Skocz do zawartości

lupucupu

Forumowicze
  • Zawartość

    80
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

23 Neutralna

O lupucupu

  • Ranga
    Ork

Sposób kontaktu

  • Strona WWW
    http://
  • ICQ
    0

Informacje profilowe

  • Płeć
    mężczyzna
  • Skąd
    że mi to
  • Zainteresowania
    wszelakie

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    Hitman, Assassin's Creed, Prince of Persia, Kane&Lynch, Fallout, Planescape Torment, Icewind Dale, Wiedźmin, Need for Speed (Porsche, Shift), Lock-On, DCS, Ił-2, Test Drive Unlimited
  • Ulubiony gatunek gier
    Akcja
  • Konfiguracja komputera
    Asus P8P67 Deluxe; Intel I5 2400; 8GB DDR3; EVGA GF 560; 2,4TB disk spejs; Win 8 Pro 64bit
  1. lupucupu

    Take my breath away

    Na początek zachęta: Właśnie ruszyła przedsprzedaż na cudeńko widoczne w powyższym materiale wideo. Twórcy cyfrowej wersji Tomcata dla DCS to studio Heatblur, prosto ze Świnoujścia. Jak większość dodatków do symulatora, tak i ten niestety będzie kosztował niemało (w przedsprzedaży prawie siedemdziesiąt dolców). Na dzień dobry będzie to F-14B, z jedną czy też dwoma kolejnymi wersjami dostępnymi w miarę zbliżania się projektu do opuszczenia stadium wczesnego dostępu. Moduł będzie można pobrać w zimie (21 grudnia 1970 r. miał miejsce pierwszy lot F-14 - ciekawe, ciekawe). Zaskórniaków można pozbyć się w sklepie twórców lub wydawcy. Obecnie lista statków powietrznych, za sterami których możemy zasiąść w DCS wygląda następująco: A-10A Thunderbolt II - uproszczona awionika, dostępny w ramach pakietu Flaming Cliffs 3 lub jako osobny model A-10C Thunderbolt II - pełna awionika, osobny model MiG-29A, MiG-29S - w pakiecie FC3, przy czym od 10.10.2018 z dedykowanym modelem lotu (jako ostatni wyposażony był w uproszczoną fizykę, awionika bez klikalnego kokpitu) Su-27, Su-33 - w pakiecie FC3, lub jako osobne modele. Każda maszyna ma profesjonalny model lotu ale uproszczoną awionikę Su-25 - kolejny egzemplarz z Flaming Cliffs 3 (de facto bezpośredniego następcy Lock On), dostępny również jako osobny zakup F-15C - uproszczone systemy, profesjonalny model lotu - w pakiecie FC3, lub dostępny osobno Su-25T - samolot, którym polatamy za darmo, zaawansowany model lotu, ale uproszczona awionika TF-51D - cywilna wersja Mustanga, również bezpłatna - klikalny kokpit, i duże wyzwanie jak ktoś nie ma dżojstika P-51D - pełnowartościowa (również pełnopłatna), uzbrojona wersja Mustanga. Model bazuje na egzemplarzu z końcówki wojny, front dalekowschodni F-86F - moduł klikalny MiG-15BIS - jak ktoś lubi strzelać do szabel MiG-21BIS - dodatek napisany przez Magnitute 3 LLC (dawne Leatherneck), co ciekawe następnym modelem ich produkcji będzie Christen Eagle II - cywilny dwupłatowiec akrobacyjny (na takim zginął nieodżałowany Marek Szufa) C-101 AvioJet - hiszpański samolot szkolno-bojowy, ma być dostępny w dwóch wersjach wyposażenia Fw-190D9 - kolejny klasyk produkcji Eagle Dynamics, wkrótce doczeka się towarzystwa w postaci Fw-190A8 Bf-109 K4 - jak ktoś ma potrzebę posłuchać rzędowego Deimler-Benza Spitfire Mk IXc - dostępny również w wersji z przyciętymi końcówkami skrzydeł - piękny klasyk Hawk T.1A - brytyjski samolot szkolno bojowy, model produkcji VEAO, śmiem twierdzić, że obecnie najgorzej wykonany samolot w DCS Mirage 2000C - właściwie M.2000C ze względów licencyjnych AV-8B Harrier - maszyna twórców Mirage AJS-37 Viggen - samolot z biegiem wstecznym, model studia Heatblur F-5E Tiger II - MiG-28 ;), moim zdaniem jeden z fajniejszych samolotów do nauki, nie przytłacza ilością systemów, i do tego jest łagodny dla początkujących L-39 (C i ZA) - czeska maszyna szkolno szkolno bojowa w dwóch wersjach F/A-18C - obecnie w fazie wczesnego dostępu, ale zmierza do detronizacji A-10C jak chodzi o zaawansowanie odwzorowanych systemów Jak-52 - cywilny akrobata, wprawdzie nie ma żadnego uzbrojenia, i nie nadaje się nawet do latania bez widoczności, ale daje mnóstwo frajdy Ka-50 - oczywiście nie zapominajmy o pierwszym modelu, który rozpoczął to wszystko UH-1H - helikopter wielozadaniowy, prosta konstrukcja, wymagający model lotu, ale w sam raz do nauki wiropłatów Mi-8MTv2 - transportowa maszyna używana również przez nasze lotnictwo Ufff, dużo tego. Można tym wszystkim latać nad nową, piękną i darmową mapą Kaukazu i okolic, oraz już nie za darmo ale równie pięknie nad Nevadą, Normandią (z roku 1944) i Zatoką Perską. Szykuje się zaś Syria i Falklandy. (grafika ze strony Wydawcy DCS)
  2. lupucupu

