Skocz do zawartości

niko14

Forumowicze
  • Zawartość

    1379
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Posty napisane przez niko14


  1. Najbardziej szkoda tych kilku co byli a już się nie pojawiają.

    Wzywałeś mnie, mój mistrzu? wink_prosty.gif Ostatnio tutaj byłem z rok temu, przejrzałem FoS, już miałem coś napisać, ale było tego tak dużo, że zamknąłem przeglądarkę. Na szczęście dałem subskrypcję dla tego tematu, stąd dowiedziałem się o temacie niniejszym. Ten już nie pozwolił mi przejść obojętnie wobec FA. Także, ten tego, cześć!

    Co zawsze było sercem FA, to userzy. Świry, cwaniaki, kasztany, borostwory i inne indywidua - ale to dla nich się pisało i było, nie dla rankingów i lajków, których wtedy jeszcze nikt nie wymyślił. Często wątki forumowe przenosiły się na inne aktywności: niemające końca gadu-rozmowy do białego rana, niezapomniany, legendarny i porosły jak najbardziej słusznym kultem FAIRCC, kanał #sesja_rpg, który z RPG miał zazwyczaj niewiele wspólnego, giercowanie w bilard na WP, Jam Legendy, Hattricki czy inne Kłejki, a nawet założenie kapeli metalowej czy partii politycznej. Obie wprawdzie padły, ale co zawojowały, to ich. (...)

    Wprawdzie większość tych wybitnych ksywek już dawno odeszła w zapomnienie, często bez żadnej szansy na jakiekolwiek namierzenie, ale w pamięci pozostaną, bo w logach już pewnie niestety nie.

    Polip, co Ty chrzanisz?! Jesteśmy tutaj jak gwardia, która strzeże dobrego ducha FA. Ile to godzin dziennie spędzało się na #FAIRCC, ile razy graliśmy w różne gry typu quiz, familiada czy inne koło fortuny. Zostawiałem kompa na noc włączonego, aby mieć logi nawet z nocy wink_prosty.gif Musiałbym gdzieś poszukać logów i powspominać te czasy. Co do partii politycznych - HEJAHO I DO PRZODU 4EVER!

    A w ogóle. Ludzie, używajcie w cytatatach takiego cuda: po "quote" wpiszcie

    name='przekręcony nick'
    i przekręcajcie nicki, jak to drzewiej tutaj bywało i było nie dość, że kul, to i dawało profity. Spójrzcie, jak swego czasu modzi przekręcali nicki

    O jezusiczku. Ile razy ja poważny człowiek w czasach gimnazjalno-licealnych mocno denerwowałem się, że po raz kolejny Cardinal, Chimaira, PzkwVIb przekręcali mój nick na złośc mi czyniąc. Nikoś, Nikoś XIV (byłem pionierem przed Benedyktem, także ten tego to moja lićzba) i takie tam. Sam bardzo długo się broniłem przed bawieniem się nickami innych, uważając to za tani chwyt erystyczny ad personam. Po czasie zmiękłem i pokochałem te wojenki nickowe.

    Pamiętam, że tacy spamerzy jak Feo czy Cardi potracili po 1000 postów. Tysiąc! A ja zostając modem miałem trochę ponad trzysta. W każdym razie jak już wlazłem, to zostałem. Bo tu zawsze była spora grupa fajnych ludzi. Niektórych poznałem osobiście na zjeździe (tu wyrazy wpółczucia dla Osła, który musiał dzielić ze mną pokój przez te parę dni), innych znam tylko z FA. Patrząc się na rozwój forum trochę żałuję tego starego. Małe, z ciągłymi zwiechami, ale jednak bardziej klimatyczne. To był taki grajdołek, w którym wszyscy się znali (i okładali łopatkami przy okazji).

    Tak jak Polipolik miałem kiedyś jechać na zjazd FA, ale jakoś odpuściłem i nigdy więcej nie podjąłem takiej decyzji. Z perspektywy czasu trochę żałuję. Jednak co się podyskutowało z wieloma na forum to moje. Dział filozofia z Chimairą i Maverickiem Undeadem, dział gospodarka z RoZy'im i Tobą, czy FoS z Polipem, Tebegiem i wieloma innymi.

    Dobry temat, dla takich zgredów jak my wink_prosty.gif

    Jast moja emota? Bigsmurf? :bigsmurf: Nie ma :(


  2. Witam

    9vdtfquubgzm.png

    Słowem wstępu.

    Tego posta kieruję do ludzi którzy lubią grać w gry przeglądarkowe choć nie tylko. Kieruję go do osób które cenią sobie dobrą zabawę, kontakty z ludźmi nie tracąc przy tym całego dnia klikając bezmyślnie w co popadnie.

    9vdtfquubgzm.png

    A więc o co chodzi?

    E-Sim wbrew pozorom nie ma nic wspólnego z simsami. Jest to gra w której głownym celem stworzenie państwa działającego na wielu płaszczyznach. Stworzenie idealnej gospodarki, armii, zdobywanie terenów to tak naprawdę głowne cele państw.

    Najlepsze jest to że nikt nic sam nie osiągnie, potrzebna do tego jest praca wielu ludzi, demokratycznego rządu który jest wybierany przez obywateli, przedsiębiorców prowadzących własne firmy i napędzających gospodarkę, zoorganizowanej armii która walczy abyśmy mogli żyć w spokoju, redaktorów prowadzących własne gazety, informujących nas o tym co dzieje się na świecie.

    Ty również możesz zostać kim tylko chcesz i działać wspólnie z nami dla dobra sPolski!

    9vdtfquubgzm.png

    Dlaczego?

    Ten temat nie został napsiany w celu osiągniecia korzyści. Jestem członkiem Narodowego Urzędu ds. BabyBoomu (ściągniecia jak największej ilości nowych graczy). Wszystkie pieniądze pozyskane z waszych rejestracji idą na pomoc dla nowych graczy takich jak wy! Po wbiciu 7 lvl wy również dostajecie bonus od rejestracji z tych linków!

    9vdtfquubgzm.png

    Aktualna sytuacja sPolski

    Przeżywamy najtrudniejszy okres w histrii naszego państwa. Nasze ziemie znów częsciowo zostały zajęte przez Litwinów. Wczorajsza próba obrony stolicy niestety nie powiodła się. Potrzebujemy zastrzyku świeżej krwi aby powstać z kolan i pokazać innym państwom, że Polak potrafi!

