Ravalad
-
Zawartość
19 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Posty napisane przez Ravalad
-
-
A ja się śmiałam jak w Gamewalkerze Qnik napisał, że był na delegacji i że wcale nie mamy innych redaktorów słuchać, bo pewnie nie wiadomo jak go obsmarowali. A potem Smuggler napisał, że Qnik jest... (tu same superlatywy). Czyli jakbyśmy chcieli posłuchać Qnika, trzeba by wziąć wszystko odwrotnie

-
"Prawo dresa" rzeczywiście było całkiem całkiem, ale mnie najbardziej rozłożył rysunek Klary ubranej w odpowiedni "ekwipunek", sedes i ten tekst o powtarzaniu misji

-
U mnie się trochę zmieniło od czasu, gdy ostatni raz mówiłam o tym. Mianowicie kieszonkowe zmarło śmiercią naturalną - od listopada mama bez żadnej zapowiedzi przestała mi wpłacać... No, ale z drugiej strony ma się te 19 latek więc trzeba samemu nauczyć się o siebie zadbać, prawda? Nie, nie straszę Was, że nagle zostałam bez żadnych pieniędzy
5 razy w tygodniu wyprowadzam pieska za pieniądze. I w sumie nie ma na co narzekać, bo zarobię więcej niż dostawałam kieszonkowego i spokojnie starczy na doładowanie sieciówki tramwajowej, doładowanie telefonu i na CD-Action oczywiście
Poza tym prowadzę własną działalność gospodarczą. Na razie stawiam pierwsze kroki i zarabiam, nie okłamujmy się, mizernie, ale wierzę, że się jeszcze wszystkiego nauczę (zwłaszcza, że ma się te swoje wielkie plany
). -
bać się nie należy, my nie gryziemy (na ogół)... Legendy i mity (a nawet Mithy ;]) krążą o tych zjazdach, a tak naprawdę większość 'noobów' po pół dnia, góra dobie (chyba, że nocują z Wojtusiem :twisted: ) się przyzwyczaja i jest spoko.Jak pisałam, do tej pory udało mi się przebrnąć przez 1/5 tego tematu a tam o jakimś wygrywaniu w gryzieniu było
Poza tym napisałeś, że większość zielonych szybko się przyzwyczaja. Ja do większości nie należę. Kiedyś przy obcych ludziach zachowywałam się jak mumia egipska. Teraz już jest lepiej, ale niedużo
I co jest nie tak z Wojtusiem? :-k -
Dzięki ketsu za info i słowa pociechy
Chociaż po lekturze 1/5 całego tematu muszę przyznać, że zaczynam lekko się Was bać
Te wszystkie szalone pomysły, o których tu czytam... i pomyśleć, że to ja chodzę do psychiatry 
-
Dla łamaczy głowy polecam książkę pełną zagadek logicznych Raymonda Smullyana "Jaki jest tytuł tej książki?" Poza zagadkami można w niej znaleźć także parę ciekawych anegdotek.
-
FORUMOWO I PERSONALNIE
Imię: Asia
Wiek: 19
Skąd sie wzięła moja ksywka: z mojej bogatej wyobraźni

Skąd się wziął mój avatar: z internetu ( a dlaczego taki: umiem naśladować głos żaby
)Rodzeństwo: starszy brat...
Motto: Don't be sad, don't be blue Frankestein is ugly too

Ulubiony cytat: z cyklu powieści Mroczna Wieża Stephena Kinga -> "Więc idź. Są światy inne niż ten"
Za 10 lat: mam nadzieję mieszkać już na swoim, najchętniej z TYM właściwym facetem i moim wymarzonym zwierzakiem
O innych forumowiczach: jestem tu krótko, ale wydają się być sympatycznymi ludźmi
Ulubiony moderator: za krótko tu jestem, aby ocenić
Najbardziej znienawidzony moderator: nie potrafię nienawidzić (wyjątkiem są komary
)KOMPUTEROWO:
Sprzęt: bo ja wiem, chyba dobry
Teraz gram w: pasjansa na moim biurku

Ulubiony gatunek gier: RPG, przygodowe i zręcznościowe
Ulubiona gra: Prince of Persia Warrior Within
Największy zawód: mój wentylator hałasujący jak kosiarka

