bigBEN
-
Zawartość
124 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Posty napisane przez bigBEN
-
-
Wysłużę się tutaj skopiowanym cytatem z jakiegoś serwisu internetowego:
Kryminalna intryga w oparach grozy i magii! Kuba i Konrad - kumple z podstawówki przy Wąskiej, na krakowskim Kazimierzu - próbują rozwiązać zagadkę śmierci szkolnego woźnego. Dookoła mnożą się jednak dziwne, mrożące krew w żyłach zdarzenia. Duchy umarłych przechadzają się wśród żywych. Tajemnicza sekta i jej prorok rosną w siłę, by upaść z łoskotem. A w świecie, który znamy, rządzą mieszkańcy tajemniczej krainy jezior… Naszych bohaterów ocalić może jedynie dar widzenia i możliwość udziału w zdarzeniach dla innych niedostępnych.
Historia chłopięcej i męskiej przyjaźni, która narodziła się początkowej wrogości. Przypowieść na temat polskiej szkoły i przemian Roku Zerowego (1989). Trzymająca w napięciu opowieść grozy z odrobiną fantastyki w tle. Niepokojący przewodnik po zakamarkach krakowskiego Kazimierza, z czasów kiedy nie był on jeszcze dzielnicą restauracji, hoteli i pubów...
Książka zbiera dość niepochlebne recenzje i słabe oceny, ale w przypływie wakacyjnej nudy chętnie bym spróbował... Potrzebuję tylko czyjejś opinii "na gorąco".
-
Czy zetknął się ktoś z książką Łukasza Orbitowskiego "Tracę ciepło"? Bardzo mnie zaintrygowała fabuła, ale nie lubię kupować książek w ciemno i zależy mi na opinii kogoś, kto ewentualnie może już przeczytał?
-
Ej dzieci dzieci, pójdziecie do liceum i dopiero zobaczycie co to znaczy walka o oceny.
Ja jestem szczęśliwy po zakończeniu pierwszej klasy LO o profilu humanistycznym ze średnią 4,46 z rozszerzoną historią i polskim na bdb. Ha! -
Matma na maturze >> popieram. Skoro mnie obowiazywala znajomosc calej literatury, gramatyki, ortografii itd, to czemu innych nie obowiazuje wiedza, na temat tego jak policzyc rownanie kwadratowe, pochodnych itd.Skoro tak, to równie dobrze można wyjść z pomysłem, żeby na przykład biologia była obowiązkowym egzaminem maturalnym. Bo skoro uczniów biol-chemów obowiązuje ona na wysokim poziomie, no to dlaczego inni mają nie uczyć się szerzej o ekosystemie, chlorofilu i innej glukozie.
Myślę, że nie ma co gryźć się z tego powodu, że polski z literaturą, gramatyką i ortografią jest obowiązkowy... Powód jest na tyle banalny, że niechaj pozostanie w domyśle...
Uważam, że obowiązkowa matematyka na maturze szczególnie dla uczniów kierunków humanistycznych jest przekleństwem. Wiem, bo sam teraz taki w szkole średniej zacząłem. Matematyki są raptem 3 godziny w tygodniu. Nauczyciela mamy bardzo dobrego, nie powiem, ale i tak większość klasy ma spore problemy z opanowaniem materiału. Przy ogromnym natłoku nauki na przedmioty zdawane na maturze przez humanistów, taka matematyka może dla dużej rzeszy uczniów przekreślić po prostu szanse na przyzwoite zdanie egzaminu dojrzałości.
-
Dyskutujecie o rodzajach płyt dołączanych do pisma, a ja zapytam tak - czy istnieje możliwość, aby kiedyś zaistniała edycja BEZ żadnych płyt, za to w niższej cenie? O ile niższa realnie mogłaby wtedy być cena?
A może myślicie nad wprowadzeniem edycji "zubożonej", na gorszym papierze, w mniejszym formacie, ale za to naprawdę tańszym?
