Jump to content

Susanne

Forumowicze
  • Content Count

    13
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

-2 Słaba

About Susanne

  • Rank
    Hobbit
  • Birthday 09/16/1989

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    Array
  • Ulubiony gatunek gier
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array
  1. Ludzie z Bioware to nic więcej, jak ciepłe kluchy. Będąc rzeczywiście odważną firmą, stwarzającą graczom kolejne możliwości wyboru i rozszerzającą swobodę w wykreowanych przez siebie światach, dodaliby już dawno do swoich gier miłostki poligamiczne, a następnie przeszliby do romansów męsko-zwierzęcych, czy chociażby damsko-zwierzęcych. Grając w Dragon Age 1 zastanawiałam się cały czas dlaczego moja postać nie może nawiązać romansu, a w konsekwencji intymnych relacji i takowych stosunków cielesnych, z dorodnym, umięśnionym, ale i słodziutkim psem, który był członkiem mej ratującej świat drużyny. Sytuacja po prostu niewytłumaczalna niczym innym, jak prymitywną, kulturową dyskryminacją większości, która nie dorosła jeszcze do tolerancji i poszanowania wszelkich odmienności, w tym wypadku sercowych.
  2. Gryzę, gryzę, gryzę

  3. Gryzę, mocno gryzę ]:->

  4. Widzę, że jesteś wyznawczynią starej, dobrej zasady. Nieważne co jest napisane, ważne kto pisze. A jeszcze niedawno żaliłaś się na rzekome używanie argumentów ad personam przez oponentki. Ot, to samo z Twojej strony, tyle że na użytek antypirackiej propagandy. A ile to samobójstw popełniły różne łotry siedzące za podejrzenie "działalności antypaństwowej" w katowniach ZSRR, IIIR, PRL czy innych państw... Tam im groziły równie proporcjonalne kary. Proszę wybaczyć, ale ja w żadnym miejscu nie lansowałam, ani tym bardziej nie popierałam, piractwa. Walczyłam, i walczę, jedynie z nieprawdziwą linią propagandową, opierającą się na kłamliwych komunałach, w myśl której jest krytykowane. Wystarczy z chłodną, pozbawioną niepotrzebnych emocji głową, poczytać moje posty, żeby to dostrzec. Bój mój o to, aby używać pojęć zgodnie z ich znaczeniem. Nie ma żadnego znaku równości pomiędzy kradzieżą, a piractwem, oraz pomiędzy stratą, a utraconymi korzyściami( a i tych czyn piracki nie musi powodować i w rzeczy samej rzadko spowoduje). To krytycy piractwa na tym forum nieustannie mieszają. Wszystko to są rożne instytucje i żeby moć zasadnie krytykować piractwo, trzeba używać słów zgodnie z ich znaczeniem. Z tego natomiast nie wynika, jak mi niektórzy niezasadnie próbują imputować, że twierdzę, że piractwo nie jest przestępstwem. Duch prawa i litera prawa nie ma tutaj z tym nic wspólnego. To odróżnienie w ogóle jest tutaj nie na miejscu, ale nie chce mi się teraz tego rozwijać. Tak, co sam przyznajesz w podanym niżej cytacie, pisząc, że ktoś używając cracka( a więc piracąc), w oryginalnej grze( w dalekim domyśle przy jakiś problemach z nią, być może wywołanych nieudolnością twórcy) zachowuje się dobrze: Sam więc nie zgadzasz się z twierdzeniem, że piractwo substancjalnie jest złe. A stąd tylko o krok do mojej tezy, że wartościować możemy tylko konkretne zachowanie konkretnego pirata, konkretnie umotywowanegoi, mieszkającego w konkretnym państwie, będącego w konkretnej sytuacji w odniesieniu do konkretnego pliku konkretnego twórcy, który stworzył go przy splocie konkretnych czynników, a nie samo zjawisko. Ono samo nie jest ani dobre, ani złe. Natomiast sam czyn pirata będzie raz godny naśladowania, innym razem będzie można go tylko