Skocz do zawartości

niko14

Forumowicze
  • Zawartość

    1379
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Posty napisane przez niko14


  1. Ja tu się raczej staję lurkerem ;] Zawsze to wygląda tak, że nawet jak wpadam na jakiś interesujący temat i klikam 'odpowiedz' to gdy sobie wyobrażam, że zużyję na to pół godziny po czym ktoś odpisze 'no dobrze, ale to kwestia gustu' to mi się odechciewa ;)

    Zresztą trzeba zrobić trochę miejsca dla młodych <khe, khe> [poprawia pled].

    To chyba będzie drugi raz w historii, o ile mnie pamięć nie zawodzi, zgadzam się z Tobą :) Człowiek się wysila, chce wszechstronnie pokazać zagadnienie do dyskusji, a nikt nie podejmuje dalszej polemiki, albo wprost kwituje, że to kwestia gustu... Krew zalewa i wchodzić na forum się odechciewa. Może ludzie stali się bardziej leniwi i nie chcą odpisywać na posty pół godzina, a czasem nawet godzinę? Sam pamiętam swoje posty na 6 stron A4, a to nie była rzadkość. O tempora, o mores...

    Nie wciągnęło mnie. Nie mam czasu, żeby przesiadywać na kolejnym forum i śledzić zagrywki polityczne. Owszem, potencjał gra ma spory, ale przy odpowiednich inwestycjach czasowych.

    Sam czuję się lekko uzależniony ;) Ta gra potrafi pochłonąć cały czas jakim człowiek dysponuje. Jednak ciekawe czasy nastały w erepublik, III wojna światowa, upadła Kanada, USA niedługo też padnie, a sojusz wojskowy PEACE - jak sama nazwa wskazuje jest agresorem i niedługo zapuka do wrót ePolski ;)

    Też? Teraz to Ty pojawiasz się i znikasz, a ja jestem w zasadzie regularnie, nie licząc weekendów. No i czemu nie wspomniałeś o swoich teoriach spiskowych? tongue.gif

    Poza tym jakoś dziwnie. Nikoś, a jednak nie Nikoś. Żadnych teorii spiskowych w zanadrzu. Albo się zestarzałeś, albo... ;)

    Jakich teorii spiskowych? Nie rozumiem o czym mówicie... ;) Przecież każdy wie, że jest KWA, a Chimek jest masonem, cyklista i kebabożercą :P

    For goat's sake! Nie Matys, jeno Kagex. Mylisz ludzi, najwyraźniej ten wredny Niemiec (Alzheimer) zakolegował się z Tobą.

    Myslałem o Kageksie, a napisałem Matys... Cóż Alzheimer nie boli, tylko nogi trochę wieczorami...

    CYTAT("TeBeG" z prison breaka :P)
    Ja też pamiętam mości Fraga. Łoił mnie w snookera równo. Z Nikosiem tez musiałem grywac, bo do tej pory pamiętam "rozbicie a'la nikoś" ;P A sam Fragu się logował na wp jeszcze jakiś czas temu, ale teraz jakiś update był, i już go w znajomych nie mam, a że w nicku miał ajkieś dziwne symbole, znaleźc go nie mogę ;)

    Rozbicie a'la nikoś? Czekaj, czekaj kojarzę powoli... to było boczną bandę, potem tylną, a potem rozbijałem? Czy Alz znowu mnie dopadł? Free_frag wymiatał w snookera jak nikt, ale dobrze było pograć ;)

    Teraz wracamy do bieżącego tematu... :) Sens pisania zawsze był jednak w tych cytowaniach, a tylko dla przyzwoitości i żeby modki się nie czepiały pisałem na temat, przecież każdy najpierw przegląda posty pod tym kontem - czy został gdzieś zacytowany, dopiero potem czyta czasami resztę ;)

