-
Zawartość
277 -
Rejestracja
-
Ostatnio
-
Wygrane dni
2
Komentarze blogu napisane przez Kwad_rat
-
-
Co w tym złego? Na asset storze jest teraz tyle stuffu, że możesz z tego zrobić ogromną ilość gier. Sęk w tym, że jeśli masz pomysł na mechanikę a nie jesteś grafikiem, to możesz sobie taką grę skończyć i będzie fajna. Znam przypadek, gdzie osoba (w polskiej branży growej dobrze znana
) zrobiła na złość i walnęła grę zbudowaną tylko z darmowych obiektów na asset storze. Ale znała się na swojej robocie - projektowaniu mechanik. I teraz jej spływa raz na miesiąc kasa z Google Play'a.Ogólnie rzecz biorąc... wpis jest spoko, fajnie się czyta. Ale równie dobrze można napisać "Jest dużo artystów na świecie, niektórzy wrzucają koślawe rysunki my little pony na deviantart a inni rysują ładne smoki". Bo tym już są gry: środkiem masowego przekazu, za których robienie może zabrać się dosłownie każdy. Dlatego spotykamy setki gier na poziomie rysunku z kucykiem.
Więc nie wiem po co narzekanie: słabych gier się nie kupuje, nie mówi o nich - nikomu nie wadzą. Ale z kolei dla samego Twórcy jest to ogromne przeżycie: wydać coś (nawet słabego). A potem dostać konstruktywny feedback już poza sceną, bo jednak game developerzy lubią się nawzajem wspierać.
To jest część większej całości, którą w ramach eksperymentu wrzuciłem w kawałkach (bo 5 stronnicowy artykuł jest trochę niestrawny) i mam wrażenie, że mogłem to połączyć z częścią kończącą ostatni artykuł. Staram się powrócić do regularnego pisania, po tym jak skończyłem pracę magisterską i jest to pierwsza dłuższa rzecz jaką napisałem (nawet za długa, bo magisterka niestety powoduje takie zboczenie, stąd podział). Sporo uogólnia, ale mówi o rzeczach, które MNIE irytują. Sam asset store nie jest rzeczą złą, jednak jego wykorzystanie czasem jest przerażające i może szkodzić samej produkcji, a nawet całemu rynkowi. W szczególności, jeśli masz 10-20 gier, które na screenach niczym się zupełnie nie różnią, bo korzystają z tych samych assetów. Jeśli jedna z nich będzie nawet dobra, to okazuje się, że może po prostu się zagubić. Nie piszę o wszystkich produkcjach, a jedynie o przerażającej większość, która często nie jest w żaden sposób grywalna. Dziś ludzie próbują sprzedawać gry, które zrobili w ramach ćwiczenia, nauczenia się silnika Unity (tak dla przykładu).
A tak poza tym to dzięki za feedback. Uwelbiam komentarze, szczególnie te krytyczne, bo pomagają mi się rozwijać. Swoją drogą, publikowanie w kawałkach lepiej się sprawdza, niż wrzucenie całego artykułu. Ludzie lepiej łykają krótsze wpisy, a seria artykułów kieruje ich do wpisu, który wcześniej mogli przegapić, napędzając tym samym czytelnictwo na całym kanale.
-
Sprawdzałem poziom UAPu już wcześniej i ludziki mówią, że kadra uczy tam podstaw wszystkich technik, a potem pozwala studentom rozwijać te, które ich najbardziej interesują + mają mocap na uczelni :v. Przyszłościowi mocno. I tak, oferują studia dwustopniowe. O tym pretensjonalnym artyzmie myślę raczej w perspektywie dzieła życia, niż stałym zajęciu. Na drugim roku można wybrać sobie dodatkowe pracownie, np. z plakatu i komunikacji wizualnej.
