Skocz do zawartości

Mordimer Madderdin

Forumowicze
  • Zawartość

    795
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Posty napisane przez Mordimer Madderdin


  1. Mordimer - cala twoja wypowiedz ma bardzo podstawowy blad logiczny, jest nim zalozenie, ze moderatorzy to "obsluga", ktorej psim obowiazkiem (jak wynika z twego posta) jest podskakiwanie w rytm wyklaskiwany przez uzytkownikow.

    >>>No nie do końca tak. Raczej policja. Która powinna nie tylko karać tych złych, ale i reagować na wołanie o pomoc od tych dobrych. Natomiast tu reakcji przez długi czas nie było. Tylko martwa cisza. Dlatego nie dziwcie się że trochę hm... ? Krzyknąłem? Czy coś w tym stylu. Zależało mi tylko na zwróceniu uwagi. Ot i tyle.

    Zapominasz jednak ze:

    1. Moderatorzy sa uzytkownikami. Po rozszezeniu o ten fakt twojego modelu logicznego okazuje sie, ze jestesmy jednoczesnie kupcami i sprzedawcami...

    >>>Tak jak mówiłem policja by tu bardziej pasowała. A jak wiadomo bycie policjantem nie oznacza pozbawienia praw obywatelskich. Poza tym dodam że ja zawsze relacje typu: uczeń – nauczyciel, obywatel – policjant, obywatel – urzędnik, użytkownik – moderator itp. Postrzegam w kategoriach klient – obsługa. Bo czy jest inaczej. Klient ma na coś zapotrzebowanie a obsługa mu to dostarcza. Uczeń potrzebuje wiedzy, obywatel spokojnego i sprawnie funkcjonującego państwa a użytkownicy ciekawych i nie zaśmieconych topiców do dyskutowania. Jak idziesz na policje zgłosić że przydał by się dodatkowy patrol w twojej okolicy lub jak idziesz do nauczyciela żeby ci coś wytłumaczył a ten udaje głuchego i cię olewa to się denerwujesz co nie?

    2. Moderatorzy nie sa od oferowania czegokolwiek, sa od utrzymywania pozadku. Ponadto sami decyduja, jak w najlepszy sposob ten pozadek utrzymywac.

    >>>Porządek też jest towarem i jako taki powinien być dostosowany do potrzeb odbiorcy. Ale spokój. Wiem co powiesz i wiem tez że mas rację. Nie każdemu można dogodzić. W końcu gdyby ktoś chciał żeby zezwalać na spamowanie to przecież byście się nie zgodzili. Tyle tylko że tutaj chodziło tylko o nowy temat. Nic więcej. To przecież z regulaminem forum niezgodne nie jest. Więc w czym problem? Po co było to uporczywe milczenie? Nie można było napisać: „Dobra zastanawiamy się czy założyć wam ten temat. Jak chcecie to przyspieszyć to zbierzcie listę np. 20 osób chcących w tym temacie pisać.” Prawda ze było by milej? Albo najlepiej od razu padać warunek żeby nie było wątpliwości że nowe tematy zakładamy tylko jeśli znajdzie się X (za X wstawić jakaś liczbę) użytkowników chcących pisać w tym temacie.

    3. Zbieranie listy chetnych nie widnieje w mojej umowie o prace (tak, tej samej gdzie obiecuje mi sie trzy maybachy rocznie...) Na serio - jesli TY chesz zeby powstal dzial, to TY powinienes wykazac, ze jest wielu chetnych do pisania w nim. Nie dowalaj moderatorom obowiazkow, bez tego mamy ich dosc (no ja akurat nie, bo sie Sesja RPG slimaczy... w przeciwienstwie do "tej drugiej sesji" trzeba dodac :/ )

    Powyzsze trzy punkty (mam nadzieje) wykazaly ze zle sobie wyobrazasz role uzytkownikow i moderatorow na forum, kolejne powinny uswiadomic ci cos jeszcze:

    >>>Tak najwidoczniej mam nieco inne wyobrażenie na temat roli moderatora. Uważam że nie powinien on tylko kasować spam i wlepiać bany, ale też pomagać użytkownikom. No, ale dobra już wiem że na tym forum wasza rola ogranicza się tylko do kasowania i banowania.

    4. Moderatorzy tez sa ludzmi. Nie siedza na forum 24 godziny na dobe. Ba, czesto nie maja czasu wejsc przez pare dni. Juz widze jak tu ktos odpowiada "to przyjmijcie wiecej moderatorow!". Od razu mowie, ze jest to nie potrzebne, bo ci, ktorzy sa, pracuja na satysfakcjonujacym poziomie, jesli z jakichkolwiek powodow potrzebna bedzie kolejna osoba, to zostanie ona wybrana przez grono moderskie i dolaczona do tegoz organu. Na pewno jednak nie zostaje sie moderatorem na zasadzie "chyba sobie nie radzicie, to ja moze pomoge?"

    >>>Skoro jest was wystarczająca ilość to w czym problem? Załóżcie ten temat. Dodajcie regulamin i pilnujcie porządku. A my zwykli użytkownicy będziemy sobie pisać posty w tym nowym topiku. Ok dobra wiem jak będzie 20 osób. No dobra. Nie ma pośpiech. Ważne jest to ze przynajmniej się odezwaliście i wiemy co i jak. Temat będzie jak będzie 20 chętnych.

    6. (moze teraz bede brzmial jak Kononowicz, powtazajac sie po raz trzeci, ale...) Moderatorzy naprawde sa tylko ludzmi. Gdy ktos ich atakuje, tak jak ty to zrobiles, to raczej nie odczuwaja do napastnika rosnacej sympatii. Innymi slowy w ten sposob nie powiekszasz szans na powstanie tematu. Przeciwnie...

    >>>Hm... czyli poczuliście się zaatakowani? Najmocniej przepraszam. Nie to było moją intencją. Zależało mi jedynie na tym abyście wykazali odrobinę zainteresowania.

    A teraz cala reszta (czyli pomysl z lista) - No kto jak kto, ale grupa doswiadczonych userow naprawde powinna wiedziec, ze akurat ten sposob nie jest najlepszy z mozliwych. w przeciwienstwie do polityki tu przechodza pomysly poparte dobra argumentacja a nie glosnym krzykiem. Za to ostatnie to mozna co najwyzej ostrzezenie dostac (nie zebym grozil, bo to nie moj teren, ja tylko neutralnie informuje).

    >>>Argumentacja była. Pisaliśmy że statsiarstwo można ukrócić kasując głupie posty i dodając regulamin. Jak jeszcze mieliśmy to za argumentować? Chcemy temat bo chcemy w nim pisać. Od tego są fora żeby w nich pisać więc to raczej oczywiste. Skoro chcemy pisać można wywnioskować ze zawsze coś do powiedzenia na dany temat mamy. Co tu jeszcze można dodać? Argumenty padały już od dawna ale napotykały na cisze. Co ty byś zrobił w takiej sytuacji? Odpuścił sobie czy krzyknął?

    Przy okazji chcialbym zauwazyc, ze jest cos takiego jak "Tworczosc wlasna", gdzie po lekkim naciagnieciu zasad to mogloby sie zmiescic, podobnie jak zapewne w niesmiertelnym "Ogolnie o grach". Czy to was satysfakcjonuje?

    Skoro nikt w tych tematach nie pisze o swoich pomysłach na grę a zamiast tego pewna grupa użytkowników prosi o założenie odpowiedniego tematu to uznam to pytanie za retoryczne.


  2. Ooo, to teraz ładnie pojechałeś, panie kolego. Widzę, że moje ostatnie tłumaczenia dlaczego nie może powstać podział na kolejne pod-działy zostało zakwalifikowane do 'nie bo nie.'

    >>>Hm... chyba za bardzo wziąłeś to do siebie? Nie wiem o jakie tłumaczenie ci chodzi bo od dobrych kilku miesięcy (z braku czasu) śledzę forum z dość dużymi przerwami i owego tłumaczenia nigdy chyba nie czytałem. Za to pamiętam że prośby o przywrócenie tematu „Mam pomysł na grę” wracają tu z pewną regularnością i do tej pory (poza jednym odzewem od Chima) były zlewane.

    Byłem całkiem pozytywnie nastawiony do tego pomysłu, ale czasu na omówienie z innymi modkami nie było, bo akurat trwa sesja i jestem troszkę zajęty.

