Jump to content

Marcin Przybyłek

Goście redakcji
  • Content Count

    342
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutralna

About Marcin Przybyłek

  • Rank
    Bodhisattva
  • Birthday 12/14/1968

Dodatkowe informacje

  • Ulubiony gatunek gier
    Array

Sposób kontaktu

  • Strona WWW
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array
  • Zainteresowania
    Array
  1. Bo ludzie czytają Fabrykę Słów (mniej wybredni), Wydawnictwo Literackie (snoby), Powergraph (dziwni). Mniejsza liczba fanów fantastyki czyta Rebis, chociaż to potężne wydawnictwo, a już nikt nie pamięta o SuperNOWEJ, chociaż to Wiedźmin .
  2. Moim zdaniem cykl "Herezja Horusa", szcześcioksiąg o Ragnarze Blackmane'ie, "Oko Terroru" .
  3. To zbieg okoliczności, ale nie powiem, szczęśliwy. Zamierzam na polu Wh40k trochę zawalczyć, ale konkretów na razie nie podam .
  4. Jeśli taka wola, postaram się z redaktorem wyszukać duże zmiany. Oczywiście kwestie drobne czy stylistyczne w tę listę nie wejdą .
  5. Pytają. Ale nie mam pojęcia, co się z tymi wskazówkami dzieje dalej . Najlepiej pracuje się na konkretnym tekście. Podczas Avangardy będę prowadził warsztaty, będzie okazja o tym porozmawiać.
  6. Hm, trudno by było stworzyć taką listę... Jak to mogłoby wyglądać? Np.: w "Sprzedawcach lokomotyw" przywrócono wspomnienia z dzieciństwa Torkila i jego młodzieńczych miłości, dialog z Pauline i Anną, gdy główny bohater znajduje się w siedzibie Shadow Zombies, dialog filozoficzny z Sergio Lamą i Haroldem Allandem? Chyba tak. Z kolei w "Zabaweczkach", oprócz wielu innych, zostanie przywrócona scena rozmowy głównego bohatera z ojcem oraz rozmowy podczas spotkania rodzinnego w Tricity... Myślę, że będzie dostępne tylko w nowym wydaniu I tomu. Pierwotnie zostało zamieszczone w którymś Specjalnym Wydaniu Nowej Fantastyki. Podobne uczucia nie są mi obce, chociaż miałem okazję tę powieść przeczytać, dodam, że wielokrotnie . To też fakt. Obok mnie leży "The Grey Knights Omnibus", 760 s., także w miarę poręczny. Ale czcionka mała i trudno się czyta w pociągu, chociaż może nie aż tak trudno. Tutaj wchodzimy w kwestie edytorskie. Fabryka Słów ma dużą czcionkę, co wielu czytelników chwali. Ale to powoduje rozrastanie się książek. Dla mnie sprawa jest oczywista: cieszyć się. Dodatkowo otrzymamy w każdej książce naprawdę niezłe rysunki. Do "Czasu silnych istot" robił je Dominik Broniek i śmiem twierdzić, że tak dobry jak w tych pracach, nie był jeszcze nigdy. Zresztą można zerknąć TU. Tak, pracuję. Tytuł roboczy to "Obrazki z Imperium". Powieść osadzona jest w tzw. Wielkim Imperium. A, właśnie. Powstała oś czasowa porządkująca świat, bo wtajemniczeni wiedzą, że GamedecVerse rozrasta się nie tylko w przestrzeni ale i w czasie. "Granica...", "Sprzedawcy" i "Zabaweczki" to Era Przed Imperium. "Czas silnych istot" to Era Młodego Imperium. "Obrazki z Imperium" to Era Wielkiego Imperium.
  7. Dracia, tak będę na Avangardzie . Black Shadow - pyta. "Czas silnych istot" bez podziału miałby blisko 900 stron. Nieporęcznie.