Nie mam żadnej galerii, póki co robię wszystko na B2 albo B1, i żeby dostać skan, musiałbym mieć jakiś absolutnie dokończony rysunek, poza tym są to głównie martwe natury, postaci z natury i studia części ciała. Pogodzenie nauki rysunku z resztą obowiązków i niezamordowanie się po drodze jest teraz moim głównym priorytetem. Tak się niefortunnie składa, że nie chodzę do liceum humanistycznego, gdzie lekcje kończą się codziennie o 13, a do technikum informatycznego, w którym zdaję nie tylko maturę, ale też kwalifikacje zawodowe z przedmiotu, który okazał się być niesamowicie nudny i "rzemieślniczy". Poza tym mieszkam na zadupiu, dojeżdżanie w tę i we w tę też wyjmuje kilka godzin z życia dziennie.
Zdrowe podejście widzę. No i najważniejsze rzeczy widzę ćwiczysz, więc nie powinieneś się martwić o rysunek. Jak nie uda się zdać teraz, to próbuj za rok (egzaminy to loteria, więc się nie załamuj jak coś nie wyjdzie). I postaraj się nie zawalić niczego na maturze, bo to trochę głupio przejść egzamin z rysunku a nie dostać odpowiedniego papierka ze stopnia niżej (a znam takie przypadki). Podobnie jak już się dostaniesz, to ważne jest by się samej uczelni nie poddać i nie dać przerobić pod dyktando prowadzących. A co do sztuki w moim mniemaniu, to rzemieślnicza jej część jest niesłychanie ważna. Choć czasem odnoszę wrażeniem że niektóre uczelnie artystycznej zajmują się głównie częścią filozoficzną, która ogranicza się do zmyślania na bieżąco tego co możemy o pracy powiedzieć, ubierając dzieło w potok ładnych nic nie znaczących słów. I tak otrzymujemy kompletny przerost treści, przy braku formy.
Filmik przedni. Turlam się po podłodze, bo takie to prawdziwe XD.
-
Kieruję się w stronę animacji w Poznaniu. Po studiach planuję zostać pretensjonalnym artystą zbawiającym świat od ignorancji, ale póki co sam jestem ignorantem, więc takich konkretnych pytań niestety nie mam :s. W tym momencie jestem na etapie nauki od podstaw i przygotowywania się do egzaminów rekrutacyjnych, bo tak naprawdę zacząłem ogarniać temat w lipcu tego roku. Wcześniej nie rysowałem i mimo napawających nadzieją postępów, nadal opieram się na potrzebie regularnej gratyfikacji za włożony wysiłek i nie mam nawyku siadania do rysunku poza kursem. Nie pozwalam sobie wmówić, że artyzm jest tylko dla tych, którzy cisną go od najmłodszych lat, ale jednocześnie przy natłoku innych zadań nie daję rady dostatecznie się poświęcić. Jak się z tym uporam, to pewnie będę wiedział o co spytać, dzięki za odzew.
Na przygotowanie się do egzaminów trzeba trochę czasu. Ja sam niby rysowałem od zawsze, ale zająłem się tym na poważnie dopiero po skończeniu liceum. Nauka od początku może zająć od roku, do dwóch lat, przy założeniu, że regularnie rysujesz. Inna sprawa, że powinno być to twoją druga naturą, bo inaczej po skończeniu studiów będziesz tak wypalony, że porzucisz zawód na rzecz czegoś innego. Musisz po prostu lubić rysować.
Pytanie też czy po studiach chcesz być artystą (niestety dla mnie sztuka jest martwa i jej odbiorcy ograniczają się do małych zamkniętych pretensjonalnych grup, które lubią wąchać własne bąki), czy może coś bardziej użytkowego. Jeśli to drugie to szukaj studiów, które będą dwustopniowe, bo po 3 latach powinieneś być na tyle wykształcony, że nie będziesz potrzebował magistra, do dalszej pracy. Ponadto nie zdążysz się zmęczyć studiowaniem i mniejsza jest szansa na to, że się wypalisz. Ponadto, sprawdź też co ludzie piszą o tych studiach i czy faktycznie czegoś tam uczą, czy może wykładowcy jednak koncentrują się na rozwoju "artystycznym" studentów. To ostatnie oznacza, że stara kadra nie potrafi sobie poradzić z techniką i więcej filozofuje niż uczy, bądź zamiast stawiać na silne strony studenta, bardziej koncentruje się na ukształtowaniu go na własny obraz.
