Jump to content

Hagan

Forumowicze
  • Content Count

    378
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Hagan last won the day on March 5

Hagan had the most liked content!

Community Reputation

2 Neutralna

About Hagan

  • Rank
    Człowiek

Sposób kontaktu

  • Discord
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array
  • Zainteresowania
    Array

Recent Profile Visitors

4,096 profile views
  1. Poprzedni rząd też nie był święty, może jeszcze gorszy niż obecny (chcieli podwyższyć wiek emerytalny), a atak na polski rząd to atak na Polskę. Mam nadzieję że po następnych eurowyborach tamte brukselskie hieny odejdą w niebyt.
  2. Tym razem recenzowane gry nie bardzo trafiły w mój gust, ani DMC, ani Sekiro to nie moje klimaty. Przy okazji, mógłby ktoś zamieścić tłumaczenia podtytułów w recenzji, które ten cwaniak napisał "hiraganą", ja rozpoznałem tylko "ohaio gozaimasu" i "arigato gozaimasu" bo to najpopularniejsze zwroty w japońskim, ale większość czytelników pewnie zastanawia się "co to za robaczki" i "co brał autor recenzji". Najbardziej zaciekawiła mnie gra Generation Zero, ale pomimo dość ciekawie napisanej recenzji, nie dowiedziałem się czy gra w ogóle ma postępująca fabułę, czy kolejne misje przybliżają do rozwiązania tajemnicy pochodzenia inteligentnych robotów i czy historia w grze ma w ogóle zakończenie, czy jest to po prostu "survival dla samego survivalu". W Internecie zdania na temat gry są mocno podzielone, a niektórzy Youtuberzy wręcz piszą że to tylko Early Access, który nudzi po kilku godzinach. Cieszy mnie przypomnienie starej gry "Rezerwowe Psy", pamiętam tę pełną czarnego humoru produkcję. Dziwne tylko że autor tekstu tak dobrał screeny aby nie było na nich bilboardów z wulgaryzmami i ocenzurował porno, a wcześniej w artykule o penisach widzimy dziwne konstrukcje w Minecrafcie i słynny rysunek naziemny z Anglii w całej okazałości. Od siebie dodam, że w grze pojawił się też żart z aktora Janusza Gajosa, który w latach 90-tych reklamował kawę Pedros. W Rezerwowych Psach aktor Gayos (czytaj "gejos") reklamuje kawę Pedrylos No i oczywiście tekst o Unii, napisany przez Papkina, już przed przeczytaniem wiedziałem że będzie jej głównie bronił. W sumie tekst napisany jest z perspektywy graczy, co zrozumiałe, jednak kwestia zrównania cen to niewypał - czemu zamiast podwyższyć ceny gier w Europie Wschodniej do poziomu Zachodniej, nie wyrównać cen w całej Unii do poziomu Europy Wschodniej? My będziemy zadowoleni że nie wzrosły, a oni że zmalały. Ja też byłem kiedyś euro-entuzjastą, ale wtedy nie było wilczurów szczekających na Polskę, Timmermansa i Junckera, ale wiem, nie to było tematyką artykułu.