tolerować, jeszcze innym należało będzie zapewne zganić, a jeszcze innym już ukarać. I znów trzeba ocenić konkretną jednostkę i jej motywację. W przypadku kupna wspomnianego fantu, jeżeli zrobiłabym to, aby oddać go potem właścicielowi, to byś mnie potępił? Albo gdybym nie wiedziała, że jest kradziony? Chyba nie Od pewnego momentu zwalczanie ?skali zjawiska? staje się absurdem, którego dalsze jeszcze pogłębianie może mieć niesłychanie negatywne konsekwencje. Piractwo to fakt, na który składają się uczynki poszczególnych jednostek. Potępienie wszystkiego w czambuł nie ma żadnego sensu, a dla zwolenników ochrony WI jest niekorzystne, bo prowadzi do odwrotnych skutków spowodowanych buntem. A ten bunt można złamać tylko totalitaryzmem. A tego nikt( a raczej prawie nikt) chyba nie chce. A może się pomyliłam? Tylko co to ma do rzeczy? Pogubiłam się. Alternatywna dystrybucja, z którą zdarza się, że walczą nawet dystrybutorzy(np. często tak jest w przypadku leków i instytucji równoległego importu), może być legalna. Ale alternatywna dystrybucja może też być nielegalna. Dlatego uściśliłam, aby potem nie było głupiej dyskusji. Po co więc to dalsze uwagi, nie na temat zupełnie? Smugglerze, zastanów się nad tym postem. I porównaj go z moimi tezami. Już zacząłeś rozróżniać postacie piractwa, takie, które według ciebie należy karać i piętnować, oraz takie, które można spróbować ocenić inaczej. Sam widzisz, jak płynna może być ocena pirackiego zachowania. Trzeba, tak jak piszesz, coś ?założyć?. Przy jeszcze większej liczbie założeń, niż świadomość i nieświadomość, będziemy już mogli powiedzieć, czy akt piractwa w danym wypadku będzie raczej dobry, czy zły, lub może neutralny moralnie. I o to również, obok nazywania piractwa piractwem, a nie złodziejstwem( czy rzadziej oszustwem), ciągle starałam się apelować. Przywrócić znaczenie pojęciom i przestać wartościować coś, co jest z samej istoty niewartościowalne. To ze piractwo nie jest "zerojedynkowo-czarnobiale" to ja wiem dluzej niz ty zyjesz, jak mniemam. Chocby to, ze to dzieki piractwu nasze spoleczenstwo w PRLu mialo realny kontakt z technika komputerowa etc. Co nie zmienia faktu, ze jako calosc proceder ten oceniam zdecydowanie negatywnie. Dalem kiedys analogie z wojna - wojna tez ma jakies pozytywne skutki. Tym nie mniemniej nie uslyszysz ode mnie pochwaly wojny. A juz zdecydowanie nie uslyszysz ode mnie, ze tolerowanie bezczelnego wrecz korzystania z efektow cudzej pracy i twierdzenia, ze to dobre dla obu stron jest OK. Ktos piraci - trudno. Ale niech sie tym nie chwali i nie dorabia do tego jakiejs ideologii. Tyle. [smg] Wprost( albo lepiej *wręcz*, bo pewien wydawca może upomnieć się o swoją WI) przeciwnie, takiej dyskusji nie prowadzisz. Choćby dlatego, że atakujesz Super Express jako źródło informacji, zamiast odnieść się do niej merytorycznie. Po drugie, nie zauważyłam, aby ktoś tutaj stosował argumenty ad vanitatem. Po trzecie, argumentum ad absurdum jest najlepszym argumentem. Jeżeli ktoś buduje swoje poglądy na tezie, której konsekwente rozwijanie prowadzi do sprzeczności, do rezultatu idiotycznego, to powinien mieć pretensje do siebie, ewentualnie swoich rodziców, a nie osoby, która to wykazuje. Po czwarte, demagogią wykazują się jedynie zajadli krytycy piractwa, cały czas mylący stratę z utraconymi korzyściami, złodziejstwo z piractwem, przyprawiając to jeszcze odpowiednią dawką wartościujących emocji. Proszę o ich wyłączenie i merytoryczną dyskusję.