    Filmik przedstawiający obecną sytuacje sPolski

    FAQ

    1. Tak jest to taka "podróba" eRepublik, jednak jest to pierwsza wersja tej gry w którą grało ponad 40 tysięcy Polaków! Wprowadzone zostały jednak drobne zmiany któe zdecydowanie poprawiają rozrywkę. Czyli można powiedzieć jest to ulepszona wersja eRepublik wersji 1. Dlatego sporo ludzi widząc zmiany na gorsze w eRepublik przeniosło się do e-Sim'a.

    2.Po rejestracji otrzymasz wiadomość powitalną w której będzie wytłumaczone w jaki sposób działa gra, co robić aby przeżyć i harmonijnie się rozwijać.

    3. Proszę o rejestrację w Polsce a konkretnie na Śląsku ("Silesia" jeden z jeszcze wolnych polskich regionów)

    4. Po osiągnieciu 4 lvl otrzymasz pomoc z kasy naszego urzędu, dostaniesz chleb, aby mógł zdobywać doświadczeenie.

    5. Gra jest w pełni darmowa, nie ma żadnych donatów za prawdziwe pieniądze, każdy ma takie same szanse na wielką karierę nie ważne czy ma 5 czy 12 lvl, wszystko zależy od waszej aktywności.

    6. Linki do poradników:

    Pierwsze kroki stworzony przez Songo

    Poradnik młodego żołnierza stworzony przez Ramzes

    Jak żyć pod zaborami stworzony przez Ramzes

    Polski Centrum E-sim

    esim-center.pl

    Kanał IRC:

    http://webchat.quakenet.org/?channels=e-sim

    9vdtfquubgzm.png

    zmay9kfae9hm.png


  3. Rodzina... lubię serial rodzinka.pl - całkiem sympatyczny. Perypetie 5 osobowej rodziny, w zabawnej formule oglądam razem z żoną. A właśnie - dawno mnie pewnie tutaj nie było, więc pewnie to dla wielu będzie zaskoczeniem. Żona. Od roku jesteśmy już małżeństwem. Z perspektywy tak krótkiego czasu i tak uznaję, że to świetna życiowa decyzja. Najzabawniejsze jest to, że jeszcze 2-3 lata temu daleko byłbym od takich wizji siebie za parę lat. Tymczasem zerwałem z cdation - zarówno z forum, jak i magazynem - i proszę spojrzeć, z forumowego no-life'a z 1000 postów w 4 miesiące i średnią ponad 30 postów na dzień stałem się mężem. Get a life to było jedno z lepszych rozwiązań, które mi proponowano w odpowiedzi na moje posty. Póki co dzieci brak, najpierw postanowiliśmy skupić się na życiu naukowo-zawodowym. Żona robi doktorat, ja od lutego najprawdopodobniej (czekam na wyniki) aplikację sędziowską. Mamy własne mieszkanko, małe ciasne, ale własne, samochód od teściowej, więc żyje nam się dobrze. Więc nie mam co narzekać na rodzinę.


  4. Celebryci, pudelki i inna prasa brukowa. Cóż - nie czytam, nie lubię, nie interesuje mnie to. Choć znam sporo ludzi, którzy mają poważne stanowiska, poważne zajęcia, a po pracy potrzebują się po prostu odmóżdżyć i poczytać taką śmieciową prasę. To jest po prostu rodzaj rozrywki, ciekawostek co ludzie znani ubierają, gdzie bywają, itd. Nie mnie oceniać, sam raczej nie preferuje takiej prostej rozrywki i z tego powodu często nie wiem - że ten/ta jest celebrytą/celebrytką - bo jest znany z tego, że jest znany.

    Gofry/gofery lubię i to bardzo. Najlepiej z bitą śmietaną, polewą czekoladową i owocami! Nad morzem czy jeziorem - pozycja obowiązkowa. Nawet dzisiaj zrobiłem sam sobie gofra.

    BTW 5 lat mija a na forum te same osoby - pozdrawiam Qbusia, niziolke i PzkwVIb ;)

    EDIT Turambara też witam :0 Widzę, że wysoką posadkę udało Ci się osiągnąć przez ten czas ;)

    :bigsmurf:


  5. [CIACH] Ech, nikosiu nie cytujemy w całości ostatniego posta w temacie :) Poza tym - Witam :) [Turambar]

    Mało wiesz o Unii Europejskiej co nie? Piszesz UE dla mnie... A Ty dla mnie jesteś trochę niedoinformowany. Weź do ręki Traktat o Unii Europejskiej, Traktak o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, sięgnij po jakiś dobry podręcznik w tym zakresie i poczytaj. Wtedy przynajmniej możesz sformułować jakieś zarzuty, a nie takie informacje z TVN-u. Co do spowalniania kontynentu - pewnie Rocket Lunchery i Actimel nie spowalnia i nie osłabia go.


  6. Oczywiście, że mu je przyzna. Art 5 jest stosowany bardzo rzadko, bo tak naprawdę to ostatnia deska ratunku dla kogoś kto nie potrafi znaleźć innego sposobu. W wypadku ochrony rodziny art 5 nie ma żadnego zastosowania. To jest papier, warto poczytać orzeczenia. Mnie najbardziej rozwaliło, jak kiedyś facet przyznał, że owszem spał z tą kobietą i jezeli to jego dziecko to chętnie zapłaci alimenty. CO na to matka, nie wyrażam zgody na badanie ojcowstwa i po kłopocie.

    Było to niesprawiedliwe, a zgodnie z prawem. Mnie zawsze uczono, żeby nigdy nie patrzeć na ten artykuł, bo można się łatwo skompromitować i bez przerwy go stosować według widzimisię ;).

    Takich spraw jest stosunkowo dużo i jeżeli rodzic tego zechce, nawet jak nie miał kontaktu z dzieckiem, może domagać się pieniędzy i to skutecznie.

