-
Zawartość
795 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Posty napisane przez Mordimer Madderdin
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
- Strona 2 z 32
-
-
Hm... Może mam nieaktualne informacje. Cóż zdarza sie, ale z tego co dane mi jest wiedzieć wkroczyliśmy do Europy zanim zaczął się w niej zmieniać klimat. I właśnie dzięki byciu nieco inteligentniejszymi wyparliśmy Neandertalczyka z dogodnych dla niego siedlisk a ten nie dał rady przystosować się do nowych. Czy jakoś tak.Właściwie dobre pytanie. Cóż Neandertalczyki były dość blisko, ale je wybiliśmy.Skąd czerpiesz tą wiedze ?
O ile wiem to tylko teoria i to raczej bez poparcia w dowodach.
Najbardziej prawdopodobne jest, że Neandertalczyk wyginął w naturalny sposób może z mała "pomocą" człowieka ale nie był to raczej czynnik decydujący niema dowodów na wzajemną agresje niektórzy twierdzą wręcz, że się mieszaliśmy w każdym razie Neandertalczyk był do nas podobny ale wybrał inną droge, zbyt dobrze przystosował się do środowiska w którym żył co ograniczyło jego kreatywność, środowisko zaczęło się zmieniać i dla Neandertalczyka jak się okazało było już za późno.
Głowy nie daję.
Krokodyle to zupełnie inna para kaloszy. One są gadamy w pełni tego słowa znaczeniu. Tymczasem późniejsze dinozaury a właściwie drapieżne odmiany były podobniejsze już do dzisiejszych ptaków których są ewolucyjnymi przodkami niż do gadów. Można się zastanawiać czemu ptaki nie wyewoluowały w jakieś inteligentniejsze formy zdolne opanować ziemie tak jak my. Może fakt ze ptasia dominacja nie trwała dość długo (szybko władanie nad planetą odebrały im ssaki) spowodował ze to z ssaków wyewoluował gatunek sapiens. Gdyby dinozaury nie wyginęły... Hm... nawet gdyby wyginęły a mimo to zdążyły wytworzyć cywilizacje to nie byli byśmy tego dziś w stanie stwierdzić. Przez tyle lat nie zachował by się raczej żaden ślad ich cywilizacji i jedynie odkrycie osobnika potencjalnie tak samo inteligentnego pozwoliło by przypuszczać o jego cywilizacyjnotwórczych możliwościach przy czym i tak taka teoria została by na siłę obalona przez wszystkich konserwatystów.Pamiętajmy, że kiedyś na Ziemi rządziły dinozaury i gdyby nie ich zagłada, to kto wie, może dziś rządziłyby inteligentne gady?krokodyl jakos nie jest inteligentny gady które przerzyły tamtą zagładę nie wykazują specjalnej ineligencji ani zamiarów ewolcji
-
Właściwie dobre pytanie. Cóż Neandertalczyki były dość blisko, ale je wybiliśmy. Może Po prostu na świecie nie ma miejsca na dwa inteligentne gatunki. Gdyby takowe egzystowały równocześnie to wszczęły by wojnę i tym samym doprowadziły do wyginięcia lub zniewolenia jednego z nich na rzecz dominacji i wolności drugiego. No chyba że zamieszkiwały by zupełnie skrajne środowiska co umożliwiło by im nie wchodzenie sobie w drogę np. jedni zamieszkują oceany a drudzy lądy. Zresztą kto wie czy gdyby dać delfinom jeszcze kilku tysięcy lat na ewolucje to mieli byśmy dwa równorzędnie inteligentne gatunki na planecie. W końcu komu jak komu, ale jeśli idzie o poziom inteligencji to akurat delfin jest do nas najbliżej.skadże, zmieżałem do wyjaśnienia dlaczego 1 gatunek wyewoluował do poziomu opanowania calej planety, a inne nadal sa daleko w tyle.Zastanawiajace jest w tym to, ze przeciez wszystkie gatunki zaczynaly ewolucje na tym samym poziomie (bodajze jednokomórkowa forma życia.)
Skad wiec takie roznice?
-
Za dużo przypisujesz temu kolesiowi. On jest tylko (albo aż!?) dobrym pisarzem. Całą ta historię powymyślał ktoś inny. On tylko o niej usłyszał i w nią uwierzył. Oraz postanowił na jej podstawie napisać książkę. Zresztą nie on pierwszy. Przedtem też byłą tego typu publikacja tylko nie odniosła aż takiego sukcesu medialnego. W zasadzie gdyby nie kościół który nie ma do siebie dystansu i wszystko traktuje jak atak to i ta książka taka znana by nie była. Po prostu święte oburzenie jakim pałał kler do tej książki wzbudziło ciekawość ludzi. Milcząc lub wydając proste i spokojne oświadczenie w stylu „Ta książka nie ma nic wspólnego z prawdą i stanowczo się od niej odcinamy oraz nie zamierzamy poruszać jej tematu by nie wzbudzać zbytecznej sensacji.” odniosło by moim zdaniem znacznie bardziej pożądany przez kościół efekt niż te całe protesty. No ale to już było dość dawno i sprawa sukcesywnie popada w zapomnienie. Po cóż więc o tym dalej rozprawiać?cała ta "misterna" mistyfikacja Dana Browna, -
Qbuś cześć tego bardzo ładnie wyjaśnił więc postaram się nie powtarzać tylko coś dodać.
