Jump to content

Scorpix

Akademia CD-Action [GAMMA]
  • Posts

    2,377
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Scorpix

  1. Można obecnie kupić wyłącznie z PS store wersje cyfrową, albo ściągnąć zza granicy. Gra świetna swoją drogą. 62 godziny i praktycznie nie odczuwam znużenia. Ps: Steelbook też fajny do gry dali
  2. Może mnie poniosło trochę z tym prawdziwym zakończeniem, ale po prostu można odnieść wrażenie, że takie umieszczenie informacji o DLC świadczy o tym, że pełny obraz sytuacji obejrzymy dopiero po ograniu tego dodatku. Przecież prolog był w DLC i to płatnym Tylko charakteru tego horroru idzie w moim zdaniem w złym kierunku. O ile początkowo szanowałem amunicję, to później już na to zbytniej uwagi nie zwracałem. Gra zaczęła iść w kierunku RE4 powoli miast utrzymywać klimat pierwszych 3 części. Dziwnie to pewnie zabrzmi, ale The Last of Us nigdy by nie powstało, gdyby nie było exclusivem na konsole Sony. Sony od dawna wspiera Naughty Dogs i zbiera tego owoce.
  3. Kogoś lekko poniosło https://www.cdaction.pl/news-49319/dmitrij-gluchowski-opowiada-o-roli-gier-wideo-i-krytykuje-sapkowskiego.html wczoraj, 23:46 kiogu1 Tak, panowie, poleć temu panu bo nazwał Autora książek i historyka o 30-40 lat starszego od siebie aroganckim sk***synem. Macie racje powinniśmy go za to szanować i postawić mu pomnik. Z takim towarzystwem jak wy to nic tylko ku*** konie kraść
  4. Akurat 10 godzin to przeciętny czas przejścia gry. Nie rushowałem i starałem się zwiedzić jak najwięcej, ale i tak dobiłem do zaledwie 10 godzin. Nie wiem co ty tam robiłeś przez te 20 godzin, bo tyle trzeba średnio na zdobycie wszystkich achievementów. Parodią jest też fakt, iż zaraz po zakończeniu gry pokazuje się informacja o tym, że.... prawdziwe zakończenie będzie w darmowym DLC -_- Ta gra jest straszna i to w pozytywnym tego słowa znaczeniu, ale tylko przez pierwszą część gry, gdy to czujemy się osaczeni i osamotnieni w małym domostwie, gdzie każdy wróg jest śmiertelnym zagrożeniem i cały czas ktoś nas ściga. Tyle że 2 część gry to katastrofa. Klimat znika, a my dostajemy w rączki pistolet maszynowy i walczymy z nijakimi czarnymi stworami. To nie jest już horror w stylu 3 pierwszych części. Jest to dobry kierunek, ale trzeba postawić kolejny krok bardziej odważnie. PS: Do Obcy: Izolacja, to RE7 nie ma nawet startu. Scenę, gdy to skradałem się i nagle zobaczyli mnie źle nastawieni wobec mnie ludzie pamiętam do dzisiaj. Jeden z nich strzelił. Po chwili wyskoczył Obcy z szybu wentylacyjnego i ich pozabijał (strzelanie w tej grze to często bardzo zły pomysł). Co ciekawe przy drugim podejściu to się nie powtórzyło, bo Obcy był za daleko. Niepotrzebnie ją przedłużyli tylko.
  5. Tą grę ratuje świetny gameplay, ale ta 8 i tak jest naciągana lekko, bo wiedziałem, że będą robić patche. Ryder jest nijaki, bo praktycznie gra się nim, jako paragon, a my wybieramy tylko ton. Chodziło mi o świetny kontrast, który utworzyli pomiędzy doświadczonym bohaterem Shepardem, który gada zawsze z patosem a młodym i niedoświadczonym Ryderem, który jeszcze nie ukształtowanego do końca światopoglądu. Dialogi są nierówne. Liam mnie do szału swoimi głupotami doprowadzał, ale były również świetne momenty (Drack próbujący przemówić do rozsądku przemienionemu w stworka kroganina lub Vetra mająca pretensje do kettów, że grają nieuczciwie i używają statków z zaopatrzeniem (cytadela mi się przypomniała)). Wszystko w tej grze jest nierówne, dlatego pełne 8 dostanie, jeśli zlikwiduje większość bugów, bo postacie to kwestia gustu, a jak wiadomo ten jest różny. Ja na przykład ogrywam z radością nową Personę 5, podczas gdy ktoś może powiedzieć, że jestem nienormalny, aby grać w takie japońskie dziwadło (sam się zdziwiłem z tego faktu). Przy ocenie nie brałem pod uwagę ceny, ale napisałem, że lepiej poczekać te parę miesięcy na patche i pierwsze DLC z Quarianami. Każdy chce od gier czegoś innego. Wszystkich nie zaspokoisz. Stworzono grę, która skupia się na odkrywaniu nieznanego i to wyszło, ale ludzie narzekają, że to nie jest w takim razie Mass Effect, choć ta gra z trylogią ma tylko wspólne uniwersum. Bitwy kosmiczne, a statek nie ma uzbrojenia To byłaby jednak przesada, bo to jest już Action RPG, więc nie róbmy jej jeszcze bardziej nastawionej na akcje.