  5. Nie możesz. Strata i utracone korzyści to zupełnie co innego. Zapoznaj się z prawnymi definicjami straty, utraconych korzyści, czy szkody, zamiast tworzyć zamęt pojęciowy. Słowa mają swoje określone znaczenie i tworzenie im nowych desygnatów jest pozbawione jakiekogolwiek sensu, poza tanią propagandą. Co za bezczelna ignorancja. W aparacie propagandowym III Rzeszy, albo na usługach komitetów, szczególnie przed XX zjazdem KPZR, zrobiłbyś oszałamiającą karierę. Jedziesz po bandzie... [smg] Zapoznaj się po raz kolejny z definicją kradzieży, z definicją straty, a potem łaskawie oddal się z tego tematu, bo nie masz pojęcia o czym piszesz.
  6. Nie odniosę się głębiej do tej wypowiedzi, bo jest bez związku z moim postem, i postem smugglera. Nic tu nie wynika z niczego. Z moich słów o tym, że coś z czymś jest związane nieodłącznie, można implikować tylko to, że w takowy sposób jest powiązane, nic więcej. Reszta jest Twoją interpretacją. Moim poglądem jest to, że w obecnym stanie prawnym i przy dzisiejszym stopniu rozwoju cywilizacyjnego, nie należy piractwa oceniać w sposób generalny. Należy natomiast każdego pirata, który coś ściągnie, bądź skopiuje, oceniać w odniesieniu do sytuacji, w której to robi, jego warunków życia i wynikających z jego czynu dla innych skutków, charakteru samego pliku, jego dostępności w legalnym obrocie, trudu, który włóżył w jego stworzenie autor i wielu innych kwestii. Krzyczenie, że pirat w sensie rodzajowym to złodziej i oszust, to komunał i w dodatku, jak już udowodniłam, nieprawdziwy. Pewne zachowania pewnych osób jak najbardziej należy tolerować, pewne nawet pochwalać, natomiast inne potępiać, a jeszcze inne także karać. Na podobnym stanowisku wydaje mi się, że stoi nawet smuggler. Nie, nie powinniśmy. Mam nadzieję, że jutro złożysz odpowiednie doniesienie do odpowiednich organów na swojego naczelnego piszącego tutaj o dopuszczalności używania cracków i "cichym" ich popieraniu w konkretnych sytuacjach konkretnych graczy. Dodajmy, że ich użycie również wtedy jest naruszeniem własności intelektualnej. A jednak nawet on stawia pewną granicę, za którą ochrona WI przeradza się w absurd. Bo jak pisalem wczesniej - odrozniam LITERE prawa od DUCHA prawa. Bo gdyby bylo inaczej to juz dawno TY dostalabys ostrzezenie tutaj za (sprzeczne z regulaminem formalnie rzecz biorac) popieranie/lansowanie piractwa. Niemniej mam nadzieję, że w przyszłości, lepszej przyszłości, w której nie będzie granic w dochodzeniu praw przez uprawnionych z Wi, zostaniesz członkiem organów scigających bandytów ściągających pliki i osobiście będziesz strzelała do nich, oczywiście zgodnie z literą prawa, bo pobiorą z sieci np. nielegalnie empetrójkę, a przestępstwo nie będzie przecież mogło pozostać bezkarne. W końcu po co stawiać jakieś granice ochrony i środków tej ochrony. Sądzę jednak, że tak daleko w szaleństwie się nie posuniesz. Kwestia tego, w którym miejscu ma ta bariera przebiegać, to nie jest pytanie do mnie. Jestem tylko prostą dziewczyną niepotrafiącą ogarnąć wszystkich zmiennych i autorytatywnie stwierdzić, że tutaj jeszcze piracenie jest dopuszczalne, a tam już należy karać. Natomiast wiem tyle, że ekonomiści, prawnicy i filozofowie spierają się co do tego, czy ochrona własności intelektualnej jest w ogóle pożyteczna społecznie i potrzebna. Na tym forum( a pewno i żadnym innym) tej kwestii na pewno nie rozwiążemy.
  7. Po pierwsze, jest nielegalne z uwagi na monopol państwa w tej dziedzinie. Po drugie, jakie wszyscy zyskują? Mój drogi, wszyscy tracą. Im więcej pieniądza, tym mniejsza jego wartość.
