Skocz do zawartości

MyLoginIsFaint

Forumowicze
  • Zawartość

    141
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez MyLoginIsFaint

  1. Czytnik to rzecz miła, wygodna, i przyjemna. Mały, poręczny, nie trzeba kombinować jak przerzucić stronę w zatłoczonym autobusie, nie zabijając się przy okazji. Mimo to, wolę książki pachnące książkami, z papieru i z okładką, bo jakoś w żadnego ebooka nie wciągnę się tak bardzo, jak w jego wersję nieelektroniczną. Być może to jednak kwestia przyzwyczajenia, bo czytałam ebooka "Pachnidła" i nie przeszkadzało to, by stał się jednym z moich ulubionych tytułów, podobnie było z "Cieniem Wiatru". Problem jest jeden, ale duży - cena. Nie wydam na małą pierdółkę 600 złotych. Poza tym, jak to urządzenie trzeba traktować, żeby go nie zniszczyć? Obkładać jedwabiem? Wyznaczać sobie drogę poduszkami w razie upadku? Nie, chyba zostanę przy papierowych wersjach.
  2. Nie wiadomo, czy zniechęci. Słuchania muzyki nie zaczyna się od najcięższej formy, a czytania książek nie zaczyna się od Illiady. Do niektórych tytułów trzeba dojrzeć. Jednak w tym przypadku rzeczywiście może być problem, bo przez medialne promowanie Zmierzchu w wielu środowiskach zaciera się początkowy archetyp wampira. Zostajemy przez to zalani falą nowych książek o wampirach, skopiowanych z sagi pani Meyer, z których każda następna opisuje je gorzej od poprzedniczki. W żadnym wypadku się nie obrażam, jedynie dopytuję.
  3. Nie było, nie ma, i nie będzie, moja droga. Nie możesz temu zaprzeczyć. ;P

  4. Hej, nie wiedziałam o tym. Cholera, ile męczarni można sobie tym zaoszczędzić. A co do porad, to pamiętam, że jak grałam pierwszy raz, prawie w ogóle nie nakładałam na drużynę żadnych ochron, odporności, tarczy i tych podobnych. A trzeba, bo naprawdę różnica jest ogromna.
  5. A więc brzydkie dziewczyny nie mają prawa ładnie pachnieć? Mają sobie śmierdzieć, bo tak, skoro są nieatrakcyjne? Cóż, nie wiedziałam. Ale zapamiętam, taka wiedza z pewnością mi się przyda, a roboty niepotrzebnej ile odpadnie. Moim zdaniem jest to zasadniczy błąd. Co do morderczego dziecka, są one często jednymi z najciekawszych postaci. Przykładem może być choćby i Claudia z "Wywiadu...". Meyer natomiast ukazuje swą wizję jako czarno-biały świat, bez najmniejszego polotu, w którym wszystko toczy się wokół bzdurnej miłości... Dlaczego zasadniczy błąd? Młodsi odbiorcy w większości przypadków nie zainteresują się morderczym dzieckiem nocy, znudzą ich przygody Claudii i Louisa, oraz prawdopodobnie połowa treści książki przeleci im, niezrozumiana, przez mózg. Kierując książkę do danej grupy trzeba się w konkretny sposób przystosować do jej wymagań i upodobań. Zgadzam się całkowicie z tym, że wampiry w Zmierzchu są kiepskie - bo są, nawet bardzo. Sam pomysł, żeby umieścić ich w szkole średniej dogorywa, a ich świecenie się w słońcu jak bożonarodzeniowa choinka może wzbudzić chyba tylko mdłości. Nie trzeba być geniuszem, żeby zauważyć, kogo dokładnie książka może zainteresować. Mimo to, autorka za pomysł ma plus, bo jeśli sprawi, że owy młodszy odbiorca zainteresuje się wampirami, trafi w końcu na ambitniejsze tytuły.
  6. To bądź tak łaskawa, i mi przypomnij. -.-

  7. Nie wiem? Cierpię na amnezję? Zaraz po zdarzeniu upadłam, uderzyłam się mocno w głowę i zapomniałam? Nie wydaje mi się.