  3. Twoim zdaniem moje, a moim zdaniem twoje. Biorąc pod uwagę że w Polsce jest więcej wierzących niż niewierzących jestem spokojny o swoje racje. No to mam zagwozdkę :) z jednej strony fakt że sam Smuggler zareagował odbieram jako wyróżnienie, a z drugiej nigdy nie dowiem się czy to Smuggler-Bański, czy Smuggler-Poprawa, czy może kto inny. Mogę pana zapewnić że czytałem całą trylogię i wiem, że zanim Jarema wydał wyrok śmierci na posła Sucharukę, Chmielnicki kazał brutalnie zamordować atamanów Tatarczuka i Barabasza, za samo podejrzenie o zdradę i wiem że w książce opis był brutalniejszy niż to co pokazał Hofman. Jestem też przekonany że to nie ja, ale Banderowcy byli dowodem na to, że "nienawiść zatruła krew pobratymczą", Jakby pan śledził fora internetowe, to zdziwiłby się Pan jak wielu Polaków w ostatniej awanturze na Ukrainie popiera Putina. Mnie z kolei obojętne, czy Krym jest rosyjski czy ukraiński - najważniejsze że już nie tatarski, a dlaczego? Znowu odsyłam do "Ogniem i Mieczem". Nie, nie jest pan "ateuszem z gimbazy", bo nie wyzywa pan na forach innych od "katoli", nie zakłada pan z góry że każdy ksiądz to pedofil i nie wypisuje pan szyderstw z Ojca Świętego. I nie, nie pogardzałbym osobą, która w dowcipny sposób potrafi napisać ripostę na listy do redakcji, wśród których mogą być pełne żółci wypociny. Zresztą wasz Ś.P kolega EGM również był niewierzący i jego można zrozumieć bo życie zesłało na niego zbyt wiele nieszczęść. czasami też tak uważam ale są to zagadnienia przerastające naukę i nie staram się ich analizować - zakładam po prostu że tak ma być i już. Dla mnie pełne sprzeczności jest też to co napisał Papkin w Game Walkerze, a mając na uwadze inne jego teksty, myślę że jest on, choć nie anonimowy, jednak równie tajemniczy jak pan.
  4. ...napisał człowiek który kiedyś tłumaczył żołnierzy Wermachtu że "wykonywali tylko rozkazy" - tak, mam dobrą pamięć. A tekst Papkina jest częścią zawartości pisma, więc moim zdaniem komentarz jest na właściwym miejscu. A pogardzam internetowymi ateuszami z gimbazy i ogólniaków którzy hejtują religię bo ich babcia lub dziadek który "Ma Ryja" zmuszają do chodzenia do kościoła. A jeżeli jakiś redaktor CD Action uzna że komentarz jest nie na miejscu to ma możliwość usunięcia i wlepienia mi osta. Zresztą nie został usunięty mój inny tekst który już dawno napisałem, a w którym wyraziłem oburzenie artykułem 9kier popierającym LGBT w grach - dziś bym tego nie zrobił, nie wiedziałem że to kobieta, to były jej początki w redakcji a ja jakby co jestem dżentelmenem.
  5. Witam, przede wszystkim dzięki za Komandosów, odświeżę sobie klasyka-perełkę gier taktycznych. Trochę rozczarowuje ocena Ace Combat, niestety odkąd skończyła się złota era gier lotniczych, coraz mniej graczy docenia to co jest. Choć ja myślę że gorzej niż w Assault Horizon być nie może. Ja jednak przyczepię się do niepotrzebnego moim zdaniem nawiązania w Game Walkerze do zabójstwa prezydenta Gdańska. Czy to miało wywołać ostrą dyskusję? Doceniam Papkina że kiedyś krótkim artykule o filmie "Kler" potrafił docenić rolę Kościoła w historii Polski. Doceniam to że zgadza się z duchownymi wypowiadającymi się po śmierci Adamowicza. Ale po co wypowiadać się pozytywnie o tzw. "poprawności politycznej?" Coraz mniej normalnych ludzi temu przyklaskuje, bo dochodzi do absurdalnych sytuacji, gdy np. nie można nazywać ciasta czekoladowego "Murzynkiem" ani śpiewać tej zwrotki