To oczywiste, że nadmierna adoracja zespołów tego gatunku i urocze gnojenie Gagi, tudzież Biebera jest uważane za zachowanie dobre i godne szacunku, o ile oczywiście potrafi się pisać w języku polskim. Tego się nie zmieni, gusta są różne, a porównywanie dwóch kompletnie oddzielnych gatunków muzycznych też nagle nie wyjdzie nikomu z krwi.
Muzyka GNR jest miła, lekka, przyjemna, wpadająca w ucho. Nie potrzebuje żadnych skomplikowanych linii melodycznych, ani, nie daj Boże, ambitnych tekstów. Od czasu do czasu posłucham, chociaż ballad nie lubię. Trudno mi wierzyć w ich wiarygodność, bo muzyka muzyką, ale oni, jako ludzie, uchodzą mi za wiecznie urąbanych w trzy trąby seksoholików. Raczej się do nich nie przekonam.
@down
Podoba mi się to "jakby ustatkowali", ale rozumiem o co chodzi i to miłe, chociaż nieprawdopodobne. Zgadzam się, że muzyka a muzyk to często inna sprawa, jednak w tym przypadku, słuchając takiego Don't Cry już mam zaburzoną percepcję odbioru, a jak po tym utworze włącza mi się Paradise City - percepcja w gruzach.