Ogólnie, z mojego doświadczenia wynika, że przy odpowiednim samozaparciu, można się większości rzeczy nauczyć bez udziału uczelni i często większą pomocą niż wykładowcy, są ludzie, którzy dzielą się swoją wiedzą za pomocą internetu. W dodatku jest to szybsza droga, bo uczelnie mają w programach wiele przedmiotów jedynie wypełniających program, nie przydających się na dłuższą metę. Nie wspominając już o tym, że takie Wrocławskie ASP ma politykę taką, że i tak student sam się nauczy. Uczelnia w takim wypadku służy bardziej jako miejsce do tego by nabyć różne kontakty w środowisku artystycznym. Jeszcze pytanie: Masz jakąś galerię ze swoimi pracami? Bo zastanawia mnie na ile jesteś gotowy.
-
Widziałem Twój komentarz o wrocławskiej ASP i studiowaniu na tego typu kierunkach pod przeprosinami pewnej studentki-performerki. Zgłaszam zainteresowanie ewentualnym wpisem-drogowskazem o tej tematyce :v.
Pytanie, co chcesz robić po studiach. Bo od tego zależy, na jaki kierunek i gdzie najlepiej się udać. Ogólnie kierunki związane z grami i grafiką jeszcze w Polsce raczkują i nie ma tego za wiele (a kiedy ja zaczynałem studia to nie było praktycznie wcale). Jest parę prywatnych przedsięwzięć z tym związanych i nawet znajomy jakieś wykłady na ten temat prowadził (teraz pracuje dla blizzarda), więc mogę się dowiedzieć co nieco bezpośrednio od osób zaangarzowanych. Ogólnie to ośrodków typu ASP zazwyczaj nie polecam, bo więcej się nauczysz po prostu korzystając z internetu i samodzielnie studiując zagadnienia, bo na Wrocławskiej uczelni brak ludzi zainteresowanych tematem. Piowoli się to zmienia, ale czuję, że minie dobra dekada zanim faktycznie przemysł growy zostanie doceniony jakoś na uczelni.
Jeśli masz jakieś konkretne pytania, to wal.
-
Tu efekt rozpikselizowania ejst zamierzony, więc nie będę się tym jakoś przejmował. robię parę innych zestawów tekstur, żeby sprawdzić, co jeszcze mogę zrobić. Później zacznę robić nowy model, tym razem z trochę bardziej przemyślany.
-
Polecam stronę PKB (Polski Kurs Blendera). Autor w kolejnych tutorialach bardzo drobiazgowo omawia chyba wszelkie dostępne opcje programu.

Pytanie na ile aktualny jest kurs, bo blender dość mocno potrafi się z wersji na wersję zmieniać.
A ja się zapytam: czy zabawa z Blenderem jest mocno zasobożerna?
Mam 5 letni komputer i na razie nie narzekam (no chyba, że chciałbym pracować cały czas w trybie rendered, to może sprawiać problem). Przekonam się, kiedy zacznę robić modele o wyższej liczbie wielokątów.
-
Kwad_rat, , powiedział:
Blender - darmowy i uniwersalny.
Zacząłeś używać od ostatniej wersji, czy przesiadłeś się z tego dziwnego, blenderowego interfejsu na bardziej ujednolicony?
Zacząłem się uczyć na wersji 2.69 i teraz pracuje na 2.71 (przez co nie wszystko jest super w tej wersji modelu, bo się modyfikatory trochę pozmieniały). I tak, zacząłem się uczyć już na nowej wersji interface'u, pamiętam, że jak kiedyś go zainstalowałem, to się od nauki odbiłem i stwierdziłem, że odłożę to na później, bo interface starego blendera był dziwny, a różne opcje były zakopane w przedziwnych losowych miejscach. I niektóre tutoriale, które widziałem, wciąż miały poziomy, porąbany interface.
