Skocz do zawartości

Kwad_rat

Forumowicze
  • Zawartość

    277
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    2

Wszystko napisane przez Kwad_rat

  1. Ja niczego nie oczekiwałem. Obejrzałem z jeden trailer i poszedłem w ciemno. Byłem na wersji z napisami (które uprzejmie ignorowałem, bo często żarty ciężko przetłumaczyć). Co do fabuły, to nie jest ona najmocniejszym elementem filmu i nawet mi ani na chwilę przez myśl nie przyszło, że będę miał do czynienia z czymś, co wybije się ponad typowy wątek z filmu akcji z lat 80. Tutaj ważniejsze są wybuchy, choreografia walk i dobry dowcip. Jeśli żaden z tych elementów nie był w stanie Cię zahaczyć, to film traci wiele ze swojego uroku. A jeśli dubbing był tak zły, jak choćby w Avengers (w TV widziałem tą wersję i naprawdę mi się nie podobała), to Strażnicy Galaktyki, mogą być naprawdę wielkim zawodem. Aktorstwo uprawia się nie tylko ciałem i mimiką, ale także głosem. Bradley'a Coopera w roli Rocketa nie zamieniłbym na żadnego z polskich aktorów. PS. Właśnie obejrzałem polski zwiastun "Strażników" i żarty są bolesne już od pierwszych minut, a mieszanka obu języków w nazwach, powoduje u mnie ściskoszczęk i zgrzytanie zębów. Dubbing naprawdę wydaje się tragiczny.
  2. Guardians of the Galaxy, u nas znane jako Strażnicy Galaktyki, to kolejny z serii filmów Marvela. Tym razem oparty na mniej znanym komiksowym tytule. Sam nie orientuje się zbyt dobrze w Marvelowym uniwersum, więc strażnicy pozostawali dla mnie pewną zagadką. Nie będę więc oceniał tego filmu z punktu widzenia fana tego tytułu. Tym razem wybrałem się do kina jako przeciętny zjadacz celuloidu, który na oczy nie widział obrazków upstrzonych tekstowymi dymkami. Ooga-Chaka Ooga-Ooga * Wycieczki na kolejne filmy Marvela są ostatnio stałym punktem mojego kalendarza. I nie tylko dlatego, że oferują one naprawdę dobrą rozrywkę, ale także dlatego, że tworzą wspólnie większą narrację. Mamy pewne przeplatające się wątki fabularne, bohaterów, którzy pojawiają się okazjonalnie w innych filmach, czy przedmioty, które wędrują z planu na plan. Obejrzenie wszystkiego w kinie zapewnia, więc pewną satysfakcję, która zwykle była możliwa do osiągnięcia po obejrzeniu kolejnego odcinka naprawdę długiego serialu. To naprawdę wciąga i pozostawia zdrowy niedosyt. Mam jednak wrażenie, że ?Strażnicy? są najbardziej samodzielnym obrazem, z dotychczasowych filmów Marvela. Na ten seans można wybrać się, nie mając zielonego pojęcia, o tym komiksowym uniwersum. Oczywiście można znaleźć tu masę nawiązań do budowanej ogólnie narracji, czy niezliczonej wręcz ilości komiksów, jednak obraz ten jest na tyle samodzielny, że może się przy nim świetnie bawić kompletny laik. Mamy tu do czynienia z niesłychanie solidnym miksem kina akcji i komedii. Jak za starych dobrych lat 80'tych. Baby, please, go all the way W przeszłość zabierze nas także ścieżka dźwiękowa, która zdecydowanie zasługuje na osobny akapit. Oprócz standardowego, bombastycznego filmowego brzmienia, na krążku z muzyką do Strażników Galaktyki, znalazło się sporo utworów wprost z list przebojów lat 70. Sam przyłapałem się nad tym, że podczas seansu wybijałem sobie nogą rytm, do dźwięków, które wypełniały salę. Wspaniałą muzyką jesteśmy przywitani już w scenach