-
Zawartość
867 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez theconverse
-
Bo niekiedy jest tak, że coś strzeli mi do głowy.
wpis blogu skomentował theconverse theconverse w poCONVERSE'ujmy o...
Zrobię, zamieszczę wraz z ostatnim tchem i co dalej? Ktoś je wykorzysta jako swoje własne? -
Bo niekiedy jest tak, że coś strzeli mi do głowy.
wpis na blogu dodał theconverse w poCONVERSE'ujmy o...
Tradycyjnie w tym miejscu winien znaleźć się stosowny komentarz dotyczący oficjalnych już wyników aktualnego WWWeekendowego Konkursu. Jednakowoż sytuacja uległa pewnym zmianom, a konkurs przemianowany został w niektórych kręgach na Wszystkich Was Wyłapiemy i zwycięzców poznamy dopiero jutro. Z tego też względu dziś chciałbym Wam zaproponować, to co miało przypadać na wpisy czwartkowe, czyli odrobina twórczości własnej autora. Zastrzegam tym samym, że to co za chwilę ujrzą Wasze śliczne oczęta niekoniecznie musi sprawiać komukolwiek przy zdrowych zmysłach przyjemność. Ostatecznie będzie to bowiem zdjęcie mnie samego. Ale zanim ten drastyczny pokaz, jeszcze kilka zdań związanych z przygotowaną przeze mnie fotografią. W pewien sposób chciałem by nawiązywała ona do tego co się wydarzyło w temacie konkursu i ukazała poczucie bezsilności związanej z nikczemnymi praktykami pewnej grupki konkursowiczów. Początkowo chciałem nawet pokazać co poniektórym jak bez uciekania się do oszukańczych metod, a nawet jakichkolwiek programów graficznych wykonać - w mojej ocenie - całkiem przyzwoite zdjęcie. Ale, że niebawem czeka mnie niewielka wystawa fotograficzna organizowana przez kilka przyjaznych mi dusz akademickiego światka sztuk wszelakich, muszę przygotować kilka prac i zwyczajnie zabrakło mi czasu na stworzenie czegoś więcej. Dlatego pospiesznie wyszperałem gdzieś na rubieżach mojego dysku króciutki utwór zwany "End of my Destiny" i wzbogacony o wykonane dzisiaj zdjęcie chciałbym go Wam zaprezentować. Tekst jest anglojęzyczny, ale nie podejrzewam by ktokolwiek miał większe problemy z jego zrozumieniem. A nawet jeśli, to zawsze możecie sięgnąć po tak papierowy, jak i elektroniczny słownik. Jak widać theconverse bawi i uczy jednocześnie. Z czasem może nawet będę Was wzruszał i inspirował do wielkich czynów. Ale bez zbędnego już przedłużania. Czytajcie i oglądajcie. A później opiniami się dzielcie. my life was a simple plan waste my days and then do something this night just give up, not fight it was my destiny, my only faith this is the time, I can not wait I pulled the trigger, it can't be stopped it was the end, over and out end of my destiny -
WWWeekendowy Konkurs #29 ? Mutant z Pogranicza ? moim zdaniem
wpis blogu skomentował theconverse theconverse w poCONVERSE'ujmy o...
Różniczkowanie... Już to gdzieś czytałem. -
WWWeekendowy Konkurs #29 ? Mutant z Pogranicza ? moim zdaniem
wpis blogu skomentował theconverse theconverse w poCONVERSE'ujmy o...
Ależ ja to wszystki wiem Mckov. Na dziennikarstwie kilka przedmiotów to prawo autorskie, ochrona własności intelektualnej i podobne, także ta konkretna ustawa to praktycznie lektura do poduszki. Teraz mam kilka dni wolnego, więc zbieram całość dowodów i sprawa pójdzie do przodu. Co z tego wyjdzie, trudno powiedzieć. Ale jakby co poinformuję Was. No i dzięki chłopaki za wsparcie. -
WWWeekendowy Konkurs #29 ? Mutant z Pogranicza ? moim zdaniem
wpis blogu skomentował theconverse theconverse w poCONVERSE'ujmy o...
A jeśli o kradzież zdjęć idzie, to chyba czeka mnie bardzo niemiła sprawa dotycząca właśnie takiej sytuacji. Tylko w moim przypadku zdjęcia trafiły na stronę znanego festiwalu, ale i za moją zgodą z pewnymi warunkami oczywiście. Od ponad roku nie mogę się jednak doprosić o ich podpisanie. Widać prawa autorkie są dziś przestrzegane w specyficzny sposób... -
WWWeekendowy Konkurs #29 ? Mutant z Pogranicza ? moim zdaniem
wpis blogu skomentował theconverse theconverse w poCONVERSE'ujmy o...
Jeśli przyjąć, że był on zdrowy i był w ogóle... -
WWWeekendowy Konkurs #29 ? Mutant z Pogranicza ? moim zdaniem
wpis blogu skomentował theconverse theconverse w poCONVERSE'ujmy o...
Cała zabawa przybiera bardzo zły obrót. A od kiedy powołano konkursowe CBA głosowanie zeszło na dalszy plan. Przypominają mi się czasy polowań na czarownice... -
WWWeekendowy Konkurs #29 ? Mutant z Pogranicza ? moim zdaniem
wpis na blogu dodał theconverse w poCONVERSE'ujmy o...