-
W czym tworzysz modele jeśli można zapytać?
Blender - darmowy i uniwersalny.
-
Jeszcze z 15 lat temu, to taki model byłby uznany za hiperrealistyczny.

Jak na pierwszy raz, jak piszesz, to naprawdę, nie masz się czego wstydzić.
Pierwszy Gothic mi się przypomina

Ogólnie, to model jest z premedytacją kanciasty i zrobiony z myślą o komórkach. Jeszcze wiele nauki przede mną, bo i tak jest trochę zbyt szczegółowy miejscami, a w innych miejscach, z kolei jest zbyt uproszczony.
-
1, lub 3. 4 jest zdecydowanie najlepsza, ale dla gry na konsole/pc. Gracze komórkowi nie przykładają tak dużej wagi do grafiki, tam musisz wybić się pomysłem na gameplay (bez obrazy, ale dla mnie rpg na komórki to marnowanie czasu, z ptakami, Raymanem, 2048 i tak nie wygrasz). Dobra, ale wybierając z tych dwóch, skoro piszesz o ręcznie rysowanych teksturach, to jednak 3 bo bije od niej taki cell-shading, 1 jest pomostem między dokładnością i kreskówkowością, co odbiera grafice jednak trochę stylu... 2, 5 i 6 według mnie idzie zbytnio w abstrakcję, do rpga takie podejście niezbyt pasuje... Pamiętaj tylko, że to moje skromne zdanie, a ja na grach znam się z pozycji gracza, a nie developera

Ogólnie, sam bym robił coś prostszego, jednak w pewnym sensie zostałem postawiony przez faktem dokonanym. Myślałem o oprawie będącej połączeniem modeli low poly, z tekturami przypominającymi gry 16- bitowe (parę kroków dalej jak minecraft). Choć i tak zastanawiam się, na ile będzie to widoczne na małym ekranie. Pewnie spróbuję zrobić jakiś model i zobaczymy co z tego wyjdzie.
-
Przy 4 zamęczyłbyś się nad detalami, choć wygląda naprawdę epicko. IMO poza nią najlepsze są 1,5 i może jeszcze 3.
Całe szczęście gra jest w 3D, dlatego były by to modele, z ręcznie malowaną texturą, więc nie było by to, aż tak straszne. Będę jeszcze rozmawiał, ze znajomym, dla którego to robię, bo myślałem nad czymś w miarę prostym, a ludzi przyciąga najbardziej styl z dużą ilością szczegółów. Z drugiej strony, projekt jest projektowany głównie na telefony komórkowe, a ekran jest w nich mały, więc tworzenie ultra szczegółowej grafiki może być zwyczajnie marnotrawstwem środków.
-
A mnie pokazuje tylko ikonę, że jakaś grafika tam jest.
Jeśli teraz nie działą, to proponuję wyczyścić pamięć podręczną przeglądarki. Zmieniłem hosting obrazka.
-
Ja też widzę. Pszypadek?
Nie sądzę.
U mnie działa jak powinno.
-
To całe szczęście, że ja śledzę bo tu bym sobie nie zobaczył.
Hmm... nie jestem pewien, czy komentarz miał być cyniczny, sarkastyczny, czy miał mnie poinformować o słabej widoczności mojego posta na CD-Actionowy forum.
-
Przez galaktykę, po dobrą muzykę, czyli recenzja Strażników Galaktyki
Blog prowadzony przez Kwad_rat
Byłem wczoraj, ale na wersji z dubingiem i właśnie fabuła mi najbardziej przeszkadzała. Ja rozumiem że to nie miał być dramat obyczajowy ale niektóre zdarzenia naprawdę zdają się być motywowane " bo autor tak chciał". A i humor miejscami miał słabe momenty. Także w sumie jestem trochę rozczarowany.