dobra wracajac do tematu ewoulcji:niech ktos mi wytlumaczy skad, i po co u czlowieka pojawily sie:
-poczucie piekna
-wstyd
-nienawisc
Hm... w prawdzie sam nie umiem ci wytłumaczyć skąd u nas (poza najprostszym wyjaśnieniem że od Boga) się wzięły te uczucia a tym bardziej u zwierząt. Może jakiś ewolucjonista bym wiedział, ale ja mógł bym tylko trochę po gdybać i powiedzieć co mi się wydaje no ale po co? Za to wiem ze zwierzęta (przynajmniej niektóre ssaki takie jak szympansy może inne małpy naczelne lub walenie) też je mają. Skąd wiem? Z telewizji. Z różnych programów przyrodniczych badających inteligencje zwierząt. Jak już wspominałem jest w którymś z amerykańskich laboratoriów pewna bonobo (odmiana szympansa) którą nauczono posługiwania się specjalną tablicą znaków która uplasowała jej zasób słów na poziomie 200-300 czy coś takiego. I z nazwijmy to rozmów z tym zwierzęciem można wywnioskować ze ma ona normalne uczucia. Na poziomie ludzkiego dziecka co prawda (nie powiem ci dokonanie w jakim wieku dziecka bo nie pamiętam) ale jednak je ma. Nie wierzysz poszukaj informacji w necie. Powinieneś coś wyszperać.
-potrzeba poszerzania wiedzy,-eksploaracji otoczenia / swiata
-chec doswiadczania nowych przezyc
i tak dalej, wiekszosc z tych rzeczy nie sluzy przedluzeniu gatunku, przezyciu, itp wiec po co to nam? Zwierzeta obchodza sie bez tego.
A to już wynika z ilości wolnego czasu. Zwierzęta które mają go dużo też przejawiają ciekawość świata. Bez niej nie ma mowy o nauce a bez nauki nigdy nie dowiedziały by się jak polować, jak zachowywać się w stadzie. Maluchy zawsze maja jej dużo. Potem dorosłe osobniki mniej, ale wynika to po części z braku czasu. Muszą polować, bronić terytorium. Niemniej jednak podane cech są ściśle powiązane z możliwościami przetrwania. Nie mają ich najprostsze organizmy którym wystarczą same instynkty. Ale każdy bardziej skomplikowany zwierz posiada ciekawość świata, potrzebę uczenia się oraz pewną dawkę kreatywności która jest tym większa im więcej ma czasu lub wręcz odwrotnie im ma go mniej bo musi kombinować jak tu przeżyć. Z tą różnicą ze przy dużej ilości czasu zwierzęta wykorzystuję tą kreatywność i chęć nauki do zabawy i rozbudowy swojej kultury (zresztą tak jak my kiedy mamy czas to się bawimy, tworzymy sztukę, wynajdujemy rzeczy które mają nam uprzyjemnić życie) a przy małej ilości czasu raczej starają się ten potencjał zainwestować w rzeczy przydatne które mają im ułatwić życie np. kiedy tracą dużo czasu na znalezienie pokarmu gdyż jest go mało to eksperymentują z nowymi pokarmami lub ulepszają sposoby zdobywania tych już znanych im potraw (tu znowu widać analogię do ludzi którzy też jak mają pod górkę to kombinują żeby znowu było łatwiej i ulepszają stare sposoby osiągania celu lub wynajdują nowe).
-
W tym rzecz ze oni nie powinni nam się pokazywać (w sensie że dla całej ludzkości) przynajmniej do momentu w którym my sami nie będziemy w stanie być z nimi na równym poziomie (przynajmniej zbliżonym) technologicznym. Tylko wtedy nie będzie tego szoku wywołanego spotkaniem bardziej zaawansowanej technicznie cywilizacji. Kiedy my sami będziemy mogli eksplorować kosmos to wtedy nie będzie problemu z poznawaniem nowych ras i cywilizacji. Będzie to jak poznawanie nowych ludzi w nowym miejscu, każdy inny ale mamy podobny poziom cywilizacyjny i nawet jeśli się nie polubimy to jeden drugiego za boga nie uzna.Mordimer Madderdin <--- Masz rację, ale ile to może trwać? Bo jak kiedyś kosmici zachcą pokazać się całemu światu, to dla wszystkich ludzi będzie to szok i tak jak pisałeś, będą chcieć zabić Obcych, szukać w nich Boga/Szatana itd. IMO powinno się przygotowywać ludzkość do spotkania z Nimi.Moze dlatego, ze sa niczym innym jak wysoko wyewoluowanymi "zwierzetami"? Nikt dotąd nie potwierdził, ze odczuwaja emocje, tudzież złożone psychologicznie procesy, jak macierzyństwo itp? Bo co nas - ludzi odróżnia od zwierząt, to sfera pscyhologiczna, także myslenie abstrakcyjne, Zwierze nie jest zdolne do oddania zycia za brata, ma zkodowane aby prokreowac i przedluzac gatunek, nic poza tym. Mozliwe, ze obcy "dzialaja" na tej samej zasadzie.I tak btw emocji, IMO tu ujawina sie boska reka w tworzeniu naszego gatunku. Bo niech ktos mi czarno na bialym udowodni ze milosc (nie do kobiety, ale do rodziny itp) to proces czysto hormonalny
Gdybysmy ewoulowali jak zwierzeta, czy mielibysmy taka zdolnosc?Miłość to dusza, cząstka Boga w nas, a łabędzie jako przedstawiciele zwierząt duszy nie mają, więc i miłości nie ma - to tylko dbanie o przetrwanie gatunku, prosty instynkt. Nic innego przedstawić nie mogę a podejrzewam że opieranie się na jakiejkolwiek religii nie jest zbyt przekonujące dla was.Nie no... Dobre.

Jak wy mało wiecie o biologii.