Roty gdzie są słowa "Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz". I jeszcze na deser teza, że pe... ekhm... homoseksualizm jest wrodzony (bo człowiek nie ma wpływu na swoją orientację), czyli bujda powtarzana przez lewackich naukowców, żeby bronić pe... ekhm... homoseksualistów przed dyskryminacją. I tu jest sprzeczność z tym co napisał wcześniej bo homoseksualizm jest sprzeczny z naszą religią! Wiem, niektórzy by się oburzyli, "jaką naszą, na pewno nie moją", nie dbam o to, pogardzam tymi co tak twierdzą. Nie zawsze popierałem to co robił Adamowicz, ale zasłużył na szacunek, potrafił zagrać na nosie i PISowi i dawnym kolegom z PO, poza tym był wyznania chrześcijańskiego, przeznaczał pieniądze na remonty kościołów w Gdańsku i bronił pamięci księdza Jankowskiego przed hejtem, bo nagle "z ksieżyca" pojawili się ludzie których podobno kiedyś tam skrzywdził. Taaa... Mogę też z pełną odpowiedzialnością napisać że jakby ofiarą nie był Adamowicz, ale pewien polityk, (nie napiszę kto) który jest znany z tego, że szczyci się swoim ateizmem, to miałbym na to wydarzenie zupełnie wywalone. Zresztą nie tylko Papkin przelewa kontrowersyjne rozważania na strony CDA, kiedyś inny redaktor czepił się powieści "Ogniem i Mieczem" w artykule pod tytułem "Sienkiewicz śmierdzi", napisał tam, że nie było powodów cieszyć się z wygranej pod Beresteczkiem, bo następną bitwę, pod Batohem, Polacy sromotnie przegrali. I te zarzuty że niesprawiedliwie potraktowano Ukraińców. Otóż Sienkiewicz miał rację a Wołyń potwierdził że Ukraina to dziki kraj. A przecież jest tyle tematów z "naszej" branży, o których można napisać, nie tylko w "Szpilach". Choćby to że nasi wydawcy pokpili sprawę z wydaniem "Shadow of the Tomb Raider" w Polsce, której długo po premierze nie można było kupić np. w Media Markt czy Empiku i Polacy byli skazani na wersję Steam za 250zł... Paradoksalnie tutaj hejterscy recenzenci odwalili dobrą robotę bo dzięki nie najlepszym ocenom cena spadła. Podobnie długo przyszło czekać na pudełkową wersję AC: Odyssey. No i w bieżącym numerze, przy nowym Ace Combat, jest tekst "warto ją pobrać na dysk" (w sensie - pobrać legalnie). Czy to oznacza że ta gra też będzie dostępna tylko w dystrybucji cyfrowej?
  6. Czytałem jak dotąd tylko książki Głuchowskiego i grałem w pierwszą grę, jak dla mnie książki dobre, gry tylko średnie, nie jest to poziom Stalkera, niestety. Nie kupuję też fabuły: ludzkość na wymarciu po wojnie atomowej i nawet ta garstka nie potrafi żyć w zgodzie, tylko nadal się wyrzynają w imię głupich ideologii, które powinny zostać zapomniane razem ze zniszczoną cywilizacją. Ale gdyby nie było walki, nie byłoby gry. Kupiłem na Steamie Metro 2033 Redux i choć gra świetnie oddaje klimat przeludnionych stacji i ciemnych tuneli, a także skażonej powierzchni, to jak dochodzi do walki, jest ona wkurzająca. I nie mam na myśli żołnierzy innych frakcji bo na nich można robić stealth-kille, tylko mutanty. Walka z nimi jest chaotyczna, wrogów za dużo, a jak przeładowujesz dwururkę to w tym czasie co najmniej 3 już cię obgryzają. Podobnie przerośnięte goryle w bibliotece. Nie tak wyglądali bibliotekarze, czy ktoś z grafików czytał w ogóle książkę? Wiem, że coraz więcej autorów próbuje się podpiąć pod to uniwersum i kiedyś pewnie dowiemy się co po wojnie działo się np. w Nigerii lub Burkina Faso, tymczasem od książek opisujących Polskę wieje amatorszczyzną i tanią sensacją. Wg. nich