Najbardziej oczekiwana gra: NWN 2
ROZRYWKOWO:
Jeśli nie komp to co? Czyli hobby: czytanie książek, układanie puzzli, kolekcjonowanie kaktusów, słuchanie muzyki, opieka nad moimi koszatniczkami, spacery
Teraz czytam: "Potęga sławy" Helen Fielding
Ulubiona książka: dużo ich
Teraz słucham: mojego psa - poszczekuje przez sen

Najlepszy zespół muzyczny: muzyczna ignorantka - to ja
Ulubiony film: Znachor
Najlepszy aktor/aktorka: Whoopi Goldberg
Sport: biernie - gimnastyka artystyczna, siatkówka; aktywnie: chodziarstwo, badminton
Na bezludną wyspę zabrałabym: kufer książek do czytania i strój kapielowy

Wymarzone wakacje: na Papui-Nowej Gwinei
SZKOLNIE ( tfuu... )
Ulubiony przedmiot szkolny: gdy była to plastyka; później biologia i języki obce
Parę słów o szkole: sama szkoła ani mnie ziębi ani grzeje; w ostatniej klasie lo ludzie zaś dali mi nieźle w kość. Mam tylko nadzięję, że na studiach będzie milsza atmosfera
EMOCJONALNIE:
Wzór do naśladowania: Dalajlama
Przyjaciel to: mój najwiekszy skarb
Najszczęśliwsze dni: wtedy, gdy nie mam doła, ech...
Najbardziej cenię w ludziach: szczerość, pewność siebie
Najbardziej mi mierzi w ludziach: obłuda
Co cenię w sobie: cierpliwość, bezkonfliktowość
Co chcę zmienić: niesmiałość, zbyt niska samoocena
Przedmioty, z którymi jest się emocjonalnie związanym: prezenty i pamiątki od bliskiej osoby
RÓŻNIE ( a nawet bardzo... )
Gdybym był(a) władcą galaktyki: to by znaczyło, że pora się obudzić

Ulubione trunki: cappuccino, cola, herbata safari, sok z aronii
Stosunek do rządu: mocno obojętny
Powód i dzień swojej śmierci: nie wróżę z fusów, więc nie wiem
Czego bym w życiu nie zrobiła: nie skończyła z tym życiem
Ostatnia przysługa, która wyszła mi bokiem: nie pamiętam
Zawsze marzyłam o: pająku

Rozczarowałam się: czasem spędzonym w liceum
Rozśmieszyło mnie: wiele rzeczy swojego czasu
Czym skorupka za młodu nasiąkła: maniakalnym zapałem do czytania
Czego Jaś się nie nauczył: otwartości do ludzi
Co to jest lotopałanka: jakieś fajne stworzonko
-
Ja od czasu do czasu piszę wiersze. Nie żebym się mianowała zaraz szumnie wielką poetką. Zresztą od długiego już czasu nie miałam weny. Jeśli chcecie, możecie looknąć na dwa wiersze, które napisałam jakoś 2,5-3 lata temu.
-
Świetnie się czyta ten temat
Jako osóbka dosyć zielona na tym forum mam takie pytanie: czy na takim zjeździe jest miejsce dla kogoś kto na forum jest od niedawna? Dla kogoś nieśmiałego, ale po dłuższym czasie potrafię się rozkręcić i nawet wydukam średnio jedno zdanie na godzinę
Po prostu sobie pomyslałam, że fajnie byłoby spotkać w realu takich sympatycznych ludzi, na jakich mi wyglądacie z Waszych wypowiedzi na forum. -
Zróżnicowanie poziomów nie pozwala się nudzić podczas rozgrywki (bardzo podobała mi się rozgrywka z tym bossem który chodził na takich "grubych sdzczudłach" i rozdeptywał raymana, potem mu się te "szczudła" zabierało i samemu rozdeptywało przeciwników :twisted:W kierowaniu tym "pojazdem", o którym napisałeś podobały mi się komentarze stylizowane na mecz piłkarski
Rayman 3 to gra potrafiąca przyciągnąć do monitora na długie godziny, chociaż... grafika bardziej podobała mi się w 2. Według mnie "odświeżenie" wyglądu Raymana go zepsuło. A Murphy, pomimo świetnych tekstów, nie spodobał mi się (cały taki wyszczerzony, a fe!).A propos tekstów są one mocną stroną tej gry. Powiedzonka Globoxa, albo teksty, które wypowiadają "duszki" po uwolnieniu

