Skocz do zawartości

theconverse

Forumowicze
  • Zawartość

    867
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wpisy blogu napisane przez theconverse

  1. theconverse
    Układamy Weakendowe Puzzle ? część trzecia!
    Weakendowe Puzzle 01 (1.3)
    KATEGORIA: moje drugie ja
    PODPOWIEDŹ: ważne są przedmioty
    KOLEJNY ELEMENT: 20:00
    Weakendowe Puzzle 01 (2.3)
    KATEGORIA: inny świat
    PODPOWIEDŹ: ważny jest przedmiot
    KOLEJNY ELEMENT: 20:00
    ---
    Regulamin zabawy być musi, więc oto i on we własnej osobie. Podpowiem tylko, że należy go traktować z delikatnym przymrużeniem oka.
    Weakendowe Puzzle to tylko zabawa, a do tego taka bez żadnych nagród dla ewentualnych zwycięzców. Dlatego jeśli pragniesz opuścić tego bloga z czymś cennym i wartościowym przyjmij tę oto złotą myśl: ?Goł ałej materiali100!?. Organizator zgadywanek, czyli theconverse w własnej osobie, zastrzega sobie, że tylko on jest w stanie zrozumieć w pełni ofiarowane wraz z puzzlami podpowiedzi w postaci bardzo abstrakcyjnych niekiedy kategorii, z którą dane zdjęcie jest w jego ocenie związane. Postara się jednak być możliwie precyzyjnym. Czasami. Odpowiedź prawidłowa to odpowiedź prawidłowa. Żadna inna nie zostanie uznana. Starajcie się jak najbardziej skonkretyzować swoją odpowiedź. Jasność i przejrzystość nie są co prawda moją domeną, ale mogą być Waszą. Każdy z uczestników może próbować udzielić właściwej odpowiedzi tylko raz podczas dwóch godzin zabawy. Każda kolejna odpowiedź nie będzie brana pod uwagę. Puzzle będą układane od pierwszego ich elementu aż do ostatniego, niezależnie od udzielonej przez któregokolwiek z uczestników prawidłowej odpowiedzi. Niech inni też się czasem zabawią! Odgadnięcie łatwiejszego ukrytego zdjęcia podczas jego pierwszej odsłony jest równoznaczne ze zdobyciem pięciu punktów. W każdym następnym etapie ilość punktów za rozwiązanie puzzli będzie o jeden mniejsza, do minimum jednego punktu w piątym etapie. Punktacja w przypadku trudniejszego ukrytego zdjęcia jest podwójna, począwszy od dziesięciu punktów podczas pierwszej jego odsłony i skończywszy na dwóch punktach w piątym etapie. Tylko jeden uczestnik może zdobyć podczas danego etapu zabawy przeznaczoną na ten czas ilość punktów. Za najbardziej niekonwencjonalne odpowiedzi dotyczące obrazka, który nie został jeszcze w pełni odkryty można zdobyć jeden malutki punkcik. Oczywiście wszystko zależy od humoru organizatora, także możecie już przestać się cieszyć. Każdego dnia od poniedziałku do piątku będzie odsłaniany jeden dodatkowy fragment zdjęcia. Finał zgadywanek odbywać się będzie w soboty, co jest równoznaczne z zaprezentowaniem całego obrazka oraz udzieleniem prawidłowej odpowiedzi i wyłonieniem zwycięzców. Podczas zabawy organizator nie może podpowiadać zgadującym, ale w grę wchodzi wyjaśnianie podstawowych mechanizmów i zasad dotyczących Weakendowych Puzzli. Czasem organizator będzie sobie chciał po prostu z Wami pogadać. Regulamin z czasem może ulec zmianom, o czym należy pamiętać. Możecie, a właściwie powinniście się dobrze bawić!
  2. theconverse
    Byłem, pisałem, odszedłem, przestałem? wróciłem.
    Zapewne już nikt z Was tutaj zgromadzonych nie jest w stanie pochwycić odległego echa stukotu jaki wywoływałem miarowo uderzając w literki na mojej klawiaturze. Minęło zbyt wiele czasu od mojej ostatniej obecności na tym blogu. Cóż mogę więc teraz napisać? Witajcie? To znowu ja, theconverse? Tak naprawdę nie potrafię odnaleźć w podgrzewanej ostatnimi upałami głowie ani jednej odpowiedniej myśli, którą mógłbym rozpocząć ten wpis. Zbyt wiele się wydarzyło, zmieniło. Zarówno tutaj, na wirtualnym polu, na którym niegdyś sadziłem różne słowa i byki (tych drugich najczęściej niezbyt wiele), jak i w moim prywatnym, całkowicie realnym życiu. W tej jednak chwili chcę powiedzieć tylko jedno proste słowo. Wróciłem.
    Nie byłbym przy tym sobą, gdybym nie obdarował Was jeszcze kilkoma niemniej rozległymi akapitami, oto bowiem jest kilka zaszłych spraw, które wymagają wyjaśnienia.
    Przede wszystkich muszę podzielić się przemyśleniami dotyczącymi konfliktu pomiędzy użytkownikami forum oraz jego moderatorami, który to rozgorzał ponad dwa miesiące temu. Mam nadzieję, że dla większości z nas, wydarzenia tamte stały się pewnego rodzaju pożytecznym doświadczeniem. Od tamtej pory w wyraźny sposób wytyczono granice praw i obowiązków członków naszej poczciwej społeczności, którzy od zawsze starali się pilnować porządku pomiędzy jednym a drugim postem lub komentarzem przez nas zamieszczanym. Przypominam przy tym, że moje dotychczasowe wynurzenia tyczą się głównie spraw dawnego WWWeekendowego Konkursu, który przebył naprawdę długą drogę do swojej aktualnej formy. Niestety zabawowa formuła fotograficznych, a z czasem również filmowych zmagań najprawdopodobniej została już wyczerpana, a co za tym idzie, konkursy tego typu zniknęły. Liczę, że doskonale nam znany Hut jeszcze nas zaskoczy i w niedalekiej przyszłości ponownie da nam szansę bycia świadkami, ale przede wszystkim uczestnikami podobnej roz(g)rywki. Wracając zaś do forumowej bitwy na słowa, która w niektórych momentach przypominała bardziej uliczna bójkę, aniżeli szlachetny pojedynek, powinienem Wam coś wyjawić. Podczas mojej nieobecności, starałem się podtrzymywać kontakt z jednym z administratorów forum ? wies.niakiem. Niektórzy mogliby mnie teraz posądzić o kolaborację i bratanie się z wrogiem, ale czy my tak naprawdę byliśmy kiedykolwiek nieprzyjaciółmi? Prawdą jest, że musiało paść tak wiele nieprzyjemnych słów, by wszyscy zaangażowani w sprawę mogli w końcu szeroko otworzyć oczy i zrozumieć, że najwyższy czas na zmiany. Stąd pomysł podzielenia się własnymi argumentami, spostrzeżeniami i pomysłami, by ostatecznie dojść do jednego, ale jakże podstawowego wniosku. Zabrakło nam dialogu i zrozumienia dla racji drugiej strony. Dlatego proszę Was, nie popełniajmy już więcej tego samego błędu. Zdaję sobie sprawę, że WWWeekendowe Konkursy już tak naprawdę nie wrócą, ale prowadźmy rozmowy na wszystkie tematy i to w miejscach, które są do tego przeznaczone. Wykrzykiwanie nawet najsłuszniejszych haseł przed zamkniętymi drzwiami nieodpowiednio zlokalizowanego domu do niczego nas nie zaprowadzi.
    Na tym nie koniec nowości! Od dnia dzisiejszego mój mały, ale przytulny kącik zmienia swoje przeznaczenie. Wcześniej poruszałem tutaj wątki bezpośrednio związane z konkursami, ale teraz wszystko wymaga małego przemeblowania. Dlatego tytuł mojego bloga przeszedł delikatną metamorfozę, a w najbliższym czasie pojawią się także dwie zupełnie nowe kategorie wpisów: Weakendowe Puzzle oraz Sto(s) Dziwnych Myśli.
    Pierwsza z nich to odrobinkę przypudrowane Fotograficzne Puzzle, które już od jutra będą funkcjonować na lepiej dostosowanych do mojego rytmu życia zasadach. Nadal w każdym tygodniu pojawiać się będą dwa zdjęcia, które będzie trzeba odgadnąć, ale oba pojawią się jednocześnie, a ich odkrywanie będzie trwało prawie cały tydzień, po jednym fragmencie każdego dnia. Zabawę tę rozpoczynam już jutro. Wypatrujcie pierwszych informacji jeszcze przed południem. Jeśli natomiast miałbym określić jakoś drugi typ moich wpisów, będą to dawne Przemyślenia Wszelakie na najróżniejsze tematy, niekiedy opatrzone kilkoma kadrami, które skradnę za pomocą aparatu nieubłagalnie pędzącemu życiu.
    Prawie już na zakończenie dodam jeszcze, że oficjalnie zamykam drzwi i wyrzucam kluczyk do siedziby naszego konkursowego CBA. Niemniej jednak, na pamiątkę dawnych dni pozostawiam sobie w profilu odpowiednią sygnaturę. Jakoś nie potrafię rozstać się z tym pociesznym Szopem.
    Ostatni akapit. Całkowicie prywatnie i absolutnie osobiście, choć w asyście zaprzyjaźnionego ziemniaka, chciałbym się pochwalić, że od pewnego czasu nie jestem już studentem, ale w zamian stałem się magistrem theconversem. To jeszcze nie wszystko, bo dodatkowo jestem również licencjatem theconversem, ale nie wiąże się z tym już tak wielki splendor i chwała. Tak czy inaczej obroniłem obie prace dyplomowe: Film terrorystyczny. Zjawisko terroryzmu w fabułach wybranych dzieł kinematografii światowej oraz Prasa manga i anime w Polsce. Zarys rynku wydawniczego w latach 2006-2009 i na chwilę obecną jest absolwentem poszukującym zatrudnienia. Swoje oferty możecie zamieszczać w komentarzach poniżej. To tyle ode mnie. Miło jest wrócić.
    PS. Jeśli zachcecie zapytać mnie dlaczego ponownie tu jestem chociaż miałem już nic więcej na blogu nie pisać, odpowiem krótko: bo chcę.
  3. theconverse
    Układamy Weakendowe Puzzle ? część druga!
    Weakendowe Puzzle 01 (1.2)
    KATEGORIA: moje drugie ja
    PODPOWIEDŹ: ważne są przedmioty
    KOLEJNY ELEMENT: 20:00
    Weakendowe Puzzle 01 (2.2)
    KATEGORIA: inny świat
    PODPOWIEDŹ: ważny jest przedmiot
    KOLEJNY ELEMENT: 20:00
    ---
    Regulamin zabawy być musi, więc oto i on we własnej osobie. Podpowiem tylko, że należy go traktować z delikatnym przymrużeniem oka.
    Weakendowe Puzzle to tylko zabawa, a do tego taka bez żadnych nagród dla ewentualnych zwycięzców. Dlatego jeśli pragniesz opuścić tego bloga z czymś cennym i wartościowym przyjmij tę oto złotą myśl: ?Goł ałej materiali100!?. Organizator zgadywanek, czyli theconverse w własnej osobie, zastrzega sobie, że tylko on jest w stanie zrozumieć w pełni ofiarowane wraz z puzzlami podpowiedzi w postaci bardzo abstrakcyjnych niekiedy kategorii, z którą dane zdjęcie jest w jego ocenie związane. Postara się jednak być możliwie precyzyjnym. Czasami. Odpowiedź prawidłowa to odpowiedź prawidłowa. Żadna inna nie zostanie uznana. Starajcie się jak najbardziej skonkretyzować swoją odpowiedź. Jasność i przejrzystość nie są co prawda moją domeną, ale mogą być Waszą. Każdy z uczestników może próbować udzielić właściwej odpowiedzi tylko raz podczas dwóch godzin zabawy. Każda kolejna odpowiedź nie będzie brana pod uwagę. Puzzle będą układane od pierwszego ich elementu aż do ostatniego, niezależnie od udzielonej przez któregokolwiek z uczestników prawidłowej odpowiedzi. Niech inni też się czasem zabawią! Odgadnięcie łatwiejszego ukrytego zdjęcia podczas jego pierwszej odsłony jest równoznaczne ze zdobyciem pięciu punktów. W każdym następnym etapie ilość punktów za rozwiązanie puzzli będzie o jeden mniejsza, do minimum jednego punktu w piątym etapie. Punktacja w przypadku trudniejszego ukrytego zdjęcia jest podwójna, począwszy od dziesięciu punktów podczas pierwszej jego odsłony i skończywszy na dwóch punktach w piątym etapie. Tylko jeden uczestnik może zdobyć podczas danego etapu zabawy przeznaczoną na ten czas ilość punktów. Za najbardziej niekonwencjonalne odpowiedzi dotyczące obrazka, który nie został jeszcze w pełni odkryty można zdobyć jeden malutki punkcik. Oczywiście wszystko zależy od humoru organizatora, także możecie już przestać się cieszyć. Każdego dnia od poniedziałku do piątku będzie odsłaniany jeden dodatkowy fragment zdjęcia. Finał zgadywanek odbywać się będzie w soboty, co jest równoznaczne z zaprezentowaniem całego obrazka oraz udzieleniem prawidłowej odpowiedzi i wyłonieniem zwycięzców. Podczas zabawy organizator nie może podpowiadać zgadującym, ale w grę wchodzi wyjaśnianie podstawowych mechanizmów i zasad dotyczących Weakendowych Puzzli. Czasem organizator będzie sobie chciał po prostu z Wami pogadać. Regulamin z czasem może ulec zmianom, o czym należy pamiętać. Możecie, a właściwie powinniście się dobrze bawić!