    Hitman: Agent 47... Ech...

    Ale kupa! Wybaczcie, właśnie na takie podsumowanie zasługuje, moim zdaniem, najnowsza ekranizacja przygód bohatera naszej ulubionej (prawda?) serii gier. Naturalnie szedłem do kina bez wielkich nadziei, od początku nie nastawiałem się na filmową ucztę, ale nie sądziłem, że przyjdzie mi obejrzeć gorsze badziewie, niż film z T. Olyphantem z 2007 roku. Dialogi są tak drętwe, że można pójść na seans ze stoperami w uszach. Muzyka w ogóle nie zapada w pamięć... Jedynie cover kawałka Jimmiego Hendriksa z trailera zasługuje na odrobinę uwagi. Zaś same sceny akcji... no właśnie - akcji. Napięcia żadnego, losy bohaterów były mi całkowicie obojętne, a główna intryga to taki szajs, że szkoda pisać. Podobało mi się właściwie tylko kilka ujęć, ale co rusz uderzało mnie w tył głowy, że już gdzieś to widziałem (Matrix, Transporter, dowolny film o J. Bondzie(!)). Naprawdę, mimo szczerych chęci nie znajduję prawie nic, co by pozwoliło na spojrzenie na ten film (?) łaskawszym okiem. Uff... Wystarczy. Oglądajcie na własne ryzyko Zdrówko!
  3. lupucupu

