Skocz do zawartości

Mordimer Madderdin

Forumowicze
  • Zawartość

    795
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Mordimer Madderdin

  1. Dzięki. Czuje się wyróżniony. Pamiętaj o mnie i myśl ciepło w te zimne noce kiedy będziesz kuć do sesji. A tak na serio to chyba ja tu powinienem zapamiętać sobie ciebie i takie grubiańskie zachowanie. Komuś tu się mylą role. My jesteśmy użytkownikami (czyli klientami) a wy moderatorami (czyli obsługa). No cóż ale widze że zasada „klient nasz pan” tu nie obowiązuje. Zrozumiał bym twoje zachowanie gdyby o temat prosił jakiś nowy. Ale tu masz do czynienia z przynajmniej czterema starymi użytkownikami. Tak więc trochę szacunku bo bez użytkowników tego forum by nie było. Na samych modach i adminach by daleko nie zajechało. 1.J.K.Tank 2. turek 3. Mordimer Madderdin
  2. I znowu to samo. Po wstępnym (choć tym razem jak zauważył Dariusz nie do końca adekwatnym) „NIE!!!” od moderatorów (tym razem reprezentowanych przez RoZy'ego) reszta ekipy moderatorskiej zdaje się brać nas na przeczekanie i udaje że nie widzi próśb aż nam się temat nie znudzi. Jeśli dobrze pamiętam to ostatnio tez tak było. Najpierw krótkie „nie bo nie” a potem milczenie aż użytkownikom nie przejdzie. Ja proponuje żeby tym razem nie odpuścić aż do uzyskania ich zgody. W końcu to forum jest dla nas (czyt. Jego użytkowników) i to od nas powinno zależeć jakie tematy nas interesują a jakie nie.
  3. Mam dwie koncepcje. Albo ja pisze niezrozumiale (czego wcale nie wykluczam), albo ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Hm... gdzie napisałem, że można łamać swoje zasady? Napisałem że można je zmieniać co nie jest równoznaczne z ich łamaniem. Aczkolwiek i z tym zmienianiem to nie do końca że my sami tylko tak jak pisałem zmienia się siła poszczególnych wpływów na jednostkę. I oczywiście to wszystko tylko teoria nie wliczająca Boga w całe równanie. Bo jeśli by dodać do tego wszystkiego Boga to on jest wtedy jedynym wyznacznikiem moralności i o jakichkolwiek zmianach tej że moralności mowy nie ma no chyba że Bóg zadecyduje inaczej.
  4. Dobra. Szybko i bez konkretnych cytatów bo mi sie nie chce (jutro egzamin z infy a ja z teorią to trochę w lesie jestem). Pisząc że moralność indywidualna nie istnieje chodziło mi raczej że nie jest ona z nami od początku. Jest tylko pewnym tworem nabytym powstałym pod pewnymi wpływami. Chyba się że mną zgodzisz? Co do obiektywnego dobra i zła to widze że zapisałeś tu wnioski podobne do tych które mnie naszły jeszcze wczoraj i liczyłem że je dziś przedstawię, ale mnie ubiegłeś. Tyle tylko ze to ty stwierdziłeś że nie ma obiektywnego dobra i zła a teraz jakby sobie przeczysz. No bo można przyjąć że obiektywnym dobrem jest coś co uszczęśliwia wszystkich (owszem rzecz nieosiągalna, ale przynajmniej do wyobrażenia) i podobnie obiektywnym złem jest coś co unieszczęśliwia wszystkich (niby osiągnąć łatwiej choćby przez zniszczenia wszystkiego i wszystkich, ale zawsze znajdzie się jakiś malkontent który uzna że dobrze się stało). Tak więc całe dobro i zło można stopniować według tej stali i obiektywnie stwierdzać ze jeśli z danej czynności więcej osób odniosło korzyść niż stratę to mamy do czynienia z dobrem a jeśli jest na odwrót to ze złem. Jednak i to jest trudne do ocenienia „na graco” i możliwe dopiero z perspektywy czasu. Kwestia bufoństwa. Mimo wszystko się nie zgodzę żeby mnie