Jump to content

De Ptysz

Forumowicze
  • Content Count

    40
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

3 Neutralna

About De Ptysz

  • Rank
    Goblin
  • Birthday 05/20/1993

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  1. Tak Asasyni, jak i Templariusze działają w tym uniwersum raczej ponad religią, właściwie to z nich ateiści, czy raczej agnostycy. Oba zakony mają też o wiele dłuższą historię, niż oficjalnie mówi historia. AC II nie był w moim odczuciu zbyt antychrześcijański, bądź co bądź skopaliśmy tyłek Aleksandrowi VI, czyli jednej z najczarniejszych postaci historii Kościoła, tutaj szefem Templariuszy, a z Kościołem jako-takim nie walczyliśmy. Już chyba jedynka była dla mnie bardziej kontrowersyjna, bo zorganizowany zakon Asasynów jednoznacznie kojarzył mi się z muzułmanami zabijającymi krzyżowców, choć trzeba uczciwie przyznać, że wrogowie byli i wśród tej drugiej strony (Damaszek), choć i tak najbardziej liczył się konflikt Templariusze-Asasyni.
  2. No właśnie o to mi chodzi Myślałem, że Turcy będa ukazani jako ciemiężący chrześcijan okrutnicy, a tymczasem oni są właśnie tymi ,,dobrymi", zaś ludzie próbujący ich obalić (i przywrócić władzę Paleologom - ostatniej bizantyńskiej dynastii) okazują się stronnikami Templariuszy.
  3. Mnie te wszystkie makaronizmy poważnie zaczęły irytować w Brotherhoodzie, w AC:R przynajmniej zmiana miejsca wymusiła ich stonowanie, więc już nie jest tak źle. Zaskoczyło mnie za to przedstawienie (bądź co bądź chrześcijańskich) Bizantyjczyków jako tych złych i muzułmańskich Turków, jako tych dobrych, spodziewałem się prawdę mówiąc sytuacji odwrotnej Tak BTW, chciało się komuś zbierać te wszystkie fragmenty danych Animusa? Ja znalazłem 99, ale nie wiem, nie mogę na mapię znaleźć, gdzie jest ten ostatni Może jest on ukryty we wnętrzu któregoś budynku? Co dostajemy za ich zebranie?
  4. De Ptysz

    Religie

    Tylko w ramach wyjaśnienia - kult świętych i maryjny oznacza wyjątkowy szacunek do osób, które wyjątkowo zbliżyły się do Boga. Nie modli się do nich, nie składa się im darów (przynajmniej nie powinno, bo widziałem już sprzedawane amulety św. Jakiegośtam, co miały mnie chronić przed, ja wiem - złym dotykiem?), można prosić o wstawiennictwo, a to ich przykład ma służyć lepszej komunikacji z Bogiem. Prymat papieża jest ograniczony. 1. Tylko teoretycznie, w praktyce dla szarego wiernego święty jest takim trochę mniejszym od Jezusa ,,bożkiem", a Maryja odbiera taki kult, że jest Mu niemal równa. A modli się do nich (czy raczej ,,przez nich") jak najbardziej, przynajmniej Watykan nie widzi w tym nic zdrożnego, choć z perspetykwy Chrystusa mówiącego, że TYLKO przez Niego jest zbawienie (czyli tylko on jest naszym pośrednikiem do Boga Ojca, a do siebie pośredników nie wymaga) nie wygląda to już tak niewinnie. 2. Papież jest przewodniczącym kolegium biskupów, w dodatku nieomylny w sprawach wiary. W soborach powszechnych też zachowano jego prymat. Zresztą nawet gdy byłem jeszcze twardym katolikiem zdawałem sobie sprawę, że lepiej by było, gdyby w Kościele zwyciężyła idea koncyliaryzmu, czyli władzy faktycznego żywego ciała Kościoła, dominacja jednostki zawsze prowadzi do nadużyć.
  5. De Ptysz