  8. Oczywiście, że nie. Ale nie ma to tutaj znaczenia, ponieważ jak ktoś, eliminujący prostytucję, poprzez zwalczanie potencjalnych prostytutek, rożróżniłby, która kobieta takową jest, lub może być, a która nie? Możliwe to tylko w świecie, który nie istnieje, który jest utopią. Można walczyć, ale nie da się zwalczyć. Piszesz, że kobiety zostają prostytutkami ze względów ekonomicznych. Łącząc Twoje oba poglądy zastanawiam się, czy rzeczywiście uważasz, że człowiek jest w stanie zaprowadzić na ziemi raj, aby nikomu niczego nie brakowało i potrafił spełnić każdą swoją zachciankę? Tylko wtedy zlikwidowalibyśmy prostytucję. I to przy założeniu, że żadna pani nie chciałaby prostytuką zostać "z potrzeby serca". Mowilem tylko o ZMNIEJSZANIU skali zjawiska, takze poprzez brak akceptacji dla niego i ew. poprzez likwidacje/redukcje zrodla owego zjawiska. Czyli jednak zgadzasz się ze mną Ze sie prostytucji czy piractwa nigdy nie uda calkowicie zwalczyc? Owszem, nigdy nie mowilem, ze jest inaczej. Takie życie niestety jest. Czy będziesz stał nad każdym człowiekiem z paralizatorem, aby czasami nie zeskanował strony CDA, aby nie nagrał w radiu utworu muzycznego, lub aby nie udostępnił hasła do Steama swojemu koledze? Chyba nie, bo nie posądzam Cię o to, abyś był zwolennikiem państwa totalitarnego. Walka z piractwem ma swoje granice, granice, których przekroczyć nie możemy. Gdyż jak je już przekroczymy, to i uprawnionym z WI będzie gorzej. Ale wtedy zmiana nie będzie już możliwa. Nielegalna alternatywna dystrybucja, bo są i legalne alternatywne dystrybucje. No tak, zatem wlamanie to "nielegalne alternatywne otworzenie mieszkania". A morderstwo to "nieuprwanione przyspieszenie terminiu i tak nieuchronnej przeciez smierci czlowieka". Wszystko co brzydkie mozemy ladnie nazwac ale g... nawet jesli go nazwiemy "finalnym efektem procesu trawienia" nadal bedzie TAK SAMO smierdziec. Ale nie kradzież( zakładając że mówiąc tutaj o własności chodzi Ci o własność intelektualną). Zabójstwo może nie być wcale przestępstwem, natomiast morderstwo nim będzie zawsze. Ale moze. I za to mozna pojsc siedziec. I tej sytuacji sie trzymajmy. I co wtedy? "Nieumyslne piractwo" (gdy np. nie wiem, ze nie wolno sobie np. nagrywac filmu w kinie) to nie to samo co piractwo swiadome. A zakladamy ze piraci doskonale wiedza, ze to, co robia jest scigane z kodeksu karnego, ergo to przestepstwo. Czyli dzialaja swiadomie. Twoje zrównanie ma mniej więcej tyle sensu, jakbym ja powiedziała, że morderstwo i śmierć ze starości to w sumie to samo, bo i tu i tu traci życie człowiek. Nie, poniewaz w wypadku smierci ze starosci nie ma tu dzialania innej osoby, wywolujacej w ten czy inny sposob to zdarzenie. Gra sie sama nie crackuje, a jesli nawet to wtedy nikt jej scigac nie bedzie. Wiec analogia do bani. Dlatego proszę nie stosować tego skrótu myślowego. Nie jest uprawniony. Nope.