Na wstępie co do miłości jako takiej. (Nie ważne do kogo, czy do kochanka/kochanki czy też do rodziny, przyjaciół.) Słyszeliście o altruizmie? Bardzo podobne do tego jak my sami okazujemy miłość co nie? Widzicie te analogie mam nadzieję. No to się cieszę a teraz po kolei.
Kosmici to zwierzęta. Hm... może o ile wiemy czym jest zwierze. Może u nich jest inny podział. U nas mamy zwierzęta, rośliny, grzyby. A u nich może to wyewoluowało nieco inaczej. No ale przecież nie to miałeś na myśli co nie? Chodziło ci o to że nasze ziemskie zwierzęta nie mają uczuć i że my jako ludzie jesteśmy wyjątkowi. Cóż... nie przesadzajmy. Po pierwsze nawet gdyby zwierzęta nie miały uczuć to założenie ze inteligentna istota też ich nie ma i nie jest stworzeniem Bożym jest nieco nielogiczne. Niby czemu oni nie mieli by zostać stworzeni przez Boga tak jak my i niczym czemu nie mieli by mieć duszy? Nie zaskarbiajmy sobie jedynactwa u Boga bo może być wiele innych ras które stworzył i obdarzył duszą. Może nawet bardziej przez niego lubianych gdyż bądź co bądź nagrabiliśmy sobie u niego trochę. Najpierw Ewa potem trzeba było nas w większości potopić bo taka parszywa rasa z nas wyrastała. A jak już zaczęło być lepiej to musiał poświęcić dla nas swojego syna którego mu zabiliśmy. Cóż z takimi wyczynami możemy być na szarym końcu listy jego ulubionych ras. Więc trochę pokory. No ale to topić o UFO a od rozmów o Bogu jest filozofia. Zresztą debata na temat Bóg a obce cywilizacje ma za dużo niewiadomych.
A po drugie. Im nawet na naszej planecie im wyższa inteligencja tym wyższy poziom cywilizacyjno-kulturalny danego gatunku. Słonie urządzają pogrzeby i opłakują zmarłych, szympansy chodzą na mini wojny. Prawie wszystkie gatunki ptaków i ssaków są troskliwymi rodzicami. Małpy (niektóre gatunki) mają świadomość siebie, świadomość innych (co daje im zdolność współczucia), świadomość śmierci. Bawią się, współpracują, wymyślają różne rzeczy (w wolnych chwilach a co za tym idzie z reguły nie te żyjące na wolności), i rywalizują. Ba z niektórymi dzięki językowi migowemu lub tablicom znaków udało nam się nazwijmy to porozmawiać. I co się okazuje? Że umieją też wymyślać rzeczy abstrakcyjne takie jak nieistniejące potwory (niczym z mitologii). Hm... czy więc jesteśmy tacy bardziej rozwinięci? Wielu zapewne zapewne by tego chciało bo czują sie lepiej sądząc ze jako gatunek są tacy super wyjątkowi. Bo są... jako ludzie podnieśliśmy wiele tych umiejętności związanych z życiem społecznym i psychiką do znacznie wyższego poziomu co nie znaczy że zwierzęta nie przejawiają tych cech. Otóż wręcz przeciwnie przejawiają. Przynajmniej jeśli mowa o ssakach i niektórych ptakach. Można więc wysnuć wniosek iż każde zwierze jeśli stanie się dostatecznie inteligentne wejdzie tym samym na poziom egzystencjalny człowieka. Bo dane uczucia i emocje już w nich są i my je po nich odziedziczyliśmy. A wracając do Boga. Czy takie podejście wyklucza jego obecność? Czemu niby? Co najwyżej podważa nasze przeświadczenie o wyjątkowości w jego oczach. W końcu zwierzęta dla prawdziwego miłosiernego chrześcijanina to też stworzenia Boże. Św. Franciszek mówił o nich że to nasi mniejsi bracia i prawił kazania dla wilków i innych zwierza. A one go podobno słuchały. Komuś kto w Boga nie wierzy nie trzeba długo udowadniać, ze zwierzęta są bardziej do nas podobne niż nam się wydaje, ale nawet osobę wierzącą jeśli nie jest ona zakutym w beton moherem powinny przekonać pewne argumenty które przytoczyłem. Tak naprawdę co nas może ostatecznie odróżnić od zwierzą to postawienie na czysty pragmatyzm. Wyzbycie się zwierzęcości i naszych instynktów oraz kierowanie się chłodną kalkulacją, ale czy byli byśmy wtedy jeszcze ludźmi?
-
Mimo że jestem katolikiem mam co do chrześcijaństwa pewne ale..Bo. Skoro Biblię pisali ludzie natchnieni przez Boga, i nie ma w niej wzmianki o innych cywilizacjach, a to On stworzył wszechświat tzn. że innych żyć nie ma i już. Ale ja w UFO w 100 % wierzę więc z tym sie na pewno nie zgadzam..
To że w Biblii a ściślej mówiąc w tej Biblii co to ją masz w domu czegoś nie ma nie znaczy że nie ma tego w Biblii. Może to brzmi jak bełkot, ale z tego co wiem (a może co mi się wydaje?) nie wszystkie święte księgi starego Judaizmu znalazły się w naszym starym testamencie. A nawet jeśli czegoś nie ma w tych księgach to jeszcze nie znaczy że tego nie ma w cale. W końcu tak jak napisał kozaczek Bóg nam wszystkiego nie wyłuszczył od razu i od ręki. (Ba gdyby nawet zaprosić do dyskusji Mavericka to mógł by nam zaimponować jakimiś dowodami nie koniecznie zawartymi w oficjalnej Biblii na to że Bóg przez pewien czas hamował rozwój ludzkości z sobie tylko znanych powodów).