    Religie

    No ja nie jestem taki przekonany. Wiernym trzeba pokazywać właściwą drogę (zwłaszcza w kluczowych dla teologii kwestiach - spór o naturę Chrystusa, istotę Trójcy Świętej, podejście do kwestii zbawienia przez wiarę, czy uczynki itp. itd.), bo jeśli wszyscy (zwłaszcza ci, którzy nie mają w tych kwestiach żadnej wiedzy, a wydaje im się, że najlepiej to zinterpretują) zaczęliby wierzyć w to, co chcą, to czym byłby Kościół, jak nie grupą jakichś pseudoagnostyków pod oficjalnym sztandarem? I nie chodzi mi nawet o ludzi, którzy świadomie występują przeciw oficjalnemu nauczaniu, ale o tych, którzy mają wolę podporządkować się ortodoksji, ale przez takie podejście popadliby w fałszywe nauki. Bo czym innym jest Kościół, jak nie wspólnotą, która głosi oficjalną doktrynę i tej doktryny słuchać muszą się wierni? Zresztą Pismo mówi, żeby słuchać nauk ustanowionych przez Boga, nie przez ludzi. Zabrzmiało to może bardzo prokatolicko, ale nie było to moją intencją. Nie popieram szczegółowego regulowania wszystkich sfer życia człowieka, zwłaszcza tych najbardziej intymnych, ale generalnie rozumiem stanowisko Kościoła. Mimo, że oficjalnie jestem katolikiem, to osobiście bliżej mi do protestantów (luteran), zwłaszcza pod względem podejścia do Pisma, które powinno być najwyższym autorytetem w sprawach wiary, ponieważ jest to spisane Słowo Boże, a ono nigdy się nie myli, w przeciwieństwie do podlegającego ludzkim słabościom i błędom kościoła widzialnego. Zresztą jak pokazała historia opinie nie tylko papieży, ale i różnych soborów powszechnych mogą sobie otwarcie przeczyć. Widać to również w kwestii oficjalnego nauczania KK, z którego w sumie wynika, że zbawić się można samemu przez własne uczynki, co stoi w całkowitej sprzeczności z Biblią, któa mówi, że przed Bogiem zostaniemy policzeni z naszej wiary, ,,nie z uczynków, aby się kto nie chlubił" (Ef 2:9). Kult świętych, maryjny, prymat papieża, Eucharystia tylko pod postacią chleba itp. także. I moim zdaniem bardzo źle, że chrześcijaństwo utożsamia się w Polsce głównie z KK. Tak BTW, to to jest temat o religii w ogóle, a widzę, że zawłaszczył go sobie spór klerykałowie-antyklerykałowie.
  6. Cierpliwości, tak jak w poprzednich częściach trzeba troche pcozekać i w końcu znowu ,,zaloguje" gracza do Animusa i będzie można dalej grać. Polecam wyjść na jakąś herbatkę, ew. zacząć czytać książkę Ja za to muszę skrytykować IDIOTYCZNE ,,elitarne" zbroje - chodzi mi o zbroję mistrza assasynów (dostajemy ją za wykonanie iluśtam misji związanych z agentami Templariuszy) i zbroję Ishaka Paszy (czy jak on się tam nazywał), która jest tak kijowo kolorowa i kiczowata, że aż wstyd się w tym pokazywać wrogom Choć np. zbroja Romulusa z AC:B też moim zdaniem dużo lepsza pod tym względem nie była. Generalnie dalej zastanawiam się, jak starszy facet w jednak ciężkiej (te wszystkie bronie i metalowe elementy) sukience może tak gładko skakać z jednego dachu na drugi, przecież on się powinien zdążyć sto razy wywalić. Dlatego mam prośbe do Ubisoftu, żeby po zdobyciu tych elitarnych pancerzy móc zmienić skin na normalny, przy zachowaniu bonusów tych zbroi. Fajnie byłoby nawet móc włączyć skin Ezia z jego pobytu w Kapadocji (będzie w DLC?). IMHO i tak najlepiej dla mnie wygląda oryginalny strój w wersji ,,Biel Masyafu".