Pytanie tendencyjne, bowiem bardzo by mnie takie wydanie ucieszyło, z płyt i tak korzystam w jednym przypadku na dziesięć. -
Ratujcie. Szukam od jakiegoś czasu oryginalnego, pierwszego wydania Mafii w dużym kartonowym pudełku ze wszystkimi dodatkami. Ta gra jest po prostu nieśmiertelna. Cztery razy ją przeszedłem, ale mam chęć, żeby przez święta zaliczyć ją raz jeszcze. Niestety byłem tak genialny, że jakiś rok temu sprzedałem mój egzemplarz pudełkowy i teraz mam problem... Wszędzie te badziewia z Kolekcji Klasyki!Nie orientujecie się może, czy gdzieś można jeszcze dostać pierwsze wydanie Mafii (poza Allegro, bo interesuje mnie raczej nówka)?
Powiedz mi proszę, w czym gorsze jest to "badziewie z KolekcjiKlasyki" od pudełkowego wydania. Wydanie KK jest ulepszone, wzbogacone o patche i poprawioną polonizację. Ja wiem, że wielu ludzi kręcą/kręciły te wielkie kartonowe pudełka ale idźmy z postępem...

No cóż, jest więcej tradycjinalistów niż bym się spodziewał. Dzisiaj zakończyły się 2 aukcje na Allegro, na któych ludzie sprzedawali pudełkowe wydania Mafii (jeden nawet to nazwał "wydaniem kolekcjonerskim", co jest kompletną bzdurą, ale co tam). Wiecie za ile poszły? Ta pseudo-kolekcjonerska wersja (normalne pierwsze wydanie z mapą, muzyką z gry i plakatem) za ponad 157 złotych (!!!), a druga, która była zupełnie taka sama, ale bez opisu "kolekcjonerska" za 52 (!)...
Dobija mnie to tym bardziej, że sam jakieś 1,5 roku temu kupiłem pudełkową Mafię nówkę za 39 złotych, po czym ją sprzedałem na Allegro za 20... I teraz jest lipa, bo albo kupię w tandetnym DVD-boxie, albo będę musiał zabulić jakąś chorą kwotę.
-
Ratujcie. Szukam od jakiegoś czasu oryginalnego, pierwszego wydania Mafii w dużym kartonowym pudełku ze wszystkimi dodatkami. Ta gra jest po prostu nieśmiertelna. Cztery razy ją przeszedłem, ale mam chęć, żeby przez święta zaliczyć ją raz jeszcze. Niestety byłem tak genialny, że jakiś rok temu sprzedałem mój egzemplarz pudełkowy i teraz mam problem... Wszędzie te badziewia z Kolekcji Klasyki!Nie orientujecie się może, czy gdzieś można jeszcze dostać pierwsze wydanie Mafii (poza Allegro, bo interesuje mnie raczej nówka)?
Powiedz mi proszę, w czym gorsze jest to "badziewie z KolekcjiKlasyki" od pudełkowego wydania. Wydanie KK jest ulepszone, wzbogacone o patche i poprawioną polonizację. Ja wiem, że wielu ludzi kręcą/kręciły te wielkie kartonowe pudełka ale idźmy z postępem...

Wiesz, nie każdego zadowala plastikowy DVD-box i paręnaście stron instrukcji... Równie dobrze mógłbym sobie pożyczyć od kumpla pirata, ale jak dla mnie, to już nie jest to samo.
-
Ratujcie. Szukam od jakiegoś czasu oryginalnego, pierwszego wydania Mafii w dużym kartonowym pudełku ze wszystkimi dodatkami. Ta gra jest po prostu nieśmiertelna. Cztery razy ją przeszedłem, ale mam chęć, żeby przez święta zaliczyć ją raz jeszcze. Niestety byłem tak genialny, że jakiś rok temu sprzedałem mój egzemplarz pudełkowy i teraz mam problem... Wszędzie te badziewia z Kolekcji Klasyki!
Nie orientujecie się może, czy gdzieś można jeszcze dostać pierwsze wydanie Mafii (poza Allegro, bo interesuje mnie raczej nówka)?
-
No tak, zapomniałem dodać. Na zaliczenie z historii. ;] Nasza profesorka takie ma nietypowe metody. Zada każdemu uczniowi jedno pytanie z przeczytanej lektury. Dlatego zależy mi, aby nie był to jakiś suchy podręcznik sprzed 30 lat typu Starożytność J. Wolskiego...