  9. Czekam na przeprosiny. Och, bardzo przepraszam cie za to, ze nie jestes mezczyzna [smg] Źródłem mojej wiedzy jest, jak to nazwałeś go, "kolega redakcyjny wykonujący również funkcję tłumacza". Jeżeli źródło podało nieprawdziwie, to przepraszam. To ja ci teraz mowie, ze tydzien ma 8 dni. Na tej podstawie mozesz zarzucac wszystkim innym, twierdzacym ze ma 7 dni, klamstwo. Nic takiego nie sugerowałam. Pomiędzy postulatem likwidacji policji a moim twierdzeniem, że walka z piractwem nie ma sensu, bo to walka z wiatrakami i postulatem, aby starać się je wykorzystać do swoich celów, jest substancjalna różnica. Ale sprowadza sie do tego, ze jak czegos zwalczyc sie nie da, to po co w ogole to robic. W wynajmowaniu zabójcom mieszkania nie widzę nic złego. Pozostałe pomysły są karalne. Ale jakby nie byly karalne, tobys tez w nich nie widziala nic zlego? Piractwo to zjawisko, które samo w sobie nie jest ani dobre, ani złe. Doprawdy? Aby wartościować coś moralnie musielibyśmy mówić o konkretnym piracie, w konkretnej sytuacji, ściągającego konkretny film, grę, muzykę, czy skanującego konkretne pismo. Generalizacja nie ma tutaj żadnego sensu.
  10. Juz mówiłam o tym, aby rożróżniać pojęcia. Szkoda to nie to samo co strata, a strata to nie to samo co "nic nie zarobienie". Z samej definicji straty wynika to, że może odnosić się ona tylko do dóbr, które mamy już w swoim posiadaniu. Instytucja straty w ogóle nie wchodzi w rachubę w temacie piractwa z dwojga powodów. Po pierwsze w przypadku WI do czynienia mamy z dobrami niematerialnymi, przez co tylko w wyjątkowych wypadkach, gdy np. mój chłopak skasowałby mi jedyną kopię tworzonej przeze mnie książki, moglibyśmy mówić o stracie. W innym wypadku nic takiego nie ma miejsca. Po drugie strata, jak już wspominałam, tyczy się tego, co RZECZYWIŚCIE mamy. Środków, którymi rzeczywiście dysponujemy, a nie potencjalnych zysków. Pisanie, że ktoś przez piractwo ponosi jakieś straty to zupełnie nieporozumienie, bo to instytucja, która do piractwa zastosowania nie ma. Pirat w żadnej mierze swoim działaniem nie sprawia, że po ściągnięciu przez niego gry, czy utworu muzycznego, będę miała mniej niż miałam W przypadku piractwa, i ogólniej własności intelektualnej, możemy mówić jedynie o utracie potencjalnych korzyści. Tylko i wyłącznie. Z tej perspektywy należy rozpatrywać te zjawisko. Niestety w dzisiejszym świecie różni piewcy komunałów sprawili, że nawet ta instytucja stosowana jest niewłaściwie i mechanicznie przez pożal się Boże strózów moralności. W normalnym świecie, przy normalnym prawie, należało udowodnić, że rzeczywiście przez czyjeś działanie utraciło się potencjalny dochód. Dziś wyspecjalizowani inkwizytorzy mający na ustach górnolotne hasła o "złodziejach intelektualnej własności" doprowadzają do tego, że osoby, które sciągnęły kilka plików, popełniają samobójstwa z powodów grożącej im konieczności wypłaty milionowych odszkodowań. Odszkodowań wypłacanych za działania, które rzekomo przyniosły szkodę, a która to szkoda nie zostaje wykazana z powodu tego, że lobby wielkich korporacji narzuciły zmiany w prawie przerzucające ciężar dowodu na pirata, który często nie mając ku temu środków, nie ma jak wykazać, że ich roszczenia to bzdura. W krajach normalnych to ten, który czegoś ząda, musi to udowodnić. Przez wielkie pieniądze niestety porzucono normalność już dawno temu. A więc nawiązując do wcześniejszej myśli, pirat może być co najwyżej osobą, która sprawi, że będę miała mniej, niż przewidywałam i mogłam mieć, gdyby nie jego działanie. I nikt więcej. Z powyższych powodów nie można nazywać pirata również złodziejem, a tym bardziej oszustem. Patrząc na przeróżne osoby i ich poziom intelektualny zrozumiałam już, że trzeba pewne rzeczy tłumaczyć obrazkowo, ale naczelnemu CDA to nie przystoi mówić głupstw. Przestępstwo piractwa, przestępstwo kradzieży i oszustwa to zupełnie różne instytucje, opierające się na zupełnie różnych przesłankach. Bardzo proszę, rożróżniajmy niuanse, miast prawić oczywiste banały. Oszust to osoba, która doprowadza najogólniej rzecz ujmując do tego, że druga osoba niekorzystnie rozporządzi swoim mieniem. Złodziej żas to osoba, która zabiera cudzą rzecz ruchomą w celu włączenia jej do swego majątku. Pirat zaś to po prostu pirat. W Polsce sporne jest nawet to, czy piratem można nazwać osobę, która ściąga sobie grę, aby sobie w nią tylko pograć, czy dopiero osobę, która uzyska z tego powody wymierną korzyść. Na miejscu piratów ciągałabym po sądach tych, którzy naruszają ich dobra osobiste bezpodstawnie nazywając ich złodziejami czy oszustami. Ci panowie, i te panie, są po prostu piratami i piratkami. Dokładnie tak. Logiczny wniosek z mojego postu i obserwacji świata. Projektowanie w głowie świata, w którym wyeliminowana zostałaby prostytucja kobiet przy dalszym istnieniu dwóch płci, albo świata, w którym wyeliminowane zostałyby naruszenia własności intelektualnej, mimo jej istnienia, i wykonywania przysługujących z tego powodu uprawnionemu praw, to czysta utopia.