mianowicie najliczniejszą grupą ocalałych we Wrocławiu są bandyci kibicujący (nieistniejącemu już zapewne) Śląskowi i inne dresowe barachło. A przecież w momencie gdy jasne się stało że miasto jest na celowniku pocisków jądrowych, ratuje się naukowców, lekarzy, profesorów uniwersytetu, specjalistów od łączności i przetrwania w ciężkich warunkach (no i oczywiście redaktorów CD ACTION) - to oni powinni trafić do schronu a patologiczne barachło niech gnije na powierzchni. Gdybym miał talent literacki sam był poprosił Dimitrija o możliwość napisania książki, i byłaby to książka trochę inna od pozostałych. Pokazałbym post-apokaliptyczną ludzkość twardą, silną i zwycięską - ludzi którzy z ofiar stają się myśliwymi i odzyskują Ziemię na powrót. Oto moja propozycja: Grupa stalkerów z Polis przedziera się przez ruiny Moskwy na obrzeża miasta. Ochraniają inną grupę - pilotów wojskowych, którzy służyli przed wojną w rosyjskim lotnictwie. Ich cel to tajny podziemny hangar, połączony tunelem z metrem, niestety część tuneli się zapadła i trzeba przejść powierzchnią. Po pokonaniu licznych niebezpieczeństw docierają do celu i dostają się pod ziemię, gdzie czekają w stanie nienaruszonym myśliwce MIG-29 i SU-27 z zapasem paliwa i amunicją. Można je przetransportować na powierzchnię za pomocą ogromnych wind podobnych do tych używanych na lotniskowcach. Udaje się też uruchomić dwa jeszcze sprawne buldożery, którymi usuwa się gruz z pasa startowego. I zaczyna się właściwa misja - oczyszczenie nieba nad Moskwą z przerośniętych nietoperzy zwanych demonami. Potwory ponoszą duże straty, ale są też zmiennocieplne i potrafią obniżyć temperaturę ciała tak żeby być niewidzialnymi dla czujników podczerwieni. Piloci używają więc broni strzeleckiej i dochodzi do klasycznej walki powietrznej jak sprzed ery rakiet kierowanych. Choć demony znane były z odporności nawet na serie z AK-47, to jednak działka kalibru 23mm rozrywają je na strzępy. Na koniec do akcji wkraczają rangerzy na ziemi, wypalając nie bronione już gniazda miotaczami ognia. I to jest prawdziwie rosyjski sposób na groźne potwory! Pora zejść "na ziemię" - Last Light sobie podaruję bo widziałem gameplaye pełne wkurzających walk z super-wytrzymałymi bossami, za to Exodus to chyba długo oczekiwany powrót do tego czym kiedyś był Stalker.
  7. Nie wiem czy któryś z czytelników to zauważył, ale w tym numerze, w Action Redaction, wychodzi na jaw że... Smuggler to więcej niż jedna osoba! (co dla mnie jako stałego wieloletniego czytelnika zaskoczeniem nie jest). Otóż nie sądzę żeby jedna i ta sama osoba była równocześnie przeciwnikiem cenzury i ją stosowała. A gdzie to można zauważyć? Ostatni list od "Zatroskanego czytelnika", Smuggler odpowiada: "Generalnie wszelka (niemal) cenzura to kretynizm" - zakładam że to "niemal" dotyczy wulgaryzmów. Ale wcześniej mamy list od niejakiego Elano i tutaj zacytuję fragment: "Recenzją Hellblade w [ciach - Smg] byłem zażenowany" Czyż to nie cenzura? Czy "ciachów" nie powinno stosować się tylko wtedy gdy autor listu zapędzi się i użyje niecenzuralnych słów? Czy w jednym czasopiśmie nie można krytykować drugiego za to że pisze kiepskie recenzje? Czy konkurencja zniżyłaby się do tego poziomu żeby pozwać CDA do sądu za to ze jakiś czytelnik napisze że mają kiepskie recenzje? No i pytanie retoryczne: Czy na jeden z listów nie odpowiadał Smuggler - Poprawa, a na drugi np. Smuggler - Bański, lub jeszcze inny?