Twardy to orzech do zgryzienia, gdy wszystkie oczy skierowane są w jedną stronę, a nikt nie potrafi rozsądzić czy baba to, czy chłop. Przyodziany w ulotne obłoki księżyc, jak gdyby od niechcenia dzielił się swoim blaskiem z nietypowym wędrowcem. Był on jednak zadowolony, że tak nikłe światło nie pozwala mu widzieć tego, o czym już od dłuższego czasu cichym, lecz nieprzerwanym szeptem podpowiadał rozum. Nienaturalną wręcz ciszę przeszył piskliwy głos tuż obok ucha: - Co za miejsce, Twardy? ? zapytała jedna z dwóch głów podróżnika. - Bądź cicho ? wycedziła zbyt pospiesznie ta po prawej. - Odkąd minęliśmy tamtą bramę jesteś jakiś dziwny. Co się dzieje? - Orzech, to nie jest dobre miejsce na rozmowy. Wyjaśnię ci to później. Wystarczyło zaledwie kilka minut by wszystkie oczy tułacza dostrzegły furtę podobną do tej, którą mijał gdy niebo miało jeszcze odcień żywej czerwieni. Ta była zdecydowanie bardziej podniszczała, ale zwieńczona u szczytu niespodziewanym napisem. - Cmentarz?! ? wykrzyknął Orzech. - Zgadza się. Tu spoczywają nieprzemyślane pomysły. Czterdzieści trzy chybione koncepcje, które uwielbiają się mścić ? wyjaśnił Twardy, po czym dodał ? A teraz już się nie odwracaj i chodźmy dalej. Jeszcze szmat drogi przed nami? Jestem przerażony ilością najniższych ocen, które dzisiaj wystawiłem. Specjalnie obliczyłem nawet jaką część stanowiły one względem wszystkich konkursowych prac. I tak po wykonaniu tego prostego rachunku otrzymałem aż pięćdziesiąt cztery procenty! Tyle właśnie zdjęć podług mnie nie było związanych z tematem lub w inny sposób zasłużyło sobie na taką notę. Ale i o tych wspomnę w swoim czasie. Wpierw o moich faworytach. Wprawdzie nikt ?dyszki? nie otrzymał, za to dwie prace zakończyły theconverse?owe głosowanie ze statusem ex aequo i punktacją osadzoną na wysokości ósmego szczebelka turniejowej drabiny uznania. Autorami tych dzieł są orzechXIX oraz BAMsE. Gratuluję. Za nimi natomiast uplasował się androgyniczny Alexkaktus, któremu również składam słowa uznania. Dziś o moich typach pozytywnych niewiele, bo inna sytuacja wymaga obszernego komentarza. Na myśli mam tu między innymi prawdopodobnie kolejną już w historii weekendowej zabawy próbę oszustwa. Jako, że nie mogę wyraźnie stwierdzić, czy Materdea dopuścił się haniebnych praktyk, poczekam na werdykt redaktorów. Liczne komentarze w tej sprawie zostają natomiast oficjalnie dopisane do listy wydarzeń związanych z regułą theconverse?a. Istna burza przetoczyła się dziś po konkursowym niebie. Ale co jeszcze mnie tym razem zniesmaczyło? Ano przede wszystkim ilość prac, które spoczywają teraz w moim ogrodowym cmentarzu* zaraz przy tabliczce z napisem nie na temat. Nekropolia, gdzie wszystkie nagrobki przybrały kształt gigantycznych jedynek to deprymujący widok, ale niekiedy pozwala on docenić to co naprawdę jest wartościowe. Ale pozostaje jeszcze jedna nieprzyjemna rzecz, o której ze dwa zdania dodam. Bagra i Jej zdjęcie. Zdanie pierwsze. Bagra, Jej zdjęcie i absolutnie wyprane z rozsądku poczucie smaku. Zdanie drugie i wywód w tym zakresie kończące. A w ramach podsumowania krótka forma? powiedzmy poetycka, na temat dzieci. Dlaczego akurat dzieci? Ponieważ wielu uczestników przejawiło w tym konkursie objawy bycia dziecinnym, w tym niestety negatywnym sensie. Bo choć czasy, gdy piaskownica była najlepszym miejscem zabaw to przede wszystkim beztroska, to gdyby znaleźli się tam dorośli ludzie, to już tylko daleko posunięta infantylność. When I see kids I have fun What a pleasure Use my gun Put all bullets In their flashes Burn all kids And smell the ashes * Pozdrawiam z tego miejsca Czerwonego Kapturka, Babcię i Wilka. -
WWWeekendowy Konkurs #29 ? Mutant z Pogranicza ? głosujemy!
wpis blogu skomentował theconverse theconverse w poCONVERSE'ujmy o...
I odkryć nie chciałem. Niekiedy chętnie bym ją nawet zakrył. Poza tym nie oczekuję, że coś się w tym temacie zmieni. Zwyczajnie opisałem konkretną sytuację jakiej byłem świadkiem. A z systemem głosowania jest jak z demokracją. Ma swoje wady, ale póki co lepszego ustroju nie mamy. Ale po to są czujni obywatele, by wskazywać kto i jak działa przeciwko większości. -
WWWeekendowy Konkurs #29 - Mutant z Pogranicza - przemyślenia
wpis blogu skomentował theconverse theconverse w poCONVERSE'ujmy o...
Z brakiem konsekwencji jest jak z obosiecznym mieczem. Niekiedy więc i przypadkowe ofiary muszą się pojawić. -
WWWeekendowy Konkurs #29 ? Mutant z Pogranicza ? głosujemy!
wpis na blogu dodał theconverse w poCONVERSE'ujmy o...
Niektórzy początku upatrują w chaosie. Ale nawet chaos ma swój ukryty wzór. I zaledwie kwadrans wystarczył, by nieposkromiony chaos obnażył przede mną prawidła rządzące jego istnieniem. Myli się jednak ten, kto wzór ten chciałby postrzegać w oparciu o liczne zmienne, wielce niezależne jakby można było powiedzieć. Schemat jest wręcz prymitywnie nieskomplikowany. Zajrzę tylko w moje popełnione podczas tamtego odkrycia notatki i już spieszę z wyjawieniem wniosków? Najwidoczniej zapiski uległy w pojedynku z moich roztargnieniem, więc dowodzić będę zmuszony bezpośrednio z bezkresnych przestrzeni absurdu, zwanych niekiedy converse?owym rozumem. Włóżcie więc swoje ołowiane kaski, bo zaraz poślę w Waszą stronę twarde dowody. I te są naprawdę wyłącznie moje i całkowicie prywatne, a nie jakiegoś psa, który swoje dowody raczy gubić na trawniku. Kto do tej pory nie domyślił się jeszcze o czym będę prawił, jak najszybciej niech podąża oczami w prawą stronę, jeszcze troszeczkę, jeszcze tylko kilka słów i? Czy to nie oczywiste?! No i tak macie robić, tak główkami potrząsajcie, żeby mnie jakieś wątpliwości nie opanowały. Tak więc słynne konkursowe mechanizmy głosowania. Bez nich konkursy byłyby uczciwe, z nimi są interesujące. Ale na czym polegało samo badanie tego słynnego wzoru? Ano na tym że przesiadując przed monitorem, z oczami ? sztuk dwie ? skierowanymi na rozliczne konkursowe twory, śledziłem noty wystawiane przez uczestników. Pewna prawidłowość ujawniła się bardzo szybko. Otóż, każda następna osoba, która brała udział w głosowaniu wykazywała się godną naśladowania lojalnością