bigBEN
-
Zawartość
124 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Posty napisane przez bigBEN
-
-
Wy tu gadu-gadu, a tymczasem Groclin walczy w Pucharze UEFA gdzieś na końcu świata. Przeciwnik nie jest jednak w ciemię bity! Na forum internetowym Toboła rozkręciła się bardzo konkretna, polsko-kazachska napinka! xD Prze jaja, naprawdę. Znajomość "ruskich znaczków" mile widziana.
----> http://fctobol.kostanay.net/modules/xtremg...ex.php?limite=0 -
Heh, ja miałem dokładnie ten sam problem z "Używkami" - nie mogłem ich za cholerę znaleźć. Banner albo chociaż wyraźny link powinien być na sklepie przypięty cały czas... Bo mnie się na przykład nigdy nie wyświetlił i nie wyświetla nadal. Jednak w przebłysku bystrości umysłu, postanowiłem w pasek adresu wpisać po www.gram.pl "/uzywki" i zadziałało.
Choć i tak wolę handlować na Allegro. -
Atari jest "opiekunem" CDPRed na zachodzie i ich logo będzie na pewno w wielu ważnych miejscach... jest chociażby na oficjalnym trailerze (nota bene bardzo ładnie wkomponowane, zresztą tak jak i logo Redów).

A jeśli chodzi o te listy rezerwowe, to nie jestem aż takim pesymistą. Można się na nie było zapisywać tylko do 31 lipca. Ja na przykład załapałem się na drugi egzemplarz już po tej dacie (na listę zapisywałem się chyba 20 lipca) i nie mogę wybrać rozmiaru koszulki. Jeśli chodzi o zarobek przy sprzedaży, to w sumie na rękę by nam było, jeśli CDP przełożyłoby premierę do okresu przedświątecznego.
Wszyscy wiemy, jaki jest wtedy zakupowy szał. Inna sprawa, że pewnie CDP by w takim wypadku zlinczowali. 
-
A ja mam pytanie natury handlowo-biznesowej, może mi jakiś magister ekonomii udzieli rady.
Szczęście mi dopisało i udało mi się zarezerwować dwa egzemplarze Edycji Kolekcjonerskiej - jeden z przeznaczeniem na "handelek".
Rzecz w tym, kiedy według Was korzystniej sprzedam grę? Teraz, robiąc pre-order, czy może jak już gra będzie po premierze i realna stanie się możliwość porobienia na przykład dobrych fotek zestawu? Pytam, bo widzę, że ludzie sprzedają EK już teraz, zgarniając nawet 320 złotych... I sam się zastanawiam.
Hę? -
A Bługarzy? Jedna akcja pod koniec meczu zupełnie z niczego zrobiła bramke, dzięki której wygrali.Gwoli ścisłości, to byli Rumuni.