    >>>Ten temat powracał już wiele razy więc się sesją nie wymiguj. Można to było załatwić już kilka razy wcześniej i jakoś zawsze kończyło się tym że „nie bo statsiarstwo itp.” co dla mnie znaczyło „nie bo nie” gdyż jak pokazuje praktyka tego forum statsiarstwo nie jest tu czymś z czym byście sobie nie radzili.

    Ale ok, skoro tak chcesz stawiać sprawę, to proszę bardzo.

    Forum dla użytkowników? Ależ proszę! Na chwilę obecną mamy zarejestrowanych 17200 użytkowników

    >>>Z czego aktywnych jest około 250.

    i byłoby nietaktem nie zapytać ich o zdanie przed podjęciem decyzji. Żeby nie było zbyt niemrawo, ustalmy kworum na jakieś 20%, a niech tam.

    Teraz możesz czekać, aż moderatorzy przeprowadzą sondaż. Nie chcesz czekać?

    >>>Kto powiedział że nie chcę czekać? Ja chcę po prostu widzieć że moderatorzy odebrali odezwę i cos w tej kwestii robią. Wystarczyło napisać że sprawa jest do przemyślenia i że prośba została zauważona. Natomiast tu po za jednym odmownym (i na dodatek w wyniku nieporozumienia) komentarzem nic się nie działo.

    Uważasz, że możemy dopuścić się przekrętów bądź ślimaczyć? Nasz klient, nasz pan - jeśli chcesz, by coś było zrobione dobrze, zrób to sam. Czekam na wyniki. Oczywiście na piśmie, bo każdy w notatniku będzie mógł wpisać te 3440 ksywek pod kategorią tak. Adres, gdzie podesłać listę podam, jak tylko poprosisz.

    >>>Postawa rodem z PRL. Ja tu jestem panisko a klient to śmieć. Nic mu się nie należy. Jak mu się coś nie podoba to niech pisze zażalenia i się męczy i tak się to oleje. Cóż zejdź na ziemię. Jesteś moderatorem oprócz kasowania postów, wstawiania ostrzeżeń i banów powinieneś również dbać o dobro zwykłych użytkowników. W tym zakładać tematy o jakie grzecznie proszą. Nie mówię ci żebyś każdemu spełniał każdą zachciankę, ale gdybyś w jakimś kulturalnym poście i nie grożąc mi przy okazji wykazał zainteresowanie sprawą to było by miło. To są twoje obowiązki i sam się ich podjąłeś. Nie dajesz rady? Zrezygnuj. I żeby nie było że mam coś do ciebie. Akurat ty się nawinąłeś, ale pisze to do ogółu. Wystarczyło pokazać że rozpatrujecie sprawę i już. Ale zamiast tego było milczenie. To napisałem coś co was (a konkretnie ciebie) sprowokowało do jakiejś wypowiedzi.

    No i co teraz? Bawimy się w to? Ja mogę, nie wiem jak ty.

    >>>Tja. Tylko że ciebie ta zabawa nic nie kosztuje. Ot poczekasz sobie na email i tyle. A powinno być na odwrót. Widzicie że prośba o temat pojawia się już od jakiegoś czasu to warto było by pokazać ze istniejecie i zbadać sprawę.

    Ale żeby nie było, że złe zło panuje i mamy Auschwitz na forum - na razie widziałem tylko kilka głosów poparcia. Zbierz ekipę 20 chętnych i podeślij mi na PW. A co mi tam, nawet zaufam na słowo, żeś sam, bez ich wiedzy, ich tam nie wpisał. Uh oh jakiż jestem dziś wspaniałomyślny ;/

    >>>Taa wspaniałomyślnie zwalam swoje obowiązki (których się sam podjąłem) na użytkowników. Normalnie my to mamy szczęście. :/

    Ale zapamiętam sobie ten twój pościk, o to się nie martw :)

    Dzięki. Czuje się wyróżniony. Pamiętaj o mnie i myśl ciepło w te zimne noce kiedy będziesz kuć do sesji. :wink:

    A tak na serio to chyba ja tu powinienem zapamiętać sobie ciebie i takie grubiańskie zachowanie. Komuś tu się mylą role. My jesteśmy użytkownikami (czyli klientami) a wy moderatorami (czyli obsługa). No cóż ale widze że zasada „klient nasz pan” tu nie obowiązuje. Zrozumiał bym twoje zachowanie gdyby o temat prosił jakiś nowy. Ale tu masz do czynienia z przynajmniej czterema starymi użytkownikami. Tak więc trochę szacunku bo bez użytkowników tego forum by nie było. Na samych modach i adminach by daleko nie zajechało.

    1.J.K.Tank

    2. turek

    3. Mordimer Madderdin


  3. I znowu to samo. Po wstępnym (choć tym razem jak zauważył Dariusz nie do końca adekwatnym) „NIE!!!” od moderatorów (tym razem reprezentowanych przez RoZy'ego) reszta ekipy moderatorskiej zdaje się brać nas na przeczekanie i udaje że nie widzi próśb aż nam się temat nie znudzi. Jeśli dobrze pamiętam to ostatnio tez tak było. Najpierw krótkie „nie bo nie” a potem milczenie aż użytkownikom nie przejdzie. Ja proponuje żeby tym razem nie odpuścić aż do uzyskania ich zgody. W końcu to forum jest dla nas (czyt. Jego użytkowników) i to od nas powinno zależeć jakie tematy nas interesują a jakie nie.


  4. Mam dwie koncepcje. Albo ja pisze niezrozumiale (czego wcale nie wykluczam), albo ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem.

    Mordimer cały czas pisał o tym, że jeśli jednostka jest w "złym środowisku" to zawsze może je zmienić i przestać zachowywać się niemoralnie(z perskpektywy społeczeństwa). Tak samo z przekonaniami. Uważasz(tak mi się wydaje), że jeśli człowiek chce to może zmienić przekonania na(z perskpektywy społeczeństwa) moralne. A moja "moralność indywidualna" jest wogóle o kant d@#y rozbić.

    >>>Coś w tym stylu tylko trochę inaczej. Mianowicie jednostka nie może się zmienić sama z siebie. Bo tak jak napisałem teorie moralności osobistej można... no zresztą co będę powtarzał sam napisałeś co z nią można. Według mnie moralność wewnętrzna to tylko odbicie wpływów społecznych i nurtów filozoficznych z jakimi miała styczność dana jednostka. Tak więc ewentualna zmiana wynika tylko z faktu zdobycia wewnętrznej przewagi jakiegoś nurtu moralnego nad innymi w danej jednostce.

    Ja uważam, że moja definicja jest właściwa bo nie szufladkuje żadnej osoby jako złej. Osoba staje się zła gdy łamie własne zasady, które w czasie życia oczywiście się zmieniają, ich złamanie jest złe tylko wtedy kiedy się w nie wierzy.

    >>>A według mnie to sprawdza się tylko u zwierząt nie tworzących stad i grup społecznych. Jeśli natomiast mówimy o ludziach którzy takie grupy tworzą. To jednostka może być postrzegana jako zła tylko względem jakiegoś społeczeństwa. Co dalej nie spisuje kogoś na bycie zły. Przykład? Bandyta i członek gangu. Zły w społeczeństwie prawa, ale całkowicie dobry w swoim gangu.

    Dodam jeszcze ze ty utrzymywałeś iż owa wewnętrzna moralność może usprawiedliwić każdy występek. I jeśli tylko ktoś się jej nie sprzeniewierzy to czyni go to dobrym niezależnie od czynów jakie względem danej grupy popełnił. Dodatkowo powołujesz się na Boga/boga/bogów (niepotrzebne skreślić) i twierdzisz że to on/oni umieszczają w człowieku tą moralności jako swego rodzaju kompas. Z tym się tez nie zgadzam gdyż uważam jak już pisałem ze ta wewnętrzna moralność to tylko pewnego rodzaju odbicie i jest nabywana z wiekiem.

    Piszesz także, żę jednostka nie jest zła jak łamie swoje zasady jeśli nie są one złe z perspektywy społeczeństwa. Tylko powiedz mi jeśli ktoś jest w stanie złamać zasady, które sam uważa za właściwe i według nich żyje to jakich zasad nie jest w stanie złamać?

    Hm... gdzie napisałem, że można łamać swoje zasady? Napisałem że można je zmieniać co nie jest równoznaczne z ich łamaniem. Aczkolwiek i z tym zmienianiem to nie do końca że my sami tylko tak jak pisałem zmienia się siła poszczególnych wpływów na jednostkę. I oczywiście to wszystko tylko teoria nie wliczająca Boga w całe równanie. Bo jeśli by dodać do tego wszystkiego Boga to on jest wtedy jedynym wyznacznikiem moralności i o jakichkolwiek zmianach tej że moralności mowy nie ma no chyba że Bóg zadecyduje inaczej.