nazywać bufonem. Bo wcale nie powiedziałem, że łąka Azteków jest gorsza. Powiedziałem że z punktu widzenia mieszkańców łąki na której jestem Aztekowie nie są w niczym gorsi od mieszkańców mojej łąki nawet jeśli ich łąka była by gorsza a nie są gorsi właśnie dlatego ze nigdy nie widzieli tej łąki na której jestem. A teraz normalnie wyplątując się z tych niewygodnych metafor. Aztekowie nie mogą być potępieni za krwawe obrzędy swojej religii tylko dla tego że nie znali innych nie krwawych obrzędów. Gdyby poznali niekrwawe obrzędy i obstawali przy krwawych to co innego i to mówię tu ze wcale nie musieli by zostać Chrześcijanami mogli wybrać coś innego choćby Buddyzm. Rozumiesz mnie? Z mojego punktu widzenia ich niewiedza może ich usprawiedliwiać. Wiem czego się czepisz? Czemu zakładam że to co robili jest obiektywie złe i że gdyby mogli to powinni z tego zrezygnować? Nie zakładam ze to jest obiektywnie złe. To jest subiektywnie złe i jak każdy człowiek na tym świecie mam prawo negować to co uważam za złe. Ty też negujesz Chrześcijaństwo i czy niby z tego powodu mam cię nazywać bufonem? I jednak jeden cytat na koniec. Czyli według ciebie ja jako Chrześcijanin jestem zabetonowany, zacofany, głupi czy jak to jeszcze zwać? Hm... to się dopiero nazywa poszanowanie rozmówcy. W takiej sytuacji to wygląda na to że ty też jesteś zabetonowany skoro gadasz z zabetonowanymi. W myśl zasady z jakim przystajesz takim się stajesz.
  5. Poczytałem o tej synestezie. No cóż najbardziej przekonujące wyjaśnienie jakie mi sie nasuwa to to związane z narkotykami. I bynajmniej nie sugeruje że naturalni synesteci są ćpunami. Wydaje mi się natomiast że jest to co naj wyżej kwestia chemii mózgu (którą u normalnego człowieka narkotyki zakłócają) lub jakiegoś nietypowego połączenie miedzy poszczególnymi fragmentami mózgu odpowiedzialnymi za zmysły. Oznaczało by to że nie mamy tu do czynienia z czymś paranormalnym a co najwyżej jakąś nietypową umiejętnością (powstała być może dawno temu pod wpływem mutacji) która do niczego nie służy w niczym nie pomaga, ale też nie przeszkadza. Za to ja mam do was inne pytanie. Co powiecie o telepatii? No tylko żeby było jasne nie mówię tu o bezpośrednim porozumiewaniu się jakie możemy zobaczyć w filmach s-f. Chodzi mi raczej o coś innego i sam nie wiem jak to nazwać bo to trochę podpada pod jakąś telepatie a może pod jakiś międzyludzki instynkt (pozostałość po czasach kiedy nie znaliśmy języka) i ciekaw jestem czy wy też takie coś przyuważyliście. A teraz przykłady. Nie raz mi się zdarza że zastanawiam się nad czymś (ale nie jakoś uporczywie ot tak od niechcenia żeby się nie nudzić jak na coś czekam) i nagle osoba obok mnie zaczyna ze mną rozmawiać na właśnie ten temat nad którym się zastanawiałem nie wiedząc ze właśnie o tym myślałem a jednocześnie nieświadomie udzielając mi pewnych odpowiedzi na nurtujące mnie akurat pytanie. (Szkoda że na nauczycieli to nie działa.) Przykłady: Zastanawiam się która godziny, ale nic nie mówię i nikogo nie pytam po czym ktoś mi mówi która jest godzina. Lub chce mi się pić, ale znów nic nie mówię i wtedy podchodzi kumpel z napojem i pyta czy bym sie nie napił. I wiele innych takich drobiazgów w zupełnie niespodziewanych momentach. Nie umiem tego wywoływać świadomie i sam nie wiem na jakiej zasadzie mi się to trafia. Może to tylko zwykłe zbiegi okoliczności? A wy? Zauważyliście coś takiego u siebie?