  8. Tradycyjnie lekturę CDA rozpocząłem od moim zdaniem najciekawszego działu, czyli publicystyki. A jest w czym wybierać w tym numerze. Mroczne tajemnice CDP RED, zapomniane gry spod znaku Star Wars, ale największym szokiem jest artykuł, w którym redaktor o pseudonimie Spikain broni... wielkich korporacji (!!!) Stawiając przy tym śmiałą tezę że za całą pazerność producentów gier (np. mikrotransakcje, DLC) odpowiadają... sami gracze! Bo domagają się gier coraz wyższej jakości za tę samą cenę! Po pierwsze, nie wiem kto się "domaga" coraz lepszej grafiki, pewnie gimbaza z bogatych rodzin. Przecież wyższa jakość grafiki oznacza wyższe wymagania sprzętowe, większe zapotrzebowanie na pamięć, szybkość taktowania procesora, itd. A to pociąga za sobą konieczność modernizacji sprzętu, a to kosztuje. Po drugie - rosną koszty produkcji gier. A tu już producenci są sami sobie winni. Po co zatrudniają drogich oscarowych aktorów do cutscenek i użyczania twarzy postaciom? Po co zatrudniają drogich profesjonalnych kompozytorów a nawet całe orkiestry symfoniczne do stworzenia muzyki? Nie tędy droga, najważniejszy jest gameplay i mechanika gry, grafika i muzyka to dodatki, ważne co prawda, ale nie najważniejsze. Co z tego że podczas gry słyszę np. Vangelisa, skoro gra jest nudna, a poziomy powtarzalne? Sądzę że wiele ze współczesnych gier kategorii AAA mogło być wyprodukowanych za niższe pieniądze. I jeszcze to porównanie do CDP RED, którzy zdaniem autora mogą sobie pozwolić na uczciwość bo wydają jedną grą co kilka lat. A dlaczego nie wspomnieć tu o Techlandzie, który wydaje gry z większą częstotliwością i również nie stosuje nieuczciwych praktyk wyciągania kasy od graczy, mimo że do współpracy przy "Dying Light" zatrudnili samego Davida Belle, światowego guru wszystkich fanów parkouru? (więc pewnie tani nie był) I pod względem mechaniki gry nie podskoczył im nawet "Mirror's Edge Catalyst"! I nie zgadzam się że korporacja to tylko "zbiór mechanizmów" - korporacje to zespoły ludzi tym więcej pazernych na kasę im wyższe zajmują stanowisko.
  9. Jak niemal co miesiąc, zakupiłem tuż po otwarciu kiosku, recenzje zostawiam na wieczór, a na pierwszy ogień mój ulubiony dział czyli publicystyka. A jest co czytać, mamy kolejny artykuł o game-devie. Artykuł o "Kodilli" z poprzedniego numeru szczerze mnie rozbawił ze względu na zawarte w nim tezy "studia informatyczne są BEEE, programowania nauczysz się bez nich, po co marnować młodość na studiowanie". Tym razem artykuł jest ciekawszy, choć zawiera sprzeczne tezy, np. najpierw "trzeba tylko chcieć" a potem "dobre chęci nie wystarczą". Tylko należy dodać, że między CHCIEĆ i UMIEĆ trzeba jeszcze NAUCZYĆ się, a to dla współczesnej polskiej (i nie tylko) młodzieży może być nie lada barierą. Artykuł zniechęca do pracy przy tworzeniu gier - taki jest mój wniosek. Po pierwsze trzeba się ciągle czegoś nowego uczyć, a ja dodam jeszcze że trzeba znać dobrze przedmioty ścisłe - matematykę i fizykę. Powiedzcie to współczesnej polskiej (i nie tylko) młodzieży, to będą uważać was za wrogów. Co więcej w szkole, jak ktoś się interesuje matematyką, fizyką czy chemią, to w oczach kolegów staje się p...ą w okularach. Ironia, tacy przecież będą potem tworzyć gry, w które te tępaki będą grać. Zniechęcające są też informacje o crunchu, zwłaszcza ta, że dobro pracownika się w takiej sytuacji nie liczy. Tylko że taki pracownik może swoich zburaczałych przełożonych pozwać do sądu za mobbing i wygrać. Następna sprawa to te "jamy", gdzie MŁODZI ludzie mogą wymieniać doświadczenia i nawiązać pierwsze kontakty z pracodawcami. Tak, tylko ile lat wynosi bariera młodości? I czy to znaczy że ludzie w średnim wieku się nie nadają? No i kolejna, chyba najważniejsza sprawa - demotywator: "Zostań deweloperem gier, a będziesz zarabiał tyle, ile w Niemczech spawacz lub kafelkarz". Fakt, jest wzmianka o tym, że dobry programista w niezależnej firmie załapie się nawet na dwie średnie krajowe, ale są kraje gdzie tyle zgarnia przeciętny programista, słowem - zwykły klepacz kodu. Nie tak dawno na łamach CD-A pojawił się artykuł chyba najbardziej wiarygodny o game-developingu w Polsce, wiarygodny bo napisany przez człowieka który poznał je z autopsji. Jest to oczywiście artykuł MacAbry o jego doświadczeniach z firmą Leryx Longsoft.