  4. theconverse
    Układamy Weakendowe Puzzle ? część pierwsza!
    Czołem! Zgodnie z tym co obiecałem we wczorajszym wpisie, oto przed Wami odmienione Fotograficzne Puzzle, które od tej pory funkcjonować będą w oparciu o przebudowany regulamin zabawy. Zanim jednak o nim, słów kilka o nowej nazwie zgadywanek.
    Przede wszystkim na myśli miałem tygodniowy charakter puzzli, które układać będziemy od poniedziałku do piątku, a właściwie soboty. Natomiast nietypowy zapis, który raczej wskazywać powinien na coś słabego lub wątłego ? weak, w tym akurat wypadku należy rozumieć również jako określenie anglojęzyczne, ale oznaczające, że coś jest w niepełnym stanie. Waszym zadaniem jest oczywiście doprowadzić, żeby ten stan, a więc obrazek był jak najbardziej pełny i kompletny.
    Żadnym zmianom nie ulegną przy tym pojawiające się od samego początku tej zabawy kategorie oraz podpowiedzi. Układanie puzzli może przy tym stać się zdecydowanie ciekawsze, ponieważ jednocześnie odgadywać będziemy aż dwa specjalnie przeze mnie przygotowane zdjęcia. Każdego dnia pojawiać się będzie jeden element do każdego z nich. W dniu dzisiejszym pierwsze fragmenty zaprezentuję Wam o godzinie 20:00. Każda kolejna część obrazka dodawana będzie dokładnie dobę później. Żeby jeszcze bardziej urozmaicić naszą zabawę, punktacja dla każdego z kadrów będzie inna w zależności od stopnia trudności danej zgadywanki. Im obrazek bardziej skomplikowany i przysparzający więcej kłopotów podczas prób go ułożenia, tym więcej otrzymacie punktów za jego ułożenie. Innymi słowy, trudniejsze puzzle to podwójna ilość tak przez Was uwielbianych punkcików.
    Wszystko to postaram się w miarę możliwości zamknąć w ramach nowego regulaminu, tak żeby każdy potrafił się dobrze z nami bawić. Powodzenia!
    Weakendowe Puzzle 01 (1.1)
    KATEGORIA: moje drugie ja
    PODPOWIEDŹ: ważne są przedmioty
    KOLEJNY ELEMENT: 20:00
    Weakendowe Puzzle 01 (2.1)
    KATEGORIA: inny świat
    PODPOWIEDŹ: ważny jest przedmiot
    KOLEJNY ELEMENT: 20:00
    ---
    Regulamin zabawy być musi, więc oto i on we własnej osobie. Podpowiem tylko, że należy go traktować z delikatnym przymrużeniem oka.
    Weakendowe Puzzle to tylko zabawa, a do tego taka bez żadnych nagród dla ewentualnych zwycięzców. Dlatego jeśli pragniesz opuścić tego bloga z czymś cennym i wartościowym przyjmij tę oto złotą myśl: ?Goł ałej materiali100!?. Organizator zgadywanek, czyli theconverse w własnej osobie, zastrzega sobie, że tylko on jest w stanie zrozumieć w pełni ofiarowane wraz z puzzlami podpowiedzi w postaci bardzo abstrakcyjnych niekiedy kategorii, z którą dane zdjęcie jest w jego ocenie związane. Postara się jednak być możliwie precyzyjnym. Czasami. Odpowiedź prawidłowa to odpowiedź prawidłowa. Żadna inna nie zostanie uznana. Starajcie się jak najbardziej skonkretyzować swoją odpowiedź. Jasność i przejrzystość nie są co prawda moją domeną, ale mogą być Waszą. Każdy z uczestników może próbować udzielić właściwej odpowiedzi tylko raz podczas dwóch godzin zabawy. Każda kolejna odpowiedź nie będzie brana pod uwagę. Puzzle będą układane od pierwszego ich elementu aż do ostatniego, niezależnie od udzielonej przez któregokolwiek z uczestników prawidłowej odpowiedzi. Niech inni też się czasem zabawią! Odgadnięcie łatwiejszego ukrytego zdjęcia podczas jego pierwszej odsłony jest równoznaczne ze zdobyciem pięciu punktów. W każdym następnym etapie ilość punktów za rozwiązanie puzzli będzie o jeden mniejsza, do minimum jednego punktu w piątym etapie. Punktacja w przypadku trudniejszego ukrytego zdjęcia jest podwójna, począwszy od dziesięciu punktów podczas pierwszej jego odsłony i skończywszy na dwóch punktach w piątym etapie. Tylko jeden uczestnik może zdobyć podczas danego etapu zabawy przeznaczoną na ten czas ilość punktów. Za najbardziej niekonwencjonalne odpowiedzi dotyczące obrazka, który nie został jeszcze w pełni odkryty można zdobyć jeden malutki punkcik. Oczywiście wszystko zależy od humoru organizatora, także możecie już przestać się cieszyć. Każdego dnia od poniedziałku do piątku będzie odsłaniany jeden dodatkowy fragment zdjęcia. Finał zgadywanek odbywać się będzie w soboty, co jest równoznaczne z zaprezentowaniem całego obrazka oraz udzieleniem prawidłowej odpowiedzi i wyłonieniem zwycięzców. Podczas zabawy organizator nie może podpowiadać zgadującym, ale w grę wchodzi wyjaśnianie podstawowych mechanizmów i zasad dotyczących Weakendowych Puzzli. Czasem organizator będzie sobie chciał po prostu z Wami pogadać. Regulamin z czasem może ulec zmianom, o czym należy pamiętać. Możecie, a właściwie powinniście się dobrze bawić!
  5. theconverse
    Witajcie. Dzisiejszy wpis będzie? ostatnim. Pamiętam oczywiście, że obiecałem popełnić jeszcze kilka komentarzy podczas trwającej właśnie weekendowej zabawy, ale swoje postanowienie muszę zmienić z powodu wydarzeń z wczorajszego wieczora, a głównie dzisiejszej nocy, które przypomniały mi o pewnym, lekko już zakurzonym wpisie sprzed kilku miesięcy. Pozwólcie, że przytoczę tamte słowa:
    ?Gdyby podobna sytuacja wydarzyła się w najbliższej przyszłości ponownie, to jest, gdyby grożono mi w tak nieprzystający do ? jak mi się zdawało ? dojrzałych i profesjonalnych administratorów forum największego pisma dla graczy w Polsce, zaprzestanę swojej blogowej działalności. Nikt z tego powodu płakać nie będzie, najmniej zaś ja sam, ale będzie to swoisty symbol buntu w myśl pewnych zasad. Bo godzić się na takie ?zamykanie ust? nie mam zamiaru?
    Zdaję sobie sprawę jak wiele zdań już zostało powiedziane w tym temacie i podobnie jak Wy, nie wiem jak to wszystko się zakończy, ale z tego miejsca chciałbym podziękować wszystkim, którym zależało, żeby weekendowe konkursy, ale i ogólna atmosfera panująca na forum były zdrowe, ale również pragnąłbym przeprosić osoby, które moimi słowami mogły się poczuć urażone. W żaden sposób ich przy tym wycofać nie mogę, ale i nie chcę, bo wszystko co do tej pory powiedziałem nadal uważam za zasadne i zwyczajnie uczciwe.
    A na koniec jeszcze pewna ciekawostka, która w tej całej nieprzyjemnej i ponurej sytuacji prawdziwie mnie rozbawiła. Nigdy do tej pory nie doświadczyłem tak wielu kolorowych pseudonimów na moim blogu, aż do wczoraj. Była to istna parada! Za to również dziękuję, bo nie każdy miał szansę by być tego świadkiem. Pozostaje mi jeszcze napisać tylko jedno proste, ale bardzo ważne słowo? Żegnajcie!
  6. theconverse
    Król Moduś Pierwszy i rycerzyki koślawego stołu z powyłamywanymi nogami.
    Jak obyczaj nakazuje, powitać wypada szanownych gości, gdy próg naszego domostwa przekraczają. Tak i ja Wam, moim drodzy czytelnicy wesoło łapką macham, a czoło chylę ku zakurzonemu dywanowi. Alergii na wszelkie pyłki na szczęście nie posiadam, więc mogę Wam nawet dwa takie głębokie ukłony zaprezentować. Uwaga, będzie pierwszy? A teraz będzie? Chrup! Poprzestańmy na jednym i przejdźmy do wpisu właściwego, bo temat na te kilka akapitów sam mi właściwie wpadł w ramiona jakiś czas temu.
    Zanim jednak o tym, na chwilę chciałbym Was porwać do pewnego bajkowego świata, w którym to ? o dziwo ? nie ma ani filigranowych wróżek, braknie również przystojnych młodzieńców z pretensjami do korony, ale i nawet okrutnych i szpetnych jak szparag bez makijażu wiedźm tam nie można spotkać. Dziwna to kraina, ale nietypowy i jej władca. Pomyślicie zapewne o potwornym smoku, który za pomocą uzębionej paszczy podgryza delikatne stópki dziewic lub o innym obślinionym ogrze o niewybrednym poczuciu smaku, który rozpływa się wręcz na samą myśl o stęchłej kapuście podawanej ze spleśniałym serem i odrobiną cynamonu. Nic z tych rzeczy! Na królewskim tronie zasiada tam dumny, ale przede wszystkim pyszałkowaty Moduś z rodu Moderatorów. Człowiek to dziwny i żadna mi znaną miarą go określić nie sposób, bo osobowość jego niekiedy bardzo wybuchowa się zdaje, choć z reguły rządzi raczej nieudolnie, że nawet o pewną ślamazarność można go posądzić. Może winę za to ponosi fakt, że za władanie nie na swoich włościach bardzo często się bierze, a efekty tego są wiadome?
    A teraz muszę powrócić do głównego wątku i wyjaśnić skąd właściwie pomysł, żeby tym razem napisać nie o samych fotograficznych i filmowych zmaganiach, a o pewnym przedstawicielu forumowej administracji. Jak niektórzy z Was wiedzą, od pewnego czasu w konkursowych kuluarach dają się słyszeć stanowcze głosy niezadowolenia z aktualnej sytuacji związanej z weekendowymi zabawami. Część zarzutów kierowana jest pod adresem Redakcji, co niestety pozostaje bez odpowiedzi, a kolejne nieregulaminowe prace się w tym tygodniu pojawiły i jest ich całkiem spore grono. Natomiast inne głosy wytykają błędy w sztuce, jeśli mogę to tak nazwać, moderatorom odpowiedzialnym za forum. Po szczegóły dotyczące całej tej dziwnej sytuacji odsyłam do komentarzy zamieszczonych pod najnowszym wątkiem konkursowym na stronie głównej. Moją uwagę zwrócił natomiast jeden z wpisów, który swoją groźna, bo czerwoną barwa wskazywał na upomnienie jednego z forumowiczów. Otóż jeden z internautów napisał, co pozwolę sobie zacytować: ?...trochę za późno wstawiłeś, można było do 10.00...?, co spotkało się z komentarzem moderatora, który stwierdził, tutaj również posłużę się ?słowami wyrwanymi z cudzej paszczy?, czyli takim oto zdaniem: ?Jak rozumiem, to Ty tutaj decydujesz o tym co wolno??. Do tej pory uważałem, że przestrzeganie regulaminu to jednak postawa godna pochwały, ale moderator nawet i w takim zachowaniu dostrzega najpewniej słynny już syndrom, który bardzo często w ostatnich czasach stał się zwykłą wymówką, gdy braknie już argumentów. Stąd postanowiłem powrócić do stworzonej w odległych już czasach reguły theconverse?a, zaś Pzkw VIb dopisać do niechlubnej listy osób, które w pewien sposób się wygłupiły. Gratuluję.