  7. Nie cytuje się posta tuż nad swoim. Radzę zapoznać się z zasadami pisania postów, by uniknąć ew. edycji moderatorskich. - Beth Ale o co chodzi Co to jest według ciebie zwykły proch? Proch czarny jest najstarszą formą tego materiału wybuchowego i został wynaleziony dopiero w IX w. w Chinach. A co do palucha Altaira, to właśnie o to mi chodzi - oryginalne ostrze wymagało jego usunięcia, dopiero od drugiej części ulepszona wersja hidden blade stała się ,,kanoniczna" i zdaje się, że twórcy udają teraz, że tego pierwszego ,,nie było", a wszyscy Asasyni od zawsze używali tego a'la Leonardo. Aby nie być gołosłownym: Tak więc Leonardo udaje, że musi amputować Ezio palec, ale po chwili przyznał, że je udoskonalił (,,Though the blade once required a sacrifice, it's been modified. You can keep your finger"). Ezio przyniósł mu kartę Kodeksu i oryginalne zniszczone ostrze, wedlług których władający nim musiał się pozbyć palca, więc ten upgrade jest jednoznacznie autorstwa Leonarda.
  8. 1. Historia, poziom podstawówki - http://pl.wikipedia.org/wiki/Proch_strzelniczy Pierwsze armaty europejskie to już początek XIV wieku, w Chinach prymitywne rakiety itp. nawet wcześniej. Wynalazki w stylu pistoletu Ezia (czyli ręczna broń palna), to właśnie wiek XV, nie wiem, jak twórcy wytłumaczą coś takiego w rękach Altaira. 2. Nie chodzi mi o to, jak te drugie ostrze jest skonstruowane, tylko po prostu ci pierwotni, ,,ortodoksyjni" Asasyni a'la Masyaf używali pojedyńczej wersji wymagającej amputacji palucha. Z drugiej części gry można wywnioskować, że to dopiero Leonardo wprowadził te innowacje i to tylko dla Ezia.
  9. Może z pistoletem, ale nie co do ostrza. Przecież Leondardo na początku zrobił Ezio dowcip mówiąc, że musi obciąć mu palucha, dopiero po chwili okazało się, iż żartował, bo ulepszył broń i jego używanie nie wymaga już takiej ,,ofiary" . Podwójne ostrze to też raczej jego pomysł, przynajmniej tak to dla mnie wygląda w dwójce. Z tym pistoletem to zresztą tez ciekawa sprawa, bo nie wiem, czy na początku XIII wieku na Bliskim Wschodzie znano już proch i czy przede wszystkim umiano go w jakiś twórczy sposób wykorzystać, chyba, że Altair poznał ten patent u Mongołów.
  10. Ma ktoś jakieś przemyślenia po Revelations? Mi się gra generalnie podobała, na pewno lepsza od nie mniej wtórnego Brotherhooda, który był tak naprawdę dwójką bis (te same klimaty i bohaterowie, mało prawdziwych nowości). Revelations przynosi chociaż zmianę scenerii i serwuje naprawdę dobrą historię, choć brakowało mi jasnego określenia od początku ostatniego wroga - taki bydlak od razu lepiej motywuje do śledzenia historii Oczywiście nie wykorzystano całkowitego potencjału wielu nowych elementów, np. ten cały system konstruowania bomb, bez których spokojnie można sobie zwykle poradzić. Hak też średnio wyeksponowany, choć trzeba przyznać, że faktycznie pomaga w poruszaniu się po mieście. Tak BTW - skoro on jest płaski na końcu, to jakim cudem Ezio dźga nim wrogów? Fajnym dodatkiem były też epizody z Altairem, choć no właśnie - szkoda, że to tylko kilka krótkich misji. Zastanawia mnie tylko jedno, skoro wysuwane ostrze niewymagające amputacji palca zmajstrował dopiero Leonardo kilka wieków później, to jakim cudem z takim samym (i to na obu dłoniach) biega Altair? Sam Konstantynopol uważam za sto razy ciekawszą miejscówkę od Rzymu. Raz, że po skończeniu ACII byłem już nasycony Italią, a dwa, że Wieczne Miasto zostało zwyczajnie nieudolnie zrobione - do znudzenia będę powtarzał, że nie podnieca mnie bieganie po jakichś podmiejskich wertepach, które zajmują przynajmniej 1/3 mapy. Szkoda tylko, że autorzy odeszli od fajnego ficzeru umieszczania kilku miast w grze. W AC1 były trzy, w kontynuacji dwa, a od Brotherhooda już tylko jedno, bo tej małej Kapadocji za równorzędną metropolię dla Stambułu uznać nie mogę. Podobało mi się odblokowanie (prawie) całego terenu od niemal początku, dzięki temu odbijać nowe dzielnice możemy kiedy faktycznie mamy ochotę, a