-
Jeśli ktoś ogląda serwisy sportowe w komercyjnych i publicznych stacjach na pewno miał okazję się dowiedzieć. Ja nie jestem fanem żużla w najmniejszym nawet stopniu, ale krzycząca wręcz okładka Przeglądu Sportowego mnie o tym sukcesie poinformowała.
Jeśli chodzi o Zagłębie, to muszę przyznać, że mnie pozytywnie w Bukareszcie zaskoczyli. W dwumeczu Steaua była niewiele lepsza od Lubina i nie wróżę jej sukcesów w dalszych rozgrywkach LM. W tym rumuńskim kotle wystarczyło mocniej Rumunów przycisnąć i już owocowało to groźniejszymi akcjami. Przy odrobinie szczęścia Zagłębie mogło to wygrać. Mecz Zagłębia ze Steauą jednak dobrze zobrazował wyświechtany frazes o tym, że szczęście sprzyja lepszym.
-
A ja pochłonąłem na trzy razy "Prędkość" Deana Koontza i muszę przyznać, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Po książkę sięgnąłem pod napływem wielu pozytywnych słów na jej temat. I zrobiła na mnie nie lada wrażenie. Koontz bardzo fajnym językiem opowiada o niespełnionym pisarzu-barmanie, który zostaje wciągnięty w zabójczą, misternie utkaną intrygę. Jego decyzje (podjęcie działania lub zaniechanie) powodują śmierć jakiejś osoby.
Książka charakteryzuje się bardzo krótkimi rozdziałami - 2, 3 strony. Zapewne także i to sprawia, że ani się obejrzałem, a byłem w połowie opowieści. Chyba nie czytałem jeszcze innej thrillerowo-sensacyjnej "bajeczki", podczas której tak bardzo chciałem wiedzieć, co stanie się za chwilę. Lektura więcej niż przyjemna, choć jak dla mnie, nieco rozczarowujące rozwiązanie akcji...
Jednakże Koontz spodobał mi się na tyle, że chętnie przeczytam kolejną jego książkę. No właśnie, co byście mi polecili z jego twórczości? Wiem, że napisał wiele. Strzelam na przykład w "Przepowiednię". Warto?
-
"Wiem, że masz duszę” niejakiego Jeremiego Clarksona, znanegoUwielbiam TopGear, zresztą jak i angielski humor. Dorwałem więc jakiś czas temu "Świat według Clarksona", tego samego oczywiście autora.
"Wiem,..." nie miałem okazji poznać, ale z opisu wynika, że utrzymana jest w podobnym klimacie, co "Świat...". Książka podzielona jest na niezliczoną ilość małych, dwu-, trzystronnicowych rozdziałów, w których Clarkson ze swoją typową czepliwością i zabójczym światopoglądem komentuje wszelkiego rodzaju aspekty otaczającego świata. Wydawca na okładce deklaruje, że książka rozśmiesza do łez. Ja bym jednak był ostrożny.
Spostrzegawczość Clarksona w połączeniu z ciętym językiem i naprawdę niebanalnym spojrzeniem na otaczający świat jest zabawna, ale bez przesady. Bardzo przyjemna książka, którą można czytać po pięć minut dziennie i przerywać bez żadnej straty. Fabuły wszak nie ma. -
Ja bym się nie przejmował adresem, bo CDP dzieli siedziby z różnymi firmamy. Studio CDP Red, tworzące Wiedźmina, gnieździ się na przykład razem z przedstawicielstwem firmy Suzuki.

-
Bo wtedy to już nie byłaby wiara. Wiara polega na bezgranicznym zaufaniu w coś, czego nie możemy udowodnić. Tylko wtedy ma ona sens i tylko wtedy daje człowiekowi duchową korzyść. Wierzyć, to znaczy nie szukać dowodów - albo inaczej - nie potrzebować ich. Vide niewierny Tomasz.

-
Ale całe szczęście jednak strzelił. Ta bramka mnie uradowała jak mało która. Drugiej dogrywki na takim poziomie w dniu dzisiejszym bym już po prostu nie był w stanie oglądać. Chociaż powiem szczerze, że widząc taktykę Azerów na ten mecz, z początku już myślałem, że grodziszczanie mogą wepchnąć coś w końcówce (vide Niemcy - Polska na MŚ
). Zdecydowanie najlepszym na boisku był sędzia. Oby więcej takich. Stronnicze gwizdanie w Gruzji mnie irytowało. Zwłaszcza sytuacja przy karnym była... 'żenuła'.
-
Odezwał się wszystkowiedzący ;FRaczej otwarty na otaczający świat. I nieufający pozorom. ;]
-
No, jeżeli ktoś uważał za potwarz i żenadę mecz Zagłębia, to ciekawe co powie po spotkaniu PGE GKS w Gruzji...
Chciałbym ponarzekać, ale wyraźnie sprawniej idzie to "master Razielowi". Do dzieła zatem, mistrzu.

-
A moim zdaniem, nie ma żadnego sensu udowadniać istnienia sfery pozazmysłowej filmami na Discovery czy, tym bardziej, na youtube. Niedowiarkowie i tak pozostaną przy swoim, czepiając się przy okazji jakichś szczegółów. To jest osobista sprawa i nigdy nie miałem zamiaru nikomu niczego udowadniać. Dla mnie zjawiska, które nazywamy "duchami" i "ufo" są po prostu oczywiste. Za dużo czytałem, za dużo słyszałem i za dużo widziałem, żeby mieć jeszcze jakiekolwiek wątpliwości. Choć, zaznaczam, to, co laicy tudzież malkontenci nazywają "przybyszami z kosmosu" lub "ufo", wcale nie musi być tym właśnie. Podobnież z duchami. Ale nie mam zamiaru nikogo do tego przekonywać.
Wiedzcie tylko, że prawda nas jeszcze zadziwi.
-
Przy okazji chciałem podziękować Zagłębiu Lubin za pokazanie ile wart jest Mistrz Polski grający u siebie z wicemistrzem Rumunii. Zauważmy-- wicemistrz, czyli już Rumunia ma więcej klubów w pucharach niż my. Pogratulować....A ja tutaj stanę w opozycji wszelkich malkontentów. Zaznaczam jednak, że nie jestem z Lubina i niebardzo lubię pomarańczowy kolor.

