Skocz do zawartości

Ravalad

Forumowicze
  • Zawartość

    19
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Posty napisane przez Ravalad


  1. U mnie skończyło się wyprowadzanie psa - na szczęście bo złośliwa bestia nieźle mi się już dawała we znaki. Pracuję na umowę zlecenie w banku. W dodatku załapałam się na ostatnie dni stycznia na akcję samplingową - będę pod szkołami podstawowymi rozdawać naklejki promocyjne. I takie już moje szczęście, że właśnie teraz w końcu mróz zaczął chwytać... :/


  2. U mnie się trochę zmieniło od czasu, gdy ostatni raz mówiłam o tym. Mianowicie kieszonkowe zmarło śmiercią naturalną - od listopada mama bez żadnej zapowiedzi przestała mi wpłacać... No, ale z drugiej strony ma się te 19 latek więc trzeba samemu nauczyć się o siebie zadbać, prawda? Nie, nie straszę Was, że nagle zostałam bez żadnych pieniędzy :D 5 razy w tygodniu wyprowadzam pieska za pieniądze. I w sumie nie ma na co narzekać, bo zarobię więcej niż dostawałam kieszonkowego i spokojnie starczy na doładowanie sieciówki tramwajowej, doładowanie telefonu i na CD-Action oczywiście :) Poza tym prowadzę własną działalność gospodarczą. Na razie stawiam pierwsze kroki i zarabiam, nie okłamujmy się, mizernie, ale wierzę, że się jeszcze wszystkiego nauczę (zwłaszcza, że ma się te swoje wielkie plany ;) ).


  3. bać się nie należy, my nie gryziemy (na ogół)... Legendy i mity (a nawet Mithy ;]) krążą o tych zjazdach, a tak naprawdę większość 'noobów' po pół dnia, góra dobie (chyba, że nocują z Wojtusiem :twisted: ) się przyzwyczaja i jest spoko.

    Jak pisałam, do tej pory udało mi się przebrnąć przez 1/5 tego tematu a tam o jakimś wygrywaniu w gryzieniu było ;) Poza tym napisałeś, że większość zielonych szybko się przyzwyczaja. Ja do większości nie należę. Kiedyś przy obcych ludziach zachowywałam się jak mumia egipska. Teraz już jest lepiej, ale niedużo :D I co jest nie tak z Wojtusiem? :-k


  4. FORUMOWO I PERSONALNIE

    Imię: Asia

    Wiek: 19

    Skąd sie wzięła moja ksywka: z mojej bogatej wyobraźni ;)

    Skąd się wziął mój avatar: z internetu ( a dlaczego taki: umiem naśladować głos żaby :D )

    Rodzeństwo: starszy brat...

    Motto: Don't be sad, don't be blue Frankestein is ugly too ;)

    Ulubiony cytat: z cyklu powieści Mroczna Wieża Stephena Kinga -> "Więc idź. Są światy inne niż ten"

    Za 10 lat: mam nadzieję mieszkać już na swoim, najchętniej z TYM właściwym facetem i moim wymarzonym zwierzakiem

    O innych forumowiczach: jestem tu krótko, ale wydają się być sympatycznymi ludźmi

    Ulubiony moderator: za krótko tu jestem, aby ocenić

    Najbardziej znienawidzony moderator: nie potrafię nienawidzić (wyjątkiem są komary :D )

    KOMPUTEROWO:

    Sprzęt: bo ja wiem, chyba dobry

    Teraz gram w: pasjansa na moim biurku ;)

    Ulubiony gatunek gier: RPG, przygodowe i zręcznościowe

    Ulubiona gra: Prince of Persia Warrior Within

    Największy zawód: mój wentylator hałasujący jak kosiarka :/

    Najbardziej oczekiwana gra: NWN 2

    ROZRYWKOWO:

    Jeśli nie komp to co? Czyli hobby: czytanie książek, układanie puzzli, kolekcjonowanie kaktusów, słuchanie muzyki, opieka nad moimi koszatniczkami, spacery

    Teraz czytam: "Potęga sławy" Helen Fielding

    Ulubiona książka: dużo ich

    Teraz słucham: mojego psa - poszczekuje przez sen :)

    Najlepszy zespół muzyczny: muzyczna ignorantka - to ja

    Ulubiony film: Znachor

    Najlepszy aktor/aktorka: Whoopi Goldberg

    Sport: biernie - gimnastyka artystyczna, siatkówka; aktywnie: chodziarstwo, badminton

    Na bezludną wyspę zabrałabym: kufer książek do czytania i strój kapielowy ;)

    Wymarzone wakacje: na Papui-Nowej Gwinei

    SZKOLNIE ( tfuu... )

    Ulubiony przedmiot szkolny: gdy była to plastyka; później biologia i języki obce

    Parę słów o szkole: sama szkoła ani mnie ziębi ani grzeje; w ostatniej klasie lo ludzie zaś dali mi nieźle w kość. Mam tylko nadzięję, że na studiach będzie milsza atmosfera

    EMOCJONALNIE:

    Wzór do naśladowania: Dalajlama

    Przyjaciel to: mój najwiekszy skarb

    Najszczęśliwsze dni: wtedy, gdy nie mam doła, ech...