-
Witam,
Chciałem prosić rozeznane w temacie osoby o polecenie mi jakiejś książki (historycznej lub blisko kręcącej się wkoło tematu) opisującej "coś" związane ze starożytnością... Zależy mi, aby nie była zbyt obszerna (100-250 stron), napisana w miarę fajnym językiem. Nieważne o jakim narodzie miałaby opowiadać, bardzo proszę o jakiekolwiek propozycje...
A tak na marginesie - co sądzicie o nowej książce Kinga? Warto poświęcać jej czas?
-
Witam,
Chciałem prosić rozeznane w temacie osoby o polecenie mi jakiejś książki (historycznej lub blisko kręcącej się wkoło tematu) opisującej "coś" związane ze starożytnością... Zależy mi, aby nie była zbyt obszerna (100-250 stron), napisana w miarę fajnym językiem. Nieważne o jakim narodzie miałaby opowiadać, bardzo proszę o jakiekolwiek propozycje...
-
Dzięki za radę. Ale ten, który mi pokazałeś to niby jakiś leżak magazynowy z 3 miesiącami gwarancji tylko? To nie szkodzi?

Ten model ma obsługę katalogów?
-
Witam
Chcę sobie kupić odtwarzacz mp3 i proszę speców o radę.

Potrzebuję sprzętu, któego cena nie przekroczy 300 złotych, będzie miał 0,5 GB pamięci (oczywiście może być więcej
), dyktafon, dobre słuchawki i coś do zawieszenia na szyi w zestawie. Patrząc na allegro zaceluję chyba w coś ze stajnie Creative? Co o tym myślicie? Prosiłbym również o linki.
-
No proszę, wystarczy zarzucić intrygujący temat i już fala wypowiedzi, podoba mi się.
Ej nie mów, że w to uwierzyłeś. Czarnoocy? Toż to tylko w marnych horrorach się pojawia. Jestem w 100% pewny, że koleś to sobie zmyślił i nas testuje, albo coś w tym stylu.Hahaha aleś mnie rozbawił tym zdaniem, 100 punktów dla ciebie! Taaa, jestem tajnym agentem KGB i badam reakcje Polaczków na rzekomo naciągane informacje... Tutaj nie ma znaczenia, czy ja w to wierzę, czy nie - zaznaczam jeno fakt, że pojawiają się informacje o tego typu "zjawiskach".
Czemu niby? Bo nigdy o takim czymś nie słyszałem i wątpię czy na tym forum znajdzie się, choć jedna osoba, która słyszała o jakiś czarnookich wcześniej niż post bigBEN’a się pojawił.No jasne, nie słyszałem o tym, to znaczy, że to nie istnieje - dobre podejście.
W tych przekazach nie ma słowa o tym, że wampiry mają czarne oczy.Ja nie napisałem, że wampiry mają czarne oczy, ale że "czarnoocy" wykazdują pewne zachowanie analogiczne do wampirów. Subtelna różnica.
Prawdę powiedziawszy chętnie bym takiego czarnookiego do domu zaprosił – pogadał… popytał o to i owo Very HappyA wiesz, że ja też...
Poza tym jestem n-tą osobą, która prosi cię o zdjęcie…Bo jak na razie nie ma nawet pewności czy takie jednostki w ogóle istnieją…
W sieci natknąłem się jedynie na marne fotomonty, zdjęć nie spotkałem, więc linka nie zapodam. Ale pomyśl - skoro ci "czarnoocy" wzbudzają raczej małą sympatię i większość przed nimi spieprza, to szczerze wątpię, czy ktoś miałby ochotę im robić zdjęcie.
Teksty źródłowe:
Czarnoocy
Wszyscy pamiętamy miłe piosenki, w których główną rolę odgrywają czarne oczy. Czy to w przeboju Iwana i Delfina czy w biesiadnej piosence, która za czarne oczy głosi gotowość oddania serca i duszy. Te klimaty kojarzą nam się jak najbardziej biesiadnie, czyli sielska atmosfera, zabawa i taniec. Są jednak na świecie ludzie, którzy na hasło „czarne oczy” dostają nie tylko gęsiej skórki. Ma to związek nie tyle z ich skojarzeniami co… wspomnieniami.