    Temat obowiązujący to niby ten o samodzielności? Acha... Ten tego, już czwarty rok od października będę studiował, z dala od rodziców. Cóż to dobry sposób na wydoroślenie. Sam musisz się martwić o opłaty, o to aby sobie neta podłączyć, o bycie w mieszkaniu jak sprawdzają liczniki, o to, abyś miał coś w lodówce, abyś sobie coś ugotował. Niczego tak człowieka nie uczy jak potrzeba i studia ;) Po pierwszym roku jedzenia byle czego, zapiekanek, hamburgerów, kebabów i innego szybkiego jedzenia na mieście tudzież w domu, człowiek zatęskni za kartofelkiem/ziemniaczkiem/pyrką (nie dyskryminujemy niko-go ;)) DO tego warzywo to jest tanie i można je podać na dziesiątki sposobów. Mam obecnie po tych trzech latach nauki - trzy dania popisowe - znak firmowy. Pierwsze - właśnie ziemniaki w ziołach z piekarnika z sosem czosnkowym - danie za 5 zł dla dwojga, chyba że zaszalejesz i wtedy + świeczki i wino, wówczas 20 zł :) Ukochana zachwycona, danie pyszne i wyglądające jak z drogiej knajpy ;) Drugie danie popisowe - spaghetti. Cena dla posiłek dla dwojga na obiad, a nawet kolację - 12 zł. Trzecie danie - to pizza a'la PizzaHut - pyszna, chrupiąca, na cienkim cieście ręcznie wyrabianym przez szefa kuchni, choć to dość droga sprawa - dawno nei robiłem, ale koszt jej zrobienie to ok 15-20 zł. Jak będę miał kiedyś wenę i będą chętni to może napiszę przepisy :P Dobra coś o jedzeniu za bardzo się rozpisałem... Ogólnie studia... Mówię do młodszych - spróbujecie wielu rzeczy, które są nielegalne, niemoralne albo tuczące, więc have fun :P

    :bigsmurf: (będę wstawiał póki nie powróci ta emota)

    -----------

    niko14


  2. Purysta się znalazł :) W takim razie proszę używać tylko odróżniać tak jak to czyni kodeks cywilny terminy: przedsiębiorca, przedsiębiorstwo, firma. Można tak bez końca. Czasami definicje legalne znajdujące się w tekstach aktów normatywnych są bardzo zabawne i trzeba dłuższej chwili, aby zrozumieć - co "poeta" miał na myśli :) Dyrektywa nadawania wyrazom takiego znaczenia jakie posiadają w języku potocznym często nie jest respektowana, choć trzeba przyznać, że czasem niemożliwa do zastosowania. Wracając do GP - stać ich na więcej i powinni jednak używać właściwego języka prawnego i prawniczego.


  3. wedlug mnie w stacjach komecyjnych powinien byc blog reklam, powiedzmy 2-godzinny a potem spokoj. Jestem jednak realista i nie wierze ze stacje komercyjne zrezygnuja z duzych wplat z reklam w porze najwiekszej ogladalnosci. Jestesmy skazani na ogladanie "prawie" madrych reklam na polsacie, tvn i innych.

    Jasne, do tego o 4.00 nad ranem do 6.00, bo wtedy śpię. Wówczas nie musiałbym słuchać żadnych reklam. Ludzie, skąd się takie pomysły biorą? Przecież reklama ma trafić do odbiorcy, a nie zostać tylko wyemitowana. Moim marzeniem jest to, aby reklamy nie były idiotyczne, że proszek znana_firma jest lepszy od zwykłego proszku do prania, a biel od 20 lat jest coraz bielsza. Jaka jest granica bieli? Chyba tylko #000000 :) Chociaż reklama jest na takim poziomie jak odbiorcy, to może jednak powinienem sobie życzyć, aby 70 proc. gospodyń z Gdańska* widziało jednak różnicę i nie dawało się oszukiwać od 20 lat... Dlatego moim świadomym wyborem jest nieoglądanie telewizji od 2 lat i niesłuchanie stacji radiowych od jeszcze dłuższego czasu. Życie jest zbyt krótkie, zbyt ważne, aby tracić je w 10 minutowych blokach reklamowych.

    -----------

    niko14

    *w tym miejscy pragnę przeprosić wszystkie urażone 1% gospodyń, które poczuły się urażone ;)


  4. Ja jestem agnostykiem. Nie wyznaję żadnej religii, ale wierzę w istnienie wyższej siły, która jednak kompletnie nie ingeruje w nasze życie, co więcej mało się nim interesuje. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić Boga, który nasłuchuje modłów i decyduje czy spełniać prośby czy nie, robi nam jakiś cuda na ziemi itd. bo było by to za płytkie. Ocenianie czy człowiek pójdzie do piekła czy nieba (pff) na podstawie tego, czy chodził do kościoła, był dobrą osobą wydaje mi się wręcz zabawne. Takie sądy mógłby wydawać człowiek, bo leżą w jego naturze, nie Bóg.

    Takie jest moje zdanie.