    Jak widzicie, na temat samych zaprezentowanych prac tym razem nie napisałem, ale niech wystarczy bardzo ogólnikowe podsumowanie, że zdjęć i filmów naprawdę dobrych było niewiele, przeciętnych dużo, a takich łamiących zasady zabawy aż za dużo. To tyle ode mnie. Już za kilka dni zniknę stąd i udam się na zapowiedziany odpoczynek, ale kto wie, być może nielubiąca słów krytyki moderacja postanowi wysłać mnie na niego jeszcze szybciej?
  7. theconverse
    Jak to ponoć mówią w szerokim świecie, witka! Po moim ostatnim, należącym do szeroko pojmowanej kategorii Przemyśleń Wszelakich wpisie, który został przez Was odebrany bardzo różnie, tym razem napiszę o czymś zdecydowanie bardziej lekkostrawnym. Powrócę do tematu związanego ze studiami, ale przede wszystkim skupię swoją i Waszą uwagę na brzęczącym u pasa mieszku ze złotem, który popularnie nazywany jest w środowisku akademickim stypendium.
    Jak pewnie znakomita większość z czytających te słowa wie, iż pod pojęciem ?żak-atak? kryje się przyjęcie przez studentów ofensywnej postawy, która ma na celu ?wyłudzenie? darmowego jedzenia, płynów nie zawsze bezpiecznych dla zdrowia oraz, a może przede wszystkim szeleszczących banknotów lub dodatkowych zer na koncie bankowym. Również i ja biorę czynny udział w tym zbójeckim procederze. Na myśli mam oczywiście tylko ten fragment dotyczący pozyskiwania finansowego wsparcia.
    W pewnym momencie, a konkretniej do połowy minionego kwietniowego miesiąca nic nie wskazywało na to, że pokrzepiający strumień wirtualnych środków płatniczych ponownie zasili moje puste konto. Okazało się jednak, że choć minął tydzień od wyznaczonego terminu, którego kategorycznie przekroczyć uczelni nie wolno, zbawiennych pieniążków nadal nie było widać. Zatrwożony okrutnie, bo to przecież niemałe wsparcie dla moich jakże fantazyjnych wydatków, postanowiłem udać się na sam szczyt administracyjnej drabiny, która swoją drogą nie była aż tak wysoka, a więc do działu spraw studenckich. Co muszę koniecznie pochwalić, jest to jedno z nielicznych miejsc, w którym to istnieją całkiem spore szanse na bycie przyjętym i nieodprawionym z kwitkiem. Jest to swoisty ewenement na skalę całego uniwersytetu! Trzeba przecież pamiętać jak często można natknąć się na zamknięte drzwi do dziekanatu, pomimo trwających właśnie godzin urzędowania. Tak czy inaczej, panie przesiadujące w gabinecie faktycznie zajmowały się sprawami studentów i nawet nie były zdziwione moją tam obecnością. Gdy tylko wyłożyłem co miałem najlepszego, czyli płacz i zgrzytania zębów z powodu braku pieniędzy, zainteresowana moja sprawą uprzejma przedstawicielka uczelnianego działu finansów, natychmiast przystąpiła do pracy śledczej, czyli zasiadła do swojego komputera. W tym miejscu muszę koniecznie przypomnieć, że jakiś czas temu zrezygnowałem dobrowolnie i w pełni władz umysłowych z uczęszczania na jeden z kierunków studiów, czyli tak naprawdę zostałem skreślony z listy studentów. Było to wydarzenie kluczowe dla całej tej nieprzyjemnej, a zaistniałej sytuacji. Otóż system komputerowy odpowiedzialny za tworzenie listy stypendystów przyjął do wiadomości, iż studentem już nie jestem, choć nadal bywałem widziany na zajęciach z dwóch innych kierunków, co zaowocowało nieprzelaniem na moje konto przyznanej mi pomocy socjalnej. Niby to nic wielkiego, bo przecież sprawa została wyjaśniona i mogłem zadowolony z siebie i sprawności działania spotkanych pań wrócić do domu i tam oczekiwać na przelew, ale nic bardziej mylnego! To byłoby zbyt proste i oczywiste. Dowiedziałem się tylko, że co prawda, poprawiono już zaistniałą pomyłkę, ale w tym miesiącu powstał już jeden spis stypendystów, więc na wypłatę wraz ze spłatą zaległych środków muszę poczekać jeszcze trzy tygodnie. Przecież to jakiś absurd! Totalnie nieśmieszny żart, który udowadnia jak bardzo ?poważnie" traktuje się studentów. A co jeśli pieniądze te byłby mi potrzebne do zapłacenia za czynsz lub rachunki?! Przyjmijmy jeszcze gorszą opcje. Może bez tego wsparcia nie mógłbym wykupić absolutnie potrzebnych mi lekarstw? Mógłby ktoś teraz wysunąć argument, że przecież zawsze istnieje taka opcja, jak pożyczka od przyjaciół lub znajomych, że o rodzinie nie wspomnę. Dobrze, zgodzę się z tym. Tylko czy na pewno tak powinno być? Czy uniwersytet, który w pewnym sensie zobowiązał się do wypłacania stypendium, nagle może w taki sposób zbyć jednego z żaków. A muszę dodać, że nie byłem jedyną osobą zmuszoną do ?przetrwania? bez tych pieniędzy. Mamy więc do czynienia z czymś, co nazwać można tylko w jeden sposób ? skandal!
    Na tym zakończę opis mojej ?przygody? ze stypendium. Postanowiłem unaocznić Wam, aktualnym, jak i przyszłym studentom, że niekiedy i takie sytuacje się zdarzają, o czym należy pamiętać. Tak na studiach, ale i w codziennym, czasami bardzo szarym życiu. Ot, taka mała refleksja z mojej strony.
    Zanim jednak zakończę dzisiejszy wpis, muszę jeszcze wyjaśnić skąd taki dziwnie wyglądający tytuł, który widnieje zaraz nad tym tekstem. Sprawę stypendium już dość szeroko opisałem, a więc jeszcze słów kilka o pewnym zakończeniu. Zaledwie kilka dni temu minęło pół roku odkąd funkcjonuję na tym blogu i właśnie nadszedł czas, żebym od niego odpoczął. Wynika to głównie z terminów, które zobowiązują mnie do złożeniu obu prac dyplomowych i to już całkiem niedługo. Dlatego właśnie potrzebuję ?porzucić? ten mój mały kącik twórczości różnej i już całkiem na poważnie wziąć się w garść, a następnie za pisanie pracy licencjackiej i magisterskiej. Jeśli kogoś ta wiadomość zasmuci, mogę tylko obiecać, że powrócę. Nie wiem jeszcze kiedy dokładnie, ale według moich szacunków będzie to już lipiec. Postanowiłem, że skomentuję jeszcze trwający właśnie weekendowy konkurs, a później już tylko dwa miesiące ciszy?
    Dziękuję więc wszystkim, którzy odwiedzali mnie w tym miejscu, a szczególnie tym, którzy pozostawili po sobie ślad w postaci licznych, bardzo często zaskakujących mnie komentarzy. Jako gospodarz, będę oczywiście doglądał mojego skromnego poletka, a więc nie zniknę całkowicie. Nadal będę się ukrywał pomiędzy rzędami zer i jedynek, by obserwować, a czasem i reagować. Raz więc jeszcze serdecznie dziękuję i do zobaczenia! W końcu nadal tu będę.
  8. theconverse
    Ani to uczta, a rycerska to w ogóle?
    Dobry wieczór. W dzisiejszym wydaniu theconverse?owego narzekania konkursowego chciałbym wspomnieć o zaledwie kilku pracach, które ulokowały się w zakamarkach mojego absurdalnie nieuporządkowanego umysłu. Na szczęście w tunelu tym ciemnym, a długim, dostrzec można szanse na to, że jeszcze kilka prac się w swych lśniących zbrojach pojawi i być może zawojuje serca nadobnych dam oraz i moje, które na czas zabawy postanowiłem sobie zamontować gdzieś pomiędzy przełykiem a odb? itymi od niewygodnych butów piętami.
    Rozpocząć wypada od wątku osobistego, czyli od? konserwy. Przecież to oczywiste, że zdjęcie to nawiązuje bezpośrednio do mojego pseudonimu. Już za sam ten fakt, autor powinien otrzymać przynajmniej cały stos punktów. Później ten stos trzeba by podpalić i ostatecznie punktów zostałoby sztuk dwie. Czy nie można było się bardziej postarać? Na dodatek to znane nam wszystkim pismo, które przypominało coś, co jakiś kudłaty burek pożarł, nie do końca przetrawił, a później oddał w nasze ręce w niekoniecznie ciekawym stanie. Do zakończenia umieszczania swoich zdjęć i filmów jeszcze sporo czasu, sugeruję więc delikatne ?przemeblowanie? swojego pomysłu.
    Innym równie porywającym i zrzucającym przy tym bamboszki ze stóp ?dziełem? była pewna ? prawdopodobnie ? reklama jednej z sieci ?prędkiego żarcia?, która w mojej ocenie stała się raczej antyreklamą. Przedstawione zdjęcie nie zachęca ani trochę do skosztowania czegokolwiek co mogło nawet spoczywać w pobliżu sfotografowanej ?uczty?, a i związek z rycerstwem jakiś niespecjalny.
    Na koniec jeszcze jedna uwaga dotycząca zdjęcia, na którym pojawiła się księga, w niektórych kręgach uznawana za świętą. Domyślam się co autor tego zdjęcia chciał nam zaprezentować, ale zarówno wspomniana książka była delikatnie mówiąc marną jej imitacją, a i zdecydowanie nonszalanckie podejście do kwestii ortografii, co zobaczyć można było w krótkim przypisie do kadru, nie zachwyciło mnie tak, jak mógłby tego oczekiwać twórca tej pracy. Właściwie czemu ten zabieg miał służyć? Zakładam przy tym, że był on celowy i jakieś uzasadnienie się z nim wiąże, prawda? Tylko jakie?
    W tym miejscu chciałbym zakończyć ten wpis, ponieważ czeka mnie jeszcze rodzinne ucztowania z grillowanym kawałkiem mięsa w tle. Także życzę Wam spokojnej nocy i oby kolejne prace były zdecydowanie bardziej dopracowane i ciekawsze.
  9. theconverse
    Stało się. Oto doznałem nieopisanej przemiany. Nigdy nawet nie śmiałem o niej myśleć czy o nią prosić, ale przed chwilą ostatnie ziarenka piasku w klepsydrze odliczającej to co nieuniknione upadły ciągnięte za swoje małe, niewidoczne roznegliżowanym okiem rączki, przez bezpruderyjnie złośliwą grawitację. Musicie pożegnać mnie takiego jakiego znaliście, a może nawet darzyliście sympatią lub co gorsza ślepo wierzyliście, że w całym naszym towarzystwie to moje skarpetki odurzały najmniej. Nie! Dość tych kłamstw! To właśnie moje wiązane pod pachami futerały na pokrzywione stopy doprowadzały do licznych omdleń i stanów trwałego ślinotoku wszystkimi jamami ciała. Wszystkimi! Mieliście szczęście. Niewiele brakowało, a doszłoby do prawdziwej tragedii. Dziś jednak wyrzekłem się mojego dawnego ja i stałem się? pr0rockiem z nietypową tendencją do usilnego stosowania zaskakująco niepoprawnej pisowni.
    Niektórzy z Was zapewne jeszcze pamiętają, gdyż zachowali bezpieczną dla zdrowia i życia odległość, że całkiem niedawno wspomniałem o zatrzymującym krew w żyłach i ziemniaki w mundurkach spotkaniu z czarny KULAWYM kotem. To nie mogło się dobrze zakończyć, o nie! Wtedy co prawda nie podejrzewałem jak złym omenem było tamto wydarzenie. Wybaczcie mi na chwilę, ale muszę koniecznie splunąć gęstą śliną za swoje lewe ramię. Dwa razy i z klaśnięciem w pięty. Tfu! Klask! Tfu! Klask! Dobrze, teraz mogę prawie już spokojnie kontynuować.