Opowieści o nich zaczęły pojawiać się ok. roku 1998. Niektóre osoby weszły w przypadkowy kontakt z tymi osobnikami i po pełnych wrażeń doświadczeniach zdecydowały się napisać o swoich przeżyciach. Nazywa się ich Dziećmi Zła lub Czarnookimi Dziećmi, gdyż we wszystkich relacjach powtarza się motyw nastoletnich chłopców. Aura, jaką daje się odczuć w ich obecności, nie wróży ponoć nic dobrego. Oto jedna z takich relacji:
„Jestem 47-letnią kobietą. Mieszkam i pracuję w Portland, w Oregonie, jako osoba prezentująca mieszkania do wynajęcia i codziennie otwieram drzwi nieznanym mi ludziom. Na przestrzeni 20 lat mojego doświadczenia zawodowego mogę powiedzieć, że zdarzało i zdarza mi się, że nie akceptuję wyglądu niektórych z moich klientów, lecz specyfika mojego zawodu zmusza mnie do bycia gotową na prezentację kolejnego pokoju czy mieszkania dowolnemu klientowi.
To był całkiem zwyczajny dzień, chociaż kiedy wczesnym popołudniem usłyszałam pukanie do drzwi mojego biura wcale nie miałam ochoty ruszać się z miejsca i otwierać drzwi komukolwiek. Wstałam jednak i podeszłam, aby zobaczyć kto to. Otworzyłam drzwi i ujrzałam ok. 18-letniego chłopca, który zapytał mnie o mieszkanie do wynajęcia. Pamiętam, jak zaczęłam się cała trząść, gdyż byłam najzwyczajniej przerażona jego wyglądem; nie chodziło jednak o dziwaczny ubiór czy coś w tym stylu. To były jego oczy! Pamiętam, że zaczęłam się telepać tylko od patrzenia w jego oczy a wszystkie włosy na karku po prostu stanęły mi dęba!
Nigdy wcześniej w całej mojej karierze zawodowej nie zdarzyło mi się, abym bała się tak bardzo, jak wtedy. Nie mogłam spokojnie patrzeć mu prosto w oczy a czułam się tak, jakbym za chwilę miała umrzeć. I czułam to całą sobą. Zauważyłam, że przyjechał rowerem a nie autem. Stał tam zupełnie bez ruchu, tak jakby czekał, aby wpuścić go do środka albo wyjść z nim – nie wiem. Może ktoś pomyśli, że byłam przewrażliwiona lub coś w tym stylu, ale te jego oczy były zupełnie czarne, bez źrenic i reszty. On mówił zupełnie normalnie, ale te jego oczy sprawiły, że miałam ochotę zatrzasnąć mu drzwi przed nosem i uciekać stamtąd tak daleko, jak mogłam. To było wrażenie totalnego niebezpieczeństwa i to tylko z powodu tych oczu. I gdybym trochę dłużej spoglądała mu w oczy nie byłabym zdolna, aby zdecydować się w końcu zamknąć drzwi.
Zadzwoniłam później do mojej córki do pracy, bo byłam roztrzęsiona po tym co się stało i to jeszcze przez wiele godzin. Wciąż z obawą przypominam sobie jego oczy. Córka powiedziała mi o „czarnookich dzieciach”, które starają się wpłynąć na ludzi tak, aby ci zaprosili ich do swoich samochodów lub domów, i w końcu ci ludzie umierają.
Dowiedziałam się o dwóch innych przypadkach z mojego miasta i na razie poszukuję informacji na ten temat, ale nie ma tego zbyt wiele. Chciałabym ostrzec wszystkich, aby nie wprowadzali tych dzieciaków do swoich domów ani nie brali ich do samochodów i to bez względu na to, jak młodzi byliby oni lub jak bardzo uparcie nalegali. Po prostu bądźcie ostrożni.”
Trudno uwierzyć w takie historie, lecz niezależność świadków zdarzeń i szczegóły ich relacji każą wstrzymywać się z ironiczną opinią. Ciekaw jestem przy tej okazji, jak ma się fenomen czarnookich dzieci do dzieci indygo. Te pierwsze pojawiają się wśród nas szerząc niepewność i śmiertelny strach oraz pozbawiają świadków-uczestników tych zdarzeń uczucia bezpieczeństwa. Dzieci indygo z kolei przybywają na ten świat głosząc dobro i przypominając o tym, że wszyscy jesteśmy duchem i jednością.