    Ja jestem ignorantem. Nie posiadam żadnej wiedzy, ale wierzę, że gdzieś ona jest w tych książkach, jednak nie jest ona mi potrzebna do życia, więc nie przejmuję tym. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić, że jest coś takiego jak proton, neutron i inne jakieś kulki, które oddziałują na siebie jakimiś siłami i cały świat to takie malutkie elementy, bo byłoby to za płytkie. Myślenie, że mój komputer składa się z jakiś takich elementów, które się przyciągają, wydaje mi się wręcz zabawne.

    Takie jest moje zdanie


  5. Ja pamiętam. No właśnie co? cool.gif

    Nooo... właśnie. Ten teges. ;)

    Ja też pamietam free_fraga. W bilarda na wp z nim grałem i do FAIRCC należałem. W ogóle wiele się pozmieniało na tym forum. Nie ogarniam już tego podziału, nie wiem gdzie mam znaleźć swoje ulubione tematy, kiedyś szykanie FoS-a zajęło mi 15 minut i nie znalazłem, więc sobie odpuściłem :) Rzadko tu zaglądam, pewnie dlatego, że co innego mnie już w życiu interesuje. Nadal studiuje, nadal jestem lanserem, w wolnych chwilach udzielam się w organizacji studenckiej, jestem w niej ds. komputeryzacji i informatyzacji i zacząłem przez to robić stronki na ważne ogólnopolskie projektu studentów prawa. Wciąż jestem ze swoją drugą połówką, gram od dwóch miesięcy w erepublik.com (Qbus - dlaczego przestałeś?) i ogólnie jestem dość zajętym człowiekiem. Choć czasem tęsknię za tymi całymi dniami spędzonymi na tym forum. Narzekając, że ktoś mi nie odpowiada na posta szybciej niż w jedną godzinę. To były czasy :) Miałem ostrzeżenie, nie ma już ostrzeżenia po zmianach. Nie wiem kto obecnie pisze jeszcze na forum, a kto nie. Widzę, żę Tur i Matys awansowali na modków, heh :) Chimek i Cardi nadal się z togo co widzę pojawiają, ale już nie tak często jak kiedyś. Qbus - kiedy 2 lata temu pisałem, też od czasu do czasu się pojawiał i znikał. Pisałem kiedyś 30 postów dziennie, miałem pisać do końca świata. Życie napisało inny scenariusz... Nikt nie jest niezastąpiony, bez niego forum nadal będzie trwało. Czy będzie takie samo? Pewnie nie, ale natura nie znosi próżni... Nie będę deklarował, że tym razem wrócę do pisania, bo wiele razy już to mówiłem i nie zostałem na dłużej. Widocznie taki już los, starych wyjadaczy forum...

    Ale smętny post... Starzeję się i robię się z wiekiem sentymentalny...

    Hej ho! Polipa

    A moje :bigsmurf: którego już nie ma...


  6. Polecam gierkę. Sam już gram od prawie miesiąca. Ciekawe czasy nastają - wielka koalicja PEACE chce zaatakować USA/Kanadę, Polska jako członek innego paktu - EDEN będzie broniła tym państw, a dzisiaj mieliśmy ciekawe doświadczenia na rynku pieniężnym, gdyż nastąpiło spekulowanie polską walutą i zarabianie na kursie, który wzrósł z 0,02 do 0,025. Ogólnie jest bardzo ciekawie, ale pod warunkiem gdy śledzisz wszystkie wydarzenia i czynnie uczestniczysz w forum/ircu.

    Ocena - 10/10 + znak jakości Nikosław Poleca


  7. Nie. Teoretycznie mógłby wystarczyć, ale w praktyce MS musi przecież zarobić na pamięciach, więc tylko na nich można zapisywać stan gry. Tak samo jest w przypadku padów do xboksa 360, mimo że konsola ma porty USB, to nie można zwykłego pada na USB podłączyć. Taka polityka Microsoftu.


  8. Wprawdzie nie znam się kompletnie na buddyzmie i pewnie nie raz zostanę zjechany w tym temacie, ale przecież forum to miejsce wymiany myśli. Skoro jeździmy sobie po chrześcijaństwie to czemu nie po innych religiach... Swoje informację czerpie z niezbyt fachowego źródła informacji, więc proszę o życzliwość w dyskusji :) Żartowałem ;)

    Poczytałem co nieco, o czterech szlachetnych prawdach, ośmiorakiej ścieżce, ale to pięć wskazań - pa?ca-sila mnie najbardziej zaciekawiło.

    1 Panatipata veramani sikkhapadam samadiyami

    Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, powstrzymywać się od odbierania życia.

    2 Adinnadana veramani sikkhapadam samadiyami

    Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, powstrzymywać się od brania tego co nie jest dane.