    Się dzieje

    Miałem cichą nadzieję, że będzie mi dane podzielić się wrażeniami z DCS 2, na który wszyscy grający w powyższe czekają od zarania dziejów. Niestety poczekamy jeszcze trochę, albo i dłużej. Za to od ostatniego mojego wpisu pojawiły się 4 (słownie: cztery) nowe samoloty, za sterami których możemy zająć miejsce aby dzielnie stawić czoła przeciwnościom, na początek systemom i aerodynamice, a z nabywaniem doświadczenia - również przeciwnikom. Nawet żywym, w multiplayerze. Nie będzie przesadnie chronologicznie, ale na początku grudnia usłyszeliśmy ryk Daimlera 605 pod "maską" Bf 109 K-4 (ostatniej seryjnej edycji tego samolotu produkowanej w hitlerowskich Niemczech). Powstało niewiele sztuk, w dodatku gdy były względnie gotowe do walki, niebo nad Rzeszą i tak pełne było alianckich bombowców eskortowanych przez chmary Mustangów czy Thunderboltów. Jakkolwiek, to właśnie tę wersję Eagle Dynamics postanowiło oddać w ręce wirtualnych pilotów. Maszyna jest szybka, potężnie uzbrojona - działko 30 mm może zrobić kuku nawet współczesnym konstrukcjom - i piekielnie trudna w pilotażu, zwłaszcza dla niedoświadczonych pilotów. Szczególnie w fazie startu i lądowania charakterystyczne zachowanie samolotu doprowadzało do licznych wypadków, w których zresztą Niemcy stracili więcej maszyn i pilotów niż podczas walki z przeciwnikami. Do tego wąski rozstaw kół podwozia głównego, ciasna kabina, i marna widoczność powodują, że nawet kołowanie Kurfürstem jest doświadczeniem na długo pozostającym w pamięci. Następne dwie maszyny to szkolno-bojowe samoloty NATOwskie. BAE Hawk T1A - napisany przez VEAO Simulations, oraz Casa C-101 Aviojet, którego autorami są panowie (i panie?) z AvioDev, prosto ze słonecznej Hiszpanii. O ile Hawka z pewnością mnóstwo ludzi kojarzy choćby z pokazów lotniczych, gdzie występują Brytyjskie Czerwone Strzały, lub Fińskie Nocne Jastrzębie, to Casa jest dosyć "niszową" maszyną. Właściwie zetknąłem się z tym samolotem dopiero dzięki jego zapowiedzi na forum DCS (i jak się okazało, na pokazach w Radomiu, gdzie występowała hiszpańska grupa Patrulla Águila). Póki co oba moduły dostępne są jako płatne bety, do tego pozbawione zaawansowanego modelu lotu. Oczywiście nie oznacza to, że "prowadzą się" tak samo, ale brakuje im jeszcze trochę indywidualnego charakteru, i smaczków, które tak dobrze czuć gdy siedzi się za wirtualnymi sterami np. F-86. Kokpit C-101 Hawk T1A Mała ciekawostka - o ile Hawk ma możliwość działania jako maszyna bojowa, tak aktualnie dostępna Casa jest samolotem tylko i wyłącznie szkolnym. Gdy twórcy uporają się z tą wersją, wszyscy posiadacze licencji otrzymają również C-101CC, czyli samolot bojowy, z innym silnikiem i awioniką, przeznaczony do atakowania celów naziemnych. Będziemy więc mieli dwa w cenie jednego. I wreszcie ostatni bohater dnia dzisiejszego. MiG-15bis, produkowany również u nas jako Lim-2, w Mielcu na licencji przekazanej przez naszych ówczesnych opiekunów. Przyznam, że nie mogłem się doczekać. Jest teraz czym walczyć z F-86. Brakuje jeszcze tylko odpowiedniego teatru działań, i można by toczyć wojnę w Korei. Aby tradycji stało się zadość MiG jest betą, szczęśliwie właściwie wszystkie systemy działają jak należy, i pewnie wymaga tylko niewielkich szlifów, dodania standardowych misji treningowych, czy chociaż skromnej kampanii - jak to u Belsimteka. W kokpicie jest ciasno, przełączniki są trudno dostępne, a do tego łatwo się pogubić, i np. tak poprzekręcać sobie kurki odpowiedzialne za instalację tlenową, że się poddusimy w trakcie wykonywania zadania W to mi graj! W celach eksterminacyjnych inżynierowie Mikojana-Gurewicza oddali do dyspozycji dwa działka 23mm i jedno 37mm. Jedno celne trafienie i mamy wroga z głowy, niestety amunicji jest zatrważająco mało - po 80 nabojów 23mm i tylko 40 nabojów 37mm. Trzeba się bardzo pilnować, i spust wciskać gdy mamy 100% pewności, że trafimy. Pod skrzydła można wziąć bomby, ale ze względu na brak specjalistycznej awioniki, nie jest to przesadnie skuteczna forma walki w tym samolocie. Z MiGaczem warto się bliżej zapoznać, choćby ze względu na jego miejsce w historii polskiego lotnictwa. Świetny bajer - kamera przy celowniku, z filmem 16mm, w dodatku kiepskiej jakości Z pozostałych ogłoszeń parafialnych: Następny samolot, który wytoczy z hangaru Eagle Dynamics to będzie L-39 Albatros, w dwóch wersjach. W związku z tym projekt grupy Virtual Patriots został zamknięty - mieli w planach tą samą maszynę - niestety się rypło. Do wirtualnych Latających Legend dołączy wkrótce P-47D. Będziemy mięli więc dwóch na dwóch, i być może Rzesza straci trochę przewagę ED pracuje też nad mamapmi - Cieśniny Ormuz, oraz Newadą, nad którą prace ciągną się od wydania A-10. Nius wieczoru zaś to oficjalna zapowiedź twórców MiG-21bis, mówiąca o pracach nad F-14 (wersje A/A+ i B). Biorąc pod uwagę jakość Ołówka, myślę, że czekać warto. Jakkolwiek podejrzewam, że polatać Kocurem będzie można dopiero w przyszłym roku. A jak wiemy, jeszcze wszystko może się zdarzyć Zdrówko!
  4. 1. Proponuję tekst zacząć od "Spoiler alert" Choć z drugiej strony fabuła jest tak mało odkrywcza, że można to zignorować. 2. Coś z innej perspektywy: Neo wreszcie dostaje bęcki od agenta Johnsona. Nawet gra aktorska nie odbiega od tej sprzed 11 lat. Kilka scen jest tak bardzo "gdzieś-to-już-widziałem", że nie byłem pewien, czy oglądam to za co zapłaciłem. 3. Wrażenia z filmu pozytywne
  5. lupucupu