  6. Dzięki za wskazanie błędu z craftingiem. Zmęczony już trochę byłem Co do towarzyszy to kwestia gustu, bo ja Vetrę i Dracka bardzo polubiłem. Zaletą prezentacji postaci w tej części jest fakt, iż mają już rozbudowane tło fabularne, podczas, gdy w trylogii mieliśmy jakiś średni zarys i dopiero rozmawiając nasza więź tak się umocniła. W Trylogii to trochę jak z kolegą z klasy. Niewiele o nim wiesz, ale dzięki super rozmowom stajecie się kompanami na całe życie - Garrus i Tali. Historia Vetry jest o wiele bardziej rozbudowana. Ważne są te rozmówki w Nomadzie. To tam Vetra opowiada między innymi o swoim ojcu, odczuciach wobec jego zniknięcia, stosunkach z siostrą itd. Gra wyszła rzeczywiście niedopracowana i jeśli do niej wrócę to dopiero po kilku patchach (i DLC jak będą dobre i miały to co chce). To jest gra w uniwersum Mass Effect, a nie kontynuacja trylogii. Porównanie Rydera do Sheparda ma średni sens, bo tworząc ich brano pod uwagę różne czynniki. Wyszły postacie całkowicie różne i tu należą się twórcom brawa. Obecnie to półprodukt. 1 patch już sporo poprawił, więc czekam na kolejne. Parę scen i questów powinny dostać również extended cut, bo urywają się w nieodpowiednich miejscach. Fabuła trylogii też do wymagających nie należała, a moimi ulubionymi momentami były questy dla postaci oraz poznawanie i rozmawianie ze swoimi kompanami - bardzo dużo tekstów Garrusa znam na pamięć - I always like to savor the last shot before popping the heat sink..... Z drugiej strony to dopiero w ME2 tak naprawdę gra się rozkręciła, bo tak z 1 nie pamiętam jakiś świetnych cytatów. Szkoda, że choć jest nowy system dialogowy to prezentuje się jak podałem. Wypowiedź paragon - wybierz jak chcesz aby to wypowiedział.
  7. Patrz już jest i muszę powiedzieć, że poprawił sporo rzecz, w tym ze względu na lepsze cieniowanie lepsze stały się twarze. Tylko dlaczego nie można było tak od razu. Ze śmiesznych rzeczy to BioWare PRZEPROSIŁ za Hainly Abrams, czyli transgendera, którego spotykamy na początku
  8. Tobie chodzi o napisy tylko, czy również dubbing?
  9. Jeśli nie zabiłeś ukrytego za pomocą czaru kameleon zabójcy, to spotkasz ją później w okolicach Anor Londo w sekretnym pomieszczeniu (dość oczywistym swoją drogą). Powiedzmy, że będzie średnio rozmowna.
  10. Pojawiły się te obiecane patch notesy: http://blog.bioware.com/2017/04/04/mass-effect-andromeda-patch-1-05-notes/ oraz oświadczenie dodatkowe: https://www.masseffect.com/news/the-journey-ahead Zmiany, które mnie się najbardziej spodobały: - Możliwość wyłączenia tej durnej animacji podczas podróży po galaktyce. - Naprawa mechanizmów rozmówek i przepowiadania przyszłości - limit ekwipunku został podniesiony
  11. Szczerze mówiąc to Gael mi sprawił znacznie więcej problemów. W ostatniej fazie skacze jak małpa, a do tego jeszcze te pociski. Przy smoku użyłem tarczy dającej odporność na ogień i nauczyłem się unikać jego dość mocno sygnalizowanych ciosów. Wstyd trochę, ale mnie raz nova zabiła, bo się o jego nogę zablokowałem Fajna nagroda jest za pokonanie smoka. Na razie tylko 2 razy przegrałem, ale mieli przewagę liczebną, choć nawet pomimo tego mocno ich potrafiłem pokiereszować. Fajna zabawa, aczkolwiek trzeba trochę poczekać na swoją kolej Pod względem lore to średni dodatek. Najlepszy był chyba The Old Hunters do Bloodborne.