    Teraz, gdy uwolniłem już moje płuca od tej wstrętnej flegmy, mogę opowiedzieć Wam o wszystkich znakach, które ostatnio napotkałem na drodze mojego spokojnego aż do tej pory życia. Całości tej niecodziennej historii postaram się nadać charakter chronologiczny, by wszyscy czytający te słowa mogli lepiej pojąć wagę tego, co swoje miejsce już miało oraz tego, co dopiero nadejdzie.
    Zapewne nie raz, ani nawet tych razów nie osiem odwiedzaliście błyszczące nowymi płytkami podłogowymi wnętrza ogromnych galerii handlowych, prawda? Również i ja od nich nie stroniłem, głównie dlatego, że jeden z takich przybytków stworzony pod sztandarem kapitalizmu służył mi jako swoisty skrót. Powodowany zwyczajnym lenistwem bardzo często spacerowałem wśród licznych sklepowych wystaw, promocji i na wpół nieodzianych manekinów o zimnych spojrzeniach. Niekiedy spędzałem w tamtym miejscu nawet i więcej niż trzy kwadranse czasu, ale na własne usprawiedliwienie mogę tylko dodać, że to wszystko wiązało się z chęcią bycia choćby na chwilę modnie, ale i wygodnie ubranym. Dotychczasowy jutowy worek po ziemniakach już dawno temu przestał spełniać obie z tych funkcji. Rzecz jednak w tym, że gdy razu pewnego dokonywałem właśnie stosownych przymiarek, a do zamknięcia owego ?molocha wyłudzającego ostatni grosik? pozostawało jeszcze kilkanaście minut, trudniące się tam handlem panie, usilnie starały się przekazać, iż najlepiej byłoby, gdybym opuścił już sklep. Musielibyście to zobaczyć na własne gałkowe odbiorniki! Precyzja z jaką uruchamiały nagranie towarzyszące błądzącemu w ich myślach zwykłemu ?do domu patałachu!?, by jakże uprzejmie poinformować mnie o tym, że klient jest niemile widziany była godna podziwu. Pierwsza nagrana przez panią o aksamitnym głosie wiadomość nie wybrzmiała jeszcze do końca, a tu już zestaw kina sklepowego tubalnie ogłaszał, że pora abym zniknął. Tak też zrobiłem. Wiedziony ciekawością zerknąłem jeszcze, gdy akurat przekraczałem próg butiku na mój komórkowy czasomierz, by przekonać się, że oto właśnie wybiła godzina zamknięcia miejsca pracy tamtych niesympatycznych pań. Zawsze uważałem, że klienta powinno się cenić i witać go z szeroko otwartymi ramionami, zamiast mieć go za jednego z przedstawicieli kłopotliwego motłochu, który trzeba potraktować gustowną szpileczką prosto w zadek.
    Myślicie, że to koniec? Nie wiecie nawet jak bardzo się mylicie! W chwilę później ruchome, choć raczej niemrawe schody zaniosły mnie piętro niżej, by kierując się do głównego wyjścia zostać zatrzymanym przez pana z ochrony obiektu. Oblany zimnym potem pomyślałem od razu, że te wstrętne sklepikarki podrzuciły mi coś do moich zakupów i teraz zostanę oskarżony o kradzież, a następnie rozstrzelany za pomocą metkownicy gdzieś pomiędzy elektrycznym samochodzikiem na monety, a informacją o godzinach otwarcia galerii. Na szczęście pan w nienagannie dopasowanym uniformie strażnika prawa i porządku, mając przy tym w pełni profesjonalny wyraz twarzy odparł, że teraz mogę opuścić budynek wyłącznie za pomocą wyjścia dla personelu. Chyba gdzieś po drodze przegapiłem mój pierwszy awans zawodowy, bo nagle ze studenta stałem się pracownikiem ekskluzywnej galerii handlowej z samego centrum prężnie rozwijającego się miasta roszczącego sobie prawa do bycia Europejską Stolicą Kultury. Czy to jakiś żart?! Dla mnie to wiecznie zakompleksione skupisko ludzi zamieszkujących bryły zdecydowanie podupadającej, choć niegdyś pięknej architektury było od zawsze betonowym miastem robotników. Ale chyba delikatnie zmieniłem pas ruchu i zmierzam nieodpowiednią stroną jezdni. Wróćmy więc do mojej przygody z walką o przetrwanie, czyli niewyobrażalną chęcią wydostania się z centrum handlu i rozrywki. Jak możecie się domyślić, ostatecznie udało mi się zaczerpnąć świeżego miejskiego powietrza, gdy tylko oszklone drzwi zamknęły się za mną z hukiem. Wcześniej musiałem jednak zawiadomić tego samego dzielnego ochroniarza, że jestem tylko klientem i raczej nie zabrałem dzisiejszego ranka swojej pracowniczej przepustki. Obłęd. Najzwyklejszy w świecie przejaw chaosu jaki panuje w umysłach co poniektórych ludzi, których bardzo często mijamy na ulicach.
    To była dopiero pierwsza z zapowiedzi. Wówczas nie zdawałem sobie jeszcze sprawy z jej wagi i konsekwencji jakie za sobą mogła przynieść. Drugą oznaką tragicznych wydarzeń, które dopiero nadejdą był napotkany przypadkiem czarny KULAWY kot. O tym już jednak wiecie.
    Tego samego dnia, w którym drogę przeciął mi kuśtykający zwierzak, przebywając w toalecie w celu wiadomym, to znaczy wyprowadzając na spacer wzdłuż muszli klozetowej grupkę moich tresowanych karaluchów, natknąłem się na dziwnie wyglądający odświeżacz powietrza. Moglibyście zapytać dlaczego według mnie wyglądał on dziwnie, ale nie potrafiłbym Wam udzielić sensownej odpowiedzi. Wystarczy, że powiem o tym, jak to potężny wstrząs dopadł moje ciało, gdy tylko skierowałem na niego mój wzrok. Jaki byłem naiwny myśląc, że był to zwyczajny odświeżacz do rozkładającej się w pobliżu miłej dla nosa atmosfery. Coś podkusiło mnie, żeby przyjrzeć mu się jeszcze dokładniej i? podniosłem go zaglądając na jego spodnią stronę. Biały jak kawałek kredy wśród lodów śmietankowych pokrytych bitą śmietaną dostrzegłem coś bardzo ważnego. Otóż wśród informacji o produkcie widniał napis, pozwólcie mi na cytat: ?Idealny odświeżacz do zastosowania w domu, pomieszczeniach biurowych, sanitarnych. Przez długi okres czasu pozostawia przyjemny zapach. Konstrukcja estetycznego opakowania umożliwia płynną regulację intensywności wydzielanego zapachu?. Krótką notatkę przeczytałem raz jeszcze, a później po raz kolejny. Nie mogłem uwierzyć, że w tak niewielkim tekście mógł przypadkowo znaleźć się tak popularny błąd językowy jakim jest słynny już dzisiaj ?okres czasu?. Miałem rację, to nie był przypadek! Jeśli producent zwrócił uwagę na długotrwały efekt unoszącego się w powietrzu bezowego zapachu, to miał jakiś cel w użyciu tego wstrętnego pleonazmu. Od razu pomyślałem, że było to swoiste podkreślenie długoterminowego działania odświeżacza. Idąc tym tropem, oczami mojej wyobraźni dostrzegałem przynajmniej dekadę, jeśli nie więcej lat wśród bzów pachnących z tego małego, kolistego opakowania. Wystarczyło, że przesunąłem wzrok kilka centymetrów w lewo. Katastrofa! Napis, który napotkały tam moje oczy głosił: ?ZUŻYĆ DO XII. 2012?. Koniec jest bliski! Koniec jest? Przepraszam, ale muszę się napić wody. Zaraz wracam.
    Trzeci omen był najgorszy, a do tego miał miejsce zaledwie dwa dni temu. Stojąc w kolejce do kasy jednego z hipermarketów, który słynie ostatnimi czasy z napromieniowanych owadów, zwróciłem uwagę na znajdującą się przede mną starszą panią. Oboje wypakowaliśmy już wybrane przez nas towary na oblepioną bliżej niezidentyfikowaną wydzieliną taśmę i oczekiwaliśmy na sympatyczny uśmiech pani kasjerki i równie przyjazny komunikat o kwocie, którą będziemy musieli zostawić w zamian za potrzebne do przeżycia artykuły spożywcze. Akurat z mojego koszyka wyładowałem raczej zwyczajne produkty, a wiec chleb, jabłka, jakiś jogurt oraz garść innych mniej interesujących rzeczy, jak na przykład dziwnie sterczący ogórek zielony. Tak czy inaczej, gdy tylko odłożyłem na bok czerwony koszyczek, a w chwilę później sięgnąłem po często pusty portfel, nagle zostałem porażony żądnym krwi spojrzeniem istoty, której grymas twarzy nie mógł być na pewno ludzki. Demon? Antychryst? Nauczycielka chemii ze szkoły podstawowej? A może ufajdany psią kupią hycel po przejściach? A gdzie tam! To złowrogie spojrzenie padło na mnie ze strony tej miłej, starszej pani stojących dwa kroki przed mną. Byłem autentycznie przerażony! Wpierw spojrzała na mnie, później omiotła wzrokiem chleb i jogurt, a następnie znowu zerknęła na mnie. To cud, że nie zamieniałem się tam w kamień lub mniej przyjemną organiczną papkę. Nie wiem komu mogę za to dziękować, ale w normalnych okolicznościach najpewniej nie uszedłbym z tamtego miejsca z życiem.
    Zastanawiacie się pewnie teraz jaki to wszystko ma związek z przerażającą wizją końca świata, niebieskich dropsów i pomarańczowej oranżady, którą tutaj wieszczę. No dobrze, może o cukierkach i napoju nie wspominałem, ale wyczerpanie ich zapasów byłoby i tak najgorszą z możliwych apokalips. A wierzcie lub nie, ale kilka z nich już przeżyłem. Ta nadchodząca będzie jednak inna. Tej nikt nie zdoła się oprzeć.
    Pozornie sytuacje z galerii handlowej, spaceru, pobytu w toalecie oraz zakupów w markecie (cholera, rym!) nie wykazują żadnego związku z nadchodząca zagładą, prawda? Ale wystarczy chwilkę się zastanowić. Teoretycznie tak samo ma się sprawa z owczarkami szkockimi długowłosymi i gotowanymi brokułami, niby nie widać żadnego powiązania, ale? Nie, nie chodzi o to, że ktoś chcę napisać książkę zatytułowaną ?Brokuł wróć!?. Może i lektura tego dzieła byłaby zajmująca, ale elementem łączącym psa i warzywo jest coś zupełnie innego, niewidocznego na pierwszy rzut oka. Ja po prostu uwielbiam, tak psiaka jak i tę pyszną odmianę kapusty tulić w zimne i samotne wieczory. Również w przypadku opisanych wcześniej wydarzeń należy doszukiwać się głębszego, ukrytego znaczenia.
    Opowieść o byciu ?wyrzuconym? z galerii handlowej wskazuje na upadek wartości pieniądza, który stanie się na tyle mało istotny, że nawet handlowcy nim wzgardzą i wyproszą swoich klientów ze sklepów. Wiemy więc, że gospodarka nie przetrwa. Czarny KULAWY kot już sam w sobie jest złym znakiem, więc może miał on po prostu posłużyć jako pewna podpowiedź, tak żebym zaczął baczniej rozglądać się po otaczającym mnie świecie. Poza tym jeśli zwierzak kulał, to znaczy, że musiał mieć pecha, bo ponoć koty zawsze lądują na czterech łapach. Czarny kto, który ma pecha? To musi coś znaczyć! Dzięki odświeżaczowi dowiedziałem się, że wyznaczona na koniec świata data jest jak najbardziej autentyczna. A na koniec złowrogie spojrzenia ludzi, co może oznaczać tylko jedno ? kanibalizm! Przypominam, że starsza pani dwa razy spojrzała się na mnie, a tylko raz na wyłożone na taśmie jedzenie.
    Nic więcej nie mogę w tej chwili napisać. Wyczekuję na kolejne znaki. A Wy pamiętajcie, ostrzegałem?
  10. theconverse
    Siedzą, piją, biesiadują? rycerzyka w zbroi na ogniu grillują.