wobec własnego dzieła. Dzięki temu uczestnicy, którzy nie zostali jeszcze ocenieni, a właśnie wtargnęli na ten poligon, gdzie bardzo łatwo można zostać rażonym śmiertelną jedynką, mogli ujrzeć swoje ?cudowne dziecko? na pierwszym miejscu. Ale jak mówią mędrcy spod sklepu z asortymentem wytrawnym, choć na każdą kieszeń (niekiedy nawet na tę dziurawą), to co dobre od ust nam odbiorą. Tak i tutaj. Chwila chwały i ledwie jedno odświeżenie turniejowej strony wystarczyło, by usłyszeć jakże bolesny dźwięk upadku. Często upadku bardzo długiego, bo na samo dno. Noty zaś pośredniego charakteru trafiały się także, więc sytuacja nie była aż tak skontrastowana. Ostatecznie bowiem z czerni i bieli utworzona została bezpłciowa szarość. A wśród niej i mój komiks. Jakże los bywa przewrotny, gdy postanowił podsunąć mi pomysł tytułu dla moich obrazków. Zdecydowanie brak litości był bardzo widoczny podczas tych kilkunastu pierwszych minut głosowania. Ale na tym nie koniec raportu mojej wybiórczej spostrzegawczości. Piszę wybiórczej, bo czasem nawet i ja muszę zamrugać oczyma. Jako, że podzieliłem się moją obserwacją z forumowiczami, zaraz po tym mój profil został odwiedzony przez kilka osób. Spora ich część należała do podpatrzonych wcześniej lojalistów wobec sztuki. Chyba nie wpadli na kawę i ciasteczka. Chyba byli z kontrwywiadu. Spodziewałem się zatem akcji dywersyjnych, by pokazać mi gdzie jest moje miejsce, ale niestety siły spod znaku sobie-dam-najwyżej-tobie-dziś-zaniżę zawiodły. A może tylko wyczekują odpowiedniej chwili? Jeszcze jedna opcja przychodzi mi na myśl. Ale raczej mało prawdopodobna, więc niech idzie sobie dalej, bo ma ciężkie buty i mi głowę niepotrzebnie depcze powodując nieznośną migrenę. Ale podzielę się nią z Wami. Pisząc tego bloga stawiam się jakby w roli dziennikarza, który relacjonuje rzeczywistość. Relacja taka ma często potężną siłę sprawczą. Może więc to strach przed czwartą władzą zadecydował o zdjęciu palca ze spustu wymierzonego we mnie? rabarbaru! Przecież nie mogłem zakończyć tego zbyt poważnie. -
WWWeekendowy Konkurs #29 - Mutant z Pogranicza - przemyślenia
wpis blogu skomentował theconverse theconverse w poCONVERSE'ujmy o...
Dopiero teraz, ale wcześniej nie znalazłem sposobności by odpisać. Zgadzamy się co do postrzegania tematu i chybionych realizacji ze strony niektórych uczestników. To już wiemy. W temacie penisów już też wszystko zostało powiedziane. Ale dobrze, że zwróciłeś uwagę na to jedno zdjęcie. Moja pierwszą reakcją po jego zobaczeniu była bardzo szeroko rozwarta paszcza oraz bardzo nienaturalnie osadzone gałki oczne przywodzące na myśl obraz wielkiego niedowierzania. Ale czy jest to akurat czyn zakazany, tutaj wolę się nie wypowiadać, bo moje kompetencje na to nie pozwalają. Ale jak najbardziej rozumiem co masz na myśli. No i faktycznie udział w tym dziecka... Z jednym jednak zgodzić się nie mogę. Uważam bowiem, że postacie tyranów i ludobójców za mocno zostały osadzone w ludzkich wyobrażeniach jako osoby okrutne i zasługujące na potępienie, ale jednak traktowane z dystansem charakterystycznym nawet dla swoistego respektu, czy też szacunku. Takie spaczenie w postrzeganiu świata. A takiego podejścia nie potrafię zaakceptować. Nie stawiajmy mentalnych pomników takim ludziom. Sprowadźmy pamięć o nich na ziemię, by tam obrzucać ich błotem i opluć gęstą śliną. Czasem drwina jest takim właśnie błockiem. Tylko jedna uwaga w związku z tym. Opluwać poprzez ironię trzeba umieć i wymagane jest wówczas poczucie umiaru. Tutaj tego zabrakło. Chciano wytknąć coś palcem, ale nie zauważono, że palec ten skierowany prosto w lustrzane odbicie. Efekt jest wiadomy. Sprawa druga, czyli martwe prawo, ale prawo. Wydaję mi się, że z tym nie używaniem programów do obróki graficznej jest jak z uciszaniem rozrywkowych studentów na wykładzie. Dopóki profesor zwraca im uwagę, zachowują się możliwie spokojnie. Wystarczy jednak, że nauczyciel opuści na moment aulę, gdy powróci, zamiast notatek i podręcznikow zobaczy podręczną ruletkę, stół do pokera i tańczącą na katedrze zdecydowanie roznegliżowaną prymuskę. Wiadomo przecież, że gdy nie ma kota, to... No właśnie. Także słowa o dodaniu wyłącznie napisów to jak dla mnie pusty frazes, który ma stwarzać iluzję uczciwości panującej pośród konkursowiczów. Ale może to i słuszne by o tym przypominać w myśl, iż zrobić coś bez większego efektu jest lepiej, aniżeli nie robić nic. Stwarza to jednak bardzo ciekawą okazję, by spróbować przedstawić zdjecie poddane wszelkim zabiegom upiększającym, ale na tyle sprawnie, by nie raziło to w oczy. A tajemnice zdradzić dopiero po ogłoszeniu wyników. Może kiedyś... -
WWWeekendowy Konkurs #29 - Mutant z Pogranicza - przemyślenia
wpis blogu skomentował theconverse theconverse w poCONVERSE'ujmy o...
Staram się, staram. A komentować nie ma komu. Do tej pory. -
Za oknem jeszcze ciemno, ale godzina raczej taka, że niedługo wypadałoby wstać. A ja jeszcze nie zdążyłem się położyć. Ale daję Wam oto moje małe dzieło! Tradycyjnie prezentuję komiks, którego bohaterem tym razem jest... Dla niektórych może to być kwestia sporna, czy postać przeze mnie odtworzona jest faktycznie mutantem. Ale jak właśnie tak postrzegam Pogranicze, jako możliwość balansowania pomiędzy konwencjami. Ale dość tych słów, niech teraz przemówią obrazy! Komiks NO MERCY/ER jest nietypowy jeszcze z jednego względu. Otóż pierwszy raz tworząc historię obrazkową musiałem wspomóc się zaawansowaną techniką podczas umieszczania tekstów narracji. Do tej pory rolę taką pełniły odpowiednio umieszczone kartki papieru. Tym razem pozwoliłem sobie na dopuszczalną opcję dodania napisów. Nie jestem z tego powodu dumny, ale niestety nie mógłbym podzielić się moją pracą, gdyby nie takie pójście na skróty. Jeśli jednak Redakcja nie dopuści komiksu do konkursu, zrozumiem. A teraz pora pójść spać. Choć na chwilkę. PS. Uprzedzając ewentualne pytania dotyczące tego, czy moje zdjęcie ma związek z tematem... Ma, wyjaśniłem to już powyżej. I nie dyskryminowałbym prac innych, które w moich oczach są nie na temat, gdyby twórcy zechcieli użyć odpowiednich argumentów.
