Space 3 już istnieją. To wcale nie jest pieśń przyszłości. Niedługo będziesz płacił za wystrzelone pociski... chwila, nie jest już tak w przypadku Word of Tanks? -
Jaka piękna katastrofa...
wpis blogu skomentował Kwad_rat Klekotsan w Aby Klekostan rósł w siłę, a ludziom żyło się dostatniej.
Śmiejesz się. Pamiętam jak parę lat ludzie podobnie mówili o DLC, o zbrojach na konia i o odblokowywaniu zawartości na dysku, czy o kupowaniu sobie zwycięstwa i co? To się dzieje! -
Jaka piękna katastrofa...
wpis blogu skomentował Kwad_rat Klekotsan w Aby Klekostan rósł w siłę, a ludziom żyło się dostatniej.
Jest to uratowania, tylko czy Microsoft jest firmą, która może go uratować. Oni chcą być ja Apple. Bardziej interesuje ich zbudowanie Apple TV + gry, niż kolejny Xbox. Nowa maszynka staje się pudłem do oglądania TV, a te z kolei traci na popularności. Po co mam oglądać coś kiedy nadają, skoro mogę oglądać kiedy chcę. Czuję się jakby Microsoftem rządziła banda dziadków, które jakieś 50 lat temu słyszała o czymś takim jak telewizja i teraz postanowiła, że ich firma powinna wejść w ten interes. -
No to teraz możesz rok w jedno grać XD. Jedna z niewielu gier, w której grind mi zupełnie nie przeszkadzał.
-
Jaka piękna katastrofa...
wpis blogu skomentował Kwad_rat Klekotsan w Aby Klekostan rósł w siłę, a ludziom żyło się dostatniej.
No to jak już się powtarzać, to się powtarzać: -
Fistbump! mi się przypomniało:
-
Jaka piękna katastrofa...
wpis blogu skomentował Kwad_rat Klekotsan w Aby Klekostan rósł w siłę, a ludziom żyło się dostatniej.
-
To samo tutaj.
-
O Tak mogę podsumować konferencję Microsoftu. Nic dodać, nic ująć. Poczułem się, jakby nowa konsola giganta z Redmond była naznaczona tym stygmatem jeszcze przed ukazaniem się jej na rynku. W skrócie, wielka porażka, Sony wygrało w przed biegach, a Microsoft dostał zadyszki w drodze na start. Ale może zacznijmy od początku. Zacznijmy od nazwy. XBOX ONE. Naprawdę? Czy to jakiś żart? Bo brzmi to jak jakiś stuletni suchar, jak coś co Sony mogło by wymyślić, żeby nagrywać się z konkurencji. Microsoft sam tworzy sobie marketingowy koszmar. Gdy myślisz o XBOX ONE, to przed oczami staje Ci nie tyle nowa konsola, co pudełko z początku wieku, z którym panowie od Windowsa zaczynali przygodę w świecie konsol. Maszyna z wielkim, podobnym do hamburgera padem, która miała konkurować z PS2 i Gamecubem. Xbox 720, staje się nagle jakby atrakcyjniejszy, choć równie błyskotliwy jak jednokomórkowiec. I pomyśleć, że Xbox 360 zyskał swoją nazwę, dlatego że spece od marketingu obawiali się, że Xbox 2 ma mniejszą cyfrę w logo niż Playstation 3. Pomyślmy teraz jak prezentuje się nowa konsola. Nazwa jej w końcu nie czyni, ludzie kupili coś co nazywało się Xbox 360, kupili Wii, ba nawet kupują Wii U, co brzmi jakby francuz odlewał się na trawnik. Spójrzmy jak konsola wygląda, w końcu dziś konsument nabywa wzrokiem. Wystarczy przyjrzeć się rynkowi telefonów i od razu widać, że nie wygrywa najsilniejszy model, a ten który najlepiej się prezentuje. Jak więc wygląda Xbox One? Jak magnetowid. Tak po prostu. Jak dekoder cyfrowego Polsatu. Ba designerzy z Microsoftu zdołali jakimś cudem uczynić nowy Kinect jeszcze bardziej złowrogo wyglądającym urządzeniem. Mam wrażenie, że gdy włączę konsolę, każe się ona nazywać Hall. Jeśli tak ma wyglądać następna generacja, to może i dobrze, że Sony nie pokazało swojej maszyny, za co Microsoft strasznie krytykował prezentację sprzed paru miesięcy. Zastanówmy się też do czego będzie służył nowy Xbox. Do grania powiadacie? A figa, jakie granie. To służy do oglądania telewizji i do korzystania z usług, które w Polsce nie będą dostępne. Xbox One, to sterowany głosem dekoder telewizyjny, nic dziwnego, że takowy przypomina. Odnoszę też wrażenie, że z Kinecta zniknęła druga soczewka, a samo urządzenie zamieniło się w wielką kamerkę internetową, którą trzeba będzie ustawić