  6. Miało być w poprzednim poście, ale Mav się dopisał więc jest okazja naskrobać coś nowego. Jednak najpierw skończę co zacząłem. Mam warzenie że to ty tu masz jakiś problem z ciągłym wyciskaniem Boga skąd się tylko da. Uwierz mi wcale nie czół bym się zagrożony gdyby Boga nie było. Ot umarł bym i poszedł na karmę dla robali. Z powodu wiary w Boga wcale sobie życia nie marnuje i nie czuje się jakoś zniewolony czy zmanipulowany jak to nieraz mi się tu wmawia. Za to ty chyba sie koncepcji Boga boisz. Już przy okazji rozmowy o samobójstwach i twojej na ten temat opinii można było wywnioskować że nie podoba ci się (a może nawet cię przeraża) idea czegokolwiek co by miało mieć nad tobą jakąś choćby minimalną kontrolę i czego nie możesz przewidzieć. Ale cóż z Bogiem czy bez niego nigdy nie będziesz panem swojego losu. Coś zawsze zależy od innych ludzi bądź jakiś zjawisk których nie przewidzisz. I jeszcze się wtrącę do tego trochę. Nie zgodzę się że dobro sąsiada jest tak samo wartościowe jak moje. Owa opcja może i się sprawdza u kojotów itp. ale nie u zwierząt stadnych. W przypadku stada liczy się jak wiele dobra lub zła może wyrządzić moje i sąsiada dobro innym osobnikom. Jeżeli obaj nie szkodzimy grupom społecznym do których postanowiliśmy przynależeć to można stwierdzić iż pomimo skrajnych różnic w pojmowaniu dobra jest ono tak wartościowe. Jednak jeśli jego dobro będzie szkodzić jego otoczeniu a moje pozostanie przynajmniej neutralne to moje dobro ma większą wartość zarówno dla mnie jak i dla ogółu. A on szkodząc swojemu społeczeństwu nawet jeśli według niego robi dobrze to tak naprawdę szkodzi też sobie gdyż jak już niejednokrotnie (i z oślim uporem ) wspominałem jesteśmy zwierzętami stadnymi i dla prawidłowego funkcjonowania potrzebujemy choćby małego stada które nas będzie akceptować i na którego korzyść możemy działać. Tak więc pojecie obiektywnego dobra i zła można by było ukuć w kontekście działań na rzecz całego gatunku.
  7. Hm... tu musze niestety stanąć po stronie Smutnego. Fakt moralność jest możliwa bez umów społecznych, ale tylko jeśli istnieje Bóg. No ja i ty jesteśmy przekonani że jakiś Bóg istnieje, ale Smutny już nie i w kontekście braku Boga moralność jest już możliwa tylko jako umowa społeczna. Przykładem tego może być postawa Unii Europejskiej która to ma swoje prawo będące pewnym wyznacznikiem moralności a rękami i nogami się broniła przed wprowadzeniem Boga do konstytucji unijnej. Tak więc jeśli nie Bóg to pozostaje tylko umowa społeczna. No ewentualnie jest to kwestia ewolucji. W końcu małpy, surykatki, słonie i niektóre inne gatunki też mają jakąś quazi moralność społeczną a w końcu mówić nie potrafią i na nic się nie umawiały.
  8. Ale spojlerujesz? A może ktoś jeszcze nie oglądał?No dobra niech już będzie. Ja też sobie wczoraj obejrzałem ten serial po raz pierwszy. No cóż liczyłem na więcej. Do LOST i Gotowych na Wszystko to to się jednak nie umywa. Zobaczymy kiedy i o której AXN będzie puszczał trzecią serię LOST bo jak w niedziele o 20 albo 21 to raczej wybiorą LOST niż Prison Break.
  9. Pozwolę sobie zauważyć, że pole magnetyczne Ziemi nie zniknie z powodu przebiegunowienia bo gdyby tak było to promieniowanie kosmiczne sterylizowało by naszą planetę a wziąwszy pod uwagę ze przebiegunowienie z tego co słyszałem następuje mniej więcej co 120 tyś lat to trudno by nam było wyewoluować na planecie sterylizowanej co 120 tyś lat. Tak więc na jakiej podstawie (bo zakładam że nie z powodu zamiany biegunów) twierdzisz że Ziemskie pole magnetyczne ma kiedyś całkowicie zniknąć? A co do tych dzieci gwiazd to zobaczyłem obrazki i nagłówki (artykułów mi się nie chce) i sam nie wiem. Może to mutacja jakaś? A ten dzieciak to mi raczej z twarzy kota przypominał. (Hm... Morrowind mi się przypomina.)