    3 Kamesu micchacara veramani sikkhapadam samadiyami

    Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, powstrzymywać się od złego seksualnego prowadzenia się.

    4 Musavada veramani sikkhapadam samadiyami

    Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, powstrzymywać się od fałszywej mowy.

    5 Suramerayamajja pamadatthana veramani sikkhapadam samadiyami

    Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, powstrzymywać się od zażywania intoksyków, które prowadzą do nieuwagi

    Czyli na język ludzki, 1. nie zabijaj, 2. nie kradnij, 3. nie cudzołóż w wersji wzbogaconej, czyli chrześcijanie mają lepiej ;), 4. nie kłam/nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu, 5. - nie ćpiaj i nie chlej? - tak z innego tłumaczenia wynika, bo pojęcie intoksyków jest mi i nie tyko mi obce zupełnie.

    Czyli mamy tu taką skróconą wersję 10 przykazań? Szczególnie mnie intryguje kwestia piątego nakazu, bo toż to nawet Jezus rozrabiał wino, bez akcyzy na weselu, a Budda zabrania?


  9. Nie jestem pewien, na ile prawo ma wiele wspólnego z moralnością w dzisiejszych czasach. Podejrzewam, że zależy to od moralności ludzi, którzy to prawo stanowią i pod kogo stanowią. Przykład aborcji - jest moralnie dobra, czy zła? Jakiś związek z moralnością może i ma. Co z tego, skoro w dalszym ciągu prawo może być sztuczne i nie przystawać do rzeczywistości?

    Czasy się zmieniają, ale nadal związek prawa z moralnością jest moim zdaniem i nie tylko moim, niepodważalny. Oczywiście tak prawo jak i sama moralność ewoluują, prawo szybciej, moralność może z mniejszą dynamiką, a odkrycia naukowe powodują, że pewne kwestie moralne i prawne należy rozpatrywać na nowo. Weźmy dla przykładu - śmierć, czyli koniec życia i moment w którym następuje. Wieki temu nie wymagało to doprecyzowania, bo wiadomo było kiedy ktoś umarł a kiedy już nie. Nie było dokładnej aparatury, która stwierdzałaby zanik funkcji mózgu, brak krążenia, brak oddechu. Postęp w dziedzinie medycyny, możliwość przedłużania funkcjonowania organizmu sprawia, że chwila kiedy następuje śmierć musiała zostać doprecyzowana, ale nadal są wątpliwości. Powszechnie w doktrynie przyjmuje się, że śmierć następuje w chwili trwałego i nieodwracalnego ustania funkcji pnia mózgu. Można zagłębiać się tak dalej, w związku z tym moralność również za postępem czasami nie nadążą i nie ma trwałych norm zachowania w takich okolicznościach. Przytoczona przez ciebie aborcja - również taka sama kwestia, postęp naukowy, brak wielowiekowych wzorców zachowań powoduje, że aktualnie aborcja nie jest jednoznacznie moralnie zła czy dobra.

    Mówisz - prawo może być sztuczne - owszem i często tak jest. Nie przesadzajmy, że prawo opiera się na innym systemie normatywnym jakim jest moralność - prosty przykład - ustawa Polskie Normy, czy też inne akty prawne z gałęzi prawa administracyjnego jak Prawo budowlane.

    A co z kwestią prawo, które nie odpowiada powszechnej moralności - owszem i tak może się zdarzyć. Prostym przykładem jest prostytucja - NIE jest penalizowana, tylko nakłanianie i czerpanie korzyści z cudzej prostytucji, czyli stręczycielstwo, sutenerstwo i kuplerstwo jest karalne. Prawo spełnia różnorodne funkcje i czasem musi stanowić złoty środek pomiędzy społecznymi wymogami.

    A nie jest tym? Dowolny system regulujący jakieś aspekty życia wymaga siły lub woli ludzi, która jest potrzebna do wprowadzenia go w życie, bo inaczej pozostanie atramentem zapisanym na kartce papieru. Prawo jest prawem w każdej sytuacji? Być może. Jeśli jednak nic mi się nie stanie, jeśli nie będę przestrzegał owego prawa to równie dobrze mogłoby nie istnieć, bo efekt pozostaje ten sam. Czyli najważniejsze staje się moje rozeznianie.