Kolejną mocną stroną "trójeczki" jest oczywiście humor oraz świetne pomysły. Doktorek hippis grający na ręcę Globoxa, jak na gitarce
Albo ściganie własnego buta :lol: A bonusy... to dopiera świetna sprawa! Zaśmiewałam się z tych lekcji, pokazujących Mroklumom, jak dokopać Raymanowi 
Tak trochę poza tematem Rayman M to także świetna gierka. Wyścigi + walki na arenie :idea:
-
Według mnie NWN to cudowna gra. Tak jak kiedyś zagrywałam się w Baldurka II, tak samo, gdy dorwałam się do NWN i do dodatków, nie mogłam się oderwać od monitora. A Hordy Podmroku uważam za świetne przedłużenie przygody z NWN. Mówiący miecz był cool
Historia Deekina, któremu były mistrz kiedyś tam zdradził, że jest koboldem z domieszką smoczej krwi... zupcio. I to dziwne "zimne piekło" do którego trafiamy prawie że na samym końcu. Historia z poszukiwaniem "Znającej imiona", skojarzyła mi się z "Czarnoksiężnikiem z Archipelagu" Ursuli Le Guin, w którym magia związana była ze znajomościa prawdziwego miana ludzi, zwierząt, przedmiotów... -
Powtórzę po przedmówcach (nie ma siły): szkoda, że gra jest taka krótka i prosta. Rzeczywiście dla takiego wspaniałego filmu jak Shrek mogli się postarać o coś lepszego. Mnie ta gra podobała się na raz. Głośniej przyklasnęłam dwóm pomysłom: ucieczce z więzienia trzy razy - za każdym razem z punktu widzenia innej postaci i kierowaniu ciastkiem. Oprócz tego nic szczególnie fasynującego w tej grze nie znalazłam. No ale cóż... gra się przyda choćby po to, aby kuzynostwu w wieku od 7 do 12 lat zapewnić rozrywkę, gdy przyjadą w odwiedziny.
-
Mnie również Klara w duecie z mówiącym mieczem bardzo się spodobała, mimo że gdy tylko przeczytałam kwestię "tego jeszcze w grach nie było" podświadomość powiedziała mi "NIEPRAWDA!"
i z miejsca podsunęła właśnie Baldur's Gate'a II a także Neverwinter Nights (dokładniej mówiąc dodatek Hordy Podmroku bodajże). Tam także wystąpił mówiący miecz. W każdym razie... "towarzysz" Klary ma cięty język jak na porządny miecz przystało
Najlepsza była historyjka z gąszczem malin 
-
Z góry chciałabym uprzedzić i przeprosić moderatorów za długość posta, ale chciałam w miarę możliwości odnieść się do wszystkich kwestii poruszonych w dyskusji.
Pierwszą maszyną w moim domu było Atari (miałam wtedy jakieś 4-5 lat) w "spadku" po kuzynie. Dobrze pamiętam tego ciężkiego szarego klocka. Pogrywałam na nim w takie gierki jak już wymienione Lotus III, Lemmings, Dyna Blaster, Prince of Persia, Goblins, Titus the Fox, Colorado, Fire&Ice. Do moich ulubionych należały Prehistoric oraz Ricky Dangerous 1 i 2 (po wielu zaliczonych sesjach "ginięcia" w końcu ściszałam telewizor, bo na nerwy zaczynał mi działać okrzyk Rickiego "aaaaa!"