otwierających film. Gdy Peter Quill przemierza powierzchnię pustynnej planety, jednocześnie tańcząc do rytmu ?Come And Get Your Love? zespołu Redbone, na mojej twarzy pojawił się uśmiech i nie zniknął on z niej już do samego końca. http://youtu.be/tRiCdEkNj-8 Yes, I like Pina Coladas Pochwalić muszę też wizualną stronę filmu. Jest kolorowo. Panowie z Marvela wynoszą na piedestał komiksowy rodowód swoich filmów i nie zamykają się za stonowanymi paletami barwnymi. Przestrzeń kosmiczna zawiera w sobie zielenie i fiolety, a skóra napotkanych kosmitów mieni się w kolorach tęczy. Podobnie jest z projektami statków, czy postaci, które czasem w praktyce nie miały by sensu; Widać, że ważniejsze było zachowanie komiksowego rodowodu. Ku mojej uciesze. Jedynie, brak mi trochę bardziej wymyślnych projektów stworzeń poza ziemskich, będących trochę zbyt standardową mieszaniną humanoidalnych kształtów. Nie mogę za to narzekać na efekty komputerowe, które wyjątkowo dobrze wplatały się w istniejące otoczenie. Czy może raczej na odwrót, jako że mam wrażenie, że 90% filmu było generowane z pomocą krzemu. Wszystko to składa się jednak na obraz niemal wyciągnięty z kart komiksów Jacka Kirbiego. Brak tylko wszechobecnych kropek i okręgów, jakie gościły, w ilościach hurtowych, na kartach komiksów tego autora. I'm the space invader, I'll be a rock 'n' rollin' bitch for you Fabularnie Straniżnicy Galaktyki nie wyróżniają się niczym szczególnym. Ot typowa historia, w której złożona naprędce drużyna kosmicznych odrzutów, musi ratować... no... Galaktykę, bo cóż by innego. Istnieje nawet odpowiedni MacGuffin, który popycha do przodu fabułę. Jest dość przewidywalnie i uwierzcie mi, że raczej nie ma tu niczego, co mogło by was zaskoczyć. Nie oznacza to jednak, że film jest nudny. Wręcz przeciwnie. ?Strażników? naszpikowano dobrą akcją i świetnym humorem. Jest to jeden z tych obrazów, które po seansie można dość łatwo cytować. Pewne kwestie na pewno zostaną wam w pamięci na bardzo, bardzo długo. Film ten przypomina mi trochę, pod względem formuły, Avengers. Z tym, że najnowsza marvelowska adaptacja posiada trochę lepszy scenariusz, który uniknął tej wielgachnej, ziejącej pustką dziury, jaką było zachowanie Lockiego, w przygodach ?Mścicieli?. Bohaterowie, których losy śledzimy, są interesujący i choć nie przeznaczono zbyt wiele czasu na ich charakteryzację, to łatwo zrozumieć ich motywację. Problem miałem jedynie z Gamorą, która w pewnym momencie, zmienia strony konfliktu, jak za naciśnięciem jakiegoś magicznego przycisku. Z kolei moimi ulubionymi postaciami zostali Groot i Rocket. Szczególnie, mobilna roślinka, przypadła mi do gustu. Choć Vin Disel miał tylko jedną (no technicznie dwie) kwestie do wypowiedzenia, to różnorodna intonacja, z jaką wypowiadał ?Jestem Groot? i wspaniała animacja tej postaci nadała temu bohaterowi niepowtarzalnego uroku. Nie wszystkim przypadnie do gustu zakończenie filmu, które miało w sobie tyle kampu i sera, że wystarczyło by go na nie jedną pizzę z podwójna mozzarellą. Ja jednak uwielbiam tego typu uczty i byłem zachwycony daniem, które mi zaserwowano. Gonna go to the place that's the best Muszę powiedzieć, że jest to chyba obecnie mój ulubiony film, który powstał w studiach Marvela. Wyprzedza