    Witajcie i wybaczcie mi ten nieco makabryczny tytuł, ale z tym właśnie skojarzył mi się motyw przewodni rozpoczętego dzisiaj konkursu. Wyobraźcie sobie tylko takiego walecznego, odzianego w błyszczącą zbroję średniowiecznego wojownika nawleczonego na pikę i zawieszonego w ten sposób nad paleniskiem. Oczywiście nie mogłoby zabraknąć klasycznego czerwonego jabłuszka zatkniętego między szczękami tak uroczo skwierczącego wojaka. Przepyszny widok! Obłędny można nawet powiedzieć.
    Tak naprawdę to zdecydowanie bardziej wolałbym oceniać prace podobne do zarysowanej delikatnie akapit wcześniej mojej prywatnej wizji konkursowego tematu, ale w tym akurat przypadku jestem realistą i spodziewam się bycia przytłoczonym (o ile pojawi się wystarczająca do tego liczba zdjęć i filmów) przez obrazy rycerskiej uczty niewykraczającego poza sztywne, a co za tym idzie nudne ramy kuchennego, bądź ogrodowego stołu. Nawet jeśli miałby to być stół okrągły, a zasiadający przy nim biesiadnicy mogliby się poszczycić najświetniejszymi z rodowych herbów. Dlatego nie bójcie się eksperymentować i walczcie ze schematami!
    Akurat sam przebywam właśnie poza własnym, jakże przytulnym domem, co związane jest w tym konkretnym przypadku z ucztą urodzinową, więc pozwolicie, że już się oddalę i udam się na zasłużony spoczynek. Po ilości przyjętych przez mój otwór gębowy smakołyków wnioskuję, że bardzo potrzebuję biernego odpoczynku w postaci leżenia na kanapie brzuchem skierowanym ku sufitowi. Dlatego życzę Wam spokojnej nocy i ciekawych pomysłów. Powodzenia!
  11. theconverse
    Układamy Fotograficzne Puzzle ? rozwiązanie!
    Dzień dobry! Głosowanie w weekendowym konkursie według planu trwać ma aż do jutra, więc puzzle do ułożenia dostaniecie już dzisiaj. Jak to ostatnio mam w zwyczaju, wśród kategorii do wybrania będzie jedna, którą już znacie oraz druga całkowicie nowa. Zadecydujcie więc czy wolicie zdjęcie zdecydowanie łatwiejsze - wpuśćcie mnie!, czy w mojej ocenie odrobinkę trudniejsze, czyli stoję dziś przed Wami.
    Myślę, że zabawę rozpocząć możemy troszkę później, bo o godzinie 19:00. Wszyscy zainteresowani powinni do tego czasu powrócić już do domów i przy smacznej kolacji zasiąść do komputerów. Decydujcie więc i do zobaczenia wieczorem!
    PS. Jeśli chcecie, żeby Wasze zdjęcia pojawiły się wśród fotograficznych puzzli, dajcie mi o tym znać. Uprzedzam jednak, że jeśli już zgodzę się opublikować Wasz kadr, w samej zabawie już udziału brać nie możecie. Ale to przecież logiczne, prawda?
    Fotograficzne Puzzle 25 (1)
    Fotograficzne Puzzle 25 (2)
    Fotograficzne Puzzle 25 (3)
    Fotograficzne Puzzle 25 (4)
    Fotograficzne Puzzle 25 (5)
    Fotograficzne Puzzle 25 (6)
    KATEGORIA: stoję dziś przed Wami
    PODPOWIEDŹ: ważne jest miejsce
    ROZWIĄZANIE & WYNIKI: Koniec! Na myśli mam oczywiście koniec układania puzzli, co oznacza tak naprawdę początek rozdawania punktów. Zanim jednak wszystkie dostępne dzisiaj punkciki powędrują do zwycięzców i wybrańców, wypada podać prawidłową odpowiedź ostatniej z moich fotograficznych zagadek. Oczywiście chodziło o scenę. Jeśli mam być przy tym konkretny, jest to scena bydgoskiego teatru, ale przecież nie musieliście w swoich odpowiedziach podawać aż tak szczegółowych informacji. Stąd komplet trzech punktów otrzymuje w dniu dzisiejszym karadin. Dodam tylko, że za każdym razem, gdy piszę Twój pseudonim, automatyczna korekta wprowadza mi między zdania pewien typ broni palnej. Natomiast dwa punkty otrzyma tym razem Zorzin. Obu panom gratuluję. Pora rozdać punkty dodatkowe. I tu pojawia się problem, ponieważ żadna z udzielonych przez Was odpowiedzi ani mnie nie urzekła, ani też nie rozbawiła na tyle, żeby ofiarować komuś ten jeden bonusowy punkt. Oby następnym razem było lepiej. A właśnie! W najbliższą sobotę puzzli nie będzie z powodu mojego wyjazdu. Po raz kolejny będę przebywał w miejscu z bardzo utrudnionym dostępem do globalnej sieci. W planach mam jednak opublikowanie jakiegoś tekstu. To tyle ode mnie. Przyjemnego wieczoru!
    ---
    Regulamin zabawy być musi, więc oto i on we własnej osobie. Podpowiem tylko, że należy go traktować z delikatnym przymrużeniem oka.
    Fotograficzne Puzzle to tylko zabawa, a do tego taka bez żadnych nagród dla ewentualnych zwycięzców. Dlatego jeśli pragniesz opuścić tego bloga z czymś cennym i wartościowym przyjmij tę oto złotą myśl: ?Goł ałej materiali100!?. Organizator zgadywanek, czyli theconverse w własnej osobie, zastrzega sobie, że tylko on jest w stanie zrozumieć w pełni ofiarowane wraz z puzzlami podpowiedzi w postaci bardzo abstrakcyjnych niekiedy kategorii, z która dane zdjęcie jest w jego ocenie związane. Postara się jednak być możliwie precyzyjnym. Czasami. Odpowiedź prawidłowa to odpowiedź prawidłowa. Żadna inna nie zostanie uznana. Starajcie się jak najbardziej skonkretyzować swoją odpowiedź. Jasność i przejrzystość nie są co prawda moją domeną, ale mogą być Waszą. Każdy z uczestników może próbować udzielić właściwej odpowiedzi tylko raz podczas godziny zabawy. Każda kolejna odpowiedź nie będzie brana pod uwagę. Puzzle będą układane od pierwszego ich elementu aż do ostatniego, niezależnie od udzielonej przez któregokolwiek z uczestników prawidłowej odpowiedzi. Niech inni też się czasem zabawią! Odgadnięcie ukrytego zdjęcia jest równoznaczne ze zdobyciem trzech punktów. Dwa punkty otrzyma następna po pierwszej osoba, której uda się udzielić prawidłową odpowiedź. Za najbardziej niekonwencjonalne odpowiedzi dotyczące obrazka, który nie został jeszcze w pełni odkryty można zdobyć jeden malutki punkcik. Oczywiście wszystko zależy od humoru organizatora, także możecie już przestać się cieszyć. Podczas zabawy organizator nie może podpowiadać zgadującym, ale w grę wchodzi wyjaśnianie podstawowych mechanizmów i zasad dotyczących Fotograficznych Puzzli. Czasem organizator będzie sobie chciał po prostu z Wami pogadać. Regulamin z czasem może ulec zmianom, o czym należy pamiętać.
  12. theconverse
    Wydłubane klawisze z klawiatury sposobem na sukces!
    Bądźcie pozdrowieni! Oto doczekaliśmy zakończenia kolejnego z tak licznych weekendowych konkursów, wypada więc popełnić kilka zdań podsumowujących wyniki zabawy. Celowo przy tym pominę zwycięzców wybranych przez internautów, ponieważ o pracach, które otrzymały najwyższe noty już na moim blogu pisałem. A zatem panowie vv0!t3k i Dyzio19 muszą mi wybaczyć, ale nic więcej o Nich nie dodam do tego wpisu.
    Mogę natomiast odnieść się do wyboru Redakcji, która tym razem postanowiła nagrodzić konkursowicza o pseudonimie likier. Jak to zwykle bywa, nie zgadzam się z decyzją redakcyjnego gremium i osobiście znalazłbym kilka moim zdaniem ciekawszych prac, by to właśnie ich twórcom ofiarować cenny upominek. Z drugiej strony, dobrze się stało, że wyróżnione zostało zdjęcie, które nie miało tyle szczęścia by znaleźć się troszkę wyżej w rankingu. Jest to dowód na to, że tak naprawdę każdy ma szansę na wygraną, a gusta redaktorów potrafią być całkowicie różne niż te nasze, a konkretniej moje. Zabawa jest przez to ciekawsza, ale chyba o tym już wspominać nie muszę, prawda?
    Wypada jednak napisać coś więcej o trzeciej zwycięskiej pracy. Zacznę więc może od tego, że choć pomysł autora był co najmniej interesujący, tak już samo wykonanie niestety wypadło według mnie bardzo słabo. Zaprezentowane na zdjęciu bilety wcale jak bilety nie wyglądają, ale być może likier chciał uaktywnić wśród forumowiczów jakże niezbadane pokłady bogatej w kryształki abstrakcji wyobraźnię. Również sfotografowane klawisze nie zostały odpowiednio pokazane. Trzeba odrobinę wytężyć wzrok by je dostrzec. Sama scenografia, jeśli można w ogóle o takiej tutaj mówić, także pozostawia wiele do życzenia. Można było przecież stworzyć ciekawsze otoczenie dla całej tej nawet bardzo zabawnej scenki. Stąd uważam, że autor wykonał swoją pracę niedbale i w pośpiechu, o czym pośrednio wspomniał nawet w jednym z postów na forum. Ode mnie otrzymał przez to ocenę jakich w tym tygodniu było wiele, a więc słabą trójkę. Niemniej serdecznie gratuluję i życzę powodzenia przy okazji kolejnych konkursów. Najbliższy już jutro, a więc do zobaczenia!
  13. theconverse
    Kontrolować się w masce przeciwgazowej?! Ależ panie, ja mam już przecież sześćdziesiąt pięć lat! Bardzo mi przykro, ale w takim razie na podium pan się nie dostanie?
    Dobry wieczór. Z przykrością w głosie, który spłynął poprzez moje palce na klawiaturę, a dalej ku Waszym szeroko otwartym oczom, zawiadamiam, iż w dniu dzisiejszym nie zamierzam publikować wstępnego miniopowiadania. Czynię to przede wszystkim z własnego lenistwa, bycia zaabsorbowanym żuciem jabłkowej gumy, która to ma odświeżyć groźne dla środowiska wyziewy z mojej paszczy, ale czyni to raczej dość przeciętnie, że chyba nawet wcale, ale przede wszystkim dlatego, że?
    ?zabrakło prac, które chciałbym, a przy tym mógłbym z czystym sumieniem wymienić jako te, które trafiłyby na moje prywatne podium. W tym tygodniu oceniałem i tak bardzo łagodnie, czego dowodem jest zaledwie jedno zdjęcie z najniższą możliwą notą, o którym to za akapitów kilka jeszcze napiszę. Pomimo tego, że nie rozdawałem hurtowo najsłabszych jedynek, nie potrafiłem również podarować nikomu z biorących udział w zabawie oceny wyższej, aniżeli ponadprzeciętne siedem oczek. Może więc pora wspomnieć troszkę szerzej o trzech pracach, które posłużyły mi za inspiracje do stworzenia widniejącego powyżej tytułu.
    Zacznę może o dwóch ?szóstkowiczów?, których zdjęcia w oficjalnym rankingu na chwilę obecną znajdują się bardzo wysoko, bo na szóstym i? pierwszym miejscu. Na myśli mam więc takie osoby jak bigfarmer02 oraz vv0!t3k.
    Pierwszy z panów przekonał mnie do swojej pracy przede wszystkim poczuciem humoru, ale również i całkiem dobrze wykorzystanym tłem, które nadało całej scence odrobiny realizmu. Niestety wśród komiksowych napisów pojawiły się delikatne błędy. Nic poważnego, bo autor najzwyczajniej w świecie źle użył spacji. To oczywiście detal, typowy drobiazg, na który większość odbiorców nie zwraca uwagi, ale ja przecież do tej większości nie należę . Na plus mogę jeszcze zaliczyć fakt, że przyglądając się bohaterom komiksu, a więc pluszowym maskotkom, odnoszę wrażenie pewnej głębi, która wskazuje na to, że faktycznie znalazły się one w jednym ze środków miejskiej komunikacji. Szkoda tylko, że całość jest delikatnie? brakuję mi odpowiedniego słowa. Przyjmijmy więc, że zabrakło mi wyrazistości i przyjemniejszych dla moich oczu barw. Ogólnie więc nie jest źle, ale dobrze również nie, więc finalna ocena to właśnie szóstka.