  10. Ja tez bym był za. I zapewne wielu innych. Zresztą prośby o ten topic pojawiają się już od dawna (od kiedy go usunięto) co jakiś czas, ale nikt chyba tego nie słucha. Pamiętam raz Chim pisał coś że nawet by poparł ten topic i wziął pod opiekę (kasując ostro wszystkich spamerów itp.) no ale widać nie mówił tego serio bo coś nic z tego nie wynikło.
  11. A wy znowu o końcu świata? To już się robi nudne. No,ale dobra niech wam będzie. Otóż w koniec świata w 2012 nie wierzę i nigdy nie wierzyłem. Co innego jeśli mowa o jakimś wielkim kataklizmie. Cóż ten może nastąpić. Tyle tylko że może on nastąpić w każdej chwili wystarczy tylko żeby Koreańskie komuchy lub inne szalone krainy zdecydowały że „Czas zawładnąć Ziemią Pinki”. I już może z tego wyniknąć wojna jakiej nie było jeszcze nigdy. Do tego dochodzi aspekt globalnego ocieplenia z masa kataklizmów jakie przyniesie. To wszystko może nastąpić już za nie długo, ale nigdzie nie jest powiedziane ze nastąpi. Co innego przebiegunowienie i cykle aktywności słonecznej. Te nastąpią na pewno, ale ich konsekwencje... hm... ich konsekwencje mogą się niektórym nawet spodobać. Choć nie mi. A teraz do rzeczy. Z tego co wiem i zapewne wy też wiecie. Nasze (znaczy się Ziemskie) pole magnetyczne słabnie w raz z postępującą zamianą biegunów (tak bo taka zamiana to fakt potwierdzony naukowo i już się rozpoczęła) co nie znaczy że pole magnetyczne zaniknie. Dla ludzi i zwierząt go wystarczy gorzej może być z naszymi śmieciami na orbicie i ich może przez pewien czas nie osłaniać przed promieniowaniem kosmicznym co za tym idzie satelity i GPRS szlak trafi. Ale nie ma tego złego jeśli skapujemy odpowiednio wcześnie że to już jest ten czas to możemy dość szybko stworzyć nową lepszą generację satelit którą wyślemy zaraz po zakończeniu tego zamieszania. Jedyny problem to to gdyby owe apogeum osłabienia pola magnetycznego zbiegło się z szczytem aktywności słonecznej. Bo wtedy mogło by zniszczyć nam całą elektronikę co cofnie nas na jakiś czas do minimów XIX wieku jeśli nie dalej (ale bez obaw kamień łupany raczej nam nie grozi zawsze zostanie nam silnik parowy i wiele innych ustrojstw nie działających na prąd) co w konsekwencji może doprowadzić do śmierci kilku miliardów istnień, ale nie doprowadzi do jakiegoś kolapsu cywilizacji. Największe mózgi tego świata na pewno zostaną jakoś ochronione i kiedy wszystko się uspokoi odbudują to co się da.
  12. Znowu źle mnie zrozumiałeś. Mniejsze i większe siły zewnętrzne było pisane w odniesieniu do całego postu. Tym samym do mniejszych sił można zaliczyć społeczeństwo i jego grupami i pod grupami a do większych Boga z jego prawami i zasadami (przy założeniu że istnieje). I teraz już tylko kwestia Bóg a wewnętrzna moralność. Otóż Bóg wcale nie musi ci umieścić wewnętrznego drogowskazu na dobro i zło. Ba jestem pewien że tego nie zrobił. Gdyby to zrobił to było by za łatwo. Za to dał masę narzędzi takich jak wolna wola i rozum by można było na podstawie zdobywanej wiedzy spróbować dojść co jest dobre a co złe. Co nadal nie oznacza że ktoś kto zabija i nie ma wyrzutów sumienia jest usprawiedliwiony bo np. Doszedł do wniosku ze zabijanie nie jest złe. Wręcz przeciwnie z powodu posiadania wolnej woli mógł dojść do błędnego wniosku i nawet nie czując się winnym będzie przez Boga postrzegany jako zły i grzeszny. Jedyne co w tej sytuacji może usprawiedliwić to wspominana już wcześniej nieświadomość. W sytuacji kiedy ktoś nie otrzymał znikąd odpowiednich danych na temat dobra i zła np. przytaczani tu Aztecy którzy uprawiali rytualne mordy na masową skalę i uważa daną rzecz (lub czynność) za właściwą pomimo że taka nie jest to może być potraktowany łagodniej. Tak więc według mnie twoja teoria o istnieniu moralności indywidualnej według to której można by się było ze wszystkiego usprawiedliwić jeśli nie ma się wyrzutów sumienia jest do niczego pod względem socjologicznym, biologicznym jak i religijnym. Człowiek rozpatrywany w kontekście jednostki jest jak puzel wyrwany z układanki. Sam w sobie nie ma sensu, ale i układanka bez niego jest jakaś nie taka jak powinna być.