-
WWWeekendowy Konkurs #29 - Mutant z Pogranicza - przemyślenia
wpis na blogu dodał theconverse w poCONVERSE'ujmy o...
Mózg mi się mutu? gotuje, gdy patrzę na te zdjęcia. Jak tradycja nakazuje, wstępnie w tym oto wprowadzeniu spieszę donieść, bo dobry donos swą wartość ma, iż pisząc te słowa odnosić się będę wyłączenie do prac zgłoszonych do godziny dwa jeden dwukropek trzy zero. Ale zdjęcia konkursowe to tylko część atrakcji towarzyszących weekendowym turniejom. Najczęściej to nie scena, lecz to co przy niej bywa najciekawsze. I tym razem nie zauważyłem większych odstępstw od tej reguły. Swoją drogą Mckov ma swoją dyrektywę, więc może ja będę miał regułę właśnie. Będzie ona dotyczyć nietypowych zachowań i sądów, które ujawniać się będą w komentarzach zamieszczanych w konkursowych tematach. A jeśli tak postrzegać to moje prawidło to chciałbym kilka zdań napisać o pewnej osobie, która spełniła w dniu wczorajszym wszelkie kryteria dotyczące zakwalifikowania pod tę specjalną zasadę. Ale o tym troszkę później. Teraz o tytule. Dlaczego taki? Oto i odpowiedź. Praktycznie już od początku podziwiania zdjęć prezentowanych przez forumowiczów towarzyszyło mi bardzo nieprzyjemne wrażenie, że coś jest nie tak. Wpierw było to delikatne klepanie po ramieniu, by po chwili zmienić się w uporczywe poszturchiwanie, a ostatecznie w zdzielenie mnie biurkową lampką w kształcie obmierzłego kartofla. Można powiedzieć, że to traumatyczne przeżycie pozwoliło mi ujrzeć wszystko w zupełnie nowym świetle. Wtedy też zakrzyknąłem przeraźliwie: To się w pale nie mieści! Bo trzeba Wam wiedzieć, że nawet pyta szlacha2 nie jest tak wielka, jak ogromna była rozbieżność poglądów co poniektórych konkursowiczów i moich, a dotyczących tego czym są lub nie są mutacje. Nie muszę się nawet dłużej zastanawiać, by stwierdzić, że mutacje to na pewno nie maska przeciwgazowa lub spawalnicza na twarzy. To również nie karabin w dłoni, ani też nietypowe sprzęty wyszperane gdzieś w ciemnej piwnicy lub innych śmietnisku. Dlatego wszelkim postapokaliptycznym ?mutantom? mówię stanowcze NIE. Nie obchodzi mnie, że potraficie dokonywać rzeczy niezwykłych, bo ja tego nie widzę na Waszych zdjęciach. Tutaj nie ma nawet mowy o pewnej umowności związanej z konwencją, bo ta umowność jest tak bardzo niewyraźna jak pan Mietek w niedzielny poranek. A wspomnieć należy, że pan Mieczysław to nie byle kto, lecz sam Wielki Degustator Malinowej Ekstazy i jeśli jest niewyraźny, ma ku temu ważne powody. Inna kategoria to twory stworopodobne, które miały do czynienia więcej z pistacjami niż z mutacjami, znaczy jakieś takie w odcieniach zieleni były. Menażeria potworków, która brawurowo zbiegła z cmentarza to dla mnie również jakby nie ta bajka. Ale to i tak jeszcze nie koniec tej parady zaprzepaszczonych starań i zmarnowanych pomysłów. Albowiem rozstąpiły się niebiosa i oczom naszym ukazał się myśliwy nie z tego świata. Pan jest obcy, pan tu nie pasuje. Statek pan zawróci i proszę polować na innej planecie. I poleciał? tylko rozstępy na niebie zostały. Na szczęście nie zabrakło także zdjęć, które nie próbowały uciekać poza ramy tematu. Ale by nikogo specjalnie nie faworyzować, nie napiszę nic więcej. I na to przyjdzie odpowiednia pora. Zaraz po tym jak wezmę udział w głosowaniu. Jako, że czas już kończyć, jeszcze dwa zdania w kwestii reguły theconverse?a. Gagazehn i Jej upór w próbie wytłumaczenie mi, że nie mam racji. I jak tu Jej nie wyróżnić, gdy na moich oczach polemizowała praktycznie sama ze sobą. Wpierw na swój własny sposób przedstawiała moje argumenty, które tak naprawdę moimi nie były, a później bardzo starała się owe dowody zagłuszyć zarzutami, jakobym był nadwrażliwy. No, ale to przecież ja starałem się wywołać kłótnie i narzucić swoją wolę innym. Zawsze uważałem, że pewien typ nadwrażliwości potrafi być atutem, gdyż pozwala dostrzegać więcej niż wszyscy wokół. Dar ten w przypadku Gagazehn jest najwidoczniej tak silny, że nawet bohater pewnej popularnej ostatnio reklamy musiałby się zawstydzić. Tutaj pragnę postawić kropkę, co niniejszym czynię. -
Ten bez domu, ten bez marzeń...
wpis blogu skomentował theconverse theconverse w poCONVERSE'ujmy o...
Nawet jeśli tylko jedna osoba sobie przypomni, warto było. To troszkę tak jak z piractwem tępionym przez Smugglera. Wystarczy jedna osoba... -
Ten bez domu, ten bez marzeń...
wpis blogu skomentował theconverse theconverse w poCONVERSE'ujmy o...