Ja niczego nie oczekiwałem. Obejrzałem z jeden trailer i poszedłem w ciemno. Byłem na wersji z napisami (które uprzejmie ignorowałem, bo często żarty ciężko przetłumaczyć). Co do fabuły, to nie jest ona najmocniejszym elementem filmu i nawet mi ani na chwilę przez myśl nie przyszło, że będę miał do czynienia z czymś, co wybije się ponad typowy wątek z filmu akcji z lat 80. Tutaj ważniejsze są wybuchy, choreografia walk i dobry dowcip. Jeśli żaden z tych elementów nie był w stanie Cię zahaczyć, to film traci wiele ze swojego uroku. A jeśli dubbing był tak zły, jak choćby w Avengers (w TV widziałem tą wersję i naprawdę mi się nie podobała), to Strażnicy Galaktyki, mogą być naprawdę wielkim zawodem. Aktorstwo uprawia się nie tylko ciałem i mimiką, ale także głosem. Bradley'a Coopera w roli Rocketa nie zamieniłbym na żadnego z polskich aktorów.
PS. Właśnie obejrzałem polski zwiastun "Strażników" i żarty są bolesne już od pierwszych minut, a mieszanka obu języków w nazwach, powoduje u mnie ściskoszczęk i zgrzytanie zębów. Dubbing naprawdę wydaje się tragiczny.
-
Wiem, że wyglądam jak Hohenheim.
-
Typowy nerd.

Wybacz, musiałem to powiedzieć.

S
koro było kilka zdjęć, czemu pokazałeś jedno?
Bo tylko na tym nie trzeba mnie szukać gdzieś w tle. Na innym z kolei mam na głowie Oculus Rifta.
-
I kolejny dzień mija, a muzyka z trailera wciąż mi się nei znudziła.
-
Swoją drogą, 3DS sprzedał się już w japonii lepiej niż Wii przez cały okres życia tej konsoli. Nintendo sobie radzi, a kiedy przyjdą hity to i Wii U odbije się od dna.
PS
wROld
Właśnie patrzyłem na tytuł i coś mi nie grało. XD
-
Konsola bez gier, którą w Polsce ciężko dostać. Do tego Nintendo w Polsce dalej nie ma. No i ciągle droższa niż PS360. 350 egzemplarzy to dobry wynik biorąc pod uwagę warunki. Spodziewałem się czegoś w okolicach 50~.
Mnie też nie dziwi ten wynik. Zerowy wkład Nintendo w rynek, a wynik jakiś jest. Tym bardziej, że u nas czasem trzeba było na głowie stanąć by to Wii U dostać. Ja w sklepie żadnego nie widziałem.
Nie mówiąc już o tym, że całkowita liczba Wii U w polsce wacha się w granicach 1000 egzemplarzy. Bo taniej jest je i gry na tą konsolę sprowadzić z UK.
-
Spotkanie jest planowane głównie ze względu na funkcje streetpass, którą posiada 3DS. Ale jako, że spotykamy się w miejscu publicznym , to nie widzę przeciwwskazań.
Więcej informacji na Deadly Serious, tylko jak chcesz tam się zarejstrować, to najlepiej pierwszy post napisać w dziale powitalnym.
http://d-serious.pl/forum/showthread.php?tid=7144&pid=319821#pid319821
-
Tak mnie ciekawiło co jeszcze mógłbyś dodać do tej "próbnej" wersji i efekt końcowy naprawdę mi się podoba.
Życzę szczęścia!
W trakcie prac miałem jeszcze parę różnych, próbnych wersji, które pojawiły się na facebooku, ale szybko zniknęły. Jak się konkurs skończy to opublikuję wszystkie wersje .I jeszcze raz proszę o lajki.
-
@Xeber: Dodano. Mój jest na górze strony.
-
Xedber może podaj FC? Bo szukam ludzi, którzy chcą się wymienić.

Szukamy kogoś na staż przy produkcji gier (jest hajs!)
w Dziura w ścianie
Blog prowadzony przez Kordgorn
Napisano · Raportuj odpowiedź
Akurat szukam pracy w 2D (w 3D mam mało doświadczenia i tylko z lowpoly). Życzę powodzenia w poszukiwaniach. Miły gest w stronę społeczności.