  12. Nie da wyciągnąć się go z Tempesta. Trzeba iść do stacji, które i tak są niedaleko. Zresztą jest jeszcze opcja szybkiej podróży do tych punktów, więc szybko tam dojdziesz. Tylko na jednej planecie od razu wsiadasz do Nomada, ale ma to swoje wyjaśnienie.
  13. Skończyłem grać w nowe DLC do Dark Souls 3. O ile Ashes było rozczarowaniem, jeśli chciało się więcej kontentu single player, to w tym wypadku jest o wiele lepiej. Bossowie są świetni, a świat przedstawiony w DLC interesujący. W grze jest 4 bossów: 1. Dwa potworki, które łączą się później w jednego dużego. O ile pierwsza faza jest łatwa, to w drugiej dzieje się już bardzo dużo i pojawia się sporo pocisków do unikania. Całkiem miła walka. 2. Bardzo interesująca walka nawiązująca aż do jednej z walk w Deamon Souls - z mnichem. Walczymy przeciwko bossowi, w którego wciela się gracz. Świetna sprawa. 3. Główny boss. Ogromne wyzwanie. Szybki, nieprzewidywalny, ma sporo życia, a jednym ciosem odrzucał mnie jakieś 10 metrów do tyłu i zabierał 1/3 zdrowia na NG+. Bardzo dynamiczna walka, która moim zdaniem jest jedną z najlepszych w historii serii. Jeśli miałbym go jakoś określić to powiedziałbym, że to takie połączenie Artoriasa z Orphan of Kos. Satysfakcja z pokonania gwarantowana. Jeden z najtrudniejszych bossów w historii serii. Okazało się jednak, że główny boss to zaledwie przystawka. Panie i Panowie. Oficjalnie ogłaszam, że Orphan of Kos już nie jest najtrudniejszym bossem w grach From Software, a jest nim 4 boss tego dodatku, który nie jest bez powodu opcjonalny. Jest to smok, który: - ma siłę i ilość punktów życia Ancient Dragona z Dark Souls 2 - szybkość i różnorodność ataków Kalameeta z Dark Souls 1 - możliwość latania i atakowania w locie Sinha z Dark Souls 2 - odporność na większość rodzajów obrażeń, oprócz błyskawic - w drugiej fazie zdobywa nowe bardzo groźne umiejętności dystansowe. - używa ataków fire, dark i physical, które często one-shootują. To jest prawdziwa walka ze smokiem. Bardzo dobre DLC.
  14. Ukończyłem grę i mogę spokojnie opisać moje wrażenia: Zapraszam, więc na mój blog, gdzie jest fajna recka z obrazkami, a nie ściana tekstu. Taka mała reklama @DougPeacemaker Widzę że tobie podobały się bardziej 2 i 3, bo nowej Andromedzie najbliżej do części 1 pod niemal każdym względem. Czasem jest lepiej, czasem gorzej, ale główna oś fabularna wciąż utrzymuje charakter trylogii (znaczy prosty model planszy). Mnie się podobało, że mamy sporo do zrobienia i nierzadko to były fajne questy, aczkolwiek są zapychacze. Co do optymalizacji to nie wiem skąd masz takie problemy. Ja gram na wysokich z kartą 1060 6Gb oraz 8 Gb pamięci i tylko w kilku miejscach gra potrafiła poważnie przyciąć. Zauważyłem, że gra nie lubi się z alt-tab i gdy są włączone inne aplikacje, bo wtedy zaczyna zwalniać.