    Prawo to wszystko co napiszę na kartce papieru - aby było przestrzegane musi korzystać z przymusu państwowego, gdyż inaczej będzie nic nie znaczącą kartką papieru. Sam przymus państwowy jest jednak daremny, gdy prawo nie będzie akceptowane społecznie - gdy społeczeństwo uzna je za rażąco niesprawiedliwe. Najważniejsze nie jest wiec indywidualne rozeznanie, ale powszechne zdanie. Gdy jednostka sprzeciwu się prawu - państwo skorzysta ze swojego przymusu, gdy ogół sprzeciwi się - to zgodnie z zasadą suwerenności, akceptowaną w naszej kontystutucji - suwerenem jest naród, a jedynie powierza wykonywanie tej władzy organom takim jak Sejm, Prezydent, sądy.

    Stalin powiedział kiedyś, że "Jedna śmierć to tragedia, milion - to statystyka". Był jednym z największych dotychczasowych zbrodniarzy. Czy to w jakiś sposób sprawia, że jego słowa są godne pożałowania? Czy gdyby to samo, co Husajn stwierdził Platon to byłby mądre? Nie należy chyba oceniać treści po tym, kto mówi, a co mówi?

    Moim zdaniem przykład nieadekwatny. Husajna nie znając realiów można by uznać za przedstwiciela pozytywizmu prawniczego, ale obraz jego rządów sprawia, że zdanie to nabiera innego znaczenia - prawo w jego mniemaniu to instryment do spełniania jego woli, wszystko co przeleje na papier ma być prawem, niezależnie czy naród się z tym zgadza czy też nie.

    Co do słów Stalina - zapomniał dodać na koniec: śmierć dziesiątek milionów - to polityka...

    W takim razie powstaje pytanie, co jest owym "słusznym" bądź "niesłusznym" prawem.

    Słuszność należy rozpatrywać w kategoriach moralności i innych systemów kierujących ludzkim zachowaniem. Przez wieki słuszność - w szczególności w starożytności i średniowieczu, słuszne było to co chciał król, władca. Z powodu tej arbitralności i powiązań historycznych, aktualnie sądy większości krajów biorą pod uwagę tylko akty prawne, a nie zasady słuszności. Choć powoli wraca się do tej szerokiej reguły, szczególnie w prawie międzynarodowym - zwłaszcza w orzecznictwie Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości.


  10. Prawo nie karze ludzi za to, że zrobili coś, czego nie zabrania. Mylę się? Nie mówię o moralnym postrzeganiu morderstwa, a o prawnym, a tutaj instynkt raczej się nie przydaje, bo prawo jest tworem sztucznym i nawet jeśli czujesz, że mordowanie jest złe to o ile prawo tego nie zabrania, nie możesz powiedzieć, że morderca jest winny. Bo czego miałby być winny, jeśli nie naruszył żadnego obowiązującego przepisu? (Przypomnę, że mówimy o sytuacji, w której prawo nie zakazuje morderstwa.)

    Śmiem się nie zgodzić. Prawo nie jest abstrakcyjnym systemem normatywnym nie mającego żadnego związku z moralnością. Inne rozumowanie zbliża Cię bardzo do skrajnie pozytywistycznego podejmowania prawa, a stąd już blisko do stwierdzenia, że "Prawo, to wszystko to co napiszę na kartce papieru" - a to są słowa Saddama Husajna... Po drugie większość doktryny zgadza się z formułą Radbrucha - lex iniustissima non est lex.

    Post przeniosłem do właściwszego tematu. [Tur]


  11. Teoria kary to temat rzeka. Jednak w temacie kary śmierci jako ultima ratio najciekawsze spostrzeżenie imo zrobił prof. M. Filar na jednym z wykładów prawa karnego. Mianowicie stwierdził, że oczywiście może nam przytoczyć teorię odwetu moralnego Kanta, teorię odwetu dialektycznego Hegla, teorię przymusu psychologicznego Feuerbacha, czy koncepcje obrony społecznej Gramatici. Jednak to nie ma sensu i zacytuje tylko Benia Krzyka, który powiedział, że "To jest straszne świństwo zabijać żywych ludzi". :bigsmurf:


  12. Jestem świeżo po finale piątej serii Losta. No, może nie tak od razu po obejrzeniu, bo musiałem przez chwilkę ochłonąć.