I właśnie dlatego piszę. By ktoś po przeczytaniu chociaż przez moment się zastanowił. Ale przede wszystkim by rozpocząć dyskusję, bo dopiero wtedy ludzie zaczynają myśleć, analizować. Kontakt z drugim człowiekiem zawsze nas zmienia w pewnym stopniu. A ja chcę zmieniać się razem z Wami. -
Zanim tekst właściwy, kilka słów wprowadzenia. Gdy zakładałem swojego bloga, domyślnie postrzegałem go jako miejsce przeznaczone na komentarze związane z WWWeekendowymi Konkursami. I póki co, taki ma on głównie charakter. Ale przyjąłem również, że zawsze dwa z siedmiu wpisów będą traktowały na tematy całkowicie inne. Można powiedzieć, że takie życiowe i dotyczące każdego, ale opisywane jednak z mojej perspektywy, z wszystkimi tego wadami i zaletami. I tutaj muszę przyznać się do poczucia ogromnej pustki, która przez cały dzień nie pozwalała mi zadecydować czym chciałbym się z Wami podzielić. I tak godzina po godzinie coraz to bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że będę zmuszony te kilka zdań poświęcić sytuacji jaka się dziś przytrafiła, a która tyczyła się sporu odnośnie zdjęć konkursowych. Zainteresowanych odsyłam do odpowiedniego wątku na stronie głównej*. Wydarzenie to ciekawe i według mnie wymaga szerszego opisania. Może więc zajmę się tym jutro, choć wolę niczego nie obiecywać. * http://www.cdaction.pl/news-9765/wwweekend...pogranicza.html Tym razem chciałbym, żeby Wasze spojrzenia powędrowały w zupełnie inną stronę. Poniżej będziecie mogli zapoznać się z czymś, co przypomina tekst dziennikarski, być może nawet reportaż. Nie dotyczy on jednakowoż konkretnej osoby lub sytuacji, ale stanowi pewien obraz rzeczywistości, z którym zapewne każdy z nas kiedyś miał styczność. Niech moje słowa będą zaledwie zarysem tego, co sami bardzo wyraźnie dostrzegacie. A może dopiero zaczniecie zauważać. Tyle ode mnie. Teraz o tym bez domu, o tym bez marzeń? Sznurek rozgrzanych popołudniowym słońcem samochodów przesuwał się powoli, brnął mozolnie od świateł do świateł. Jak zawsze o tej porze. Ludzie przyklejeni do szyb swoich pojazdów wypatrywali przed sobą własnych domów, oczekującej z obiadem rodziny. Zaraz obok stoi przystanek, taki zwyczajny, z krzywo przyklejoną reklamą modnego pisma dla panów. Tłum czekających, każdy zajęty swoim własnym życiem. Nikt nie zauważa, a może nie chce zauważyć jego? tego bez domu. Ich uwagę zwraca dopiero upadająca z niestosownym brzękiem pusta aluminiowa puszka. Jeszcze chwilę temu zawieszeniu w bezruchu własnych przemyśleń powoli odwracają głowy, wymierzają spojrzenia na tego, który śmiał im przeszkodzić w bezgłośnym oczekiwaniu na spóźniony już kwadrans autobus. Rozgarniane w chwilowym szale śmieci lądują obok śmietnika. Trzask tłuczonego szkła przenika wszystkich wokół. Patrzą z niesmakiem na tego? szczura, brudasa, na tego łazęgę. Tak o nim mówią. Eleganckie panie odwracają się z wymalowanym na twarzy zażenowaniem, młodzi chłopcy wytykają palcami. Jednak miejska wrzawa zagłusza, całkowicie pokrywa po cichu ronione łzy zgarbionego mężczyzny. Niektórzy nie mogą zrozumieć, że ten aluminiowy skarb może być czyimś ciepłym posiłkiem, kolejnym dniem. Nie potrafią zobaczyć w tym zbieraczu człowieka, takiego jak oni sami. A on jest taki sam, a przynajmniej był jednym z nich jeszcze kilka miesięcy temu. Pracował w dużej firmie. Nie, nie był tam nikim szczególnie ważnym. Pracownik zdecydowanie średniego szczebla. Ale wtedy prowadził godne, dostatnie życie. Miał do kogo wracać po pracy. Piękna żona zawsze na niego czekała, dzieci wypatrywały jego powrotu przez małe okienko w kuchni. Stało się. Firma zbankrutowała. Zaczęło brakować pieniędzy. Żona przyzwyczajona do wygód i drogich prezentów znalazła to u innego. Dzieci zabrała ze sobą. On został sam. Choć nie, była z nim jeszcze jego towarzyszka, ruda kotka Lilit. Przyjaciół nigdy nie miał, nie miał na nich czasu. Rodzice odeszli już kilka lat wcześniej. Załamał się. Jego imię jest nieistotne. On sam mówi, że już nie potrzebuję imienia. Dziś i tak nie jest ono nic warte, nie nakarmi go. Gdzie teraz mieszka? Nigdzie i wszędzie zarazem. Śmieje się, że jest trochę jak obozowicz, bo zawsze ma ze sobą ogromy plecak, a śpi tam, gdzie go nogi poniosą. Dnie spędza w centrum miasta, bo tam zawsze można znaleźć coś na handel, może nawet jakieś jedzenie dostanie. Wieczorami wraca do swojego obozowiska, na skraju miasta. Ze starych aluminiowych rurek, podziurawionego koca i kawałka blachy zrobił sobie lokum. Spogląda w niebo, uśmiecha się i chwali pogodę, mówi, że teraz ciepło, nie marznie nocami. W zimie pomysł z leśna altanką by się nie sprawdził. Kiedy mróz bezlitośnie kąsał, udawał się do noclegowni. Jest ich kilka, niczym szczególnym się nie różnią. Są po prostu ugrzane i ciasne. Teraz nie chce się tam pojawiać. Nie umie patrzeć na takich jak on, widzi wtedy samego siebie, swoje dawno temu utracone życie. Dlaczego zgodził się porozmawiać, pokazać trochę własnego świata? Powiedział, że lubi przebywać z młodymi. Tylko oni kojarzą mu się z czymś miłym, z własnymi dziećmi. Nie ma już z nimi kontaktu. Chciałby mieć, ale woli, żeby one pamiętały go takiego jakim był kiedyś, kimś kogo oczekiwały z niecierpliwością. Nie takiego dziada, jakim się stał. Po chwili mówi, że to dobrze mieć marzenia i całe życie by do nich dążyć. To jest prawdziwe szczęście. Po tych słowach odwraca się, zarzuca swój wielki plecak na ramię i na odchodnym dodaje: Ja już swoje przeżyłem. A marzenia? Te zostawiłem w swoim starym domu?
-
WWWeekendowy Konkurs #29 ? Mutant z Pogranicza ? zaczynamy!
wpis blogu skomentował theconverse theconverse w poCONVERSE'ujmy o...