obecnie, zarówno Avengers, jak i będącego do niedawna na pierwszym miejscu, w moim osobistym rankingu, Zimowego Żołnierza. Jest to zdecydowanie film najbardziej kompletny, który nie wymaga praktycznie żadnej zewnętrznej wiedzy. Z drugiej strony, jeśli się taką wiedzę posiada, to jest chyba najbardziej nastawiona na na fanów adaptacja, jaka do tej pory wyleciał spod skrzydełek w hełmie Kapitana Ameryki. Podejrzewam, że jedną scenę, w której pojawia się Kolekcjoner, nie jeden fan będzie analizował klatka po klatce, gdy Strażnicy Galaktyki ukażą się na blu-ray'u. Z kolei, scena po napisach końcowych, jest już zdecydowanie skierowana do bardziej zorientowanych w marvelowym uniwersum. Zostawi ona nie jednego miłośnika komiksów z pytaniem: ?Czy ktoś planuje przywrócić światu tego bohatera, po fiasku z 1986 roku??. Nie odpowiem na to pytanie, mogę za to powiedzieć, że dla mnie Strażnic Galaktyki zasłużyli na ocenę 9/10. Już nie mogę się doczekać kontynuacji. *Śródtytuły wyłowiłem z piosenek, które znalazły się na soundtracku do filmu. Dziękuję redakcji CD-Action za wejściówkę. PS. Film obejrzałem w wersji Angielskiej z napisami i w takiej polecam go obejrzeć. Widziałem trailer z polskim dubbingiem i prezentuje się on żałośnie nieśmiesznie.
  3. Wiem, że wyglądam jak Hohenheim.
  4. Bo tylko na tym nie trzeba mnie szukać gdzieś w tle. Na innym z kolei mam na głowie Oculus Rifta.
  5. Będąc na Fantasy Expo sam nie robiłem zdjęć, ale jest parę zdjęć na których sam się znalazłem. Oto jedno z nich:
  6. Zapewne zauważyliście, że ostatnio nie mam czasu na jakieś bardziej ambitne wpisy. Wciąż pracuję nad stroną i do tego doszło znowu śpiewanie w zespole. Oprócz tego zaczął się nowy semestr i ciężko mi wszystko pogodzić. Dziś kolejny krótki wpis. Właśnie wróciłem z Fantasy Expo, które odbywało się dzisiaj we Wrocławiu. Wspaniała impreza. Wejście było darmowe, na sali tłok i trochę atrakcji, dla których naprawdę warto było się zjawić. Można było między innymi wypróbować krótkie demo Dying Light, które umożliwiało krótką przebieżkę po ograniczonym terenie i możliwość wykończenia paru zombie. jak się dowiedziałem prezentacja ta była już dość stara, więc kod ten nie reprezentował w pełni tego co już teraz można zobaczyć w tej produkcji. Można było też wypróbować ta grę wraz z Oculus Riftem. Przy osobistym kontakcie sprzęt naprawdę robi wrażenie, choć wersja developerska faktycznie odstrasza ekranami o niskiej rozdzielczości. Oprócz tego pograć można było także w inny hit techlandu, a mianowicie "Call Of Juarez: Gunslinger". Do tego na stoiskach pojawiła się także FIFA, Mortal Kombat, Lige of Legend, Battlefield 4 Beta i parę innych produkcji, których nazwy w tej chwili wyparowały mi z głowy. Wśród kramów można było znaleźć takie oferujące komiksy, sushi, drukarki 3D, książki i gry planszowe. Zresztą prawie 2 godziny spędziłem z grupką ludzi męcząc całkiem niezłą planszówkę opartą na serialowym "Spartakusie", której dystrybutorem jest CDP.pl . Produkt solidny, choć walki gladiatorskie mogły by być trochę lepiej rozwiązane, ale to ponoć poprawia dodatek. Na imprezie można było wziąć udział też w paru konkursach. Niektóre, organizowane przez Techland oferują nawet możliwość wzięcia udziału w rekrutacji. Jeden z takich