Nawet Ojciec Pio opowiadał o wizji Jezusa, który opowiedział mu, że na Ziemi była już cywilizacja ludzkaDawno już tutaj nie pisałem bo większość tematów się powtarzała i dane dyskusje już odbyłem po kilka razy, ale to dla mnie totalna nowość. Mógł byś dać jakieś sznurki potwierdzające twoje słowa? Naprawdę jestem ciekaw. Zaintrygowało mnie to.
Czemu nie mogą powiedzieć, że nie jesteśmy sami w kosmosie? Chyba nie wywołałoby to paniki, a jedna zagadka byłaby rozwiązana.Dobre pytanie. Czemu nie powiedzą? Hm... Po pierwsze jeśli faktycznie mają z nimi kontakt i prowadza jakąś wymianę kulturalno handlową to czemuż by mieli mówić? Jeśli zaangażowane są w to tylko nieliczne kraje (i to nawet nie wszystkie z grona rozwiniętych tylko naprawdę nieliczne) to po co dzielić się tą słodką tajemnicą która daje taką przewagę? Ty byś się podzielił? Zaraz wszyscy by chcieli handlować i poznawać się z kosmitami. Raz ze dla obcych mogło by być to nieprzyjemne, bo po co zawracać mają sobie (_!_) krajami które nie mają im nic do zaoferowania a które zapewne też domagały by się nawiązania kontaktu? A dwa że dla samych krajów które teraz są w gronie wtajemniczonych było by to nie miłe gdyż musieli by się tłumaczyć z tego czemu to ukrywali oraz podzielić profitami. Padły by pytanie w stylu „Czemu to wy macie reprezentować całą planetę?”, „Czemu tylko wy macie czerpać z tego zyski?”. To są pytanie które zapewne tym krajom nie są potrzebne. Po drugie załóżmy że jednak o kosmitach wie każdy rząd każdego kraju na świecie (a przynajmniej tych które mają coś do powiedzenia) lub co bardziej prawdopodobnie, te nieliczne kraje tylko wiedza o istnieniu obcych, ale nie udało im się nawiązać jakiegokolwiek konstruktywnego kontaktu. W tym zaś przypadku nie rozchodzi się o profity polityczne gdyż takowe albo czerpią wszyscy albo nikt. Tu rozchodzi się tylko o reakcje ludzi. I tu pasuje cytat z filmu MIB. Dokładnie nie pamiętam jak to szło, ale mniej więcej tak. J zapytał K czemu nie powiedzieć wszystkiego ludziom przecież są mądrzy i by zrozumieli. Na co K odpowiedział coś w tym stylu. My jesteśmy mądrzy, ale większość ludzi nie. No właśnie i w tym cały problem. Część społeczeństwa nie uwierzyła by, uznali by że rząd ich wkręca i czekali by na mocniejsze dowody lub wręcz węszyli spisek, ale przyjmijmy że są mocne dowody i nie ma cienia wątpliwości. Tu pojawia się po pierwsze ksenofobia. Wielu uznało by zaraz ze kosmita twój wróg i że musimy coś zrobić, stanąć do walki, bronić się bo oni nawet jeśli są mili to tylko udają i chcą uśpić naszą czujność. Po drugie religia. Wiele religii uznało by to za atak w swoje fundamenty. Uznali by kosmitów za przybyszy z piekła czy coś. Albo wręcz przeciwnie za objawionych bogów, lub anioły. A przecież to była by cywilizacja najprawdopodobniej nie bardziej boska lub szatańska niż my sami. Wiele sekt wykorzystało by te potwierdzone fakty żeby zbić na tym kokosy i wkręcać naiwniaków. Cześć ludzi zapewne liczyła by na wielki prezent który zbawi naszą cywilizacje, pomoże nam wyzbyć się zbrodni, przemocy, chorób, zanieczyszczenia. A tu pewno nic takiego by nie było. Innymi słowy było by wiele reakcji, ale większość z nich zaliczała by się do grona głupich bądź niecnych w najlepszym przypadku naiwnych. Wywróciło by to naszą kulturę do góry nogami. I teraz pomyśl czy będąc rządem który o tym wie chciał byś wstrząsnąć tak całą planetą? Takie zamieszanie mogło by pomóc co najwyżej zarobić kilka miliardów kilku złym ludziom. Osobiście uważam ze jakakolwiek pokojowo nastawiona lub co najmniej neutralnie do nas cywilizacja też nie zdecydowała by się na tak drastyczny krok, przynajmniej na tym etapie naszego rozwoju. Dlatego sami mogli zastrzec że my się z wami kontaktujemy i wam pomagamy, ale po cichu a wy nikomu o tym nie mówicie.
No, ale to tylko przy założeniu, ze jakikolwiek kontakt tak naprawdę miał miejsce. Bo na podstawie naszej obecnej wiedzy o fizyce nie ma najmniejszej opcji na to że taka cywilizacja by do nas dotarła. Chyba że reprezentowana przez sondy bez załogowe lub sztuczną inteligencje.
Co nie znaczy że w życie poza naszą planetą nie wierzę. Ono jest tylko że raczej nie jest w stanie do nas dotrzeć tak jak my nie jesteśmy w stanie do nich. A nawet jeśli jest w stanie dotrzeć to tego nie robi? W myśl słów Alberta Einsteina „Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja, jest to, że się z nami nie kontaktują.”.
I tym optymistycznym akcentem kończę swój wywód na dziś. Dowidzenia i dobranoc. Dzięki że poruszyliście kilka ciekawych tematów w tym niegdyś ulubionym przeze mnie topiku który niestety stał się już nieco nudnawy.