    Cii, nie psuj koncepcji :P To, że sędziowie niższych instancji boją się stosować tę klauzulę generalną, to nie znaczy, że ad casum będzie można ją zastosować. To czy mamy w tym konkretnym przypadku wydać wyrok sprzeczny z podstawowymi zasadami moralności, acz zgodny z prawem, czy jednak powołać się na tę klauzulę generalną to już kwestia który prąd prawniczy reprezentujemy. Spór pozytywistów z naturalistami trwa już wieki. Sam nie jestem jakimś zwolennikiem tego drugiego, bo to doprowadza do nadinterpretacji prawa i decyzji bardzo arbitralnych, ale z drugiej strony, pewien aspekt sprawiedliwości w znaczeniu moralnym trzeba zachować ;0 Choć masz rację, aby nie nadużywać tego artykułu. To tak jak z powoływaniem się na niezgodność z zasadami konstytucji. Jak się już nie ma żadnych argumentów ;)


  7. Wiesz niko14, człowiek w młodym wieku raczej nie myśli o swojej śmierci, ani tym bardziej o pisaniu testamentu. Poza tym ten mój przykład był chyba najbardziej jaskrawy i dotyczył bardziej stosunków międzyludzkich. Z jednej strony ten, który za życia przy zmarłym był zagrożony jest zostaniem z niczym lub z niewielką częścią tego co miał dotychczas a z drugiej ci, których zmarły za życia nie obchodził po jego śmierci nagle sobie o nim przypomnieli i wyciągają ręce po jego majątek. Inny przykład - tzw. "alimenty na rodziców". Było sobie małżeństwo, mąż poszedł w długą, zostawił żonę z dwójką dzieci. Żona ze znanych sobie powodów nie przeprowadziła rozwodu (lub też nie pozbawiła byłego męża praw rodzicielskich). Mijają lata, dzieci dorosły, dorobiły się majątku. Ich ojciec w tym czasie stoczył się na dno. Pewnego pięknego dnia przypomina sobie, że ma dzieci i wyciąga rękę po kasę od nich. Sąd mu ją przyznaje. Z prawem zgodnie (rodzice i dzieci mają obowiązek się wspierać, a obowiązek alimentacyjny w pierwszej kolejności do tyczy krewnych w linii prostej), ale czy w stosunku do tych dzieci sprawiedliwie? Inna sprawa, ze prawo i sprawiedliwość nie zawsze idą w parze, a niekiedy się wzajemnie wykluczają.

    Zawsze jest art. 5 kc - nadużycie prawa podmiotowego, w tym przypadku prawa do alimentów. Nikt nie może bowiem czynić ze swego prawa użytku, który byłby sprzeczny z zasadami współżycia społecznego. Tak więc w tym konkretnym przykładzie ojcu sąd nie przyznałby pewnie alimentów. Aspekt moralny będzie więc zachowany, a prawo pozostanie sprawiedliwe.

    Co do pierwszej części - podpisuje się pod wypowiedzią Pzkw VIb Śmierć jest do przewidzenia i są instrumenty prawne.

    Na początek chciałbym pomachać łapką nikosiowi, którego dawno tu nie widziałem.

    Witam, witam. Ze swej strony też pozdrawiam. Nawet Cardi jest, więc już tylko Mavericka i Chimka brakuje ;)

    Z oczywistych względów państwo nie jest zainteresowane przyznawaniu tych ulg grupom, które z definicji nie spełniają jego oczekiwań. Nie po to zdziera z nas podatki, żeby potem wydawać te pieniądze bezsensownie (przynajmniej w teorii).

    IMO te całe związki partnerskie mogłyby sobie być, ale pod warunkiem zmian w prawie spadkowym i podatkowym. Jeśli testator miałby pełne prawo dysponowania swoim majątkiem oraz zostałyby zlikwidowane ulgi podatkowe, to nie mam nic przeciwko. Przy obecnym systemie nie widzę możliwości. Za ulgi dla gejów ktoś inny musiałby zapłacić. Inny, czyli reszta społeczeństwa. Natomiast całkowite zlikwidowanie ulg skutkowałoby wielkim protestem społecznym.

    Zgadzam się z początkiem, że państwo może kształtować tak politykę rodzinną i podatkową, jak mu się podoba i jakie cele chce osiągać. Co do ulg podatkowych dla związków partnerskich - zdecydowany sprzeciw. Nie spełniają one najważniejszych funkcji tak jak rodzinna, przede wszystkich funkcji prokreacyjnej iw wychowawczej, więc przywilejów nie ma. Niech sobie spółkę cywilną zrobią, bo śmiejąc się, ale to to samo. Związek dwóch lub więcej osób, które mają wspólny cel...

    Pokazywanie środowisk LGTB w mediach jest pochodną tychże. Nie czarujmy się, to nie są transparentne organizacje jeśli chodzi o środowisko homoseksualistów. To banda krzykaczy, która uczyniła sobie źródło zarobkowania z robienia zadymy. Tak, zadymy, gdyż świadomie prowokują

    Znowu się muszę osobiście zgodzić. To, że ja sobie wymyślę ruch onanistów i będziemy publicznie demonstrować nasze zachowania, twierdząc, że społeczeństwo jest nietolerancyjne i należy nas się równouprawnienie, to sen szaleńca. Przecież te wiece tylko podsycają wrogość i służą interesom tych aktywnych. Chcą się wybić i to osiągają. Znam homoseksualistów w związkach i nie mam nic do nich. Żyją sobie jak każdy człowiek, nie propagują stylu swojego życia, ja ich nie oceniam i wszyscy są szczęśliwi.

    Z Cardim tradycyjnie się nie zgadzam ;0


  8. Dokładnie tak, przy wzroście 180 cm, waga ok. 70 kg to przecież nie niedowaga... Sam przy takim wzroście ważyłem raz 58 kg, to można było powiedzieć, że jestem chudy, ale wziąłem się w tym roku za siebie. Jedząc regularnie posiłki, które zawierają sporo białka + ćwicząc 3 razy w tygodniu - 12 kg można przytyć, a raczej przybrać "mięśni". Nie widzę problemu, że ktoś waży 80 kg i ma 180cm. Sam bym tak chciał, bo łatwiej dla mnie zrzucić tłuszcz i zamienić to w mięśnie niż żmudnie budować masę. Porada jest prosta - najlepiej 5 posiłków dziennie, wysypiać się minimum po 8 godzin na dobę do tego trochę ćwiczyć i można przytyć bez problemu ;0


  9. Teraz w chwili jego śmierci cały majątek przypada im, a partner, który przez ten czas był przy zmarłym, pomagał mu, łożył na utrzymanie domu zostaje wyrzucony na bruk. Czy byłoby przyzwoicie tak lekką ręką człowieka dachu nad głową pozbawiać?

    Po pierwsze - jest możliwość zapisania tego majątku partnerowi, czy komu tylko zachce. Mamy swobodę testowania, a już osoba 18 letnia może spisać testament. Więc argument o niesprawiedliwości nie jest aż taki mocny. To, że w przypadku braku testamentu dziedziczenie będzie wyglądało inaczej, to już inna sprawa. Państwo ma monopol ustawodawczy i jego zadaniem jest również kształtowanie tak prawa, aby urzeczywistniać pożądane cele społeczne.

    Po drugie - nawet jak nie będzie testamentu, a on jak w Twoim przypadku wspólnie łożył na ten dom. To ma roszczenie o zwrot nakładów i wydatków do spadkobierców. Ostatecznie można się też powołać na art. 405 kc - bezpodstawne wzbogacenie i jeszcze parę innych podstaw.