). Dużo czasu spędzałam także przy Rainbow Island czy Yogim i jakimś tam Pinballu. Dziwię się, że nikt z Was nie wymienił atomixa lub nebulusa. Czyżby nikt z Was się nie spotkał z tymi grami? Czy po prostu nie zapadły Wam w pamięć tak jak mnie? Tutaj możecie spojrzeć jak one wyglądały:
http://img292.imageshack.us/img292/365/atomixyd0.jpg
http://www.abandonware.pl/?c=_iv&i=408
Następnie zagościł u nas Nintendo (odmiana Pegasusa bez odłączanych padów). A zagościł standardowo razem z gierką 100in1
Najbardziej lubiłam grać w Mappy'ego, Excite Bike'a, Road Fightera, Ice Climbera, Chack Popa, Binarland. Oraz Tanka oczywiście! Pogrywanie w duecie z moim bratem znacząco podgrzewało atmosferę ("Miałaś pilnować orzełka!", "Bierz tą łopatę!", "Znowu zakosiłeś mi gwiazdkę!" etc.
). Potem w moje łapki wpadły takie tytuły jak Battletoads Double Dragon, Kirby's Adventure, Darkwing Duck, Ninja Gaiden 3, MicroMachines, Super Mario Bros 3, Turtlesy 3... Bardzo lubiłam Chip&Dale'a 1 i 2 oraz DuckTales, także obie części (do dzisiaj zdarza mi się nucić melodię z Kaczorków
). Ale moją najulubieńszą (czytajcie: najbardziej katowaną
) grą był Rockman (lub Megaman, jak kto woli). Zwłaszcza późniejsze części.Kolejnym krokiem było Nintendo 64, a wraz z nim Mario, Mario Kart, Chameleon Twist...
Jeśli chodzi o demolkę, to najwspanialszą grą, jaką spotkałam był Blast Corps! Zręcznościówka na N64, w której musimy wyburzać budynki stojące na drodze tirówce przewożącej bodajże paliwo jądrowe. A gdy tirówka już bezpiecznie przejechała przez planszę mogliśmy już bez pośpiechu dokończyć niszczenie budynków. Gra posiadała wiele pobocznych misji, nie zawsze polegających na zrównywaniu wszystkiego z ziemią. Podczas naszych zmagań spotykaliśmy się z całem arsenałem pojazdów służących do niszczenia: koparka, spychacz, 3 rodzaje robotów, motocykl wystrzeliwujący rakiety, a także taki dziwny pojazd, którego nawet nie jestem w stanie nazwać (http://img207.imageshack.us/img207/1641/blastjf7.jpg). W każdym razie dzięki tej grze moja żądza demolki była dostatecznie zaspokojonaA więc kolejne gry, których jeszcze nie spotkałem::arrow: Demolka: Tym razem nie budujesz budynków tylko je wyburzasz [...] :twisted: Taka zręcznościówka.
.Później przyszedł czas na stareńkiego peceta, działającego jeszcze pod DOSa, którego dostaliśmy od innego kuzyna (wraz z drukarką, którą jedną stronę drukowała 5 minut <sic!>). W wieku 13 lat ujrzałam peceta w obecnej formie.
Starsze gry na PC, które lubiłam i zapadły mi w pamięć, to były Jazz Jackrabbit 2, UGH, Liero, Simon The Sorcerer II, Rayman 2. Czy ktoś z Was pamięta Elastomanię?
Jeśli chodzi o poruszoną tu kwestię Simsów, to mnie bawiła jedynie sama budowa domu, wyposażanie wnętrza, projektowanie ogrodu. Traciłam zainteresowanie grą wraz z chwilą przełączenia jej na tryb życia