-
Tak was czytam i dochodzę do wniosku ze straszne z was marudy. No dobra nie wszyscy ale kilku na pewno. Seriale ogląda się po to żeby się dobrze bawić jak a nie marudzić na drobne niedociągnięcia, uproszczenia czy niedoróbki. Zwłaszcza ze w tych obsmarowywanych LOST czy BP wcale nie ma tego aż tak tragicznie dużo. LOST to LOST zagadka goni zagadkę. Pierwsza seria niewątpliwie była dobre, potem zaczyna się druga i ludzie już narzekają. Czemu? To ze pierwszy sezon zakończył się z rozpędem a drugi zaczynał od nowa się rozpędzać wcale nie było czymś zły. W pierwszej serio było tyle samo słabych i dobrych momentów co w drugiej tyle tylko ż pierwsza była pierwszą a druga to druga. Powtarza ten sam schemat. Tyle tylko że w pierwszej ten schemat było nowością no ale jeśli polubiliście pierwszą to czemu jedziecie po kolejnych seria skoro jedyną ich wadą jest to że zostały zrobione pod ten sam szablon? Nie oglądałem jeszcze trzeciej serii, ale domyślam się że i ona została zbudowana na tym samym schemacie. Najpierw powoli i może nawet nieco nudnawo rozbudowuje relacje miedzy postaciami, przedstawia nam nowych bohaterów i pogłębia charakterystyki tych starych. Potem zaczyna się coś dziać powoli i przy jednoczesnej dalszej rozbudowie postaci by na koniec się rozpędzić i zagęścić intrygę odpowiedzieć na ze dwa pytania i zadać pięć nowych. No ale właśnie to było fajne w LOST 1 więc czemu ma być złe w LOST 2, 3, 4 itd? Że niby wtórne? Jak by zaczęli zmieniać formę to tym bardziej by fani jedynki wrzeszczeli że tak nie można i ze seria schodzi na psy. Wam się po prostu nigdy nie dogodzi. A mi się ten serial i tak podoba i sądzę ze zarówno trzecia jak i czwarta seria będzie trzymać porównywalny poziom do poprzednich.
Co się zaś tyczy PB. To tu mamy zupełnie inną historię. Pierwsza seria się rozpędziła a w drugiej wsiadamy do tego samego rozpędzonego pociągu który gna dalej. I jest naprawdę fajnie bo to film akcji. Tu liczy się akcja a nie skrupulatność scenariusza. Ważne jest ze dzieje się dużo i szybko i czasem nawet coś zaskakującego. Druga seria jak dla mnie byłą lepsza od pierwszej. Szybsza, i zdecydowanie ciekawsza. Tylko to zakończenia. Jedni mówią ze fajne inny ze do bani. A ja poczekam aż zobaczę trzeci sezon. Bo to od niego będzie zależeć jakość zakończenia sezonu drugiego.
A co do Herosów. Często spotykam się z opiniami „mędrców” który obejrzeli pierwsze trzy odcinki i twierdzą że serial jest słaby. To kolejny naprawdę dobry serial. Tyle tylko że trzeba lubić takie historie. Jak ktoś całe życie trzymał się w stadzie i nigdy nie czuł się inny to trudniej jest mu się wczuć i zrozumieć bohaterów. Ale poza takimi niuansami jest jeszcze sama fabuła. Dość ciekawa i nawet trochę zagmatwana. Oraz niewątpliwie jedno z lepszych zakończeń. Zarówno otwarte jak i zamknięte. Dające zarówno podstawy do zakończenia wszystkiego po pierwszym sezonie jak i ewentualnej kontynuacji.
Innymi słowy ostatnio mamy dość dużo dobrych seriali. A niektórym z tego dobrobytu to się chyba trochę poprzewracało bo wybrzydzają co nie miara.
-
A co do UFO - Patrze się bezmyślnie w niebo i nagle zobaczyłem pomarańczowe jajo. Nieźle się zestrachałem, i dalej nie wiem co to było O.oMoże piorun kulisty? Ba... to nawet bardziej prawdopodobne niż to że widziałeś UFO.
-
Jeżeli Mordimer Madderdin nie zabrał hydroprocesora, to prawdopodobnie to albo druga wizyta nastąpiła po upływie 110 dni od rozpoczęcia gry albo po 30 dniach od zabicia supermutanów (zadanie zlecane przez Seta).Tyle ze ja nie brałem zadania od żadnego Seta (chyba nawet go jeszcze nie znam), a nawet jeśli wziąłem to przypadkowo i jeszcze go nie wykonałem. 110 dni też nie upłynęło. Bo zostało mi jeszcze ponad 70 dni. Wziąwszy pod uwagę to iż na początku miałem chyba 150 dni (albo 130 nie pamiętam dokonanie) to na razie upłynęło max 80 dni a nie 110.
No ale skoro one już nie żyją to co zrobić? Wybić wszystkie mutanty? A gdzie wtedy znajdę procesor?
-
Stara gra, ale ja przechodzę ją po raz pierwszy dopiero za namową kumpla i po przeczytaniu tematu numeru o Falloucie3.
No i mam problem. Nie umiem znaleźć tego całego hydroprocesora. Zajrzałem do solucji. Okazało się że obiekt moich poszukiwań jest w mieście ghulli. Byłem już tam kiedyś, i nic tam nie znalazłem dlatego się zdziwiłem (żeby nie było ghulli nie zaatakowałem chyba ze one atakowały mnie czego starałem się unikać), ale postanowiłem tam wrócić i zbadać sprawę jeszcze raz. Wchodzę do miasta a tam wszystkie ghulle martwe. Mam w kanałach znaleźć ich przywódcę ale tam też wszyscy jeszcze bardziej sztywni niż zwykle. Same trupy i to takie definitywne a nie biegające jak podczas poprzednich wizyt. No i co teraz? Gdzie jest niby ten przywódca? Lub jak zdobyć procesor bez udziału ghulli? Na dodatek ghull który miał mi według solucji pokazać kryptę 12 w której jest procesor też jest martwy.