  5. Dobra. Szybko i bez konkretnych cytatów bo mi sie nie chce (jutro egzamin z infy a ja z teorią to trochę w lesie jestem). Pisząc że moralność indywidualna nie istnieje chodziło mi raczej że nie jest ona z nami od początku. Jest tylko pewnym tworem nabytym powstałym pod pewnymi wpływami. Chyba się że mną zgodzisz?

    Co do obiektywnego dobra i zła to widze że zapisałeś tu wnioski podobne do tych które mnie naszły jeszcze wczoraj i liczyłem że je dziś przedstawię, ale mnie ubiegłeś. Tyle tylko ze to ty stwierdziłeś że nie ma obiektywnego dobra i zła a teraz jakby sobie przeczysz. No bo można przyjąć że obiektywnym dobrem jest coś co uszczęśliwia wszystkich (owszem rzecz nieosiągalna, ale przynajmniej do wyobrażenia) i podobnie obiektywnym złem jest coś co unieszczęśliwia wszystkich (niby osiągnąć łatwiej choćby przez zniszczenia wszystkiego i wszystkich, ale zawsze znajdzie się jakiś malkontent który uzna że dobrze się stało). Tak więc całe dobro i zło można stopniować według tej stali i obiektywnie stwierdzać ze jeśli z danej czynności więcej osób odniosło korzyść niż stratę to mamy do czynienia z dobrem a jeśli jest na odwrót to ze złem. Jednak i to jest trudne do ocenienia „na graco” i możliwe dopiero z perspektywy czasu.

    Kwestia bufoństwa. Mimo wszystko się nie zgodzę żeby mnie nazywać bufonem. Bo wcale nie powiedziałem, że łąka Azteków jest gorsza. Powiedziałem że z punktu widzenia mieszkańców łąki na której jestem Aztekowie nie są w niczym gorsi od mieszkańców mojej łąki nawet jeśli ich łąka była by gorsza a nie są gorsi właśnie dlatego ze nigdy nie widzieli tej łąki na której jestem. A teraz normalnie wyplątując się z tych niewygodnych metafor. Aztekowie nie mogą być potępieni za krwawe obrzędy swojej religii tylko dla tego że nie znali innych nie krwawych obrzędów. Gdyby poznali niekrwawe obrzędy i obstawali przy krwawych to co innego i to mówię tu ze wcale nie musieli by zostać Chrześcijanami mogli wybrać coś innego choćby Buddyzm. Rozumiesz mnie? Z mojego punktu widzenia ich niewiedza może ich usprawiedliwiać. Wiem czego się czepisz? Czemu zakładam że to co robili jest obiektywie złe i że gdyby mogli to powinni z tego zrezygnować? Nie zakładam ze to jest obiektywnie złe. To jest subiektywnie złe i jak każdy człowiek na tym świecie mam prawo negować to co uważam za złe. Ty też negujesz Chrześcijaństwo i czy niby z tego powodu mam cię nazywać bufonem?

    I jednak jeden cytat na koniec.

    Giero: nasze prawo wywodzi sie z prawa rzymskiego, filozofia z filozofii greckiej, do wielkiej trojcy brakuje nam jeszcze glupoty, zacofania, zabetonienia czy jak to zwac i owa faktycznie wywodzi sie z chrzescijanstwa... to tak w skrocie...

    Czyli według ciebie ja jako Chrześcijanin jestem zabetonowany, zacofany, głupi czy jak to jeszcze zwać? Hm... to się dopiero nazywa poszanowanie rozmówcy. W takiej sytuacji to wygląda na to że ty też jesteś zabetonowany skoro gadasz z zabetonowanymi. W myśl zasady z jakim przystajesz takim się stajesz.


  6. Poczytałem o tej synestezie. No cóż najbardziej przekonujące wyjaśnienie jakie mi sie nasuwa to to związane z narkotykami. I bynajmniej nie sugeruje że naturalni synesteci są ćpunami. Wydaje mi się natomiast że jest to co naj wyżej kwestia chemii mózgu (którą u normalnego człowieka narkotyki zakłócają) lub jakiegoś nietypowego połączenie miedzy poszczególnymi fragmentami mózgu odpowiedzialnymi za zmysły. Oznaczało by to że nie mamy tu do czynienia z czymś paranormalnym a co najwyżej jakąś nietypową umiejętnością (powstała być może dawno temu pod wpływem mutacji) która do niczego nie służy w niczym nie pomaga, ale też nie przeszkadza.

    Za to ja mam do was inne pytanie. Co powiecie o telepatii? No tylko żeby było jasne nie mówię tu o bezpośrednim porozumiewaniu się jakie możemy zobaczyć w filmach s-f.

    Chodzi mi raczej o coś innego i sam nie wiem jak to nazwać bo to trochę podpada pod jakąś telepatie a może pod jakiś międzyludzki instynkt (pozostałość po czasach kiedy nie znaliśmy języka)

    i ciekaw jestem czy wy też takie coś przyuważyliście. A teraz przykłady.

    Nie raz mi się zdarza że zastanawiam się nad czymś (ale nie jakoś uporczywie ot tak od niechcenia żeby się nie nudzić jak na coś czekam) i nagle osoba obok mnie zaczyna ze mną rozmawiać na właśnie ten temat nad którym się zastanawiałem nie wiedząc ze właśnie o tym myślałem a jednocześnie nieświadomie udzielając mi pewnych odpowiedzi na nurtujące mnie akurat pytanie. (Szkoda że na nauczycieli to nie działa.) Przykłady: Zastanawiam się która godziny, ale nic nie mówię i nikogo nie pytam po czym ktoś mi mówi która jest godzina. Lub chce mi się pić, ale znów nic nie mówię i wtedy podchodzi kumpel z napojem i pyta czy bym sie nie napił. I wiele innych takich drobiazgów w zupełnie niespodziewanych momentach. Nie umiem tego wywoływać świadomie i sam nie wiem na jakiej zasadzie mi się to trafia. Może to tylko zwykłe zbiegi okoliczności? A wy? Zauważyliście coś takiego u siebie?


  7. Miało być w poprzednim poście, ale Mav się dopisał więc jest okazja naskrobać coś nowego.

    Jednak najpierw skończę co zacząłem.

    Ja wiem, ze kazdy katolik musi wcisnac gdzies Boga bo inaczej czuje sie malutki i osamotniony.

    Mam warzenie że to ty tu masz jakiś problem z ciągłym wyciskaniem Boga skąd się tylko da. Uwierz mi wcale nie czół bym się zagrożony gdyby Boga nie było. Ot umarł bym i poszedł na karmę dla robali. Z powodu wiary w Boga wcale sobie życia nie marnuje i nie czuje się jakoś zniewolony czy zmanipulowany jak to nieraz mi się tu wmawia. Za to ty chyba sie koncepcji Boga boisz. Już przy okazji rozmowy o samobójstwach i twojej na ten temat opinii można było wywnioskować że nie podoba ci się (a może nawet cię przeraża) idea czegokolwiek co by miało mieć nad tobą jakąś choćby minimalną kontrolę i czego nie możesz przewidzieć. Ale cóż z Bogiem czy bez niego nigdy nie będziesz panem swojego losu. Coś zawsze zależy od innych ludzi bądź jakiś zjawisk których nie przewidzisz.

    Dobra, tak czytam i doszedlem do wniosku, ze (...) najpierw Mordimer...

    >>>Och dziękuje, dziękuje. Nie trzeba było. A ja taki nieuczesany. ;)

    moralnosc osobista, a spoleczna - w sumie co do czesci, ze spoleczna z biologicznego punktu jest wazniejsza to sie nawet zgodze. Zwaz tylko, ze owa moralnosc spoleczna, jak i moralnosci innych osob spotykanych ksztaltuja nasza moralnosc indywidualna. Na przyklad jesli bys porozmawial z jakims charyzmatycznym i zarazem bedacym znakomitym retorykiem, goracym zwolennikiem kary smierci to jest praktycznie pewne, ze twoj poglad na sprawe (czyli Twoja moralnosc indywidualna) uleglyby zmianie, i o ile moglbys wciaz nie byc zwolennikiem takich metod, o tyle pewnie rozumialbys punkt widzenia opozycji i byc moze nawet w duchu usprawiedliwial go.