    IL2 Sturmovik:Battle for Stalingrad-wrażenia

    Bardzo zachęcająca zajawka. Biję się z myślami, czy nie poczekać na zmianę dystrybucji podobną do ROF czy jednak szarpnąć się na to co już jest do wzięcia. Przy czym korci mnie wersja z dwiema dodatkowymi maszynami. Na szczęście jest Bf 109 do DCS, więc zanim zgromadzę środki, to będzie co robić
  6. lupucupu

    Ołówek

    W końcu jest. Zrodził się w bólach, w bardzo krótkim czasie, i w dodatku przez chwilę istniało niebezpieczeństwo, że nie pojawi się w ogóle. MiG-21bis od Leatherneck Simulations, pierwszy prawdziwie niezależny dodatek do Digital Combat Simulator. Bo nie oszukujmy się, Belsimtek jest takim samym third party jak Dacia u Renault. Historia tego modułu jest dosyć zawiła i zaczyna się dobrych kilka lat temu, kiedy to jeden z twórców modów do Flaming Cliffs 2 postanowił swój produkt rozwinąć i zacząć na swoim hobby zarabiać. Swoją drogą, jeśli ktoś chce sprawdzić jak działa, i wygląda protoplasta DCS: MiG-21bis, to może sobie pobrać stosowny plik stąd. Potrzeba jedynie licencji na LockOn oraz Flaming Cliffs 2. Udana kampania na jednym z crowdfundingowych portali pozwoliła na ?uruchomienie produkcji? pełnoklikalnego (ale potworek mi wyszedł) dodatku. W 2012 r. pojawiły się pierwsze oficjalne zapowiedzi, i już wszyscy zacierali ręce, że wkrótce będzie można pofrunąć w doskonale odwzorowanym naddźwiękowcu. Los okazał się niezbyt łaskawy, i przed samą premierą pomysłodawca projektu ogłosił jego zamknięcie. Na szczęście pozostali członkowie drużyny dogadali się z nim, przejęli licencję i praktycznie w ciągu roku niemal od zera napisali to czym możemy dzisiaj pomykać nad Kaukazem. A muszę przyznać, że oczęta nieco mi z orbit wylazły gdy pierwszy raz zasiadłem w wirtualnym kokpicie Bałałajki (tak w kraju pochodzenia piloci nazwali MiGa). Wygląda na to, że chłopcy z Leatherneck wycisnęli z silnika DCS wszystkie soki, bo w tym momencie ich samolot to najładniej wyglądający moduł. Zarówno z zewnątrz, jak i w środku nie ma się po prostu do czego przyczepić. Policzyli chyba wszystkie nity, jakimi były zszywane poszczególne panele poszycia maszyny. Każde wybrzuszenie i klapka zostały dokładnie wymodelowane. Miód dla oczu. Numery seryjne na szybach! To się nazywa dbałość o szczegóły. W kabinie również można siedzieć i podziwiać kunszt grafików godzinami. Widać, że samolot przeszedł nie jedno, i swoje odsłużył. Oczywiście cała ta graficzna uczta nie pozostała bez konsekwencji. DCS sam w sobie nie należy do najlepiej zoptymalizowanych programów, a wrzućmy do tego jeszcze tak szczegółowy model i nawet najmocniejsze komputery dostawały potężnej czkawki. Szczęśliwie dwie łatki później twórcy istotnie ograniczyli wagę niektórych tekstur czy też skomplikowanie brył tworzących samolot, wreszcie nasze kalkulatory odetchnęły. Co ciekawe udało się tę operację przeprowadzić bez dostrzegalnego ubytku w jakości graficznej dwudzieskijedynki. Z modułem dostajemy instrukcję, trening, kilka szybkich misji, trochę misji pojedynczych i kampanię. Przyznam, że z braku czasu nie zagłębiłem się w rozgrywanie tychże, póki co uczę się obsługi samolotu. A tu akurat jest co robić. Prawdziwy wzorzec bohatera tego wpisu został opracowany w ZSRR w latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku, zaś wersja którą odwzorowali panowie z Leatherneck pochodzi bodajże z 1971 i jest to czwarta generacja ołówka. Nie uświadczymy tu wspomagających pilota komputerów. Większość systemów ułatwiających prowadzenie walki została wykonana za pomocą młotka i kowadła Stąd milion przełączników w kabinie, które w dodatku nie są przesadnie logicznie rozmieszczone. Sprawy nie ułatwia fakt, że nie znam rosyjskiego, a tipsy wyświetlają się właśnie w tym języku (chyba nie obejdzie się bez reinstalacji całego DCSa). Niby można ustawić angielski kokpit, ale? takie rozwiązania nie są dla twardzieli. Szczęśliwie