  11. Cała ta sprawa z własnością intelektualną przypomina sytuację kobiety. Z istnieniem naszej płci wiąże się, podobnie jak z istnieniem WI złączone nieodłącznie jest piractwo, najstarszy zawód świata, jakim jest prostytucja. Wielu próbowało z tym walczyć, ale żadnemu nie wyszło, i nigdy nie wyjdzie, bo żeby zlikwidować prostytucję, trzeba byłoby uśmiercić wszystkie kobiety świata. I analogicznie z piractwem, aby je wyelminować, trzeba byłoby znieść WI. A to nikomu się nie opłaci. Jest tak jak niestety piszesz. Wydawca czasami przychodzi skorzystać z "usług" pań do domu publicznego, a następnie, jak te już go zaspokoją, staje się gorliwy przeciwnikiem burdeli.
  12. Śliskość sliskością, ale otwierając numer, i biorąc się za lekturę, pomyślałam, że czas wybrać się do okulisty, ponieważ druk w poprzednich numerach był bardzo wyraźny i nie miałam problemów z czytaniem, a w tym litery łączące się wyrazy, a te w zdania, są momentami bardzo rozmyte, przez co nie widziałam, co w niektórych miejscach jest napisane.
  13. Piractwo to nie kradzież, wystaczy zajrzeć do kodeksu karnego, aby zobaczyć, że te instytucje są tam rozróżniane. Własność intelektualna nie jest własnością, tak samo jak świnka świnką morską. Rozróżniajmy pojęcia.
  14. Powiedziałabym nawet, że gdyby nie piractwo i przedsiębiorczość niektórych redaktorów CDA handlujących na wrocławskiej giełdzie zapasowymi kopiami gier( w czasie gdy to było najzupełniej legalne), to zarówno dziś, jak i zresztą 15 lat temu, nie czytalibyśmy CDA, a wiele produkcji nie zostałoby w tamtym czasie zrecenzowanych i przedstawionych szerszej publiczności, przez co część z nas ominęłoby parenaście godzin wysmienitej rozgrywki, którą na starość niejeden wspomina i porównuje do współczesnych, niemających "tego czegoś gier". Piractwo to coś naturalnego, coś co na rynku będzie zawsze występowało( chyba że nastąpi intelektualny zwrot wśród prawników i ustawodawców i sama własność intelektualna zostanie zniesiona). Podobnie jak Bolek skazany jest na towarzyszystwo Lolka, tak własnośc intelektualna skazana jest na występowanie piractwa będącego jej konieczną i logiczną konsekwencją. Walka z nim nie ma sensu. A jak czegoś nie można pokonać, to trzeba nauczyć się z tym żyć i spróbować to wykorzystywać dla własnych celów. W tym miejscu chciałabym złozyć wielkie gratulacje dla twórców, którzy ten proceder potrafili wykorzystać dla wypromowania siebie i własnych produktów, nie przyłączając się do chóru krzykaczy, którzy jak zdarte płyty, powtarzali komunały, że piractwo to kradzież. Trzymajcie tak dalej panowie.
×
×
  • Create New...