na telewizorze. Bez niej Xbox ponoć nie działa. Wszechwidzące oko Microsoftu musi mieć na ciebie baczenie. Widać ważniejsze od gier są skype i oglądanie telewizji, bo wygląda na to, że z myślą o tych funkcjach projektowane było to urządzenie. Brakuje w nim tylko lodówki, kuchenki i toalety. Zapowiedziano nawet serial na podstawie Halo, tak ważne są gry dla Microsoftu. A było ich jak na lekarstwo. Gry sportowe- nuda; Call of Duty- nuda; Quantum Break... może będzie coś z tego ciekawego, ale kiedy połowa teasera to fragmenty live action, to ciężko wykrzesać z siebie jakiś entuzjazm dla nowej konsoli. Zresztą zaprezentowany materiał, nie prezentował się jakoś wybitnie graficznie. Nie poczułem, jakbym wstępował w nową erę elektronicznej rozrywki, a raczej jakbym utknął w na parę lat w jakimś kącie i ciężko było mi się z niego wydostać. Xbox One? More like Xbox one Game. Tym bardzie, że twórcy indie też nie mają tu czego szukać. Kolejny punkt dla Griffindo... znaczy Sony! W dodatku Microsoft zdaje się co raz bardziej zamykać swoją konsolę. Po konferencji można było przeczytać parę artykułów, które dowodziły, że Xbox One będzie wyposażony w system antyużywkowy. Tak, w płyty do Xboxa zatopiony będzie chip, który przypisze do twojej konsoli twoją kopię gry . Koniec z używkami. Powiem szczerze, zzuję się jakbym kopał leżącego, bo ciężko jest znaleźć coś pozytywnego w prezentacji Xbox One. Najbardziej pozytywnym elementem był pies w Call of Duty. Microsoft puszył się przed konferencją, nadymał, prężył muskuły. I okazało się, że klata jak u pirata, a w środku wata. Wiele hałasu o nic. Więcej gadania o jakichś społecznościowych pierdołach i oglądania telewizji niż o samej konsoli. Dekoder już mam, drugiego nie potrzebuję. Jest jednak jeden plus w całej tej sytuacji. Poczułem się jak prawdziwy "Glorious PC Gaming Master Race" i zrozumiałem, że pieniądze które miałbym przeznaczyć na którąś z nowych konsol, zdecydowanie dołożę do następnego PCta. Szczególnie, że na nim nie będę musiał płacić za konto Gold na Xbox Live. Ten gość lepiej to odemnie podsumował: I na koniec jeszcze to: http://kotaku.com/xb...lay-o-509164109
-
Niestety, nie spodziewałbym się takiego prostego humoru ala lata 90. cytat z wywiadu z FWH:
-
Sorry, ale gra się naprawdę mocno zestarzała i właściwie tylko humor i odzywki jakoś się trzymają i to dla nich się Shadow Warriora uruchamiało. Nie dla gameplayu, nie dla grafiki, nie dla fabuły, a jedynie dlatego, że Lo Wang, to tak naprawdę azjatycki Duke Nukem.
-
W sieci pojawił się pierwszy trailer gry "Shadow Warrior". Remaku klasycznego FPSa z roku 1997 od 3D Realms, twórców "Duke Nukem 3D". Autorami nowej wersji, zapowiedzianej na jesień, są nasi rodacy z Flying Wild Hog. A oto i wspomniany trailer: Moje pierwsze pytanie brzmi. WHY SO SERIOUS! Trailer jest zdecydowanie zbyt poważny i zastanawiam się czy Flying Wild Hog zdaje sobie sprawę z tego, jak powinien wyglądać "Shadow Warrior". Nie może to być kolejny, nudny, poważny shooter. Ta gra zdecydowanie potrzebuje całej tej kiczowatej, obraźliwej otoczki oryginału, która wiąże się z postrzeganiem Azjatów przez kulturę masową. Na pewno jest to ubliżające i pojawiła by się masa krzyków, jaka to gra jest rasistowska, ale taki już jest urok Lo Wanga, głównego bohatera oryginału. Jeśli studni nie jest na to przygotowane, to nie powinni nazywać swojej gry "Shadow Warrior", tylko zabrać się za tworzenie oryginalnej marki. This game needs some Wang: P.S. Mogę chyba jednak spać spokojnie. Na YT pojawiła się następująca wypowiedź wydawcy: Może nie będzie tak źle. Choć z drugiej strony wolałby, by osobowość bohatera pokazana była jakoś już w pierwszym trailerze. P.P.S. Kolejna informacja od twórców i jednak będzie tak jak się obawiałem. Stchórzą:
-
Chciałem ostatnio na ten temat Vlog zrobić. Ale widać, że mnie uprzedziłeś. Może z trochę innego kąta się za to wezmę.