    Kwestia zabezpieczenia partnera czy to w konkubinacie czy to w związku homoseksualnym wygląda identycznie i opierając się na obowiązujących normach prawnych, nie ma problemu, aby zgodnie ze swoją wolą zabezpieczyć byt drugiej osobie.

    Patrząc jednak na konkubinat - próba jego legalizacji (pod względem prawnym) to kolejny problem. Bo będą już trzy kategorie związków - małżeństwa, konkubinaty prawne i konkubinaty faktyczne (niezarejestrowane). W jaki sposób będzie miała odbywać się rejestracja? Samo zgłoszenie Urzędnikowi Stanu Cywilnego, czy może badanie przeszkód jak przy nupturientach? Czy 8 latka z 10 latkiem będą mogli być zarejestrowani jako konkubinat? Absurd, ale trudno jest wyznaczyć granice. Bo ograniczenia jak w przypadku wieku wydają się naturalne, to istnieje szereg innych problemów. Czy osoba pozostająca w związku małżeńskim może być w konkubinacie z inną? Co z przysposobieniem przez takie osoby?


  10. Rety, człek przez parę dni nie odwiedził FoSy (tutaj chciałbym serdecznie i gorąco pozdrowić mojego dostawcę Internetu! :*), a tu szaleństwa, wyjeżdżanie z tematami zaręczyn oraz inne kwestie niezmiernej wagi, o których wręcz nie wypada dyskutować w lekkim tonie! :O

    Nie przejmuj się, ja nie przeglądałem forum od roku i nadal to sam ;) Zaręczyny - jestem już pół roku po, we wrześniu ślub z moją lubą. Cóż to już nie to co kiedyś. Pamiętam jak zaczynałem pisać na tym forum, to było jeszcze w liceum, a już za rok kończę studia... Czas szybko leci, wiele dyskusji nie miało sensu, nie było po co dostawać ostrzeżenia i z wypiekami na twarzy odpisywać na 10 stronicowe posty pisząc samemu 20 stron... Porada - aby zająć się czymś innym było właściwa ;) Co tam u mnie - forumowicza niko14? Oprócz spraw osobistych o których już wyżej wspomniałem, poza tym jestem po najtrudniejszej sesji w swoim życiu. Ponad 2 miesiące wyjęte z życiorysu, a ostatni egzamin dopiero 12 lipca miałem... Na szczęście opłacało się starać i stypka będzie. Za rok kończę prawo, potem aplikacja sędziowska i plany pozostania na uczelni, a potem się zobaczy :)

    Temat pogody - jaka jest każdy widzi. Gorąco i tyle w temacie. Po co jechać do Egiptu, skoro u nas równie ciepło ;)

    Noc - lubię tę porę dnia. Nie ma nic przyjemniejszego niż wieczór, dobry soczek w szkle i dobra muzyka w tle. Mało rzeczy potrafi tak zrelaksować i dać nam chwile na przemyślenia. Poza tym o tej porze roku, noc to jedyny moment, kiedy nie jest strasznie gorąco ;) W ogóle należę do społeczeństwa B, tak naukowcy określają Nocnych Marków, czyli ludzi, którzy wolą aktywnie spędzać dobę właśnie po zmierzchu. Optymalna godzina na wstanie to 10, na pójdzie spać 2.00 i jestem happy. Cóż, ale nie zawsze jest tak dobrze :)

    PS Nie będę pisał, że wracam, albo coś z tych rzeczy, za wiele razy to pisałem i potem wracałem po pół roku, albo dłuższym czasie. Czas pokaże...


  11. Witam, nie widziałem jeszcze tematu o tej książce, więc czas go założyć :)

    "Igrzyska Śmierci" Suzanne Collins - to książka fantasy, której akcja rozgrywa się w świecie Panem, w którym istnieje 12 dystryktów. Co roku urządzane są igrzyska śmierci, które są instrumentem zniewolenia i panowania nad tymi dzielnicami, przez stolicę - Kapitol. Chłopiec i dziewczyna z każdego obszaru ma się stawić na walkę na śmierć i życie. Zwycięzca może zaś być tylko jeden. Główną bohaterkę jest Katniss, dzielna dziewczyna z najbiedniejszego dystryktu. To z nią spędzimy kilka godzin śledząc jej przygody. Naprawdę wciągająca książka pełna barwnie wykreowanej rzeczywistości. Wartka akcja, uczucia, walka, a to wszystko pod okiem kamer transmitujących igrzyska. Teraz czas na drugi tom serii, a tę zdecydowanie polecam.

    // 9,5/10 + Znak jakości Nikosław Poleca :)


  12. Oczywiście, że zaproponowałem kategorię, w której mam jakąś szansę, bo na debiut roku z kontem z 2003 roku to ja nie mam szans ;) A, że brakuje Wam mnie to nawet się nie łudzę ;) Mówiąc jednak poważnie, to sądzę, że nie jestem jedynym osobnikiem, który mógłby być nominowany w tej kategorii. Pomyślcie :)

    EDIT Czytałem cały temat jak na dobrego forumowicza przystało i przeoczyłem posta Gofra dotyczącego kategorii "Za całokształt". Cóż zdarza się :)

    EDIT2 SZWENIO bo ja tylko wymieniam forumowiczów, których znam. Sorry takie mam zwyczaje, a starego drzewa się nie przesadza ;)


  13. Prawo nie jest czymś ze względu na co wyrzeklibyśmy się czynów "złych". Tak samo jak przykazania. Jak ktoś ma taki charakter, że kłamie to i tak będzie to robił. A najwyżej się wyspowiada z tego. (...)

    Fakt, nie wiem tego. Tak samo jak Ty nie wiesz czy rzeczywiście to prawo hamuje. Ja jednak mogę dodać, że nawet jeśli hamuje to robi to strachem (przed więzieniem, społecznymi konsekwencjami etc). Jak już mówiłem, nie ustala etyki. Nie wyjaśnia, lecz nakazuje. Nie nakłania, lecz zabrania. Nie wierzy lecz wie. Etc.

    Nie powiedziałbym, że prawo nie spełnia swojej funkcji prewencyjnej. Przecież gdyby nie prawo, to nikt by nie płacił podatków, bo mało jest altruistów, którzy chcą łożyć na biednych i tych, którym się w życiu nie udało. Zapytasz - czy nie płacenie podatków można nazwać złem - Biblia stanowi, że mamy oddać Cezarowi co Cezara, więc jednak poniekąd tak :) Gdyby prawo nie zakazywało odwetów, czy dozwolonej samopomocy, to zemsty rodowe do dzisiaj funkcjonowałyby w naszej cywilizacji. Przecież jak ktoś zacznie to można mu oddać... A co tam prawo i jakieś tam wydumane prawnicze koncepcje "obrony koniecznej" czy "stanu wyższej konieczności".