    >>>Właśnie dlatego mówię że moralność indywidualna w człowieku nie istnieje. Jest to tylko pewna forma (odbicie) moralności społeczeństw i nurtów filozoficzno religijnych z jakimi się dana jednostka spotkała. Służy ona tylko (albo aż) do podejmowania decyzji, ale wbrew temu co mówił wormer nie można się nią usprawiedliwiać i traktować jak święta wskazówka od Boga. Rozumiesz o co mi chodzi? To że ktoś nie ma wyrzutów sumienia po tym jak zabił (bo mu jego wewnętrzna moralność mówi ze zrobił dobrze) nie znaczy że jest lepszy od tego co owe wyrzuty ma znaczy to tylko tyle że spotkał się z innymi wzorcami a nie jak sugerował wormer że to Bóg go takim stworzył i wszystko jest OK.

    I teraz o ile dla rozwoju spoleczenstwa jest wazna ta ogolna moralnosc, o tyle dla jednotki wazniejszy jest jej prywatny kompas. Dosc powiedziec, ze moim zdaniem zdawanie sie na wyznaczniki tego co wlasciwe, a co nie, wprowadzane od gory i przekladanie tego nad wlasne wartosci jest chyba szczytem braku wolnej woli.

    >>>A czy ja mówiłem że każe się komuś zdawać na odgórne wyznaczniki? Ja mówię że owa moralność jest odbiciem tych wyznaczników. Nie rodzimy się z nią. A skoro jest odbiciem to siłą rzeczy ogranicza to nas do wybrania któregoś z tych odgórnych wyznaczników moralności (lub jakiegoś miksu kilku z nich które dadzą sie pogodzić) i ewentualnego poprawienia go przy czym do tego ostatniego to posuwają sie już tylko jednostki wybitne i jedynie przy akceptacji maluczkich.

    Co innego dzialanie - jednostka owa moze czynic rzeczy niewlasciwe dla niej samej, w imie rozwoju spoleczenstwa, ktore moze byc dla niej dobrem wyzszym. Chyba troche zamotalem, ale licze na wasza inteligencje...

    >>>Przy tym ostatnim niestety zamotałeś. Bo jednak jednostka nie musi się wcale poświęcać. Może zmienić grupę społeczną na taką która jej do tego nie zmusi i pracować na rozwój tej gruby. Nawet to jest naturalniejsze bo jeśli w danej jednostce pojawiła się jakaś koncepcja moralności to znaczy ze ta jednostka gdzieś się z tą ideą zetknęła więc wystarczy by przy niej została a nie musi pracować na rzecz społeczeństwa którego idee jej nie pociągają. Innymi słowy wychowując się w getcie nie musisz zostawać bandytą pomimo ze wpajano ci bandycką moralność. Jeśli zetknąłeś się np. Z Chrześcijańską moralnością i ci lepiej pasuje to możesz zmienić grupę społeczną i pracować na jej rzecz nie ponosząc wyrzeczeń. No teraz to ja zamotałem. :oops:

    Bog - ale wiesz, ze na podstawie wiedzy o starym testamencie i tych nielicznych apokryfach, ktorych opracowania czytalem, mozna dojsc do wniosku, ze wedle owego "Boga" wypatroszenie bruzdzacego nam sasiada, a nastepnie zgwalcenie i zabicie jego zony, oraz pozbawienie czci i zniewolenie dziesiecio letniej coreczki jest "wlasciwe"? Wszak bodaj w ksiedze opisujacej zdobywanie ziemi swietej Izraelczycy dosc regularnie cos takiego robili wypelniajac niby polecenia z gory. Fajnie, nie? Czyli teraz co jest wlasciwe - przeprowadzanie staruszek przez ulice, czy zastrzelenie babsztyla, ktory krzywo na nas spojrzal? Wszak sam pisales, ze nie mamy kompasu, ktory pokaze nam, co jest wlasciwe wg tego z gory... loteria?

    >>>Skoro już o tym wspominasz. Właśnie nie tak dawno ktoś mi powiedział. Zagorzały katolik a jednoczenie zwolennik kary śmierci, (Jak dla mnie dziwne połączenie.) że w 10 przykazaniach jest nie morduj czyli zabijać wolno. I to właśnie różnica jest taka jak mówisz. Jak ktoś ci nabruździ a ty go ukatrupisz to jest to zabijanie a jak nikt ci nic złego nie zrobił a ty go ukatrupisz to jest to mordowanie. Tyle tylko że nowy testament dodaje nakaz wybaczania uzasadniając to tym iż jeśli jak nie wybaczę swojemu wrogowi jego przewinień to Bóg nie wybaczy mi moich. Trochę to pokręcone. Ale jak sam mówiłeś. Można założyć że istnieje obiektywna sprawiedliwość jednak jest znana tylko przez Boga a jeśli go nie ma to jest to już tylko sprawiedliwość teoretyczna. No to skoro ja zakładam że Bóg istnieje to nie mam wyboru tylko się na ta sprawiedliwość godzić. I mimo wszystko nadal wierzę że jest w tym jakiś głębszy sens... I w tym momencie kontynuując myśl a jednocześnie nawiązując do tego co mówiłeś o loterii. ... bo takie jest życie że komuś trzeba zaufać a czy dobrze wybrałeś dowiadujesz się po czasie.

    Ze juz nie wspomne o wyjatkowym imbecylizmie zalozenia, jakoby nasze zycie posmiertne zalezalo od tego jak sie wstrzelimy w gusta z zasady nieznanego, niezrozumialego i niepoznawalnego bytu... jakbym chcial brac udzial w loterii to regularnie puszczalbym losy w totka...

    >>>Sam fakt twojego istnienia powoduje że bierzesz już udział w loterii wybór światopoglądu można uznać jako część tej loterii.

    a co do Aztekow - zauwaz, ze oni postepowali wlasciwie wg swoich bogow i wg ich wiary dzieki takiemu postepowaniu mieliby dostapic ichniego raju.

    >>>Dlatego mówię że z punktu widzenia Chrześcijanina obejmowała ich owa klauzula nieświadomości. Nie wiedzieli że robią źle i to ich usprawiedliwia...

    Jak bardzo zadufanym w sobie bufonem trzeba byc, zeby twierdzic, ze "moj bog" jest lepszy od "boga sasiada"?

    >>>Powtarzam pisałem to z punktu widzenia Chrześcijanina. A twój zarzut z bufoństwiem jest tak samo trafiony jak gdybyś wypominał gościowi stojącemu na łące że się cieszy ze słonecznego dnia skoro w pobliskiej jaskini jest ciemno jak w (_!_).

    A teraz Spike Fisher, ktory przypomina mi wybitnie wwl1 i wnerwia swym tunelowym mysleniem...

    >>>Nie przesadzasz? wwl1 był wybitnie niereformowalny.

    z tego ladnie wynika, ze kazde pojecie dobra i zla jakim operuje czlowiek jest subiektywne i racji tej "twoje dobro" ma taka sama wartosc jak "dobro wg sasiada" mimo, ze moga byc one skrajnie rozne.

    I jeszcze się wtrącę do tego trochę. Nie zgodzę się że dobro sąsiada jest tak samo wartościowe jak moje. Owa opcja może i się sprawdza u kojotów itp. ale nie u zwierząt stadnych. W przypadku stada liczy się jak wiele dobra lub zła może wyrządzić moje i sąsiada dobro innym osobnikom. Jeżeli obaj nie szkodzimy grupom społecznym do których postanowiliśmy przynależeć to można stwierdzić iż pomimo skrajnych różnic w pojmowaniu dobra jest ono tak wartościowe. Jednak jeśli jego dobro będzie szkodzić jego otoczeniu a moje pozostanie przynajmniej neutralne to moje dobro ma większą wartość zarówno dla mnie jak i dla ogółu. A on szkodząc swojemu społeczeństwu nawet jeśli według niego robi dobrze to tak naprawdę szkodzi też sobie gdyż jak już niejednokrotnie (i z oślim uporem ;) ) wspominałem jesteśmy zwierzętami stadnymi i dla prawidłowego funkcjonowania potrzebujemy choćby małego stada które nas będzie akceptować i na którego korzyść możemy działać.

    Tak więc pojecie obiektywnego dobra i zła można by było ukuć w kontekście działań na rzecz całego gatunku.