    Kocham spaghetti, uwielbiam je jeść, ale 5 porcja sprawia, że jednak mam już dość. Co innego, gdy porcje są serwowane o odpowiedniej porze, wtedy danie nie zbrzydnie. Wracając do Losta ;) Jak pewnie sporo osób oglądam go, bo nie potrafię inaczej. To mój pierwszy serial w nowym stylu i porzucenie go nigdy nie przyszło mi do głowy. Czekam z niecierpliwością na każdy nowy odcinek, choć czasu mało, choć książka z kpk 1100 stronicowa czeka. Wracając do ostatniego odcinka - biłem brawo i ekscytowałem się niesamowicie oglądając ten odcinek. Wreszcie wartka akcja, nieprzewidziane wydarzenia i sporo wyjaśnień. Na to chyba nie tylko ja jako fun serialu czekałem. Zakończenie - otwarte. Naprawdę chciałem, aby to był koniec. Niestety doszukałem się informacji, że będzie kolejna i ostatnia seria serialu. Dlaczego jednak nie można było skończyć? Dlaczego nie można zostawić ludziom wątpliwości, czy dwuznaczność słowa lost, jest zamierzona? Co jest przyszłością, a co przeszłością, czy można zmienić przeznaczenie, czy można oszukać los? Czy może Azjata ma rację? Wolałbym, aby nie odpowiadano na te pytania. :)


  13. Wszystko byle nie dubbing - szczególnie taki kaleczacy film i wyżymajacy go z wszelkiego klimatu (vide dubbing Star Warsów). Dobrze zrobiony lektor (tj. taki który nie zagłusza odgłosów eksplozji) da się znieść. Pozwala się bardziej odprężyć przy ogladaniu, bo napisy (które preferuję) wymagaja wiekszego skupienia uwagi.

    Osobiście nie wyobrażam sobie już oglądania filmów z lektorem, choć niektóry lektor potrafi bardziej rozbawić niż sam film (vide Babci Synek). Co do napisów - jedyny sposób, aby zachować klimat każdego filmu, z tym, że zawsze jest jeden problem - nie można skupić się na grze aktorskiej, na krajobrazach. Wpatrujesz się w te literki i niestety za dużo szczegółów Ci umyka. Zabawne jest to, że mimo znam język angielski w stopniu wystarczającym do bezproblemowego zazwyczaj oglądania filmów, to gdy są napisy, człowiek nie potrafi oderwać od nich wzroku.

    Ceterum censeo tv jest niepotrzebna ;)


  14. Czy warto kupić Xboksa 360 - to złe pytanie, powinno ono brzmieć - dlaczego jeszcze nie masz Xboksa 360 ;) Jestem szczęśliwym posiadaczem w/w sprzętu od stycznia 2009. Długo się nosiłem z zamiarem jego kupna. Komputer już był leciwy, bo miał z 5 lat, a P4 2,4 GHZ, Radeon x850XT niestety był już za słaby na nowe gry. Szalę przechyliła gra - Race Driver Grid. Tak oto ja stary, zatwardziały pecetowiec, stałem się konsolowcem i już nigdy pewnie nie powrócę do grania na poczciwej maszynce - no chyba, że w starutkiego HoM&M III, ale do tego wystarcza mi nawet netbook. Za jedyne 800 zł kupiłem wersję Arcade, szybko się jednak okazało, że jednak dysk twardy się by przydał i dokupiłem takowy - 60GB, w zupełności wystarcza. Udało mi się zdobyć drugiego pada do Xpudła i teraz w pełni mogę się cieszyć ze sprzętu, a jest się czym cieszyć. GTA 4 to istny miód i orzeszki na tym sprzęcie, wreszcie płynność którą trudno uświadczyć za sprzęcie komputerowym za 800 zł, a nawet za 3, 4 krotności tej kwoty. Po drugie sterowanie - pad jednak nadaje się idealnie do tej gierki. Na klawiaturze i myszce czułem się jak niepełnosprawny, gdy prowadziłem samochód, bo gra nie ma dobrej pracy kamery, wiec trzeba samemu ją przestawiać podczas jazdy. Na padzie to naturalne i bezproblemowe smyranie dwóch gałeczek jednocześnie ;) Dosyć o GTA, chodzi o ideę i podejście do gier. Stety, niestety era pecetów chcąc nie chcąc zmierza powoli do końca jako maszyn do grania. Jak chcę pograć - po prostu włączam przycisk, w 5 sekund uruchamia się gra i gram sobie 15 minut i wyłączam konsolę. W przypadku komputera samo odpalenie kompa i włączenie gry, zajęłoby 5 minut, a potem i tak by się okazało, że nie mam sterowników nowych, albo nie tak działa. Prostota, szybkość i rozrywka na najwyższym poziomie. Brzmię pewnie trochę jak reklama Microsoft, ale cóż, po prostu uwielbiam swoją konsolę i polecam ją.