Po pierwsze, trzeba zwrócić uwagę, że Zagłębie od początku stawiane było na straconej pozycji. Wystarczy spojrzeć w metryki obu klubów. Steaua to bodaj dwudziestokrotny mistrz Rumunii, kilka razy występował w Lidze Mistrzów. Zagłębie, jak wiemy, mistrza ugrało tylko dwa razy. Steaua to nie ta piłkarska liga, co Zagłębie. Nieważne, że z Rumunii.
Po drugie, daleki byłbym od stwierdzenia, że Zagłębie zagrało poniżająco i niegodnie. Sam byłem w gronie pesymistów, ale pierwsze dziesięć minut drugiej połowy wlało nadzieję w moje serce. Jednak jeśli się traci gola z rzutu rożnego, no to sorry...
Ta bramka zupełnie pogrzebała już szanse Lubina w walce o LM, ale według mnie nie ma się czego wstydzić. Rumuni mieli więcej szczęścia i to zaważyło na wyniku. Bo choć byli lepsi piłkarsko, to stworzyli mniej świetnych okazji, jakie się Zagłębiu w drugiej odsłonie mnożyły.
-
Nie no, jasne. Nie krytykuję przecież CDP za tę inicjatywę. Po prostu, jak dla mnie są to gadżety bezużyteczne. Bo smycze mam, podkładki nie używam, plakatów na ściany nie wieszam, a i mam się w co ubrać.

-
Pisałem o tym dwa posty wyżej.

Ja tam nic dla siebie ciekawego nie znalazłem. Może poza albumem z Gothica 3 i AoE III, ale one się rozeszły w okamgnieniu.
-
Tak, ja też przystąpiłem do meczu Wisły z zamierzeniem obejrzenia, a skończyło się na tym, że noc przespałem przed telewizorem... Myślę, że nie była to wina słabego poziomu widowiska.
Bramki oczywiście nie widziałem, ale przed zaśnięciem udało się stwierdzić, że Niedzielan i Kosowski wnoszą naprawdę bardzo dużo do gry tego zespołu. Może jeszcze się im uda zimą sprowadzić Frankowskiego i będzie niemal powrót do przeszłości. -
No właśnie borxx, w istocie tak jest. W ogóle CDP w zagyrwkach czysto marketingowych jest naprawdę dobre. Czasem mocno irytującej, ale skuteczne.
Dlatego ja 90% gier kupuję na Allegro właściwie za pół ceny, kilka miesięcy po premierze. I teraz mam tyle wPLNów, że właściwie nie wiem, co z tym zrobić.
-
No, i za zgromadzone wPLNy możesz sobie opłacić przesyłkę, jeśli kupujesz towar za ponad 150 złotych bodaj. I... możesz też sobie kupić gadżety dostępne tylko za wPLNy (koszulki z gier, plakaty itp.). W sumie to niewiele, ale zawsze można zaoszczędzić choćby 15 złotych na przesyłce.
-
Duchy?! Mbuahaha, pozostawię bez komentarza.Ja też. Tyle, że Ty się bardzo zdziwisz, ja najwyżej znajdę potwierdzenie. Czyżby kolejny racjonalista? :roll:
-
Ale mimo to chce zaliczyc wszystkie jego ksiazki
Ta, napisał aż cztery.
Z czego ostatnia ("Zwodniczy punkt") tak mnie wymęczyła, że już się nie mogę patrzeć na jej okładkę. Teorie spiskowe tego pana początkowo są interesujące, ale po raz czwarty, jak dla mnie, niestrawne. Zawsze byłem po stronie zwolenników jego powieści, a argumenty przeciwników, którzy krzyczeli na lewo i prawo twierdząc, że książki Browna to jak podręczniki do historii, czasem mnie zwalały z nóg. Jednakże ja już dla Browna umarłem. Z przejedzenia. A tymczasem jestem świeżo po "Zielonej Mili" Kinga... i jestem... wstrząśnięty jestem. Szczerze. Do tej pory poznałem tylko "Miasteczko Salem" tego autora i stwierdzam, że "Mila" to milowy krok w kierunku przystępności dla czytelnika. Miejscami jałowy ton narracji w "Miasteczku" potrafił mocno sponiewierać. A ci, co czytali "Milę" wiedzą, że była ona wydana wcześniej w odcinkach. Każdy odcinek ma swój punkt kulminacyjny. W efekcie lektura nie może znudzić. A sama fabuła, jak na Kinga, bardzo życiowa... Pewna doza fantastyczności owszem, jest, ale w dawce minimalnej, dodającej tylko smaku temu dziełu. Nie chcę spoilować, ale jeszcze nigdy nie czułem się podobnie, jak podczas końcowego fragmentu rozdziału poświęconemu Delacroix. Wtajemniczeni wiedzą o co chodzi, a niewtajemniczonym nie chcę odbierać zaskoczenia. Ale emocjonalne zszarganie, jakie mi towarzyszyło, było nieporównywalne z niczym innym. Naprawdę, książkę warto przeczytać. Nawet jeśli się Kinga nie lubi. Teraz poluję na DVD z filmem. Muszę obejrzeć.
-
Możecie polecić jeszcze coś ciekawego ?Ja bym jeszcze dorzucił "Cienką niebieską linię" z Rowanem Atkinsonem i "Naszego człowieka w parlamencie". Bardzo duża dawka angielskiego poczucia humoru.
A ciekaw jestem, czy są tutaj osoby, które z równą mojej pasją śledzili na RTL 7 niemiecki serial sensacyjny "Alarm fur Cobra 11"?
Jak dla mnie w żadnym innym filmie nie przedstawiono pościgów samochodowych i kraks w tak efektowny sposób. Szkoda, że gdzieś tego serialu nie powtarzają. -
Kojarzy mi się z chupacabrą (poprawności pisowni tej nazwy nie gwarantuję). Jednak to stworzonko siało zamęt i postrach chyba tylko w Ameryce (Środkowej o ile mnie pamięć nie myli) - wysysał krew z bydła itp.
Była o tym żyjątku dyskusja wieeele stron temu. Poszperaj, może znajdziesz coś, co Ci się wyda interesujące.