  13. Masz rację nie ma sensu dyskutować z tobą o Chrześcijaństwie bo widać że się na nim nie znasz i nawet nie chcesz go zrozumieć. Wróćmy więc do ogólnej definicji grzechu według ciebie. Otóż moim zdaniem nie ma ona żadnego sensu. Owszem miała by sens gdybyśmy byli jak wilki lub inne stworzenia żyjące samotnie i łączące się w grupy tylko podczas srogiej zimy lub okresu godowego. Jednak człowiek jest zwierzęciem stadnym. I jeśli przyjmiemy że Boga (jakiegokolwiek) lub bogów nie ma to wtedy ze względu na to że żyjemy w grupach powinniśmy rozpatrywać grzech tylko w kategorii społeczeństwa i prawa ustalonego przez to społeczeństwo. Nie działasz według zasad społecznych i łamiesz prawo to jesteś grzeszny i zły. Inna kwestia ze ów bandyta bez wyrzutów sumienia może sobie wybrać grupę społeczną w której już nie będzie postrzegany jako grzesznik tylko jako przykład do naśladowania. Jednak to i tak sprowadza się do moralności ogółu grupy. Natomiast jeśli jakiś Bóg lub bogowie istnieją to wtedy on lub oni będą definiować grzech i tu znowu twoja wewnętrzna moralność nie ma znaczenia. Jeśli chcesz by miała ona znaczenie i była jedynym i nie omylnym wyznacznikiem grzechu to musisz zostać pustelnikiem lub coś w tym stylu. Inaczej zawsze będziesz podlegał większym lub mniejszym siłom zewnętrznym które wyznaczą ci czy grzeszysz czy nie.
  14. Późno ale na temat. Wygląda na to że Włoskie prawo jest już takie głupie jak twierdził twój kuzyn (czy kim on tam dla ciebie jest). Sąd a piractwo - we Włoszech. Głównie jestem ciekaw opinii Smugglera na temat tego artykułu. Wszyscy wiemy jak często i zaciekle tępi on piractwo i piętnuje je w AR i w ogóle w CDA. No i chwała mu za to nie neguje tego co robi. Ale jednak jestem ciekaw jakby się ustosunkował do tego wyroku gdyby zapadł on w Polsce. No i oczywiście jakie jest zdanie innych internautów na temat wyroku. Słuszny czy nie słuszny?