    Ocena - 10/10 + znak jakości Nikosław Poleca (dawno już nie przyznawany ;))


  15. Zauważyłem taką smutną rzecz, że niestety, tegoroczne Smuggklerki zostały w całości zdominowane przez osoby, których w ogóle nie znam (prócz moderatorów). Zapewne spowodowane jest to tym, że mało ostatnio piszę. Po prostu nie chce mi wdawać w jakieś epicko wielkie dyskusje (prócz "Komiksów";] ). Albo to ja dziadzieję (zmęczenie materiału?), albo to forum ewoluowało w jakąś stronę, która chyba nie do końcami odpowiada....

    No nic, gratuluję zwycięzcom! :rolleyes:

    Mam podobne odczucia. Debiutantów za Chiny Ludowe nie mogę skojarzyć, bo po prostu nie czytałem żadnych ich postów. Wszystko wynika z mojej przedłużającej się absencji na forum. Cóż może to i lepiej dla tego forum, bo i beze mnie się wiele dzieje. Również gratuluje wszystkim, którzy "dostali" Smugglerka. Cieszę się też, że nie byłem nominowany w kategorii tych, którzy odeszli, bo tak łgupio byłoby wówczas coś pisać (zza grobu...?).

    Co tam u mnie? Założyłem sobie ambitny plan wakacji i cały czas go realziuję. Lipiec - 2 tyg. wakacje w Austrii, sierpnień - wypad z dziewczyną i znajomymi do tegorocznej stolicy młodzieży nad Bałtykiem - czyli Mielna. Teraz własnie praktykuje się w pewnym ministerstwie w Wawie. Aż człowiek z utęsknieniem czeka na rok akademicki, a każdy kto studiuje wie dlaczego (byle po raz kolejny sesja nie zaskoczyła studentów ;0).


  16. Sorry, że wtrącę ^^

    No właśnie, a co jeśli spotkamy w buszu Indianina, który w życiu nie słyszał o Chrześcijaństwie? Jeśli nigdy w życiu o tym nie usłyszy, to dostanie się do nieba bez łaski, bo skoro nikt mu nie powiedział o bogu, to jak mógł w niego wierzyć i stosować się do jego poleceń?

    A jeśli przyjdziemy do tego Indianina i uda nam się go nawrócić, a on nie podoła i nie będzie się stosował do zasad Chrześcijańskich, to przez nas będzie miał zamkniętą drogę do nieba =p

    Nie wiem, czy udało mi się napisać to zrozumiale, ale ma z tego wynikać, że nawracając kogoś np. na katolicyzm utrudniamy mu tylko sprawę...

    Dokładnie. Tak samo jak dokonasz zabójstwa eutanatycznego (art. 150 kk) to przecież wina tego przebrzydłego prokuratora i wszystkich prawników, którzy wymyślają te głupie przepisy. Utrudniają tylko sprawę przestępcom...

    I jeszcze odnośnie tej Biblii w języku greckim czy łacińskim - ktoś tu napomknął, że "słowo" nie oddaje w pełni znaczenia oryginalnego wyrazu z Biblii? Chciałem tylko napomknąć, że ja wolę zrozumieć trochę, niż wcale. A gdyby Biblia była napisana tylko w łacinie czy grece, to niechybnie nie zrozumiałbym ani słowa ^^"

    W hebrajskim, greckim i aramejskim. Swoją drogą to ciekawe. Skoro Bój jest wszechwiedzący, to dlaczego pozwolił na spisanie Biblii w tak niszowym języku? 1. teoria - aby ludzie nie czytali w oryginale, bo nie będą mieli co robić duchowni 2. nie jest wszechwiedzący, bo skoro by był to by spisano Biblię w języku angielskim, francuskim i hiszpańskim ;)


  17. Skoro już chciało mi się pofatygować i włączyć stronę tego forum to coś napisze. Wczoraj mój wybór padł na Sierociniec. Kij wie co to bylo, triller czy horror, ale jak dla mnie taki niespełniony. Historia intrygująca niczym spisek jednej z kochanic króla, ale i tak o nic nie pomaga. Coś dawno nie było porządnego filmu, który sprawiłby, żeby chociaż włos na lewej ręce się zjeżył. Trudno nie będzie znaku Nikoslaw poleca. Shame on you.