konkursów udało mi się wygrać. Oprócz kopii " Dead Island: Riptide", otrzymałem maila, pod którego mam wysłać portfolio i CV. Expo zakończyły pokazy dwóch nowych produkcji Techlandu. Najpierw pierwszy pokaz na żywo z Hellrise. Borykał się on z pewnymi problemami technicznymi, co dowidzi, że nie było to demo nagrane wcześniej. Gra nie prezentuje się jakoś wyjątkowo okazale, ale mam wrażenie, że każdy, kto poszukuje Diablo z widokiem z pierwszej osoby, może czekać na tą produkcję z wypiekami na twarzy. Czyżby było to spełnienie obietnic, które swego czasu składał Hellgate? Na sam koniec zaprezentowano też gameplay z "Dying Light" co do którego mam pewne wątpliwości. Bo choć na scenie pojawił się ktoś z padem, to miałem wrażenie, że prezentacja była nagrana wcześniej. Ale może to już jakieś moje paranoidalne zwidy. Swoją drogą, na scenie można było zobaczyć Huta, w roli prezentera opowiadającego o grze. Wybaczcie brak zdjęć, dzień był zbyt dobry by marnować go na cykanie fotek. Nie mogę się doczekać powtórki z rozrywki i mam nadzieje, że nie będzie to ostatnia impreza z tego cyklu. Do zobaczenia na następnym Fantasy Expo.
  7. I kolejny dzień mija, a muzyka z trailera wciąż mi się nei znudziła.
  8. Swoją drogą, 3DS sprzedał się już w japonii lepiej niż Wii przez cały okres życia tej konsoli. Nintendo sobie radzi, a kiedy przyjdą hity to i Wii U odbije się od dna. Właśnie patrzyłem na tytuł i coś mi nie grało. XD
  9. Nie jestem specjalnym fanem platformerów. Nigdy nie byłem w nie dobry. Zawsze szybko ginę, najczęściej wpadając w przepaść. Dlatego też nie jestem specjalnie podekscytowany nowym tytułem z Mario, ale... w najnowszym trailerze do tej produkcji, muzyka jest tak dobra, że musiałem coś o niej napisać. Zresztą posłuchajcie sami: Nadal nie zamierzam kupić tej gry (i przy tej okazji musiałbym nabyć Wii U), ale najnowszą reklamówkę obejrzałem już parokrotnie. Teraz ten utwór będzie mnie prześladował, już zaczynam go mimowolnie nucić. Muzyka we wcześniejszym trailerze nie była aż tak dobra. Kojarzyła mi się z czymś bardziej standardowym dla produkcji z mario:
  10. Jako, że nie potrafiłem znaleźć nikogo, kto zrobił by to za mnie, za jakąś rozsądną cenę, przyszło mi żebym zajął się tym sam. Remont Skarbnicy Barda ogłaszam za rozpoczęty. Trwa już to parę dni. Od tego czasu nauczyłem się CSS i tego jak robić szablony do Wordpressa. Właściwie, "nauczyłem się", jest wyrażeniem trochę na wyrost mojej obecnej wiedzy, ponieważ po prostu przyswajam nowe informacje próbując rozwiązać, pojawiające się co i rusz problemy. Idzie to dość mozolnie, ale nic się nie zrobi samo. Jeśli ktoś chce śledzić moje postępy zapraszam na http://skarbnicabarda.pl . Na razie niewiele tam działa i zauważyłem, że pojawiają się drobne błędy graficzne pod Firefoxem. Strona rozwiązana jest dość topornie. Wyszedłem z wprawy, a kiedy ostatni raz coś takiego robiłem CSS stosowano głównie do kolorowania linków, a większość strony tworzyły wielkie HTMLowe tabele. Jak tylko skończę, będę miał gdzie kontynuować publikację komiksu i miejsce na którym znajdzie się planowany od jakiegoś czasu podcast. Jeszcze nie wiem, czy tego potworka będzie prowadził ktoś oprócz mnie, ale zamierzam przynajmniej skończyć odbudowę mojej starej siedziby.