procedura uruchomienia silnika nie jest aż tak skomplikowana i po uważnej lekturze instrukcji można ją od biedy zapamiętać. Warto pamiętać, że zadaniem MiGa-21 było przechwytywanie nadlatujących natowskich samolotów, więc od momentu dostrzeżenia zagrożenia do oderwania się eskadry tych niemalże rakiet od ziemi powinno upłynąć jak najmniej czasu. Podstawowe uruchomienie i przygotowanie maszyny do startu odbywa się błyskawicznie. Resztę systemów można włączyć sobie już w powietrzu. Zwłaszcza, że np. tak istotne urządzenie jak radar do pracy potrzebuje chłodzenia. Alkoholem, który się w związku z tym zużywa, więc najbezpieczniej jest przełączyć sprzęt w tryb czuwania, dać mu jakieś pięć minut na rozgrzanie i kalibrację, a następnie włączać dopiero gdy mamy pewność, że uda się nam namierzyć jakiś cel. Chłodziwa starcza na ok. 20 minut ciągłej pracy, dlatego trzeba korzystać z niego z rozmysłem. Ponieważ jest to radar starego typu, to walka z współczesnymi samolotami często jest skazana na porażkę, bo już z daleka przeciwnicy wiedzą, że ich namierzamy, a do tego mają do dyspozycji naprawdę skuteczne urządzenia zakłócające sygnał. Jak pisałem wcześniej, rozwaga! Choć z przykrością muszę stwierdzić, że nie udało mi się wygrać jeszcze ani jednego pojedynku powietrznego Za atakowanie celów naziemnych się nawet nie zabieram. Oczywiście samolot ma taką możliwość, i środki, ale jego własności lotne wymagają sporego doświadczenia i obycia z maszyną. Właśnie? specyfika lotu tym cudem to bardzo interesujące zagadnienie. Nie jest to samolot przeznaczony do walki w zwarciu. Jako jego pilot mamy za zadanie czym prędzej wznieść się na stosowny pułap, namierzyć wroga, posłać mu prezenty, i wrócić do bazy. W związku z tym nie mamy do dyspozycji zbyt wiele paliwa, silnik nie jest mistrzem ecodrivingu, a do tego mała powierzchnia nośna narzuca wysokie prędkości nawet w tak newralgicznych momentach jak start i lądowanie. O ile jeszcze do odrywania się od ziemi z wysoką prędkością się jakoś przyzwyczaiłem, to już przyziemienie z 360 km/h na liczniku zawsze powoduje wyjątkowe doznania. Z takimi prędkościami całkiem szeroki pas startowy wydaje się być wąski jak most linowy w Andach. Oczywiście piszę o samolocie bez podwieszeń. Gdy zaopatrzymy się w jakieś uzbrojenie, to często może się okazać, że nie starczy nam drogi rozbiegowej. Dlatego przewidziano rakietowe wspomagacze, które w stosownym momencie załączają się automatycznie i dają nam dodatkowego kopa. Swoją drogą, nasi piloci lądowali z takimi prędkościami na DOLach (Drogowych Odcinkach Lotniskowych), to dopiero jest frajda. Youtube Video -> Oryginalne wideo Wyjątek z filmu "Na niebie i na ziemi" (1973) Tumański R-25, czyli serce naszego pupila, to silnik turboodrzutowy z dwustopniowym dopalaczem. Tak szybkiej maszyny w standardzie DCS (wszystko klikane, i takie tam) jeszcze nie było. Lot na 10000 m to dosłownie mgnienie oka, a prędkość dźwięku osiąga przerażająco szybko. Po prostu potwór! Przy okazji warto uważać na zbyt gwałtowne manewry. Przekroczenie pewnych wartości przeciążeń lub wprowadzenie samolotu w korkociąg może skutkować zdławieniem silnika i potrzebą jego awaryjnego uruchomienia. Jest to oczywiście do zrobienia, ale warto mieć wtedy zapas wysokości W przeciwnym razie zostaje katapulta i smutny widok rozbijającego się klasyka. Ogólnie jestem zachwycony tym modułem. Wymaga dużo nauki, nie jest tani (prawie 50$), ale wreszcie można zobaczyć z bliska i sprawdzić na czym latali nasi piloci przez ponad 40 lat. W końcu ostatni MiG-21 polskiego lotnictwa został odesłany na emeryturę dopiero w 2003 roku. Trochę lektury: MiG-21 oczami polskich pilotów tego samolotu: http://www.flyshark....liki/merlin.htm http://www.unicat.webd.pl/opis_bis.htm Raport z oceny przydatności bojowej uprowadzonego przez MOSAD w 1967 r. irackiego MiGa-21 http://www2.gwu.edu/...s/area51_50.PDF
  7. lupucupu