Czy niezwykły fenomen dzieci indygo, które - jak wiadomo – przybywają do nas już od dawna, mają przygotować nas na pojawienie się właśnie tej innej rasy, rasy czarnookich?
Źródło: www.paranormal.about.com
_____________________________
Ta legenda jest mało znana w Polsce. Czarnookie dzieci - kim są?
Czarnookie dzieci (ang.black eyed kids/BEK's) to miejska legenda która ujrzała światło dzienne po raz pierwszy w roku 1998, kiedy to dziennikarz Brian Bethel opowiedział na internetowej grupie dyskusyjnej o spotkaniu z dwoma niezwykle pewnymi siebie i elokwentnymi dziećmi, które starały się namówić go na podwiezienie ich jego samochodem.
Bethel napisał w swojej wiadomości na grupie dyskusyjnej, że był już o krok od otwarcia drzwi swojego samochodu aby wpuścić dzieci,choć odbierał je jako posiadające dziwną aurę przyprawiającą go o dreszcze ,gdy spostrzegł,że oczy tychże dzieci były zupełnie czarne, bez śladu tęczówki czy źrenicy.
Bethel twierdzi,że gdy ten fakt do niego dotarł,dzieci stały się agresywne i zaczęły nalegać, aby wpuścił je do samochodu.To spowodowało, iż Bethel szybko odjechał z miejsca zdarzenia.
Przygoda Bethel'a wskazywać może na fakt,iż dzieci te posługiwały się jakąś subtelną metodą kontroli umysłu w celu wywarcia wpływu, aby kierowca otworzył drzwi swojego pojazdu.
Po pojawieniu się tej wiadomości na grupie dyskusyjnej pojawiły się kolejne doniesienia dotyczące podobnych doświadczeń z innych części USA.
Te doniesienia są podobne w swojej treści do tych przedstawionych przez Bethel'a: składają się na nie prośby dzieci o wpuszczenie ich do domu ofiary, często używając wymówek w stylu 'Muszę dostać się do mojej mamy' albo innych historii które dają do zrozumienia ofierze,że dziecko potrzebuje pomocy.
Mity mówiące o czarnookich dzieciach na ogół nie wyjaśniają skąd bierze się taki,a nie inny kolor oczu u tych dzieci, tak jak nie wyjaśniają pochodzenia tychże dzieci.
Niektórzy sugerują,że mamy do czynienia z duchami lub demonami,a szczególnie wampirami: opowieści osób,które miały do czynienia z 'BEK's' często podkreślają fakt,iż dzieci muszą dostać pozwolenie na wejście do domu lub samochodu ofiary,a taka cecha charakteryzuje także niektóre legendy na temat wampirów.
________________
Jeszcze ode mnie. Jeżeli takie osobniki faktycznie istnieją (tj. mają nietypowo "czarne oczy"), podejrzewam, że faktycznie mogą wzbudzać pewne strachliwe reakcje - jak wszystko, co jest dla nas nowe, dziwne i stereotypowo uznawane za "diabelskie". Prawdopodobnym jest, że czarne oczy są całkowicie naturalne, choć dużo mnie rozpowszechnione, jak choćby albinosi, o których wspominał kolega wyżej. Parę osób kogoś takiego widziało, nieco się zlękło i dorobiło sobie pewną historyjkę do tego. Oczywiście bardzo płytkie to moje wytłumaczenie, ale uznaję je bardziej, niż legendę o wampirach tudzież przybyszach z piekielnych czeluści.
-
Widzę, że mój ulubiony temat się troszku zakurzył, więc może zdecyduję się podzielić moim słowem...