Największa pyta oddycha beztlenowo, a dodatkowo potrafi podtrzymać przy życiu właściciela tylko i wyłącznie siłą woli. To nowe pokolenie mutantów tak ma. -
WWWeekendowy Konkurs #29 ? Mutant z Pogranicza ? zaczynamy!
wpis na blogu dodał theconverse w poCONVERSE'ujmy o...
theconverse pyta: czym jest największa pyta świata? To niewiarygodne, ale prawie bym zapomniał, że trzeba dziś napisać te kilka akapitów na temat świeżego jeszcze konkursu. Widzę, że Was jednak nie oszukam. Przecież to oczywiste, że już od samego rana czekałem na ten moment. Niestety w życiu każdego mężczyzny są takie chwile, że trzeba ogarnąć własne królestwo z wszelkiego rodzaju plugastw. Dla jednych będą to więc hordy orków, dla innych oddział zaciekłych bojowników o zdecydowanie poszlakowanej opinii. Mój wróg przybrał zaś nietypową formę brudu, kurzu oraz ogólnego nieuporządkowania. Znaczy sprzątałem swój pokój. A piszę dopiero teraz, bo o zgrozo, naszło mnie, by wyczyścić klawiaturę. Każdy klawisz z osobna. Szaleństwo ma ponoć różne oblicza. Ale o konkursie miałem pisać, więc i do niego przejść pora. Cóż ja sądzę o temacie? Bardzo mi się on spodobał. To tak w wielkim skrócie. Bo w rzeczywistości, za każdym razem, gdy tylko zaprezentowany zostanie motyw przewodni aktualnej zabawy przełączam się na tryb wzmożonego główkowania. Wyznaję zasadę, że jeśli już chcę stawać w szranki z innymi forumowiczami, muszę się należycie przygotować. Wpierw trzeba obmyślić główną koncepcję, co nie jest takie znowu najprostsze. No chyba, że chcę opublikować swoją pracę już w kwadrans po ogłoszeniu fotograficznego turnieju. Ale do takiej postawy mam tak daleko, że musiałbym te słowa napisać już wczoraj, byście mogli je teraz przeczytać. Kiedy coś już mi zaświta w głowie i mam pewność, że przez przypadek nie przystawiłem sobie właśnie włączonej latarki do ucha, staram się doszukać drugiego dna podanego tematu. Być może nie trzeba pokazywać czegoś wprost, by nadal było to związane z tematyką. Zdjęcie takie jest w mojej ocenie atrakcyjniejsze, ale może się zdarzyć nieprzyjemna sytuacja, gdy nikt prócz autora nie ma pojęcia co na tym zdjęciu można zobaczyć. Bo i dobry pomysł można przedawkować. Dlatego zapamiętajcie. Jak dobry by artysta nie był, jeśli zaczyna bełkotać, to nie przez to, że jest takim geniuszem i nikt go nie rozumie. On po prostu zaczął bełkotać. Ale nie tylko nadmiar jest niewskazany. Niedobór bywa równie tragiczny w skutkach. A więc kilka zdań o trudnej sztuce zachowania równowagi. Zdecydowanie spodziewałem się zobaczyć zdjęcia wykorzystujące dłuższy czas naświetlania. To sprawdzony sposób na stworzenie czegoś nienaturalnego i niezwykłego. Niekiedy może i nawet zmutowanego. Ale czy naprawdę chcielibyście poznać mutanta, który swoje podwójne członki zawdzięcza nie olbrzymiej dawce promieniowania, ale prostej sztuczce z aparatem? Nie musicie odpowiadać. Ale wspomniałem o członkach. No tak? I tutaj mistrzowski wręcz poziom osiągnął niejaki szlacha2. Jego zmutowany organ może i nie występuje w podwójnej ilości, ale na pewno jest największym jaki świat widział. Dla mnie to jednak bardziej peNIC, niż największa pyta świata, jak zapewnia dumny właściciel. I faktycznie to musi być straszne, mieć takiego dużego. Z tego przerażenia można sobie wręcz w łeb palnąć. Najlepiej takim właśnie ogromnym penisem. Prosto w czoło. Na szczęście inni penisy mają najwidoczniej w optymalnych rozmiarach, bo krew dopływa im także do głów i nie przedstawiają takich wybitnych dzieł. Pierwotnie chciałem w ramach tego wpisu podzielić się kilkoma spostrzeżeniami odnośnie mutantów, z jakimi spotkałem się na kartach książek lub komiksów, ale i w filmach oraz oczywiście grach. Bo tych przecież nigdy tam nie brakło. Ale powstrzymam się od tego. Nie chciałbym Wam odbierać przyjemności z dokonania czegoś z własnej inicjatywy i w oparciu o własną wizję. Z drugiej strony jestem najzwyczajniej ciekaw jak zinterpretujecie dwa istotne słowa związane z konkursem. Szczególnie to drugie - Pogranicze - może przynieść interesujące rezultaty. A zatem powodzenia wszystkim. Jeśli czas pozwoli to i ja zaprezentuję zmiany jakie zaszły w moim DNA. A, że zaszły to pewne. Bo my, pokolenie ?86 tak już mamy. PS. Czy Wy także uważacie, że mutacją w przypadku kapero nie jest druga głowa, ale to, że w dodatkowym zestawie oczu żyłka pękła? -
W grafomańskim raju, gdzie wszyscy mnie czytają.
wpis blogu skomentował theconverse theconverse w poCONVERSE'ujmy o...
W sumie to pojęcia nie mam i nie pamiętam. Jakoś kiedyś do głowy wpadło i tak tam tkwi do dzisiaj. -
W grafomańskim raju, gdzie wszyscy mnie czytają.
wpis na blogu dodał theconverse w poCONVERSE'ujmy o...