  8. Spróbuję odeprzeć argumenty (?) Smutnego, co trudne być nie powinno.

    >>>Zobaczysz że ci odpowie ze dyskusja jest na niskim poziomie i on jej kontynuował nie będzie. ;)

    Wyobraź sobie, że wiem (sam nie jestem chrześcijaninem). Wyobraź sobie, że pojęcie Boga też funkcjonuje nie tylko tam :/

    >>>Ze sposobu w jaki piszesz o Bogu wynika że możesz być, albo Chrześcijaninem albo Muzułmaninem albo Żydem. Skoro Chrześcijaninem nie jesteś to którymś z dwóch pozostałych ewentualnie jest inna religia która ma w swoich założeniach jednego Boga nieskończenie wielkiego i sprawiedliwego a ja o tej religii nie słyszałem. Tak więc jak to z tobą jest? Nie powiem cieszył bym się gdyby się okazało że wśród forumowiczów jest jakiś Muzułmanin lub Żyd bo te dyskusje o religii tylko na polu Chrześcijanie kontra reszta świata (czyli ateiści, agnostycy, sataniści i druid) jest już nudząca.

    Właśnie moralność jest czymś więcej, gdyż odnosi się do pojęć dobra i zła, które nie podpadają pod umowę społeczną... jest ona możliwa bez nich.

    Hm... tu musze niestety stanąć po stronie Smutnego. Fakt moralność jest możliwa bez umów społecznych, ale tylko jeśli istnieje Bóg. No ja i ty jesteśmy przekonani że jakiś Bóg istnieje, ale Smutny już nie i w kontekście braku Boga moralność jest już możliwa tylko jako umowa społeczna. Przykładem tego może być postawa Unii Europejskiej która to ma swoje prawo będące pewnym wyznacznikiem moralności a rękami i nogami się broniła przed wprowadzeniem Boga do konstytucji unijnej. Tak więc jeśli nie Bóg to pozostaje tylko umowa społeczna. No ewentualnie jest to kwestia ewolucji. W końcu małpy, surykatki, słonie i niektóre inne gatunki też mają jakąś quazi moralność społeczną a w końcu mówić nie potrafią i na nic się nie umawiały.


  9. Prison break... Wczoraj obejrzałem pierwsze dwa odcinki i zamierzam dalej :twisted:
    Ale spojlerujesz? A może ktoś jeszcze nie oglądał?

    No dobra niech już będzie.

    Ja też sobie wczoraj obejrzałem ten serial po raz pierwszy. No cóż liczyłem na więcej. Do LOST i Gotowych na Wszystko to to się jednak nie umywa. Zobaczymy kiedy i o której AXN będzie puszczał trzecią serię LOST bo jak w niedziele o 20 albo 21 to raczej wybiorą LOST niż Prison Break.


  10. Za to, jeśli wierzyć Wikipedii to owo pole rzeczywiście w dniu dzisiejszym słabnie, i w końcu nawet na pewien czas zupełnie zaniknie. (ale bez obaw, ma się to stać dopiero w okolicach 3000 - 4000 roku, nikt z nas już raczej tego nie dożyje, a poza tym do tego czasu tak zmieni się nam technika że dzisiejszy sprzęt będzie się wydawał dziecinnymi zabawkami ;))

    Pozwolę sobie zauważyć, że pole magnetyczne Ziemi nie zniknie z powodu przebiegunowienia bo gdyby tak było to promieniowanie kosmiczne sterylizowało by naszą planetę a wziąwszy pod uwagę ze przebiegunowienie z tego co słyszałem następuje mniej więcej co 120 tyś lat to trudno by nam było wyewoluować na planecie sterylizowanej co 120 tyś lat. Tak więc na jakiej podstawie (bo zakładam że nie z powodu zamiany biegunów) twierdzisz że Ziemskie pole magnetyczne ma kiedyś całkowicie zniknąć?

    A co do tych dzieci gwiazd to zobaczyłem obrazki i nagłówki (artykułów mi się nie chce) i sam nie wiem. Może to mutacja jakaś? A ten dzieciak to mi raczej z twarzy kota przypominał. (Hm... Morrowind mi się przypomina.)


  11. A pamiętacie ,,Mam pomysła na grę w CDA"?

    A jakby tak zrobić taki temat na forum gdzie ludzie pod brutalną kontrolą moderacji by dawali swoje pomysły?

    Smęcę? Wiem, no ale co z tego.

    Ja tez bym był za. I zapewne wielu innych. Zresztą prośby o ten topic pojawiają się już od dawna (od kiedy go usunięto) co jakiś czas, ale nikt chyba tego nie słucha. Pamiętam raz Chim pisał coś że nawet by poparł ten topic i wziął pod opiekę (kasując ostro wszystkich spamerów itp.) no ale widać nie mówił tego serio bo coś nic z tego nie wynikło.

  12. A wy znowu o końcu świata? To już się robi nudne. No,ale dobra niech wam będzie. Otóż w koniec świata w 2012 nie wierzę i nigdy nie wierzyłem. Co innego jeśli mowa o jakimś wielkim kataklizmie. Cóż ten może nastąpić. Tyle tylko że może on nastąpić w każdej chwili wystarczy tylko żeby Koreańskie komuchy lub inne szalone krainy zdecydowały że „Czas zawładnąć Ziemią Pinki”. I już może z tego wyniknąć wojna jakiej nie było jeszcze nigdy. Do tego dochodzi aspekt globalnego ocieplenia z masa kataklizmów jakie przyniesie. To wszystko może nastąpić już za nie długo, ale nigdzie nie jest powiedziane ze nastąpi. Co innego przebiegunowienie i cykle aktywności słonecznej. Te nastąpią na pewno, ale ich konsekwencje... hm... ich konsekwencje mogą się niektórym nawet spodobać. Choć nie mi. A teraz do rzeczy. Z tego co wiem i zapewne wy też wiecie. Nasze (znaczy się Ziemskie) pole magnetyczne słabnie w raz z postępującą zamianą biegunów (tak bo taka zamiana to fakt potwierdzony naukowo i już się rozpoczęła) co nie znaczy że pole magnetyczne zaniknie. Dla ludzi i zwierząt go wystarczy gorzej może być z naszymi śmieciami na orbicie i ich może przez pewien czas nie osłaniać przed promieniowaniem kosmicznym co za tym idzie satelity i GPRS szlak trafi. Ale nie ma tego złego jeśli skapujemy odpowiednio wcześnie że to już jest ten czas to możemy dość szybko stworzyć nową lepszą generację satelit którą wyślemy zaraz po zakończeniu tego zamieszania. Jedyny problem to to gdyby owe apogeum osłabienia pola magnetycznego zbiegło się z szczytem aktywności słonecznej. Bo wtedy mogło by zniszczyć nam całą elektronikę co cofnie nas na jakiś czas do minimów XIX wieku jeśli nie dalej (ale bez obaw kamień łupany raczej nam nie grozi zawsze zostanie nam silnik parowy i wiele innych ustrojstw nie działających na prąd) co w konsekwencji może doprowadzić do śmierci kilku miliardów istnień, ale nie doprowadzi do jakiegoś kolapsu cywilizacji. Największe mózgi tego świata na pewno zostaną jakoś ochronione i kiedy wszystko się uspokoi odbudują to co się da.


  13. Gdybyś czytał pierwsze posty, w których opisałem moją wizję moralności(a zarazem definicję czynu niemoralnego, który w moim przekonaniu jest tym samym co grzech).To wiedziałbyś, że dzielę moralność na społeczną i indywidualną. Więc nie mów Mi, że definicja grzechu/czynu niemoralnego odnosząca się tylko do jednostki jest błędna jeśli określisz nią społeczeństwo, bo to nie jest żadne odkrycie.

    >>>Hm... I mów tu do takiego. Przecież ci napisałem że moralność osobista i społeczna to sztuczny podział i liczy się tylko ta społeczna. Tak niestety to wygląda z czysto biologicznego punktu widzenia. Jesteśmy zwierzętami stadnymi i jak każde inne zwierze stadne poczynając od mrówek poprzez surykatki, małpy, lwy i inne na słoniach i delfinach kończąc potrzebujemy stada. Nasza wewnętrzna moralność to tylko iluzja mająca nam podpowiedzieć jakie stado będzie dla nas najlepsze. Przynajmniej tak ja to widzę jeśli rozpatrywać by ta kwestię bez udziału Boga (jakiegokolwiek) lub bogów. Nawet ten bezduszny chłopak z getta który uważa za moralne skopać kogoś i zabrać mu kasę uważa to za moralne dlatego ze takie wzorce dostał od grupy społecznej w jakiej się wychował. To otaczający nas ludzie (nasze stado) wpływa na to co nazywasz moralnością jednostki. Innymi słowy moralność jednostki to i tak moralność grupy. Wyjątek mogą stanowić jakieś jednostki aspołeczne które całkowicie się odcinają od stada, ale robią to wbrew ludzkiej naturze i jako takie stanowią tylko wyjątek potwierdzający regułę. Podsumowując to jeszcze raz. Nie ma moralności indywidualnej to co nazywać można moralnością jednostki jest tak naprawdę moralnością jakiejś grupy (lub grup) społecznych która miała wpływ na dana jednostkę tyle że w mniejszej skali.