    Mówisz, że jeśli prawo działa hamująco to tylko robi to strachem. Oczywiście przymus państwowy i groźba kary za każdy czyn niedozwolony najlepiej oddaje, dlaczego nie popełniamy danego przestępstwa. Jednak na prawo można też patrzeć nie tylko jako straszak, ale również jako pewien zbiór norm powszechnie akceptowanych przez dane społeczeństwo. Skoro tak, to przestrzegamy, go nie tylko dlatego, że za łamanie norm grozi kara, ale dlatego, że aprobujemy ten system wartości.

    Prawo nie ustala etyki? Przyjmijmy, że chodzi o moralność, a nie dział nauki zajmujący się nim. Jasne, że wielokrotnie większe oddziaływanie jest etyki i norm moralnych na prawo, ale kategorycznie nie przeczyłbym oddziaływaniu w drugą stronę. Przecież kara śmierci jest zabroniona w większości demokratycznych krajów, mimo że większość społeczeństw jest za karaniem morderców taką ultima ratio. Czyli prawo w tym względzie idzie dalej niż zwykła moralność danego społeczeństwa.

    Dodatkowo, trzeba wspomnieć o tym, że często człowiek uważa, że to co robi jest usprawiedliwione, bo prawo na to pozwala. A czynność sama może być wątpliwa etycznie.

    Konkrety i przykłady, bo ogólnie to mogę napisać, że Biblia to książka o morderstwach, pedofilii, sodomii i innych rzeczach.


  14. Możesz szerzej? Jakie są Twoje argumenty przeciwko zażywaniu kreatyny?

    Cytat z wikipedii: //Kreatyna jest suplementem używanym przez kulturystów w celu powiększania masy mięśniowej i siły.// Takie jest moje zdanie, mi to wystarczy i nikt nie wpłynie na mnie, żebym zdanie zmienił :)

    No i...? Nie widzę w tym nic zdrożnego. Suplementy to również białko serwatka, także jakiś zestaw witamin. Używany przez kulturystów - a przez kogo ma być używane? Przez dzieci w przedszkolu? W celu powiększenia masy mięśniowej i siły - taki jest cel. Taki sam cel jest chodzenia na siłownię, taki sam cel ma prawidłowe odżywanie się. Więc nie rozumiem twojego "mi to wystarczy". Poza tym ostatnio czytałem, że kreatyna dobrze wpływa na mózg, gdyż zwiększa ilość energii, która jest dla niego dostępna, więc proszę nie używać argumentu - czy ktoś widział mądrego kulturystę. Poza tym nikt nie mówi, aby napakować mięśnie do kuriozalnych rozmiarów - po pierwsze sama kreatyna do czegoś takiego to za mało, nieważne co piszą. PO drugie kreatynę należy umieć stosować. Aby uniknąć podejrzeń - sam nie brałem nigdy, ale nie jestem wrogiem. Jeśli uznam, że efekty na siłowni nie są zadowalające i nie robię postępów to zweryfikuję przydatność tego suplementu dla siebie.

    Co do brzuszków. Jestem tą osobą, która ukończyła 6-tkę Weidera. TO budzi respekt i świadczy o samozaparciu ;)


  15. @ niko14 - dobry jesteś! :) Ja przed ćiwczeniem na siłowni doszedłem do 300 (100 x 3 serie) ale stwierdziłem, że to nie ma sensu. Ciekawe ile zajmowało Ci czasu zrobienie tych 2000 pompek i kto Ci to liczył :D

    Oczywiśćie nie 2k, tylko 200, pomyłka informatyczna :P Przecież pisałem, że skończyłem jak było 250 ;) Poza tym warto ćwiczyć i tyle ;)


  16. No, no. Uważaj pan, panie nikusiu-smerfusiu, bo jak wyciągniesz te tam logi czy inne papiery co to je masz gdzieś tam w czeluściach swojego komputra, to jak nic przydzwonię ci misiu malinowy z TeBeGa. Capisce? Poza tym poddałem się lustracji! 8)

    Te logi za kilkanaście lat to będzie gwóźdź do mojej trumny. Szafa Lesiaka + lista Macierewicza + lista Wildsteina to pikuś przy tym :)

    I kto to mówi, panie niko14 a. k. a. Niko? :D

    Zapomniałem ;) Przecież to był epizod, poza tym dziewczyna oddała mi konto, a ja po paru dniach napisałem do Ghosta, aby usunął konto. Jestem czysty jak śnieg w poranny dzień Bożego Narodzenia.

    Zgodnie z przypuszczeniami Norwegię można spokojnie opisać za pomocą jednego słowa. Zazwyczaj poprzedzonego garścią przysłówków nienadających się do cytowania na tym forum. "DROGO". Tak, że zakrawa to na jakiś niesmaczny żart. Jak ktoś normalny może przywyknąć do płacenia 25 zł za bochenek chleba? Rozwiązanie tej zagadki już za chwilę, ale tymczasem ponarzekam dalej. Jak można żądać 300 zł za kilo szynki? 80 zł za kilo mortadeli? 30 zł za pół litra piwa? No czy Was piękne Norweżki i cholerni Norwedzy (bo podbierają innym Norweżki, ot co! Powinno się wytępić Norwegów!) do reszty pogięło?

    Nie da się nie użyć słowa "Norwegia" i "drogo" w jednym zdaniu i to nie będącym zdaniem przeczącym (mam nadzieję, że sens logiczny został zachowany). Cóż zawsze będę wspominał Norwegię jako kraj, w którym w barze wydałem 200 zł i jedyne co poczułem to pustkę w portfelu...

    Pensje maja naprawdę ładne, trzeba to przyznać. Choć nikt nie obnosi się z bogactwem, z moich obserwacji wynika co następuje. "Biedny" Norweg (toż to prawie oksymoron) - ma ładny dom, samochod Audi/BMW (lub coś podobnej klasy), domek letniskowy, jacht (bogatszy ma trochę większy). Natomiast bogaty ma to samo, może ciut większe + zabytkowy samochód. Wart z koło 0,5-1 mln euro.

    Dziewoje. Ahh... Norweżki...