  8. Dzień dobry . Jestem po latach . "Czas silnych istot" jest dość obszerny. Gdyby wydać go w jednym tomie wyszłoby blisko 900 stron. Nieporęcznie. Na osłodę dodam, że powieść ozdobią bardzo dobre rysunki Dominika Brońka oraz że na końcu każdej księgi będzie słownik i wszelkie inne appendixy (nie jak w wydanych przez SuperNOWĄ "Zabaweczkach", gdzie słownik był tylko na końcu pierwszej księgi). "Czas silnych istot" jest tak napisany, żeby można go było czytać bez znajomości poprzednich części. W ten sposób powstaną dwie grupy czytelników: poznający całość od początku, oraz ci, którzy najpierw zobaczą to, co jest na końcu, a potem doczytają, jak do tego doszło . Najprawdopodobniej wydane też zostaną wszystkie poprzednie tomy przez Fabrykę Słów, w nowej szacie graficznej, i, co dla mnie bardzo ważne, tym razem posiadające wszystkie fragmenty poprzednio wycięte. Teksty będą ponownie przeredagowane, więc będą miały bardziej mój rytm i oddech, mniej "supernowy" . Do tomu I zostanie dodane 13 opowiadanie, no, ogólnie będzie bardziej bogato. "Granica rzeczywistości", "Sprzedawcy lokomotyw" oraz "Zabaweczki" zostaną lekko zmodyfikowane by uspójnić całość sagi.
  9. Piramids, nakłady I i II tomu są niemal wyczerpane. Na całą Polskę jest może po 100 egzemplarzy. Lepiej szukać w księgarniach internetowych - w Merlinie, nawet w Solarisie. Możesz też wejść na stronę www.GamedecZone.com i kliknąć w napis "zamów książkę z dedykacją". Dostaniesz wtedy tom I po dobrej cenie i z moim autografem. Mam jeszcze jeden egzemplarz na zbyciu. Ostatni. Będą wznowienia gamedeków - lepsze pod względem redakcyjnym i z lepszymi okładkami. Wyda je Fabryka Słów. W lipcu, konkretnie 20-go, wyjdzie kolejny tom pt. "Czas silnych istot", dokładnie pierwsza księga. Druga miesiąc później. W Space Marine'a grałem bardzo długo, codziennie. Doszedłem do maksymalnego poziomu i grałem jeszcze długo potem. Często bywałem najlepszy w całym meczu. Fantastyczna gra. Grałbym w nią do dzisiaj gdyby nie nadmiar pracy.
  10. Cześć Piramids . Okazuje się, że reklama stosowana przez SuperNOWĄ czasami działa . Ad. 1: ostatnio bardzo rzadko. Możesz być pewien, że przeczytam numer, gdzie będzie recenzja "Space Marine'a", chociaż i tak tę grę kupię w wersji kolekcjonerskiej . Generalnie nie kupuję już tego pisma numer po numerze. Biorę wtedy, gdy wiem, że będzie tam artykuł o interesującej mnie grze. Ad. 2: Oczywiście gry komputerowe i rozmyślania, jak ta rozrywka rozwinie się w przyszłości. Im dalej będziesz czytał gamedeka, tym więcej znajdziesz zastosowań VR-u, nie tylko rozrywkowych. No i w ogóle, im dalej tym większy rozmach i coraz poważniej . Ad. 3: O, nie. W pewnym momencie człowiek ma więcej gier niż potrzebuje. Leżą u mnie pudełka z tytułami, których jeszcze nie zainstalowałem. Za dużo tego jest, za mało czasu. Gram tylko w wybrane i kupione przez siebie gry. Ostatnio młócę w coś zupełnie mi dotąd nieznanego: "Sports champions" na ps3, z użyciem dwóch manipulatorów move. Urosły mi mięśnie naramienne i schudłem . Poważnie.
  11. Dziękuję, Owiec :). Pozdrawiam :)