    To czy tak naprawdę grzeszysz może Ci powiedzieć tylko Bóg(po śmierci), a nie jakieś mniejsze lub większe siły zewnętrzne.

    Jeśli jakiś Bóg lub bogowie istnieją to musieli wymyślić jakieś uniwersalne zasady określające grzech i umieścić je w takim miejscu aby każdy człowiek na świecie miał do nich dostęp. Nie widzę lepszego miejsca niż nasze wnętrze, a jedyne zasady które są we wnętrzu człowieka to jego własne sumienie i uważam, że nim powinniśmy się kierować jeśli chcemy się przypodobać Bogu.

    Znowu źle mnie zrozumiałeś. Mniejsze i większe siły zewnętrzne było pisane w odniesieniu do całego postu. Tym samym do mniejszych sił można zaliczyć społeczeństwo i jego grupami i pod grupami a do większych Boga z jego prawami i zasadami (przy założeniu że istnieje).

    I teraz już tylko kwestia Bóg a wewnętrzna moralność. Otóż Bóg wcale nie musi ci umieścić wewnętrznego drogowskazu na dobro i zło. Ba jestem pewien że tego nie zrobił. Gdyby to zrobił to było by za łatwo. Za to dał masę narzędzi takich jak wolna wola i rozum by można było na podstawie zdobywanej wiedzy spróbować dojść co jest dobre a co złe. Co nadal nie oznacza że ktoś kto zabija i nie ma wyrzutów sumienia jest usprawiedliwiony bo np. Doszedł do wniosku ze zabijanie nie jest złe. Wręcz przeciwnie z powodu posiadania wolnej woli mógł dojść do błędnego wniosku i nawet nie czując się winnym będzie przez Boga postrzegany jako zły i grzeszny. Jedyne co w tej sytuacji może usprawiedliwić to wspominana już wcześniej nieświadomość. W sytuacji kiedy ktoś nie otrzymał znikąd odpowiednich danych na temat dobra i zła np. przytaczani tu Aztecy którzy uprawiali rytualne mordy na masową skalę i uważa daną rzecz (lub czynność) za właściwą pomimo że taka nie jest to może być potraktowany łagodniej.

    Tak więc według mnie twoja teoria o istnieniu moralności indywidualnej według to której można by się było ze wszystkiego usprawiedliwić jeśli nie ma się wyrzutów sumienia jest do niczego pod względem socjologicznym, biologicznym jak i religijnym. Człowiek rozpatrywany w kontekście jednostki jest jak puzel wyrwany z układanki. Sam w sobie nie ma sensu, ale i układanka bez niego jest jakaś nie taka jak powinna być.


  14. PMam nadzieję, że to koniec dyskusji związanej z chrześcijaństwem. Gdyż na początku pisałem o moralności*, a nie moja wina że jest ona bazsprzecznie związana z Bogiem, religią i pojęcim grzechu.

    *Ciekawszy według mnie temat

    Masz rację nie ma sensu dyskutować z tobą o Chrześcijaństwie bo widać że się na nim nie znasz i nawet nie chcesz go zrozumieć. Wróćmy więc do ogólnej definicji grzechu według ciebie. Otóż moim zdaniem nie ma ona żadnego sensu. Owszem miała by sens gdybyśmy byli jak wilki lub inne stworzenia żyjące samotnie i łączące się w grupy tylko podczas srogiej zimy lub okresu godowego. Jednak człowiek jest zwierzęciem stadnym. I jeśli przyjmiemy że Boga (jakiegokolwiek) lub bogów nie ma to wtedy ze względu na to że żyjemy w grupach powinniśmy rozpatrywać grzech tylko w kategorii społeczeństwa i prawa ustalonego przez to społeczeństwo. Nie działasz według zasad społecznych i łamiesz prawo to jesteś grzeszny i zły. Inna kwestia ze ów bandyta bez wyrzutów sumienia może sobie wybrać grupę społeczną w której już nie będzie postrzegany jako grzesznik tylko jako przykład do naśladowania. Jednak to i tak sprowadza się do moralności ogółu grupy. Natomiast jeśli jakiś Bóg lub bogowie istnieją to wtedy on lub oni będą definiować grzech i tu znowu twoja wewnętrzna moralność nie ma znaczenia. Jeśli chcesz by miała ona znaczenie i była jedynym i nie omylnym wyznacznikiem grzechu to musisz zostać pustelnikiem lub coś w tym stylu. Inaczej zawsze będziesz podlegał większym lub mniejszym siłom zewnętrznym które wyznaczą ci czy grzeszysz czy nie.


  15. Hmm to jakby ukradł samochód z salonu i nim nie jeździł ; nie opylił na czarnym rynku? Jakby ukradł lizaki i ich nie zjadł? Tak, czy się mylę?

    Najlepiej chciałbym aby ktoś to komentując oparł się na prawdziwym prawie, bo nie chce mi się wierzyć że nasze prawo jest tak bezmyślne i głupie.

    Późno ale na temat. Wygląda na to że Włoskie prawo jest już takie głupie jak twierdził twój kuzyn (czy kim on tam dla ciebie jest).

    Sąd a piractwo - we Włoszech.

    Głównie jestem ciekaw opinii Smugglera na temat tego artykułu. Wszyscy wiemy jak często i zaciekle tępi on piractwo i piętnuje je w AR i w ogóle w CDA. No i chwała mu za to nie neguje tego co robi. Ale jednak jestem ciekaw jakby się ustosunkował do tego wyroku gdyby zapadł on w Polsce. No i oczywiście jakie jest zdanie innych internautów na temat wyroku. Słuszny czy nie słuszny?


  16. Ale niewiedza religii sprawia, ze powiatpiewa sie w to czy jest zeslana.

    Sam fakt, iż archeolodzy coraz częściej znajdują dowody bezpośrednio potwierdzające wydarzenia opisywane w Biblii (na razie głównie w Starym Testamencie) może byś swego rodzaju potwierdzeniem, iż Bóg jako taki istniał i pomógł niepiśmiennemu przez długi okres swojej historii narodowi zapamiętać wręcz pradawne wydarzenia by w końcu dane było im owe wydarzenia spisać. Tak, więc o jakiejś niewiedzy Pisma Świętego, (czyli podwaliny religii) raczej nie można tu mówić. Jest tylko kwestia interpretacji (głównie w ST), ale cóż ST został spisany w taki sposób by pozostawiać owo miejsce na interpretacje, czego dowodem jest chodźmy to, że Żydzi do dziś próbują czytać go od dołu do góry, pod skosem, na wspak i na wszystkie inne możliwe sposoby by znajdować tam jakieś ukryte znaczenia. Można by powiedzieć, iż dopiero czynnik ludzki, jakim było duchowieństwo średniowiecza zakazał doszukiwania się ukrytych znaczeń w Biblii i to była faktycznie pomyłka, która zapędziła współczesny kościół w ślepą uliczkę, z której teraz próbują się wycofać. Podsumowując. Nie możemy mówić o jakiejś niewiedzy samego Pisma Świętego tylko o niewiedzy tych, którzy próbują owo Pismo czytać. (Jeszcze raz podkreślam żeby nie było wątpliwości, iż Pismo Święte – Biblie rozumiem tu w kontekście podwalin danej religii a zarazem niejakiego spisu podstawowych prawd z tą religią związanych, czyli tym samym w uproszczeniu jako całość religii.) Tym samym ten argument o niewiedzy religii można uznać za względnie obalony lub przynajmniej nierozstrzygalny.

    Jezeli jakas religie tworzyc Bog (w tym wypadku Jezus) to powinien stworzyc cos idealnego. W innym wypadku mamy pewnosc, ze to byl tylko czlowiek.