Ostatnio zaczęły się na polskich stronach dot. zjawisk niewyjaśnionych pojawiać historie na temat tzw. "czarnookich". W wielkim skrócie - są to ludzie (najczęściej dzieci), których charakterystyczną cechą są gałki oczne - całkowicie czarne, bez wyraźnej źrenicy czy tęczówki. Osoby, które z takimi "czarnookimi" miały styczność mówią o niesamowitej, mrocznej aurze, która od nich bije i przyprawia o dreszcze. Znane są również opowieści o dużym wpływie takich osobników na psychikę "normalnych" ludzi. Pewien dziennikarz z USA (zapomniałem jak się zwał) miał styczność z parą "czarnookich" dzieci. Podczas podróży samochodem został przez nie zatrzymany. Dzieci prosiły go, aby je podwiózł. Już chciał otworzyć im drzwi, aż zorientował się o tajemniczej i przerażającej aurze. Kiedy ów "czarnookie" zorientowały się (wyczuły? zauważyły? sam nie wiem jak to określić), zaczęły coraz bardziej nalegać i niemal na siłę wpychały się do samochodu. Dziennikarz pośpiesznie odjechał...
Obecnie amatorzy Xfiles snują domysły kim tak naprawdę ci "czarnoocy" są, skąd się biorą, na czym polega ich odrębność. Mówi się, że mogą to być demony, a nawet wampiry. Do tych drugich widać nawet pewne analogie. Wg dawnych przekazów, wampiry nie wchodziły do czyichś domów bez wyraźnej zgody, zaproszenia. Tak samo czynią "czarnoocy".
Temat wg mnie niezwykle intrygujący. Więcej można o tym przeczytać po wyguglaniu. Trochę tego jest, zwłaszcza na zagranicznych witrynach. Pozdrawiam.
-
Urwał nać, trafi mnie za chwilę. Napaliłem się strasznie na to demko, a tu klops. Na moim laptopie (Intel Centrino 3,2 GHz, 1 GB RAM, Radeon Mobility X1600 256 MB) ładuje się to całą wieczność (chyba z 5 minut), później pojawia się czarny ekran i tak jakby dalej się ładowało, bo jest ta muzyczka. Czekałem dobre 10 minut na czarnym ekranie wsłuchując się w tą melodyjkę i stwierdziłem, że jednak jestem na to psychicznie zasłaby. Po restarcie Winda wywaliła krytyczny błąd. Spróbowałem drugi raz - to samo.
Więc chyba poczekam na finalną wersję...
-
No sorry, przeoczyłem temat o głośniczkach. Przkopiowana treść z założonego przeze mnie:
Witam, mam problem z zestawem głośnikowym CREATIVE P5800 (5+1). Na moim laptopie ASUS A6ja Q006H (k. muzyczna Realtek High Definition Audio (?)) głośniki te działają jak zwykłe 2.1, czyli lewy, prawy i subwoofer. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to przez kartę muzyczną, która nie obsługuje 6 kanałów, ale w dokumentacji do laptopa mam informację, że rusza nawet z zestawem 7.1!
Próbowałem bawić się kabelkami, które "wtyka" się do laptopa. Normalnie są w kolejności pomarańczowy-czarny-zielony. Zmieniałem tę konfigurację i raz działał np sam centralny +sub, raz tylne + sub, ale nigdy w 5.1 nie ruszyły. Zarówno filmy, które obsługują dolby jak i mp3 na winampie z zasinstalowanymi plug-inami do tego.
Pomoże mi ktoś rozwiązać ten problem? Może wyjściem jest kupno zew. karty muzycznej, ale czy wtedy musi to być firmowy CREATIVE czy może być jakaś tańsza?
Odpowiedź "wiki-yu"
1. wątek od głośników poszukaj
2. zainstaluj sterowniki do karty dźwiękowej [układu dźwiękowego na płycie]. jeśli masz dźwięk na układzie NVidii [np NForce] to w sterownikach będziesz miał fajny programik do ustawiania głośników.
________________________________________
I... na płytce od notebooka jako sterownik do karty muzycznej mam właśnie program REALTEK HD AUDIO, w którym nie ma żadnej opcji zmiany na 2.1, 4.1, ani tym bardziej na 5.1.
Zaczynam mieć wrażenie, że mnie oszukano i w instrukcji do lap topa za 6 kawałków nakłamali... fajnie.