  8. Mnie się jakośnie zdarzyło. Dziwne, co? ;>

  9. Hmm, mam ci przypominać reakcję pewnych dwóch panów? Albo tego pana, z którym w czwartek sobie idziesz? ;>

  10. Kupiłam sobie wczoraj Nidalee. Kompletnie kapryśnie, bo tak, a konkretnie dlatego, że "Koteeek, łaa!". Postać przemiła w obsłudze, radochy sprawia aż nadto, włócznia to wcielone zuo, no i kotek, kotek, kotek. Jedyny minus jest taki, że dosyć szybko ginę w teamfightach, focus na kotka, i po kotku. Mógłby ktoś się podzielić jakimś miłym, sensownym buildem? W meczu, w którym grałam, robiłam go raczej na moje widzimisię, a wolałabym coś rekomendowanego przez mądrzejsze na ten temat indywiduum.
  11. Widzisz, o szanowna? Pani popularność sama panią wyprzedza. ;x

  12. Ja z moimi 350 RP robię to, co większoścć - koczuję na przecenę skinów. Zaczynam wątpić, czy kiedyś przecenią coś, co jest w moim zasięgu, ale taki pech jest raczej normalny. Rumble'a też widzę rzadko, ale Oriannę dosyć często. Nie wiem, czemu ludzie nie chodzą z taką na mida - jest tam obłędna, miałam z taką jedną największą midową przeprawę w historii, a grałam Cait. Swoją drogą zauważyłam, że z levelu na level coraz więcej graczy się na mnie wyżywa, krzyczy, wrzeszczy, raportuje, morduje za pomocą telepatii, odprawia rytuały voodoo na mą zgubę itd. Nie sądzę, by mój poziom gry mocno się pogarszał, więc skoro nawet na normalach tak sadystycznie zależy wszystkim na wygranej... to chyba nigdy nie zagram rankeda.
  13. Też czytałam dość dawno temu. Faktem jest, ze King potrafi stworzyć niesamowitą atmosferę, ale nie pamiętam, żebym się poważniej bała. Wzorował się dosyć na wampirach Stokera, za co ma u mnie niezaprzeczalny plus. Klimatyczna, ciekawa fabuła, świetny opis miasteczka, barwni bohaterowie. Tragicznie nie podobała mi się tylko postać Susan Morton, zgryźć jej nie mogłam w żaden możliwy sposób. Jedna z nielicznych książek, których King nie rozwleka i zawleka, byleby było dłużej. Przyjemniej się takie czyta.
  14. Pan Harold Camping, głównie z ludzi, którzy wierzą w takie rzeczy, a takich jest sporo. No i nie ma nic trudnego w rozsiewaniu paniki takimi sprawami.
  15. MyLoginIsFaint