    Drugi natomiast, o czym wspomniałem w jednym ze swoich konkursowych komentarzy, stworzył naprawdę interesujący, autentycznie wciągający widza film, ale niestety doszczętnie zrujnował narastające z każdą kolejną sekundą napięcie, gdy jako widz dotarłem już do rozwiązania akcji. Co więcej, praca wydała mi się odrobinkę za długa. Autor mógł bez problemu skrócić swoje dzieło o prawie pół minuty, a całość mogłaby na tym tylko zyskać. Dodatkowo do gustu nie przypadły mi również sceny, które zostały ?dorzucone? do filmu właściwego. Były one w zupełnie innej jakości, co bezpośrednio wpłynęło na brak ciągłości opowiadanej historii. Gdy się pojawiały, czułem jakby ktoś mi nagle przerwał pasmem reklam pasty do zębów lub innej karmy dla kotów. Proszę Cię więc drogi autorze, następnym razem nie staraj się być Polsatem.
    A teraz czas na osobę, która otrzymała ode mnie ocenę równą siedmiu punktom. Jak się za pewne domyślacie jest nią Dyzio19. W przypadku przedstawionego nam przez Niego kadru nie muszę się szczególnie rozpisywać. Wystarczy, że powiem o żartobliwym, lecz dokładnie przemyślanym pomyśle na własne zdjęcie. No i przede wszystkim wyśmienita gra słów! Zabrakło mi tylko tego, żeby główny bohater pracy, a więc zwykły poczciwy bilet, był autentycznym kartonikiem, który wsuwamy między zęby groźnie na nas spoglądającego kasownika. Niemniej gratuluję inwencji twórczej.
    Na koniec zaś, słów kilka o pracy ocenionej najsłabiej, a więc takiej ?nagrodzonej? smutna jedyneczką. Zanim jednak wymienię jej autora z pseudonimu, wyjaśnię dlaczego zasłużyła ona na właśnie taką niską ocenę. Głównym powodem była powtarzalność, a więc brak oryginalności zaprezentowanego kadru. Ponadto słaba jakość oraz wątpliwy związek z tematem konkursu, o którym dowiedziałem się tylko i wyłącznie z dołączonego podpisu. Dodam do tego jeszcze nieodpowiednie, bo wyglądające zwyczajnie sztucznie, środki wykorzystane przy robieniu tego zdjęcia i z poszczególnych zarzutów objawi nam się praca, której autorem jest Fortuno.
    To już chyba wszystko. O plagiacie, który został popełniony wspominać nawet nie chcę, choć mam nadzieję, że autor w końcu sam się do tego karygodnego czynu przyzna i chociaż będzie mu wstyd. Oczywiście jest to opcja całkowicie optymistyczna, ale czasem chciałbym ufać, że ludzie potrafią przyznać się do własnych błędów, co przecież wcale takie łatwe nie jest. I tym refleksyjnym akcentem żegnam się z Wami i życzę spokojnej nocy.
  14. theconverse
    KZF ? Krótka Zapowiedź Fotograficzna
    Czołem. W dzisiejszym odcinku główny bohater rezygnuje ze zdecydowanie przydługiego wpisu na rzecz treściwego obrazka, który wykonał na? miejscu zbrodni.
    crime scene
    Tak, tym razem chciałbym Wam zaproponować zamiast typowego, obszernego wpisu tylko jedno zdjęcie, które powstało podczas przygotowań scenografii do mojego filmu konkursowego. Sam film tworzyć będę dopiero nocą, ale to tylko dlatego, że potrzebuję absolutnych ciemności. Jaki będzie tego efekt końcowy? Pojęcia nie mam, ale trzymane kciuki mogą mi tylko pomóc. To tyle ode mnie. Spokojnego wieczoru Wam życzę.
  15. theconverse
    Co tu tak cicho? Już wiem! Przecież dostałem milczy bilet?
    Dzień dobry forumowicze! Z okazji trwającego, ale niestety dobiegającego już powoli końca poniedziałku, pragnę wyrazić moje najszczersze wyrazy? współczucia. To znaczy skierować chciałbym je w stronę wszystkich tych, którzy narzekają i najpewniej narzekać jeszcze będą na bardzo niski poziom zaprezentowanych prac konkursowych. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że się z nimi w pełni zgadzam.
    Ogólnie rzecz ujmując, tym razem pojawiło się bardzo skromne grono konkursowiczów wraz ze swoimi zdjęciami i filmami. Podobno przyczyną takiego stanu jest niełatwy motyw przewodni aktualnej zabawy, stąd niewiele osób pokusiło się, by przygotować cokolwiek. Z drugiej strony, co poniektórzy uczestnicy wzięli sobie chyba do serca słowa, że liczy się sam udział i opublikowali na forum, co jest przecież (w teorii) równoznaczne z wzięciem udziału w zmaganiach właściwych, a więc w głosowaniu, czego wynikiem są niemiłe dla oczu twory. Ufff! Strasznie długie zdanie mi wyszło.
    Sam oczywiście pokazałem moją pracę, która może i jest przeciętniakiem, ale przynajmniej nie muszę się wstydzić własnego dzieła. Wystarczy jednak zerknąć na kilka obrazków, głównie tych statycznych, żeby podrapać się po kudłatej łepetynie i ze zdziwieniem w oczach zapytać o to, co też takiego ich autorzy chcieli przekazać nam, zwyczajnym, niewyróżniającym się z tłumu szaraczkom. Dlaczego więc, o czym wspomniałem w jednym z komentarzy pod konkursowym newsem, wystawiłem zaledwie tylko jedną najsłabszą ocenę? O tym napiszę jutro, kiedy przynajmniej jeden krótki akapit poświecę temu konkretnemu zdjęciu. Musicie przy tym pamiętać, że również i ocen najlepszych nie rozdałem zbyt wielu. Najzwyczajniej w świecie nikt mnie ani czymś ciekawym mile nie zaskoczył, ani tym bardziej nie ?zaatakował? mojego zmysłu estetycznego, ścinając mnie przy tym z nóg i rzucając na kolana. Zdecydowanie zabrakło prac ponadprzeciętnych i niezwykłych. Również i swój film mam tu na myśli.
    W ten oto sposób dobrnąłem do końca tego wpisu, pomimo posiadanego biletu, który miał mi zasupłać usta. Ale tak być nie mogło! Prawda musiała ujrzeć światło dzienne, a pyszne brokuły musiały wyemigrować na tratwach zbudowanych z ozdobionych cekinami wałkach do ciasta. Dlatego jeśli ktokolwiek z Was zauważy te warzywa oraz ich niecodzienne środki transportu, prosiłbym o wszelkie informacje na ten temat. Bo kolację to ja jednak chciałbym zjeść. A właśnie. Niech Wasza będzie smaczna, a wieczór spokojny. Pozdrawiam.
    PS. Tak mi coś po głowie chodzi i włosy plącze, ale dlaczego głosowanie ma mieć swój koniec dopiero w czwartek? Czy o czymś zapomniałem przez przypadek?
  16. theconverse
    Układamy Fotograficzne Puzzle ? rozwiązanie!
    Witajcie. Zapowiedź dzisiejszej zabawy pojawiła się już wczoraj, więc dziś rozpoczynamy od razu od pierwszego fragmentu zdjęcia. Zdecydowałem się na wprowadzenie nowego kadru. Wszystkie ?starocie? muszą jeszcze poczekać. To chyba wszystko co miałem napisać. Nie musicie wybierać kategorii, więc lepiej już przejść do samego układania. Powodzenia!
    PS. Jeśli chcecie, żeby Wasze zdjęcia pojawiły się wśród fotograficznych puzzli, dajcie mi o tym znać. Uprzedzam jednak, że jeśli już zgodzę się opublikować Wasz kadr, w samej zabawie już udziału brać nie możecie. Ale to przecież logiczne, prawda?
    Fotograficzne Puzzle 24 (1)
    Fotograficzne Puzzle 24 (2)
    Fotograficzne Puzzle 24 (3)
    Fotograficzne Puzzle 24 (4)
    Fotograficzne Puzzle 24 (5)
    Fotograficzne Puzzle 24 (6)
    KATEGORIA: to już jest koniec
    PODPOWIEDŹ: ważny jest przedmiot dotyczący tego końca
    ROZWIĄZANIE & WYNIKI: Kolejne puzzle ułożone, kolejne punkty do rozdania! Odpowiedzią na ostatnią zagadkę obrazkową była czaszka i skrzyżowane piszczele, ale wystarczyło napisać tylko słowo czaszka lub po prostu skrzyżowane kości. Dlatego też trzy punkty wędrują do Homerusa, dwa do sori9, a po jednym dodatkowym punkcie otrzymują mrBone, karadin oraz Asasello. Wszystkim gratuluję. Do zobaczenia następnym razem!
    ---
    Regulamin zabawy być musi, więc oto i on we własnej osobie. Podpowiem tylko, że należy go traktować z delikatnym przymrużeniem oka.
    Fotograficzne Puzzle to tylko zabawa, a do tego taka bez żadnych nagród dla ewentualnych zwycięzców. Dlatego jeśli pragniesz opuścić tego bloga z czymś cennym i wartościowym przyjmij tę oto złotą myśl: ?Goł ałej materiali100!?. Organizator zgadywanek, czyli theconverse w własnej osobie, zastrzega sobie, że tylko on jest w stanie zrozumieć w pełni ofiarowane wraz z puzzlami podpowiedzi w postaci bardzo abstrakcyjnych niekiedy kategorii, z która dane zdjęcie jest w jego ocenie związane. Postara się jednak być możliwie precyzyjnym. Czasami. Odpowiedź prawidłowa to odpowiedź prawidłowa. Żadna inna nie zostanie uznana. Starajcie się jak najbardziej skonkretyzować swoją odpowiedź. Jasność i przejrzystość nie są co prawda moją domeną, ale mogą być Waszą. Każdy z uczestników może próbować udzielić właściwej odpowiedzi tylko raz podczas godziny zabawy. Każda kolejna odpowiedź nie będzie brana pod uwagę. Puzzle będą układane od pierwszego ich elementu aż do ostatniego, niezależnie od udzielonej przez któregokolwiek z uczestników prawidłowej odpowiedzi. Niech inni też się czasem zabawią! Odgadnięcie ukrytego zdjęcia jest równoznaczne ze zdobyciem trzech punktów. Dwa punkty otrzyma następna po pierwszej osoba, której uda się udzielić prawidłową odpowiedź. Za najbardziej niekonwencjonalne odpowiedzi dotyczące obrazka, który nie został jeszcze w pełni odkryty można zdobyć jeden malutki punkcik. Oczywiście wszystko zależy od humoru organizatora, także możecie już przestać się cieszyć. Podczas zabawy organizator nie może podpowiadać zgadującym, ale w grę wchodzi wyjaśnianie podstawowych mechanizmów i zasad dotyczących Fotograficznych Puzzli. Czasem organizator będzie sobie chciał po prostu z Wami pogadać. Regulamin z czasem może ulec zmianom, o czym należy pamiętać.
  17. theconverse
    Śpiew kanara urwał mi głowę?
    ?będę przed nim bronić nawet Częstochowę! Witajcie i wybaczcie mi ten malutki żarcik wpleciony w tytuł, ale dzisiaj chciałbym powrócić do czegoś, z czym mieliście już do czynienia na moim blogu, czyli słowa tego wpisu przekształcę w? rymowankę. Ot, takie moje częstochowskie rymy okołokonkursowe. Już chyba nawet zacząłem. A zatem do działa! Do dzieła znaczy. Coś mi po głowie najwyraźniej skaczę częstochowska kolubryna. Pozostaję mi więc tylko życzyć przyjemnej lektury i? nie zamierzam płacić za Waszą psychoterapię, gdyby ktoś musiał się na nią wybrać po przeczytaniu tego tekstu.
    Od lat wielu bez mała, jestem przeczulony,
    z każdą większą wyrwą mocno zestrojony.
    Przylgnąłem do szyby w fotel wciśnięty,
    dla całego świata raczej beznamiętny.
    Do większych rzeczy miałem być na pewno,
    tym razem jednak jest mi wszystko jedno.
    Cel tylko chcę osiągnąć trwającej podróży,
    lecz dziurawy asfalt wcale mi nie służy.
    Obite mam już czoło i mózgu wstrząśnienie,
    powieka mi opada, mam już dłoni drżenie.