Dziś będzie troszkę z innej beczki. Głównie dlatego, że według mojego planu czwartki mają służyć pisaniu o wszystkim, ale bardzo często to właściwie o niczym. Ot takie tam twory grafomana. Chyba, że jednak coś mnie skłoni, by przebranżowić ten dzień na coś bardziej konkretnego. Czas pokaże. ? propos czasu, to bodaj w zeszłym roku zdarzyło mi się uczestniczyć w zajęciach ze stylistyki. Całkiem to ciekawe, nie mogę zaprzeczyć. A z racji tego, że już dziś rozpocząłem weekend, postanowiłem w formie relaksacji i odpoczynku od poważnych spraw związanych z konkursami, zaprezentować Wam dwa krótkie teksty. Związek ich ze stylistyką jest taki, że każdy z nich traktuje o różnych typach spraw z życia codziennego, ale opisane zostały one w totalnie nieodpowiedni sposób. Jeden będzie o umieraniu, drugi zaś o? Przeczytacie, to zobaczycie. Piszę o tym także dlatego, że bardzo często zdarza mi się spotykać z czymś podobnym w mediach. Również tam dochodzi do nadużyć w kwestii stylu. I tak byle drobiazg wzrasta do rangi afery, a sprawy podniosłe nie mogą wychylić się nawet znad parteru dostrzegalności. Jeśli nie potraficie sobie skojarzyć czegoś podobnego, może po lekturze poniższych tekstów coś Wam się przypomni. A zatem miłej lektury i licznych przemyśleń po niej! REQUIESCAT IN PACE No to sobie z nami pojechał! To jakaś chora akcja jest. Z tym całym Schengen to jakaś ściema wielka, a nie brak granic jest. To ja wam mówię, że jedna jakoś przetrwała ? moja cierpliwość. No aż witki opadają. A ten facet to ni w ząb tego nie kmini. Zapodał sobie melodyjkę i się zapętlił. A taki niewyraźny wczoraj był. Już nawet dobry papa ?na wieki wieków amen? do nas wpadł i odwalił swoją szopkę, unurzał dziada w olejach i nic. A dziad dalej siedzi i sobie akcję olewację urządza. To po co gitarę wczoraj zawracał ja się pytam? Ale niech mu będzie, antyk już z niego, trzeba dać mu szansę. Choć i tak ostro przegina. I żeby nie było, to nie o siano chodzi. Ale nie będę się kitrał z tym, że coś mi się należy, jak psu buda zresztą. Całe życie przynieś, zanieś, pozamiataj. I co? I może frytki do tego, tak? Stary sknera nawet na nowe adiki mi dać nie chciał, że o szlugach nie wspomnę. A on wtedy swoje, że to amba wcięła. Cały plan wziął w łeb. A miało być tak pięknie. Stary miał spokojnie kopnąć w kalendarz i po zawodach. Już sobie nawet dobry garniak naszykowałem, żeby go do piachu włożyć w eleganckich okolicznościach. A jak wczoraj zaczął się nam płaszczyć na wyrku to już w ogóle pomyślałem, że nie ma bata, zejdzie jak nic. I się piernik rozmyślił. To już trzeba mieć coś z garem, żeby nas tak w bambuko robić. Zabunkruję się w swoim pokoju i poczekam do jutra. Może wtedy wpadnie mu do łba, że to już najwyższy czas, żeby kojfnąć. ZAMKNIĘTY Oblany zimnym potem, zamknięty w klatce własnej klaustrofobii, miarowo uderzał twarzoczaszką w pleksiglasową ściankę. Krzyczałby, gdyby choćby jeden dźwięk mógł wyrwać się z węzła jakim było jego gardło. Delikatne szmery muskające jego receptory, umieszczone gdzieś na granicy słyszalności pozwalały mu myśleć, że nie jest tam sam. Koszmar egzystencji zaczął przytłaczać go tym dotkliwiej, gdy więzienie w jakim się znalazł zniknęło sprzed jego oczu, zatopione w ciemności, która zdawało się, pochłaniała również jego myśli. Chyba tylko dzięki temu zdołał uciec od szaleństwa, które czyhało na niego tuż za rogiem głęboko zakopanej podświadomości. Umysł jeszcze nie zrozumiał, że powinien biec w kierunku zatracenia, nie słyszał wrzasków zamkniętych wewnątrz nadal obijanej facjaty. I kiedy oślepiający blask nadziei rozświetlił więzienie udręczonego mężczyzny, zaczął wierzyć. Lecz wiara bywa krucha i ulotna, gdy światło niknie wraz z trzaskiem przepalanej żarówki. Wolframowa spirala zerwała się zabierając ze sobą niewielkie już pokłady sił męczennika. Upadł na chłodna posadzkę. Jaki kontrast stanowiła dla ciepła, które uderzyło leżącego, gdy cienka strużka czerwieni sączyła się z rozciętej skroni. Zanim jednak zdążył całkowicie zatracić się w tym cieple, wyszeptał: ?Już nigdy więcej nie zatrzasnę się w publicznej toalecie.? -
WWWeekendowy Konkurs #28 ? Viva La Revolucion ? wyniki
wpis blogu skomentował theconverse theconverse w poCONVERSE'ujmy o...
Masz rację z kolejnością tych słów. Ale jako, że pewności mieć nie mogę, czy faktycznie autor chciał to tego nawiązać, pominąłem juz tę nieścisłość. I przyznam szczerze, że liczyłem na większy odzew w tej sprawie, ale widać mało kto czyta moje wynurzenia. -
WWWeekendowy Konkurs #28 ? Viva La Revolucion ? wyniki
wpis na blogu dodał theconverse w poCONVERSE'ujmy o...
Nie zaprzeczam. Nie rozumiem. Nie osądzam. Jako, że gratulacje na ręce zwycięzców zesłałem jakiś czas temu w wątku dotyczącym wyników, teraz pora na wyrażenie, co o tym wszystkim sądzę? Nie zaprzeczam, że Mckov zasłużył sobie na pierwsze miejsce. Co prawda w moim prywatnym rankingu również się On znalazł, choć jednak o jeden schodek podium niżej. Ale to już taka świecka tradycja, że nasz aktualny zwycięzca należący przecież do osób, które reprezentują najwyższy poziom wśród konkursowiczów, pojawia się w czołówce. I nie jest to w żadnym wypadku zarzut. Troszkę w tym skrywanej zazdrości, ale zdecydowanie więcej szacunku i przyjemności jaką czerpię oglądając Twoje fotograficzne dzieła. Tutaj muszę sięgnąć po bardzo ostry i niekoniecznie sterylny nóż i odciąć pewnym ruchem pochwały i uznanie od zdziwienia, ale przede wszystkim lekkiego zniesmaczenia. Nie rozumiem, a nawet całkowicie nie potrafię pojąć, dlaczego Materdea zajął drugą pozycję. Jeśli ktoś w tym miejscu chciałbym powiedzieć coś na wzór: ?To, że Tobie się nie podoba, nie oznacza, że inni też tak uważają?. Jasne. Sporo w tym racji, ale tym gorzej dla tych inny, wówczas bowiem i ich zamierzam ocenić. Choć trafniejsze byłoby stwierdzenie, że jednak nie ich, a ich wybory. Ale po kolei, jak to pewnie powie zarząd PKP za kilka lat zamykając ostatnią ze stacji. Może i sam zamysł był trafny, bo wskazywał na równość, braterstwo, a także w domyśle wolność. Hasła te słuszne, gdyby prowadzić dysputy na temat rewolucji. Chyba, że twórca jednak nie to miał na myśli. Ale ponadto zdjęcie nie ma w sobie nic, co kazałoby mi cieszyć nim oczy dłużej niż trwa jedno tyknięcie zegara. I nawet w tak krótkim czasie udało mi się dostrzec coś, czego chyba większość głosujących celowo nie chciała widzieć. W napisach umieszczonych pod całą gromadką wesołej menażerii wyrwanej wprost z dziecięcego pokoju zabaw wdała się pewna niekonsekwencja. Jeśli Materdea chciał nawiązać do dewizy Wojska Polskiego, to każdy z trzech wyrazów winien rozpoczynać się wielką literą. Może to szczegół, a może Jego ?honr? to wcale nie ?honor?. Tym bardziej dziwi mnie spora przewaga punktowa nad zdjęciem kolejnej osoby, które według wielu zasługiwało na nagrodę. Ale taka jest widać specyficzna cecha WWWeekendowych Konkursów. Potrafią zaskakiwać. Nie osądzam zaś wyboru Redakcji. Mogę się z nim nie zgadzać, ale nigdy nie będę go podważał. Biorąc udział w głosowaniach, wszyscy zgodziliśmy się na zasadę, iż to właśnie nie my, a Oni wskazują trzecią osobę. Ale i tak TMKii to szczęściarz. Wszystko za sprawą pewnego zamieszczania z Jego pracą. Musisz przyznać, że przez moment byłeś mocno zdezorientowany, gdy nie zobaczyłeś własnego zdjęcia wśród wpisów na forum, prawda? A mówią, że w prawdziwym życiu Happy Ending to fikcja. Tyle ode mnie. Jak zwykle wypatruję komentarzy z Waszej strony. Nie bez powodu właśnie tak nazwałem ten blog. Wszelkie formy dyskusji są więc mile widziane. A zatem, ja kończę, ale Wy powinniście w tym miejscu dopiero rozpocząć. -
WWWeekendowy Konkurs #28 ? Viva La Revolucion ? moim zdaniem
wpis na blogu dodał theconverse w poCONVERSE'ujmy o...