Mafia: The City of Lost Heaven
w Dyskusje o Grach (PC i Konsole)
Napisano · Raportuj odpowiedź
Raczej bym na Pauliego nie liczył. Po napadzie na bank wyglądał na martwego.
Również jestem niesamowicie uradowany tym, że będzie sequel Mafii. To zdecydowanie moja ulubiona gra. Co ciekawe, ta radosna nowina zbiegła się z faktem, że udało mi się w końcu kupić na Allegro pierwsze pudełkowe wydanie Mafii ze wszystkimi dodatkami, którego się kiedyś (sic!) pozbyłem.
Niektórzy zarzucają grze liniowość... może i racja, ale gra ma tak znakomitą fabułę (porównywalną do dzieł M. Puzo, naprawdę
), że ja nie chciałem robić nic innego, jak tylko dalej brnąć w historię Tommy'ego Angelo.
Poza tym, nigdy nie dane mi było już zagrać w produkcje z tak kapitalnie budowanym klimatem. Głównie za sprawą świetnej muzyki (motyw z menu głównego mnie po prostu miażdży - jest prze-pięk-ny! Na samą myśl o nim dreszcze mnie po plecach przechodzą).
Czytałem też opinie antyfanów, w których jednym z argumentów jest trudność misji z wyścigiem. Co za bzdura! Ja tę misję przeszedłem za drugim razem i napisałem nawet dość szczegółowy poradnik do wyścigu na www.mafia-game.yoyo.pl W ogóle polecam tę stronkę (którą zresztą współprowadzę
).
Mafię przeszdłem czterokrotnie i znam już ją naprawdę na wylot. Choć jeślibym miał czas, przeszedłbym i piąty raz. Na pewno przed premierą sequela sobie zaliczę ją jeszcze.
Choć niektórzy tego nie są w stanie zauważyć (może nie są wrażliwi na zabójczy klimat, muzykę, historię opowiedzianą w grze - bo to jest w niej najpiękniejsze), to Mafia jest grą wyjątkową. Jeśli autorzy nie pójdą w stronę GTA (chodzi mi o degradację realizmu i odejście od mrocznej atmosfery), to dwójka będzie podobnym hitem. Czego Wam i sobie życzę.