    Ale upór we mnie silny, rzekłbym nieskończony,
    do Metra dzisiaj dotrę, będę niestrudzony.
    Bo wiedzieć musicie, sekret Wam wyjawię,
    u nas taki pociąg to tylko w Warszawie.
    A ja prosty chłopak, w butach siana mnóstwo,
    i to moje Metro podziwiam jak bóstwo!
    Wtem autobusem wstrząsnął dziki wrzask,
    upadł ktoś na pewno, słyszę głuchy trzask.
    Staram się nie patrzeć, wzrokiem błądzę wkoło,
    ucho nadstawione, nie jest tam wesoło.
    Nagle do mnie dopadł, chwyta mnie za ramię,
    mord w jego oczach, przecież Wam nie kłamię!
    Czy bilet skasowałem? Czy mam go w ogóle?
    A on już mandacik w rękach trzyma czule.
    Chyba na mej twarzy dostrzegł przerażenie,
    Prawie już mu płaczę, może ostrzeżenie?
    Lecz on nieugięty, trzyma się pod boki,
    od ucha do ucha uśmiech ma szeroki.
    Macam swe kieszenie nie tracąc nadziei,
    nie chcę być przecież wśród zwykłych złodziei
    Mam! Znalazłem! Jaki jestem zręczny!
    Mówię do kanara: Przecież mam miesięczny!
    Nie było tak strasznie, prawda? To jeszcze na koniec chciałbym wymienić trzy osoby nagrodzone dodatkowym punkcikiem, który był do zdobycia podczas ostatnich fotograficznych puzzli. Obiecałem, że zrobię to właśnie w tym wpisie, a więc to czynię. Osoby niezainteresowane mogą już się oddalić.
    Wybrałem tylko trzy ciekawe, niesztampowe odpowiedzi, których udzielili mi: wolus1, karadin oraz BAMsE. Serdecznie gratuluję. Dodam jeszcze tylko, że wyróżnione osoby otrzymały ten mały punkcik za jedne ze swoich pierwszych odpowiedzi, nie zaś za te wymyślne i może nawet zbyt szalone. Te ostatnie były w mojej ocenie już mocno przesadzone i? sztuczne niestety. Wszystko jest dla ludzi, a czasem nawet i dla mnie, byle było to stosowane z umiarem i w graniach zdrowego rozsądku. Rzekłem. Dobrej nocy!
    PS. Jutrzejsze fotograficzne puzzle rozpoczniemy już o godzinie 10:00. Kategorię tym razem wybiorę osobiście.
  18. theconverse
    Układamy Fotograficzne Puzzle ? rozwiązanie!
    Witajcie po krótkiej przerwie! W dniu dzisiejszym powracam z zabawą w układanie obrazków już systematycznie, dwa razy w tygodniu. Mam nadzieję, że chociaż niektórych ta wiadomość ucieszy.
    W związku z tym, że na ?twardkim? dysku nadal przechowuję kilka zaległych zdjęć przygotowanych z myślą o puzzlach, to głównie spośród nich będziecie mogli wybrać to, które zaczniecie układać już od godziny 16:00. Nie zabrakło jednak miejsca na zupełną ?świeżynkę?, która kryje się pod kategorią by rzeczywistość kreować. Natomiast dwie starsze to myślę, że ten ?patch? pomoże oraz spóźnię się. Wybierajcie!
    Na chwilę obecną to już wszystko. Zdecydujcie się na jeden obrazek, zjedzcie bez pośpiechu pyszny obiadek i spotykany się później przy puzzlach. Do zobaczenia!
    PS. Jeśli chcecie, żeby Wasze zdjęcia pojawiły się wśród fotograficznych puzzli, dajcie mi o tym znać. Uprzedzam jednak, że jeśli już zgodzę się opublikować Wasz kadr, w samej zabawie już udziału brać nie możecie. Ale to przecież logiczne, prawda?
    Fotograficzne Puzzle 23 (1)
    Fotograficzne Puzzle 23 (2)
    Fotograficzne Puzzle 23 (3)
    Fotograficzne Puzzle 23 (4)
    Fotograficzne Puzzle 23 (5)
    Fotograficzne Puzzle 23 (6)
    KATEGORIA: by rzeczywistość kreować
    PODPOWIEDŹ: ważny jest służący do tego przedmiot
    ROZWIĄZANIE & WYNIKI: Mamy zwycięzców! Tym razem trzy punktu otrzymuje? Uwaga. W celu poznania oficjalnych wyników, pobierz najnowsze DLC o nazwie ?Ostatnio nam się nie układa?. Cena kompletnego (najprawdopodobniej) dodatku to jedyne trzydzieści jeden ton theconverse?owych punktów. Dajcie więc sobie spokój, bo i tak Was nie stać. A tak na poważnie! Osobą, która jako pierwsza odgadła, iż na obrazku znajduje się mysz komputerowa był Zorzin. Drugim szczęśliwcem jest natomiast mrBone. Obu panom serdecznie gratuluję. Co do pozostałych uczestników, potrzebuję więcej czasu na poukładanie i przetworzenie w mojej zmęczonej główce Waszych odpowiedzi. Były tym razem tak szalone, że bułka, która miałem zamiar zjeść na obiad, stanowczo odmówiła w nim udziału i po stwierdzeniu, że w takim towarzystwie przebywać nie będzie, zatańczyła polkę, po czym wyskoczyła przez okno? zamknięte. Dlatego też, osoby nagrodzone dodatkowym punkcikiem dowiedzą się o tym dopiero wieczorem, kiedy to opublikuję wpis konkursowy. Cierpliwości. Pozdrawiam.
    ---
    Regulamin zabawy być musi, więc oto i on we własnej osobie. Podpowiem tylko, że należy go traktować z delikatnym przymrużeniem oka.
    Fotograficzne Puzzle to tylko zabawa, a do tego taka bez żadnych nagród dla ewentualnych zwycięzców. Dlatego jeśli pragniesz opuścić tego bloga z czymś cennym i wartościowym przyjmij tę oto złotą myśl: ?Goł ałej materiali100!?. Organizator zgadywanek, czyli theconverse w własnej osobie, zastrzega sobie, że tylko on jest w stanie zrozumieć w pełni ofiarowane wraz z puzzlami podpowiedzi w postaci bardzo abstrakcyjnych niekiedy kategorii, z która dane zdjęcie jest w jego ocenie związane. Postara się jednak być możliwie precyzyjnym. Czasami. Odpowiedź prawidłowa to odpowiedź prawidłowa. Żadna inna nie zostanie uznana. Starajcie się jak najbardziej skonkretyzować swoją odpowiedź. Jasność i przejrzystość nie są co prawda moją domeną, ale mogą być Waszą. Każdy z uczestników może próbować udzielić właściwej odpowiedzi tylko raz podczas godziny zabawy. Każda kolejna odpowiedź nie będzie brana pod uwagę. Puzzle będą układane od pierwszego ich elementu aż do ostatniego, niezależnie od udzielonej przez któregokolwiek z uczestników prawidłowej odpowiedzi. Niech inni też się czasem zabawią! Odgadnięcie ukrytego zdjęcia jest równoznaczne ze zdobyciem trzech punktów. Dwa punkty otrzyma następna po pierwszej osoba, której uda się udzielić prawidłową odpowiedź. Za najbardziej niekonwencjonalne odpowiedzi dotyczące obrazka, który nie został jeszcze w pełni odkryty można zdobyć jeden malutki punkcik. Oczywiście wszystko zależy od humoru organizatora, także możecie już przestać się cieszyć. Podczas zabawy organizator nie może podpowiadać zgadującym, ale w grę wchodzi wyjaśnianie podstawowych mechanizmów i zasad dotyczących Fotograficznych Puzzli. Czasem organizator będzie sobie chciał po prostu z Wami pogadać. Regulamin z czasem może ulec zmianom, o czym należy pamiętać.
  19. theconverse
    Cześć! Gdy jeszcze przed chwilą zaglądałem w odpowiednie do zaglądania miejsce, okazało się, że nagle i bez żadnej zapowiedzi przerwano dostawy weekendowo-konkursowej zabawy. A co w takiej sytuacji mogłem zrobić? Właściwie to nic. Na Wasze nieszczęście, los obdarował mnie czymś, co nazwać mógłbym niespotykanie nietypowym poczuciem chęci do zrobienia czegoś, gdy robić nie ma co. Innymi słowy, w ramach wpisu zastępczego chciałbym się z Wami podzielić kilkoma kadrami, które powstały całkiem niedawno. Minęło już sporo czasu odkąd po raz ostatni publikowałem na tym blogu zdjęcia inne, aniżeli te dotyczące fotograficznych puzzli lub wspomnianego wcześniej konkursu.
    Bez dłuższego zanudzania czytelników i przypadkowych turystów, oto zdjęć kilka, niekoniecznie ciekawych, niespecjalnie artystycznych, ani nawet technicznie poprawnych. Przyjemnego wieczoru!
    the ant
    a concrete jungle
    amd inside
    black & white trees
    girls on a bridge
  20. theconverse
    Trzech facetów, czyli oni i ona.
    Czołem! STOP. Wpis będzie dziś krótki. STOP. Serdecznie gratuluję zwycięzcom. STOP. Dwie z nagrodzonych prac znalazły się i na moim podium. STOP. Komiks, który stworzył BAMsE i macho w wykonaniu BlackElf zdecydowanie przypadły mi do gustu. STOP. O nich więcej pisać już nie muszę. STOP. Wspomnę więc o zdjęciu Mimizu. STOP. Nadal uważam, że ma ono niewiele wspólnego z tematem konkursu. STOP. Choć nie ukrywam, że jest ciekawe. STOP. Autor świetnie dobrał kolorystykę kadru. STOP. Czekam więc na Jego kolejne dzieła. STOP. Oby bardziej pasowały do motywu przewodniego zabawy. STOP. To już wszystko. STOP. Miłego dnia! STOP.
  21. theconverse
    Kiełbasiany zamach(o) na pociętego nożem i skrytego w mroku gitarzystę.
    Zielona herbata, której tak wielkim amatorem był całkowicie już wystygła. Strużka unoszącej się z chłodnego kubka pary niosącej ten niesamowity, a przy tym niepowtarzalny aromat przeszła już do historii zapisana na kartach dziejów jako niewielki przejaw minionych godzin. On siedział jednak spokojnie na swoim ulubionym taborecie, który większość z nas uznałaby za antyk, a przynajmniej za element inscenizacji w muzeum etnograficznym. Nie dawał po sobie poznać, że zimna i okrutnie gorzka ciecz ani trochę mu nie smakuje. Popijał ją małymi łykami błądząc myślami całe lata świetlne od swojego malutkiego, przytulnego domku gdzieś pośrodku nieistotnej dla tej opowieści wioseczki. Gdy jego dłoni nie zajmowało podniszczałe naczynie, mocny uścisk mężczyzny zamykał się na dorodnej lasce smakowitej kiełbasy. Nie jadł jej. Zwyczajnie trzymał między niemałymi wcale palcami spracowanego człowieka i rytmicznie, wtórując sobie przy tym obutą w gumiaka stopą, machał nią. Chwyt był pewny, nie było więc mowy o jakimkolwiek nieszczęściu, którym mogło się zakończyć opaczne wypuszczenie kiełbasy z dłoni. Niestety stało się. Edmund zamyślony tak bardzo, że jego powieki nie miały nawet siły wyżej się podnieść, wprawił kawałek mięsa w niezwykłą jak na możliwości aerodynamiczne kiełbasy prędkość. Poszybowała jak dziki ptak! Jak spragniony ludzkiej krwi komar i jak zaostrzony cyrkiel klasowego skrytobójcy.
    - Na sandały Jezusa, kiełbasiana raketa! ? zakrzyknął w momencie wybudzenia z głębokiej zadumy mężczyzna.
    A nietypowy pocisk zdołał w tym czasie pokonać dystans od kuchni do salonu, od salonu do toalety i od toalety na podwórze, wybijając przy tym z głośnym hukiem napotkane po drodze okno.
    - Na kalosze Józefa, Zocha mnie wałkiem okiełzna! ? ponownie krzyknął Edmund, wyraźnie w tej chwili przerażony.