  15. Sam fakt, iż archeolodzy coraz częściej znajdują dowody bezpośrednio potwierdzające wydarzenia opisywane w Biblii (na razie głównie w Starym Testamencie) może byś swego rodzaju potwierdzeniem, iż Bóg jako taki istniał i pomógł niepiśmiennemu przez długi okres swojej historii narodowi zapamiętać wręcz pradawne wydarzenia by w końcu dane było im owe wydarzenia spisać. Tak, więc o jakiejś niewiedzy Pisma Świętego, (czyli podwaliny religii) raczej nie można tu mówić. Jest tylko kwestia interpretacji (głównie w ST), ale cóż ST został spisany w taki sposób by pozostawiać owo miejsce na interpretacje, czego dowodem jest chodźmy to, że Żydzi do dziś próbują czytać go od dołu do góry, pod skosem, na wspak i na wszystkie inne możliwe sposoby by znajdować tam jakieś ukryte znaczenia. Można by powiedzieć, iż dopiero czynnik ludzki, jakim było duchowieństwo średniowiecza zakazał doszukiwania się ukrytych znaczeń w Biblii i to była faktycznie pomyłka, która zapędziła współczesny kościół w ślepą uliczkę, z której teraz próbują się wycofać. Podsumowując. Nie możemy mówić o jakiejś niewiedzy samego Pisma Świętego tylko o niewiedzy tych, którzy próbują owo Pismo czytać. (Jeszcze raz podkreślam żeby nie było wątpliwości, iż Pismo Święte – Biblie rozumiem tu w kontekście podwalin danej religii a zarazem niejakiego spisu podstawowych prawd z tą religią związanych, czyli tym samym w uproszczeniu jako całość religii.) Tym samym ten argument o niewiedzy religii można uznać za względnie obalony lub przynajmniej nierozstrzygalny. A skąd pogląd, iż religia stworzona przez Jezusa idealna nie jest? Dla tego, że ludzie nie umieją żyć w zgodzie z ta religią? To może problem jest w ludziach? Sama religia, co do swoich założeń idealna jest. Głosi miłość i miłosierdzie, pomoc bliźnim i możliwość naprawienia wyrządzonych krzywd oraz konieczność przebaczania innym. Tak naprawdę całe zarzuty, co do nie idealności mogą się sprowadzić jedynie do takich incydentów jak wojny krzyżowe, zakłamanie niektórych księży, którzy postępują wbrew głoszonym hasłom i innych incydentów związanych jednak tylko z samymi ludźmi i ich niedoskonałością nie zaś z religią gdyż ta pod względem głoszonych i propagowanych postaw miłosierdzia, wyrozumiałości itp. jest idealna i daje wzorzec idealnego człowieka. Jej celem jest to by jej wierni do owego wzorca dążyli niestety czynnik ludzki spowodował to, co spowodował. Leczy czy to obala według ciebie całą religię i jeśli tak to niby, czemu? Dobra Smutny nie bież tego fragmentu za bardzo do siebie tylko raczej potraktuj to jako odrobinę zasłużonej krytyki. Generalnie jak się przyjrzeć wypowiedzią Smutnego to widać, że miewa problemy ze zrozumieniem tego, co się do niego pisze i bardzo często dyskusje, która idzie nie po jego myśli podsumowuje na zasadzie „Ta dyskusja ma niski poziom z winy kontr rozmówcy, więc sam nie wiem, po co ją prowadzę” (tyle, że on to wyraża mniej subtelnie).
  16. Czyli przyznajesz, ze religia i wiara to tylko polityka i hipokryzja. Milo Btw, w koncu wiara/religia chyba pochodzi od Boga. Przeczytałem tylko ten fragment, bo jest już późno i tylko tu zerknąłem, ale normalnie nie mogę się nie wypowiedzieć. Smutny ty masz chyba jakieś problemy z czytaniem ze zrozumieniem? Spike wyraźnie napisał ze Wszechmogący może być tylko Bóg a nie jego kapłani. Więc, z której części jego cytatu wywnioskowałeś religia i wiara to hipokryzja? Kapłani są ludźmi i jak ludzie są omylni. Dodatkowo pełną ważną funkcję, więc za swoje błędy powinni płacić większa cenę (pisze to żeby nie było, że ich bronie czy coś), ale to nie znaczy ze religia, którą przekazują jest taka jak oni. Bóg przecież nie ześle na ich miejsce zgrai aniołów, bo wtedy nie było by miejsca na wiarę była by tylko wiedza. Z przyczyn czysto praktycznych Bóg posługuje się ludźmi w szerzeniu wiary w siebie i niestety wśród tych ludzi trafiają się różne okazy. Co nie znaczy, że religia jest zła. Wiecie, co mnie w tym waszym anty religijnym bełkocie denerwuje? Że zawsze na antyreligijny argument podajecie występki księży itd. No i w jaki sposób to świadczy o ułomności religii i wiary? Co najwyżej świadczy to o pewnej ułomności danego człowieka lub kościoła, ale nie w formie wierni i wiara lecz w formie czysto urzędowej. No to by było na tyle. Jak jutro wstanie to się wczytam w resztę tej dyskusji i może coś dodam.