  15. Poprawiłem nieco, bo zapomniałem o zdaniu, że lepiej poczekać z zakupem, aż naprawią to i owo. @Madmartigan Czy ty przeczytałeś cokolwiek oprócz tych minusów na końcu? Trochę ich wypisałem, ale chodzi o to, w jakim stopniu wpływają na radość z grania. Rozumiem również, że pomimo, iż plusów wypisałem więcej i część z nich jest bardzo ważna w grach RPG, to jednak tytuły, które mają jakiekolwiek rysy i grzechy na różnych płaszczyznach nie mogą otrzymać dobrej oceny. Zresztą ME:A cały czas balansował pomiędzy 7+ a 8. Twoim prawem jest oceniać, czy mam rację, czy jednak trochę zawyżyłem, ale ja mam również prawo do wyrażania swojej opinii. BTW: Raczej chodziło Ci o subiektywne odczucia
  16. Witajcie w moim niezbyt regularnym blogu dotyczącym Mass Effect. Po 80 godzinach spędzonych w Andromedzie mogę w końcu podzielić się z wami wrażeniami, jakich doznałem grając w nowego Mass Effect. Wielu pewnie uważa, że to crap najgorszego sortu, ale to nieprawda. To dobra gra, która działa teraz jak crap, ale o tym niżej. Już na początku wypowiem się na temat słynnych drewnianych animacji, tragicznych twarzy ludzkich oraz Asari i glitchami graficznymi, które powodują kompletnie nienaturalną mimikę u dużej części postaci. Moje wrażenia zobrazuję poniższym screenem. Co ciekawe animacje twarzy Turian, Salarian, Angarian czy Krogan wyszły dobrze. Dobra to skoro temat animacji mamy za sobą, to zajmę się innymi aspektami gry. Nasz bohater to Ryder syn lub córka Aleca Rydera, który jest Pionierem w misji mającej znaleźć nowy dom dla ludzkości w galaktyce Andromeda. W skrócie - to takie Widmo tyle, że inaczej się nazywa i pomimo innych zadań, ostatecznie miast poszukiwać domu, walczy ze złem grasującym w pobliżu. Arka ludzi dociera do na miejsce, ale wszystko zaczyna iść jak zwykle w złym kierunku, co kończy się tym, że zostajemy następcą swojego tatuśka i to na nas spada cały ciężar poszukiwania szczęścia w Andromedzie. Co gorsza kadra kierująca misja również została przetrzebiona przez co u władzy znaleźli się sami karierowicze bez doświadczenia. Potem jest już co raz gorzej, więc jak zwykle mamy sporo do roboty i to od nas zależy los misji. Ogólnie nic nowego, aczkolwiek główny zły lekko rozczarowuje, choć co ciekawe ostatnia walka jest jednym z najlepszych momentów w fabule. W ogóle jeśli nie liczyć osobowości antagonisty, to mamy do czynienia prawdopodobnie najbardziej widowiskowym finałem w historii serii. Są lepsze i gorsze momenty, aczkolwiek nie wybija się ta historyjka ponad przeciętność. Kolejna Space Opera, tyle że bez Żniwiarzy, Zbieraczy itd. Pomimo tych wszystkich glitchy graficznych, oprawa nowego Mass Effect jest widowiskowa. Silnik Frostbite został całkiem dobrze wykorzystany i podczas eksploracji nawet pustynia wydaje się być piękna niczym Garrus tańczący tango. Zaimplementowany został również system zniszczeń otoczenia, aczkolwiek dotyczy on tylko słabszych osłon, aczkolwiek dzięki temu trzeba uważać, gdzie się ukrywamy, bo może się okazać, że ten płotek, za którym chcieliśmy odnowić tarczę runie jak wieżowiec zaatakowany przez Żniwiarza. Jeśli chodzi o oprawę dźwiękową, to już nie jest tak dobrze, bo choć słyszałem dużo fajnej muzyki z gier w marcu, to żaden z tych utworów nie pochodzi z Mass Effect: Andromeda. Jedynie muzyczka przygrywająca w finałowej potyczce mi się podobała, a tak nie wybija się ponad przeciętność. BioWare miało ciekawy pomysł, aby podczas rozmów nasi towarzysze również uczestniczyli w nich, aczkolwiek z powodu iż stoją nieco dalej to ich głos jest często ledwo słyszalny. Głosy pasują do postaci, ale często kwestie są wypowiadane w sposób drewniany, jakby były czytane z datapadu. Na szczęście na ogół nie dotyczy to głównej obsady, która poradziła sobie z dialogami w sposób dobry lub bardzo dobry. System walki, choć wydaje się być strasznie uproszczony i są tacy, którzy krytykują ten kierunek, po pewnym czasie okazuje się być bardzo dobrym pomysłem, a