  18. Ja na letnie popołudnia zarezerwowałem sobie wszystkie serie Różowe lata 70-te. Serial lekki, łatwy i przyjemny, w sam raz na letnią spiekotę jak znajdzie się chwilę czasu. Na razie jestem w połowie 2 serii, ale szybko mi idzie, więc szybciuko skończe. W międzyczasie 3 sezon Futuramy. :bigsmurf: (i cóż, że nie ma tej emoty już, tradycja to tradycja)

  19. Co ja na temat EURO 2012 w Polsce? Jestem przeciw, Polska nie jest jeszcze gotowa na przyjęcie wspólnej waluty UE. Poza tym nie ma ero... yyy... eurooptymizmu.

    Pozostałe wieści ze świata. Poruszenie w Niemczech - zbliżający się mecz Niemcy - Turcja może doprowadzić do postania w tym kraju, w końcu rzesza imigrantów jest niebagatelna. Spodziewany wynik starcia 2:0. Ordnung muss sein...

    Tymczasem w kraju wielkiego brata hiszpańska gorączka. Udar słoneczny i hurraoptymizm po ostatniej wizycie pewnej sieci komórkowej, która została przykładnie upokorzona, powoduje, że naród z Misiem Uszatkiem na czele pragnie kontynuować zwycięstwa na arenie międzynarodowej, co im się od wiek wieków należy. Co na to Hiszpanii? Zapatero już wysyła swoją brygadę i twierdzi, że skora na niedźwiedziu została za szybko podzielona i to w nie socjalnistyczny sposób. Socjalistycznie jest równo, a jak równo to 1:1. [/color_co_się_otwiera_to_trzeba_zamknąc,_bo_jak_mawia_pewien_miłośnik_helikop

    terów_mężczyznę_poznaje_się_nie_po_tym_jak_zaczyna_ale_jak_konczy]

    -----------------------------

    Powiedz Georgie Best co poszło źle

    I jak mogłes wszystko spieprzyć?


  20. Powiem panowie tyle: schowajcie się wszyscy, co kibicowaliście Holandii i obstawialiście, że wygra :P .

    Dumni po zwycięstwie, wierni po porażce! Zawsze nadchodzi słabszy mecz, w końcu nie można wygrywać zawsze po 3:0, 4:1 z dwoma najlepszymi zespołami na świecie...

    Katastrofa to za mało, aby opisać przebieg tego spotkania.

    Unikanie gry przez najlepszych zawodników Holandii.

    Raczej przeciętny występ Van der Saara (kilka dobrych interwencji, ale też wpadki)

    Widowiskowa gra Rosjan, którzy nie uszanowali klasy przeciwników i zmietli ich z boiska.

    A miało być tak pięknie...


  21. Holandia (rezerwy) -Rumunia 2:0. Nie ma to jak wygrana. Nawet poprawnie wytypowałem ją na innym forum :) Pomarańczowi może nie zagrali jak zwykle olśniewająco, ale nie ma się czemu dziwić - cały skład był rezerwowy. Skoro drużyna nie miała problemów z ograniem rezerwa drużyny, która remisowała z mistrzem i wicemistrzem świata, to znaczy, że ta drużyna jest bardzo mocna. Holandia nadal faworytem do wygranej :)

    Francja - Włochy 0:2. W sumie spodziewałem się wygranej Francji, ale kontuzja, czerwona kartka i karny zamieniony na bramkę, to jednak była kumulacja pecha i drużyna odpada. Mnie to rybka, ale obawiam się Włochów w półfinale. To jest drużyna turniejowa, przegrała 3:0 w pierwszym meczu, ale to był właśnie pierwszy mecz, w drugim tylko przez sędziego nie wygrali, a w trzecim pewne zwycięstwo. Mogą się rozkręcić i być niebezpieczni. Choć przeprawa z Hiszpanią będzie ciężka :)


  22. Tutaj występuje jeden z nielicznych przypadków, gdy zgadzam się z nikosiem.

    Dzisiaj to ja na swój pomarańczowy sposób też Cię kocham :** xD Drużyną z którą zagra Holandia, czyli zwycięzca grupy C, jest drugi zespół grupy D, czyli najprawdopodobniej Szwecja (Rosja/Grecja). Sądzę, że nie powinno być żadnych problemów. Mam nadzieję, że żadnej przypadkowej kartki żaden kluczowy gracz nie dostanie w meczu z Rumunią i będą wszyscy zawodnicy do dyspozycji trenera. Ławka rezerwowa jest równie mocna co podstawowy skład, więc nie ma moim zdaniem problemów.

    Buziaki,

    wasz kochany (w końcu kochać ma różne synonimy, nawet słowo na f*** też) Nikoś :)

×
×
  • Utwórz nowe...