-
A jak skuteczniej pozbyć sie niechcianych koalicjantów jak nie poprzez nowe wybory? LPR już by nie było a Samoobrona stałą by się planktonem. Szanse na pozostanie w parlamencie ma jeszcze PiS, PO i LiD. Ewentualnie PSL ale tylko jeśli cześć elektoratu Samoobrony wybierze ich zamiast PiS'u. Tak naprawdę przy dobrej kampanii i mocnej sztamie z PO PSL może nawet się wzmocnić w nowym parlamencie, dla tego też nie sądzę żeby byli na tyle głupi by iść w koalicję z PiSem. Wywalając Samoobronę PiS albo jest pewny siebie w kolejnych wyborach albo jest to tylko przykrywka i tak naprawdę ta cała kłótnia koalicjantów to dobrze odegrany dramat z pojednawczym zakończeniem. Jeśli jednak PiS liczy na wybory to sądzę ze liczą na coś podobnego to tego co przedstawiłem w poprzednim poście.Sugerujesz, że PiS wykopał Leppera i zburzył koalicję licząc na to, że w powtórnych wyborach wygra z PO, a potem PO wejdzie do koalicji, z której raz już zrezygnowała?Poza tym pamiętaj że taki gest jak wywalenie skorumpowanych polityków przed nawet kosztem wcześniejszych wyborów może dać PiSowie kilka punktów w oczach tych którzy uznają że PiS bardziej ceni uczciwość niż trzymanie się koryta za wszelka cenę. Jest to dla nich dosyć korzystne przed ewentualnymi wyborami. Na dodatek słyszałem wypowiedzi zarówno członków PiS jak i PO że po ewentualnych nowych wyborach być może udało by się stworzyć taką koalicję. Od siebie dodam ze zwłaszcza wtedy kiedy jedyną alternatywą był by dla jednych jak i drugich LiD.
-
No niestety znam też to (no może poza nakarmieniem brata bo takowego nie mam). To jest właśnie kwintesencja bycia sobie sterem, żaglem i okrętem. Bo trzeba pilnować żeby statek trzymał kurs, nie stał w miejscu i nie zatonął. Dlatego bardzo nie lubię tak zwanej wolnej chaty. Może jestem zbyt odpowiedzialny żeby urządzić imprezę i nie martwić się o konsekwencję i zniszczenia. Mimo wszystko to także mój dom i jak jestem sam muszę o niego zadbać co nie?Z jednej strony - rzeczywiście fantastyczna sprawa, sam jesteś sobie sterem, żeglarzem i okrętem, (...) trzeba zaopiekować się bratem, żeby nie był głodny, zrobić pranie, porządki, zakupy, sprawdzić, czy nic nie trzeba poprawić/naprawić/wymienić, nakarmić koty tabletkami, zająć się nagle padającą uszczelką w łazience, posprzątać po gotowaniu, pilnować, żeby nie zgubić pieniędzy, kluczy, karty kredytowej...odwiedzić rodzinę, bo w końcu masz wolny czas i 'przecież inaczej umrzesz z nudów w tym domu'. -
Mimo wszystko jednak trzeba przyznać że PiS nie traci rezonu, zachowują się jakby mieli asa w rękawie.Jestem zdania że ta ich pewność siebie bierze się z tego iż ich zdaniem jest to idealny czas na manewr jakim były by wcześniejsze wybory. Zresztą to nie do końca moje zdanie. Jedna ze specjalistek wypowiadających się właśnie w TVN 24 powiedziała mniej więcej coś takiego: „Dla PiSu to idealny okres na wcześniejsze wybory. Mają juz za sobą prawie cały elektorat z Samoobrony i Ligi. A jak pokazuje Polska praktyka mniej więcej właśnie w połowie okresu rządzenia danej partii jej elektorat się załamuje. PiS może tego uniknąć organizując teraz wcześniejsze wybory i pokazując jednocześnie ze zależy mu na zmianach i reformach jakie proponował a jakich w obecnym układzie sił nie może osiągnąć. Bez Samoobrony i LPR oraz z jeszcze nieodbudowanym SLD może im się udać wygrać kolejne wybory i byś w nieco lepszej sytuacji w kolejnej kadencji.” Prawdopodobnie trochę przekręciłem ale odebrany przeze mnie sens wypowiedzi owej specjalistki (i nie mówię tu słowa specjalistka z jakąś ironią) brzmiał mniej więcej właśnie tak. I w zasadzie ma to sens. W najgorszym wypadku na polu bitwy zostaną planktonowa już wtedy Samoobrona oraz Średniej wielkości LiD z którym zarówno PO jak i PiS zapowiadają ze koalicji nie chcą. No i wtedy pozostaje kwestia czy nieco więcej głosów zbierze PO czy PiS. Ale i tak chyba tym razem nie mieli by wyboru innego jak stworzyć POPiS i najwidoczniej PiS liczy że to on będzie grał pierwsze skrzypce w tym że. No przynajmniej taka jest moja ocena sytuacji.
-
Na PO jak mniemam? Tak naprawdę to z braku laku chyba też na nich zagłosuję. Bo wierzę w większość haseł które ta partia głosi jedyne co to nie wierzę że są tam ludzie zdolni je zrealizować.Młodzi Demokraci to młodzieżówka Platformy Obywatelskiej. Powiem szczerze - g**** jak cholera, istna tragedia, ale gdzieś się trzeba udzielać, coś zrobić dla kraju.I zgadza się, to byłyby moje pierwsze wybory. I nie mam wątpliwości, na kogo oddałbym swój głos
.