    A skąd pogląd, iż religia stworzona przez Jezusa idealna nie jest? Dla tego, że ludzie nie umieją żyć w zgodzie z ta religią? To może problem jest w ludziach? Sama religia, co do swoich założeń idealna jest. Głosi miłość i miłosierdzie, pomoc bliźnim i możliwość naprawienia wyrządzonych krzywd oraz konieczność przebaczania innym. Tak naprawdę całe zarzuty, co do nie idealności mogą się sprowadzić jedynie do takich incydentów jak wojny krzyżowe, zakłamanie niektórych księży, którzy postępują wbrew głoszonym hasłom i innych incydentów związanych jednak tylko z samymi ludźmi i ich niedoskonałością nie zaś z religią gdyż ta pod względem głoszonych i propagowanych postaw miłosierdzia, wyrozumiałości itp. jest idealna i daje wzorzec idealnego człowieka. Jej celem jest to by jej wierni do owego wzorca dążyli niestety czynnik ludzki spowodował to, co spowodował. Leczy czy to obala według ciebie całą religię i jeśli tak to niby, czemu?

    Dobra Smutny nie bież tego fragmentu za bardzo do siebie tylko raczej potraktuj to jako odrobinę zasłużonej krytyki.

    Jeśli już musisz mnie atakować, rób to sensownie - inaczej już nie będę reagować, bo mam powody sądzić, że masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem, logiką i nie pamiętasz swoich wypowiedzi. Ja nie mam ochoty prowadzić takich "dyskusji" i wątpię, żeby ktokolwiek chciał je czytać.
    Generalnie jak się przyjrzeć wypowiedzią Smutnego to widać, że miewa problemy ze zrozumieniem tego, co się do niego pisze i bardzo często dyskusje, która idzie nie po jego myśli podsumowuje na zasadzie „Ta dyskusja ma niski poziom z winy kontr rozmówcy, więc sam nie wiem, po co ją prowadzę” (tyle, że on to wyraża mniej subtelnie).

  17. Co Ty bredzisz?! Wszechwiedzący to może być Bóg i religia byłaby niepoważna gdyby mówiła, że jej duchowni wiedzą wszystko!

    Czyli przyznajesz, ze religia i wiara to tylko polityka i hipokryzja. Milo :)

    Btw, w koncu wiara/religia chyba pochodzi od Boga.

    Przeczytałem tylko ten fragment, bo jest już późno i tylko tu zerknąłem, ale normalnie nie mogę się nie wypowiedzieć. Smutny ty masz chyba jakieś problemy z czytaniem ze zrozumieniem?

    Spike wyraźnie napisał ze Wszechmogący może być tylko Bóg a nie jego kapłani. Więc, z której części jego cytatu wywnioskowałeś religia i wiara to hipokryzja? Kapłani są ludźmi i jak ludzie są omylni. Dodatkowo pełną ważną funkcję, więc za swoje błędy powinni płacić większa cenę (pisze to żeby nie było, że ich bronie czy coś), ale to nie znaczy ze religia, którą przekazują jest taka jak oni. Bóg przecież nie ześle na ich miejsce zgrai aniołów, bo wtedy nie było by miejsca na wiarę była by tylko wiedza. Z przyczyn czysto praktycznych Bóg posługuje się ludźmi w szerzeniu wiary w siebie i niestety wśród tych ludzi trafiają się różne okazy. Co nie znaczy, że religia jest zła.

    Wiecie, co mnie w tym waszym anty religijnym bełkocie denerwuje? Że zawsze na antyreligijny argument podajecie występki księży itd. No i w jaki sposób to świadczy o ułomności religii i wiary? Co najwyżej świadczy to o pewnej ułomności danego człowieka lub kościoła, ale nie w formie wierni i wiara lecz w formie czysto urzędowej.

    No to by było na tyle. Jak jutro wstanie to się wczytam w resztę tej dyskusji i może coś dodam.


  18. Powiem wiecej' date=' swiat idzie w coraz lepszym kierunku - rosnaca swiadomosc ludzi, postepujacy agnostycyzm, odsuniecie instytucji religijnych od wladzy swieckiej, dopuszczenie pluralizmu swiatopogladowego, rozwoj nauki pozwalajacej zrozumiec nasze bledy.. czlowiek ze swej natury nie moze byc doskonaly, nie moze nie szkodzic naturze i innym ludziom, co nie zmienia faktu, ze w poszukiwaniu sensu zycia NIE powinnismy podporzadkowywac sie sztucznie umoralniajacym tworom pod postacia roznych religii.[/quote']

    To są tylko twoje poglądy. Zaręczam ci, że przynajmniej 80% populacji w krajach wysoko rozwiniętych i rozwijających się by się z tobą nie zgodziła przynajmniej w jednym z wyżej wymienionych poglądów. O krajach trzeciego świata nie mówię, bo oni w większości sobie takimi rozmyślaniami głowy nie zawracają. A w owych 20% które pozostały też jest pewien dość spory odsetek żuli i tym podobnych którzy też mają w (_!_) jakąkolwiek filozofie.

    A jakie prawidlowosci uwazasz' date=' ze powinny byc ukazane? Mysisz, ze jest jakis jeden wzorzec postepowania, moralnosci?[/quote']

    Jeden na pewno nie. Ale kilka wzorców by się znalazło i nie można twierdzić ze nie ma żadnego.

    Bo ludzie w swoim zyciu przestaja sie odwolywac do religijnej irracjonalnosci' date=' ucinania swoich twierdzen przy pewnych - calkiem smiesznych zreszta - dogmatach. Konczy sie takie podejscie typowe dla chrzescijanstwa czy islamu, czyli,ze 'tylko my mamy racje', ktora probuje sie wmowic wszystkim.[/quote']Pewien odsetek populacji zapewne faktycznie stara się odżegnywać od tej jak to nazwałeś „religijnej irracjonalności”. Ale większość ludzi nawet, jeśli odrzuca religię to znajduje sobie jakiś inny nie mniej irracjonalny powód do wierzeń, który w ich mniemaniu powinien być przekazany wszystkim innym, bo jest jedynym słusznym. I nie mówię tu, że zawsze to musi być narzucanie komuś czegoś na siłę. Natarczywe i odporne na racjonalną argumentację trzymanie się pewnych wydumanych twierdzeń tez można pod to podciągnąć. Na przykład wiara w różne teorie spiskowe, wiara w UFO w to ze przylecą i zbawią nasz świat, rasizm lub nawet twoje namolne powtarzanie, że religia jest „fee”. W końcu zdanie „>>tylko my mamy racje<<, którą próbuje się wmówić wszystkim” ładnie podsumowuje również twoje wypowiedzi w tym temacie.
    Jesli relatywizmem moralnym jest subiektywizacja potrzeb i mozliwosci ludzkich' date=' to tak. Tzn uwazam, ze sa prawdy lepsze i gorsze, ale tylko w kontekscie konkretnej osoby.[/quote']

    I tu znowu się nie zgodzę. Bo owszem gdybyśmy byli jak wilki polujące każdy z osobna i łączący się w stada tylko w trakcie srogiej zimy to można by ci było przyznać rację. Jednak wilkami nie jesteśmy. Jesteśmy zwierzętami stadnymi i jako takie wypracowujemy normy moralne dla całych społeczeństw. I owszem każde społeczeństwo może mieć inne normy moralne. Jednak pojedynczy człowiek jako jednostka powinien (ze względu na wychowanie i inne czynniki zewnętrzne) posiadać normy moralne przejęte od swojej grupy społecznej. Inaczej może się okazać, że do niej nie pasuje i być może musi poszukać innej. Przy czym nawet, jeśli jego normy moralne nie odpowiadają grupie, w której się wychował lub znalazł w późniejszym okresie i w musi w związku z tym niedopasowaniem opuścić ta grupę to i tak będzie poszukiwał innej podobnej jemu grupy, bo ma instynkt stadny i jak już znajdzie tą grupę to zapewne zacznie działać wartościami dobrymi dla całej grupy powoli zapominając o sobie jako jednostce.


  19. No brak mi słów. Włączyłem sobie edytor równań w produkcji wujcia Billa żeby sobie przepisać wzory na komputer. I co? Kiedyś jak ostatnio sprawdzałem to działał poprawnie. Ale tym razem zamiast kwadratowych nawiasów wstawia mi „Yin i yang” oraz „Koło Dharmy”. A zamiast plusa jakąś kopertę. Normalnie zgłupieć można. Dla tego pytam, proszę a nawet błagam. Czy ktoś może mi polecić dobry darmowy edytor równań? Coś, co już wypróbowaliście i wiecie, że jest dobre. To jest dla mnie dość pilne, dla tego proszę o szybką odpowiedź.