Zajmowanie kompika przez rodzicieli... mój tata grywa tylko w Kyodai Mahjongga, a i to na komputerze brata, więc nie narzekam

Padło pytanie, jakie gry najbardziej oblegaliśmy na automatach. Ja w salonach gier czasami pogrywałam w Caddilac&Dinosaurs lub Metal Sluga, najczęściej w Pinballe. A tak naprawdę latem na wakacjach, czy to w salonie gier czy na ulicy żadna łapaczka nie była bezpieczna, gdy ją dostrzegłam - byłam zapaloną maniaczką polowania na maskotki
Z każdego wyjazdu wracałam z pokaźną siatką pluszaków 
W kwestii gier niekomputerowych - planszowe cieszą się u mnie raczej umiarkowanym zainteresowaniem. Lubiłam i wciąż lubię grać w Chińczyka, Scrabble albo Fortunę. O wiele więcej czasu spędziłam przy grach karcianych. Gdy byłam mała były to Wojna, Makao, albo Osioł (pamiętacie?
). A od paru lat, gdy tylko rodzice mnie nauczyli w to grać, moją największą miłością jest remik. Bywało jeszcze parę lat temu, że w Sylwka siedzieliśmy z rodzicami i gośćmi do 5 nad ranem, pogrążeni w grze
A gdy brak mi towarzystwa, a mam ochotę na karty, to stawiam pasjanse. -
Podobnie jak chyba wszyscy w tym topicu dołączę do grona osób bardzo pozytywnie oceniających tą grę
Spędziłam przy niej wiele naprawdę miłych chwil tym bardziej, iż była ona moim prezentem urodzinowym
Jak na mój gust grafika była naprawdę przepiękna, polskiemu dubbingowi właściwie nic nie mogłam zarzucić. Fabule także nie. Gra posiada zarówno momenty, w których można pękać ze śmiechu, ale także takie, gdzie łzy same się do oczu cisną.IMO o wiele lepsza jest rozmowa Zoe z Krukiem na pokładzie latającego statku Azadi, pod koniec Na Styku. [...] . Ale w tej rozmowie było takie zagęszczenie miażdżących tekstów, że nie dało się opamiętać od śmiechu
Mnie również rozmowa Zoe z Krukiem "smakowała" przednio
Zwłaszcza ten moment, gdy nazwał Zoe "laską". A później się plątał. "Chciałem powiedzieć niezależną i całkowicie samowystarczalną istotą, niestworzoną tylko i wyłącznie dla mojej przyjemności i rozrywki". Czy coś w tym guście :lol: Przezabawna była także "resocjalizacja" tego złego czarodzieja z latającego laboratorium z TLJ 
-
CD-Action regularnie kupuję dopiero od czerwca tego roku. Skąd kasa? Kieszonkowe składane na koncie, którego dopływ skończy się z chwilą gdy tylko znajdę pracę. Poza tym zbieram puszki - tata lubi piwo, więc dość szybko się kilogram uzbiera i mam nadprogramowe 5 złotych w kieszeni

-
Gem.ini pod obstrzałem z sierpniowego numeru 2004. Zwłaszcza punkt "Cecha charakterystyczna"

Jak zostać lamerem w ciągu 24h z nr 9/2003
oraz 9x śmierć z nr 8/2003
-
Zauważyłam, że w tym topicu wiele osób (uogólniając) pisze zdanie typu: "Nie lubię horrórów. Szkoda, że ten tipsomaniak nie dotyczy innego gatunku gier". Ja sama rzadko mam styczność z horrorami, a mimo to kompendium mnie zainteresowało - chociażby dlatego, że lubię przygodówki, a wiele gier Dion podpisał pod tym właśnie gatunkiem. Dzięki temu znalazłam kilka gierek, z którymi chętnie zapoznałabym się bliżej. Kompendium Grozy stanowiło prawdziwą ucztę dla moich oczu, ze względu za wspaniałą oprawę wizualną oraz dobór screenów. U mnie książeczka ma dodatkowy plus za nawiązania do Stephena Kinga, mojego najbardziej ulubionego autora. Troszkę się rozczarowałam, że nie znalazła się w niej American McGee's Alice, ale, szczerze mówiąc, znawcą gier jestem mizernym i na pewno ów brak ma swoje usprawiedliwienie. Pozostaje mi tylko pogratulować Dionie, iż w tak znakomity sposób zdołałeś przybliżyć innym graczom swój ukochany kontynent ze świata gier.

Wasza droga do chwały czyli jak wyskubać kasę na CDA :)
w Magazyn CD-Action
Napisano · Raportuj odpowiedź
U mnie skończyło się wyprowadzanie psa - na szczęście bo złośliwa bestia nieźle mi się już dawała we znaki. Pracuję na umowę zlecenie w banku. W dodatku załapałam się na ostatnie dni stycznia na akcję samplingową - będę pod szkołami podstawowymi rozdawać naklejki promocyjne. I takie już moje szczęście, że właśnie teraz w końcu mróz zaczął chwytać...