  12. Wszystkiego Najlepszego z okazji wkroczenia w pełnoletniość :D

  13. W ostatnim wpisie informowałem, że przenoszę się do siebie. O tu: http://gamedeczone.com/blog/ Tak też zrobiłem, ale pojawił się temat, który postanowiłem tu odgrzać, czy może raczej ochłodzić, a to dlatego, że właśnie na tym szacownym forum zdarzyło mi się go kiedyś poruszyć. Chodzi o film Avatar w reżyserii wiadomo kogo. Po pierwszym obejrzeniu obrazu byłem bardzo zły na Jamesa Camerona i cały świat: nie podobała mi się schematyczna do bólu fabuła i wiele innych rzeczy. Wypada zaznaczyć, że nie należę do ludzi, którym schematyczna treść bardzo przeszkadza, przeciwnie, jestem w stanie wybaczyć dziełu naprawdę wiele, jeśli porusza mnie w inny, choćby emocjonalny, sposób. Tak czy owak nakrzyczałem na film (jak się ten James po tej napaści pozbierał, to ja nie wiem) narażając się niektórym tutejszym użytkownikom. Napisałem też, że kupię wersję DVD i może obejrzę rzecz drugi raz. Tak się stało. Obejrzałem obraz po raz drugi, tym razem nie w kinie, tylko na laptopie, wieczorem, podczas jednego z licznych szkoleń, jakie dane jest mi prowadzić. I co? No właśnie. "Jaki ładny film!", myślałem sobie. Chłonąłem go z prawdziwą przyjemnością, czułem wręcz młodzieńczy zachwyt, gdy Jakesully poznawał świat Na'vi. Jak to się stało, myślałem, że poprzednio byłem dla obrazu tak surowy? Tym razem przewidywalność opowieści w ogóle mnie nie raziła, oglądałem film jak bajkę, jak grę komputerową (kojarzył mi się w pewnym momencie z Gothikiem). Być może zupełnie inny odbiór spowodowany był tym, że doskonale wiedziałem, co mnie czeka, więc na nic się nie nastawiałem, być może zawczasu "wybaczyłem" Avatarowi treść (fabułę) i zobaczyłem to, co było oprócz niej? Potem obejrzałem go po raz trzeci. W gronie przyjaciół, dość krytycznych. Wtedy odczucie sztuczności scenariusza znowu mnie uderzyło i przeszkadzało w odbiorze. A potem obejrzałem go ponownie, znowu sam. I film spodobał mi się. Wreszcie przyjrzałem mu się po raz piąty i oglądałem go z przyjemnością. Powiem więcej - będę go oglądał jeszcze nie raz. Jakie z tego wnioski? Chyba kilka. 1. Nie należy oceniać dzieła po jednokrotnym oglądaniu / czytaniu 2. Należy uwzględniać swoje samopoczucie / nastawienie podczas odbioru, bo ono może znacznie zaburzyć widzenie 3. Schematyczność fabuły nie musi psuć przyjemności z odbioru dzieła Oczywiście wciąż uznaję, że Avatar JEST schematyczny i naprawdę boleję, że kilka rzeczy nie było w nim poprowadzonch inaczej. Ale kilka spraw, które mi się nie podobały ujrzałem z innej perspektywy. Np. początkowo byłem zły na Jake'a, że wybiegł z laboratorium nie słuchając rad i ostrzeżeń naukowców (gdy pierwszy raz "wsiadł" w avatara). Teraz myślę, że może Amerykanie mają dość mówienia im, co powinni robić, a czego nie, może postać, która łamie przepisy i robi to, co czuje, że jest słuszne, jest im potrzebna. Początkowo drażniło mnie, że główny bohater jest debilny, teraz widzę to inaczej. Jego postać jest przedstawiono grubymi pociągnięciami, ale jest w nim coś ciepłego i nawet subtelnego. Rzecz jasna, gdybym miał kiedyś (może jeszcze w tym wcieleniu) nakręcić film, zrobiłbym to inaczej, lansując inną postawę i inną wrażliwość. Niemniej wyznaję bez bicia, że o ile moja pierwsza ocena Avatara była bardzo zła, to teraz film podoba mi się dużo bardziej. I bądź tu człowieku mądry. I wierz tu człowieku w swój osąd. Jednym słowem: nie oglądałeś / czytałeś dwa razy - nie oceniaj. Pozdrawiam.
  14. No tak, Jakubie. Banalne. . Banalne . <westchnienie>.
  15. Okej, zatem wystarczy poczekać do 7 czerwca, nabyć tom, a potem się spotkamy .
×
×
  • Create New...