    Najbardziej cenię w ludziach: szczerość, pewność siebie

    Najbardziej mi mierzi w ludziach: obłuda

    Co cenię w sobie: cierpliwość, bezkonfliktowość

    Co chcę zmienić: niesmiałość, zbyt niska samoocena

    Przedmioty, z którymi jest się emocjonalnie związanym: prezenty i pamiątki od bliskiej osoby

    RÓŻNIE ( a nawet bardzo... )

    Gdybym był(a) władcą galaktyki: to by znaczyło, że pora się obudzić ;)

    Ulubione trunki: cappuccino, cola, herbata safari, sok z aronii

    Stosunek do rządu: mocno obojętny

    Powód i dzień swojej śmierci: nie wróżę z fusów, więc nie wiem

    Czego bym w życiu nie zrobiła: nie skończyła z tym życiem

    Ostatnia przysługa, która wyszła mi bokiem: nie pamiętam

    Zawsze marzyłam o: pająku :)

    Rozczarowałam się: czasem spędzonym w liceum

    Rozśmieszyło mnie: wiele rzeczy swojego czasu

    Czym skorupka za młodu nasiąkła: maniakalnym zapałem do czytania

    Czego Jaś się nie nauczył: otwartości do ludzi

    Co to jest lotopałanka: jakieś fajne stworzonko


  5. Świetnie się czyta ten temat :) Jako osóbka dosyć zielona na tym forum mam takie pytanie: czy na takim zjeździe jest miejsce dla kogoś kto na forum jest od niedawna? Dla kogoś nieśmiałego, ale po dłuższym czasie potrafię się rozkręcić i nawet wydukam średnio jedno zdanie na godzinę ;-) Po prostu sobie pomyslałam, że fajnie byłoby spotkać w realu takich sympatycznych ludzi, na jakich mi wyglądacie z Waszych wypowiedzi na forum.


  6. Zróżnicowanie poziomów nie pozwala się nudzić podczas rozgrywki (bardzo podobała mi się rozgrywka z tym bossem który chodził na takich "grubych sdzczudłach" i rozdeptywał raymana, potem mu się te "szczudła" zabierało i samemu rozdeptywało przeciwników :twisted:

    W kierowaniu tym "pojazdem", o którym napisałeś podobały mi się komentarze stylizowane na mecz piłkarski :D Rayman 3 to gra potrafiąca przyciągnąć do monitora na długie godziny, chociaż... grafika bardziej podobała mi się w 2. Według mnie "odświeżenie" wyglądu Raymana go zepsuło. A Murphy, pomimo świetnych tekstów, nie spodobał mi się (cały taki wyszczerzony, a fe!).

    A propos tekstów są one mocną stroną tej gry. Powiedzonka Globoxa, albo teksty, które wypowiadają "duszki" po uwolnieniu :)

    Kolejną mocną stroną "trójeczki" jest oczywiście humor oraz świetne pomysły. Doktorek hippis grający na ręcę Globoxa, jak na gitarce :D Albo ściganie własnego buta :lol: A bonusy... to dopiera świetna sprawa! Zaśmiewałam się z tych lekcji, pokazujących Mroklumom, jak dokopać Raymanowi ;)

    Tak trochę poza tematem Rayman M to także świetna gierka. Wyścigi + walki na arenie :idea:


  7. Według mnie NWN to cudowna gra. Tak jak kiedyś zagrywałam się w Baldurka II, tak samo, gdy dorwałam się do NWN i do dodatków, nie mogłam się oderwać od monitora. A Hordy Podmroku uważam za świetne przedłużenie przygody z NWN. Mówiący miecz był cool :D Historia Deekina, któremu były mistrz kiedyś tam zdradził, że jest koboldem z domieszką smoczej krwi... zupcio. I to dziwne "zimne piekło" do którego trafiamy prawie że na samym końcu. Historia z poszukiwaniem "Znającej imiona", skojarzyła mi się z "Czarnoksiężnikiem z Archipelagu" Ursuli Le Guin, w którym magia związana była ze znajomościa prawdziwego miana ludzi, zwierząt, przedmiotów...