No ale skoro tacy jak ty są w ich młodzieżówce to może nie jest to partia skazana na porażkę.
-
Naszych? To znaczy? PO? LiD? PSL? Ktoś inny?Przedwcześnie czy nie, moim zdaniem jest za co otwierać szampana. W najgorszym wypadku Lepper wróci, ale człowiek wypije zacny trunek
. Ja obstawiam nowe wybory, a to dla mnie prawdziwa gratka - siły Młodych Demokratów zwierają szeregi, będziemy wspierać naszych! 
No ale nie dziwię ci się ze masz tyle optymizmu. To chyba by były twoje pierwsze wybory na których możesz legalnie za siebie zagłosować. Ja też się cieszyłem na tę myśl kiedy to mi dane było po raz pierwszy zagłosować. No ale wygrał PiS a partia na którą głosowałem też moim zdaniem się nie POpisała. I szczerze powiedziawszy gdybym miał teraz głosować to nie mam zielonego pojęcia na kogo miał bym zagłosować. :?
-
Jak mniemam chodzi ci o Andrzejka? No ja bym się przedwcześnie nie cieszył. Niestety Kaczyńskim zależy na władzy. Może się okazać ze poleciał ale tymczasowo aż do przyschnięcia sprawy. Ewentualnie zostanie szarą eminencja i tak to on będzie podejmował wszystkie decyzje za swoich ministrów z Samoobrony. A koalicja z Samoobroną (i Lepperem w tle) będzie istnieć dalej.Taaak! Polecial! Cieszcie sie i radujcie, bo ten rzad wkrotce upadnie
. -
Uuu, to musi być ciężko z tym u Amerykanów, skoro muszą im przemycać te treści wszędzie, nawet w serialach. To nie jest budowanie patriotyzmu, tylko szerzenie propagandy. A myśmy się śmiali z naszego kapitana Sowy czy innego Borewicza. Brakuje tylko jeszcze kapitana Asa z okrzykiem "przestrzegajcie przepisów BHP".Hm trochę zbaczamy z tematu seriali no ale mam nadzieję że zostanie to wybaczone.
Źle? Hm... chyba lepiej niż u nas. Bo u nas to z patriotyzmem to tak średnio mimo wszystko. A oni na dodatek nie tylko siebie samych (między innymi przez filmy) nauczają patriotyzmu dla Stanów, ale próbują też za pośrednictwem TV uczyć tego patriotyzmu nowych obywateli oraz potencjalnych nowych obywateli (czyli np. nas).
-
Co w tym złego? Może nam się to wydaje śmieszne ale takie teksty uczące patriotyzmu zarówno narodowego lub lokalnego w serialach i filmach to znacznie lepszy pomysł niż proponowane kiedyś przez Giertycha zajęcia z patriotyzmu. Osobiście mi to nie przeszkadza a SCI to jedne z moich ulubionych seriali.Ja oglądąłem ostatnio New York w czwartek i nie wiem, czy to ja miałem takiego pecha, czy tak jest w każdym odcinku :-k . W każdym razie takiego stężenia patosu dawno nie widziałem. Pełno było tekstów w stylu (cytaty jak najbardziej z pamięci): Pilnujesz prawa i porządku w jednym z najpiękniejszych miast tego kraju, powinieneś być dumny; Zabijałem wielu ludzi na obcej ziemi, abyś mógł spać spokojnie i w ogóle wszystko w klimatach łopoczącego sztandaru, flaga na maszt, Irak jest nasz
. -
Tak się tylko zastanawiam, czy to jeszcze będzie "Fantasy...". A może to już SF?Właśnie <bierze defibrylator i reanimuje temat> - czym dla was jest fantasy? Gdzie według was przebiega granica gatunku, jeśli można ją w ogóle wyznaczyć?
Postanowiłem pomóc w dalszej reanimacji.
Jeśli idzie do mnie to SF jest wtedy kiedy mamy do czynienia z twórczym rozwinięciem dotychczasowych osiągnięć naukowych i tym podobnej wiedzy o świecie. Bazując na prawdzie, na czymś co jest, istnieje lub istniało wymyślamy rzeczy nieistniejące ale z punktu widzenia naszej wiedzy być może mogące zaistnieć. Czyli równego rodzaju wizje przyszłości, zaawansowanych technologii i podróży kosmicznych. Jest tylko jeden warunek. Musi być odniesienie do naszej planety. To musi sie dziać na Ziemi lub przy świadomości istnienia Ziemi. Dlatego takie Star Wars to już nie s-f za dużo tam rzeczy co do których nie ma najmniejszych przesłanek ze mogą istnieć lub mogły istnieć. Natomiast jakaś alternatywna historia, częściowo naukowe podejście do tego co by było gdyby to też SF Bo w SF według mnie najważniejsze jest to odniesienie do nauki. Cała reszta to fantastyka. I tu nie ważne czy są Elfy i Krasnoludy czy zamiast nich mamy rycerzy Jedi. Oczywiście to jest taki podstawowy podział który można jeszcze rozdrobnić.
Zaś co do twojego pomysłu i pytania czy to fantasy czy SF. Tak jak mówiłem jeśli chodzi o mnie to zależy tylko i wyłącznie jak bardzo logicznie i w oparciu o naukę uda ci się uzasadnić pochodzenie tych innych ras.
-
Słyszeliście o sensacyjnych, nagranych wykładach Księdza (a może ojca? Ja się pogubiłem...) RydzykaEch szkoda słów dla takich ludzi.