nie gdy łaskawie pozwoli nam na to gra. Jeszcze co do fabuły, to bardzo dobrze, że zakończono wreszcie wątek Ezia (i trochę szkoda Altaira...), bo choć teraz nie był już taki antypatyczny, to dalej nie mogę się z nim utożsamiać. Zobaczymy, kogo przyniesie pełnoprawna trójka. Razi mnie już za to trochę ciągłę wciskanie gdzie tylko się da postaci historycznych, ,,żeby było ciekawiej". Płytki był też wątek miłości Ezia i Sofii, tak naprawdę, to wygląda to tak, jakby kilka razy ze sobą gadali i już robią do siebie maślane oczy, już nawet romans naszego dziadka z Cateriną Sforzą był lepiej ukazany. Reasumując - jedna z lepszych części serii. Osobiście umieściłbym ją na równi z jedynką (ta głównie za klimat) i tylko nieco niżej od genialnej dwójki.
  11. Źle usłyszałeś - ta postać mówi ,,He comes from Prussia" czyli po naszemu ,,On przybywa z Prus". Swoją drogą to i tak nie wiem, czy nie powinno się bardziej zaakcentować jego polskości...
  12. Fakt, w Kontraktach i BM mogliśmy robić balety w obecności strażników, a dla nich wcale nie wyglądało to dziwnie. Najlepiej ten system działał chyba w drugiej części, choć tam z drugiej strony było nieco zbyt hardkorowo, wystarczyło pokazać się wrogom na 5 sekund, a oni juz często wszczynali alarm. Dlatego ideałem byłby po prostu nieco zładodzony system z dwójki i póki co ten element nie zapowiada się źle.
  13. A ja tam po zobaczeniu tego gejmpleju uspokoiłem się. Mogło być różniem, twórcy mieli możliwość pójścia po najmniejszej linii oporu i zrobić kalkę najnowszego Splinter Cella, a tymczasem to wciąż stary dobry Hitman, tylko, że z paroma nowymi rozwiązaniami. Przede wszystkim wciąż widać, że poziomy nie są liniowe i będzie przynajmniej kilka sposobów na ich przejście i nawet gdyby ta misja z pokazu miała być tą z np. środka gry, a nie treningową, to i tak twórcy nie mieliby się czegoś wstydzić pod tym względem. Podoba mi się też, że większy nacisk położono na skradanie się i zwiększono umiejętności ruchowe naszego gieroja, to też powiększy ilość dróg dojścia do celu, w porzpednich częściach ruchy 47 były raczej ograniczone. Nie narzekam nawet ta utratę naszego standardowego ekwipunku, czyli garoty i innych tego typu gadżetów na rzecz przedmiotów znajdowanych doraźnie w czasie gry, zwiększy to dynamizm i zmusi graczy do myślenia, czytania otoczenia, niczym faktyczny zaszczuty płatny morderca z doświadczeniem. Wciąż jednak grę będzie można przechodzić na modłę poprzednich części, czyli zwykle po prostu bawić się w przebieranki, a nawet to zostało rozbudowane. BTW, to o co chodziło z tym takim wyblakłym spowolnieniem przy mijaniu incognito strażników? To jakiś specjalny tryb, obok tego ,,zmysłu hitmana", w którym przeciwnicy nas wolniej rozpoznają? A sam wspomniany ,,zmysł hitmana" też mi nie wadzi, skoro będzie dostępny tylko na niższych poziomach trudności, to nie widzę problemu, bo hardkorowcy nie będą z niego korzystać, a każuale dzięki temu może też zaczną się bawić w skradanie, a nie tylko przechodzenie gry metodą ,,na Rambo". Dlatego zamiast sie martwić i narzekać na marność świata nie mogę doczekać się premiery