    Trainz: A New Fail

    To chyba bolączka tego typu "niszowych" projektów. Kupiłem sobie kiedyś w taniej serii chyba nawet ze dwa Trainzy, ale gdy po instalacji zaczęły się aktualizować, to od zakupu do możliwości pogrania minęło chyba ze dwa tygodnie. Interesująca notka
  8. lupucupu

    DLC Rocksmith 2014

    Będą działały, ale trzeba posiadać licencję na pierwszego Rockmith. Nie trzeba nawet instalować, wystarczy sama licencja. Niestety nie próbowałem kupować piosenek przez zakupem starego RS więc nie mam doświadczenia w tej materii. Plus zaś jest taki, że jak już się szarpniesz na tę licencję, to większość kawałków ze staruszka przejdzie Ci automatycznie do RS2014, więc na dzień dobry dostaniesz kilkadziesiąt fajnych utworów.
  9. lupucupu

    Od przybytku głowa nie boli...

    Niestety mam podobny problem z czasem. Szturmowikiem interesuję się od dawna, ale chyba nie wygospodaruję miejsca na spróbowanie. Ale przyznam, że DCS rozbestwia, jak chodzi o odwzorowanie systemów maszyn i trochę boję się "cofać" do mniej szczegółowo zaimplementowanej awioniki. ROF leży na dysku nie ruszany od dawna, więc tylko DCS od wielkiego dzwonu sobie uruchamiam. A blog jest przecież z rzadka pisany Jak już te wszystkie bety wejdą w stan "normalny", to spróbuję się przyjrzeć im bliżej.
  10. lupucupu

    Od przybytku głowa nie boli...

    ...ale portfel może dosyć istotnie opustoszeć. Był spokój, były wakacje, było cicho. A tu nagle okazało się, że można sobie kupić do DCSa (tak, tak, o niczym innym nie mam zamiaru tutaj truć) dwa nowe samolociki od ręki, a także trzeci z nieco późniejszym dostępem. Oczywiście wszystkie z serii Fruwające Legendy, czyli znów mamy do czynienia z klasykami nad Gruzją. Tym razem już polatać możemy F-86F-35, czyli wersją z poprawionymi osiągami dzięki zmienionej konstrukcji skrzydła oraz zainstalowaniu mocniejszego silnika. Razem z nim dostajemy przeciwnika w postaci MiG-15bis, do którego możemy pruć z sześciu pokładowych karabinów lub wczesnych AIMów [GAR-8]. Wprawdzie "Fagot" póki co cierpi na kompleks boga i trochę trudno go zestrzelić, ale wygląda imponująco i prawdopodobnie wkrótce będzie można zasiąść za jego sterami. Koreańskiego weterana przygotowało studio Belsimtek. Myślę więc, że nie ma powodów do niepokoju co do jakości tego dodatku. Oczywiście wzorem poprzednich wypustów - Sabre jest aktualnie w stadium beta, i jeśli ktoś nie chce się irytować małymi błędami lub nie wszystkimi systemami działającymi - proponuję wstrzymać się z kupnem. Kolejną maszyną do oblatania jest Fw-190 D-9, wreszcie godny konkurent dla Mustanga. Długonosa Dora to końcowe stadium rozwojowe drugowojennych myśliwców Focke-Wulf (pomijając modele Ta), które w celu ulepszenia osiągów na dużych wysokościach zostały wyposażone w silniki rzędowe - w przeciwieństwie do gwiazdowych, będących sercem poprzednich wersji. Swoją drogą, myślałem, że opanowawszy start i lądowanie w Mustangu, przesiadka do kokpitu Dory będzie formalnością. Och, w jakim byłem błędzie. O ile obsługa systemów i dostęp do poszczególnych manipulatorów jest wzorem ergonomii, to operowanie maszyną na stojance