  11. Mnie też nie dziwi ten wynik. Zerowy wkład Nintendo w rynek, a wynik jakiś jest. Tym bardziej, że u nas czasem trzeba było na głowie stanąć by to Wii U dostać. Ja w sklepie żadnego nie widziałem. Nie mówiąc już o tym, że całkowita liczba Wii U w polsce wacha się w granicach 1000 egzemplarzy. Bo taniej jest je i gry na tą konsolę sprowadzić z UK.
  12. O Nintendo newsów ciąg dalszy. Tym razem parę zachodnich serwisów zainteresowało się ilością sprzedanych jednostek Wii U w naszym kraju, ku swojemu zaskoczeniu odkrywając jak mikra była to liczba. Parę dni wcześniej pisała o tym Polygamia. Ile jednostek swojej najnowszej konsolki Nintendo zdołało upchnąć w naszym kraju? Około 350 Wii U rozeszło się w się w Polsce w oficjalnych kanałach dystrybucyjnych od momentu premiery tej konsoli. Dla tych, którym się wydaje, że ilość zer się nie zgadza, napiszę to słowie: trzysta pięćdziesiąt. Mniej niż tysiąc. Jeśli porównać to do wyników konkurencji, jest jeszcze mniej różowo. Podobne wyniki w naszym kraju PS3, czy XBOX 360 były w stanie osiągnąć w ciągu 3 dni (przynajmniej taka jest oficjalna wersja). Zachodnie strony internetowe właśnie odkryły, że od ponad pół roku, Nintendo nie posiada w Polsce swojego przedstawicielstwa, a znalezienie konsoli dla przeciętnego zjadacza chleba jest nie lada wyzwaniem. Życzę powodzenia, zachodniej prasie, w próbach kontaktowania się z Nintendo i uzyskania jakiejś konkretnej odpowiedzi, bo jak do tej pory u nas nikt nie podołał. A teraz linki, dla tych co chcą więcej: http://polygamia.pl/...nieje.html?bo=1 - artykuł na Polugamii http://gaminrealm.co...units-9-months/ - artykuł, z którego czerpię informacje http://www.nintendol...o_buy_aint_easy - kolejny artykuł mówiący o tym jak ciężko dostać Nintendo w Polsce http://www.neogaf.co...ad.php?t=672481 - temat na NeoGaf http://d-serious.pl/...ad.php?tid=6947 - wątek na polskim forum fanów Nintendo - Deadly Serious. http://d-serious.pl/...id=6677&page=13 - kolejny wątek na DS, tym razem o braku dystrybutora
  13. Gdy byłem na wakacjach, nad morzem, miałem sporo wolnego czasu i brakowało mi jakiegoś bardziej zajmującego zajęcia. Patrząc jak dzieci znajomych, które jeszcze nie potrafią liczyć, grały w "Wojnę" zacząłem się zastanawiać nad tym jak urozmaicić tę siermiężną grę. Czyniąc ją bardziej atrakcyjną, ale jednocześnie zdecydowanie mniej przystępną dla dzieci. Postaram się spisać teraz zasady, które w owym czasie przyszły mi do głowy. Zimna Wojna Do gry potrzeba co następuje: 2 talie po 24 karty (od 9 do Asa) i 2 Jokery, coś do pisania i kartka papieru, od 3 do 4 graczy. Na kartce zapisywana będzie punktacja za zdobyte karty według następującego wzoru: Joker - 0 pkt, 9 -9 pkt, karty od 10 do Króla - 10 pkt, As -11 pkt. Dodatkowo jeśli gracz zakończy rozdanie bombą, w postaci sekwensu 3 kart o tym samym kolorze zdobywa 100 pkt (sekwens taki to np. As, Król, Dama, wszystkie w kolorze pik). Joker może zastąpić w takim sekwensie dowolną kartę, ale jako, że będzie to brudna bomba nie otrzymuje się tylko 20 punktów. Gra kończy się, gdy któryś z graczy osiągnie 1000 punktów. W przypadku gdy więcej niż jeden gracz tego dokona, wygrywa ten kto uzyska lepszy ogólny