    Pierdoły

    Ostatnio miałam dziwny zbieg okoliczności znaleźć się na meczu piłki nożnej. Jako, że nigdy na takowym nie byłam, odczułam to dość.. specyficznie. Wejść udało mi się dopiero na drugą połowę, co jest zrozumiałe - trzeba było stać w trzech kolejkach, wypełniać papiery, formularze, kupić bilet, a policjanci musieli obmacać, czy nie schowałam pod podkoszulkiem bomby atomowej. Zachowanie, kultura i język panowały dosyć.. prymitywne, zapewne taki klimat. Miałam przyjemność siedzieć koło bardzo uroczego pana, który przez cały mecz wrzeszczał do bramkarza drużyny przeciwnej, opisując barwnymi epitetami matkę, rodzinę i samego bramkarza. Chyba nie muszę mówić, że wyjątkowo szybko stracił głos. Wszyscy byli owinięci czerwonym kolorem od stóp do głów. Moje glany są trochę czerwone. Liczy się? Cóż, chyba nie docenię piłki nożnej. Przeszperanie allegro w poszukiwaniu sztalug skończyło się niepowodzeniem. Normalne mam, plenerowych mi brakuje. Owe plenerowe dzielą się na dwa typy. Pierwszy z nich to trzy chude patyki, złączone ze sobą, ważące około kilograma w cenie stu złotych. W praktyce kiwają się i fruwają we wszystkie strony, a jak dołączysz płótno, lądują bum na ziemi. Następny typ jest całkiem przyzwoity, problemy ma jednak dwa. Pierwszy to cena - od 200 do 300 zł. Drugi to waga tego cudeńka - w najlepszym wypadku waży ono 5 kilo, czyli dokładnie jedną ósmą mojego ciężaru. Co oznacza, że musiałabym wynająć miłego jegomościa w roli tragarza, bo udźwignąć udźwignę, ale za daleko sie z nimi nie przemieszczę, co burzy ich koncepcję. W telewizji coraz intensywniej reklamują środki wspomagające odchudzanie. Herbatki, tabletki, płyniki, balsamy, wsio. To całkiem normalne. W końcu niedługo czerwiec, czyli niedługo lato, czyli trzeba odsłonić swe szkaradne oblicze. Nie ma to jak bogacenie się na czyimś nieszczęściu. Można w końcu uprawiać sport, przecież jest taki zdrowy. Można biegać, wypluwając płuca gdzieś na chodniku, można jeździć na rowerze, obdzierając sobie kolana, można grać w koszykówkę, i być stratowanym przez stado pędzących na ciebie bawołów, gdy przez przypadek udało ci się złapać piłkę... możliwości jest mnóstwo. I zazdroszczę dziewczynom, które się mogą odchudzać. Koniec świata miał być. A nie było. Kolejny stary wariat zrobił sobie z wszystkich jaja. Trzeba przyznać, że poszło mu całkiem łatwo.
  16. @Kasahara To bycie poniżej 30 levelu to wielki wstyd i tragedia? Rozumiem, że gracze, którzy go jeszcze nie osiągnęli mają mniejsze doświadczenie, ale chyba niższy level nie jest powodem do krytyki? Co do itemów na survi, myślę, że opłaca się je głównie kupować wtedy, kiedy są potrzebne - czyli nie idzie. Poza tym, są naprawdę dobre itemy łączące survi z damagem wszelakiej maści, typu Abyssala, i inwestować w nie warto. Teemo robiłabym chyba pod AD.. Miałam nieprzyjemność grania z takim w drużynie przeciwnej. Amumu schodził mu jakoś.. na 8-10 hitów? A Ashe na 3, zgrozo. Pamietam, że miał przynajmniej z dwa Phantom Dancery, napewno Bloodthistera, też nie wiem, czy tylko w wersji pojedynczej.. i coś tam jeszcze. Infinity Edge?
  17. A jaka jest radość, jak grając Shenem uratujesz swoim ulti kolegę z drużyny wprost z łap krwiożerczego przeciwnika. ;D Zdecydowałam się skorzystać z nowej, a właściwie już nie takiej nowej rotacji i wypróbować sobie Caitlyn, po czym zaczęłam grać nią na potęgę. Gra się naprawdę miło, niesamowity zasięg q, potem także r. Kosztuje jednak 6k, a nie jestem jeszcze pewna, czy daję nią sobie radę. Strona runek to jeszcze nic, gorzej jest uzbierać na same runki. Wcale to nie wygląda na tak dużo, jak się kupuje pojedynczo, a sumy wychodzą sporawe. Ale nie trzeba ich mieć aż tak wielu na początku, więc dobre dwie strony zdecydowanie wystarczą, zanim pomyśli się o dokupieniu.
  18. Dziękuję, ale twój jest leeeepszy, o sygnaturce nie wspominając. ;D