  14. Ja tam nie rozumiem ludzi, którzy w Hitmana grają jak w zwykłego shootera, przecież cały smak gry polega właśnie na zabiciu (ale ja i tak zawsze starałem się ich raczej czymś obezwładniać - strzykawki itp.) maksimum kilku kluczowych strażników, żeby zdobyć ich przebrania i po cichu realizować cele. Chcę się poczuć jak Leon Zawodowiec, a nie jak Rambo Też inna sprawa, że jako strzelanka gra sprawdza się bardzo letnio, głównie przez ,,mądre inaczej" AI, które każe po wszczęciu alarmu wszystkim strażnikom zlatywać się na nasz kark, czy raczej prosto pod wycelowaną w nich lufę gotowego do strzału karabinu z pełnym magazynkiem, co po kilku minutach kończy się pokojem pełnym stosów trupów. Druga część faktycznei była sporym krokiem naprzód w stosunku do jedynki, choć mi do gustu nie przypadły miejscówki naszych misji, czy raczej ich specyfika kulturowa - na serio łysy śniady facet o typowo białych rysach twarzy z kodem kreskowym na potylicy nie będzie się wyróżniał z tłumu, gdy przebierze się w ciuchy jakiegoś miejscowego bodyguarda, zwłaszcza gdzieś na Bliskim Wschodzie, czy np. w Kuala Lumpur? Chciałbym też nieco napisać o Krwawej Forsie - całkiem udana część, choć moim zdaniem szczytem ,,hitmańskości" była część trzecia (no może pewien minus za kopie misji z I części). Fajnie, że wreszcie, niczym w jedynce, dostajemy kasę za wykonywanie zadań, a w dodatku możemy za nią modyfikować nasze wyposażenie, a nie kupować amunicję, choć ten patent, z samodzielnym wykupywaniem broni i amunicji do niej był w pierwszej części całkiem klimatyczny. Niestety ogrokmny minus za redukcję w arsenale naszego hitmana, Kontrakty miały naprawdę ogromny, zresztą nawarstwiający się już od wcześniejszych odsłon, arsenał, a tymczasem tu dostajemy może 1/3 tego. Zresztą z tym apgrejdowaniem giwer też nie jest tak fajnie, bo możemy kustomizować tylko niektóre egzemplarze ,,firmowe" naszego bohatera. W kwestii misji jest całkiem fajnie, zwłaszcza podobała mi się ta, gdzie musieliśmy zlikwidować bossa mafi będącego pod rządowym programem ochrony świadków, choć i zadanie w operze miało wiele fajnych dróg rozwiązania - próbował ktoś np. przebrać się za ,,egzekutora" na scenie naszego śpiewaka-celu i samemu go zastrzelić z ostrej już tym razem amunicji? Muzyka trzyma oczywiście wysoki poziom (choć i tu bardziej podobała mi się elektronika poprzedniej części), za to razi mnie nieco nazbyt komiksowa (zwłaszcza w modelach postaci) grafika, która nie pasuje do tak poważnej gry. Zobaczymy, co nam twórcy wysmażą przy premierze nowej odsłony. Oby tylko gra nie padła ofiarą każualizacji, bo nie zniosę upadku kolejnej tradycyjnie hardkorowej serii.
  15. Mnie to nie przeszkadzało, a wydawało się wręcz naturalne. Był młodzieńcem który lubił zabawę. Może i z ,,nieopierzeniem" na początku muszę się zgodzić, faktycznie całkiem nieźle ukazano jego przemianę z romansującego na prawo i lewo podlotka (dobrze widać to na egzekucji na młodym Pazzim i późniejszych, już ,,profesjonalnych")) do dojrzałego mistrza assasynów, ale dalej mierzi mnie jego ,,kodeks honorowy". Nie pamiętam, czy w ACII, czy Brotherhoodzie sam stwierdza, że wierzy w ludzi, a mimo to nie ma najmniejszego problemu z zabiciem setek szeregowych strażników przeciwnika, byle tylko osiągnąc swój cel. W pewnym momencie po zabiciu kluczowej rozmowy, w czasie ,,rozmowy w Matrixie" mówi umierającemu coś w stylu ,,idź na spotkanie ze swoim Bogiem" - ja rozumiem, że Asasyni to zawsze była grupa ludzi poszukujących prawdy absolutnej itp., ale jednak śmieszy mnie ateizm gościa, który najpewniej sam był wychowany na wierzącego, żył w czasach, gdy praktycznie (no, poza asasynami i templariuszami ) ateiści nie istnieli i w dodatku jest jeszcze przed rozmową z Minewrą, dlatego nie może wiedzieć, jak faktycznie ma się religijnośc ludzi do faktów. Zresztą cała fabułą w wielu miejscach robi się tak nadęta, że aż nie chce się jej śledzić. A już szczytem szczytów kiczowatego patosu były dla mnie pierwsze słowa matki Ezio w Brotherhoodzie. Zaś sama końcówka ACII, gdzie wypuszcza Borgię, żeby tylko data jego śmierci zgadzała się z tą rzeczywistą, też nie jest zbyt poważna.
×
×
  • Create New...