    Byłem na południu Norwegii - Bergen, Friedrikstadt, Moss, Oslo i jedynie w Oslo było za czym się obejrzeć. Dziewczyny są wysokie, ale na południu z tego co widziałem, są dosyć duże... Nie wiem jak to jest, że grubego dziecka nie widzisz na placach zabaw, a potem nagle tak tyją... Dobrobyt nie służy ;)

    Drogi - podziwiam ten kraj za budowę autostrad. Mają k..urczę rozmach. Jak robią to na całym 400 km odcinku, a nie jak u nas po kilometrze. Fenomenem jest to, że nigdy nie widzisz na drodze jak robią, a tempo jest ekspresowe, rok i autostrada jest. Poza tym wystarczy na wieki, bo jak widziałem jaki robią podkład z grubych kamieni, coraz mniejszych, aż po malutkie, a nie polski żwir, a taka warstwa ma z paręnaście metrów grubości, to człowiek z powątpiewaniem patrzy na fachowców w Polsce.

    Pamiętajcie też jak wybieracie się samochodem - zasada pierwszeństwa z prawej strony, nieważne że jedziesz szeroką ulicą i jakaś malutka dróżka się włącza - on ma pierwszeństwo, gdy nie ma innego znaku. Bardzo często są takie właśnie skrzyżowania.

    CO do alkoholu - to za dużo też nie można przywieźć - są w strefie Schengen na szczęście dla nas, ale limity na alkohol są dość restrykcyjne, a lotna czeka ;)

    ...O co chodzi?

    Nic, nić, tak sobie narzekałem. Po prostu czytam tylko te posty, w których pojawia się mój nick ;]

    I oto dochodzimy do odwiecznej kwestii wszechobecnej względności. Dla niektórych członków "starej gwardii" to Ty będziesz takim anonimem. :]

    Jasne, mam nawet świadomość, że tak jest :) Choć oboje przyznajemy, że kiedyś ludzie się znali, a teraz mnogość tematów typu mydło i powidło, wielość userów, to nie sprzyja rezległum dyskusjom. Bo nie będę odpisywał na posty niko13245 ;)

    EDIT:

    Jak mógłbym nie skomentować postów Qbusia :)

    Ale, ale... Nie chodziło przecież o M&Ms, ani o draże, ani o prochy, ani leki... ani... Chodziło o "drażetki". Przeca to oczywiste. Oczywiste też jest to, że chyba nadużywam słowa 'oczywiste'.

    Baby, did you forget to take your meds? TO już zaszpanowaliśmy cytatem z piosenki ;] Oczywiście przyjmijmy, że o drażetki, oczywiście.

    W sytuacji 'pojawiam się i znikam' rzeczywiście może być ciężko zmotywować się do napisania posta w odpowiedzi na (dla nas) anonimowego użytkownika. Ale jeśli bywa się w miarę regularnie, to przecież z czasem anonimowi przestają być anonimowymi. Nie mówiąc już o tym, że mamy też trochę lurkerów happy.gif Swoją drogą ciekawe, do których organizacji ja się zaliczam...

    W sumie też mam ten okres, kiedy pojawiam się i znikam i jedynie znane nicki motywują mnie czasami do napisania czegoś. Wiem, że to jest nie fair wobec nowych, ale homo sum... "Lurkerów" - nie rozumiem tego wyrazu... Do której organizacji? Jest taka tajna misiów kolorowych zrzeszająca różne frakcje pozostałych. Poza tym kapownik zostawiłem w innej kwaterze, więc nie powiem Ci :)

    Nie tylko Ty. Przy braniu różnych kredytów i przy innych okazjach proponowano mi już karty kredytowe o nieprzyzwoicie wysokich limitach. Nie dla mnie to. Wystarczy mi moja karta bankomatowa, a w Internecie i tak zawsze mogę płacić PayPalem. Szkoda mi się czasem robi różnych callcenterowych babeczek, które dzwonią do mnie zaprezentować jakąś tam ofertę. Nagada się taka nagabywaczka w tempie karabinu maszynowego, przemęczy głosowe struny, a ja - gdy tylko dopuszczony do głosu zostanę - odmawiam. Zresztą - płacą im za te gadanie, a mi za słuchanie nie.

    Dokładnie. Ostatnio odebrałem taki telefon to od razu mówię dziękuję, a pani na to - "Za co Pan dziękuje, bo jeszcze nie przedstawiłam oferty?" To odparłem, że dziękuję za rozmowę i rozłączyłem się. Nie mam czasu na słuchanie i dopiero odpowiedzenie NIE ;)

    BTW - jak spam bot GOOGLE dodaje swojego posta, to mogę już napisać kolejnego? ;)


  17. Patrzę i oczom nie wierzę... Nie będę mówił o staczaniu się forum, ale skoro jest temat mydło i powidło to ja spamer z zamiłowania dodam swoje 3 grosze.

    Dbanie o sylwetkę i zdrowe odżywanie to priorytet. Można śmiać się i nazywać ludzi narcyzami, metroseksualnymi ludźmi, ale prawda jest taka, że liczy się nie tylko wnętrze, ale również wygląd zewnętrzny. Chodzi mi przede wszystkim o te aspekty, które można zmienić ciężką pracą na siłowni i dobrym odżywaniem się + używaniem mydła. Stąd słyszy się o lekarzach, prawnikach, którzy idą na skróty i stosują niedozwolone w sporcie substancje - ale przecież my nie uprawiamy sportu zawodowo. Dobra, oczywiście jestem przeciw anabolikom i sterydom, ale gainerek i białko serwatka to przecież nic strasznego. W ten sposób vainqueur uzupełnisz zapotrzebowanie na białko. Co do kreatyny - która jest legalna - nie będę sie wypowiadał. Co kto lubi ;)

    Jakieś 3 lata temu wraz z kumplami na studiach postanowiliśmy zadbać o swój wygląd (jak to brzmi ;]) i od tego czasu na tyle ile studia nie przeszkadzają odwiedza się siłownię 2 razy w tygodniu, dba o dostarczanie organizmowi pełnej gammy odpowiedniej żywności. Trzeba o to teraz zadbać, no po 25 roku życia, będzie o wiele trudniej o to. Czas najwyższy, więc zbierać się sprzed kompa i ćwiczyć. Jak ktoś nie ma czasu na siłkę, lub twierdzi, że go nie stać - to w domu może wykonać wiele ćwiczeń. Dla chcącego nic trudnego.

    Acha, żeby nie było, że taki kozak jestem i niektórzy mają trudniejszy start. Kiedyś mimo, że byłem dość sprawny fizycznie nie potrafiłem zrobić ani jednej pompki (słownie: ZERO), ciężka praca i upór oraz codziennie ćwiczenia i taktyka - chociaż jedną więcej dziennie - sprawiły, że po paru miesiącach doszedłem do 250 ;] Potem przestałem robić, bo nudziłem się szybciej niż doszedłem do 2k i coś poczułem ;) Teraz robię ad hoc z 60-70 i wystarcza na razie. Więc nie mówicie mi, że się nie da, ja nie potrafię...