  19. @Gość Przyznaję, mój błąd. Język polski trudna być. @deawpl Co do nienawiści ludzi do innych ras poprzez myślenie, że to właśnie przez nich mają nieudane życie, całkowicie się zgadzam. Wystarczy wziąć za przykład nienawiść Niemców do Żydów podczas działalności Hitlera w polityce. To on przekonał ludzi, że przez Żydów nie mają życia, pieniędzy, i że są oni odpowiedzialni za klęskę Niemiec podczas I wojny światowej, a skutek tego jest chyba wszystkim znany. @ZdeniO Nie chodzi tu o wygląd i ubiór, tylko o robienie wszystkiego w ten sam sposób, ponieważ to robią inni. Znam wiele osób, które chciałyby inaczej się ubierać i zachowywać, ale tego nie robią, bo się boją. @Drangir Wiesz, od cholery filozofów interesowało się tym, czy nietolerancja dla braku tolerancji jest tolerancją, czy nietolerancją. Jest parę książek, które poruszają ten temat, a zdania są dosyć podzielone.
  20. Twierdzi się, iż Polacy uważają siebie za naród tolerancyjny. Jest to już nie tyle śmieszne, co wręcz przerażające. Zastanawiam się, czy wynika to ze zwykłej próżności naszego społeczeństwa, czy też nieznajomości definicji tolerancji. Zgorszenie wywołać może, że przeciętny nastolatek ma na ten temat do powiedzenia: "Nie mam nic do czarnych", chociaż to też rzadko spotykana postawa. Najczęściej obcokrajowców się po prostu gnębi, bo tak jest zabawnie, bo oni wyglądają inaczej, mówią inaczej i są kompletnie inni. Nie mówię tu tylko oczywiście o tolerancji na tle rasowym. Jako taki człowiek, nie chcąc stać się ofiarą nietolerancji, powinien nie być gruby, ale i nie za chudy, nie być brzydki, ale nie być też ładny, być ateistą przy ateistach i katolikiem przy katolikach, ubierać się dokładnie tak, jak ubierają się wszyscy, słuchać dokładnie takiej samej muzyki, jakiej słuchają inni, mówić jak inni, śmiać się jak inni i przynajmniej udawać, że usiłuje się myśleć jak inni. Podsumowywując, żeby nie być nietolerowanym, trzeba stać się cząstką Szarej Masy - nietolerancyjnym, głupkowatym sobowtórem z przeżartym mediami mózgiem. U mnie sprawa nietolerancji jest całkiem spotykana, wręcz już normalna. Powód pierwszy, mam rude włosy. Piegi dołączone w pakiecie. Powód drugi, moja jasna karnacja kompletnie nie reaguje na promienie słoneczne, co sprawia, że jestem blada cały rok. Reakcje ludzi latem są niesamowite. Powód trzeci, jestem dumną posiadaczką uroczych glanów, a moje ubrania są jedynie... czarne. Zbierając to wszystko do kupy, otrzymujemy bardzo nieciekawego dziwoląga, przyciągającego aż nadmiar uwagi szarego obywatela. Lepiej jednak się wyróżniać i śmiać się z ograniczeń i skłonności do fundamentalizmu, niż samemu takim się stać. Niejeden jednak nie postrzega tego w ten sposób, a wątpię, by nagle wszyscy dogłębnie zrozumieli frazę "Każdy jest inny", wbijaną do głów gumowym młotkiem, bez skutku z resztą. Na nietolerancję niestety nie ma lekarstwa, ale nie miałabym nic przeciwko temu, by jakiś miły amerykański naukowiec opracował to w tabletkach. A aktualnie mamy wspaniałą, zieloną, w cholerę upalną wiosnę. Zjawiskowe, oczarowujące gidyje pokazują swoje dłuuuugie nogi, i kto wie, może to dlatego "wszystko budzi się do życia". Ze swojej strony nie mam na co narzekać - mnóstwo krajobrazów do pejzaży. Chociaż, jak bym się uparła - moje badziewne sztalugi przewracają się na wietrze, jeśli nie wbiję ich bardzo porządnie w ziemię. Co oznacza tylko, że czas zrobić sobie radochę, i sprawić sobie nowe.
