Skocz do zawartości

theconverse

Forumowicze
  • Zawartość

    867
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Komentarze blogu napisane przez theconverse


  1. @Sarcastic: Właśnie dlatego zauważyłem, że odnoszę się tylko do tego co sobą poprzez blogowy wizerunek prezentujesz. A co się tyczy negatywnego wizerunku to właśnie on bardziej zwraca uwagę. Stąd kreowania się na kogoś takiego wzbudza zainteresowanie. Po co więc miałbyś to robić? To proste! Właśnie dlatego, żeby stać w centrum skierowanych na Ciebie spojrzeń. Według mnie to całkiem dobry powód dla osób pewnego typu. Natomiast jeśli idzie o podejście do kobiet, które ponoć sam preferujesz, całkowicie jest mi ono obce. Ale moment! Zakładam, że jednak nie o kobietach piszemy, a co najwyżej nastolatkach, prawda?


  2. @Sarcastic: Wybacz, ale miałem doświadczenia z podobnymi Tobie osobami, co pozwala mi sądzić, że Twój publiczny wizerunek jest jednak przerysowany. Pewnie dlatego, że taki był Twój cel. Możesz mi teraz słusznie zarzucić, że wypowiadam się o Tobie, a w końcu Cię znam. Zgoda, ale pamiętaj, że to właśnie Ty sam pozwoliłeś mi tak Ciebie postrzegać. No i niestety młody wiek działa w tym przypadku na Twoją niekorzyść. :happy:


  3. Jak na moje ukryte za okularem oko, publicznie i celowo uzewnętrznione mówienie o sobie w jakichkolwiek kategoriach, a więc zarówno tych pozytywnych (fantastyczny, ciepły i życzliwy), jak i tych negatywnych (drań, warchoł, niezwykle utalentowany wokalnie kabanos) jest oznaką życzeniowego myślenia na temat własnej osoby. Dla przykładu: Prawdopodobnie potrafię ładnie składać literki w zdania, więc czynię to w miarę możliwości. Być może jest to bliskie prawdzie. Z drugiej strony jestem beznadziejnie nieutalentowanym fotografem, ale krzyczę: Patrzcie! Patrzcie! Jakie mam genialne zdjęcia! Oznacza to, że chciałbym być profesjonalistą, ale póki co tylko mogę chcieć. Jak ktoś już wcześniej wspomniał - pozowanie na kogoś. Tak to często z tymi domorosłymi "draniami" bywa.


  4. @Sarcastic: Również witam, ale ten fragment o znakomitej osobistości to można chyba jednak wykasować. :wink: Odnośnie udawanego cierpienia to bywa ono bardzo skutecznym mechanizmem obronnym. Przypuśćmy, że kobieta zaplanowała tak zwane "zaliczenie" pewnego faceta. Oboje podejmują pewną grę, w której każda ze stron uważa się za drapieżnika. Nagle mężczyzna się wymyka, więc kobieta przyjmuje smutną minę, z jej oczu płyną łzy, a świat dookoła przybiera dziwnie czarno-białe barwy. Mężczyzna jako, że jest draniem postanawia skorzystać z sytuacji i kłamiąc, że wszystko będzie dobrze "zalicza" wcześniej szlochającą panią. Czuje sie zdobywcą i zwycięzcą, gdy zaraz po upojnie spędzonej nocy słyszy od kochanki: Nie było tak najgorzej, ale jesteś strasznie łatwowierny. A teraz wyjdz, muszę przygotować się na spotkanie z kolejnym tobie podobnym "podrywaczem". Niby każde z nich osiągnęło swój cel, ale męskie ego jakby dostało troszkę po czterech literach, prawda? Stąd uważam, że paradoks drania to przewlekły brak pewności co do tego kto pociąga za sznurki. Oczywiście można oszukiwać się, że jest się panem sytuacji, ale co innego może robić drań jeśli chce nadal w lustrze widzieć tego drania właśnie.


  5. Jakoś tak mnie napadła myśl, że istnieje jeszcze coś, co sam nazwałbym paradoksem drania. Podstawowe pytanie to: Czy faktycznie kobiety ulegają takim mężczyznom, czy tylko same są na tyle wyrachowane, że pozwalają im uważać się za wykorzystujących, a nie wykorzystywanych. Masz pewność, że nie jesteś tym drugim? Niestety, ale draństwo działa w obie strony i według mnie kobiety swoje podboje zachowują dla siebie, gdy mężczyźni pragną publicznego uwielbienia i miłych słów - typowe męskie ego.

×
×
  • Utwórz nowe...