czy wreszcie oderwanie się od ziemi wymaga praktycznie nauki od zera. A do tego potężny nos, który jeszcze bardziej zasłania widok do przodu niż w P-51. Trzeba natomiast przyznać, że przejrzystość wskaźników i ogólne rozplanowanie kokpitu to coś pięknego. Nie znam języka niemieckiego zbyt dobrze, ale nie mam najmniejszych problemów z odczytem potrzebnych w danym momencie wartości parametrów lotu, stanu amunicji czy stanu silnika. Szacunek dla projektantów. Trzecią maszyną spod szyldu Flying Legends jest Bf 109 K-4. Akurat tego się nie spodziewałem zupełnie. Właśnie dzisiaj ruszyła przedsprzedaż z możliwością pobrania bety (a jakże!) w okolicach listopada. Czyli jeszcze dziś nie polatamy, ale w perspektywie jakichś trzech miesięcy jak najbardziej. Fw i Bf są produkcji Eagle Dynamics, czyli głównych twórców DCS. Nawiązując do Messerschmitta warto wspomnieć losy planowanego DCS: WW II 1944, otóż główny pomysłodawca nie wywiązywał się za bardzo ze składanych obietnic i został odsunięty od projektu. Zaś prace nad nim w całości przejęło studio Eagle Dynamics. Większość programistów przeszła pod ich skrzydła, i teraz ten dodatek powstaje jako moduł do DCS: World. Pojawią się więc najpewniej obiecane wcześniej samoloty (zapowiedziany właśnie Bf, później P-47, Spitfire i Me.262), a następnie mapa Normanii oraz jakieś kampanie. Nie przypuszczam, by to wszystko miało się pojawić tuż tuż, ale hangary będą się sukcesywnie wypełniać interesującymi maszynami. Ciekawe jak w obliczu tego rysuje się przyszłość współczesnych maszyn? Mam tu na myśli głównie F/A-18C, nad którym ED pracuje już zapewne od kilku dobrych lat, a tu przejęcie zobowiązań zewnętrznego twórcy sprawiło, że pewnie prace opóźnią się jeszcze bardziej. Coraz większymi krokami zbliża się oficjalna premiera MiG-21bis, dodatku, którego historia o mały włos nie zakończyła by się spektakularną kraksą, gdy z powodów nieporozumień na tle finansowym inicjator projektu zapowiedział jego zamknięcie. Szczęśliwie pozostała część ekipy przejęła prace nad samolotem i niedawno pierwsze kopie promocyjne zostały przekazane recenzentom. Pierwsze opinie są bardzo pozytywne, więc myślę, że można czekać z rozpalonem licem. Ponadto już teraz można sobie pooglądać model zewnętrzny, który został zaimportowany do symulatora (wersja 1.2.10). Zdaje się, że na początku paźdzniernika my, zwykli cywile, będziemy mogli zasiąść w przepięknej kabinie używanego przecież również w naszym lotnictwie samolotu. Mała ciekawostka związana z Fishbedem. Leatherneck Simulations, czyli studio produkujące wspomnianego MiGa jest zarejestrowane w Polsce... Oprócz wymienionych wyżej modułów na horyzoncie majączą dodatki kilku innych producentów, z czego najbliżej premiery wydaje się być BAE Hawk, maszyna używana między innymi przez brytyjskie Czerwone Strzały. Akurat tym dodatkiem zajmuje się VEAO. Ponadto dosyć zaawansowany postęp prezentują twórcy hiszpańskiego C-101 Aviojeta i grupa zajmująca się L-39 Albatrosem. Akurat te trzy samoloty to sprzęt szkolno-bojowy, więc adrenalina raczej nie skoczy, ale tak czy siak, zapowiada się wysyp interesujących dodatków.
  11. lupucupu