To może skupmy się teraz na tym moim drugim pytaniu - zewnętrzna karta muzyczna - czy musi być do tych głośników CREATIVE, czy może być jakaś tańsza "niefirmówka".
A może macie jeszcze jakąś radę, niewymagającą wkładu finansowego?
-
Już wszystko jasne. Powodem był... button w gifie, który zżerał mi 60% (!) transferu. Reklamuje sie na wielu stronach no i to przez to, juz go przeniosłem na lycos. Na błedach człowiek się uczy, nigdy nie dawajcie takich rzeczy na serwer ze stroną.

-
Mam od kilku tygodni poważny problem ze stroną. Potężnie skoczył mi zużywany transfer, a wcale nie zanotowałem żadnego wielkiego przyrostu odwiedzających ani nie umieszczałem na serwerze ciężkich plików. Jak przy ok. 15000 odwiedzin miesiecznie miescilem sie w 3 GB tak teraz przy 5000 (strona piłkarska, sezonu nie ma) osiagnałem już 4 GB, a to dopiero połowa miesiąca! Używam konta WEBD Medium, adres strony to www.beskidy.andrychow.pl - witryna postawiona na J portalu.
Gorąco proszę o jakieś rady, bo jak tak dalej pójdzie to będę musiał zamknąć stronę... :?
-
Dzięki, dzięki. Pomogło w 100%. Nadal mam jednak problem z tą baterią zasilającą kapsuły podtrzymywania życia, czy jak to się tam zwie. Wziąłem ją od konającego Rieleva, ale nie wiem jak jej użyć na innych kapsułach???
-
Kurcze, nie moge znaleźć tego patcha. Dysponuje ktoś linkiem może?
-
Kiedy próbuję z nim porozmawiać, nie udaje mi się to, bo "Golem robi teraz coś innego". Podobnie sprawa się ma ze szklanymi kapsułami podtrzymywania życia - zdobyłem potrzebną baterię, ale nie wiem jak te kapsuły nimi zasilić??? Dzięki z góry za rady.Masz ToB-a? A zainstalowałeś patcha?
Dodatek do gry powoduje właśnie takie cyrki z "xxx robi coś innego". Lekarstwem na to jest patch. Albo kilkukrotny load.
Mam ToB-a, dzięki za radę. Zaraz zainstaluję tego patcha.
-
Mam takie z deka noobiaste pytanko, ale jestem początkującym graczem w świecie BG II. Na samym początku gry w lochach Irenicusa jednym z zadań jest wykorzystanie ściekowego golema do otworzenia zamkniętych przejść. Z przebiegu gry dowiedziałem się, że można tym stworem manipulować za pomocą bodaj kamienia aktywacji - no i dorwałem ten kamieć, ale nie wiem jak ja go mam na tym golemie "użyć". Kiedy próbuję z nim porozmawiać, nie udaje mi się to, bo "Golem robi teraz coś innego". Podobnie sprawa się ma ze szklanymi kapsułami podtrzymywania życia - zdobyłem potrzebną baterię, ale nie wiem jak te kapsuły nimi zasilić??? Dzięki z góry za rady.

Szkoła II
w Tematy archiwalne
Napisano · Raportuj odpowiedź
Tak, rok temu ja też miałem podobne podejście. Tyle zamieszania, egzaminy, składanie papierów... Brało się to wszystko bardzo serio. A teraz jak patrzę w te dwanaście miesięcy i więcej wstecz, to w porównaniu z tym, co jest teraz, wszystko wydaje się tak komicznie banalne, proste i niewymagające wysiłku... Chociaż, nie "wydaje się" - tak jest naprawdę.
W każdym solidnym LO się szybko o tym przekonacie. A jak już się wszyscy chwalą wynikami, to ja się pochwalę zeszłorocznymi. Z humanistycznego miałem 47, tracąc 3 na rozprawce. Jak zwykle poniosła mnie trochę językowa fantazja i mi przywalili błędy stylistyczne. Z mat-przyr były bodaj 44. Szczególnie jednak o wyniki się nie martwiłem bo byłem finalistą wojewódzkiej olimpiady polonistycznej i laureatem drugiego etapu konkursu z historii... W sumie natrzaskałem 180 punktów.
W LO przekonałem się, że to NIC nie znaczy.