towarzyszom, których AI nie jest złe, zwykle po prostu wskazywałem kogo mają atakować. Dzięki nowej zabawce - jet-packowi starcia nabrały dynamiki, więc system 3 aktywnych umiejętności nie wybija z uderzenia. Istotny stał się system kombo. Jedna z umiejętności służy za zapalnik, podczas gdy druga za detonator. Gdy w cel, który jest objęty działaniem "zapalnika"" trafi detonator następuje piękna eksplozja, zadająca obrażenia wszystkim, którzy są w pobliżu naszego celu. Nie oszukujmy się. Gdyby więcej niż 3 skille mogły być aktywne, to możnaby cały czas, używać różnych kombo niszcząc wszystko w trymiga. Moim zdaniem, dzięki temu ten system jest efektowny niczym scena, gdzie Miażdżypaszcza niszczy Żniwiarza na Tuchance. System rozwoju postaci uległ dużej zmianie. Teraz możemy wybierać wśród wszystkich umiejętności, ale lepiej jest iść w jedną kategorię nie tylko z powodu ograniczenia ilości aktywnych umiejętności do 3, lecz również z powodu systemu profilów, które dodatkowo wzmacniają umiejętności. Np. gdy używamy umiejętności technicznych to profil Technika je wzmocni oraz zapewni parę innych bonusów. W każdym momencie można zresetować nasze punkty i zainwestować je inaczej, dzięki temu gracz nie jest zmuszony grać klasą, którą sobie nie radzi. Krytykowany był również pomysł pozbawienia Nomada, czyli nowego MAKO wszelkiego uzbrojenia, lecz tutaj ponownie jest to dobra decyzja. Dość często można napotkać różnego rodzaju obozy czy patrole przeciwników. Gdyby Nomad miał działo, to gracz by po prostu stał w miejscu i strzelał, aż wszyscy padną, a on odjedzie w glorii i w chwale z kolejnymi punktami doświadczenia na koncie. Pojazd Ryder/a to narzędzie do eksploracji i w tej roli sprawuje się niemal doskonale. Jazda nim to prawdziwa przyjemność i rzadko miałem problem, aby wspiąć się pod bardziej strome wzniesienia, co stanowiło ogromny problem dla MAKO w ME 1. Choć istnieje system szybkiej podróży to nierzadko jeździłem do celu miast użyć tego systemu. Był jeszcze jeden powód tego zachowania, ale o tym później. Jeśli jesteśmy przy Nomadzie, to warto wspomnieć o samej eksploracji, która od początku stanowi ważny element gry. Planety po których się poruszamy są różnorodne, a na jednej z nich jest słabsze przyciąganie, więc może sobie poskakać naszym samochodzikiem wyjątkowo wysoko. Pomimo, iż tak naprawdę do zwiedzania dostaniemy 5 planet + 1 mniejsza, to są na tyle różne, zarówno pod względem wyglądu, jak i rodzaju wrogów, że nie przeszkadza to w zbyt wielkim stopniu, bo tereny zwykle są ogromne. Zwiedzimy dżunglę, pustynię, lodowe pustkowie itd. Tereny niezależnie od wielkości byłyby nudne w zwiedzaniu, gdyby nie było zadań, a tych jest od groma. Często są to questy, które polegają na zebraniu czegoś, zagadaniu z kimś czy innym działaniem, które powtarzamy w wielu RPG-ach. Zwiedzając planety możemy trafić na dodatkowe zadania eksploracyjne, które mają na celu zachęcić nas do przeszukiwania obozów wroga. Zadania poboczne zwykle są nudne, aczkolwiek nierzadko trafiają się perełki, które pomimo prostego początku okazują się być bardziej skomplikowane. Nawet zadanie z wieczorkiem kinowy, pomimo iż polega na kupowaniu rzeczy na różnych planetach mnie zaciekawiło, bo przypominało mi trochę przygotowania na imprezę w DLC Cytadela. Oczywiście najlepszymi zadaniami są te pochodzące z głównego wątku (nawet jeśli sama fabuła nie jest najwyższych lotów) oraz misje lojalnościowe, podczas których nieraz trzeba będzie podjąć ważne decyzje, aczkolwiek nie wiem czy w jakimś stopniu wpłyną na stosunek kompanów do nas. Jeśli już jesteśmy przy kompanach, to muszę stwierdzić, iż nawet jeśli Vetra Nyx to nie Garrus Vakarian, Drack to nie Wrex, a Peebee to nie Liara, to przyzwyczaiłem się do nich i polubiłem. Istotne ponownie są częste rozmowy, podczas których poznajemy bliżej postacie, ale warto również słuchać o czym między sobą dyskutują, czytać wiadomości oraz chodzić na spotkania z nimi. Dodatkowo świetnym