  17. No brak mi słów. Włączyłem sobie edytor równań w produkcji wujcia Billa żeby sobie przepisać wzory na komputer. I co? Kiedyś jak ostatnio sprawdzałem to działał poprawnie. Ale tym razem zamiast kwadratowych nawiasów wstawia mi „Yin i yang” oraz „Koło Dharmy”. A zamiast plusa jakąś kopertę. Normalnie zgłupieć można. Dla tego pytam, proszę a nawet błagam. Czy ktoś może mi polecić dobry darmowy edytor równań? Coś, co już wypróbowaliście i wiecie, że jest dobre. To jest dla mnie dość pilne, dla tego proszę o szybką odpowiedź.
  18. Widać wyszli z założenia, że każdy fan X-files zna już poszczególne odcinki na tyle dobrze że można zacząć w dowolnym momencie i robić długie przerwy a widz i tak się połapie. Tyle że Polsat nie wpadł na to że ktoś kto nie jest fanem może zechcieć dopiero zapoznać się z tą serią, ale może faktycznie jakieś tam badania opinii publicznej wykazują ze poza gronem wiernych fanów już nikt nowy x-files oglądać nie chce. Pozostaje jednak pytanie czy oni (czyt. ewentualni nowi widzowie) naprawdę mają x-files gdzieś czy być może są zniechęceni tym że teraz niespecjalnie jest gdzie obejrzeć ten serial od początku do końca, po kolei i o takiej porze żeby można była załapać różna wątki. Z zmieniając temat na 4400 to oglądałem kilka odcinków na Cinemax (tyle ze pora nie bardzo mi odpowiadała) i musze powiedzieć, że jest to dość intrygujący serial, choć do LOST to się nie umywa. Ot kolejny dobry serial, w który można się w ciągnąć, ale, za którym się jakoś specjalnie nie tęskni. Gdyby był naprawdę dobry to bym go oglądał nawet pomimo niewygodnej pory nadawania na Cinemax, ale na TVP pora nadawania jest dość dobra więc chyba prześledzę ten serial.
  19. Ostatnio byłem na „Apocalypto” i naprawdę polecam ten film. Dość ciekawa produkcja. Jednak trzeba pamiętać o jednym. Jeśli liczycie na coś bardzo brutalnego to się zawiedziecie „Pasja” była brutalniejsza o filmach typu piła już nie wspominając. Ogólnie poziom brutalności w filmie określiłbym jako realistyczny ot i tyle. Po prostu Gibson starał się wiernie oddać ówczesne realia. Choć jeśli oglądaliście „Ogniem i Mieczem” i uznaliście ten film za brutalny to „Apocalypto” tez może być dla was brutalne. Zaś co do samej historii to dość ciekawa. Nie jest to coś niezwykłego i wielkim przesłaniem tak jak „pasja” czy wiele produkcji Spielberga, ale i tak trzyma wysoki poziom. Ot historia człowieka, który zostaje brutalnie wyrwany ze swojej „spokojnej” codzienności i przychodzi mu się zmierzyć z okrucieństwem świata w imię ratowania siebie i swojej rodziny. Niby nic. Wiele takich filmów powstało, jednak „Apocalypto” może się poszczycić dość dobrym wykonaniem zarówno pod względem sposobu opowiedzenia tej historii jak i pod względem dbałości o detale.
  20. Trochę źle się wyraziłem. Nie chodziło mi o orbitę okołosłoneczną, po której krąży Ziemia ani o prędkość, z jaką się obraca. Za to oglądałem kiedyś w TV program, w którym były omawiane wszystkie warunki, jakie spowodowały, że na Ziemi jest życie. I była tam mowa ze księżyc stabilizuje Ziemię… Cóż jak by to tak obrazowo opisać. Chodzi o to, że… nie od początku… Wiecie zapewne ze jest coś takiego jak oś obrotu Ziemi. Aktualnie jest ona ustawiona mniej więcej prostopadle do promieni słonecznych. Mówię mniej więcej, bo stosuję pewne uproszczenie zapewne nie musze wchodzić w szczegóły dotyczące nachyleń itp. No a bez księżyca istnieje szansa ze oś obrotu mogłaby się znacząco poprzechylać i np. ustawić równolegle do promieni słonecznych. CO by znaczyło mniej więcej tyle, że zawsze jeden biegun był by oświetlony a drugi nie. Tak jest np. z Merkurym. Oczywiście są tez inne opcje ustawienia jak choćby wspomniana Wenus. No cóż w zasadzie to są jedyne nam znane opcje reszta to spekulacje, bo inne planety jednak mają księżyce. Nie ma tu mowy o jakimś wychylaniu z orbity około słonecznej czy spowalnianiu obrotu wokół własnej osi a przynajmniej mi nic o tym nie wiadomo. Chciałem jedynie zwrócić uwagę na to, że owe pierścienie wokół Ziemi zrobione z rozbitego księżyca nie były by tylko niegroźną ozdobą. Utrata księżyca mogłaby się skończyć znacznie gorzej niż jedynie destabilizowaniem pływów morskich na Ziemi.