    Imię Róży

    Aż popędzę do księgarni i zakupię tę uaktualnioną wersję. Również film obejrzałem przed przeczytaniem książki, pamiętam, że dziecięciem będąc niewiele z niego rozumiałem, ale zrobił na mnie ogromne wrażenie. Jak dotąd jedyna książka, którą w życiu przeczytałem więcej niż raz to było Solaris, Imię Róży będzie kolejną
  12. lupucupu

    1.2.8

    Pomimo kryzysu w wiadomej części świata gospodarka jeszcze jakoś się trzyma, w tym również moje ulubione studio Eagle Dynamics. Ponieważ chłopcy nie chcą żeby ludzie przestali kupować ich produkty, to od czasu do czasu je uaktualniają. Z różnym skutkiem. Tym razem zmiany są dosyć istotne, a niektóre z nich nawet zauważalne. W związku z tym, że ED to dosyć małe studio i nie mają zasobów (w tym finansowych), które można przeznaczyć na szczegółowe beta testy postanowili, że testerami mogą zostać wszyscy chętni. Ja, Ty, On, Ona, Ono, My, Wy, Oni. Wystarczy zarejestrować się na stronie DCS, pobrać wersję stabilną, zainstalować, następnie dociągnąć instalator bety, zainstalować (a jakże - na szczęście instalka kopiuje większość plików z wersji stabilnej z dysku lokalnego, a dociąga tylko pliki uaktualniające do wyższego numeru). Tym oto sposobem poświęcamy nasz cenny disk spejs oraz czas na ulepszenie i tak już niemal doskonałego produktu . Jakie ciekawostki programiści zafundowali nam tym razem? Zacznę od ficzerów dostępnych w ramach licencji darmowej: Pojawił się drugi samolot dostępny za darmo, oto TF-51D - Mustang pozbawiony cech bojowych, z wywalonym uzbrojeniem i kadłubowym zbiornikiem paliwa (w jego miejsce wstawiono dodatkowy fotel, niestety nie można zabrać pasażera). Z trójwymiarowym kokpitem, w pełni interaktywnymi systemami oraz zaawansowanym modelem lotu. Jak chcecie się przekonać co to znaczy siedzieć za dwunastoma cylindrami Merlina, lepszego rozwiązania nie znajdziecie. Jako że jest to beta (słowo klucz do wszystkich współcześnie wydawanych programów, których nie chciało się twórcom kończyć o czasie ), kilka rzeczy jest do poprawki. Mianowicie nie działa oświetlenie zewnętrzne i nie można zainstalować smugaczy - podstawowego akcesorium w akrobacji lotniczej, a zapewne do tego właśnie będzie wykorzystywany ten moduł. Innych grzeszków nie znalazłem, ogólnie - warto. Kolejna istotna zmiana - Su-25T doczekał się aktualizacji kabiny. W końcu można się porozglądać po pięknie wymodelowanym 3D. Strasznie tam ciasno, ale wrażenia wizualne pierwszorzędne. Wreszcie ostatni z zauważalnych ficzerów, za które nie trzeba dopłacać - obsługa Oculus Rift. Nie posiadam tego wynalazku (jeszcze), ale słuszną linię obrali wydawcy. Myślę, że jeśli chodzi o symulatory, to kolejnym krokiem by wirtualne latanie stało się bliższe rzeczywistości jest zdobycie licencji pilota. Szkoda, że z tym zbiegła się zmiana właściciela OR, trochę przeraża mnie perspektywa otrzymania powiadomienia, że koleżanka zmieniła status gdy będę robił uniki przed zbliżającym się pociskiem ziemia powietrze. W płatnych elementach pojawiły się równie interesujące aktualizacje. Su-33 podobnie jak dwudzieska piątka dostał trójwymiarowy kokpit. Wygląda obłędnie. Aż szkoda zmieniać maszynę, jak już się "posiedzi" trochę w środku. UH-1H w końcu może przenosić ładunki podwieszane. Nie udało mi się jeszcze zgłębić tematu, ale rzekomo jest i działa. Tym samym po krótkiej bytności w grupie produktów ukończonych Huey znowu otrzymał dopisek beta Na koniec dająca najwięcej wrażeń zmiana - F-15 wreszcie zachowuje się jak samolot. Zaawansowany Model Lotu napisany przez Belsimtek (tak, tak to ci od helikopterów - aktualnie mają w przygotowaniu F-86 Sabre(!) i AH-1G) diametralnie zmienia wrażenia płynące z operowaniem tą maszyną. Oczywiście trzeba teraz poświęcić znacznie więcej uwagi, żeby utrzymać się na kursie, tankowanie w powietrzu zapewne stanie się wyczynem godnym najlepszych asów, a samo lądowanie to nie lada wyzwanie, ze względu na wąski rozstaw goleni i sporą prędkość przy przyziemieniu. Adrenalinka skacze wyraźine nawet przy podstawowych manewrach. Przy okazji - kto by pomyślał, że taka kupa żelastwa może być tak zwrotna. Ciekawe jak o obecnym modelu lotu wypowiedzieliby się ludzie, którzy latają eFami w rzeczywistości. Naturalnie oprócz tych wizualno-namacalnych zmian poawiło się mnóstwo innych, których listę twórcy zamieścili na forum DCS. Warto się z nimi zapoznać i zasiąść za sterami "Żaby" albo Mustanga.
  13. Właśnie tak Dodatkowo, zaglądając na DLC pierwszego RSa możesz zakupić sobie wszystko co tam jest do wyboru, i bez potrzeby instalacji staruszka owe kawałki będą działać z edycją 2014. A jest cała masa świetnych utworów. Moim zdaniem ciekawszy wybór niż do RS2014.
  14. To jest kwestia licencji. Niestety wytwórnie muzyczne sobie liczą. Czyli żeby w nowym wydaniu mieć kawałki ze starego, trzeba posiadać licencję na pierwszą wersję, plus narzędzie importu (które kosztuje 10 ojro). Za to nie trzeba nawet starocia instalować, wszystkie kawałki pobierają się z neta. A dodatkowo wszystkie DLC, wydane do podstawki działają z R2014.
  15. lupucupu

    Cyfrowy Symulator Bojowy: Świat

    Licencję A-10 możesz zaimportować do Worlda i będziesz miał działający moduł, z wszystkimi ulepszeniami, które ED wprowadziło od czasu migracji do tegoż. Ka-50 też, jeśli masz wersję 2. Swoją drogą na Steam właśnie jest promocja na wszystkie moduły, więc można coś tam wytrzasnąć fajnego: http://store.steampowered.com/app/223750/
×