    Zza okna dało się słyszeć tylko delikatne pisknięcie. Nieprzygotowany do swojej roli miotacza rakiety typu kuchnia-powietrze, mężczyzna podniósł się z ugrzanego już stołka i skierował swoje kroku w głąb domostwa. Gdy podszedł do okna o zmienionych właściwościach dekoracyjnych dowiedział się czym był ten cichy głosik sprzed kilkunastu sekund. W pierwszym momencie zauważył tylko pochyloną nad czymś małą dziewczynkę, pięcioletnią córeczkę sąsiadów. Kiedy odwróciła się w stronę Edmunda, jego oczom ukazał się prawdziwie przerażający obrazek. Na malutkich rączkach dziecka spoczywał prawie przepołowiony włochaty chomiczek. Wbita do połowy jego cherlawego ciałka kiełbasa wskazywała, że nieborak już więcej nie zazna przyjemności podgryzania surowej kapustki. Widząc mężczyznę w oknie, dziewczynka straszliwie się rozpłakała wołając przy tym swojego rąbiącego właśnie drwa ojca.
    - Na lakierki Mojżesza, umoczyłem?
    Witajcie koleżanki i koledzy oraz Wy, droga Redakcjo. W dzisiejszym odcinku ?tasiemca? zwanego ?theconverse show(s strange things) and much more? powracam z wpisem traktującym o tym co moim zdaniem było wśród konkursowych prac ciekawe, niepokojące, a także nosiło znamiona obcowania o północy i przy pełni księżyca z rudymi gronostajami. Cokolwiek by to miało oznaczać. Tak czy inaczej, pora wybrać się pod podium, by tam lepsi ode mnie mogli mi napluć na czoło z wysokości. Jak deficyt wody się szerzy to i w tym jakaś pociecha.
    Na trzecim schodku mojego zwycięskiego klocka, którego skradłem panu Pożytnowowi, za co ganiał mnie aż przez osiem plansz, stanął tym razem chłopak z gitarą, czyli TheMirror. Autor znany najczęściej z ciągnących się przez całą wieczności niekrótkich filmików, tym razem wykorzystując do tego fotografię cyfrową, wcielił się w typowego latynoskiego gitarzystę. Odpowiednie ustawienie oświetlenia, chwytliwy pseudonim artystyczny oraz nienaganny wąsik to główne zalety tego kadru. Dzięki nim właśnie wyróżniłem tego konkursowicza, choć dodać muszę, że praktycznie do ostatniej chwili walczył o swoje miejsce na podium z innym gitarzystą zwanym Ottonem.
    Punkt więcej otrzymała również doskonale Wam znana BlackElf, która jak to kobieta, zmienną jest i tym razem przeistoczyła się w? mężczyznę. Czego się nie robi dla dobrej zabawy. Co prawda sama autorka utrzymuje, że do głosowania dostało się omyłkowo zdjęcie dodatkowe, a nie to które sama upatrzyła jako konkursowe, ale to nic. Oba są ponadprzeciętne. Osobiście wolę jednak to drugie, dodatkowe właśnie. Może to przez ten niezwykły ?wierszyk?? Choć ta rana zadana sobie nożem jest równie przekonująca. Lecz w tym miejscu muszę zwrócić uwagę na coś jeszcze. Czy to nie dziwne, że wśród tylu mężczyzn, jednym z najlepszych macho została kobieta? No właśnie?
    Miejsce pierwsze! Tam zawędrował człowiek, który tworząc nawet najzwyklejszy komiks, robi to w sposób dopracowany, nietypowy i przede wszystkim zabawny. Panie i panowie, oto przed Wami zwycięzca mojego zestawienia, czyli BAMsE. Miło ponownie Cię tutaj gościć, kolego. Jak mogliście wszyscy zauważyć, kiełbasę zdecydowanie lepiej maczać, aniżeli nią machać.
    A teraz słów kilka o pracach, które ?nagrodziłem? najniższymi notami. Zacznę może od osoby kryjącej się pod pseudonimem bbodzio11. Drogi konkursowiczu, dlaczego sądzisz, że mógłbym pomylić pokazaną przez Ciebie postać z jakimkolwiek macho? Może miały mnie zmylić te tysiące złotych, które wydałeś ponoć na rekwizyty? Wybacz, ale chyba błędnie odczytałeś temat konkursu. Kolejnym ?wyróżnionym? został Bloro, którego zdjęcie ma również niewiele wspólnego z motywem przewodnim zabawy. Może gdyby autor założył na swój nos jakieś fikuśne okulary przeciwsłoneczne? Nie, jednak nie. Ostatnim najgorzej ocenionym konkursowiczem został Shinnnn. Dlaczego? Przyjmijmy, że jestem zazdrosnym posiadaczem pirackiej wersji systemu giganta z Redmont.
    To wszystko na dzisiaj. Powiem Wam jeszcze, że bardzo zabrakło mi jednego forumowicza podczas tego konkursu. Na myśli mam oczywiście dariusxq, który gdyby wziął udział w zabawie, na pewno wspiął by się na sam szczyt Macho Pikachu. Przyjemnego wieczoru!
  22. theconverse
    MENski punkt widzenia?
    Tydzień. Dokładnie siedem długich dni przerwy. Tyle czasu minęło właśnie od mojego ostatniego wpisu. Nie, nie będę opowiadał o tym co miało miejsce podczas tego mojego ?urlopu?, bo nie jest to istotne ani dla konkursu, o którym zamierzam Wam dzisiaj wspomnieć, ani tym bardziej dla czegokolwiek co mogłoby Was zainteresować. Prawdę mówiąc, potrzebowałem po prostu jakiegoś wstępu.
    Zacznę może od tego, że chociaż wstęp był jakiś, bo już moje zdjęcie nazwałbym totalnie nijakim. Powiem wprost. Nie jestem zadowolony z efektu jaki udało mi się osiągnąć tworząc pracę konkursową. Pamiętając jednak, że pierwotnie nie chciałem brać udziału w zabawie, nie jest aż tak najgorzej. Szczególnie na tle wielu innych statycznych, jak i puszczonych w ruch kadrów?
    Chyba większość z uczestników zapomniała kim tak naprawdę jest wspomniany w temacie macho lub maczo, jeśli ktoś z czytających te słowa wolałby zobaczyć spolszczoną wersję zapisu tego słowa. Oczywiście, że wszyscy jesteście bardzo ?menscy? i fantastyczni, a testosteron, który spływa z Waszych zdjęć solidnie zachlapał mi moje zdecydowanie niemęskie bamboszki, ale skąd pomysł na te wszystkie pistolety i noże? Gdzieś pośród prac znalazłem nawet miecz. Po co to wszystko? Zgodzę się przy tym, że co poniektórzy chcieli się wcielić w głównego bohatera gry, którą można w tym tygodniu zdobyć, ale błagam, czy ktoś może mi wytłumaczyć jaki jest związek podnoszenia ciężarów z byciem macho? Przecież machismo to pewna życiowa postawa, której absolutnie nie dostrzegam w większości zaprezentowanych filmów i zdjęć. Gdzie się podziało tak silnie eksponowane poczucie męskości i dumy? Myślę, że spłynęło wraz ze spienioną podczas zmywania naczyń wodą. Zabrakło jeszcze jednej bardzo ważnej rzeczy, a mianowicie traktowania kobiet w sposób przedmiotowy, jak rzeczy właśnie. Ale to tłumaczę sobie (rozmowy z samym sobą bywają wciągające jak ?krówka mordoklejka? o poranku) istniejącym w naszym społeczeństwie przeświadczeniu, że macho to po prostu pewien szablon zawierający w sobie nienaganną budowę ciała, nadmierną dbałość o wygląd zewnętrzny, co jest w takim wypadku oczywiste oraz bardzo często stan umysłu, który można określić tylko mianem topornego.
    Na zakończenie, w ramach nietypowego podsumowania chciałbym zadedykować wszystkim tu zgromadzonym wymyślony przed chwilą dystych. Uwaga, będą ofiary w kiszonej kapuście. Ostatecznie nikomu w nią włazić przecież nie kazałem.
    Prężą swe muskuły, dzierżą pistolety,
    Lecz mózgów nie mają, biedaczki niestety.
  23. theconverse
    Nieczęsto zdarza mi się zostawiać za sobą słowa, które w kontekście szerszym, aniżeli pojedynczy wpis mogłyby stanowić pewnego rodzaju wyraz powagi lub zadumy. Prawdę mówiąc, odkąd tylko pamiętam, stroniłem od noszenia niewygodnego kołnierza usztywniającego, który za zadanie miał ograniczać moje drwiny, bądź dopływ gęstej cieczy spływającej tak przecież nierzadko z moich ust, a którą nazywają ironią. Tym razem chciałbym jednak zachować tak nielubianą powagę. Nie dlatego, że tak wypada lub ktoś tego po mnie oczekuje. Ten wybór należy w pełni do mnie.
    Podobnie jak i ten blog, na który drogi czytelniku zaprowadziła Cię zamglona ścieżka losu. Nigdy nie ukrywałem, że wszystko co pojawia się w jego obrębie, wszystko co w jego ramach czyniłem, czyniłem dla siebie. Stąd chciałbym, by to co zamierzam zrobić, odwiedzający tę moją małą przestrzeń wirtualnego świata uszanowali, ale przede wszystkim postarali się zrozumieć.
    Oto w dniu dzisiejszym, na czas, w którym otuleni zostaliśmy smutkiem, zawieszam aktywność mojego bloga. Niech te siedem dni stanie się symbolem czegoś, co choćby w najmniejszym stopniu dotknęło każdego z nas. Niezależnie od tego czym to doświadczenie jest dla Was, dla mnie jest okazją do zatrzymania się, przemyślenia ważnych dla mnie życiowych spraw i podjęcia kroków, które będą wyznaczać kierunek mojej przyszłości. Do tej pory wpisy pojawiały się w tym miejscu każdego dnia, co mogło przywodzić na myśl regularny rytm mojego własnego życia. Jeden dzień. Jeden wpis. Zawsze tak samo. Pora choćby na chwilę przerwać ten ?bieg?. Pozwolić sobie na zdystansowanie się do samego siebie, tego bliższego, jak i dalszego otoczenia, ale także pozwolić sobie na złapanie drugiego oddechu.
    Powrócę w to miejsce niebawem, za siedem krótkich dni?
  24. theconverse
    Nie układamy Fotograficznych Puzzli ? informacja
    Witajcie. Już zapewne wiecie, świadkami jakiego tragicznego wydarzenia się dzisiaj staliśmy. Chciałbym z tego powodu odwołać zabawę z puzzlami w tytule. Mam nadzieję, że podzielacie moją decyzję albo przynajmniej będziecie potrafili ją uszanować. Dziękuję.
  25. theconverse
    Gdy Antonio Benderas spotyka Village People?
    Dobry Wam wieczór wszystkim. Jako prawdziwy macho powinienem w tym momencie splunąć gęstą śliną, zarzucić bujną czupryną (na wypiętej dumnie klatce piersiowej, żeby się złoty łańcuszek głośno poobijał) i po dosadnym komentarzu na temat Waszej matki, powiedzieć, że wpisu nie będzie. Na szczęście nigdy nie czułem się aż tak bardzo machismo, więc jeszcze kilku akapitów możecie się spodziewać.
    Gdy tylko moim oczom ukazał się najnowszy temat weekendowej zabawy, byłem w pełni przekonany, że oto staniemy się świadkami niezdrowej, typowo samczej rywalizacji, gdzie pokazywanie mięśni będzie tak samo dobry pomysłem jak wyeksponowanie sztucznego penisa. Przecież to takie męskie, ?zadowolić? żeńską część konkursowiczek widokiem doczepionego do spodni prącia, prawda?
    Może po raz kolejny będę zmuszony przyznać, że jestem typowym ponurakiem i takie ?żarty? jak ten wspomniany powyżej już nie wywołują na mojej twarzy ani rumieńca, ani tym bardziej szerokiego uśmiechu. Ale przecież spora część forumowiczów to dorastający właśnie chłopcy, którzy tylko czekali, żeby pokazać jak bardzo są męscy, twardzi i? mają niesamowicie ciekawy wystrój pokoju w postaci zielonych ściany i bałaganu w tle. Nie chcę być niemiły (czyżby?), ale według mnie autor jednego z zaprezentowanych dzisiaj zdjęć, napiął swe muskuły tak bardzo, że zabrakło już sił na odpowiednie ustawienie aparatu.
    Chyba już wystarczy tego narzekania. Weekend się dopiero rozpoczął, więc najpewniej przybędzie troszkę podobnych prac. Na chwilę obecną mogę tylko napisać, że to co widziałem w znacznej większości nijak się ma do motywu przewodniego aktualnego konkursu. Dobrej nocy!
×
×
  • Utwórz nowe...