pomysłem są rozmowy towarzyszy podczas jazdy Nomadem. Postacie mają różny stosunek do siebie i słychać to w tych dialogach. Miło ich się słucha i to między innymi powód, który skłonił mnie do dłuższej jazdy Nomadem. W przeciągu 80 godzin gry nie powtórzyła się żadna kwestia, nawet pomimo iż często jeździłem z Vetrą i Drackiem. Najbardziej z grupki polubiłem właśnie starego Dracka i smukłą Turiankę, która swoją drogą ma prawdopodobnie najbardziej dopracowany model w całej grze (Turianie ogólnie mają najlepsze animacje) oraz Jaala, czyli przedstawiciela rasy Angara. Polubiłem również żywiołową Peebee, która zachowuje się trochę jak Liara na dużej dawce dopalacza. Najmniej do gustu przypadł mi lekkoduch Liam, nijaki Gil oraz niezbyt piękna (lekko mówiąc) Cora. Swoją drogą to jakaś tradycja? W ME 1 Ashley i Kaidan byli nudniejszymi postaciami od pozostałych (nawet jeśli Tali robiła za chodzącą encyklopedię Quarian). Może w ewentualnej kontynuacji lub w DLC pokażą pazurki albo pojawi się nowy przedstawiciel rasy ludzkiej w składzie. Gorzej nieco wypada Scott i Sara. Jest to pewnie spowodowane zmienionym systemem dialogowym, który wygląda ciekawie i nieraz spełnia swoje założenia to zwykle, jego działanie polega na wybraniu w jakim tonie zostanie wyrażona opcja Paragon. Nie ma wersji neutralnej lub Renegade. W zależności od rozmowy do wyboru będą od 2 do 5 tonów wypowiedzi (o tym 5 za chwilę). Niektórych mogą denerwować i wywoływać zażenowanie co niektóre jego wypowiedzi, które wskazują na jego młodzieńczy charakter, co akurat twórcom dobrze wyszło. Mamy świetny kontrast między niedoświadczonym młodzikiem, który został Pionierem a poważnym i zaprawionym w bojach Shepardem. Jak dla mnie postać głównego bohatera wyszła nieco jednowymiarowo. Zdarza się jednak, że musimy podjąć decyzje, która będzie miała wpływ na dalsze wydarzenia w zadaniu. Czasem miałem problem z wyborem, więc za to należy się twórcom pochwała. Z ciekawostek, jeśli jeszcze jesteśmy przy głównych postaciach, zmianie uległ system romansu (to ta 5 lub 3 wypowiedź). Są one subtelniejsze i polegają na wybieraniu odpowiedniej kwestii za każdym razem, gdy jest to możliwe. Choć wygląda to wszystko prosto, to jest na pewno lepiej niż w trylogii, a zwłaszcza 2, gdzie wyglądało to tak: gadu-gadu => misja lojalnościowa => początek romansu => gadu-gadu => ostatnia misja i scena "łóżkowa". Romans z Vetrą Nyx (która jest najwyższym Love Interest w historii ME - 1,98 m) bardzo mi się spodobał (zwłaszcza, że jej siostra też się na ten temat może wypowiedzieć oraz lubię jak strzyże z emocji tymi odrostami na policzkach). Mam tylko jedno zastrzeżenie: Fajnym dodatkiem jest również leksykon, z którego możemy wyczytać nie tylko jak przebiega fabuła, ale również jaki jest nasz profil psychologiczny czy jakie są stosunki załogantów do nas (zmienia się on na bieżąco). Mała rzecz a cieszy. Całkiem dobrze funkcjonuje system badań i produkcji. Choć broń możemy znaleźć na polu bitwy, to tylko w warsztacie możemy stworzyć ich udoskonaloną wersję, więc warto inwestować w badania oraz zbierać materiały na produkcje. Zwłaszcza modyfikacje Nomada są przydatne. Z powyższego tekstu można wywnioskować, że jest to bardzo dobry tytuł. Jest to prawda, ale wiele rzeczy nie zadziałało jak powinno i otrzymaliśmy produkcję, która sprawia wrażenie zrobionej w połowie. Jakby ekipa była bliska stworzenia świetnej gry, ale w połowie zauważyli, że kończy się im kasa i czas, więc zaczęli stosować półśrodki. Przez to wyszedł produkt BARDZO nierówny, w który gra się bardzo miło, ale cały czas trafia się na coś co nie działa jak powinno. Przykłady? Interfejs sklejony pod konsolę, który nawet na konsoli jest niezbyt wygodny. Część postaci jest bardzo dobrze zagrana i czuć emocje, podczas gdy pozostali sprawiają wrażenie jakby tekst czytali z datapadu (czasem nawet próbując udawać jakiś akcent). Gra jest BAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAARDZO zabugowana. Wiele elementów potrafi się popsuć lub nie zadziałać. Ludzie zgłaszają problemy z questami, które nie chcą poprawnie działać (wczytanie poprzedniego stanu gry pomaga), po jednym z questów postać nosiła cały czas hełm pomimo iż w opcjach miałem to wyłączone (restart gry pomógł). Gra z niewiadomych powodów lubi sobie z czasem przycinać, co dodatkowo wytrąca z równowagi, gracza wkurzonego, jakby przegrał fortunę w kwazara. Taki Daggerfall XXI wieku. Część questów jest niedokończona lub kończy się nagle i bez sensu, a w pewnym momencie mamy już wskazane, że będzie DLC i o czym ono będzie: Nasza sztuczna inteligencja SAM nie raz doprowadzał mnie do szału informacjami typu, że można wydobywać surowce, że temperatura jest niebezpieczna, temperatura jest bezpieczna, a do tego nie ma jakiegoś mechanizmu, który by zapewniał jakieś przerwy pomiędzy kilkoma komunikatami, więc zdarza się, że jeśli mamy pecha możemy dostać po prostu bólu głowy od tych powtarzających się tekstów, które mogą przerwać dialog towarzyszy. Często gra zmusza nas do powrotu na światy, które już zbadaliśmy. Nie byłoby to problemem, gdyby nie animacje na mapie galaktyki. Dobrze, mapa jest świetna, ale jak za każdy razem patrzy się na powolną animację podlotu do obiektu, której nie można przyspieszyć, to pozostaje tylko złapać się za głowę (lub iść zrobić coś do jedzenia). Nie wiem, kto projektował grę, ale zrobienie z początku, który powinien zachęcać do dalszej gry, najgorszej i najnudniejszej części produkcji uważam za nieporozumienie. Tymbardziej, że trial skupiał się na tych pierwszych godzinach, co pewną grupę ludzi raczej zniechęciło do ME:A niż zachęciło do kupna. To wszystko są błędy, które nie pozwalają się cieszyć produkcją w stopniu, na który ona zasługuje. Gra jest dobra, ale polecam zaczekać, aż zostanie ona załatana i większość błędów i problemów odejdzie w zapomnienie. W obecnym stanie można trafić na błąd, który może zniechęcić do dalsej eksploracji. Na ten moment mogę dać lekko naciągane 8. Jeśli większość bugów i denerwujących mechanizmów zostanie usunięta (ale nie przez moderów) to podniosę ocenę do 8+, a może nawet 9. ZALETY + ŚWIAT MASS EFFECT + SYSTEM WALKI I ROZWOJU + CRAFTING + NOMAD I EKSPLORACJA + RÓŻNORODNOŚĆ ŚWIATÓW + NOWI TOWARZYSZE Z CHARAKTEREM + CIEKAWE ROZMOWY POMIĘDZY TOWARZYSZAMI + FABUŁA MA SWOJE MOMENTY + NIEKTÓRE QUESTY SĄ INTERESUJĄCE + LEKSYKON ORAZ DUŻO CIEKAWEGO TEKSTU NA TEMAT PLANET I RAS + GRAFIKA + OGROMNY POTENCJAŁ.... MINUSY - KTÓRY ZOSTAŁ ZMARNOWANY - SŁABY CZARNY CHARAKTER - CZĘSTO DREWNIANE DIALOGI I DREWNIANE POSTACIE - CZĘŚĆ ZADAŃ TO ZAPCHAJDZIURY - ANIMACJA POSTACI - DENERWUJĄCE I POWTARZAJĄCE SIĘ KOMUNIKATY - ZBYT DŁUGIE ANIMACJE PODRÓŻY, KTÓRYCH NIE MOŻNA PRZERWAĆ - NIECZYTELNY INTERFEJS - PROBLEMY Z PŁYNNOŚCIĄ - BUGI, BUGI I BUGI. OCENA: 8 BTW: Dzięki za korzystanie z Poradnika i 4000 kliknięć
  17. Miałem to samo. Pewnie jeden z tych zbugowanych questów. W ogóle to bardzo polecam częste robienie save'ów, bo wczoraj gra mi zwiesiła ważny fabularny quest i musiałem wczytać grę sprzed 2 godzin. Oczywiście po wczytaniu wszystko było ok.
  18. Jak chcesz to możesz się zapoznać, ale gra strasznie się zestarzała, a wiele mechanizmów jest całkowicie chybionych. Bardzo dobra fabuła i narracja, ale reszta jest znacznie gorsza.
  19. Wiem, że gry z tej serii nie są dla normalnych ludzi, ale: Brakuje tematu o serii Persona, a część 5 ma średnią ponad 90 i kilka 10.
  20. Przytrzymaj T, który służy do ewakuacji. Też miałem problem, ale przypomniałem sobie o tym przycisku.
  21. Zaczynam odnosić wrażenie, że tą grę robiły dwie ekipy. Pierwsza była blisko zrobienia gry genialnej, co widać np. w jednej z misji fabularnych, gdzie postacie bez przerwy coś mówią, jak za starych dobrych czasów w ME 3. W międzyczasie zmieniła się jednak ekipa tworząca ME: A i następcy nie wiedzieli, co robić, aby gra utrzymywała dalej taki wysoki poziom. Być może próbowali, ale wyszło średnio.