O żołnierzyku co się jąkał, wygrażaniu palcem i dwuręcznym mieczu. Wtorek. Odkąd pamiętał to był dzień, który znienawidził najbardziej spośród całej siódemki. Nie miał ku temu szczególnych powodów, choć różne plotki można było zasłyszeć przechadzając się w jego rodzinnym miasteczku podczas niespiesznego spaceru. Z ust do uszu, a później dalej w tłum, najbardziej lubiła podróżować opowiastka, że Wtorkiem nazywany był jego dawny przyjaciel, jeszcze z lat szczenięcych. Lokalni bajarze zapierali się bowiem, że ów druh, który chyba już od początku znajomości przejawiał ogromne zacięcie do wojaczki i bitew wszelakich, gdy okazja się tylko nadarzyła, sięgnął po ojcowski muszkiet i wyruszył bić się i wyzwalać upadłe narody. Wrócił ponoć jakby odmieniony i nieswój bardzo. Tłumaczono to koszmarem, którego doświadczył, ale nie to było powodem niezwykłej przemiany. Na osobności będąc, w miejscu skrajnie skrytym przed oczami domorosłych szpiegów-gawędziarzy, przemieniony wyznał swój sekret towarzyszowi z czasów zabaw i beztroski. A kiedy wypowiedział ostatnie słowo, łzy w oczach szkliły się przez moment by z niemym zderzeniu upaść na brunatną ziemię. Ciszę przerwał huk wystrzału, a po chwili już tylko tępy dźwięk upadającego martwego ciała. Jego ostatnim słowem była rewolucja? Te kilka zdań powyżej, które pewnie mogłyby uchodzić w niektórych kręgach za coś na wzór opowiadania, dają chyba do zrozumienia, która praca w tym tygodniu najbardziej przypadła mi do gustu. Prawda? W moich oczach zdecydowanie zwyciężył BAMsE, który o czym już wcześniej pisałem postanowił sięgnąć po komiksową formę. Ale nie to jest istotne. Ukazał On bowiem temat aktualnego konkursu w bardzo sugestywny, zrozumiały, ale przede wszystkim wyraźnie pesymistyczny sposób. Oczywiście, że WWWeekendowe Konkursy to przede wszystkim zabawa, ale czy nie także możliwość opowiedzenia o czymś, co dla wielu z nas jest ważne? BAMsE zaprezentował wydarzenia związane z rewolucją - nieistotne z jaką - jako coś przerażającego i tragicznego. Dał jasno do zrozumienia jak bardzo bezsensowna jest zbrojna walka. Nie pomylę się chyba bardzo stwierdzając, że słowa G. J. Dantona mówiące, iż ?Rewolucja, jak Saturn, pożera własne dzieci?, nadal są dotkliwie aktualne. A rewolucji takich jest aż nadto w codziennym życiu. Za tak wyraźny przekaz najwyższa ocena ode mnie, ale i podziękowanie, że troszkę pod prąd chciałeś pokazać smutną prawdę na temat wszelkich gwałtownych przemian zbierających krwawe żniwo, a które historia nazywa dziś rewolucjami. Ale nie tylko On zmierzył się z tak potraktowanym tematem. Próbę taką podjął również gazebo. Nie ukrywam, że obraz przez Ciebie przytoczony sprawił, że te kilka niemiłych ciarek przebiegło się po moich plecach. Gratuluję zdjęcia. Dopóki jestem przy temacie tych niekoniecznie wesołych metod na ukazanie rewolucji, słów kilka także i o mojej pracy. Może nie wszyscy zobaczyli w niej to, co chciałem przekazać, ale uwierzcie, chciałem by mój pucz wskazywał także na słowa Dantona, iż bunt zawsze ma swoje ofiary. A cztery ikony, te na samej górze to zaczynając od lewej wisielec, gilotyna, egzekucja za pomocą strzału w głowę i masowa eksterminacja po zrzuceniu bomby nuklearnej. Bo może i rewolucja to szczytne idee, ale przede wszystkim to krew spływająca po brukowych drogach miast i udeptanych polnych ścieżkach wsi. Nie chciałbym jednak zostawać na dłużej w tym przygnębiającym nastroju, dlatego przejdę do drugiego miejsca mojego rankingu. Tutaj znalazł się Mckov, który przyzwyczaił już mnie do praktycznie profesjonalnych fotografii. W Jego wypadku zarówno technika, ale i sam zamysł twórczy zawsze stoją na wysokim poziomie. Nie mogę Mu przy tym zarzucić, że potraktował temat konkursu dosłownie. Wystarczyło mi, że spojrzałem na Jego pracę, a ona mnie przekonała. Czekam na kolejne. Miejsce ostatnie, ale nadal na podium zajął Alexkaktus. Znany do tej pory jako podpalacz, tym razem wcielił się w postać barwną, dramatyczną i bardzo, ale to bardzo charakterystyczną dla tematu odnoszącego się do buntów lub rebelii. Pomysłowo i na swój sposób się nam Alex pokazał. Doceniam. W planach miałem opisać także kilka prac, które najmniej mi się spodobały, ale nie mam już do tego serca. Określę to inaczej. Prac takich było sporo niestety. Przede wszystkim nie dostrzegłem w nich ani krzty związku z tematem. Zapewne każdy z Was wie kogo mam na myśli. Na osobny akapit zebrałyby się pewnie uwagi odnośnie komiksowych wykonań co poniektórych prac. Ale to chyba temat na całkowicie osobny wpis. Może więc kiedyś do tego wrócę. Może nawet zilustruję własne przemyślenia taką właśnie historią obrazkową. Na koniec już, gratuluję wszystkim, którym nie zabrakło chęci by w konkursie tym wziąć udział. Natomiast oficjalne gratulacje złoże zwycięzcom już jutro, gdy poznamy ostateczne wyniki. A zatem do jutra!