  10. Widziałem "Blade Runnera 2049". Pamiętam jak któryś z redaktorów CDAction napisał kiedyś w newsach "oby ten film był tak dobry jak jego trailery". Można być spokojnym - jest tak dobry.
  11. Pełniaki są w porządku. PoP - Dwa Trony to świetne zwieńczenie trylogii, a sama gra chyba zainspirowała Petera Jacksona, bo Legolas w "Hobbicie" steruje trollem za pomocą miecza podobnie jak Książę Olbrzymem w pewnym momencie gry. AC: Russia jest równie dobra jak India i China, nie wiem czemu w recenzji CDA w 2016r. została kompletnie zjechana, a w opisie w aktualnym CDA jest już opinia pozytywna. Gra jest naprawdę dobra, może z wyjątkiem absurdalnej "czasówki" z pogonią za ciężarówką i walki z czołgiem. Rozbawił mnie nieco artykuł o Kodilli, w którym autor pisze że studia informatyczne są niepotrzebne i ogólnie do d... bo nic tam nie uczą i w ogóle programowania trzeba się uczyć samemu. Taaaaa... Jasne... potem mamy wadliwie działające aplikacje i niezoptymalizowane gry pisane przez samouków. Owszem, pewnie jest na świecie kilku wybitnych koderów, którzy nie ukończyli uczelni (jak Gates), ale dobra uczelnia też jest ważna. Najwyraźniej autor nie chciał się przyznać do swoich wypocin bo tekst nie jest podpisany, no chyba że ja podpisu nie zauważyłem.
  12. To ja dorzucę może ciekawostkę: lokacja, którą możemy odwiedzić w GR:Wildlands, wyschnięte słone jezioro Salar de Uyuni (tam gdzie polujemy na pilota szmuglującego kokainę), pojawi się w filmie "Star Wars 8 The Last Jedi". Widać ją w trailerze, tam gdzie lecą tuż nad powierzchnią statki wzbijające czerwony pył.
  13. Chyba główny problem polega na tym że recenzja "Zeldy" była pisana przez fana, a "GR:Wildlands" przez antyfana gry. Przecież główną wadą Zeldy jest to że powstała wyłącznie na platformy Nintendo, Wii U i Switcha. Dla mnie zawsze największą wadą jest pomijanie najważniejszej platformy gamingowej ever - czyli peceta. A to że Allor nie jest fanem serii Ghost Recon to widać już w pierwszym zdaniu, w którym twierdzi, że poprzednią częścią cyklu był Advanced Warfighter. Nieprawda, bo był nią Future Soldier!!. A Action Redaction już chyba trwale zmieniło się w festiwal przechwałek dorosłych osób reklamujących się jacy to oni nie są wyjątkowi i odlotowi. Jeden chwali się swoją mega-uczciwością i ścieżką od zera do milionera, no i że ma w biurze kompa z topową kartą grafiki (to już wiadomo czym się głównie w pracy zajmuje ten Marian/Janusz biznesu ) Inny z kolei chwali się że wyjeżdża na długo do Maroka, czyli między wierszami: patrzcie ile mam hajsu, stać mnie na ciepłe kraje (a że w tych krajach można spotkać wyznawców Allaha z maczetami, kałachami lub poobwieszanych dynamitem to inna sprawa). No cóż, stęskniłem się, pewnie nie ja jeden, za młodszymi antyfanami polemizującymi ze Smugiem że piractwo to nie kradzież, bo "dzięki temu można dokopać złym korporacjom robiącym wszystko dla pieniędzy a nie po to żeby sprawiać radość graczom". Albo młodzie twórcy, którzy opisują swój sklecony w kilka minut pomysł na fabułę gry, potem bezlitośnie zjechany przez Smugglera? To były czasy...