  22. Smuggler na swoim Facebooku wrzucił też tą recenzję. Naprawdę. Zgodziłbym się z jego argumentami, gdyby podał jakieś bardziej konkretne przykłady, a nie porównania do innych gier, albo chociaż ocena była proporcjonalna w stosunku do tego co napisał. Swoją drogą postanowiłem sprawdzić, jak wygląda popularność danych postaci na forach: O ile wysoka pozycja Vetry mnie nie dziwi (trzecie niby, ale w temacie z Gilem robią sobie głównie z niego jaja ), o tyle fakt iż Cora wyprzedziła Peebee mnie trochę zdziwił. Po za tym zwycięzca może być tylko jeden i zdecydowany - Jaal
  23. Ja dopisałbym do powyższego sporo bugów, które czasem psują frajdę. Raz nie mogłem wysiąść z Nomada, a drugi raz dźwięk mi całkowicie zniknął. No niestety, jak jest dużo zadań to na pewno sporo będzie płytkich, choć i tak jest znacznie lepiej od Mass Effect 3, a część z nich zachęca do eksploracji całej mapy. Szkoda, że część rozmów sprawia wrażenie czytanych z kartki, ale ilość robi wrażenie. Postacie po tym jak się je dobrze pozna (tzn. gada z nimi, czyta o tym co robią, co piszą, o czym gadają między sobą), stają się dobre, choć i tak człowiek tęskni za Garrusem i Tali. Co do ogromu zadań to pamiętam jak wczoraj sobie grałem i skończyłem wszystkie zadania na planecie i wróciłem na Tempest chcą pogadać z załogą i iść spać. Taaa. Patrzę do skrzynki 15 nowych questów praktycznie na każdej planecie, kilka z wstrzymanych aktywowało się, potem pojawiły się kolejne maile i lojalnościówki. Pojawił się quest, na który najbardziej mi zależało. Ciekawy jestem co będzie po nim się działo. Fajnie, że questy dla postaci rozgrywają się w całkiem innych miejscach niż na mapie odkrytego przez nas świata. Zadanie dla Liama było fajne, ciekawe jak reszta. Po pewnym czasie zauważyłem, że można zrobić sobie 4 zestawy umiejętności, które można przełączać podczas nawet podczas walki. Np. Gram jako biotyk, ale gdy widzę Remnantów zmienia szybko skille na techniczne z profilem technik. Warto poznać ten system dogłębnie, bo bardzo mocno pomaga - Architekt jest wytrzymały na biotykę. Każdy ma swój styl. To co może być dla ciebie śmieciem, dla kogoś innego może być główną bronią. Ja preferuje zestaw Pistolet Kat + KM Pustynna burza (chyba tak to zwą), ale w obwodzie mam jeszcze potężną snajperkę i shotguna. Oprócz tego mam takie same wrażenia jak ty. Gra miała ogromny potencjał, ale został on częściowo zmarnowany. BTW: Jeśli jesteście rozczarowani ilością planet w głównej osi do zwiedzania, to mogę pocieszyć, że jest więcej do zwiedzania. Np. robię misję dla Vetry i jadę Nomadem po księżycu, gdzie panuje niska grawitacja. Te wspaniale długie skoki Polecam czytać też leksykon od czasu do czasu. W zakładce Rozwój fabuły/ niezrównana załoga tekst zmienia się odpowiednio do naszych stosunków do postaci, a Lexi opisuje nasz profil psychologiczny. Chociaż na ten moment, jako wadę mogę podać, że ilość tekstu czasem różni się i to mocno, choć to pewnie się zmienia. Np. co do Cory mam napisane, że się przyjaźnimy i koniec tekstu, a w przypadku Vetry Nyx jest długa rozprawka na temat jej przeszłości, zachowania wobec siostry (jak siostra na jej ochronę reaguje) oraz inne rzeczy, które pojawiają się im więcej się z nią rozmawia. Może lojalka dla Cory dużo zmieni, bo jej historia wygląda na ciekawą.
  24. Można zaliczyć maksymalnie 2 sceny w ciągu jednej gry. Pierwsza z JACK, gdy podejrzewa, że chodzi tobie o seks z nią jeszcze na początku (nie będzie się potem do ciebie odzywać, więc odradzam) oraz tzw. Love Interst. W każdej grze BioWare występuje mechanizm tzw. lock, czyli po jeśli wykonasz odpowiedni wybór dialogu to pozostałe opcje stają się zablokowane. Nie można tak zrobić, jak chcesz. BTW: Najlepsze romanse w ME 3 to te kontynuacje z postaciami, które znasz od 1 części: Tali, Garrus i Liara. Pozostałe są średnie lub nie dotrwają do końca gry.
×
×
  • Create New...