  8. Powtórzę po przedmówcach (nie ma siły): szkoda, że gra jest taka krótka i prosta. Rzeczywiście dla takiego wspaniałego filmu jak Shrek mogli się postarać o coś lepszego. Mnie ta gra podobała się na raz. Głośniej przyklasnęłam dwóm pomysłom: ucieczce z więzienia trzy razy - za każdym razem z punktu widzenia innej postaci i kierowaniu ciastkiem. Oprócz tego nic szczególnie fasynującego w tej grze nie znalazłam. No ale cóż... gra się przyda choćby po to, aby kuzynostwu w wieku od 7 do 12 lat zapewnić rozrywkę, gdy przyjadą w odwiedziny.


  9. Mnie również Klara w duecie z mówiącym mieczem bardzo się spodobała, mimo że gdy tylko przeczytałam kwestię "tego jeszcze w grach nie było" podświadomość powiedziała mi "NIEPRAWDA!" ;) i z miejsca podsunęła właśnie Baldur's Gate'a II a także Neverwinter Nights (dokładniej mówiąc dodatek Hordy Podmroku bodajże). Tam także wystąpił mówiący miecz. W każdym razie... "towarzysz" Klary ma cięty język jak na porządny miecz przystało :D Najlepsza była historyjka z gąszczem malin :)


  10. Z góry chciałabym uprzedzić i przeprosić moderatorów za długość posta, ale chciałam w miarę możliwości odnieść się do wszystkich kwestii poruszonych w dyskusji.

    Pierwszą maszyną w moim domu było Atari (miałam wtedy jakieś 4-5 lat) w "spadku" po kuzynie. Dobrze pamiętam tego ciężkiego szarego klocka. Pogrywałam na nim w takie gierki jak już wymienione Lotus III, Lemmings, Dyna Blaster, Prince of Persia, Goblins, Titus the Fox, Colorado, Fire&Ice. Do moich ulubionych należały Prehistoric oraz Ricky Dangerous 1 i 2 (po wielu zaliczonych sesjach "ginięcia" w końcu ściszałam telewizor, bo na nerwy zaczynał mi działać okrzyk Rickiego "aaaaa!" :D ). Dużo czasu spędzałam także przy Rainbow Island czy Yogim i jakimś tam Pinballu.

    Dziwię się, że nikt z Was nie wymienił atomixa lub nebulusa. Czyżby nikt z Was się nie spotkał z tymi grami? Czy po prostu nie zapadły Wam w pamięć tak jak mnie? Tutaj możecie spojrzeć jak one wyglądały:

    http://img292.imageshack.us/img292/365/atomixyd0.jpg

    http://www.abandonware.pl/?c=_iv&i=408

    Następnie zagościł u nas Nintendo (odmiana Pegasusa bez odłączanych padów). A zagościł standardowo razem z gierką 100in1 :D Najbardziej lubiłam grać w Mappy'ego, Excite Bike'a, Road Fightera, Ice Climbera, Chack Popa, Binarland. Oraz Tanka oczywiście! Pogrywanie w duecie z moim bratem znacząco podgrzewało atmosferę ("Miałaś pilnować orzełka!", "Bierz tą łopatę!", "Znowu zakosiłeś mi gwiazdkę!" etc. :D ). Potem w moje łapki wpadły takie tytuły jak Battletoads Double Dragon, Kirby's Adventure, Darkwing Duck, Ninja Gaiden 3, MicroMachines, Super Mario Bros 3, Turtlesy 3... Bardzo lubiłam Chip&Dale'a 1 i 2 oraz DuckTales, także obie części (do dzisiaj zdarza mi się nucić melodię z Kaczorków :) ). Ale moją najulubieńszą (czytajcie: najbardziej katowaną ;) ) grą był Rockman (lub Megaman, jak kto woli). Zwłaszcza późniejsze części.

    Kolejnym krokiem było Nintendo 64, a wraz z nim Mario, Mario Kart, Chameleon Twist...

    A więc kolejne gry, których jeszcze nie spotkałem:

    :arrow: Demolka: Tym razem nie budujesz budynków tylko je wyburzasz [...] :twisted: Taka zręcznościówka.

    Jeśli chodzi o demolkę, to najwspanialszą grą, jaką spotkałam był Blast Corps! Zręcznościówka na N64, w której musimy wyburzać budynki stojące na drodze tirówce przewożącej bodajże paliwo jądrowe. A gdy tirówka już bezpiecznie przejechała przez planszę mogliśmy już bez pośpiechu dokończyć niszczenie budynków. Gra posiadała wiele pobocznych misji, nie zawsze polegających na zrównywaniu wszystkiego z ziemią. Podczas naszych zmagań spotykaliśmy się z całem arsenałem pojazdów służących do niszczenia: koparka, spychacz, 3 rodzaje robotów, motocykl wystrzeliwujący rakiety, a także taki dziwny pojazd, którego nawet nie jestem w stanie nazwać (http://img207.imageshack.us/img207/1641/blastjf7.jpg). W każdym razie dzięki tej grze moja żądza demolki była dostatecznie zaspokojona :D .