  14. Kupiłem i zainstalowałem Wildlands, jestem fanem niemal wszystkich części Ghost Recon po prostu nie było innej opcji. Gra jest całkiem przyjemna i ciekawa, fabuła polegająca na likwidacji coraz to ważniejszych członków kartelu jest wciągająca, ale... Ta gra powoli traci cechy Ghost Recona, a zmierza w kierunku Just Cause. 90% gry to akcje w otwartym terenie, a rozwój postaci to nowość, jednak nie wiem czy w takiej grze to ma sens. Brak mi znanego z Advanced Warfighter przemierzania wąskich uliczek miast i ciągłego rozglądania się za ukrytymi na dachach snajperami. Tam była adrenalina, ciągłe poczucie zagrożenia, nawet wsparcie czołgów nie gwarantowało sukcesu. W Future Soldier już było łatwiej, ale za to wciąż przenosiliśmy się w różne miejsca świata i ciekawe lokacje. Wildlands natomiast to sielankowy urlop w Boliwii połączony z likwidacją członków kartelu (zresztą niezbyt rozgarniętych).
  15. Nie chcę tutaj spoilerować ocen, ale nie podoba mi się niska ocena dla Dishonored 2 przy wyssanych z palca niektórych wadach. Kiepska fabuła? Nieprawda, jest typowa jak dla większości gier, czyli średnia. W ten sposób można się doczepić też Kill Billa, gdzie mamy motyw zemsty, a Uma Thurman przed konfrontacją z ostatnim "złym" likwiduje wszystkich jego pomocników. Albo zarzut że grafika gorsza niż w jedynce (choć tutaj autor użył słowa-potworka "mniej wysmakowana") . BZDURA TOTALNA, Grafika i projekty lokacji są znacznie lepsze niż w pierwszej części, pomimo że odszedł główny projektant leveli. Zresztą w ogóle nie widać że Karnakę projektował inny level designer niż Dunwall, a to jest plus. Uważam że ta gra, a nie hipstersko-gimbazowe Watchdogs 2, powinna być najważniejszą grą numeru. Denerwujące jest też to, że taki np. przekładany stale Last Guardian dostał ocenę wyższą od Dishonored 2. Ta druga gra bije Guardiana na łeb chociażby tym że nie jest exclusivem na jedną konsolę, ale zagrać w nią mogą PC-towcy i X-Boxowcy (w ogóle ja uważam że brak wersji PC to przestępstwo ). Nie wspominając że twórcy Last Guardiana to bezczelni kłamcy, obiecywali kiedyś że gra będzie też na PS3. Takie żałosne tłumaczenie że "tylko PS4 potrafi w pełni oddać piękno świata który stworzyliśmy" w rzeczywistości oznacza "jesteśmy śmierdzącymi leniami i nie chce się nam optymalizować gry żeby chodziła na słabszej konsoli". I jeszcze jedno: co z rysunkami Błażeja? Ostatnio ich nie widzę w czasopiśmie, nie przejmujmy się hejterami, koleś ma naprawdę wyjątkowy styl i poczucie humoru.
×
×
  • Create New...