wynik Karty należy przetasować, a następnie rozdać po 3 dla każdego z graczy na rękę, które nie powinny być ujawniane pozostałym graczom. Rozdający rozpoczyna grę, wykładając ze swojej ręki, wybraną kartę na stół, następną gracz po prawej i tak dalej. Osoba dysponująca najwyższą kartą, zabiera karty wystawione przez pozostałych graczy i odkłada je do swojej puli. Joker może być zarówno najwyższą kartą, jak i dowolną inną figurą. Następnie każdy dobiera karty do tak by znów mieć na ręce 3 i jest to maksimum jakie można posiadać. Jeśli przynajmniej 2 karty wyłożone przez graczy są takimi samymi figurami to rozpoczyna się wojna (no shit sherlock), w wojnie mogą uczestniczyć każdy z graczy, który wyłożył taką samą kartę jak pozostali (chyba, że już jego kolej przeminęła i jego karta nie jest taka sama jak graczy uczestniczących w wojnie), odbywać się może tylko jedna wojna na raz, każdy następny gracz może albo dołączyć do wojny (wykładając kartę z taką figurą jak pozostali gracze), bądź też od niej odstąpić (wykładając dowolną inną kartę). Nie ma znaczenia wysokość kart nie biorących udziału w wojnie, zostaną one dodane do puli środków gracza, który w niej zwycięży. Faza Wojny: Gdy dochodzi do wojny, każdy z graczy biorących w niej udział najpierw wykłada po jednej karcie plecami do góry, które nie biorą udziału w grze, z wspólnej puli (karty na środku stołu), bądź, jeśli ta się skończyła, z puli własnej (karty, które odkładamy dla siebie, które po zakończeniu rozdania liczone są jako punkty). Następnie należy wyłożyć jedną kartę z ręki, po kolei zaczynając od osoby, która wyłożyła pierwszą kartę, która przyczyniła się do wybuchu wojny i kontynuując następnie dobiera się kartę, z puli wspólnej, bądź własnej tak by mieć znów 3 na ręce w prawo. Karty znajdujące się na stole przejmuje osoba, która będzie miała najwyższą figurę, jeśli znów pojawią się karty o takich samych figurach wojna jest kontynuowana między graczami, którzy je wyłożyli. proces należy powtarzać do momentu, w którym jeden z graczy zwycięży. Zwycięzca wojny następnie wykłada jako pierwszy kartę do kolejnej zagrywki. Osoba przejmująca karty ze stołu zawsze jest tą, która umieszcza na stole pierwszą kartę. Wojnę można rozpocząć też Jokerem, jeśli zdeklaruje się jaka jest to karta podczas wykładania go na stół. Gracz zakańcza grę, jeśli nie może dobrać kart w ręce do 3. Jeśli toczy wojnę, to automatycznie ją przegrywa i do końcowej punktacji liczą się tylko te karty, które posiada na ręce. Po zakończeniu rozgrywki punktacje zapisuje się licząc karty znajdujące się w puli graczy, według wzoru opisanego wyżej. To by było na tyle. Nie jestem pewien na ile jasne są te zasady, jeśli będą sprawiały problemy postaram się zrobić jakiś film instruktażowy. Gra nie była za bardzo testowana i nie wiem na ile będzie wciągająca. W zamyśle miała zmusić graczy do zastanawiania się, czy warto teraz wyłożyć najwyższą kartę, a może rozpocząć wojnę, czy ciągnąć to dalej, czy zakończyć ją już teraz. Publikuję to głównie jako ciekawostkę dlatego, że boję się, że zupełnie o tej grze zapomnę. Mi głowa zaczyna dymić, bo nie jestem pewien, czy opisałem dobrze wszystkie zasady. Bawcie się dobrze.