  20. Anyway, pols®atowi gratulujemy przemyślanej polityki w emisji seriali...

    :D
    Widać wyszli z założenia, że każdy fan X-files zna już poszczególne odcinki na tyle dobrze że można zacząć w dowolnym momencie i robić długie przerwy a widz i tak się połapie. Tyle że Polsat nie wpadł na to że ktoś kto nie jest fanem może zechcieć dopiero zapoznać się z tą serią, ale może faktycznie jakieś tam badania opinii publicznej wykazują ze poza gronem wiernych fanów już nikt nowy x-files oglądać nie chce. Pozostaje jednak pytanie czy oni (czyt. ewentualni nowi widzowie) naprawdę mają x-files gdzieś czy być może są zniechęceni tym że teraz niespecjalnie jest gdzie obejrzeć ten serial od początku do końca, po kolei i o takiej porze żeby można była załapać różna wątki.

    Z zmieniając temat na 4400 to oglądałem kilka odcinków na Cinemax (tyle ze pora nie bardzo mi odpowiadała) i musze powiedzieć, że jest to dość intrygujący serial, choć do LOST to się nie umywa. Ot kolejny dobry serial, w który można się w ciągnąć, ale, za którym się jakoś specjalnie nie tęskni. Gdyby był naprawdę dobry to bym go oglądał nawet pomimo niewygodnej pory nadawania na Cinemax, ale na TVP pora nadawania jest dość dobra więc chyba prześledzę ten serial.


  21. Ostatnio byłem na „Apocalypto” i naprawdę polecam ten film. Dość ciekawa produkcja. Jednak trzeba pamiętać o jednym. Jeśli liczycie na coś bardzo brutalnego to się zawiedziecie „Pasja” była brutalniejsza o filmach typu piła już nie wspominając. Ogólnie poziom brutalności w filmie określiłbym jako realistyczny ot i tyle. Po prostu Gibson starał się wiernie oddać ówczesne realia. Choć jeśli oglądaliście „Ogniem i Mieczem” i uznaliście ten film za brutalny to „Apocalypto” tez może być dla was brutalne. Zaś co do samej historii to dość ciekawa. Nie jest to coś niezwykłego i wielkim przesłaniem tak jak „pasja” czy wiele produkcji Spielberga, ale i tak trzyma wysoki poziom. Ot historia człowieka, który zostaje brutalnie wyrwany ze swojej „spokojnej” codzienności i przychodzi mu się zmierzyć z okrucieństwem świata w imię ratowania siebie i swojej rodziny. Niby nic. Wiele takich filmów powstało, jednak „Apocalypto” może się poszczycić dość dobrym wykonaniem zarówno pod względem sposobu opowiedzenia tej historii jak i pod względem dbałości o detale.


  22. Trochę źle się wyraziłem. Nie chodziło mi o orbitę okołosłoneczną, po której krąży Ziemia ani o prędkość, z jaką się obraca. Za to oglądałem kiedyś w TV program, w którym były omawiane wszystkie warunki, jakie spowodowały, że na Ziemi jest życie. I była tam mowa ze księżyc stabilizuje Ziemię… Cóż jak by to tak obrazowo opisać. Chodzi o to, że… nie od początku… Wiecie zapewne ze jest coś takiego jak oś obrotu Ziemi. Aktualnie jest ona ustawiona mniej więcej prostopadle do promieni słonecznych. Mówię mniej więcej, bo stosuję pewne uproszczenie zapewne nie musze wchodzić w szczegóły dotyczące nachyleń itp. No a bez księżyca istnieje szansa ze oś obrotu mogłaby się znacząco poprzechylać i np. ustawić równolegle do promieni słonecznych. CO by znaczyło mniej więcej tyle, że zawsze jeden biegun był by oświetlony a drugi nie. Tak jest np. z Merkurym. Oczywiście są tez inne opcje ustawienia jak choćby wspomniana Wenus. No cóż w zasadzie to są jedyne nam znane opcje reszta to spekulacje, bo inne planety jednak mają księżyce. Nie ma tu mowy o jakimś wychylaniu z orbity około słonecznej czy spowalnianiu obrotu wokół własnej osi a przynajmniej mi nic o tym nie wiadomo. Chciałem jedynie zwrócić uwagę na to, że owe pierścienie wokół Ziemi zrobione z rozbitego księżyca nie były by tylko niegroźną ozdobą. Utrata księżyca mogłaby się skończyć znacznie gorzej niż jedynie destabilizowaniem pływów morskich na Ziemi.


  23. Powiedzmy zę walnie w księżyc i go rozkawalczy ale nie zmieni jego orbity. Możliwe wtedy że ziemia zyskała by pierścienie jak saturn (uroczo by to wyglądało nie ^^) ale przy okazji rozlegulowało by to pływy morskie i okres u kobiet :) a to jest równoznaczne z końcem świata :twisted: .

    Fakt gożej jakby ta kula sera zderzyła się z ziemią (w sumie księżyc to też część ziemi) tego moglibyśmy już nieprzetrwać...

    Księżyc stabilizuje naszą orbitę. Tak, więc nawet gdyby miał się tylko rozpaść to Ziemia wtedy mogłaby przestać tak grzecznie i karnie obracać się wokół własnej osi, ale mogłaby się chwiać na wszystkie strony. Efekt mógłby być taki, że skończylibyśmy jak Merkury. Jedna strona zawsze oświetlona spaliłaby się na skwarka a druga zamarzłaby na wieki pogrążona w mroku. Pytanie tylko, co by było ze strefą na granicy? Miejscem wiecznego świtu? Na Merkurym jest za gorąco żeby mogło tam istnieć życie, ale na ziemi? Może jednak i to byśmy przetrwali żyjąc w świecie nieustannego półmroku na granicy gdzie wielkie nocne lodowce topią się tworząc rzeki, które następnie kilka kilometrów dalej parują tylko po to żeby powrócić w strefą mroku. Cóż ciekawie by to mogło wyglądać. Ale czy ludzie mogli by przeżyć na takim świecie?


  24. Oj, tu się chyba mylisz.

    Jeśli nie będzie światła słonecznego, rośliny nie będą mogły przeprowadzić fotosyntezy.

    Jeśli rośliny nie wytworzą związków organicznych, zwierzęta roślinożerne nie będą miały co jeść.

    Jeśli zwierzęta roślinożerne nie będą miały co jeść, to mięsożerne też ich nie zjedzą i zginą.

    Potem gdy wyginą zwierzęta, ludzie nie będą mieli pokarmu (brak jedzenia = koniec).

    Kometa, która wybiła dinozaury była dużo większa. Ta będzie większa od meteorytu tunguskiego jednak wciąż mniejsza od tej, która wybiła dinozaury i jeśli idzie o wielkość to bliżej będzie jej do tunguskiego. Pozatym tak jak wspominał Feanor mamy technologię. Tak więc zakładam nawet jeśli 99% zwierząt by miało wyginąć to ludzie jednak w tym jednym procencie się znajdą (obok szczurów, karaluchów, jakiś tam bakterii i innego świństwa).


  25. Ach już tu kiedyś o tym pisałem i z Feonorkiem trochę po debatowaliśmy, co mogłoby się stać. Po pierwsze, jeśli coś to asteroida zmiecie, co najwyżej średni kraj tak, więc pod tym względem nie będzie żadnego zaczynania od epoki kamienia czy coś. Zagrożenia są inne. Jak walnie w ocean to tsunami zagrozi kilku krajom i to dość poważnie. Jak walnie w Stany, Japonie lub inny ważny gospodarczo kraj to cały świat ucierpi (a dokładniej światowa gospodarka). Walnie w biegun? Może się roztopić i wtedy wiadomo… Walnie w blisko wschód to będą jeszcze większe problemy z ropą (choć do tego czasu ropa może być już eksponatem muzealnym). Równik to ryzyko pożarów lasów (zielone płuca ziemi mogą pójść się…). Zresztą gdziekolwiek by walnęło to chmura pyłów może zasłonić słońce na dobrych kilka lat a wstrząsy sejsmiczne zawalą kilka budynków. Jednak, co do jakiegoś końca ludzkości lub zaczynania od początku to wątpię. Po prostu to zatrzęsie całą planetą i zmieni układ sił. Ale cywilizacja chyba przetrwa.

×
×
  • Utwórz nowe...