    Później przyszedł czas na stareńkiego peceta, działającego jeszcze pod DOSa, którego dostaliśmy od innego kuzyna (wraz z drukarką, którą jedną stronę drukowała 5 minut <sic!>). W wieku 13 lat ujrzałam peceta w obecnej formie.

    Starsze gry na PC, które lubiłam i zapadły mi w pamięć, to były Jazz Jackrabbit 2, UGH, Liero, Simon The Sorcerer II, Rayman 2. Czy ktoś z Was pamięta Elastomanię?

    Jeśli chodzi o poruszoną tu kwestię Simsów, to mnie bawiła jedynie sama budowa domu, wyposażanie wnętrza, projektowanie ogrodu. Traciłam zainteresowanie grą wraz z chwilą przełączenia jej na tryb życia ;)

    Zajmowanie kompika przez rodzicieli... mój tata grywa tylko w Kyodai Mahjongga, a i to na komputerze brata, więc nie narzekam :D

    Padło pytanie, jakie gry najbardziej oblegaliśmy na automatach. Ja w salonach gier czasami pogrywałam w Caddilac&Dinosaurs lub Metal Sluga, najczęściej w Pinballe. A tak naprawdę latem na wakacjach, czy to w salonie gier czy na ulicy żadna łapaczka nie była bezpieczna, gdy ją dostrzegłam - byłam zapaloną maniaczką polowania na maskotki :D Z każdego wyjazdu wracałam z pokaźną siatką pluszaków ;)

    W kwestii gier niekomputerowych - planszowe cieszą się u mnie raczej umiarkowanym zainteresowaniem. Lubiłam i wciąż lubię grać w Chińczyka, Scrabble albo Fortunę. O wiele więcej czasu spędziłam przy grach karcianych. Gdy byłam mała były to Wojna, Makao, albo Osioł (pamiętacie? :) ). A od paru lat, gdy tylko rodzice mnie nauczyli w to grać, moją największą miłością jest remik. Bywało jeszcze parę lat temu, że w Sylwka siedzieliśmy z rodzicami i gośćmi do 5 nad ranem, pogrążeni w grze :D A gdy brak mi towarzystwa, a mam ochotę na karty, to stawiam pasjanse.


  11. Podobnie jak chyba wszyscy w tym topicu dołączę do grona osób bardzo pozytywnie oceniających tą grę :) Spędziłam przy niej wiele naprawdę miłych chwil tym bardziej, iż była ona moim prezentem urodzinowym :D Jak na mój gust grafika była naprawdę przepiękna, polskiemu dubbingowi właściwie nic nie mogłam zarzucić. Fabule także nie. Gra posiada zarówno momenty, w których można pękać ze śmiechu, ale także takie, gdzie łzy same się do oczu cisną.

    IMO o wiele lepsza jest rozmowa Zoe z Krukiem na pokładzie latającego statku Azadi, pod koniec Na Styku. [...] . Ale w tej rozmowie było takie zagęszczenie miażdżących tekstów, że nie dało się opamiętać od śmiechu :P

    Mnie również rozmowa Zoe z Krukiem "smakowała" przednio :wink: Zwłaszcza ten moment, gdy nazwał Zoe "laską". A później się plątał. "Chciałem powiedzieć niezależną i całkowicie samowystarczalną istotą, niestworzoną tylko i wyłącznie dla mojej przyjemności i rozrywki". Czy coś w tym guście :lol: Przezabawna była także "resocjalizacja" tego złego czarodzieja z latającego laboratorium z TLJ :)


  12. Zauważyłam, że w tym topicu wiele osób (uogólniając) pisze zdanie typu: "Nie lubię horrórów. Szkoda, że ten tipsomaniak nie dotyczy innego gatunku gier". Ja sama rzadko mam styczność z horrorami, a mimo to kompendium mnie zainteresowało - chociażby dlatego, że lubię przygodówki, a wiele gier Dion podpisał pod tym właśnie gatunkiem. Dzięki temu znalazłam kilka gierek, z którymi chętnie zapoznałabym się bliżej. Kompendium Grozy stanowiło prawdziwą ucztę dla moich oczu, ze względu za wspaniałą oprawę wizualną oraz dobór screenów. U mnie książeczka ma dodatkowy plus za nawiązania do Stephena Kinga, mojego najbardziej ulubionego autora. Troszkę się rozczarowałam, że nie znalazła się w niej American McGee's Alice, ale, szczerze mówiąc, znawcą gier jestem mizernym i na pewno ów brak ma swoje usprawiedliwienie. Pozostaje mi tylko pogratulować Dionie, iż w tak znakomity sposób zdołałeś przybliżyć innym graczom swój ukochany kontynent ze świata gier.

×
×
  • Utwórz nowe...