  14. Spotkanie jest planowane głównie ze względu na funkcje streetpass, którą posiada 3DS. Ale jako, że spotykamy się w miejscu publicznym , to nie widzę przeciwwskazań. Więcej informacji na Deadly Serious, tylko jak chcesz tam się zarejstrować, to najlepiej pierwszy post napisać w dziale powitalnym. http://d-serious.pl/forum/showthread.php?tid=7144&pid=319821#pid319821
  15. Ostatnio na Deadly Serious padła propozycja by zorganizować mały zlot posiadaczy 3DSów z Wrocławia. Na razie nie ustaliliśmy daty, czy miejsca spotkania, ale już przerobiłem mój stary projekt plakatu, by pasował do tematyki.
  16. Kwad_rat

    Odlot

    W trakcie prac miałem jeszcze parę różnych, próbnych wersji, które pojawiły się na facebooku, ale szybko zniknęły. Jak się konkurs skończy to opublikuję wszystkie wersje .I jeszcze raz proszę o lajki.
  17. Kwad_rat

    Odlot

    Biorę udział w konkursie Zainspirowani Japonią . Z tego powodu też nie jestem w stanie opublikować mojej ostatniej pracy i można ją obejrzeć jedynie w galerii konkursu tu: http://zainspirowanijaponia.pl/plakaty2013/odlot/ Nie obrażę się za "lajki".
  18. @Xeber: Dodano. Mój jest na górze strony.
  19. Xedber może podaj FC? Bo szukam ludzi, którzy chcą się wymienić.
  20. Patrzcie. Najpierw u mnie na blogu, a po chili już na głównej. Żeby to pierwszy raz.
  21. I tak i nie. Z jednej strony niższy koszt i na pewno plus dla osób, których 3D nie interesuje. Z drugiej, urządzenie się nie składa i wygląda na całkiem spore. Co do barw narodowych, to może w końcu się coś dzieje w sprawie polskiego Nintendo. Tym bardziej, że adres mailowy na stronie nintendo.pl zmienił się ze stadlbauer na nintendo.de.
  22. Ano, jakoś mało wygodnie to wygląda. Już XL jest duży, a to wydaje się jeszcze większe. W dodatku się nie składa, co jest minusem. Obudowa w stylu muszli ma tą zaletę, że po zamknięciu chroni ekran i zmniejsza też handhelda w trakcie transportu.
  23. Dzieci łatwo niszczą takie zabawki. Ten design jest zdecydowanie tak pomyślany by był jak najtańszy i odpowiadał potrzebom dziecka do lat 7 (stąd brak 3D). Co nie zmienia faktu, że i tak na głos wykrzyknąłem What The [beeep]!
  24. Jako, że CD-Action raczej nie zajmuje się Nintendo i newsy na temat tego wydawcy raczej się nie pojawiają na stronie głównej, to czasem zdarza się przegapić coś naprawdę dziwnego, czy ważnego, a czasem w jakimś pokrętnym miksie oba te przymiotniki łączą się w jedno. Tak jak w tym przypadku: Bez komentarza, oceńcie sami. Mi brak słów.
  25. Kwad_rat

    WIP #2

    Kolejny obrazek nad którym teraz pracuję. Tym razem na konkurs "Inspirowane Japonią". Jeszcze długa droga do końca, ale tu macie pierwszą próbkę.
×
×
  • Utwórz nowe...