  18. Aha: na forum nie ma demokracji.

    Nie to, żebym się czepiał, ale Konstytucja RP:

    Art. 2. Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.

    Art. 8.

    1. Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej.

    2. Przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja stanowi inaczej.

    Więc byle admin fikać nie może :) Chociaż jak się nie podoba to można usunąć konto i nie odwiedzać forum ;]


  19. Rok temu stałem przed podobnym dylematem. Miałem już wysłużonego peceta i uznałem, że trzeba coś kupić nowego do grania. Na początku oglądałem jakieś lapki za 3000-3500 zł, które miały na pokładzie przeciętne karty graficzne, które może by wystarczyły do grania na średnich detalach. Bateria by trzymała z 2 godziny, więc ani nie miałbym lapka, ani porządnego sprzętu do grania. W związku z tym uznałem, że kupię netbooba - wybór padł na Asusa 1000H, procek 260N Atom, 2 GB RAM-u, 160GB dysk, bateria 6-komorowa, która trzyma ok. 6 godzin. Do tego konsola Xbox360 Arcade i jestem bardzo zadowolony z tej decyzji. Mam przenośnego kompa, którego biorę na uczelnie i nie muszę się martwić o zasilanie, bo bateria wystarcza w zupełności na cały dzień wykładów, na których na nim notuję i ćwiczeń. Duża zaletą jest też jego waga - 1,3 kg, a nie jakaś cegła 3,3kg, to duży plus. Z konsoli również jestem bardzo zadowolony, choć po paru miesiącach dokupiłem dysk twardy oryginalny 60GB za 230 zł. Łącznie wydałem 1300 na netbooka, konsola - 800 zł + 230 zł za dysk, czyli suma sumarum 2330 zł, czyli tysiąc mniej niż planowałem, a nie mogłem kupić lepszego sprzętu do tego co potrzebowałem. Patrząc dzisiaj - po roku czasu, netbook, przez kurs walutowy nadal jest ok. tyle warty, konsolki tyle samo jak nie drożej i nadal jestem posiadaczem najlepszego sprzetu do grania.

    -----------------------------

    Ja niko14, legitymujący się numerem konta 2 041, oświadczam, że nie pracuję, nigdy nie pracowałem i nie zamierzam pracować, dla firm ASUS jak również MIRCOSOFT(edit: MICROSOFT - poprawiam literówkę, bo zarzuci mi się, że specjalnie napisałem z literówką, aby uniknąć podejrzeń :). Cały powyższy nie jest płatną reklamą w/w produktów :)


  20. Dawno temu widziałem już raz film "Ojciec Chrzestny". Uważałem to dzieło za wybitne i doskonałe. W te wakacje postanowiłem sobie odświeżyć obraz, ale najpierw postanowiłem przeczytać książkę M.Puzo. Cóż oglądanie filmu już nie było niestety siedzeniem z zapartym tchem i podziwianiem wszystkiego tylko wytykaniem spłycenia scen, przeżyć wewnętrznych i całego bogactwa wykreowanego przez autora książki świata. Film nadal uważam za wybitne dzieło kinematografii, jednak co książka to książka.


  21. Obejrzałem wszystkie odcinki i mogę już umrzeć :) Niewiele seriali zasługuje na miano kultowych, a ten jest jednym z nich. Mimo, że koło 5 sezonu powoli wyczerpuje się formuła, to jednak udało się przez wszystkie serie utrzymać przyzwoity - wysoki poziom. Wraz ze znajomymi zazdrościmy ludziom, którzy mają jeszcze "Różowe lata 70-te" przed sobą. Nic tak nie umila sesji jak 20 minutowy odcinek z paczką Formana i jego piwnicą. Kelso - idiota, metro, Hyde - wszędzie widzący spiski, słuchający Pink Floydów i negujący wszystkie wydumane zasady.

    Na zbliżające się jesienne wieczory - polecam.


  22. Jestem dopiero na 10 odcinku 2 serii tego serialu. Reklamowany przez kolegę, polecany przez dziewczynę, zdecydowałem się z braku innych seriali obejrzeć "Dr. House'a". Cóż nie jestem fanem seriali medycznych, "Ostry dyżur" i "Chirurdzy" odrzucali mnie tak samo jak "Na dobre i na złe". Cały ten pseudomądry bełkot medyczny mający sprawić wrażenie, że to coś trudnego jedynie mnie śmieszy. Najbardziej mnie bawi oczywiście strzelanie co to może być za choroba, w każdym odcinku mamy 3-4 propozycje co to może być. Rozumiem, że takie są wymogi serialu, że to musi być atrakcyjne dla widza, ale można odnieść czasami wrażenie, że to jest teleturniej "Zgaduj zgadula". Nie czepiając się samej koncepcji, to jednak trzeba przyznać, że to kawał dobrego serialu. Kreacja głównego bohatera, czyli doktora Grzegorza jest dość ciekawa. połowa drugiego sezonu, to może nie najlepszy moment na takie komentarze, ale wydaje mi się, że jednak idzie to wszystko w złym kierunku. House nadal jest cyniczny, ale coraz więcej w jego czynach jest prostactwa i chamstwa. Cóż idole na miarę naszych czasów - dr House, Hank z Californication.


  23. Daj znać, jak umieścisz przepis w 'Kuchni' :D

    Jasna sprawa, tylko dodam znaczek wszelkie prawa zastrzeżone i wyłącznie do prywatnego użytku, abym się potem nie spotkał się siedzią restauracji z moimi przepisami ;)

    Tyle znam Chimka, a o kebabożercy nie wiedziałam @_@

    Bo to kryptokebabożerca. Nie będziesz nigdy o tym wiedziała, a ja mimo, że ważę nie za dużo to jestem kryptogrubasem, bo podobno jak się przejdę rano po pokoju po imprezie, to wszystkich zbudzę ;)

    Mimizu - nie zacytował mnie, nie komentuje. Jestem okrutny :)

    Od października, z racji studiów, wybywam do Bielska, gdzie będę samotnie toczył boje z angielską gramatyką, pustą lodówką i innymi drażetkami.