  21. Rayman'y to najlepsze platformówki, w jakie miałam okazję grać. Zdecydowanie ulubiona gra dzieciństwa. Rayman 2 jest chyba ciut lepszy niż częśc trzecia, ale... i tak przechodziłam jej początek tysiące razy, żeby usłyszeć te wszystkie komentarze Murfy'ego.. @Montinek Na przykład. Chociaż bardziej zapadły mi w pamięć "Nie no, człowiek pająk, tylko nie uszkodź sobie facjatki", albo "I znowu się żulia burzy". Trzeba przyznać, teksty miał niesamowite. ;D
  22. Amumu to dobry wybór, sama nim gram, w najbliższych dniach częściej niż Fiddlem. Wytrzymała bestia, świetny tank, jego ulti jest nieziemskie w teamfightach i często decyduje o losie takowego. I wkurzający bandaż na uciekinierów, i bardzo, bardzo dobra jungla. Jest jednak dosyć wolny, więc większość champów szybko go dogoni, nawet bez flashów i ghostów. Na moim levelu jestem wręcz zmuszona brać tanka, bo ludzie wolą Ashe, Katariny i Veigary, i kłócić się następnie parę minut, kto powinien iść na mid. A level wbiłam 18, i mam do wydania 10k. Ciągnie mnie do jakiegoś nowego champa, ale chyba mądrzej będzie, jak je przetrzymam na runki.
  23. @Thalus Veigarowe stunowe kółko jest bardzo przydatne, fakt, a sam w sobie system ucieczki... Czasem okazuje się mi nieprzydatny. Przecież jak caaaaała drużyna rzuci się za mną w pogoń, żeby zabić tego wrednego Fiddla, i gonią po lasach, krzakach i turretach, to ani flash, ani fear, ani nic nie uratuje. Ogólnie, lubię grać tankami, asysty i ratowanie tyłków drużynie samo w sobie mnie satysfakcjonuje, ale kiedy w jednym meczu padło "amumu noob", bo miałam 2 kille (i kilkanaście asyst, ale to przecież nieznaczny szczegół), trochę mnie zniesmaczyło. "Noob champ", tak w ogóle, jaka jest definicja? Champ, którym grają nooby? Skąd przekonanie, że akurat takimi? Innymi już grać nie mogą? Albo to champy "proste w obsłudze", tudzież nieprzydatni dla drużyny? @czeczen Soraka potrafi napsuć cholernie dużo nerwów, ubić dobrą ciężko, jak się leczy co chwila. Jak lubisz wnerwiać ludzi - idealna. O Taricu się nie wypowiem, bo jeszcze nigdy go nie spotkałam. Nie wiem, czy to wina niskiego lvlu, czy on po prostu jest taki oryginalny.
  24. Veigarem też grałam ostatnio. Pociesznie zła postać, z pociesznie dużym damagem i mniej pocieszną ilością hp, która na normalach okazuje się dla mnie miażdząco mała. Może jeszcze nim coś zdziałam i zagram parę meczy bez obawy, że mnie zagryzą, przeżują, i wyplują, tymbardziej, że darmowe AP z minionków jest przemiłe. No i pokłóciłam się z tankami, konkretnie z tankiem - Amumu. Ginę przyczęsto, zbieram same asysty.. chociaż nie powiem, że miło jest wkroczyć w teamfight, odpalić ulti i patrzeć, jak ktoś zebrał triple killa. Ciekawa jest kwestia champów głównie autoatakowych, typu Mastera Yi. Co na jakiegoś trafię w grze, już w stronę lecą teksty "noob champ" oraz "buy real champion". Szczególnie, kiedy trzeba co najmniej dwóch, żeby takiego noob champa rozwalić. ;D
×
×
  • Utwórz nowe...