Przecież nie na tym ma polegać Chrześcijaństwo. 
No cóż a to ze podali sobie dłonie z Kaczyńskim to jest tak zwana dyplomacja. Muszą robić dobrą minę do złej gry. Cóż i dobrze im tak bo są siebie warci. Tylko trochę tej naszej Polski szkoda.

-
Ja mówiąc o początkach na placu myślałem o zupełnych podstawach, czyli ruszaniu czy zatrzymywaniu. (...) Głowy nie dam, ale bodaj jeszcze z rok temu trzeba było wyjeździć tylko 20 godzin czy coś, a teraz aż 30. Ciężko więc porównywać kursy robione te x lat temu z tymi obecnymi. Żeby było śmieszniej od nowego roku będą jeszcze inne przepisy, naprawdę dużo rzeczy się zmieni.Cóż jeśli chodzi o mnie to zaczynałem totalnie na zielono i pierwszy raz wsiadłem do samochodu jako kierowca a mimo to i tak wyjechałem na miasto. Oczywiście po uprzednim pół godzinnym wprowadzeniu gdzie co jest i jak sie to w teorii obsługuje. Nie było żadnego placu na starcie dopiero później i to tylko właśnie ten łuk itp.
Co do zmian to akurat ja też miałem wyjeździć 30h (jako jeden z pierwszych bo wtedy to była nowość) a poza tym to faktycznie było bardzo inaczej. Nie było kamer. Na placu było kilka manewrów (obowiązkowy łuk a reszta losowana) i dopiero miasto na którym z manewrów było co najwyżej hamowanie awaryjne (a nie tak jak dziś parkowanie itp.). Czy lepiej jest teraz czy wtedy to nie wiem, choć i tak uważam że powinno być jak w U.S.A. Tam po osiągnięciu odpowiedniego wieku można dostać prawo jazdy tymczasowe uprawniające do jazdy z kimś kto posiada normalne prawo jazdy i jeśli delikwent pod okiem rodzica uzna ze umie jeździć to idzie do ośrodka i po prostu zdaje (lub nie), ale przynajmniej taniej go to wychodzi bo nie płaci za kurs.

-
Zaczynasz jazdy od zabaw na placu - ruszanie, zatrzymywanie, ruszanie, zatrzymywanie i tak w kolko az sie tego nauczysz. Kiedy juz jako tako opanujesz machanie sprzeglem i nie bedzie ci gasl przy kazdym ruszeniu to wyjedziesz na miasto. Tam to jest dopiero dzungla
.Co? Dziwne podejście. Za moich czasów (czyli w sumie nie tak dawno po raptem trzy lata temu) to wyjeżdżało się najpierw na miasto dopiero po jakiś pięciu godzinach kiedy człowiek oswoił się z samochodem jako takim zaczynało się to męczenie na placu. A potem znowu trochę miasta (no ale w porównaniu z początkami to były już znacznie trudniejsze miejsca i objeżdżanie ulubionych „haków” egzaminatorów).
-
A mogę wiedzieć na który wydział konkretnie? Bo wprawdzie to na Wrocku nigdy nie studiowałem niemniej jednak wiem z zaufanych źródeł że na samej politechnice są trzy wydziały na których można studiować infe. Przy czym dwa z nich są tak trudne ze czapki z głów jeśli się dostałeś na któryś z nich i na dodatek będziesz tam zdawał rok po roku.Miastem ktore mam nadzieje mnie przygranie jest Wrocek, zas uczelnia miejscowa Politechnika na kierunku informatyka. -
To chyba powinno pasować właśnie tu.

Ogłoszono siedem nowych cudów świata! Więcej szczegółów TU!
Moim zdaniem to fajna inicjatywa. Szkoda tylko że tych cudów może być tylko siedem bo współcześnie mamy moim skromnym zdaniem trochę więcej wspaniałych światowej klasy zabytków niż tylko siedem.
Cała lista to.
Piramidy. (Pozostałość po starej liście)
Koloseum w Rzymie
Machu Picchu
Chichen Itza
Tadż Mahal
kompleks miejski i świątynny Petra w Jordanii (szczerze powiedziawszy to jako jedyne mi tu nie pasuje, ale to tylko dlatego zę pierwszy raz słyszę o czymś takim)
statua Chrystusa Zbawiciela w Rio de Janeiro
Mi tu jednak czegoś brakuje.
Trochę szkoda jest że na tej liście nie znalazło się więcej Europejskich zabytków np. wieża Eiffla.
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
- Strona 2 z 32


UFO, zjawiska paranormalne, sny
w O nas
Napisano · Raportuj odpowiedź
Wkroczyliśmy na ich terytorium, zaczęliśmy polować na zwierzęta na które i oni polowali. Może nie było między nami a nimi otwartej wojny co najwyżej zwykła konkurencja międzygatunkowa. No ale trudno mi jest uwierzyć ze nie próbowali się stawiać. Że nie bronili terytorium i ze nie polała się przy tej okazji krew.
O a co do tego że nie na temat. Cóż... nie raz nakłaniałem do rozstrzygania tego typu dyskusji w temacie nauki wszelakie no ale cóż nikt nie che. Utarło się ze o kwestiach z dziedziny popularnonaukowych (i nie tylko) mówi się ty czasem w filozofii również jeśli jest jakiś kontekst do religii. Ewentualnie w historii. Chyba nie ma co walczyć z wiatrakami i trzeba pisać tam gdzie dyskusja się rodzi chyba że moderatorzy przyjdą i nas przegonią.
To co teraz będzie? To znaczy ze mój post się już nie liczy skoro zamknięty temat? Oj jaka szkoda... a tak sie starałem.