  21. Księżyc stabilizuje naszą orbitę. Tak, więc nawet gdyby miał się tylko rozpaść to Ziemia wtedy mogłaby przestać tak grzecznie i karnie obracać się wokół własnej osi, ale mogłaby się chwiać na wszystkie strony. Efekt mógłby być taki, że skończylibyśmy jak Merkury. Jedna strona zawsze oświetlona spaliłaby się na skwarka a druga zamarzłaby na wieki pogrążona w mroku. Pytanie tylko, co by było ze strefą na granicy? Miejscem wiecznego świtu? Na Merkurym jest za gorąco żeby mogło tam istnieć życie, ale na ziemi? Może jednak i to byśmy przetrwali żyjąc w świecie nieustannego półmroku na granicy gdzie wielkie nocne lodowce topią się tworząc rzeki, które następnie kilka kilometrów dalej parują tylko po to żeby powrócić w strefą mroku. Cóż ciekawie by to mogło wyglądać. Ale czy ludzie mogli by przeżyć na takim świecie?
  22. Kometa, która wybiła dinozaury była dużo większa. Ta będzie większa od meteorytu tunguskiego jednak wciąż mniejsza od tej, która wybiła dinozaury i jeśli idzie o wielkość to bliżej będzie jej do tunguskiego. Pozatym tak jak wspominał Feanor mamy technologię. Tak więc zakładam nawet jeśli 99% zwierząt by miało wyginąć to ludzie jednak w tym jednym procencie się znajdą (obok szczurów, karaluchów, jakiś tam bakterii i innego świństwa).
  23. Ach już tu kiedyś o tym pisałem i z Feonorkiem trochę po debatowaliśmy, co mogłoby się stać. Po pierwsze, jeśli coś to asteroida zmiecie, co najwyżej średni kraj tak, więc pod tym względem nie będzie żadnego zaczynania od epoki kamienia czy coś. Zagrożenia są inne. Jak walnie w ocean to tsunami zagrozi kilku krajom i to dość poważnie. Jak walnie w Stany, Japonie lub inny ważny gospodarczo kraj to cały świat ucierpi (a dokładniej światowa gospodarka). Walnie w biegun? Może się roztopić i wtedy wiadomo… Walnie w blisko wschód to będą jeszcze większe problemy z ropą (choć do tego czasu ropa może być już eksponatem muzealnym). Równik to ryzyko pożarów lasów (zielone płuca ziemi mogą pójść się…). Zresztą gdziekolwiek by walnęło to chmura pyłów może zasłonić słońce na dobrych kilka lat a wstrząsy sejsmiczne zawalą kilka budynków. Jednak, co do jakiegoś końca ludzkości lub zaczynania od początku to wątpię. Po prostu to zatrzęsie całą planetą i zmieni układ sił. Ale cywilizacja chyba przetrwa.
  24. Wprawdzie w grę jeszcze nie grałem (za słaby sprzęt i brak kasy na samą grę), więc wypowiem się ogólnie a nie, co do samej gry. Otóż wystarczy. Dobra fabuła to wszystko, czego potrzeba grze. No i rzecz jasna jakaś płynność gry (żeby nie wyskakiwała do systemu, co 5 min), ale fabuła jest najważniejsza i jeśli NWN2 ją ma to zapewne jest to dobra gra nawet, jeśli grafika jest słaba czego niestety nie wiem bo nie grałem).
×
×
  • Utwórz nowe...