    "Drażetkami"? Nie wolno pisać o narkotykach na tym forum, wstydź się młody obywatelu! :) Chyba, że chodziło Ci o te M&M-sy spod kanapy po zeszłotygodniowej imprezie, to zwracam honor (oczywiście nie miałem na myśli zespołu Honor, czyli kapeli nazi - poprawność polityczna przede wszystkim)

    O rany, to kiedy był pierwszy? Kiedy powiedziałem, że 10 zł za kebab na Starym Rynku to przekroczenie jakiejś mentalnej granicy? Jak z tym się nie zgodzić ;]

    Ale uważaj, bo legenda głosi, że jeżeli w ciągu roku zgodzi się z jednym forumowiczem 10 innych osób to FA się zapadnie w sobie. Jesteś po Tetrisie drugą w ciągu tego miesiąca osobą która na cokolwiek przystaje, więc beware!

    To brzmi poważnie, już nigdy się nie zgodzę z nikim na forum ;)

    No i szczęśliwie wróciłem do Polski po 4-dniowej tułaczce autostopem z Norwegii, ale to oipiszę wieczorem, bo teraz musze pospamować w innych tematach :D

    Nie napisałeś jak tam w Norwegii :P JA byłem 2 tygodnie 2 lata temu byłem oczarowany krajobrazami, przyrodą i głuszą tego skandynawskiego kraju. Podobno Islandia jeszcze ciekawsza dla takich pustelników. Trzeba się tam wybrać następnym razem. Znając życie to pewnie opisując NOrwegię napiszesz - DROGO! ;)

    Dobra dola moderatorska nie jest zła. Ja niedawno wydałem 1/24 mojej części i od dwóch dni siedzę na plaży w ciepłych krajach otoczony wianuszkiem tubylek i zimnym trunkie... lemoniadą pod ręką. Niestety ci krajowcy z wachlarzami słabo machają :(

    Proszę, proszę. Kiedyś szumny członek FAIRCC, a dziś, za przeproszeniem, szanowany moderator. Shame on you ;)

    Jak dla mnie to zawsze tak bywało dry.gif Może i dziś nieco to zjawisko się rozpowszechniło, ale sam pamiętam, gdy w dawniejszych czasach waliłem(...)

    Jestem chamski i wulgarny, ale takie posty aż same się proszą o ładne pocięcie xD TO już się pośmialiśmy, więc można skomentować dalszą część... :)

    (...)spore kobyły, a komentowane było tylko jedno, mało ważne, zdanie lub było zero komentarzy. Inna sprawa, że po prostu powykruszali się też rozlegli dyskutanci. Na dodatek takie wykruszanie to proces lawinowy - odpada jeden, więc innemu się odechciewa, więc odpada następny, więc znów się dyskusja spłyca, więc odechciewa się jeszcze komuś innemu. A prawda też jest taka, że gdy skończy się na stwierdzeniu 'nie chce mi się, bo i tak...', to nigdy się nie zachce, bo i skąd mają się te rozbudowane dyskusje brać?

    Coś w tym musi być, bo jak nie masz z kim podyskutować, to nie ma bata, ale sam na dwa konta nie będziesz pisał :) Jeśli już człowiek trochę poświęci czasu na posta, nieważne czy lepszej czy gorszej jakości, to jednak chciałby, aby ktoś odpowiedział na niego więcej niż jednym zdaniem ;] Może Cardi mieć też rację, że nie chce nam się odpisywać na posty anonimowych osób. Jakoś łatwiej mi się zebrać do napisania czegoś, jak widzę, że to napisał ktoś ze Starej Gwardi, Armii Dumbledore, czy innego KWA.

    Głód panie, głód. Na koniec miesiące może potem dojść do sytuacji, że nieodpowiednie gospodarowanie środkami wywołuje wojnę wstydu z głodem. Dlaczego wstydu? A bo powinno każdemu nieco głupio się zrobić, gdy przychodzi po raz kolejny prosić rodziców o pieniądze. Miałem takiego znajomka, który dostawał pieniędzy więcej niż przeciętne, a i tak w połowie miesiąca miewał mniej...

    Na szczęście stypa ratuje sytuację i zamiast oszczędności wiąże się koniec z końcem. Fakt faktem jest, że nieważne ile by się miało, niektórzy i tak wszystko stracą i nie będą mieli pod koniec miesiąca. Cóż od czego są wizyty znajomych w porze obiadowej? Od czego paluszki i chipsy na imprezach u innych. Życie na sępa, ma przyszłość podobno. Ostatecznie jeden telefon pokory i jakaś sumka pieniędzy znajdzie się na koncie ;]

    Chodzi zapewnie o kserowanie książek, ściąganie z kserówek, a potem szybkie ich połykanie? laugh.gif Wszystko przez ten złowrogi wynalazek, którym jest kserokopiarka. Na pochybel kserówkom! A tak serio - spróbujecie, o ile będzie chcieli. Chyba, że przyjdzie nikoś i Was zdeprawuje. A taki dobry chłopak był.

    Przejrzałeś mnie, oczywiście o to chodziło, o kserówki jeno ;) Poza tym przyjmijmy, że to ktoś inny za mnie napisał, że wykradł hasło z wykop.pl i tak to się pojawiło. Przecież ja jestem młodym i ułożonym człowiekiem ;)

    Zresztą, sytuacje podbramkowe zdarzają się każdemu. Ja obecnie też jestem w dość ciekawej sytuacji. Z wyboru nie posiadam karty kredytowej (moja silna wola jest silna - tzn. ma nade mną pełną kontrolę), a w piątek wieczór przyszło mi się wypstrykać z pieniędzy. Nie ma strachu, pójdę do banku w sobotę - mówię sobie. Ehe, we wrześniowe weekendy placówki PKO.BP są zamknięte. Sweet Jesus. W tej chwili płynnej gotówki posiadam 6,50zł, pustą lodówkę (od piątku naturalnie) i wizję...nie wiem jeszcze czego. Krótko mówiąc, dzieciaki, trust in cash, but not in yourselves.

    Mówiąc o karcie kredytowej, masz na myśli kartę kredytową, czy jednak debetową? Drugą posiadam, tę pierwszą jeszcze nie, ale próbują wcisnąć mi ją, a perspektywa życia na kredyt 4k miesięcznie do wykorzystania kusi, tylko kto to spłaci ;) Dlatego chyba jednak podziękuję, nie lubię mieć długów, źle się z tym czuję ;]

    Odpisałem na wszystko, to teraz mam prawo pociągnąć nowy temat xD W takim razie... Yyyy... Wszystko już było... THE END

    -----------------------

    niko14

    :bigsmurf:


  24. Dlaczego człowiek ma być lepszy od Boga? Dlaczego Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobro wynagradza i za zło karze, a tymczasem Nowy Testament i Jezus mówi, aby za zło dobrem odpłacać, aby nadstawiać drugi policzek? Człowiek - istota niedoskonała ma być pod tym względem lepsza od Boga, bardziej wyrozumiała i miłosierna?

×
×
  • Utwórz nowe...